Lifestyle

Piękna ona, piękny on. A taka brzydka miłość

Redakcja
Redakcja
13 października 2020
Fot. iStock
 

Co to była za para. Zawsze wszyscy się nimi zachwycali. Dobrani jak w korcu maku, mówiono. Zawsze uśmiechnięci. Byli po przejściach. Ona po burzliwym rozwodzie, on jak sam mówił z byłą żoną wariatką. Byli przekonani, że taka miłość już im się nie przydarzy, a jednak. 

W dzisiejszych czasach to norma. Krótka wymiana zdań na portal randkowym. Kawa? Kawa. Po co czekać, szkoda tracić czas na wielogodzinne pisanie, bo przecież za ekranem telefonu można być każdym. Seksowną blondynką z długimi włosami, elokwentnym facetem, któremu przecież wcale nie chodzi o seks, jak większość na początku deklaruje, a w rzeczywistości wszystko i tak sprowadza się do jednego. Łatwa piłka – mam ochotę na seks, może jakaś się znajdzie. 

Tym razem miało być inaczej. Kawa, później kolacja, długie wieczorne rozmowy przez telefon. W końcu pierwszy seks wyjątkowy i niesamowity. Czuli się trochę jaka para nastolatków. Przynajmniej ona się tak czuła. 

Kilka miesięcy zachwytu ich sobą, innych nimi. W końcu szczęście i radość, której tak dawno zwłaszcza na jej twarzy nie było widać. Nikt nawet nie zauważył, kiedy zaczęła gasnąć. Zresztą nawet ona tego nie zauważała. Uśmiechała się, przytulała, wszystkim wokół powtarzała, że jest taka szczęśliwa. 

Ale coś czaiło się za rogiem. Było jak gęstniejąca mgła przysłaniające słońce i uniemożliwiająca jasność widzenia. Najpierw mówił, że może powinna zapisać się na siłownię, zacząć biegać, bo jej ciało nie ma już 20 lat. Mówił to z uśmiechem, zapewniają o swojej pełnej akceptacji. W końcu on, wysportowany, wie, jak ważna dla zdrowia jest choćby najmniejsza aktywność. 

Zaczęła biegać, choć wiecznie brakowało jej czasu, między pracą, dziećmi, tysiącem innych obowiązków. Ale przecież jej ukochany tak się o nią troszczy i martwi, musi więc się spiąć, dla niego, ale też dla siebie. 

Źle gotuje, w sumie mogłaby się bardziej postarać, bo przecież teraz tyle jest programów kulinarnych, a on jest świetnym znawcą kuchni. Fakt, jego makaron z krewetkami zwalał z nóg, ale już jej pomidorowa mu nie smakowała. Był duszą towarzystwa. Kiedy spotykali się ze znajomy i przyjaciółmi (zawsze u niej), on opowiadał o winach, o tym, co ugotował, biegał, chodził, podawał, wszyscy byli zachwyceni. Mówili: “jakie ty masz szczęście, gdzie są tacy faceci”. Tylko ona była coraz mniejsza. Zamykała się w sobie, patrzyła na niego i nie wiedziała, co się dzieje, skąd w niej pojawia się ten niepokój… Przecież znała to uczucie, może była przewrażliwiona, może się czepiała. Chociaż kiedyś obiecała sobie nie przegapić czerwonych alertów w swojej głowie, teraz nieustannie przełączała je na pomarańczowe światło. Dawała sobie czas i jemu. Niby miała się przyglądać z boku, ale traciła dystans. 

“Co się dzieje” spytała przyjaciółka. “Zmęczona jestem, jakiś urlop by się przydał” – odpowiedziała. Tak to sobie tłumaczyła. On pan sytuacji, wiecznie z energią, uśmiechem, mówiący jej, że powinna cieszyć się z życia, że nie może się w sobie zapadać, że powinna mieć pasje, marzenia. 

A ona miała marzenia, które on notorycznie umniejszał. Bo po co jej wyjazd z przyjaciółkami na górską wędrówkę. Zresztą te jej przyjaciółki… Pff, jakieś takie nijakie, uważają się za “niewiadomokogo”, a to zwykłe szare myszki, które oszukują się, że mają wpływ na swoje życie. 

