Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Możesz zmienić świat dla swojej córki. O budowaniu pewności siebie w 4 krokach

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 marca 2017
Fot. istock/Mixmike
 

Jeśli masz w domu nastoletnią córkę, pewnie czasem ciężko ci ją zrozumieć. Poświęć jednak chwilę na to, by przypomnieć sobie jak to jest być nastolatkiem, który odkrywa swoją seksualność. Przypomnij sobie niepokój i pytania, które sobie wtedy zadawałaś. Pomyśl o tym, jak naturalne wydawało ci się wtedy porównywanie siebie – do innych. I jak się wtedy czułaś. Nie było łatwo, prawda? Dziś jest jeszcze trudniej: presja środowiska, mediów, społeczne, ciągle wygórowane oczekiwania w stosunku do kobiet, a raczej ich wyglądu. Możesz pomóc swojej córce zbudować pewność siebie.

1. Pozytywny obraz ciała

Badania wykazały, że matka ma ogromny wpływ na to, w jaki sposób córka postrzega swoje ciało. Naukowcy potwierdzają, że jeśli zachęcasz swoją córkę do odchudzania, czy często mówisz przy niej o dietach i o tym, jak bardzo jesteś niezadowolona ze swojego ciała, zwiększasz ryzyko zaburzeń odżywiania u swojego dziecka.

Dajesz córce jasny przekaz: nie akceptujesz swojego ciała, widzisz w nim niedostatki. Nie mów o liczeniu kalorii, nie popadaj w obsesję. Rozmawiaj z dzieckiem o zdrowych wyborach żywieniowych i o aktywności fizycznej, ale nigdy nie namawiaj do odchudzania i nie krytykuj jej wyglądu. Nigdy nie jest za późno, by nauczyć dziecko miłości do samego siebie.

Tutaj również olbrzymią rolę mają do odegrania ojcowie: powinni oni w obecności córek unikać języka, który uprzedmiotawia kobiety, a przede wszystkim utrzymywać z dzieckiem bliski, ciepły kontakt,  zwłaszcza w najtrudniejszym momencie, gdy ciało zmienia się przez okres dojrzewania.

2. Mocne, wspierające, kobiece przyjaźnie

Nastolatki potrafią być wobec siebie okrutne, oceniające i złośliwe. Potrafią wykluczyć ze swojego środowiska kogoś, kto myśli, czuje i wygląda inaczej. Cały twój wysiłek powinnaś więc skoncentrować na tym, by podnieść i ukształtować samoocenę twojej córki, tak, by nie opierała się ona na opinii innych.

Poczucie „odstawania”, niedopasowania, nie stanowi realnego zagrożenia, jeśli  młoda dziewczyna doświadczy siły kobiecego wsparcia. Koleżanki, przyjaźnie, krąg dobrych znajomych – warto pielęgnować tę żeńską nić relacji, by mieć poczucie, że mamy na kogo liczyć. Ty również jesteś dla twojej córki wsparciem i w pewnym sensie, przyjaciółką.

3. Szacunek

Ile razy słyszałaś zdanie: „Żadna szanująca się dziewczyna/kobieta …”. Ucz twoją córkę, że nikt nie ma prawa oceniać jej osobistych wyborów, zwłaszcza tych dotyczących jej zdrowia i szczęścia. Ucz, że nie wolno wpędzać jej w poczucie winy, ani wstydu, gdy jej decyzje wypływają z jej wewnętrznych przekonań i szczerych uczuć. Ucz swoją córkę, że szacunek jest wartością, która należy jej się bezwzględnie.

Szanuj swojego partnera, szanuj własne potrzeby, szanuj swoją córkę i jej prawo do prywatności.

4. Zaufanie i uważność

Na pewno wierzysz swojej córce. Wierzysz też, że twoje dziecko zasługuje na szacunek, podobnie jak wszyscy rówieśnicy.

Jeśli jednak wydarzy się coś złego, nie udawaj, że to nie jest twój problem. Nie wypieraj go, nie uciekaj przed nim. Naucz swoje dziecko odpowiedzialności za swoje zachowanie. I słuchaj.

