Lifestyle

Nie każdy ma w życiu to, czego pragnie. Ale każdy ma to, na co się godzi! Jak zmienić swoje życie na lepsze i spełnić marzenia?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
13 września 2021
fot. draganab/iStock
 

– Czy myślisz, że Marcin Prokop, pracując w banku, był przekonany, że będzie najbardziej ukochanym prowadzącym i mówcą w kraju? Czy Krzysztof Ibisz, myjący toalety w Kanadzie, planował, że stanie się legendą telewizji? Czy Margaret, którą wyrzucali z KAŻDEJ pracy i mówili, że jest do niczego, wiedziała, że będzie jedną z największych idolek w Polsce i Szwecji? Czy porzucony przez rodziców Steve Jobs miał prawo podejrzewać, że pokochają go miliony i zrewolucjonizuje światową technologię – pyta Barbara Pasek, life coach i dziennikarka, która niedawno napisała książkę „Odzyskaj błysk w oku”. 

 

1. Marz i uwierz, że może ci się udać!

Marząc nie musisz od razu zdroworozsądkowo oceniać swoich szans, możliwości i zagrożeń. „Doskonale rozumiem, że można uznać, że trudno marzyć, kiedy życie w żaden sposób Cię nie cieszy. Ale wiesz co? Marzyć wcale nie jest trudno. Wystarczy zamknąć oczy i zobaczyć, gdzie Cię poprowadzi serce – możesz pofrunąć WSZĘDZIE”, podpowiada Basia Pasek. Dopiero potem przychodzi czas na plan. Bo jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, nie uda ci tam dojść.

2. Przestań zaprzeczać

„Jeżeli marzysz o wielkich podróżach na koniec świata, przestań w kółko opowiadać znajomym, że wystarczy ci Mielno”, twierdzi Basia. I tłumaczy dalej, że aby wykreować te sytuacje w życiu, musimy je czuć, myśleć o nich i mówić. A przynajmniej nie zaprzeczać temu, czego pragniemy! Zdarza się jednak, że mówimy znajomym, że chcemy awansu, ale w środku czujemy, że nie jesteśmy wystarczający dobrzy. Albo inaczej… czujemy, że na coś zasługujemy, ale na głos mówimy, że nam się nie zależy. „To asekuracja na wypadek, gdyby nam nie wyszło. Podobnych przykładów jest mnóstwo. W taki właśnie sposób tworzona przez nas energia łamie się jak zygzak i przynosi takie same rezultaty – połamane. Zamiast frunąć prostym strumieniem światła”, twierdzi autorka książki.

Barbara Pasek

3. Zapanuj nad czarnymi scenariuszami

Czy chcesz, żeby twój wewnętrzny krytyk nadal wysyłał komunikaty do świata? „Jeżeli (…) wybierasz czarnowidztwo, straszne scenariusze i katastroficzne myślenie, uuuu… uważaj, czarna dziura już się kopie i robisz to własną łopatą. Raz wpadłam w wykopaną samodzielnie czarną dziurę i nie polecam. A pamiętam, że siostra mnie ostrzegała: Basia, Ty masz takie czarnowidztwo, jak nigdy w życiu, przestań mówić takie rzeczy. Nie posłuchałam jej. A oprócz tego, że mówiłam, to jeszcze konsekwentnie mieliłam to w głowie i bałam się całymi nocami. Z zupełnie stabilnej sytuacji wykreowałam nie taki znów mały życiowy koszmarek – nie polecam”, opowiada o sobie autorka.

4. Pracuj nad swoimi przekonaniami

Z czasem nasze utarte przekonania przestają już być tylko zwykłymi słowami, w które wierzymy. Z czasem sami stajemy się dowodem na to, że jakieś przekonanie jest prawdą. Co to może być? „Życie jest ciężkie”, „Wielka miłość nie istnieje”, „Jestem niewystarczająca”, „Lepiej się nie wychylać”, „Z szefem w korporacji nie wygrasz” itp. „Jeżeli interesuje Was nieświadome, mocne działanie naszych wierzeń i chcecie to jeszcze lepiej zrozumieć, bardzo polecam Wam wszelkie książki o podświadomości. To jest gigantyczna wiedza o tym, jak zapisane w nas schematy sterują naszym życiem – dokładnie tak jak autopilot. Podświadomość ma niebywałą moc twórczą, a niekiedy destrukcyjną, w zależności, co w tej naszej podświadomości się zapisało”, opowiada.

