Lifestyle

Nigdy nie przestawaj chcieć żyć. O sile odrodzenia do zmian

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 marca 2016
Fot.Unsplash/Cayton Heath / CCO
 

Na ile sposobów może odrodzić się człowiek? To zależy, ile znajdzie powodów do tego, by ciągle jeszcze chcieć żyć lub, by chcieć żyć inaczej. Czasem odradzamy się, zaczynamy „od nowa” dla drugiej osoby, z miłości, z przywiązania. To piękne, ale jeszcze piękniej jest wtedy, gdy motywacją jest nasza miłość do siebie samego, gdy walczymy i czujemy, że stawką jest jakość i komfort naszego życia, a czasem i ono samo.

Spójrz na siebie. Masz tysiące powodów, by być

Życie podtyka ci je pod nos codziennie, choć pewnie nie zawsze to dostrzegasz. Możesz odrodzić się dla możliwości, których jeszcze nie zauważyłeś, mimo że są na wyciągnięcie ręki lub dla tych, które jeszcze się przed tobą pojawią. Kto inny potrafiłby je tak wykorzystać? To one sprawiają, że planujesz, że zakładasz sobie jakieś cele i do nich dążysz. Nie dostrzegając perspektyw przekreślasz szansę na zmiany i tkwisz ciągle w tym samym miejscu.

Czy nie masz wokół siebie miłości? Miłość to przecież nie tylko obecność kogoś bliskiego, to sposób w jaki podchodzisz do innych ludzi, do świata, do życia w końcu. Miłość to dostrzeganie w innych dobra, a w swojej rzeczywistości szansy na zdobywanie doświadczeń i wyciąganie z nich tego, co najlepsze dla siebie. Miłość to szacunek dla siebie i wybaczanie sobie swojej „nieidealności”, swoich błędów. To akceptacja złych i dobrych wydarzeń jako konsekwencji naszych wyborów z domieszką pewnej nieprzewidywalności, splotów okoliczności, na które już wpływu nie mamy. Ktoś, kto przyjmie wobec życia taką postawę tak naprawdę nigdy nie będzie samotny.

Możesz odrodzić się dla innego człowieka, tego konkretnego, który już jest, albo tego, który prędzej czy później się obok ciebie zjawi. Uczucie, że bliska osoba w ciebie wierzy powinno uskrzydlać, a nie podcinać skrzydła. Nie bój się, że zawiedziesz oczekiwania. Ten, który trwa przy tobie teraz, w tym trudnym momencie jest z tobą nie dlatego, że oczekuje twoich sukcesów, czy tego, że się podźwigniesz sam ze swoich problemów. Jest bo kocha czy lubi bezwarunkowo. Akceptuje.

A jeśli brak ci bliskiej osoby, pomyśl sobie, że na tym świecie jest siedem miliardów indywidualności. To wręcz niemożliwe, żeby ktoś wartościowy i warty, by i z jego powodu zawalczyć o siebie ,nie przeciął ani razu twojej drogi. A jeśli to się jeszcze nie wydarzyło, nastąpi niebawem. To nie wróżenie z fusów, to zwykły rachunek prawdopodobieństwa.

Jesteś w końcu Ty. Powód najważniejszy, choć pewnie tak jeszcze o sobie nie myślisz. Dlaczego? Jesteś swoim największym przyjacielem, osobą, której powinno na tobie najbardziej zależeć. Znasz siebie, swoje plany i marzenia (choćby i z przeszłości). Masz dobre wspomnienia, których nic ci nie odbierze. Wiesz przecież, że życie zatacza koło, że to, co trudne i złe przeminie. Że zasłużyłeś na to dobro, które jeszcze przed tobą. Chwilowo brak ci sił i wiary? Rozumiem. Przecież przeszedłeś tak długą drogę, jesteś po prostu zmęczony. Ale nigdy z siebie nie rezygnuj. Nie znam drugiej tak wyjątkowej osoby.

