Lifestyle Psychologia

„Proszę go uśpić. Albo zatłukę”. A może ja zatłukę ciebie?! Dobry człowiek dba o zwierzęta!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
27 maja 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Od kilku tygodni jesteśmy z mężem stałymi bywalcami klinik weterynaryjnych. Część z nich (te onkologiczne) oblegane są od rana do wieczora. W szoku byłam, że w Warszawie jest tylko jeden znany weterynarz, onkolog. Na wizytę czeka się kilka tygodni.

Zawsze obracałam się wśród ludzi, którzy albo mają albo lubią zwierzęta. Moja babcia powtarzała – spójrz na człowieka, zobacz jak traktuje zwierzęta, będziesz o nim wiedziała wszystko.

Przeczytałam dziś w jednym z artykułów (Newsweek), że w teorii jesteśmy bardzo empatycznym narodem. Aż 80 proc. Polaków uważa, że zwierzęta odczuwają ból tak samo jak człowiek. Z badań (CBOS) wynika również, że nie chcemy również, by zwierzęta cierpiały. 67 proc z nas uważa, że jest to sprawa bardzo ważna. W innym badaniu 68 proc. ludzi przyznało się, że ma czworonoga w domu.

Widać to w tych klinikach weterynaryjnych. Widać też, że ludzie, którzy mają zwierzęta po prostu rozumieją się bez słów. Kilka przykładów.

Jest niedziela, po 22.00 – to jedyna godzina gdzie można zastać doktora B. (leczy zwierzęta chore onkologiczne), w poczekalni tłum. Średni czas pobytu w klinice: dwie godziny. Najpierw w kolejce (długiej) do weta, potem RTG, czekanie na wyniki, konsultacja, badanie krwi. Ktoś odbiera zwierzę z operacji, ktoś zostawia je na noc.

– Luśka to jest z nami 18 lat– opowiada zgnębiona, elegancka Pani. – Ma nowotwór, wciąż podajemy jej kroplówki. – Bo wie pani, ona jeszcze pamięta jak nasze dzieci były małe, jest jak członek rodziny. Przez 18 lat spała ze mną w łóżku.

– Walczymy – mówi atrakcyjna blondynka. Jest z chłopakiem. Oboje głaszczą psa w typie owczarka niemieckiego, ma chore nerki.

– O Boże, jak ja wrócę do domu – zwierza się kobieta w dżinsach. Jest samotna, bez samochodu (klinika w tzw. Czarnej Du…). Przyjechała z kotem, który przybłąkał się do niej dwa lata temu. Teraz choruje Nie Wiadomo Na Co. Nie je, nie pije. Pani od dwóch godzin biega od gabinetu do gabinetu. Kot przechodzi kolejne badania.

O takich jak my niektórzy mówią: „świry”. Bo zwierzęta kochają czasem bardziej niż ludzi. Bo zrobią wszystko, żeby je leczyć, wydadzą każde pieniądze. Tak samo jak ratuje się znajomych, przyjaciół, niektórych członków rodziny. Dobrze, może nie tak samo, ale prawie tak samo.

Dzielmy się może na tych świrów i ludzi, powiedzmy, normalnych. Za „normalnych” uważam pewnych znajomych. Mówili, że nas pies śmierdzi (no śmierdział, ze starości), przeszkadzały im kłaki, nie mieli ochoty trzymać zwierząt na kolanach. Ja naprawdę to rozumiem. Nie mają zwierząt, nie chcą mieć. Tyle. Koniec, kropka.

Ale co z całą resztą wariatów, psycholi?

Już omijam codzienne doniesienia w mediach, pies pobity, zostawiony, z kota zdarta skóra, kot powieszony na drzewie. Są morderstwa ludzi, są morderstwa zwierząt. Świrów nie brakuje. Ale co ja mam powiedzieć o:

Pewnej pani, która tak samo jak ja ma psa rasy gończy polski.  Na wspólnym forum na Facebooku pisze: „Sprzedam psa za 1 tyś złotych. Ma rok”. Na pytanie dlaczego chce tego psa chce sprzedać, odpowiada: niszczy w domu.