5. Po prostu działaj!

„Nie każdy ma w życiu to, czego pragnie. Ale każdy ma to, na co się godzi”, twierdzi na koniec Basia Pasek.Chyba ma rację, tym bardziej że sama przyznaje, że odwaga nie oznacza brak strachu. Dziennikarka mówi: „Odwaga to działanie pomimo strachu”.

 

 


Lifestyle

Jak zbudować przytulny salon?

Redakcja
Redakcja
13 września 2021
 

Jesień za pasem. Pogoda często nie sprzyja długiemu przebywaniu na zewnątrz. Coraz częściej zaszywamy się w domowym salonie na kanapie, by zregenerować siły, wypocząć lub spędzić nieco czasu z bliskimi. Warto zbudować sobie piękną przestrzeń, by relaks w zaciszu własnych czterech ścian stał się przyjemnością. A do tego naprawdę nie trzeba przeprowadzać wielkiej rewolucji. Jak stworzyć salon przyjazny użytkownikom? Co może się przydać, żeby domowe wnętrza stały się naprawdę ciepłe i przytulne? O tym opowiemy w dalszej części tekstu.

Salon – wypoczynkowe centrum domu

Pokój dzienny to jedno z najważniejszych wnętrz w każdym domu. Dlaczego? To właśnie w nim przecinają się ścieżki wszystkich domowników oraz zapraszanych przez nich gości.

W salonie zasiada się przed telewizorem lub konsolą. W nim się czyta lub bawi z dziećmi. To również tam zaprasza się bliższych lub dalszych znajomych na rozmowy albo eleganckie imprezy. Salon tętni życiem jako najbardziej rekreacyjno-reprezentacyjna część domu.

Jaki zatem powinien być, żeby jak najlepiej spełniać powierzone mu role? Przede wszystkim musi być wygodny, nastrojowy i przytulny. Aby osiągnąć taki efekt, same podstawowe elementy wyposażenia nie wystarczą. Trzeba zainwestować w ciekawe dodatki.

Budowanie nastroju – o czym pamiętać?

Salon może być naprawdę piękny i funkcjonalny zarazem, jeśli wprowadzi się do niego odpowiednie akcesoria, jak choćby dekoracje do domu od Dekoori.pl.

Trzeba je umiejętnie wykorzystać, by podkreślić styl konkretnej aranżacji, ale też zbudować spójną wizualnie przestrzeń, przyjazną dla użytkowników. Jakie produkty warto wybrać?

Kolor a relaks w salonie

Podstawą dla przytulnego salonu są kolory. To od nich zależy w dużej mierze postrzeganie danej przestrzeni. Jeśli pragnie się stworzyć miejsce przyjazne użytkownikom, idealne do swobodnej rekreacji i wypoczynku, najlepiej wybrać barwy ciepłe oraz naturalne surowce.

Świetnie sprawdzają się choćby kolory ziemi i zieleń, przełamane naturalnym drewnem. Jeśli natomiast wnętrze samo w sobie jest dość surowe i chłodne w kolorystyce, warto wprowadzić do niego delikatne dodatki (np. zasłony lub poduszki na kanapę) w ciepłych odcieniach, które wizualnie ocieplą wnętrze.

Tekstylia – budowanie nastroju i ciepła

Tkaniny to podstawa dla zbudowania przytulnego salonu. Dzięki nim wnętrze staje się przyjemne i ciepłe w odbiorze.

Oprócz koców na sofach, które nie tylko pięknie się prezentują, ale dają też realne ciepło w chłodne, jesienne wieczory, warto również wprowadzić do wnętrza dywany na podłogi, zasłony w oknach oraz eleganckie, dekoracyjne poduszeczki na kanapach. Dzięki nim podnosi się funkcjonalność wnętrza i poprawia jego walory estetyczne.

