Lifestyle

Piękna opalenizna – jak uzyskać zdrową i ładną opaleniznę?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
6 czerwca 2022
fot. Nastia11/iStock
 

Piękna opalenizna – dąży do niej niejedna z nas. W okresie wiosenno-letnim, kiedy intensywność promieniowania słonecznego wzrasta, chcemy by nasza skóra pokryła się piękną opalenizną. Czujemy się wtedy piękniejsze, atrakcyjniejsze i wzrasta poczucie naszej wartości. Ważne jednak, by opalać się w taki sposób, by nie zaszkodzić skórze i zdrowiu. Co zrobić, by uzyskać ładną i zdrową opaleniznę?

Promieniowanie słoneczne – wcale nie takie zdrowe

Kilkadziesiąt lat temu opalenie na słońcu uznawane było za zdrowe. Przekonani byliśmy o prozdrowotnych jego właściwościach. Pod wpływem promieni słonecznych rany ponoć goiły się szybciej a niedoskonałości skórne znikały. Jednak przeprowadzone badania jednoznacznie dowodzą, że zbyt długie przebywanie na słońcu ma też i swoje minusy. Promieniowanie UV przyspiesza proces starzenia się skóry, sprawia, że skóra staje się przesuszona i szybciej pojawiają się zmarszczki. Opalanie przyczynia się do powstania stresu oksydacyjnego w komórkach. Organizm broniąc się przed jego powstaniem i następstwami, pod wpływem promieniowania UV produkuje pigment (melaninę), która zwalcza większość wolnych rodników tlenowych.

Zdrowa i piękna opalenizna

Krem z filtrem UV

To podstawa i absolutna konieczność! Filtry UV znajdujące się w produktach kosmetycznych są związkami chroniącymi skórę przed szkodliwym promieniowaniem. Krem z filtrem, w okresie wiosenno-letnim, to najlepszy przyjaciel skóry. Do twarzy warto wybrać ten lekki, nieobciążający, z filtrem SPF 50. Do pozostałych części ciała minimum SPF 30. Nowoczesne produkty z filtrem UV, zawierają w składzie kilka związków chemicznych, które chronią przed szkodliwym promieniowaniem, dzięki czemu zapewniają skórze optymalną ochronę.

Koenzym Q10

Przed stresem oksydacyjnym i procesem starzenia się skóry chroni także koenzym Q10.  Stosowany od zewnątrz chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych – w tym przed promieniowaniem słonecznym. Od wewnątrz odżywia skórę. W okresie letnim, najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca tj. twarz, szyję i dekolt warto smarować kremem z koenzymem Q10.

fot. Dphotographer/iStock

Odpowiednia dieta

Doskonałym sposobem na przygotowanie ciała do opalania, jest wcześniejsze uzyskanie delikatnie brązowego kolorytu skóry. Dieta bogata w składniki zawierające beta-karoten świetnie wpłynie na skórę, która już po kilku tygodniach przybierze „opalony” odcień. Do codziennego menu wystarczy włączyć świeżo wyciskany sok z dwóch marchewek. Beta-karoten znajdziemy również w pomidorach, pomarańczach, batatach czy papryce. To także składnik wielu suplementów diety – jednak by uzyskać ładny koloryt skóry należy przyjmować go przez około trzy miesiące.

Zobacz również: Bezpieczne opalanie – najważniejsze zasady

Samoopalacze i kremy brązujące

Kobiety, które chcą cieszyć się piękną opalenizną, wcale nie muszą przesiadywać na słońcu. Doskonale sprawdzą się kremy brązujące i samoopalacze dostępne w każdej drogerii. Dobrze jest wybrać te, wyróżniające się nowoczesną formułą, która zapewnia ładną i równomierną opaleniznę bez nieestetycznych, nieregularnych smug.

Opalanie natryskowe

To kolejny, w pełni bezpieczny sposób na uzyskanie pięknej i naturalnie wyglądającej opalenizny. Preparaty stosowane podczas opalania natryskowego mają łagodne działanie – nie wywołują alergii i podrażnień. Preparat brązujący zawiera w składzie cukier DHA, który wchodząc w reakcję z martwym naskórkiem – zabarwia go.

