Lifestyle

#PantyChallenge – głupota, która może uświadamiać

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 lipca 2016
#PantyChallenge
fot. iStock/yuriyzhuravov
 

Po wylewaniu na siebie kubła zimnej wody, przykładaniu kartki A4 do talii i jedzeniu łyżeczki cynamonu, przyszła pora na kolejny bezsensowny challenge. Tym razem, coraz to odważniejsze nastolatki i młode kobiety, wrzucają do Internetu zdjęcia swoich majtek. Nie, to nie żart.

Wszystko zaczęło się od filmiku, który pewna Amerykanka postanowiła wrzucić na Facebooka. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pokazała na nim swoje do połowy nóg spuszczone majtki. A wszystko to po to, żeby pokazać, że są czyste i nie mają śladów żadnej wydzieliny, a co za tym idzie – jest zdrowa. Na koniec stwierdziła jeszcze, że pije bardzo dużo wody i dlatego jej wagina jest zdrowa.

W Internecie zawrzało. #Pantychallenge w pewien sposób zapoczątkował dyskusję, która uświadamia młode kobiety, że wydzielina z pochwy jest czymś zupełnie normalnym i nie muszą się tego wstydzić. Choć pokazywanie tego na swoich profilach socialmedia jest już ogromną przesadą. AO Anderson, amerykańska aktywistka i feministka, na swoim Facebooku zauważa, że może to pewien przełom w postrzeganiu kobiecej fizjologii. –Młodzi mężczyźni uważają, że ich kobiety powinny mieć piękne, różowe, wygolone strefy intymne, które pachną różami i fiołkami, podczas gdy tak naprawdę pachnie jak zepsute piwo i złamane obietnice.

talking about the #pantychallenge and what „clean vaginas” really look like over on the blog! blog.thundress.com #protectyapuss #thundress #thunderthighs #pussypositive #blog #underwear

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika thundress (@thundressme)

 Poza samoakceptacją, ważnym elementem jest tu świadomość, że wydzielina z pochwy jest czymś normalnym, o czym, pomimo nauki w szkole, dziewczyny zapominają. Zwykle jest to przezroczysta zawiesina, która wygląda trochę jak białko kurzego jajka o neutralnym zapachu. Zdrowa, normalna wydzielina jest znakiem dobrego stężenia estrogenu, krzepliwości krwi i poziomu pH waginy. Jeżeli tylko pojawi się nieprzyjemny zapach czy zmiana w wyglądzie wydzieliny, warto udać się do lekarza.


Może się okazać, że z czystej głupoty, wyniknie coś dobrego dla nastolatek, które żyją w socialmedia. Granica dobrego smaku jest jednak bardzo cienka, a w ostatnich czasach bywa też często przekraczana. Może zwykłe „pokaż mi swoje majtki, a powiem ci kim jesteś” (chociaż kiedy ich nie pokażesz, łatwiej będzie stwierdzić, że jesteś normalny), uświadomi młode dziewczyny, że ich cielesność i fizjologia nie jest niczym złym i nie muszą się tego wstydzić.


Lifestyle

Nie zgub się znów w bałaganie, niektóre wyzwania nigdy się nie kończą. Akcja „Uporządkuj swoje życie”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
6 lipca 2016
Fot. iStock /
 

Brawo TY! Dotarłaś do ważnego punktu – przez ostatnie dwa tygodnie walczyłyśmy z bałaganem w naszych życiach i przestrzeniach. Jeśli potraktowałaś to wyzwanie serio – dziś jesteś lżejsza o stertę rupieci, za małych i za dużych ubrań i śmieciowe znajomości. 

Mamy nadzieję, że te wszystkie zmiany sprawiły, że głowę trzymasz wyżej i częściej się śmiejesz! Dziś już ostatni dzień naszej akcji – dlatego wyzwanie jest wymagające: wszystko co udało ci się zdziałać i osiągnąć – utrzymaj, już na zawsze! Specjalnie dla was przygotowałyśmy małą ściągawkę, która pomoże wam utrzymać motywację do wprowadzania zmian. Wydrukujcie, uzupełnijcie i przyklejcie na lodówce. Napiszcie w komentarzach do tego artykułu jakie wyzwania same planujecie sobie postawić.

Jeśli dopiero dziś do nas dołączyłaś, nie martw się nic straconego – znajdziesz tutaj wszystkie wpisy biorące udział w akcji: dowiesz się jak odświeżyć i uporządkować swoją przestrzeń i życie, jak znaleźć siebie w tym całym „bałaganie” i czego pozbyć się bez skrupułów.

Mocno trzymamy za was kciuki i już niedługo opublikujemy zwycięzców nasze wspólnego porządkowania.