Oświetlenie – inne oblicze salonu

Nie da się zbudować przytulnego salonu bez zadbania o odpowiednie oświetlenie wnętrza. Jakie powinno być światło w pokoju dziennym? Wszystko zależy od tego, do czego przestrzeń jest na co dzień wykorzystywana.

Jeśli salon służy wyłącznie do rekreacji, wówczas warto wykorzystać w nim lampy dające ciepłe, rozproszone światło, sprzyjające przyjemnemu regenerowaniu sił. Przydadzą się oprawy sufitowe i stojące, a także dekoracyjne lampki LED, na przykład w formie tak lubianych obecnie cotton balls.

Jeżeli jednak pokój dzienny to także miejsce do pracy, wówczas niezbędne będzie dodatkowo dobre oświetlenie zadaniowe, np. lampa stołowa z żarówką, emitującą światło zimno białe, poprawiające koncentrację.

Rośliny – miejska dżungla wewnątrz domu

Wypoczynek na świeżym powietrzu jesienią i zimą nie jest tak przyjemny jak w sezonie letnim. Nie oznacza to jednak, że nie da się przyjemnie relaksować w otoczeniu roślin również w tym okresie.

Wystarczy bowiem wprowadzić do salonu nieco więcej zieleni. Piękne okazy w donicach udekorują przestrzeń, sprawią, że stanie się ona przytulniejsza, a nam dadzą namiastkę wakacji, gdy za oknami zrobi się szaro, buro i nieprzyjemnie.

Przytulny salon – funkcjonalność i piękno do każdego wnętrza

Budowanie przyjemnego i przytulnego salonu wymaga zadbania o detale. Nie oznacza bynajmniej konieczności przeprowadzania kosztownego remontu. Czasami wystarczy bowiem zainwestować w niewielkie, ale piękne dodatki, by diametralnie odmienić oblicze pokoju dziennego.


Lifestyle

Czego potrzeba, żeby nastolatek tak głęboko wszedł w fikcyjny świat, że chce okaleczać się „tak jak jego bohater”, albo „umrzeć dla niego”?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 września 2021
fot. D-Keine/iStock

O samookaleczeniach dzieci i próbach samobójczych i w końcu samobójstwach rozmawiamy z psychologiem dziecięcym, doktorem nauk humanistycznych, Justyną Korzeniewską. Najważniejsze pytanie brzmi: co mogą dziś zdobić rodzice, by chronić dzieci? O tym, jak dużym problemem społecznym są samobójstwa, świadczy fakt, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Organizacja Narodów Zjednoczonych (UN) wspólnie w 2003 roku ustanowiły 10 września Światowym Dniem Zapobiegania Samobójstwom. Ponadto w ramach WHO powołano Międzynarodowe Towarzystwo Zapobiegania Samobójstwom (IASP). 

SAMO-tność, SAMO-okaleczenia, SAMO-bójstwo. Czy między tymi wszystkimi SAMO- jest jakiś związek?

– Wielu rodziców obawia się, że ich samotny i/lub samookaleczający się nastolatek może kiedyś dojść do wniosku, że nie chce tak dalej żyć. W kontekście samobójstw, zwłaszcza u nastolatków, kwestia wykluczenia z grupy, odrzucenia przez bliskich, braku przyjaciół jest istotna. Nie ma tu jednak prostej zależności i tzw. dusza towarzystwa również może to zrobić.

Co pewien czas opinią publiczną wstrząsa wiadomość o popełnieniu samobójstwa przez bardzo młodą osobę.

– Poruszenie jest tym większe, jeśli towarzyszą temu szczególne okoliczności lub gdy dotyczy to nie pojedynczej osoby, ale grupy. W każdym jednak przypadku, niezależnie czy zamach na swoje życie był skuteczny, czy udaremniony, rodzi się wiele pytań. Co tę osobę do tego czynu skłoniło? Czy można było temu zapobiec? Jak to się stało, że nikt w najbliższym otoczeniu nie zauważył problemów tego dziecka lub nastolatka? Powszechna jest też konkluzja, że żadne problemy i konflikty nie są tak duże, aby ktoś musiał przestać istnieć, żeby je rozwiązać.