Dom pod miastem? Nie, no świetnie, ale kto to sfinansuje, kto będzie tego pilnował, przecież nie ona. Ona taka nieogarnięta, która wiecznie gubi kluczyki od samochodu, chciałaby dom budować? Bez sensu. 

Własny projekt? Chciała odejść z korporacji. Miała nadzieję, że on to zrozumie, że będzie dla niej wsparciem. Wcześniej się bała, bez stabilności finansowej, z dziećmi na karku… Zawsze miała obawy, choć wiedziała, że pomysł ma szanse realizacji, rozpisała wszystko krok po kroku, całą strategię, plan, koszty. “Kochanie, do biznesu trzeba mieć głowę, nie można ot tak sobie czegoś zrobić. Naprawdę kocham cię, ale twoja malutka główka tego nie obejmie. A przecież ja nie mam czasu koło tego biegać”. Przepłakała całą noc, mówiąc, ze podcina jej skrzydła, że w nią nie wierzy, że myślała, że to właśnie on będzie dla niej silnym ramieniem, który wesprze ją w jej działaniach. Przecież była do tego pomysłu przekonana, ale zaczęła mieć wątpliwości, czy faktycznie podoła. Kiedy znajomi pytali ją i co z jej planami, zbywała ich półsłówkami, że to zły moment, że może później, że jeszcze musi rozważyć kilka kwestii. “Ale przecież wszystko miałaś gotowe, tak się na to cieszyłaś” – mówiła przyjaciółka. 

On często wyjeżdżał, taka praca. Znikał na dwa, trzy dni najpierw co dwa tygodnie, później co tydzień. Gdy dzwoniła, mówił, że jest zajęty i że nie może go nieustannie kontrolować, przecież ją kocha, są dorośli, nie musi jej wysyłać co rano sms-ów, żeby ona czuła się bezpiecznie, bo przecież nie na tym miłość polega. 

Telefon. “Pani Magda?”. “Tak”. “Przepraszam, że zawracam głowę, może nie powinnam, może to pomyłka…” – słyszała po drugiej stronie. Zrobiło się jej gorąco, musiała usiąść, choć jeszcze niczego nie usłyszała. “Bo natknęłam się na Pani sms-y…” – krew odeszła jej z mózgu, nie mogła myśleć racjonalnie, chciała się rozłączyć. “A on mi powiedział, że weźmie ze mną ślub, tylko zakończy tę relację, relację z Panią” – nie, to nie mogła być prawda, to na pewno pomyłka, jej mózg był jak rozżarzona czerwona lampa, słyszała tylko piski, jakby ktoś w jej głowie załączył bulaje z karetki. 

Usiłowała zapanować na drżeniem głosu, nad trzesącymi się rękami, by nie wypuścić telefonu z ręki. 

Poznali się trzy miesiące temu. Na portalu randkowym. Kawa, kolacja, teatr, pełen romantyzm. Taka miłość się nie zdarza – już gdzieś to słyszała. Opowiadał jej – tamtej kobiecie, że musi się wyplątać z relacji z wariatką. “Nie mogę jej jeszcze zostawić, bo boję się, że sobie coś zrobi, ale tam już nie ma, za to ja nie jestem na tyle złym człowiekiem, żeby jej to zrobić” – tłumaczył tamtej… “Ona udawała kogoś, kim zupełnie nie jest” – mówił o niej. 

“Halo, jest tam pani?” – wyrwało ją z otępienia. Umówiły się na kawę. Tamta nie wyłączyła alertów w głowie, była bardziej czujna i uważna. “Jak to się mogło stać?” – pytała samą siebie. 

I nagle przyszła jasność emocji. Niepokój nabrał realnych i nazwanych kształtów. Długo rozmawiały, zwłaszcza, że tamta była psychologiem, mającym nieszczęście do narcyzów, którzy karmią się energią innych, którzy manipulują tak, że nie wiadomo, kiedy wpadam w ich sieci. Tak, też się zakochała, też była oczarowana, też myślała, że tym razem w końcu się uda. I im też znajomi mówili, że są piękną parą. 