 Pobierz i wydrukuj sobie naszą listę w PDF uporzadkuj swoje zycie lista

Akcja „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych”

Dlatego zaczynamy nową akcję „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych”. Będziemy pisać, jak to zrobić, a wy w komentarzach opowiadajcie o sobie. Piszcie, jak uporządkowałyście swoją przestrzeń. To może być zrobienie remontu, pomalowanie ścian, ale też „ ogarnięcie” strychu i wywalenie wszystkich starych rzeczy. Liczy się każdy drobiazg. Czekamy na wasze komentarze pod tym artykułem. Najfajniesze zostaną nagrodzone :).

Zaczniemy od przestrzeni, przejdziemy do duszy. Słowo!

Co trzeba zrobić?

Trzy razy w tygodniu bedziemy pokazywać wam drogę do upragnionego ZEN. Pod wpisem dotyczącym naszej akcji „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych” zamieść komentarz, w którym napiszesz, co takiego zrobiłaś dla siebie, co udało ci się uporządkowac i okiełznać. Najciekawsze z komentarzy zostaną nagrodzone.

Miło nam również przekazać, że do naszej nowej akcji włącza się firma Werner & Mertz Delta Polska Sp. z o.o., która ufundowała dla laureatek fantastyczne nagrody. Na zakończenie naszej akcji oczyszczania życia ze zbędnych rupieci i szkodliwych emocji – nagrodzimy 5 osób zestawami nagród niespodzianek :).

logotypy werner mertz

Czas trwania: 23.06.2016 – 06.07.2016 roku. Wyniki zabawy zostaną opublikowane na stronie ohme.pl do dnia 16.07.2016 roku.

Regulamin akcji „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych” dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wpisy biorące udział w akcji


Lifestyle

Anna Powierza: Chorowałam… Pomyślałam sobie: nie chcę brnąć w to dalej. Za wyzwanie stawiałam sobie przeżyć zdrowo jeden dzień

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 lipca 2016
Anna Powierza
Fot. Archiwum prywatne

Ciągły pośpiech, stres, natłok codziennych spraw… Siłą rzeczy nasze zdrowie i właściwy styl odżywiania schodzą na dalszy plan. Nie dajmy się zwariować! Z aktorką, Anną Powierzą rozmawiamy o tym, jak wprowadzić do swojego życia zmiany tak, by naprawdę przyniosły one zdrowe konsekwencje.

Anna Frydrychewicz: Pani Aniu, co dla Pani znaczy dobrze o siebie zadbać? Znajduje Pani czas na to dbanie?

Anna Powierza: Znajduję, może dlatego, że żyję w zgodzie ze sobą i z tym, co dla mnie naturalne. Nie jest to dla mnie dodatkowy obowiązek. Dbanie o siebie, to niekoniecznie nakładanie kremów albo wyjazdy do SPA, na takie wyjazdy z resztą trudno byłoby mi znaleźć czas. Ja postawiłam na profilaktykę i na zdrowy styl życia, zdrowe odżywianie, zdrowe jedzenie, zdrowe produkty: to jest dla mnie właśnie „dbanie o siebie”. Wolę podejść do problemu „od wewnątrz”. Po pierwsze zdrowie, po drugie dobry wygląd.

To styl życia, który Pani propaguje przesądził o tym, że zdecydowała się Pani zostać ambasadorką marki Diu Vitam?

Nagle okazało się, że ich ideologia i moja ideologia są zbieżne. I właściwie mamy te same przekonania i poglądy: tak samo widzimy zdrowy styl życia. A za tym jednym produktem jestem po prostu całym sercem. Szczerze uważam, że jest to jedna z najlepszych leczniczych wód, które napotkałam na swojej drodze, więc z prawdziwą duma zostałam ambasadorką akurat tej marki. Bardzo się cieszę, że tak mi się w życiu poukładało, że na siebie trafiliśmy, właściwie zupełnie przypadkiem.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Co wyróżnia ten produkt?

Z wyglądu i smaku to zwykła woda. Ale naprawdę skutecznie potrafi odkwasić organizm, przeżyłam to „na własnej skórze”. Kiedy włączyłam tę wodę do swojego jadłospisu zgodnie z zaleceniami producenta, nagle okazało się, że moje marne do tej pory wyniki badań stały się perfekcyjne. To wydaje się śmieszne, że buteleczka wody, którą ja piję codziennie, a dokładniej mówiąc dwa razy dziennie, może tak dużo zmienić w naszym organizmie. Nie mówię już nawet o witalności, energii, takim „powerze” do życia, który teraz mam. Efekt jest piorunujący i to się przekłada na moje zdrowie i samopoczucie.