Jeśli jesteś teraz w bardzo trudnym momencie swojego życia, jeśli czujesz, że utknąłeś w martwym punkcie, to czego ci trzeba to właśnie odrodzenie, nowy początek, a nie rezygnacja z siebie. Rezygnacja nie jest rozwiązaniem, jest tylko biernym przyjmowaniem tego, co przynosi ci los, z twoim większym lub mniejszym udziałem. Rozwiązaniem są przemiany, które doprowadzą do nowego początku i wewnętrznie wzmocnią. Ja wierzę w tę moc.

Jak się odrodzić, jak zacząć od nowa?              

1.„Przeanalizuj siebie”

Daj sobie czas by zrozumieć, co cię blokuje, co sprawia, że nie radzisz sobie z obecną sytuacją. Zadawaj sobie pytania: „ Czego brak w moim życiu?, Co jest w nim dobre? Co sprawia, że nie podejmuję prób zmian?”

2. Zdecyduj, co powinieneś zmienić w sobie

Jesteś jedyną osobą, która tak naprawdę potrafi do tej zmiany doprowadzić. Pomyśl też o tym, by zmienić swoje oczekiwania wobec innych.

3. Określ jak powinno wyglądać twoje życie

Czyli zaplanuj sobie to, o czym dla siebie marzysz.

4. Zdecyduj jakie kroki zaprowadzą cię do oczekiwanych zmian

I ustal, które są najważniejsze, a które można odłożyć na „za chwilę”.

5. Zacznij działać 🙂


Lifestyle

Chcesz zapomnieć o bliznach, rozstępach i cellulicie? Sprawdzamy skuteczne sposoby medycyny estetycznej

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 marca 2016
Medycyna estetyczna kontra cellulit
Fot. iStock / puhhha
 

Każda kobieta lubi patrzeć na swoje odbicie w lustrze z zadowoleniem i akceptacją. Robimy wiele, by nasze wysiłki w utrzymaniu pięknego, zdrowego ciała przynosiły odpowiednie rezultaty. Chętnie sięgamy po maseczki, uprawiamy sporty i przyglądamy się posiłkom, szukając złotego środka by pozytywne emocje szły w parze z dobrym samopoczuciem i satysfakcją z wyglądu.

Niestety kobiety to istoty, które niekiedy borykają się z wyjątkowymi kłopotami. A wtedy ani dieta, ani maseczki ani odpowiednia dawka ruchu nie są wstanie w widoczny sposób pomóc. Blizny, rozstępy i cellulit – oto urodowe defekty, które spędzają sen z powiek tysiącom kobiet.

Dlaczego nie lubimy cellulitu?

Cellulit to prawdziwa zmora wielu kobiet. Bez znaczenia czy szczupłych, pulchnych, młodszych i tych które nie przyznają się do wieku z metryki. Pojawia się najczęściej na pośladkach i udach, co zniechęca kobiety do zakładania krótkich szortów czy stroju kąpielowego. Te nieestetyczne zmiany to nieprawidłowość rozrostowa tkanki łącznej, w której występują zaburzenia w przepływie krwi i limfy, a także  odkładanie się produktów odpadowych przemiany materii. Przyczyną ich powstawania są najczęściej zmiany hormonalne, specyficzna budowa tkanki tłuszczowej a także brak wysiłku fizycznego i złe nawyki żywieniowe W efekcie w skórze tworzą się szpecące grudki, przypominające wzorem skórkę pomarańczy. Powstają jego dwa rodzaje – cellulit wodny i lipidowy, choć efekt jest ten sam – szpecące nierówności i pofałdowania widoczne gołym okiem, które w zaawansowanym stadium przynoszą kobiecie ból w okolicy dotkniętej tą przypadłością. 

