Lifestyle

PIASKOWY WILK i PRZYGODY DZIESIĘCIU SKARPETEK

Midoblog
Midoblog
6 czerwca 2016
 

Nasza biblioteczka wzbogaciła się o kolejne dwie pozycje. Książki całkiem różne, ale obydwie zasługujące na zakup, a już na pewno uwagę.

imageZacznę od tej poważniejszej – „Raz, dwa Trzy. Piaskowy Wilk”. To trylogia, o której nigdy wcześniej nie słyszałam.

Bohaterką książki jest mała dziewczynka Karusia, którą na co dzień dręczą trudne pytania. W tych trudnych momentach ucieka na plażę do Piaskowego Wilka. To on zawsze ją wysłuchuje, znajduje czas na zabawę i rozmowę. Karusia zadaje bardzo podobne pytania do tych, które nie raz słyszę od Ann – „dlaczego wszyscy wciąż pracują?”, „co to znaczy za chwilę?”, „kto mnie potrzebuje?”, „co to jest śmierć?”.

Co więcej, w portrecie rodziców Karusi możemy odnaleźć samych siebie – nigdy na nic nie starcza nam czasu, wciąż jesteśmy czymś zajęci i na wszystko odpowiadamy „zaraz”.

Piaskowy Wilk pomaga dziewczynce pokonać także strach przed ciemnością, potworami. Raz jest statkiem, raz ciszą, innym razem potrafi narobić wiele hałasu. Wszystko zależy od nastroju Karusi. W trudnych dla niej chwilach, nie mówi jej, co ma robić, ani jak ma postępować. Po prostu wczuwa się w psychikę dziewczynki i odczuwa to co ona, a poprzez swoje postępowanie pokazuje, że jej lęki i obawy nie mają podstaw.

Czy jest tylko wytworem dziecięcej wyobraźni? Zapewne tak. Jednak czytając tę książkę, sama zamarzyłam o kimś, kto by mi pomógł wyjaśnić zawiłości tego świata. Kto znałby odpowiedź na wszystkie pytania… kogoś, kto przypominałby mi na co dzień, jak to jest być dzieckiem…

„- Nie, ale zdaniem taty i mamy to ja w ogóle za dużo wierzgam i kopię – powiedziała Karusia. – W każdym razie przy stole.

– No pewnie! Za dużo! – parsknął Piaskowy Wilk. – Łatwo im mówić! Są dorośli i już zapomnieli!

– Że niby co zapomnieli? – spytała Karusia.

– Że jak się rośnie, to w całym ciele wierzga coś i bryka bez opamiętania. Jak popopopopcorn! – powiedział Piaskowy Wilk. – Ty to wiesz i ja, i każda najmniejsza żabka. Ale dorośli, oni już nie rosną i zapomnieli, jakie to uczucie!”

Piaskowy Wilk to symbol mądrości, nieskrępowania, ciepła i dobroci. Myślę, że dzięki temu właśnie, nie jest to tylko propozycja dla dziewczynek, ale również dla chłopców. My od razu kupiliśmy całą trylogię, która składa się z PIASKOWY WILK, PIASKOWY WILK I ĆWICZENIA Z MYŚLENIA, PIASKOWY WILK I PRAWDZIWE HISTORIE.

imageDruga książka rozbawia i rozpromienia. To książeczka o skarpetkach – „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych)” . Każde opowiadanie jest zwięzłe, idealne do wieczornego czytania.

Chyba w każdym domu pojawiła się historia znikającej skarpetki – lewej czy też prawej z danej pary. No tak, bo każda skarpetka jest odpowiednio prawa albo lewa i, jak się okazuje, ma to znaczenie (bynajmniej dla skarpetek). Historyjki napisane są ze smakiem, przepełnione emocjami, nasycone humorem.  Dodatkowo, w niesamowicie umiejętny sposób, autorka przemyca wartości. Skarpetki, które wybierają wolność od codzienności, nudy i rutyny, wcale nie uciekają od odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie. Czasem ucieczka wiąże się z powrotem na stopę bezdomnego czy też do łazienki, a w konsekwencji na stopę chorego dziecka. Jedna ze skarpetek ratuje kotka, inna pięć osieroconych myszek.