Sekret zdrowej opalenizny

By składniki odżywcze i nawilżające ukryte w kremach, żelach i balsamach mogły w jak największym stopniu wpłynąć na skórę, koniecznie należy zadbać o złuszczenie martwego naskórka. Peeling dobrze jest wykonać przynajmniej raz w tygodniu. Po zabiegu, przed wyjściem na słońce, na skórę należy koniecznie nałożyć krem z filtrem minimum SPF 30.

 


Lifestyle

Agnieszka Miezianko: Nie szukam zemsty ani dramy. Nikt nikogo nie pobił, nie zdradził, nie okradł

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
6 czerwca 2022
Agnieszka Miezianko, fot. archiwum prywatne
 

Wydawali się pewniakami 7. edycji „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Widzowie mieli nadzieję, że ich związek przetrwa. Ku zaskoczeniu fanów Kamil Borkowski podjął decyzję o rozwodzie z Agnieszką Miezianko, kilka dni po tym, jak z ich domu wyjechała ekipa TVN7. Agnieszka opowiedziała nam, jak wygląda jej życie po rozstaniu z mężem, czy obawia się rozwodu i co pozwala jej jeszcze wierzyć w miłość.

Agnieszko, dlaczego zdecydowałaś się pójść do programu Ślub od pierwszego wejrzenia?

– Oglądałam wszystkie wcześniejsze edycje, a ponieważ trafiałam na nieodpowiednich mężczyzn, pomyślałam, że pozwolę, by ktoś inny dobrał mi lepiej partnera. Moja siostra zawsze powtarza mi, że jestem jak Marka Teresa, chcę zbawić świat i ratuję swoich mężczyzn z różnych opresji. Ona jest zupełnie inna, ma szczęśliwą rodzinę i fajnego męża, którego spotkała w liceum. Zgłosiłam się do szóstej edycji, ale wtedy nie zostałam wybrana. Dopiero przy kolejnej siódmej edycji przeszłam przez wszystkie testy. A trwało to naprawdę długo. Kilka razy musiałam jeździć do Warszawy, wypełniałam ankiety, rozmawiałam z psychologami Magdaleną Chorzewską oraz Karoliną TuchalskąSiermieńską.

Żałujesz tej decyzji?

– Absolutnie nie, dzięki temu programowi miałam okazję przyjrzeć się sobie dokładniej. Zobaczyłam na ekranie to, czego nie widziałam, stojąc przed kamerami. Dziś ludzie zwracają mi uwagę na to, że Kamil od początku nie był wobec mnie wystarczająco czuły. A ja, będąc z nim, kompletnie tego nie zauważałam. Mam dużą potrzebę bliskości i po prostu, kiedy tego potrzebowałam, łapałam go za rękę i przytulałam się. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa. Dopiero, siedząc przed telewizorem, zauważyłam, że może faktycznie coś w tym jest, co mówią ludzie. Może faktycznie za szybko angażuję się i zbyt wiele już na początku z siebie daję. Zawsze taka byłam, że wchodziłam w związek na 100%. Zrozumiałam też, że jednak wobec mężczyzn jestem zbyt uległa. Owszem, zawsze miałam świadomość, że jestem osobą bezproblemową, która często mówi: „Okej – zróbmy tak, jak chcesz”. Teraz myślę sobie, że czasem były takie sytuacje, w których powinnam jednak tupnąć nóżką.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Agnieszka Miezianko (@malamizii)

Myślisz z sentymentem o tej przygodzie?

– Mimo że finalnie okazało się, że nie połączyła nas wieka miłość, to mieliśmy fajną relację, potrafiliśmy razem się śmiać i płakać, godzinami rozmawiać. Pamiętam, że tuż po ślubie – między urzędem stanu cywilnego a salą weselną – ustaliliśmy wszystko, co ważne -kompletnie spontanicznie. Pracuję w banku i nie przywiązuję się specjalnie do miejsc, dlatego postanowiliśmy, że przeprowadzę się do Kamila do Włocławka. Powiedzieliśmy sobie, że będziemy mieć dzieci, że zbudujemy dom. Po weselu natychmiast wyjechaliśmy w podróż poślubną, z której już właściwie nie wróciłam do mojego dawnego domu. Pojechaliśmy tam tylko na chwilę z Kamilem, żeby zabrać moje rzeczy.

Jak wspominasz rozstanie?

– Kiedy po dwóch miesiącach przyjechały do nas kamery, wszystko wydawało się jeszcze układać. Ale kilka dni później usłyszałam od Kamila prawdę, że jednak nic do mnie nie czuje.