Czy ta pani zwariowała?!!!! Czy może czytała wcześniej o rasie gończy polski? Tak, to są psy myśliwskie, potrzebują dużo ruchu, niewybiegane mogą rozrabiać.

Ktoś delikatny pisze: „To może pani da ogłoszenie, że odda, będzie łatwiej”. Pani niezrażona: „Ale ja go kupiłam. Nie rozumiem”.

No to szkoda, kobieto, że nie rozumiesz. Bo to jest ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Szkoda, że nie przeczytałaś o rasie wcześniej, szkoda, że nie rozumiesz, że gończe bardzo przywiązują się do właścicieli, szkoda, że nie masz sił, by pracować z psem. Da się, naprawdę.

Drugi przykład. Po moim osiedlu lata X. Myśliwy. Ktoś się śmieje: on strzela do bezdomnych kotów. Słucham???? Ktoś z rozbawieniem mówi, że jakiś psychopata poluje na koty? Nic z tym nie robi? Psychopata jest przemiłym mężczyzną, ma dzieci, syn też nienawidzi kotów. Świetnie. Niech się oburza, że krążą po naszym śmietniku.Nawet rozumiem. Ale zabijanie?! I nikt nic z tym nie robi. No tak, bo Psychopata czasem nie trafia do celu.

Trzeci przykład. Do gabinetu weterynaryjnego trafia dobrze ubrany trzydziestolatek, za nim, wiernie idzie owczarek niemiecki. „Proszę go uśpić” mówi Dobrze Ubrany do weterynarza”. „Ale dlaczego mam go uśpić?” pyta doktor. „Bo on nie szczeka”. Wspaniale, prawda. Doktor mówi: „Nie uśpię go”. Dobrze ubrany: „To sam go zatłukę”.

No i czwarty. Ktoś wpadł do gabinetu ze znalezionymi kociętami… W worku.

Ktoś zawiązał worek i zostawił kotki na autostradzie.

Może i bym myślała, że to niemożliwe. Gdybym sama tego nie widziała, gdybym nie czytała prasy, i nie słyszała co wyprawiają ludzie. Dzwonię do znajomego, Tadeusza Bagana. Jest weterynarzem od ponad dwudziestu lat. – Przypadki bestialstwa są różne, czasem w głowie się nie mieści. Przyjechał do mnie kiedyś chłopak z wycieńczonym psem. Pies miał łańcuch wrośnięty w szyję…. Musiał miesiącami się szarpać, walczyć, nikt mu nie pomógł.  Kolczatka raniła skórę coraz bardziej,  rana w końcu się zrastała. Z łańcuchem w skórze. Każdy weterynarz to przerabiał. Pies przywiązany do drzewa i prawie żywcem zjedzony przez mrówki. Pobita ciężarna suka.

Zresztą moja sąsiadka rok temu znalazła w lesie suczkę.  Suka dostaje napadu paniki, gdy widzi obcych. Kuli się, zamiera. Badanie weterynaryjne wykazało, że…

… była najprawdopodobniej gwałcona.

Również analnie, miała poraniony i rozerwany odbyt.

No i cały „zestaw” innych krzywd. Mąż znajomej pobił jej maltańczyka. Po pijaku. Skopał go, złamał mu żebra, łapy. „Przepraszam, nie byłem sobą” powiedział tylko rano.

Jakim człowiekiem będzie syn Psychopaty, który poluje na koty przy śmietniku? Będzie je wieszał, topił czy tylko rzucał trutkę na szczury albo dla zwierząt chorych na wściekliznę? Czego nauczy się dziecko, które słyszy od taty, że koty są parszywe i to okej, że się je topi. „Małe są, nie czują”.

To ja proponuję utopić tatę, w końcu nie ma serca, nic nie poczuje

Jest też druga strona, my kochający zwierzęta za bardzo. Którzy wydadzą każde pieniądze, by je ratować. Często dla siebie.