Odeszły, obie. 

“Wszystko w porządku?” – spytała przyjaciółka, nic nie musiała mówić. A przecież byli tacy piękni. Ta miłość miała być piękna. “Czy w imię miłości można być tak ślepym? Tak bardzo zaprzedać siebie?”. Ta strata jest jak wyrwa w jej sercu. Czy odważy się jeszcze kiedykolwiek pokochać? Dzisiaj w to szczerze wątpi. Chce zadbać o siebie i do siebie wrócić. To jest najważniejsze. 


Lifestyle

Kiedy powiedziałeś, że wyjeżdżasz za granicę poczułam ból i ulgę jednocześnie. Ten nie-romans uratował moje małżeństwo

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 października 2020
Fot. iStock/Madhourse
 

Już prawie zapomniałam. Zamknęłam przecież ten rozdział mojego życia w niebieskiem pudełku z wstążką. Razem z naszymi zdjęciami, twoimi listami, muszlą, którą podarowałeś mi na Helu. Pudełko postawiłam na pawlaczu, w szafce nad drzwiami. Kurzy się tam razem z milionem innych szpargałów, o których już dawno wszyscy zapomnieli. Może jeśli zamknę oczy i spojrzę jeszcze raz, okaże się, że tego pudełka nie ma i nigdy nie było? Tak, jak nie było nas, naszego zakochania w sobie. I końca tej miłości.

Byłeś w moim życiu od zawsze. Najpierw jako dobry znajomy, przyjaciel rodziny. Zawsze blisko mnie i mojego narzeczonego, a potem męża. Kilka razy zostałeś nawet z naszymi dziećmi na kilka godzin, żebyśmy mogli wyjść do kina. Raz, kiedy mój starszy syn ciężko się rozchorował zawiozłeś nad do szpitala, bo Paweł był w delegacji, a potem czekałeś na szpitalnym korytarzu do późnej nocy. Byłeś zawsze.

Spotykałeś się z kimś. Raz to był nawet dłuższy związek. Poznałam twoją partnerkę, lubiłam ją. Zazdrościłam jej tego, że ma Ciebie. Nie rozumiałam tego – przecież ja miałam Pawła, kochającego, oddanego partnera, dobrego ojca naszych dzieci. Mężczyznę, na którym można polegać. W pewnym momencie zaczęłam się bać naszej relacji, bo zrozumiałam, że zaczynam czuć do Ciebie coś, czego nie powinnam czuć. Zaczęłam więc unikać sam na sam z Tobą, zbliżyłam się jeszcze mocniej do mojego męża, w nadziei, że to uczucie do Ciebie minie, zgaśnie, zniknie. Z czasem stałeś się pierwszą osobą, o której myślałam, kiedy coś szło nie tak. Ty byś wiedział jak rozwiązać problem, jaką decyzję podjąć. Nie wiem jak i kiedy miłość do Ciebie pochłonęła mnie całkowicie. Dzieci dorosły, a my skończyliśmy 40 lat. Myślałam, że muszę to zwalczyć, zabić w środku.

Aż do tej nocy, kiedy powiedziałeś mi, że nie możesz przestać o mnie myśleć. Że żaden Twój związek nie ma racji bytu, bo od dawna kochasz tylko mnie. Że próbowałeś nie zakochać się z żonie najbliższego przyjaciela. I że boisz się tego uczucia, a jednocześnie nie umiesz z niego zrezygnować.

To były urodziny wspólnego znajomego. Paweł nie mógł przyjść, został w domu, żeby pracować. Odwoziłeś mnie do domu, ale zatrzymałeś się ulicę wcześniej. Wziąłeś mnie za rękę i powiedziałeś, że mnie kochasz. Było tak, jakbym oglądała jakiś film. Wybuch radości, chwila uniesienia, ulga. Że nie jestem w tym sama, że przez jedną chwilę mamy tylko siebie. Pocałunek. Wszystko się zatrzymało: czas, deszcz, życie.