Fot. Pixabay / stux / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / stux / CC0 Public Domain

Z cellulitem trzeba walczyć

I są na to sposoby, które przynoszą rezultaty, począwszy od tego co można zrobić we własnym zakresie w domu, po zabiegi jakie oferuje pacjentkom medycyna estetyczna.  Aby podjąć walkę o poprawę stanu skóry, należy zrezygnować ze słodyczy, tłuszczy zwierzęcych, mięsa. Należy ograniczyć opalanie oraz napoje z kofeiną. Wskazana jest regularna aktywność fizyczna taka jak pływanie, jazda na rowerze, częste spacery. Warto wykonywać masaże szorstką rękawicą w celu usunięcia martwych komórek naskórka, aby lepiej wchłaniały się składniki aktywne zawarte w preparatach kosmetycznych. To może pomóc gdy cellulit jest w początkowej fazie. Gdy sprawa wygląda poważniej, należy udać się do specjalisty medycyny estetycznej, który zaproponuje dobór najskuteczniejszych zabiegów.

W profesjonalnym leczeniu różnych faz cellulitu stosuje się opcjonalnie:

karobksyterapię – zabieg polegający na wprowadzeniu pod skórę dwutlenku węgla, który rozszerza naczynka, dotlenia tkanki przywraca komórkom prawidłowy metabolizm.

radiofrekwencję –  podgrzewanie skóry falami radiowymi co powoduje przywrócenie skórze jędrności

kawitację– czyli rozbijanie komórek falą ultradźwiękową, wyniku czego wzrasta metabolizm komórek, przyspieszone jest krążenie krwi, usuwanie są zbędne produkty przemiany materii, aktywowane są enzymy w komórkach

mezoterapię– zabieg dostarczający bezpośrednio do skóry właściwej odpowiednich substancji.

endermologię– masaż pod ciśnieniem, który poprawia krążenie krwi

Co jeszcze szpeci ciała kobiet? Zdecydowanie rozstępy!

Rozstępy to kolejna zmora wielu kobiet. Szczególnie zagrażają podczas ciąży oraz zbyt szybkiego tycia lub intensywnego wzrostu, gdy skóra za szybko się rozciąga i dochodzi do rozerwania ciągłości włókien w skórze. W efekcie na ciele kobiety – może to być brzuch, uda, pośladki, piersi – powstają charakterystyczne pasy. Z początku są one wypukłe, czerwone, a w późniejszym etapie rozwoju nieznacznie maleją, pozostawiając jednak trwały ślad na skórze. Kobiety często wstydzą się ciała dotkniętego rozstępami, to przyczynia się do powstawania kompleksów i niezadowolenia ze swojego wyglądu. Do tej pory trudno było skutecznie im przeciwdziałać. Żadne kremy nie dają gwarancji usunięcia rozstępów, a inne zabiegi wykonywane u kosmetyczki mogły co najwyżej lekko spłycić lub wybielić blizny, jednak nie usuwały ich. Problem pozostawał nie rozwiązany, a wiele z nas wydawało bez skutku pieniądze na pilingi, lasery i inne zabiegi.

Sytuacja zmienia się na lepsze dzięki osiągnięciu  dr Marka Wasiluka, autora nowatorskiej metody leczenia rozstępów No Strech Marks.

To frakcyjna radiofrekwencja mikroigłowa, czyli zabieg polegający na jednoczesnym nakłuwaniu i podgrzewaniu skóry głowicą wyposażoną w kilkadziesiąt mikroigieł. Dzięki temu skóra uruchamia procesy naprawcze – powstaje mnóstwo nowych komórek, które tworzą kolagen, włókna skręcają się i zagęszczają, powstają między nimi nowe wiązania. Stopniowo odbudowuje się struktura skóry. Zabieg silnie stymuluje skórę dokładnie tam, gdzie jest to potrzebne, czyli w rozstępie, a nie wokół niego. Frakcyjna radiofrekwencja mikroigłowa umożliwia usunięcie nawet całości rozstępów, co jest nieosiągalne za pomocą innych metod – tak swoją nowatorską i skuteczną metodę wyjaśniał dr Marek Wasiluk.