Książka idealnie napisana dla młodego odbiorcy, który nie może doczekać się kolejnego opowiadania. Pozycja, która poprzez zabawę uczy.  „Od tego dnia skarpeta – nazywana doktorem Skarpetą (…) rozbawiała chore dzieci w szpitalu. (…) No i co na to powiecie? Znacznie szybciej wracały do zdrowia. Bo w tym starym powiedzeniu, że „śmiech to zdrowie” jest bardzo dużo prawdy. Nie ma powiedzenia „nuda to zdrowie”, no niestety…”

image

image

image

image

Do następnego!


Lifestyle

Biegnąc pomagam

Midoblog
Midoblog
9 czerwca 2016
 

W życiu wszystko dzieje się po coś.

Może stwierdzisz, że to niemądre zrzucać odpowiedzialność na los. Może nie wierzysz w przeznaczenie i zbieg okoliczności. Ja tak. Tylko moja wiara, jak na matematyka przystało, jest raczej logiczna – wierzę, że na wszystko w naszym życiu mamy wpływ, a przynajmniej na tę większą połowę. Wierzę też, że pewne doświadczenia pojawiają się wielokrotnie, właśnie po to, aby nauczyć nas, czego jeszcze nie potrafimy.

Ale tym razem nie o doświadczeniach, nie o przeżyciach, chociaż te są bezpośrednio związane z ludźmi, a o ludziach chcę pisać. Jeżeli czytasz mnie już jakiś czas, to wiesz, że lubię przebywać wśród ludzi, poznawać nowych, obserwować i słuchać. A już tym bardziej takich, jakich ostatnio los postawił na naszej drodze. Nie potrafiliśmy przejść obok nich obojętnie. Czasem czuje się właśnie to „coś”, a ja wierzę, że Oni pojawili się po coś. Nie wiem skąd. Tak po prostu wiem. Napędzają mnie, nas pozytywnie i mobilizują do działania. To ludzie, którzy dodają skrzydeł, ciągną w górę. Ludzie, którzy poszerzają nasz horyzont widzenia świata i okazuje się, że można widzieć coś zupełnie inaczej, a Twój dotychczasowy sposób patrzenia był tak naprawdę zero jedynkowy.

Znajomych mamy wielu, ale są wśród nich tacy, przy których (niezależnie od nich samych) wychodzi z nas gorycz, narzekanie, sami dla siebie stajemy się niemili. Przy nich jest zupełnie odwrotnie. Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć – może to jakaś wewnętrzna energia, układ planet, który towarzyszył naszym narodzinom. To wszystko tylko spekulacje. A prawda jest taka, że to od nas zależy, jakimi ludźmi się otaczamy i jacy się przy nich stajemy. Przy nich stajemy się lepsza wersją nas samych.

To dzięki nim zapisaliśmy się na bieg Huntrun.

image

Realizowany przez Fundację Petralana projekt „Biegnąc pomagam” ma jasno określony cel – pomoc dla małego chłopca Oliwierka, który urodził się z wrodzonym brakiem przedramienia, dłoni lewej oraz prawej, obustronnym brakiem podudzi oraz stóp. Edycja biegu odbywa się w Bałtowie 2 i 3 lipca.

imageimage

Huntrun to ekstremalny 10 kilometrowy bieg z przeszkodami (2 lipca) oraz 5 kilometrowy bieg z przeszkodami w kolejnym dniu. (Ekstremalny brzmi naprawdę poważnie). Sam bieg jest okazją by pokazać, że są ludzie zaangażowani w niesienie pomocy. Chociaż tyle możemy od siebie dać.

