Lifestyle

Myślisz, że nic nie zależy od ciebie? Że nie masz na nic wpływu? Zacznij od siebie!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
20 lipca 2016
fot. iStock/vitaliymateha
 

Czyste sumienie i poczucie, że zrobiłaś coś dobrego dla drugiego człowieka. Coś drobnego, bo przecież niezależnie od zasług, liczy się gest. Kilka lat temu w jednym ze śląskich parków, starsza pani prosiła przechodniów o wykupienie maści, którą przepisała jej lekarka. Maść może nie kosztowała majątku, ale sama droga do apteki była ogromnym wysiłkiem dla schorowanej staruszki. Zatrzymała się tylko jedna osoba, tak samo schorowana. Możecie wierzyć lub nie, ale każdy z nas może takimi małymi kroczkami zmieniać świat, szczególnie ten w okół siebie.

Zauważaj i działaj

Pomiędzy wiadomościami o kolejnych zamachach i sejmowych dramatach, powinny pojawiać się te pozytywne – bo ktoś właśnie pomógł starszej pani zanieść zakupy do domu albo przeprowadził niewidomego przez ulicę. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ogromne zapotrzebowanie na ludzkie odruchy istnieje w naszym najbliższym otoczeniu. Najpopularniejszą formą pomocy są oczywiście darowizny, te wielkie, ale i te najmniejsze. To trochę tak, jak we wszystkich biblijnych historiach – ci, którzy mają najmniej, dają nam najwięcej. Jeżeli potrzebujesz dawki pozytywnej energii, najpierw zrób coś dla siebie. To banalne, ale nic nie poprawia humoru tak bardzo, jak dobry uczynek. Bardzo często zamykamy się na najbliższych, a to właśnie oni mogą być dla nas największym wsparciem i otuchą. Najpierw jednak same musimy o to zadbać, bo tak jak niepodlewany kaktus – każde uczucie, może zwiędnąć. Dlatego zadzwoń, wyślij miłego sms’a, a może nawet pocztówkę; są wśród nas jeszcze ludzie, którzy uwielbiają dostawać pocztę tradycyjną drogą.

Rozłącz się

Paradoksalnie technologia bardziej nas rozdzieliła niż zbliżyła. Wiemy, co dzieje się u przyjaciółki mieszkającej kilkaset kilometrów od nas, bo tu wrzuciła zdjęcie, tu napisała, a tu w dziesięciu sekundach pokazała swoje malutkie dziecko demolujące mieszkanie. To zaspokaja naszą potrzebę rozmów i spotkać. I tutaj z pomocą przychodzi nam…. pomaganie! Zamiast siedzieć w domu, zapatrzona w ekran swojego laptopa, wyjdź do ludzi i zrób coś dla innych. Wielu ludzi myśli, że do działania w lokalnej społeczności potrzeba kupy pieniędzy, wysokiej pozycji w mieście i najlepiej firmy, która za nami stoi. Tak naprawdę każda mała inicjatywa może być spełniona z organizacją charytatywną, fundacją czy nawet miastem. Dlatego rusz się i zrób coś dla innych, a przy okazji doładuj swoje baterie!

 

fot. iStock/franckreporter

fot. iStock/franckreporter

Wyhamuj, obserwuj, słuchaj

Żyjemy w ciągłym biegu, skupieni na sobie, swojej pracy i co najwyżej tym, gdzie jutro zjeść lunch. Może generalizuję, ale czasem opowiadając znajomym o pracy z dziećmi z trudnych rodzin widzę na ich twarzach takie zdziwienie, jakbym przedstawiała historię kosmitów, którzy przed chwilą wylądowali na moim domu. Usłyszałam kiedyś, że świat ogarnęła znieczulica społeczna, której sami jesteśmy sobie winni. Może nie wrzucam piątaka każdemu napotkanemu żebrakowi, ale czy ta znieczulica nie bierze się ze strachu przed zranieniem? Oddamy komuś serce, a zaraz potem dostaniemy jego okaleczoną wersję.