Romans? W ogóle nie myślałam o nas w ten sposób. W mojej głowie wszystko ułożyło się dokładnie tak, jak powinno. Nie żałowałam straconych lat, ani tego, że mogliśmy powiedzieć sobie to wszystko wcześniej. Nie myślałam nawet o moim mężu, tak jakby nagle zniknął. Myślałam tylko o tym jak być z Tobą.

Do domu weszłam unosząc się nad ziemią. Potem zobaczyłam Pawła i moje stopy opadły na ziemię. No tak. Był tu. Był w moim życiu. Czy to on między nami, czy ty byłeś tym trzecim? Konfrontacja z rzeczywistością, z mrzonką o związku, który nie ma szans się ziścić. Bo jestem mężatką. Bo mój mąż jest dobrym człowiekiem. Bo jedyne, co możemy mieć to ukradkowe spojrzenia, wiadomości wysyłane i odczytywane w ukryciu. Twoje listy, małe karteczki, które wrzucałeś mi do kieszeni kurtki. Poczucie winy.

Czy wydarzyło się między nami coś więcej? Prawie nie. W lecie dojechałeś do nas na wakacje. Byliśmy na Helu, Paweł musiał wrócić wcześniej do Warszawy. A ja zostałam z Tobą na plaży.

Nie poszliśmy do łóżka, nie zaplanowaliśmy ucieczki, ani mojego rozstania z mężem. To było nasze pożegnanie. Położyłeś mi na ręku muszlę i powiedziałeś, że nie możemy… I że wyjeżdżasz za granicę. Poczułam ból i ulgę jednocześnie.

Kiedy piszę do Ciebie ten list, jesteś już daleko za oceanem. Nie kontaktujesz się ze mną, ale wiem od Pawła, że wszystko układa się po twojej myśli. Chciałam Ci powiedzieć, że zajmie mi jeszcze chwilę, zanim pozbędę się tego uczucia. Ale wiesz, w jakimś stopniu uratowało ono moje małżeństwo. Tak mocno skupiłam się na moim mężu, na naszej relacji. Wiem, że jeśli kiedykolwiek zajrzy do niebieskiego pudełka z wstążką, będę musiała opowiedzieć mu o wszystkim, co się między nami nie wydarzyło.


Lifestyle

Jak rozpoznać i pielęgnować swój rodzaj cery?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 października 2020
Rodzaje cery - sucha, normalna, tłusta i mieszana.
Fot. iStock

Rodzaje cery, a dokładniej poszczególne jej typy, wpływają na sposób pielęgnacji urody. Wiedząc, jaki typ cery przypadł każdej z nas w udziale, łatwiej nie popełniać błędów pielęgnacyjnych, które mogą skutkować podrażnieniami, łuszczeniem się skóry czy przedwczesnym starzeniem się i powstawaniem zmarszczek. Jakie są rodzaje cery i czym się charakteryzują?

Chyba każdy potrafi wymienić poszczególne rodzaje cery, ale nie każdy wie, co wpływa na konkretny wygląd skóry i jak powinna wyglądać prawidłowa pielęgnacja. Wiadomo, że rodzaje cery uwarunkowane są przede wszystkim genami, jednak błędy dietetyczne i pielęgnacyjne mają realny wpływ na kondycję i wygląd skóry. Rozróżniamy cztery podstawowe typu cery: cera normalna, sucha, tłusta i mieszana. Każdy z tych typów może posiadać także cechy cery wrażliwej (tendencje do pieczenia, swędzenia i zaczerwienienia) w reakcji na kosmetyki czy czynniki zewnętrzne.

Rodzaje cery — cera normalna

Cera normalna to najmniej problemowy typ cery. Nie tylko zazwyczaj nie sprawia problemów, ale także ładnie wygląda — jest jędrna, miękka i gładka, ma niewidoczne pory. Próżno na niej szukać zaskórników, a i zmarszczki pojawiają się na niej nie za szybko. Cera normalna najczęściej z wiekiem przechodzi w cerę suchą.