„Niewiele dajesz, jeśli dajesz to, co posiadasz. Dopiero jeśli dajesz siebie, dajesz naprawdę„

Zachęcam do wspólnego udziału – Bałtów 2 i 3 lipca

Do następnego!


Lifestyle

Spotify

Midoblog
Midoblog
18 lutego 2016

Czy zebra może stracić paski? Jakie pytania zadaje dociekliwy mrówkojad? I kim jest Dziobak?

Ostatnie zasypianie kończymy właśnie słuchaniem bajek. Dzięki Bogu, nie wylądowaliśmy na końcu świata i dociera tu internet. Z pomocą przychodzi nam spotify. Z aplikacją tą zaprzyjaźniłam się już jakiś czas temu. Na początku oczywiście korzystałam z dostępu darmowego, z czasem wprowadzono dostęp rodzinny i dzięki temu mam dostęp do wszystkiego bez reklam. Te reklamy niby nie są uciążliwe, jednak z czasem, zwłaszcza przy zasypianiu mogą znacząco utrudniać życie.

W aplikacji tej znajdziecie dokładnie wszystko.

BAJKI

ale nie tylko. Ogólnie znajdziecie bogata ofertę audio book’ów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasło „polska wersja językowa”. Jedynym minusem słuchania audio book’ów na spotify, jest fakt, że aplikacja nie zapamiętuje, w którym momencie skoczyliśmy słuchanie. Ale szczerze, jak dla mnie to nie stanowi żadnego problemu. Zreszta i tak najwiecej to bajek słuchamy, ale to oczywiste.

IMG_4768 (1)

SZUM

Ostatnio byli z nami na weekend znajomi, którzy do usypiania dziecka używają suszarki. Ogólnie określane jest to mianem „białego szumu”. I jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że na spotify znajdziecie sporo utworów do wyboru, wystarczy wpisać „baby sleep” czy też „white noise”.  Wówczas możecie znaleźć szumy zarówno naturalne, jak i generowane syntetycznie. Żałuje, ze w tamten weekend nie wpadłam na pomysł, by poszukać tego dla znajomych. Jest to na pewno o wiele łatwiejsza forma, jak nie najłatwiejsza, dostępu do szumów – zwłaszcza na wyjeździe, bo przecież smartfon towarzyszy nam (praktycznie) zawsze.

KOŁYSANKI, PIOSENKI i oczywiście RYBKA MINI MINI

to nasz priorytet, jeżeli chodzi o załączanie spotify. Ann to po prostu uwielbia. Poza tym, nie potrzebujemy kupować żadnych płyt i w każdej chwili mamy dostęp do ulubionych utworów.

IMG_4770 (1)

Coś dla mnie….

Po pierwsze „Listy przebojów”, których słucham w każdej wolnej chwili, a zwłaszcza podczas sprzątania – dzięki temu jestem na czasie i wiem czego się słucha. Kiedy jestem wymęczona, padnięta i mam doła, jak krater, klikam w „nastrojowa” i znajduję wszystko, czego mi potrzeba. Oprócz tego znajdziesz tu kategorię party, pop, trening, rock czy też alternatywna, country, metal. Więc naprawdę jest w czym wybierać. A jeżeli jesteś kobietą, okey mężczyzna też wchodzi w grę, w każdym bądź razie osobą ćwicząca w domu, możesz zajrzeć do zakładki trening. Ja teraz jestem na przymusowym odpoczynku od crossfit (niestety), więc staram się tu, w górach, wykonywać treningi. I tym razem spotify sie przydał – rownież muzykę trening crossfit tu znalazłam.

IMG_4766 (1)

IMG_4767 (1)

Jednym słowem – dla każdego coś miłego. I zapewniam Cię, że odkryjesz w tej aplikacji jeszcze wiele więcej.

A teraz już odpływam, słuchając „do snu”….