Z drugiej strony, pomagając komuś, narażasz się na wykorzystanie. Nikt nie oczekuje pokłonów w ramach podziękowań, ale historie z którymi czasem się spotykamy są porażające. To zupełnie normalne, że się boimy, ale  wystarczy  poświęcić kilka minut dziennie na obserwację świata. Bez muzyki, komputera, newsów na telefonie – po prostu ty i świat. Brzmi dziwnie i nierealnie, bo kiedy, prawda? Prawda będzie jednak zupełnie inna. Zauważysz rzeczy, które umykały ci przez bardzo długi czas, a przy okazji pomogą ci zdecydować, czym tak naprawdę chciałabyś się zająć, czy w ogóle jesteś na to gotowa. Skup się na czyjeś historii, przeprowadzać rozmowę z nieznajomym na ulicy, nie oceniaj przechodniów. Po prostu bądź i jakkolwiek banalnie to brzmi, żyj chwilą.

Adopcja na odległość

W mojej dawnej szkole panował piękny zwyczaj adopcji na odległość. Każda klasa deklarowała się do opieki finansowej nad jednym dzieckiem w Afryce. Nauczyliśmy się czegoś więcej poza comiesięcznymi kłótniami dotyczącymi zbierania pieniędzy, na pewno to nam uświadomiło, że w naszych rękach jest los kogoś innego. Ashley Judd w swojej książce „Życie gorzko-słodkie” opisuje drogę, jaką pomogło jej przejść pomaganie komuś innemu. Dla niej, gwałconej w dzieciństwie i porzucanej co chwila przez rodziców, była to forma terapii. Psychologowie pewnie stwierdzą, że to przerzucanie swoich problemów na kogoś innego, ale coś naprawdę jest w pomaganiu sobie przez pomaganie innym. Bo tak jak w adopcji na odległość wydając kilkadziesiąt złotych miesięcznie wpływasz na czyjeś życie, tak  gdzieś w tyle głowy zaczynasz wiedzieć, że coś dla kogoś znaczysz – czasem bardzo wiele.

Wolontariat? Dlaczego nie!

Wiele organizacji charytatywnych poszukuje chętnych do pomocy przy organizacji eventów, warsztatów czy opieki nad dziećmi, niepełnosprawnymi i osobami starszymi. Dlaczego niby miałabyś pracować za darmo, skoro w tym samym czasie możesz zarobić kilka złotych? Nigdy nie wiesz, kiedy to ty będziesz potrzebowała pomocy. A przecież słynna „karma” wraca! Nie musisz pracować w hospicjum, jeżeli nie czujesz się na siłach. Bardzo popularny ostatnio jest wolontariat sportowy, dzięki któremu możesz stać się częścią wielkich wydarzeń w twoim mieście. Pomyśl, jakim talentem chciałabyś się podzielić z innymi. Może potrafisz świetnie śpiewać, więc mogłabyś poprowadzić zajęcia wokalne dla dzieci z rodzin patologicznych, których po prostu nie stać na zapłacenie za drogie warsztaty? Najpiękniejszą częścią bycia wolontariuszem jest to, że wpływasz bezpośrednio na czyjeś życie, a dzięki temu – zostawiasz po sobie ślad na Ziemi.


Lifestyle

Lubisz smak wody gazowanej, ale nie chcesz znosić do domu ciężkich butelek?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 lipca 2016
sodastream
Fot. Materiały prasowe
 

Wszyscy mamy świadomość, jak ważne jest regularne picie wody. Właśnie woda, lepiej od innych napojów często dosładzanych, idealnie gasi pragnienie, nie dostarczając jednocześnie pustych kalorii. Zdrowa, niezbędna i nietucząca. W dodatku nikt nie powiedział, że musi być nudna! Przecież woda to nie tylko neutralny smak i zapach, wystarczy sięgnąć po wodę z bąbelkami, by cieszyć się odmiennym smakiem i łaskoczącym podniebienie doznaniem. 

