Lifestyle

Plaża nie tylko dla chudzielców. Dobry kostium ma swoje „sposoby” na swobodę

Redakcja
Redakcja
22 lipca 2017
Fot. iStock / franckreporter
 

Która z nas nie marzy o tym, by na plaży oczarować figurą! Na szczęście jest pewna marka kostiumów kąpielowych, która potrafi „zaczarować” naszą figurę tak, by wyglądała 5 kilogramów  mniej w 10 sekund!

Ta marka to amerykańska Miraclesuit, która od kilkudziesięciu lat sprawia, że kobiety, które nie do końca są zadowolone ze swoich kształtów mogą się poczuć pewniej. Co więcej, firma oferuje również kostiumy dla pań z dużym biustem , tzw. Fuller cup (do miseczki H), bowiem wbrew pozorom kobiety, które mają rozmiar 38 czy 40, mogą mieć spory biust, o czym wielu producentów nie chce pamiętać. Są również kostiumy size plus – dla pań o obfitych kształtach – do rozmiaru 54. Rozwiązania tej marki potrafią okiełznać ciało i dlatego kobiety ją kochają.

Tajemnica sukcesu Miraclesuit tkwi w opatentowanej tkaninie o nazwie Miratex , który zawiera 3 razy więcej spandexu niż inne kostiumy. Ta tkanina to podstawa wyszczuplenia , ale to nie koniec trików na to, by każda z nas, mogła się na plaży poczuć swobodnie. Zainteresowane?

Zobaczcie, jak Miraclesuit rozprawia się z naszymi kompleksami.

Brzuch

Świetny efekt dają też specjalne marszczenia w okolicy brzucha, które sprawiają, że prawdziwe fałdki zostają  zakryte przez seksowne drapowania. Dodatkowo, właśnie na brzuchu, podwójna warstwa specjalnej tkaniny  pomaga wyszczuplić to i owo.

Pupa

Drażliwy temat. Bo większość z nas duet „pupa – wyszczuplanie” kojarzy z majciochami Bridget Jones – i powiedzmy sobie szczerze, takich cudów nikt nie chciałby pokazywać na plaży. Dlatego wybierając kostium wyszczuplający, sprawdźcie, czy został odpowiednio wyprofilowany. Wtedy mimo mocno wyszczuplającej tkaniny, pośladki nie zostają spłaszczone. W kostiumach Miraclesuit pośladki są w pełni zakryte, dając maksymalny komfort noszenia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Piersi

Wybierając kostium, bardzo ważny jest jego krój i dopasowanie na biuście. Miski  w produktach tej marki, są na raczej duże – od C do E, ale dla pań o większym biuście są tzw. Fuller cupy – nawet do miski H! Jeśli chodzi o ułożenie misek, są one usztywniane lub miękkie, z fiszbinami lub bez – w zależności od preferencji osoby noszącej. Dodatkowo – dla podtrzymania i stabilności – pod biustem wszyta jest specjalna wzmacniająca gumka. Jeśli chodzi o ramiączka – tu również jest wybór. Ramiączka mogą być regulowane lub nie, szerokie lub cienki – w zależności od gustu kobiety. Czyli mamy spory wybór, a co za tym idzie, możliwość naprawdę bardzo dobrego dopasowania, bez wiecznych kompromisów.

Na urlopie się należy!

Zazwyczaj kiedy już uda znaleźć się kostium marzeń, który ukrywa to, co chcemy ukryć, eksponuje to, czym chętnie się chwalimy i do tego jest wygodny, pojawia się jeszcze jeden dylemat – czy jest ładny? Ile razy kupując kostium mruczałyśmy pod nosem „jak zawsze mój rozmiar jest tylko w tym paskudnym kolorze”? I kupowałyśmy, bo nie było wyjścia.

Miraclesuit postanowił kobiety rozpieścić, do wyboru jest wiele kolorów i wzorów.

Obejrzyjcie galerię, są naprawdę piękne i zmysłowe. Ich jakość jest w pełni adekwatna do ceny.