Tadeusz Bagan: – Pies choruje na nerki, powinien być dawno poddany eutanazji, bo cierpi, męczy się. Właściciele wydają 3 tysiące miesięcznie, podają kroplówki, witaminy, magiczne mieszanki podtrzymujące życie, a jego boli głowa, każdy kawałek ciała,  tak czują się zwierzęta chorujące na mocznicę.

Takich przypadków też jest tysiące.

– Mówisz to? – pytam. – Ludzie mają prawo nie wiedzieć.

– Nie mam prawa – odpowiada. Czasem mówię: – Ja już bym swojego psa uśpił.

Moja babcia miała rację – traktowanie zwierząt wiele mówi o nas.

– czasem nie potrafimy odpuścić

– walczymy za wszelką cenę (my)

– czasem egoistycznie walczymy (my?)

– czasem nie lubimy i pogardzamy (tak jak ludźmi, w końcu).

– czasem potrafimy opiekować się tylko cierpiącymi ( bo jest w nas ogromna potrzeba wspierania słabszych)

– czasem kochamy tylko na chwilę, a potem odpuszczamy, oddajemy do schroniska albo do babci ( co świadczy też o naszej impulsywności i chwiejności)

– czasem kochamy tylko, gdy są piękne i młode ( narcystycznie).

Serio, spójrz jak traktujesz zwierzęta, a dowiesz się sporo o sobie.

I błagam, nie mów, że to nie jest ważne.


Lifestyle Psychologia

Jak unikać negatywnej energii? Zrób to w 9 krokach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 maja 2016
Fot. Pexels / Unsplash / CC0 Public Domain
 

Ktoś zrzędzi, ktoś inny marudzi, pani w sklepie skrzywiona, gość z wykrzywionym od złości grymasem na twarzy krzyczy coś do ciebie zza szyby samochodu.

A miało być tak pięknie. W końcu weekend, w końcu piękna pogoda. Wstałaś z uśmiechem myśląc o tym, jak ci dobrze. Tak po prostu. Jesteś szczęśliwa. A tu ciach, wychodzisz i dostajesz bańki między oczami tymi wszystkimi: „to bez sensu”, „ale po co”, „daj spokój, to do niczego”, „jest źle, no ale mogłoby być gorzej”. Wrrr i cały twój dobry nastrój bierze w łeb? Udziela ci się negatywna energia innych ludzi? Przejmujesz od nich lęki, złości i pretensje?

Jak odciąć się od takiej złej energii? Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami, które dostajemy w niechcianym prezencie od innych? Jest kilka sposób, które mogą nam pomóc uporać się z ciemnymi chmurami, które potrafią zebrać się nad naszą pozytywnie nastawioną głową.

Skup się na własnych emocjach

Skoro jesteś szczęśliwa, jest ci dobrze, to po co przejmować się tym, co mówią inni? Zajrzyj w siebie, przyjrzyj się temu, co czujesz. I trzymaj się tego, co jest w tobie. Wiem, to bywa trudne, zwłaszcza gdy ktoś co chwilę atakuje cię swoimi negatywnymi opiniami. Ale właśnie sukces polega na tym, że będąc pewna i świadoma tego, co myślisz, trudno dopuścić, by ktoś inny zepsuł ci nastrój swoim zrzędzeniem.

Ćwicz pozytywne myślenie

Bo nasze nastawienie można wytrenować, można wyćwiczyć mózg, żeby dostrzegał szklankę do połowy pełną. Trzeba tylko tego chcieć i być przekonanym co do tego, że pozytywne myślenie przynosi o wiele więcej korzyści niż wieczne użalanie się i szukanie dziury w całym.

Uwierz w siebie

Nie poddawaj pod wątpliwość twoich własnych umiejętności. Bądź świadoma swoich mocnych, i też słabych stron. Jasne, każdemu zdarzają się gorsze dni, kiedy dopada cię bezsilność i bezradność, ale nie skupiaj się na nich zbyt długo, szukaj rozwiązań, sposobu na wyjście z jakieś trudniejszej dla ciebie sytuacji.