Woda gazowana nie ma negatywnego wpływu na twoje zdrowie

Jeśli mimo całej swojej sympatii do wody z bąbelkami, zastanawiasz się, czy woda bez gazu i z nim, jest tak samo wartościowa, możesz porzucić swoje wątpliwości. Nasycenie wody dwutlenkiem węgla, nie powoduje żadnych zmian w wartości wody, oraz nie ma negatywnego wpływu na twoje zdrowie. Gazowana woda szczególnie ceniona jest podczas gorących dni, ponieważ w doskonały sposób orzeźwia i gasi pragnienie. Można ją podawać także na różne sposoby, z dodatkiem soków owocowych lub różnych syropów.

Jako ciekawostkę, która pozwoli odczarować mity dotyczące wody gazowanej, warto przytoczyć wypowiedź dietetyka,  Justyny Marszałkowskiej-Jakubik  – „Co ciekawe obecność CO2 w wodzie powoduje obniżenie jej pH w stosunku do wody niegazowanej. Obniżone pH nie sprzyja rozwojowi bakterii. Zatem wody z bąbelkami są stabilniejsze pod względem mikrobiologicznym, a co za tym idzie zdrowsze niż te o pH obojętnym. Ponadto, aby strawić dwutlenek węgla nasz organizm musi zużyć więcej energii, a więc spala przy tym więcej kalorii”.

Warto więc sięgać bez obaw po wodę z bąbelkami. Jest tylko jedno „ale” – tony plastiku, jakie wrzucasz do pojemnika z recyklingiem. Troska o ekologię jest bardzo ważna, segregacja śmieci również. Ale o wiele łatwiej i ekonomiczniej jest nie kupować i nie wyrzucać butelek po gazowanej wodzie. Tylko, czy można mieć pod ręką świeżą, gazowaną wodę bez codziennych zakupów w sklepie?

Woda gazowana bez ogromu butelek?

Można, bez większego wysiłku. Szczególnie że dostęp do świeżej, gazowanej wody może być nieprzerywalny. Bez konieczności zakupów, straty pieniędzy i czasu, z myślą o ochronie przyrody i w dodatku bez stwierdzania faktu, że po 2-3 dniach przechowywania wody w butelce, ta staje się niesmaczna, wygazowana. Warto skorzystać z takiej możliwości. Wystarczy, że skorzystasz z pomysłowego rozwiązania we własnym domu, czyli ekspresu do napojów gazowanych SodaStream.

SodaStream, warto mieć go pod ręką!

sodasream

Fot. Materiały prasowe

Ekspres ma prostą budowę i jest łatwy w obsłudze. Dzięki nasyceniu wody znajdującym się w naboju dwutlenkiem węgla można łatwo zmienić smak wody. Ekspres umożliwia dopasowanie do własnych preferencji poziomu nagazowania napoju. Do wyprodukowania wody gazowanej można stosować także wodę z kranu, która według Sanepidu oraz stacji uzdatniania wody nadaje się  w Polsce do spożycia bez gotowania. Wygląd urządzenia, oraz dostępność różnych modeli, pozwalają dopasować kolor i design do wystroju kuchni. Jest ono nieduże, więc wszędzie znajdzie się dla niego miejsce.

Ekspres składa się z obudowy, butelki i naboju. Wykonany z lekkiego aluminium nabój wystarcza na wyprodukowanie ok. 60 – 80 litrów gazowanej wody. Gdy nabój jest pusty, można go wymienić u partnerów handlowych SodaStream.

Co ważne, można nacieszyć kubki smakowe nowymi doznaniami, dzięki dostępnym obecnie 10 smakom syropów  (m.in. cola, iceTea, lemon, orange, czarna porzeczka). Syropy można ze sobą mieszać, tworząc tym samym zupełnie nowe smaki.