B_362565_-Mystify_BLW_2016_Mzred MS-6501166_Purr-Fection_Escape_BLU_2-667x1000 MS-6502330_ZipDrive_Temptress_BLK2-crop-667x1000 MS-6502485_BetweenThePleats_Palma_BLW_1-667x1000


Artykuł powstał we współpracy z flexistreet.pl

 


Lifestyle

Ona kochać nie chciała, on chciał kochać za bardzo. Oboje po to, by nie czuć już strachu, niepewności i upokorzenia

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
22 lipca 2017
Fot. iStock / Grandfailure
 

Poznali się przypadkiem. Głupi żart przez telefon. Jego ładny głos, jej wesoły śmiech. Rozbawił ją, a przed chwilą płakała.

Lubiła z nim rozmawiać. Najpierw były słowa pisane. O pracy, pogodzie, rodzinie, życiu. Standard. Potem poznawali swoje głosy.

Od radości po smutek, złość i strach. Wielka miłość? Nie, nie w tym scenariuszu. Bo tylko jednostronna. Ona go fascynowała. Była daleko, taka nieosiągalna, nie widział jej na żywo. A tych kilka zdjęć nie oddaje rzeczywistości. Mimo to fala uczuć go zalała.

Jej nie. Już raz się w jednej topiła. Oddała duszę i ciało komuś, kto był i zniknął.

Miał kochać, choć trudna to była miłość. I być. Był, ale gdzieś indziej. Niby tak blisko, a naprawdę tak daleko. Na wyciągnięcie ręki i sto lat świetlnych od niej. Dlatego założyła kapok. Związała w talii osy najciaśniej jak mogła, by nie czuć nic, a jednocześnie być bezpieczną na wypadek kolejnej fali. A ta nadeszła niespodziewanie. W jego postaci. Dalekiego głosu.

Nie umiała kochać?

Umiała. Tyle osób przecież kochała, tych najbliższych. I przyjaciółkę z sąsiedniej ulicy, która znała jej wszystkie sekrety. Dziecko, najważniejszą istotę w jej życiu, nadającą  wszystkiemu sens. I tego, przez którego nałożyła kapok, też kiedyś kochała. Ale teraz ciasny kapok nie pozwalał się poruszyć, a ona sama nie umiała go zdjąć. A może i nie chciała?

A czy on, ten z ładnym głosem, umiał kochać?

Tak, choć początkowo myślała, że to na wyrost, że może udaje albo że tylko się chwilowo zadurzył. Ale fala była nadal i nie opadała. A powinna. Bo on nie powinien był umieć kochać. Bo od dziecka nie znał miłości. Znał całą feerię emocji i uczuć – strach, poniżenie, upokorzenie, złość, bezradność. Ta ciągła niepewność. Czy ojciec przyjdzie po kieliszku, czy będzie najpierw wyzywał mamę czy go uderzy, tak dla zasady, żeby od razu nie fikał.
Pamięta przerażenie mamy, która chodziła, jak w zegarku byleby tylko ojca nie rozjuszyć. Herbata w szklance z metalowym, nakładanym uchwytem. Posłodzona dwiema łyżeczkami. Kawa w kubku, tym dużym wyszczerbionym odrobinę. Gorzka. Nigdy na odwrót.

Gazeta naszykowana. Nie daj Boże, jakby w kiosku zabrakło. Nowakowa nie raz widziała jego podbite oko, toteż już zawczasu zostawiała jedną specjalnie dla nich, co by chłopak znowu manta nie dostał.
A manto mogło być za wszystko. Za zbyt wolno jedzony żurek na przykład. Ojciec go uwielbiał, więc mama gotowała go zawsze we wtorek. On  nie lubił żurku. Tak bardzo nie znosił. A jeść musiał, bo z obiadem czekali na ojca aż wróci z pracy. Mama nalewała mu jak najmniej, ale ojciec kazał dolewać, co by chłopak duży urósł.