Do pielęgnacji normalnej skóry należy wybierać łagodne preparaty do pielęgnacji. Skórę, by jak najdłużej zachowała zdrowy, młodzieńczy wygląd, należy nawilżać i odżywiać jednocześnie. Latem poleca się stosowanie kremów nawilżających z filtrami UV, a zimną chroniącymi przed wiatrem i mrozem. Wygląd poprawią odpowiednie peelingi i maseczki odżywiające skórę twarzy.

Rodzaje cery - sucha, normalna, tłusta i mieszana.

Fot. iStock/rodzaje cery

Rodzaje cery — cera sucha

Sucha cera może sprawiać kłopoty. Nie tylko powoduje swędzenie, ale może też się łuszczyć, wykazuje tendencję do podrażnień i powstawania zaczerwienionych miejsc, co szczególnie na twarzy nie wygląda najlepiej. Jest wrażliwa na wpływ mrozu czy wiatru. Bywa też błyszcząca i mocno napięta, w dodatku szybciej pojawiają się na niej oznaki upływającego czasu. Zmarszczki i kurze łapki pojawiają się na niej szybciej, niż w przypadku lepiej chronionej skóry tłustej. Sucha skóra może dotyczyć skóry głowy, twarzy oraz reszty ciała.

Rodzaje cery - sucha, normalna, tłusta i mieszana.

Fot. iStock/rodzaje cery

Problem wynika z  nadmiernego złuszczania się zewnętrznej warstwy skóry, co powoduje problemy z utrzymaniem właściwego poziomu nawilżenia. Ponieważ sucha skóra nie produkuje wystarczającej ilości sebum, powstaje problem zbyt słabego płaszcza lipidowego na jej powierzchni. Niedostateczna ochrona nie działa prawidłowo, powoduje utratę wody i nadmierne rogowacenie.

Skóra może być także czasowo przesuszona, co wywołane jest ubogą w witaminy i minerały dietą, zamiłowaniem do gorących kąpieli, opalania się, czy godzin spędzonych na basenie z chlorowaną wodą. Niedostatek wody wypijanej w ciągu dnia oraz niewłaściwa pielęgnacja skóry również przyczyniają się do powstania lub zaognienia problemów. Inną przyczyną ciągłych problemów z nawilżeniem skóry może być obciążenie genetyczne i życie w długotrwałym stresie, który fatalnie wpływa nie tylko na kondycję skóry, ale i funkcjonowanie całego organizmu. Sucha cera, której nie pomaga wprowadzona pielęgnacja, może sygnalizować istnienie chorób przewlekłych, takie jak łuszczyca, cukrzycazaburzenia pracy tarczycy, czy atopowe zapalenie skóry.

Cera sucha wymaga łagodnej pielęgnacji. Konieczne są delikatne kosmetyki, które zawierają w składzie łagodzące i nawilżające substancje. Warto wybierać takie, które mają wyciąg z aloesu, kwas glikolowy, algi, kwas mlekowy, mocznik, glicerynę, alantoinę, kwas hialuronowy, biotynę, ceramidy, witaminy A, B5, C i E. Suchej skórze zdecydowanie nie służy zwykłe mydło i gruboziarniste, zbyt mocno działające peelingi.

Rodzaje cery — cera mieszana

To typ cery, który pojawia się najczęściej, w dodatku sprawia kłopoty podczas pielęgnacji. Cera mieszana wykazuje jednocześnie cechy skóry suchej lub normalnej oraz tłustej. Zazwyczaj w strefie T (czoło, nos i broda) mamy do czynienia ze skórą tłustą. Na suche partie składa się linia żuchwy i policzki. Z tego powodu konieczna jest złożona pielęgnacja. Konieczne bywa stosowanie kosmetyków dedykowanych skórze mieszanej, albo jednocześnie preparatów do pielęgnacji suchej skóry (żuchwa, policzki), a kosmetyki matujące, zapobiegające zatykaniu się porów skóry, na strefę T. Na ten rodzaj cery wpływ mają przede wszystkim geny, jednak niewłaściwa dieta lub pielęgnacja może pogłębić poszczególne problemy ze strefą suchą/mieszaną, lub tłustą.