Od ponad dwóch lat dr Wasiluk usuwa tą metodą rozstępy, uzupełniając terapię o zabieg z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego, jako zabieg regenerujący i wspomagający. Czy skutecznie? Świeże rozstępy małe i średniej wielkości można usunąć całkowicie. Przy starych rozstępach w większości przypadków następuje poprawa o 50-70 proc., choć przy rozległych, starych rozstępach potrzeba zwykle kilku zabiegów.

Blizny szpecą, warto więc podjąć próbę ich spłycenia 

Przyczyny powstawania blizn są różne, stąd też wynika ich zróżnicowany podział – blizny potrądzikowe, poparzeniowe, pooperacyjne i pourazowe. Blizny tworzą się w procesie gojenia ran i często stanowią pamiątki po przykrych doświadczeniach. Nie licząc możliwości chirurgicznego wycięcia blizn, warto zgłosić się do lekarza medycyny estetycznej, by do poszczególnego typu blizn, dopasować idealną strategię usunięcia. Nie istnieje jeden sposób na różne blizny. Podejmując leczenie blizn należy wziąć poprawkę na fakt, że nie da się tego skutecznie przeprowadzić w krótkim czasie. Należy uzbroić się w cierpliwość i zaufać specjaliście, który z dostępnych w gabinecie zabiegów dobierze ten najbardziej skuteczny: mikrodermaabrazję, dermabrazję, pilingi głębokie, laser frakcyjny ablacyjny i wiele, wiele innych… 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jeszcze więcej fachowej wiedzy na temat radzenia sobie z niedoskonałościami urody i całego ciała, dowiecie się z książki dr. Marka Wasiluka Medycyna estetyczna bez tajemnic, wydanej nakładem Wydawnictwa Lekarskiego PZWL. Właśnie w tym przystępnym i fachowym kompendium wiedzy z zakresy medycyny estetycznej, dr Wasiluk wyjaśnia tajniki zabiegów, obala mity które pokutują u pacjentek w materii tajników poprawiania urody. Kobiety zainteresowane poprawą urody, powinny potraktować “Medycynę estetyczną bez tajemnic” jako niezbędną dawkę wiedzy jeszcze przed przystąpieniem do zabiegu, tak aby były świadome działań i ich konsekwencji i oraz czuły się bezpieczne w rękach specjalisty.


Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Lekarskim PZWL

 


Lifestyle

Nienawidzę świąt, bo…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
27 marca 2016
Fot. Flickr / Six El Sid / CC BY-SA

Nienawidzę świąt w Polsce, bo hipokryzja nasza nie ma umiaru. Ten sam, który na co dzień pije i bije- przystępuje do komunii, a ksiądz mu ją daję! „Nie jest moją rolą rozsądzać sumienia” – odpowiada mi kiedyś nasz ksiądz, gdy mówię mu, że ojciec nie był u spowiedzi od 20 lat chyba.

Nienawidzę świąt w Polsce, bo się pije przy stołach. Po jednodniowym poście, trzeba sobie odbić, a jakże! Do stołów zasiadają alkoholicy, anonimowi alkoholicy, drobne pijaczki, cała masa uzależnionych, którym w towarzystwie alkoholu siadać nie można. I te wszystkie udręczone żony, które narzekają na swoją dolę współuzależnionych, polewają im tę wódkę, dla świętego spokoju, pomimo tego, że w domu czeka je awantura o byle co i dają temu w ten sposób przyzwolenie.

Nienawidzę świąt, bo stoły uginają się od potraw i ciężkiego żarcia i nikt potem nie ma siły wstać, bo ma tak opasły brzuch. I to jest niemoralne, ile jedzenia marnuje się podczas gdy w Afryce dzieci umierają z głodu. Ba, głodują u nas w Polsce, nasze dzieci, nasi sąsiedzi z klatki obok. I co?