Ojciec w wojsku był. Drylu syna uczył. Pasem, kablem, otwartą dłonią lub pięścią. Za niedokładnie ułożone ubrania w szafie.

Za chęć pomocy mamie, gdy zmęczona niosła wodę w misce, by pomyć podłogi. Kobita przecie jest od sprzątania, ty mi synu lepiej po fajki leć. Leciał w trymiga. A jak wracał, spocony cały, bo nie chciał mamy samej z nim zostawiać, to zastawał mamę zapłakaną. Znów mi synek krew w nosa poszła. Nie martw się, zmęczona jestem, to od tego. On widział jednak siniaka na twarzy mamy, ale udawał, że wierzy.

Grali w tą grę i grają nadal. Bo tak lepiej, łatwiej. Nie raz miał dłonie zaciśnięte w pięści. Jeden ruch. Oddałby. Może ojciec by spokorniał. Przecież szans już nie miał. Kurczył się, chorował, a syn wielki jak dąb. Od żurku.

Kochał mamę. Miłością opiekuńczą. Ojca, sam nie wiedział. Tyle razy chciał zareagować, zrobić coś, ale zastygał. Jak wtedy, gdy miał te kilka lat. Synuś cichutko, mówiła szeptem mama. Co by ludzie powiedzieli, ojca z pracy by wyrzucili. Co ja bym do garnka wrzuciła. Rodzina by się mnie wyrzekła, jakbym ojca zostawiła.

No więc on ją pokochał. Samoukiem był w tej miłości, bo nauczyć się jej nie miał skąd.

Ona jego nie. A kochać umiała. W domu, tak przeciętnym idealnie nie było, ale czuła miłość rodziców. Matki wręcz nadopiekuńczej. Ojca trochę wycofanego, który miłość pokazywał, ale nie wyznawał. Kochała ich. Szczególnie gdy dorosła. Nie było wątpliwości.

Kochała dziecko swoje. Nad życie. Gdyby trzeba mu było oddać serce, nie zawahałaby się ani chwili. Ono było darem, ślicznym, mądrym. Dziecko czuło tą miłość. Było szczęśliwe.

Jego, tego od kapoka, też kochała. Kiedyś. Najmocniej. Mieli razem zdobywać świat. Było tak pięknie, ale on wolał kogoś bardziej. To tak bardzo bolało. Założyła więc ten kapok. Jakby mogła to by się nim dwa razy owinęła. Nie czuć nic. Tak będzie najlepiej. Zastygnąć i wyłączyć tę aplikację, miłością zwaną, by energii nie pożerała. Po co ryzykować. Nie chciała kochać, by nie czuć już strachu, niepewności, upokorzenia.

On natomiast chciał kochać, by nie czuć już strachu, niepewności, upokorzenia. By dać to, czego nie dostał. Podarował jej. Ale ona w kapoku nic czuje. Nie wie, czy go zdejmie. Zrobił się wygodny. Tak łatwo się w nim dryfuje przez życie.


 

Autorka:Poli-Ann


Lifestyle

5 prostych, domowych sposobów na popękane pięty

Redakcja
Redakcja
22 lipca 2017
Fot. iStock

Wraz z nadejściem gorącego lata zrzucamy nie tylko nadmiar ubrań, ale przerzucamy się z zabudowanych butów na lekkie sandały i klapki. Niestety często o stopy nie dbamy tak intensywnie, jak o resztę ciała czy włosy, czego skutkiem są suche, popękane pięty. Nie jest to powód do dumy, ale można temu w prosty sposób zaradzić.

Można sięgnąć po gotowe kremy i maseczki dostępne w drogeriach lub proste domowe sposoby na ich wygładzenie. Oczywiście moczenie stóp i pumeks to podstawa przy ścieraniu zrogowaciałego naskórka i nie wymaga wiele zachodu. Wystarczy pumeks (tarka), miska z wodą i moczenie stóp przez 20 minut. Gdy skóra zmięknie wystarczy ją zetrzeć i na sam koniec posmarować stopy nawilżającym kremem, dzięki czemu skóra stanie się naprawdę miękka i odżywiona. Ale to nie wszystko, co można zrobić w domu, aby ulżyć popękanym piętom.