Kilka faktów, dla których warto zaufać SodaStream

sodastream

Fot. Materiały prasowe

  1. Ekologiczne rozwiązanie. Wspomniane wcześniej zerowe zużycie plastikowych butelek i zmniejszenie produkcji odpadów, jest dobrym rozwiązaniem dla ochrony przyrody. Mniejsze ich wykorzystanie, oznacza także zmniejszenie ich produkcji, a przy tym zanieczyszczeń. Jeden nabój ekspresu SodaStream wystarcza na przygotowanie 60 litrów gazowanego napoju, co stanowi równowartość 60 litrowych butelek lub 170 puszek. Jedna butelka karbonizująca SodaStream może być używana przez 3 lata, a po tym czasie można ją poddać recyklingowi. W tym samym czasie przeciętna polska rodzina zużywa ponad 700 butelek PET lub jeszcze więcej puszek!
  2. Oszczędność pieniędzy. Porównanie kosztów wody w butelce i wody kranowej wypada zdecydowanie korzystniej dla wody z kranu. Biorąc za punkt wyjścia koszt 1 litra obu rodzajów wody, widać wyraźnie,  że w przypadku wody z kranu za 1000 litrów  zapłacimy nieco ponad 4,50 zł (*dla Warszawy). Zgrzewka wody w butelce kosztuje znacznie więcej! Poza tym oszczędzasz na paliwie i parkingu, jeśli nie musisz odwiedzać oddalonego od domu sklepu.
  3. Kontrola smaku i składu. Woda z ekspresu wygrywa z gotowymi napojami kupowanymi w sklepie, na których skład nie mamy wpływu. W przypadku ekspresu SodaStream sami możemy kontrolować intensywność smaku, a ponadto syrop SodaStream posiada aż o 2/3 mniej  cukru niż  gotowy  napój  butelkowy.
  4. Samodzielne stworzone napoje lepiej smakują. Są one dostosowane do naszego indywidualnego gustu, dają więcej przyjemności. A pijąc więcej wody, wspieramy swoje organizmy.

Jeśli chcesz zapomnieć o ciągłym dokupowaniu wody butelkowanej, SodaStream jest dla ciebie najlepszym rozwiązaniem. Aby uzyskać jeszcze więcej informacji, koniecznie zajrzyj na sodastream.pl.


Wpis powstał we współpracy z SodaStream

 


Lifestyle

Ulubiona i niezawodna – zupa pieczarkowa Gosi Ohme

Redakcja
Redakcja
20 lipca 2016
zupa pieczarkowa Gosi Ohme
Fot. Oh!me

Ile razy myślisz: „Zwariuję, jak się z nimi nie spotkam?”. Bo co daje więcej energii kobiecie niż spotkania z przyjaciółkami? No, może zakupy i fryzjer, ale to przecież nie to samo co wspólne popołudnie, kiedy można się pośmiać, popłakać, ponarzekać i pochwalić wszystkim tym, co nas ostatnio spotkało. Niestety coraz rzadziej mamy czas na takie spotkania. Zwykle nasze plany kończą się na wieczornej rozmowie telefonicznej z przyjaciółką  i to wszystko. A przecież nic nie jest w stanie zastąpić choćby wspólnego gotowania czy zasiadania do stołu. Bywa, że myślisz: „Dobra, zadzwonię, skrzyknę nas wszystkie”, ale w głowie oczywiście pojawia się milion myśli: „Tylko co zrobić do jedzenia, nie mam kiedy się tym zająć, jak to wszystko zorganizować, skoro czasu tak mało”. I plany biorą w łeb na kolejne tygodnie. A może nie warto odkładać takich spotkań na później?

My w końcu przestałyśmy odkładać i spotkałyśmy się u Gosi w domu. Wspólnie gotowałyśmy, rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się. Cudowne popołudnie, podczas którego każda z nas naładowała akumulatory na kolejne dni pracy. A co jadłyśmy? Oczywiście mistrzowską zupę pieczarkową według przepisu Gosi Ohme. Każda z nas miała ręce pełne roboty – jedna kroiła druga mieszała, a pozostałe z nas nakrywały do stołu. I uwierzcie, nie zabrakło nam czasu na rozmowy.