Pracuj nad poczuciem wartości twojej córki. Pamiętaj, że o wiele łatwiej kontrolować tych,  którym go brak. Twoje słowa mają znaczenie, twoja uwaga ma znaczenie.


 

Na podstawie: parent.co

 


Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Dwie lampki wina przed snem pomagają schudnąć. Są na to dowody!

Redakcja
Redakcja
7 marca 2017
Fot. iStock / DragonImages
 

Temat zrzucania nadmiaru kilogramów jest nam, kobietom doskonale znany. Aby osiągnąć wymarzony efekt, przechodzimy na diety, liczymy kalorie, uprawiamy sporty, sięgamy po odchudzające herbatki i suplementy. I te działania kończą się różnym skutkiem. 

Jak się okazuje, w poszukiwaniu sposobu skutecznego i przyjemnego dla osiągnięcia szczuplejszej sylwetki, naukowcy sięgają po różne metody. Od odchudzających właściwości naturalnego jogurtu, zielonej herbaty po … wino. Brzmi całkiem przyjemnie, prawda?

Wino dobre dla szczupłej sylwetki

To jeden z bardziej zaskakujących propozycji na czas odchudzania, bo przecież alkohol kojarzy się z kaloriami, a nie z ich spalaniem. Ale naukowcy z Washington State University oraz Harvard Medical Studies, zajęli się w ciągu ostatnich 20 lat obserwacją 13 tys. kobiet, które co wieczór wypijały dwie lampki wina dziennie. Jaki jest efekt ich pracy? Stwierdzono, że codzienne picie dwóch lampek wina, może mieć pozytywny wpływ na spadek wagi u kobiet.

Dwie lampki wina, czyli pół butelki tego trunku, zawiera potężną dawkę przeciwutleniacza występującego m.in. w winogronach — resweratrolu, który zamienia niezdrowy, biały tłuszcz w spalające kalorie tłuszcze brązowe i beżowe. Dzięki temu, ryzyko otyłości spada aż o 70 proc.!

Ponadto rozsądne picie wina, wpływa na poprawę humoru i głębszy relaks, może także powstrzymać wieczorne podjadanie, które bywa zgubne dla sylwetki. Wygląda na to, że można połączyć przyjemny, wieczorny relaks z troską o figurę. Najzdrowsze jest wino czerwone, które zawiera najwięcej przeciwutleniaczy i podnosi poziom dobrego cholesterolu we krwi.

Metoda ta, mimo że brzmi znakomicie, ma swoje złe strony. Ryzyko popadnięcia w nałóg alkoholowy jest całkiem realne, co może zrujnować zdrowie i życie. Bezpieczniej więc zjadać surowe owoce, takie jak truskawki, jagody i winogrona, bo one również zawierają resweratrol, choć w mniejszym stężeniu. A potężną dawkę tego antyoksydantu w winie, zostawmy sobie na szczególne okazje. Terapia zastosowana z głową, na pewno wyjdzie na zdrowie.


źródło: www.fpiec.pl

 


Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Dłubanie w ziemi lepsze niż wizyta u psychoterapeuty

Redakcja
Redakcja
7 marca 2017
Fot. iStock / Petar Chernaev

Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego osoby, które uprawiają ogródek, są szczęśliwe i odprężone? Ja zawsze patrząc na mamę mojej przyjaciółki, biegnącej do ukochanych kwiatów, dziwię się – że jej się chce, że taka radosna, że ma na to siłę po pracy. I nieważne, że całe ręce upaprane w ziemi, a paznokcie wołają o szybką pomoc manikiurzystki. A kręgosłup to już w ogóle wysiada. Zawsze, kiedy pokazuje nowo wyrosłe kwiatki, cieszy się jak dziecko – szczerze i zaraźliwie. Patrząc na nią w tym momencie sama łapię (nie, nie za motykę) pozytywny nastrój i chęć do działania. Dzięki niej zaczęłam pomału rozumieć, na czym polega fenomen ogrodnictwa.