1. Peeling z płatków owsianych

Ten naturalny sposób jest delikatną alternatywą dla pumeksu i doskonale sprawdzi się w przypadku osób cierpiących z powodu zbyt wrażliwej skóry na stopach.

Składniki:

  • pół szklanki mąki owsianej lub zmielonych płatków owsianych,
  • 3/4 szklanki oleju jojoba.

Wykonanie: Zmieszaj składniki do utrzymania jednolitej masy. Nałóż na stopy i wymasuj. Po 10 minutach spłucz i posmaruj stopy kremem regenerującym.

2. Banan i awokado

Wystarczy poświęcić 40 minut na nałożenie na stopy kremu z bananów i awokado, aby stopy odzyskały sprężystość:

Składniki:

  • jeden lub dwa banany,
  • pół awokado.

Wykonanie: Zmieszaj i utrzyj na gładką masę banany i awokado. Nałóż na stopy, a po 40 minutach zmyj letnią wodą.

3. Naturalne oleje na popękane pięty

Sięgnij po olej pochodzenia roślinnego, które masz w szafce kuchennej; może być oliwa z oliwek, czy olej rzepakowy. W wersji „bogatszej” sięgnij po:

Składniki:

  • 1/2 szklanki olejku kokosowego,
  • 1/2 szklanki olejku migdałowego.

Wykonanie: Połącz oba oleje w miseczce i wymasuj nimi przez kilka minut stopy. Następnie załóż bawełniane skarpetki na całą noc. Rano spłucz stopy ciepłą wodą i stosuj każdego wieczora do skutku. Po kilku dniach takiej nocnej regeneracji, stopy będą jak nowe.

4. Peeling z solą i cytryną

Składniki:

  • miska z gorącą wodą,
  • sól gruboziarnista,
  • 1/4 szklanki soku z cytryny,
  • pół szklanki wazeliny,
  • 1/2 szklanki wody różanej,
  • pumeks,
  • skarpetki,
  • miseczka do łączenia składników.

 Wykonanie: Zagrzej ciepłą wodę i przelej ją do miski. Dorzuć do niej gruboziarnistą sól, sok z cytryny i wazelinę, mieszając składnik, aby rozpuściły się w wodzie. Mocz 15 minut stopy, a po upływie tego czasu zetrzyj naskórek pumeksem. W małej miseczce zrób taką samą mieszankę, dodając wodę różaną. Połącz składniki i nałóż na popękane pięty, ubierz skarpety i zostaw na noc. Rano spłucz ciepłą wodą i powtarzaj przez kolejne dni, do osiągnięcia założonego efektu.

5. Witamina A 

Witamina A odpowiada m.in. za integralność błony komórkowej, reguluje jej wzrost oraz utrzymuje prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci. najlepiej sięgnąć po czystą witaminę A, która w aptece kosztuje grosze.

Składniki:

  • witamina A,
  • tłusty krem.

Wykonanie: Po umyciu stóp i starciu pięt tarką lub pumeksem delikatnie wmasuj krople witaminy w popękaną skórę i posmaruj stopy tłustym kremem. Załóż na noc bawełniane skarpetki. Efekty zauważysz po tygodniu stosowania tej metody.


 

źródło: krokdozdrowia.comwww.medonet.pl


Zobacz także

Cisza, morze, las. To idealne miejsce na wakacje dla całej rodziny

O błękitnym fotelu, poznaniu, rozstaniu i dobrych słowach. Akcja #ListdoNiego

Jak ja to wszystko posprzątam?! Proste, nie wszystko i nie tylko ty! Akcja „Wielkanoc pachnąca tradycją z babcinymi przepisami oraz dekoracjami”