Zupa jest łatwa w przygotowaniu i bardzo sycąca. Oczywiście nie jest to tylko przepis na spotkania z przyjaciółkami. Wręcz przeciwnie – uwierzcie, że tę zupę pieczarkową pokochają wasze dzieci i cała rodzina. Jest prosta i szybka w przygotowaniu, co przy naszym trybie życia, w którym często brak czasu, jest doskonałym rozwiązaniem.

A oto przepis.

Składniki:

Wywar:
1 pęczek włoszczyzny
skrzydełko lub udko z kurczaka

1 kg pieczarek i masło do ich podsmażenia
1 cebula
śmietana 30% – 1 łyżka
6 ziemniaków
kilka ziarenek ziela angielskiego i kilka liści laurowych
brązowy cukier i sól – odrobina do smaku

Przygotowanie:

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Przygotowujemy bulion. Obrane i umyte warzywa oraz mięso gotujemy (ok. 30-40 minut, do miękkości warzyw). My pieczarkową gotujemy w garnkach Valdinox – jest po prostu szybciej i przyjemniej. Pamiętajcie, że lepiej postawić na dobry garnek, który pozwoli przyspieszyć gotowanie i zaoszczędzić energię – niż uciekać się do sztuczek z gorącą wodą z czajnika. Niestety ta sztuka kradnie sporo smaku – bo mięso od razu ścina się zamiast oddawać swój smak! Zatem gotowanie zaczynamy w zimnej wodzie.

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

Pieczarki i cebulę kroimy drobno i podsmażamy na patelni na rozgrzanym maśle – my ułatwiłyśmy sobie to zadanie korzystając z patelni Valdinox. Ta wyjątkowo przypadła nam do gustu! Po pierwsze szybko i równomiernie się nagrzewa, po drugie dzięki swojej powłoce zapobiega przywieraniu i przypalaniu potraw – więc nie musiałyśmy ciągle stać „nad garami”. I jeszcze jedna niespodzianka – pamiętajcie, że dobra powłoka to nie tylko komfort gotowania – ale i czyszczenia!

Fot. Oh!me
Fot. Oh!me

Gdy warzywa są już miękkie, wyjmujemy mięso (można je obrać i dorzucić z powrotem do wywaru) i wrzucamy do garnka pieczarki, przyprawy oraz pokrojone w kostkę ziemniaki.

Fot. Oh!me
Fot. Oh!me

Teraz pozostaje tylko zaczekać (i pilnować garnka przed ewentualnym wyjadaniem). Zupa potrzebuje jeszcze 20-30 minut, żeby wszystkie smaki się ze sobą dobrze połączyły.

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

Na sam koniec dodajemy odrobinę śmietany. Nie należy już zupy przegotowywać, żeby śmietana się nie zwarzyła.

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

I voila. Nakrywamy do stołu!

Fot. Oh!me

Spróbujcie koniecznie – bo świetnie sprawdza się na co dzień oraz podczas oficjalnego obiadu. Zresztą zobaczcie sami ;).

Fot. Oh!me

Fot. Oh!me

Żeby było jeszcze piękniej – stół nakryłyśmy zastawą porcelany MariaPaula.

Fot. Oh!me
Fot. Oh!me

Smacznego!

Dziękujemy za wspaniałe garnki Valdinox – będziemy korzystać! Podczas naszego spotkania do pełni kulinarnego szczęścia wystarczyły nam: garnek z żaroodporną pokrywką (4,2 l), patelnia (24cm) oraz rondelek  z żaroodporną pokrywką (1,35 l).

valdinox-black-garnek-z-pokrywą-żaro-24-300x200 valdinox-patelnia-24cm-300x200 valdinox-rondel-z-pokrywą-żaro-16cm-300x200

 

Łatwiej byłoby tylko, gdyby ktoś za nas posprzątał ;).

Garnki i patelnie Valdinox znajdziesz w sklepie internetowym www.pieknowdomu.pl


Zobacz także

Krótki film o łechtaczce. A ty, co o niej wiesz? Genialny film, który trzeba zobaczyć!

„Kocham cię, nie mogę bez ciebie żyć” – notorycznie mi powtarzał. Przez dobrych kilkanaście miesięcy żyłam w strachu

Kot a niemowlę