Oboje na ten moment ustaliliśmy jednak, że nie będziemy opowiadać wszystkiego mediom: dlaczego, w jakich słowach i w jaki sposób Kamil to zrobił, będzie tajemnicą. Mogę tylko powiedzieć, że dla mnie to był szok, bo kompletnie się takich słów nie spodziewałam.

fot. „Ślub od pierwszego wejrzenia” TVN

Płakałaś?

– Jestem bardzo emocjonalną osobą, więc tak! Płakałam. Decyzja Kamila spadła na mnie jak… cegła w drewnianym kościele. W czasie dwóch miesięcy małżeństwa mieliśmy tylko dwie kłótnie. Żyliśmy w zgodzie, normalnie, odwiedzaliśmy znajomych Kamila, wieczorem szliśmy do kina albo razem na siłownię. Po miesiącu zaczęłam też pracować, bo przeniosłam się w ramach tego samego banku, w którym pracuję od lat, do oddziału we Włocławku. Wszystko wydawało się układać…

Postanowiłaś coś w sobie zmienić po doświadczeniach z programem?

– Postanowiłam już nie szukać miłości na siłę. Nie potrzebuję związku na szybko. Myślę, że uczuciom warto dać czas. Nie będę już działać na gwałt i na rety. Czasem jest tak, że jedna osoba zakocha się na zabój, a druga potrzebuje poukładać emocje. Miłość może też być kwestią przypadku. Kiedyś zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Wystarczyło dosłownie jedno spojrzenie, byśmy oboje poczuli, że coś nas do siebie pcha. Tak może się zdarzyć kolejny raz, ale może być też zupełnie inaczej. Kwestia dalszych prób.

Mówisz, że nie chcesz szukać miłości na gwałt, ale jednak wysłałaś zgłoszenie do kolejnej edycji „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Dlaczego to zrobiłaś?

– Wysłałam zgłoszenie, choć formalnie nie mamy jeszcze z Kamilem rozwodu i cały czas czekamy na termin rozprawy (śmiech). Zrobiłam to pod wpływem emocji. Większość moich przyjaciół twierdzi, że jestem taką pozytywną wariatką. Jak mam już pomysł, zrobię to i czuję, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Wiadomo, że do ósmej edycji nie mam szans, ale do dziewiątej…

fot. „Ślub od pierwszego wejrzenia” TVN

Wiesz, nawet Kamil mi powiedział, że być może, gdybym trafiła na innego faceta, to dziś byłabym szczęśliwa i miałabym fajną rodzinkę. Postanowiłam więc spróbować jeszcze raz. Nadal wierzę, że spotkam prawdziwą miłość, która da mi szczęście. Wierzę, że i mnie kiedyś dosięgnie strzała amora.

Jakiego mężczyzny teraz szukasz?

– Wcześniej wydawało mi się, że najważniejsza jest szczerość w związku. Poza tym nie miałam jakiś wygórowanych wymagań, nie zwracałam i nie zwracam nadal przesadnej uwagi na wygląd zewnętrzny mężczyzny. Jednak już dziś wiem, ponieważ poznałam siebie lepiej, że mój wybranek powinien być romantyczny, chciałabym, by zabiegał o mnie, by wydarzyła się ta magiczna chwila adoracji, której jednak chyba z Kamilem zabrakło.

Jakim cudem po tym, co przeżyłaś, udaje ci się nadal wierzyć w miłość?

– Przystępując do udziału w tym programie, myślałam sobie, że mam 50% szans na szczęście. Nikt tu nie dawał gwarancji. A w miłość wciąż wierzę, ponieważ mam tego najlepsze dowody wśród bliskich i znajomych, po prostu widzę wokół siebie mnóstwo szczęśliwych małżeństw i par, które spotkały się nawet po trzydziestce.

Czy po rozstaniu miałaś jakieś wsparcie psychologiczne?