Borykała się Pani z problemami z tarczycą i insulinoodpornością…

Tak, insulinoodporność to w zasadzie początek cukrzycy, zmiany poziomu insuliny we krwi. Byłam na bardzo restrykcyjnej diecie, jadłam przysłowiowy liść sałaty, szpinak, praktycznie żadnych węglowodanów, ale nie byłam w stanie schudnąć. Nawet mimo ćwiczeń, mimo całego zdrowego trybu życia. I między innymi ta woda sprawiła, że mój stan zdrowia zaczął się poprawiać. Nie robiłam jeszcze eksperymentu, co się stanie jeśli ją odstawię, ale na razie nie mam odwagi, bo po prostu teraz jest mi zbyt dobrze. Najpierw schudnę do wymarzonej wagi, a potem być może poeksperymentuję. W tej chwili nie zamierzam odpuścić wodzie ani na jednego łyka.

Akcją „Polka na diecie”, staramy się motywować nasze czytelniczki do zdrowego stylu życia. Co może im Pani doradzić?

Nie idźcie na dietę :). „Chodzenie na dietę” jest pierwszym poważnym błędem. Dieta to nie dwa tygodnie ograniczania sobie wszystkiego, ani gotowania na podstawie suchych przepisów z gazety. Dieta to styl życia, zdrowe odżywiania na co dzień, od dziś przez resztę życia. Najważniejsze, co mi przychodzi do głowy, to: 5 mniejszych posiłków dziennie, odrzucenie w jadłospisie żywności przetworzonej (nie mówię już o fastfoodach, czy niezdrowych przekąskach) i ograniczenie cukru. Jeśli to nam się uda, to wydaje mi się, że pierwszy, bardzo poważny krok w stronę zdrowia zostanie zrobiony. Potem będzie już tylko łatwiej. Trzymajmy się tego najpierw przez miesiąc. Albo dwa. A jak da radę to i pół roku. I po tym czasie możemy podjąć decyzję czy przy takim trybie odżywiania zostajemy, czy jednak z jakiegoś powodu nie. Te trzy proste zasady spowodują, ze parę ładnych kilo pójdzie w dół, nawet nie wiadomo kiedy.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Dla niektórych z nas, to jest radykalna zmiana, gdzie znaleźć motywację?

Dla mnie gorszą sprawą była organizacja :). Kiedyś jadłam rano (o ile w ogóle), a potem dopiero wieczorem. Wracałam do domu, po pracy całodziennej, wyczerpującej, bardzo intensywnej i jadłam… co jadłam. Taki system jedzenia niestety przeważa wśród dziewczyn intensywnie pracujących. Najtrudniej jest więc się zorganizować, żeby te 5 posiłków dziennie zjeść, o odpowiedniej godzinie. A motywacja? Moją największa motywacją było zdrowie, zaraz potem wygląd, bo to było coś, czego nie akceptowałam.

Chorowałam, a moje choroby wynikały również z błędów żywieniowych. Pomyślałam sobie: nie chcę brnąć w to dalej. Za wyzwanie stawiałam sobie przeżyć zdrowo jeden dzień. Komu by nie poszło dobrze przez jeden dzień? No i powoli odhaczałam kolejne dni. Potem nagle okazało się, że minął rok i ja już nie potrafię inaczej. Teraz to już będzie całe dwa lata i nawet nie wyobrażam sobie powrotu do tego, co kiedyś. Mój organizm tak bardzo się do tego trybu przyzwyczaił, że właściwie nie ma możliwość żywić się inaczej. Tak to polubiłam, że inne modele żywieniowe wydają mi się absurdalne.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Zbiera Pani efekty swojej silnej woli…

Silna wola jest potrzebna na samym początku. Naukowcy odkryli, że zmiana nawyku trwa dwa/trzy tygodnie. W tym okresie trzeba rzeczywiście pilnować pewnych rytuałów. Potem to te „nowe” rzeczy staja się nawykami i silna wola nie jest już potrzebna. Ważne, żeby organizacyjnie dobrze sobie radzić, żeby nas nie pokonała rzeczywistość.

Przepis na dobre samopoczucie?

Wstaję o 5:30 rano i przez godzinę ćwiczę. Zanim obudzi się dziecko, zanim wszystko w domu poruszy się do życia. Jeżeli to robię, zapewnię sobie tę poranną porcję endorfin, to już w tym momencie mój dzień układa się naprawdę nieźle. Ja bardzo lubię te wczesne, ranne godziny kiedy świat jeszcze śpi, a ja nie. Ćwiczenia i moment, kiedy mam czas tylko i wyłącznie dla siebie, to wszytsko daje mi niesamowicie dużo energii i siły.

Starczy na cały dzień?

Z całą pewnością 🙂 .

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne


Wywiad zrealizowany we współpracy z Diu Vitam


Zobacz także

Regulamin akcji #MiesiącKobiet

10 romantycznych rzeczy, które możesz zrobić dla swojej ukochanej, czyli warto się rozmarzyć

Dziecko tabletowe. Czyta: Krystyna Czubówna. Niby śmieszno, a jednak straszno