Rodzaje cery - sucha, normalna, tłusta i mieszana.

Fot. iStock/rodzaje cery

Rodzaje cery — cera tłusta

Cera tłusta to zmowa wielu dojrzałych kobiet. Nie tylko wygląda nieestetycznie, ale także miewa tendencje do podrażnień. Nietrudno ją rozpoznać — niedługo po umyciu skóra zaczyna się błyszczeć, szczególnie mocno na czole, brodzie i nosie. Z powodu nadprodukcji sebum i  przytkanych gruczołów łojowych, na jej powierzchni często pojawia się trądzik i rozszerzone pory, czarne zaskórniki. Ale mimo że cera tłusta jest kłopotliwa, a świecenie się jej może popsuć efekt najbardziej starannego makijażu, ma także swoje zalety. Jest bardziej odporna na niesprzyjające warunki atmosferyczne (wiatr, mróz), więc trudniej o podrażnienia. Co więcej, wolniej się starzeje i później pojawiają się niej zmarszczki, które są mniej widoczne, niż np. przy cerze suchej.

Tłusta cera - czym się charakteryzuje i jak ją pielęgnować

Fot. iStock/tłusta cera

Problemy z tłustą cerą najczęściej pojawiają się w okresie dojrzewania, a po nim często tłusta cera przechodzi w cerę mieszaną. W wieku nastoletnim taki stan rzeczy wynika z aktywności hormonów androgenowych, które pobudzają gruczoły łojowe do pracy. W przypadku dojrzałych kobiet nadprodukcja sebum może być efektem zbyt dużego stężenia progesteronu. Do pojawienia się problemów z tłustą cerą mogą się także przyczynić inne zależności. Wpływ na to mają predyspozycje genetyczne, niewłaściwa dieta, nieodpowiednia pielęgnacja skóry, palenie papierosów, czy długotrwały stres.

Tłusta cera wymaga zahamowania nadmiernego wydzielania sebum. Zalecane jest  oczyszczanie twarzy regularnie, rano i wieczorem. Na dzień sprawdzi się krem nawilżająco-matujący, na noc z kolei krem regulujący wydzielanie sebum. Kosmetyki do tłustej skóry powinny ją ściągać, działać antybakteryjnie, przeciwłojotokowo, a w dodatku zapobiegać powstawaniu zaskórników. Warto szukać produktów z zieloną glinką, zieloną herbatą, węglem aktywnym, lub cynkiem w składzie.

Domowy sposób na określenie typu cery

Jeśli nadal trudno określić rodzaje cery po opisie, można to zrobić w niego inny sposób. Potrzebujesz żelu do mycia twarzy (beztłuszczowego) oraz ręcznika papierowego (chusteczki). Aby wykonać test, umyj twarz żelem, nic na nią nie nakładaj, a po upływie godziny przyłóż do niej papierowy ręcznik (chusteczkę). Jeżeli  na całym papierze zostanie tłusty ślad, masz do czynienia z cerą tłustą. Jeśli odbije się sebum w tzw. strefie T (czoło, nos, broda), wskazuje to na cerę mieszaną. Brak śladów, a do tego widok gładkiej, nieściągniętej cery oznacza, że jest ona normalna. Jeśli skóra jest sucha, ściągnięta, lub łuszcząca się, posiadasz skórę suchą.

To oczywiście jedynie orientacyjne i subiektywne badanie. Jeżeli nadal nie jesteś pewna, co do rodzaju cery, jaki posiadasz, wybierz się do kosmetologa lub dermatologa. Specjaliści rozwieją wątpliwości i zalecą właściwą pielęgnację.


źródło:  www.poradnikzdrowie.pl 

Zobacz także

Czy patchwork może się udać? Ewa wierzyła, że tak, że jej mąż pokocha na równi jej córkę i ich wspólne dziecko…

Nieszczęśliwymi czyni nas pogoń za szczęściem… Paradoks? Niekoniecznie

Regulamin konkursu „Jestem EKO”