Do tego pojawiły się badania angielskich uczonych dowodzące, że ludzie uprawiający ziemię i hodujący rośliny, są szczęśliwsze, zdrowsze – i to zarówno fizycznie, jak i psychicznie – oraz, przede wszystkim, rzadziej wpadają w depresję.  Dlatego, jeśli odnotowujesz spadek nastroju, warto poddać się terapii ogrodniczej  i warto zapędzić do ogródka osoby, które są przygnębione i zmagają się z problemami prowadzącymi do gabinetu specjalisty bądź psychiatry.

Gleba działa jak antydepresant

Grzebanie w ziemi bez rękawiczek jest dobre dla naszego zdrowia. Wszystko za sprawą bakterii glebowych. Naukowcy z Uniwersyteckiego College’u Londyńskiego i Uniwersytetu Bristolskiego wykazali,  że poprawiają one nastrój, ponieważ aktywują grupę neuronów wytwarzających serotoninę, a reakcja po kontakcie z nimi jest taka, jak po podaniu antydepresantów. Dlatego zrzućmy rękawiczki i cieszmy się dobrym zdrowiem psychicznym, które pomoże nam w pokonywaniu codziennych trudności.

Fot. iStock / g-stockstudio

Fot. iStock / g-stockstudio

Skupienie się na byciu tu i teraz

Skupienie się na byciu tu i teraz jest dobre dla naszego zdrowia psychicznego. Pomaga w walce ze stresem i przy rozładowaniu codziennego napięcia. Pracując w ogródku twoje myśli krążą tylko wokół tego, czym się aktualnie zajmujesz i całą uwagę skupiasz na wykonywanej czynności. Dzięki temu lepiej śpisz, masz więcej nadziei i w sumie to już ten problem z pracy nie jest taki straszny, jak się wydawał i nawet już wiesz, jak go rozwiązać.

Fot. iStock

Fot. iStock

Wzmacnia kondycję mózgu  

Badacze zaobserwowali wiele korzyści płynących z uprawiania ziemi dla naszego mózgu, które są wynikiem wykorzystywania wielu jego funkcji. Ogrodnictwo wpływa na obszar uczenia się, rozwiązywania problemów i świadomości sensorycznej. Poprawa tych obszarów jest zauważalna nawet u osób z demencją i chorych na Alzheimera. Wszystko za sprawą kontaktu z beztlenowymi bakteriami glebowymi, które mogą stymulować pracę ludzkiego mózgu.

Zdrowe serce, mniejsze ryzyko zawału i udaru

Badania szwedzkich lekarzy m.in. w Instytucie Karolinska dowodzą, że u seniorów 60+ , którzy aktywnie uprawiali ogródek, ryzyko zawału i udaru spadło nawet o 30 proc. Jest to aktywność o mniejszej intensywności niż zajęcia fitness, do tego na świeżym powietrzu, dlatego jest przeznaczona dla każdego. Dodatkowo poprzez przebywanie na słońcu zwiększamy syntezę witaminy D, która jest niezbędna dla zdrowia i sprawia, że nasze kości są mocne.

Jeśli się wahasz, czy tej wiosny zająć się ogródkiem, myślę, że masz już odpowiedź. Nie tylko zadbasz o swoje zdrowie, lecz także możesz poprosić o pomoc swoich bliskich. Wspólne dbanie o ogród jeszcze bardziej was zbliży i będzie okazją do świetnej zabawy.

Fot. iStock / OlgaPonomarenko

Fot. iStock / OlgaPonomarenko


 

Źródło: womansday.com, ogrodolandia.pl


Zobacz także

„Przepraszam, ale nie przeproszę za to, że nie chcę mieć dzieci”. Kilka faktów o nie-rodzicielstwie

„Nie mamy domu, ale mamy siebie. Bezdomność jest jak choroba. Czasem się z niej wychodzi”

Zabierają kobietom na działalności nie oferując nic w zamian. Nowe naliczanie zasiłku macierzyńskiego