Nienawidzę jałowych rozmów z krewnymi, których widuję tylko w święta albo ewentualnie na Facebooku. Starsi wymieniają uprzejmości, mimo iż obsmarowują sobie tyłki, będąc zawistnymi o każdy sukces, każdy awans, remont domu czy nowy samochód. I zawsze pada to nic nie znaczące pytanie „co słychać”, na które nie masz pojęcia jak odpowiedzieć, bo chodzi o to, co wydarzyło się od roku, w zeszłym miesiącu, przed chwilą i czy co ci dzwoni teraz w uszach?

Nienawidzę też spacerów świątecznych. Żeby zrzucić trzysta gram (kawałek kiełbasy zaledwie) robimy obchód starego miasta albo trzy rundy po parku, wiatr wieje albo deszcz przycina, ale trzeba spacerować, bo to zdrowe i pozwala spalić nieco kalorii, i taki spacer w święta jest jakiś inny, dostojny, pełen powagi, bo i strój przecież elegancki, szpilki, płaszcz, torebka itepe.

I do tego te biedne dzieci. Rozwrzeszczane, znudzone, które kompletnie nie mają pojęcia, co robić, gdy wszystko pozamykane, więc co poniektóre z nosami w telefonach grają albo przeglądają fejsa, a te, którym starzy zabrali (bo nie wypada) nie wiedzą, co ze sobą zrobić, więc jęczą, złoszczą się i przeszkadzają.

Nienawidzę też tych świątecznych selfie. „Zróbmy sobie zdjęcie na Facebooka”- rzuca ktoś. Dalej dwadzieścia wersji jest omawianych z każdym po kolei, czy się zgadza, by go opublikować i czy można go oznaczyć i jaki filtr użyć. Starsi nie wiedzą o co chodzi, bo im wszystko jedno akurat.

I ta galeria na FB. Mazurki, pisanki, koszyczki, stoły, pasztety, torty, kompozycje kwiatowe – co kogo to obchodzi? Jakże przyjemnie jest trafić na kogoś, kto akurat jedzie na rowerze, sfotografował jakąś scenę na ulicy, wrzucił wiersz ulubionego poety. A tu wszędzie Alleluja, Mokrego Śmigusa, Wesołych.

Totalny żen to są te rymowanki wysyłane hurtem w SMS-ach. „Dużych jajeczek, wina pięć beczek, tłustego boczku, prostego kroczku” albo „Idą święta wielkiej nocy, maluj jajca bez pomocy, jedno czarne drugie białe i miej życie doskonałe”. I co ja mam niby na to odpowiedzieć?

Smsy zamiast telefonów. Nikt już sobie nie składa życzeń w rozmowie. Wystarczy SMS. Bezosobowy. Ten sam do wszystkich.

Kazania Księży. W większości nuda i powtarzalność.

Ignorancja znaczenia tych świąt. Zapytajcie przeciętnego Polaka, czym się różni Wielki Piątek od Wielkiej Soboty?

Kłótnie przy stołach. Wreszcie siedli razem i muszą rozmawiać. Nie potrafią.

Prawda, która wychodzi na jaw. Obcość. Żale. Złość.

Sztuczność. Udawanie. Pozy.

Zmartwychwstanie? Kto rozumie to słowo?

Dlatego nienawidzę świąt.

PS. Mój znajomy, który nie ma rodziny dodaje: „Nienawidzę być traktowany jak biblijny przybłęda, którego trzeba ugościć. Wszyscy mnie zapraszają, mówiąc „Chodź, co będziesz siedział sam w święta?”. A ja jestem sam i do tego ateista!

A.


Zobacz także

Jak kochają faceci

Jak kochają faceci

Piękna bez skalpela, czyli o czym 40-latka musi pamiętać

8 rzeczy, które robisz swoim włosom, a które cię postarzają. Z pewnych fryzur czas zrezygnować!