Nie chce pani rozmawiać o konkretnych przypadkach młodych osób, które popełniły samobójstwa, a są one teraz szczegółowo opisywane w mediach. Dlaczego?

– Nie chcę tego robić, nie chcę spekulować, bo za tymi historiami kryją się prawdziwe tragedie, które dotyczą dzieci. Myślę nie tylko o osobach, które popełniły samobójstwo, ale też o ich rodzeństwie, rodzicach i kolegach ze szkoły. Poza tym w takich sytuacjach jest ryzyko powielenia takiego czynu przez inne dzieci. Dlatego stosuję się do zasady, żeby nie nagłaśniać publicznie takich sytuacji.

Proszę więc powiedzieć, dlaczego młode osoby popełniają samobójstwa?

– W poszukiwaniu przyczyn prób samobójczych wśród młodzieży analizuje się świat tej osoby. Jej relacje z bliskimi, wymagania otoczenia, porażki i rozczarowania. Czasem jednak również zainteresowania i fascynacje. Stawia się pytania o to, czy ten czyn wynikał z dojmującego pragnienia śmierci? A może był wyrazem desperackiej próby ucieczki od problemów? Pojawiają się przypuszczenia, że być może nastolatek chciał tylko zwrócić na siebie uwagę i tym „krzykiem rozpaczy” prosić o pomoc. Niedawno czytaliśmy o śmierci młodych osób, które były zafascynowane japońską kulturą mangi i anime.

Czy to mogło mieć wpływ na podjęcie decyzji o śmierci?

– Czasem rodzą się też obawy, czy chęć wyrządzenia sobie krzywdy nie była zainspirowana przez kogoś? I tu wskazuje się presję otoczenia, ale też idoli, ulubionych muzyków, bohaterów filmów i książek. Faktycznie, podejrzenia dziś padają na bardzo popularne obecnie wśród nastolatków japońskie komiksy i filmy – mangę i animę.

Czy to jednak możliwe, żeby fikcyjne postacie miały tak dojmujący wpływ na życie nastolatków?

– Odebranie sobie życie „przez kogoś”, wskazuje na doznanie krzywdy. Tak trudnej do zniesienia, że ktoś wybiera rozstanie się z życiem niż dalsze znoszenie upokorzenia i przemocy. Ale czy można zabić się „dla kogoś”? Czy bohaterowie książek, komiksów i filmów, mogą tak mocno zawładnąć światem wewnętrznych przeżyć nastolatka i jego wyobraźnią, że on kopiuje ich wygląd, zachowanie, styl życia, a nawet utożsamia się z ich emocjami i uczuciami? Wiele przemawia za tym, że tak. Nastolatek nie jest jeszcze w pełni dojrzały psychicznie, nie umie sobie radzić z trudnymi emocjami, łatwo ulega wpływom kolegów.

Umysły dzieci i nastolatków są bardzo otwarte i plastyczne. Dlatego zawsze, nie tylko współcześnie, chłoną wzorce z otoczenia, bezkrytycznie podążają za modą, inspirując się życiem swoich idoli. Jednak zainteresowania tą tematyką jest wśród młodzieży powszechne, a destrukcyjne zachowania, jak samookaleczenia i próby samobójcze – na szczęście – rzadkie.

Czego jeszcze potrzeba, żeby nastolatek tak głęboko wszedł w ten świat, że chce okaleczać się „tak jak jego bohater”, albo „umrzeć dla niego”? Co jest niebezpiecznego w tym fikcyjnym świecie, tak lubianym przez nastolatki?