– Bardzo pomogła mi Karolina TuchalskaSiermieńska, psycholożka z programu. Przyjechała do Włocławka, kiedy byliśmy jeszcze razem z Kamilem. Wtedy rozmawiałyśmy o tym, że nie wychodzę do ludzi. Podczas urlopu, kiedy jeszcze nie zaczęłam pracy w banku, głównie siedziałam w domu i czekałam na męża. Zamknęłam się w swoim świecie i uzależniłam od Kamila. Ta rozmowa z Karoliną pomogła mi wyjść z tej… zamkniętej bańki. Zrozumiałam, że oddaję mężczyźnie całą siebie, nie patrząc na własne potrzeby, że zatracam się dla tej drugiej osoby. Po tej rozmowie zaczęłam wychodzić sama na spacery, kiedy Kamil był w pracy i w tym czasie myślałam o wielu sprawach, układałam je sobie w głowie.

Natomiast kiedy ogłosiliśmy z Kamilem, że postanowiliśmy się rozstać, od razu zadzwoniła do mnie produkcja z pytaniem, czy potrzebuję wsparcia psychologicznego. Czułam, że Karolina jest przy mnie. Choć to nie należy już do jej obowiązków związanych z pracą w programie, wiem, że mogę do niej w każdej chwili napisać lub zadzwonić. Czasem nawet ona do mnie pisze kontrolnie: „Agnieszko, jak się dziś czujesz?”

Dzięki Karolinie zrozumiałam, że mam tendencję do tego, by zawsze szukać winy w sobie. Po rozstaniach zazwyczaj pytałam siebie: „Co ze mną jest nie tak?”. A przecież wina zawsze leży po dwóch stronach. Postanowiłam więc uwierzyć, że to po prostu nie był facet dla mnie. Po prostu! Nie chcę myśleć już, że jestem jakaś najgorsza i że nic ze mnie nie będzie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Agnieszka Miezianko (@malamizii)

Jakim cudem udało się wam zachować przyjaźń?

– Nie, przyjaźni chyba nie udało nam się zachować. Chociaż przeżyliśmy razem fajny czas, zbyt wiele wydarzało się i zbyt wiele słów padło, byśmy zostali przyjaciółmi. Nie uważam, że jak kończy się związek, to trzeba zerwać kontakt. Nie ma też zamiaru wylewać na Kamila wiadra pomyj. Nie szukam zemsty ani dramy. Przecież nie wydarzało się między nami nic strasznego: nikt nikogo nie pobił, nie zdradził, nie okradł. Przecierpiałam swoje, bo zostałam zraniona i po prostu uznałam, że nie byliśmy dla siebie. Został sentyment.

Moja siostra śmieje się czasem ze mnie, że ja nigdy od nikogo się nie odcinam. Do tej pory mam kontakt z kilkoma moimi ekspartnerami. Dzwonią do mnie, gdy potrzebują jakiejś bankowej porady, ja natomiast, gdy potrzebuję pomocy w remoncie lub przeprowadzce. Dziś wolę myśleć o pozytywach, które wnieśli do mojego życia. Przez te dwa miesiące byłam z Kamilem szczęśliwa. Dlatego wspieramy się w tym znaczeniu, że jak na mnie leje się hejt, albo kiedy ukazał się artykuł z moją pseudo wypowiedzią, czyli słowami, które z moich ust nigdy nie padły – to dzwonimy do siebie. Ufamy sobie na tyle, że nie skłóci nas jakiś medialny bełkot czy zjadliwy hejt.

fot. „Ślub od pierwszego wejrzenia” TVN

Obawiasz się rozwodu?

– Absolutnie nie. Myślę, że to będzie formalność. Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę, nie mamy dzieci ani wspólnego majątku. Przez dwa miesiące małżeństwa dorobiliśmy się tylko wspólnej komody, którą zostawiłam u Kamila, a on oddał mi połowę kwoty. Na rozprawie powiemy sobie tylko tyle, że nie chcemy być razem, a potem pójdziemy na piwo lub na kawę. Powiem ci, że jestem dobrej myśli. Kamil powiedział mi, że wszystkie jego eksdziewczyny bardzo szybko znajdują wielką miłość. Jedna jest zaręczona, druga w szczęśliwym małżeństwie, ma nawet już dziecko. Więc mam nadzieję, że to fatum i mnie nie ominie.


Lifestyle

9 różnic między dojrzałym a niedojrzałym związkiem. Łatwo coś przeoczyć

Redakcja
Redakcja
5 czerwca 2022
dojrzały związek
fot. FluxFactory/iStock

Jeśli kiedykolwiek byłaś zakochana, już wiesz, że bez względu na to, jak dobry jest związek, sprawy mogą się skomplikować. Kiedy jesteśmy w środku namiętnego związku, czując się zakochani po uszy, łatwo jest przeoczyć fakt, że związek, w którym jesteśmy, jest w gruncie rzeczy niedojrzały. Jak rozpoznać dojrzały związek? 