Ogranicz kontakty z ludźmi

Ale oczywiście nie ze wszystkimi, tylko z tymi, którzy swoją negatywną energia cię obarczają, wpływają na niekorzystnie na twoje samopoczucie. Ogranicz takie relacje do niezbędnego minimum, nie potrzebujemy wokół ludzi, którzy karmią się naszą energią.

Nie marnuj niczego na głupoty

I chodzi tu zarówno o czas jak i o pieniądze. Nie warto marnować ani jednego ani drugiego na nic nie znaczące dla nas rzeczy. Po co ci kolejna miska w kuchni, czy garnek, tylko dlatego, że był w promocji? Naprawdę musisz poświęcić 15 minut na nic nie znaczące dla ciebie spotkanie? Lepiej spożytkować tę energię, czas, pieniądze na coś wartościowego dla siebie, na nowe doświadczenie, na coś co sprawi, że będziemy czuć się lepiej, nie będziemy mieć poczucia zmarnowanego potencjału.

Naucz się mówić „nie”

To bardzo ważna umiejętność, żeby nie dać się wykorzystywać, żeby nie pozwalać innym sterować twoim życiem i też twoimi emocjami. Możesz powiedzieć „nie mam ochoty słuchać twojego marudzenia”, „nie chcę cię słuchać”, „nie zgadzam się”.

Szukaj rozwiązania

Nie skupiaj się jak większość ludzi na problemie. Kiedy inni załamują ręce, siedzą rozpamiętując jak to się stało, że utknęli w jakimś punkcie, że wydarzyło się coś, czego nie zakładali, ty szukaj rozwiązania, jak wyjść z impasu. Wiesz, że zawsze jest jakieś rozwiązanie. Działaj, nie zrzędź.

Nie bierz do serca opinii innych

Jeśli krytyka innych ludzi cię paraliżuje, nie pozwala zrobić żadnego ruchu, bo boisz się, co inny powiedzą – zmień to. Ci, którzy myślą pozytywnie oczywiście przyjmują konstruktywną krytykę, ale nie pozwalają, by opinia innych trzymała ich w miejscu, potrafią iść pod prąd.

Pamiętaj o relaksie

Nie da się funkcjonować bez odpoczynku. Frustracja często jest wynikiem zmęczenia, dlatego warto pamiętać o relaksie, o czasie wolnym od rzeczy, którym poświęcasz codziennie dużo czasu i energii. Relaks – pływanie, jazda rowerem, bieganie, obejrzenie dobrego filmu pozwala nabrać dystansu, spojrzeć z pewnej odległości na problemy, które nagle okazują się łatwiejsze do rozwiązania nim nam się wydawało.

I tyle. Jeśli uda ci się wprowadzić te zasady w życie, a uwierz to wcale nie jest takie trudne, to zobaczysz, jak łatwo zatrzymać negatywną energię, którą chce cię ktoś nakarmić. Bądź silna, pewna siebie i szczęśliwa, a nikt nie odbierze ci twojego pozytywnego myślenia i nastroju. Oczywiście możemy się wkurzać, pozwolić na wyprowadzenie cię z równowagi. Ale wszystko to, co napisałam wyżej pozwoli ci szybciej wrócić na te dobre tory, nie sprawi, że nagle zamkniesz się w swojej złości, bezsilności i frustracji.


Lifestyle Psychologia

5 typów „trudnych” osób. Jak sobie z nimi poradzić?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 maja 2016
Fot. Pexels/Unsplash / CC0

W domu, w pracy, w gronie znajomych potrafią nieźle napsuć nam krwi. Świadomie czy nieświadomie, marnują nasz czas, denerwują i rzucają kłody pod nogi. Jak sobie z nimi poradzić? Proponujemy wam kilka praktycznych rozwiązań.