– Najpopularniejsze obecnie filmy, książki, komiksy dla młodzieży przedstawiają swoich bohaterów jako smutnych, przygnębionych, zmagających się z licznymi problemami, najczęściej samotnie lub w małej hermetycznej grupie. Wydaje się, że to powinno uczyć pozytywnego odniesienia do różnych ludzi i akceptacji osób z problemami, w tym psychicznymi, czyli rozwijać empatię. Akceptacja i tolerancja trudnych emocji innych osób jest pozytywna. Ale brakuje tutaj pewnego ważnego elementu – przesłania, że „smutek nie jest korzystnym stanem i nie należy go tolerować u kogoś”. Akceptacja dotyczy osoby w przygnębionym nastroju, ale nie tego, że ona ma w takim stanie pozostać. Ważne jest zrozumienie, że „nie chcę, żebyś tak czuł się dalej” i chcę coś dla ciebie zrobić. Przedstawienie, że smutek, lęk, przygnębienie to naturalny stan psychiczny i należy w nim pozostawać jak najdłużej jest kłamstwem.

Rozumim, że niektóre mangi mogą mieć zły wpływ na nastolatki?

– Manga okłamuje nie tylko nastolatków, ale również dorosłych. Bohaterowie tych komiksów ujawniają swoje przygnębienie, manifestują uszkodzenia ciała, nosząc np. bandaże na nadgarstkach, zwierzają się ze swojego „podłego nastroju”. To może sugerować, że autodestrukcje np. samookaleczenia łatwo zauważyć, a tendencjom samobójczym zapobiec. Nic bardziej mylnego.

Osoby z samookaleczeniami są mistrzami kamuflażu, zdeterminowanymi, żeby to ukryć. Wiedzą, że ujawnienie spowodowałoby interwencję dorosłych i próby ograniczenia tych zachowań, których tak bardzo potrzebują dla rozładowania napięcia psychicznego.

W jakich miejscach ciała nastolatki się samookalaczają?

– Nie należy spodziewać się bandaży i plastrów, tylko raczej długich rękawów, skrywający zranienia na rękach. Dla większego utajnienia takich działań, osoby wybierają miejsca na ciele ukryte przed otoczeniem np. wewnętrzne lub tylne powierzchnie przedramion i ud, a nawet pośladki. Odkrycie efektów takich działań to najczęściej kwestia przypadku i ogromne zaskoczenie dla rodziców.

Czym różni się próba samobójcza udaremniona od zaniechanej?

– Jeśli nikt nie udaremni tych przygotowań, nastolatek może podjąć próbę, ale przerwać ją przed zrealizowaniem destrukcyjnych działań. Mówi się wtedy o próbie samobójczej zaniechanej, a takie zdarzenia są odkrywane później np. w trakcie terapii psychologicznej. Jeśli ktoś lub coś przeszkodzi w odebraniu sobie życia, określa się to jako próbę samobójczą udaremnioną.

Kiedy to się zazwyczaj zaczyna?

– Czasem samobójstwo ma znamiona czynu gwałtownego, impulsywnego i pochopnego. Na przykład jest reakcją na ostry konflikt, wykluczenie społeczne, niepomyślne informacje. Najczęściej jednak ta myśl dojrzewa powoli, a decyzja poprzedzona jest długim okresem rozważań, wahań i przygotowań. Dlatego w psychologii i psychiatrii wyróżnia się – myśli, tendencje i próby samobójcze, oraz samobójstwa zaniechane i dokonane. Przygotowania do popełnienia samobójstwa poprzedzone są nieokreślonymi myślami.

Nastolatek może np. rozważać „jakby to było, zasnąć i się nigdy nie obudzić”. Jest to próba wyobrażenia sobie świata bez swojego w nim udziału. Takie rozważanie snuje wiele młodych osób, ale na tym poprzestaje i dalej czerpie przyjemność z pozostawania w czasie i miejscu, w jakim żyje. W szczególnych okolicznościach może to jednak zmieniać się w kierunku rozważania różnych możliwości i sposobów odebrania sobie życia. Stąd relatywnie duża popularność wśród młodzieży stron internetowych opisujących metody zabicia się.

Naprawdę takie istnieją?