1. Dojrzała miłość jest ufna, niedojrzała jest zazdrosna

Dojrzała miłość rozumie, że zaufanie jest niezbędne do szczęśliwego i zdrowego związku. Nie jest zazdrosna, szalona ani apodyktyczna. Ludzie w dojrzałych związkach wiedzą, że muszą mieć zaufanie do swojego partnera, bo inaczej nie mają nic.

2. Dojrzała miłość jest spokojna, niedojrzała jest obsesyjna

Dojrzałe relacje są spokojne. Są przerwy, napięcia, ale to w porządku. Jeśli jesteś w związku, w którym stale odczuwasz potrzebę obsesji na punkcie swojego partnera, nie jest to dojrzały związek.

3. Dojrzała miłość rozumie, że każdy ma wady, niedojrzała stawia partnera na piedestale

Ludzie mają wady i już. I choć może wydawać się szlachetne myślenie, że twój partner jest doskonały, nie jest to ani prawdziwe, ani zdrowe. Postawienie partnera na piedestale doprowadzi cię tylko do rozczarowania. Uświadom sobie, że twój partner jest człowiekiem i oczekuj, że on o tobie myśli tak samo.

4. Dojrzała miłość daje ci to, czego potrzebujesz, niedojrzała pozostawia pragnienie czegoś więcej

W dojrzałym związku będziesz miała zaspokojone swoje potrzeby. Poczujesz się usatysfakcjonowana i zadowolona, zamiast czuć się tak, jakbyś była w ciągłej walce. Jeśli musisz błagać, aby twoje potrzeby zostały zaspokojone, to nie jest dojrzała miłość.

5. Dojrzały związek składa się z dwóch osób, niedojrzała miłość stara się być jedną kompletną osobą

Wiele osób wchodzi w związek i próbuje połączyć się w jedną całość. Spędzają razem każdą chwilę, nigdy nie spuszczają się nawzajem z oczu i monitorują każdy ruch. Zdrowe i dojrzałe relacje rozpoznają dwie oddzielne osoby, które są razem, ale nie jedną istotą.

fot. Yulia Raneva/iStock

6. Dojrzały związek motywuje cię, niedojrzały podcina skrzydła

W dojrzałym związku będziesz napędzany, aby być lepszą osobą. Poczujesz się zainspirowana, aby być najlepszą wersją siebie. A w niedojrzałym związku stracisz z oczu swoje cele, ambicje i wizję.

7. Dojrzałe relacje znają siebie, niedojrzałe próbują się odnaleźć

Ludzie w niedojrzałych związkach wchodzą w nie z przekonaniem, że nie są kompletną osobą. Szukają partnera do walidacji i poczucia kompletności. Osoby w dojrzałym związku zdają sobie sprawę, że są już całą osobą. Nie szukają „drugiej połówki’.

8. Dojrzałe relacje lubią poznawać innych ludzi, niedojrzałe czują się zagrożone przez wszystkich innych

Ludzie w dojrzałym związku nie czują zagrożenia w tym, że ich partner ma przyjaciela. Wiedzą, że konieczne jest życie towarzyskie poza związkiem. Podczas gdy ktoś w niedojrzałym związku jest zagrożony przez każdego, kto tylko pojawia się w otoczeniu partnera.

9. Dojrzała miłość jest wolna od dramatów, niedojrzała to chaos

W dojrzałym związku nie ma dramatu. Tak, mogą być walki, ale to normalne. Niedojrzały związek jest pełen dramatu i ciągłego chaosu. Jest zazdrość, dwoje ludzi, którzy są obsesyjni i niepewni, i dwoje ludzi, którzy nie wiedzą lub nie rozumieją, na czym polega prawdziwa miłość. Dojrzała miłość jest wygodna i wspierająca.

 


Zobacz także

Dzisiaj wszyscy wymagają od ciebie bycia on line! Kurde, nawet siedząc na kiblu piszemy maile! Oszaleć można

O matkach, które „psują związki” swoim synom

Zrób coś dla miłości – pokaż, jak kochasz siebie i podaj dalej pozytywną energię! 💗 Akcja „Pokaż, jak kochasz”