Nie zawsze są złośliwi, nie zawsze ich zachowania są intencjonalne, ale w życiu codziennym stwarzają nam masę problemów. Pomiędzy leniuchem (który nigdy nie zrobi nic do końca), kłamczuchem (który nagina rzeczywistość do swoich potrzeb),egocentrykiem (który nie widzi świata poza sobą samym), namolnym (który wysyła 15 maila na minutę) i agresywnym, (który ciągle szuka zaczepki) chodzimy na paluszkach. Stop! Pora z tym skończyć. Oto instrukcja obsługi tych osób o jednym z tych pięciu typów charakteru.

Leniuch

Kto to taki ? Ten, który angażuje się we wszystko, ale ostatecznie… nie robi nic. Ukochane zdanie? „Zobaczymy”. Panicznie boi się składania deklaracji, deadline’ów i nigdy nie powie wprost „tak” lub „nie”. A kiedy wymagasz rezultatów to „nie pamięta”, „prawie skończył” albo „jest w czarnej d…” To taki przemiły „nieskuteczniak”.

Tego nie rób:

Nie dawaj mu odpowiedzialnych zajęć. Wiadomo, że jeśli powierzysz mu organizację ważnej rodzinnej uroczystości, to może skończyć się katastrofą. Bilety na pociąg dla delegacji zarezerwuje w ostatniej chwili (jeśli w ogóle) i ogólnie nie można na nim polegać.

Nie uderzaj w jego ego. To nie działa, albo działa odwrotnie: leniuch jeszcze bardziej się zablokuje i przestanie reagować na twoje prośby.

Co możesz zrobić:

W trakcie komunikacji używaj „pytań zamkniętych” . Tak, żeby nie można było na nie odpowiedzieć „zobaczymy” 🙂 . Pytaj: „Sprzątaniem strychu zajmiemy się w sobotę czy w niedzielę?”.  Dawaj wybór między dwiema możliwościami. I żądaj konkretnej odpowiedzi.

Agresywny

Kto to taki? Sąsiad, który przychodzi z „dziką” awanturą, jeśli tylko twoje dzieci bawią się zbyt głośno. Znajoma, która wchodzi z tobą na wojenną ścieżkę, tylko dlatego, że masz inne zdanie. Kolega z biura, wiecznie „nabuzowany” gotów do pyskówki za „ukradziony” przypadkiem ołówek i nie odstawiony na miejsce kubek.  Agresywny próbuje zdominować mówiąc głośniej, gestykulując bardziej intensywnie, emocjonując się z większym zaangażowaniem. Szuka konfliktu i zawsze go znajdzie.

Tego nie rób:

Nie eskaluj przemocy. Agresywny krzyczy, ty zaczynasz mówić głośniej. I, jak to ma w zwyczaju, to on wygrywa, a nie ty. Jak daleko to może zajść? Bardzo daleko. Ale przecież chodzi o to, by do przemocy nie dopuścić, prawda?

Co możesz zrobić:

Zwerbalizuj emocje.  Agresja pozwala się nam wyładować. Ale dać upust temu, co w nas buzuje można także inaczej: mówiąc wprost i nazywając swoje uczucia. Nie jesteś workiem treningowym, ale właśnie człowiekiem, którego uczucia można zranić i to musisz uświadomić agresywnemu.

Ustal granice. Agresywny musi wiedzieć, że pewnych rzeczy nie wolno. Że pewne słowa nie mogą paść.

Kłamczuch

Kto to taki ? Mistrz iluzji i książę złej wiary. Najgorsze, że on sobie doskonale zdaje z tego sprawę. Jego cel, to mieć zawsze rację, żeby lepiej zmanipulować, zdominować, wyprowadzić z równowagi.

Czego nie rób

Nie argumentuj. Nie ma co dyskutować z kimś, kto świadomie wprowadza cię w błąd.