– Na szczęście również tutaj część nastolatków zaspokaja swoją ciekawość i nie realizuje tego. Jednak szczególny splot stanów emocjonalnych i okoliczności życiowych może przerodzić te informacje w konkretny plan z określeniem miejsca, czasu i sposobu. Dlatego odkrycie przez rodzica np. zgromadzonych leków, ostrych narzędzi, sznurów oraz niejasności dotyczące zaplanowanych aktywności na najbliższy czas, to już jednoznaczny sygnał do podjęcia interwencji. Nigdy nie powinno się ufać wymówkom typu „to nie moje, przechowuję to dla koleżanki”. Oczywiście nigdy nie można ustalić – której, bo odpowiedź brzmi „nie znasz jej”. Podobnie niewiarygodne jest twierdzenie, że dziecko nie wie, skąd się to wzięło, że ktoś podrzucił, że to złośliwość domowników. Tak samo nie można przyjąć, że to ma służyć do czegoś innego, np. linka do wspinaczki górskiej, bo gdyby tak było nie przechowywałby tego w ukryciu np. pod materacem łóżka. Niestety czasem służą do tego zwykłe przedmioty, a nawet części garderoby, dlatego trudno coś podejrzewać.

W Polsce Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom jest obchodzony od 2018 r., a hasło tegorocznego brzmi „Działając, dajemy nadzieję”.

– To szczególnie trafne i słuszne hasło.

Dlaczego?

– Moim zdaniem podejmowane działania i wprowadzane zmiany, nawet małe, dają osobom w trudnej sytuacji i kryzysie nadzieję na inne rozwiązanie swoich problemów niż poprzez śmierć. W tym kontekście nawet drobne zmiany czynią dużą różnicę. Warto zacząć od wprowadzenia do rodzicielskich zasad kilku podstawowych zaleceń:

  1. Nie zakładaj, że znasz swoje dziecko na tyle dobrze, że masz pewność, iż nie może podjąć próby samobójczej. Ty znasz najlepiej swoje dziecko jako twojego syna lub córkę, ale nie znasz go tak dobrze jako członka społeczności nastolatków.
  2. Załóż, że każdy nastolatek przeżywa trudne emocje i jeśli masz wrażenie, że Twoje dziecko nie, to znaczy, że o czymś nie wiesz.
  3. Nie ufaj przekonaniu, że jeśli moje dziecko „panicznie boi się pobierania krwi i iniekcji” to nie może się okaleczać. Nie ma takiej zależności. Lęk przed zastrzykiem nie powstrzymuje przed samookaleczeniami lub próbą samobójczą.
  4. Jeśli twoje dziecko nie chce z tobą rozmawiać o swoich problemach, to postaw warunek, że z kimś powinien to robić. Zaproponuj inną bliską jemu osobę albo profesjonalistę.
  5. Jeśli twoje dziecko odmawia rozmowy, przyjęcia pomocy, wprowadzenia zmian, to zastosuj strategię „jeśli nie to, to co” i wymagaj, żeby wybrało, co chce zrobić i zmienić.
  6. Nie pozostawaj bezczynnym, wprowadzaj zmiany, próbuj nowych strategii. Nie można ciągle robić tego samego i oczekiwać innego efektu.
  7. Jeśli twoje dziecko kategorycznie odmawia skorzystania z pomocy profesjonalisty, ty to zrób. Dasz mu dobry przykład, a przede wszystkim dowiesz się od specjalisty, np. jak możesz go zmotywować do zmiany zachowania i otwarcia się na specjalistyczne wsparcie.

Justyna Korzeniewska, psycholog kliniczny i dziecięcy, doktor nauk humanistycznych, pracuje w Instytucie – Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka. W swojej praktyce zawodowej zajmuje się głównie pomocą dzieciom ciężko chorym i niepełnosprawnym, w tym niewidomym, niesłyszącym, głuchoniewidomym, niepełnosprawnym intelektualnie, z zaburzeniami genetycznymi i neurologicznymi (neurofibromatoza, stwardnienie guzowate, padaczka) oraz chorobami przewlekłymi. Przyjmuje też w Centrum Medycznym — Strefa Zdrowia w Warszawie.

 

 


Zobacz także

Tylu ofert seksualnych nie miałam w całym swoim życiu, co przez cztery miesiące obecności na portalu randkowym

Olej z granatu leczy niedoskonałości skóry i usuwa drobne zmarszczki

9 sprytnych trików, które ułatwią życie w kuchni i pomogą uratować kulinarną wpadkę