Nie obracaj kłamstwa w żart. Może to dość kusząca perspektywa, mająca na celu wykazanie, że rozmówca nie jest wiarygodny, a jego gadanina absurdalna. Ale to ryzykowne: możesz trafić w jego ego i dostać się na celownik agresji.

Co możesz zrobić

Konfrontować z rzeczywistością. Jest tak a nie inaczej: tu masz liczby i konkretne dowody. Pokaż kłamczuchowi, jak się sprawy mają naprawdę.  Nie pozwól mu na kontrargumenty, twoim zadaniem jesteś przedstawić fakty, a nie dyskutować.

Egocentryk

Kto to taki? Egocentryka charakteryzuje skłonność do przyjmowania wszystkiego do siebie. Jedziesz na Kanary? On już tam był, wszystko widział, wszystko przeżył. Zapisałeś małego na jazdę konną? Córka egocentryka jeździ już na zawody.

Jego zdolność do słuchania innych jest w zaniku, nie interesuje go tak naprawdę nic, co masz mu do powiedzenia (chyba, że to dotyczy jego).

Tego nie rób:

Nie ironizuj. Egocentryk nie rozumie ironii. Cynizmu również nie pojmie, a twoje: „Ojej, naprawdę?! Niemożliwy jesteś!” tylko go nakręcą do dalszego gadania.

Nie nabijaj się. To nie zadziała po prostu, a możesz zyskać jeszcze jednego wroga.

Co możesz zrobić:

Uciąć rozmowę. To tylko kwestia odpowiedniej techniki. Trzeba dobrze wykorzystać przerwę w monologu egocentryka, na przykład kiedy bierze oddech. Mówisz wtedy: „O, a wiesz? Opowiadałam ci już?…”. I zmieniasz temat na jak najbardziej neutralny.

Delikatnie zignorować. Oczywiście, nie chodzi o to, by udawać, że nic nie widzimy i nic nie słyszymy. Ale odpowiadać krótkim „tak” lub „nie” i mówić znacznie więcej językiem ciała .

Namolny

Kto to taki ? Ten, który gnębi cię SMS-ami, telefonami i mailami w dzień i w nocy.  Kiedy tylko czegoś potrzebuje, to jest zawsze najważniejsze. Nie radzi sobie ze stresem i przenosi swoje niepokoje i złość na innych, presję oczywiście również.

Tego nie rób:

Nie stosuj przemoc słownej. Wiem, czasem trudno się powstrzymać. Ale spróbuj: namolny jest w ciągłych nerwach. Twoje słowa tylko doleją oliwy do ognia i wzmocnią jego postawę.

Nie uciekaj, nie unikaj. To rozwiązanie chwilowe, nieprzynoszące efektów na dłuższą metę.  Namolny bywają wyjątkowo cierpliwi.

Co możesz zrobić:

Zachować absolutny spokój…i konsekwentnie, ale miło odmawiać. Jeśli będziesz niewzruszony, namolny może w końcu uświadomić sobie, że jego zachowanie jest niewłaściwe.

Zwerbalizować swoje emocje. Namolny nie stara się być agresywny: jeśli tak jest, to jest tylko konsekwencją presji, jaką odczuwa. Jeśli umiejętnie ubierzesz w słowa to, co jest dla ciebie powodem dyskomfortu, możesz go zszokować. Nie bój się powiedzieć: „Rozumiem, że ci się spieszy, ale kiedy mówisz do mnie w ten sposób / kiedy traktujesz mnie tak, czuję się…”.

Życie pośród ludzi nie zawsze jest sielanką. Zróbmy wszystko, by jak najczęściej czuć się komfortowo w kontaktach z innymi, nawet tymi „trudniejszymi” przypadkami.


Zobacz także

Seks poprawia pamięć, więc lepiej o nim nie zapominaj

Czy wiesz, co zaskakującego się wydarzy, jeśli codziennie będziesz codziennie jeść kurkumę?

Czas wyluzować i trochę sobie odpuścić – 9 oznak tego, że jesteś dla siebie zbyt surowa