Lifestyle

Megah Markle urodziła! Córeczce nadała symboliczne imiona

Redakcja
Redakcja
6 czerwca 2021
 

Na stronie internetowej fundacji Sussexów Archewell pojawiła się informacja, że Harry i Megahn powitali na świecie córeczkę. Przy okazji zdradzono też imiona dziewczynki.

„4 czerwca zostaliśmy uszczęśliwieni przyjściem na świat naszej córeczki Lili. To więcej, niż mogliśmy kiedykolwiek marzyć” – napisali na swojej stronie internetowej szczęśliwi rodzice. 

Lilibet Diana urodziła się w piątek, 4 czerwca o godz. 11:40. Poród miał miejsce w szpitalu w Santa Barbara. Obie czują się dobrze, są już w domu.

O dacie porodu i imionach spekulowano od miesięcy. Dianę obstawiało wielu komentatorów. Wiadomo, że tragicznie zmarła księżna to niezwykle ważna postać w życiu Harry’ego. Ostatecznie szczęśliwi rodzice postanowili uhonorować i Lady Di, i królową Elżbietę. Lilibet – tak nazywano Elżbietę, kiedy była młoda.

Parze na oficjalnych profilach na Twitterze pogratulowała królowa:

oraz William i Kate:

Na stronie Archewell.com czytamy:

Książę i księżna dziękują za serdeczne życzenia i modlitwy. Oboje cieszą się tym wyjątkowym rodzinnym czasem.

Informację o tym, że Meghan jest w ciąży przekazali przy pomocy pięknej fotografii, na której widać ciążowtly brzuch księżnej. Wcześniej Meghan opowiedziała o ciąży, którą poroniła i o długich staraniach o drugie dziecko.

Jeszcze później, przy okazji słynnego wywiadu u Oprah, para poinformowała, że spodziewa się dziewczynki.

Która w kolejce do tronu jest Lilibet?

Córka Sussexów jest ósma, tuż za swoim bratem Archiem. Nie będzie się od niej oczekiwać pełnienia obowiązków członka rodziny królewskiej. Jej pozycja w linii sukcesji będzie jeszcze niższa, kiedy dzieci Kate i Williama założą rodziny i będą mieć dzieci.

Lilibet Diana prawdopodobnie nie otrzyma żadnegoll tytułu królewskiego. Jej rodzice już po urodzeniu Archiego zdecydowali, że będzie on prywatną osobą, nie ma więc tytułu. Później sami zrzekli się swoich.

Gdyby nie ta decyzja, Archie mógłby nosić tytuł Earl of Dumbarton lub być lordem Archiem Mountbatten-Windsor.

Ponieważ Liliber urodziła się w USA, automatycznie otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Jednocześnie ma też oczywiście brytyjskie.

 


Lifestyle

Meghan i Harry – love story z Hollywood i brytyjską rodziną w tle

Redakcja
Redakcja
7 czerwca 2021
fot. materiały na prawach cytatu
 

Amerykańska aktorka i książę Harry powitali właśnie na świecie drugie dziecko. Córeczka pary urodziła się 4 czerwca i otrzymała jakże symboliczne imiona Lilibet Diana. Ich życie to jednak nie bajka – czego dowiedzieliśmy się z ich słynnego wywiadu, którego udzielili legendarnej Oprah Winfrey.

Jak zaczęło się to love story z Hollywood i brytyjską rodziną królewską w tle?

Od początku nie było im, a głównie jej, łatwo. Ona ma korzenia afroamerykańskie, dlatego co jakiś czas pada ofiarą rasistowskich ataków i zaczepek. Obraziła ją nawet narzeczona jednego z brytyjskich polityków. Za żart o rasistowskim podtekście skierowany w jej stronę pracę stracił jeden z najbardziej znanych dziennikarzy BBC. Kontrowersje od początku budziło nawet to, że jest starsza od Harry’ego o trzy lata, co oczywiście nie stanowiłoby problemu w przypadku „zwykłej” pary. On to „ten bardziej niegrzeczny” z dwójki książąt, zwłaszcza we wcześniej młodości zapracował sobie na miano „playboya”.

Spotkali się przez wspólną znajomą, której imienia nie chcą ujawnić, w Londynie w lipcu 2016 roku. Meghan wciąż była związana umową z producentami serialu „Suits”, który kręcono w jej rodzinnym mieście, w Toronto.

Spekulacje prasy rozpoczęły się w momencie, gdy media namierzyły na Instagramie selfie Meghan noszącej identyczne co Harry „friendship bracelets” , (bransoletki symbolizujące relację). Aktorka publikowała również regularnie na swoim profilu zdjęcia ze swoich podróży do Londynu.

W październiku 2016 roku widziano ich w Toronto na Halloween, ale parze wciąż udawało się trzymać prasę w niepewności co do statusu ich relacji. W wywiadzie dla Vanity Fair udzielonym w 2017 roku aktorka przyznała, że spotykała się z Harrym około pół roku, zanim informacja o ich związku wyciekła do prasy.

Gdy tylko relacja stała się publiczna, zaczęły się rasistowskie ataki na Meghan i nieprzychylne komentarze dotyczące sympatii księcia. Harry podjął bezprecedensowy krok polegający na wydaniu specjalnego oświadczenia, w którym mówił o tym, że boi się o bezpieczeństwo swojej dziewczyny i wzywa prasę by „dała jej spokój”. W ten sposób potwierdził, że są parą. Zaledwie siedem miesięcy po tym, jak się spotkali, Harry zabrał Meghan do Londynu, by przedstawić ją swojemu bratu, księciu Williamowi i szwagierce, Kate Middleton. Królowa poznała Meghan prawdopodobnie w marcu 2017 roku.

Meghan uczestniczyła również w uroczystości weselnych Pippy Middleton w maju 2017 roku, Ale na pierwsze, oficjalne pojawienie się pary trzeba było czekać aż do 25 września 2017 roku.

W wywiadzie dla Vanity Fair Meghan wielokrotnie nazwała Harry’ego swoim „chłopakiem” .”Jesteśmy parą, jesteśmy zakochani” – powiedziała. A specjalisci od zasad panujących na brytyjskim dworze powiedzieli wprost: to sygnał, że sprawa zakończy się ślubem.

27 listopada pałac Kensigton ogłosił zaręczyny pary, które miały się odbyć kilka tygodni wcześniej.

19 maja w kaplicy świętego Jerzego odbył się ślub Meghan Markle i księcia Harry’ego.

Meghan Markle i książę Harry dali się poznać, jako osoby społecznie zaangażowane, chętnie niosące pomoc potrzebującym i chętnie angażujące się w działalność charytatywną. Podobno był to jeden z elementów, który ich ze sobą jeszcze mocniej połączył.

Pierwsze dziecko pary, Archie, przyszło na świat 6 maja 2019 roku. Nie otrzymał królewskiego tytułu. Pierwotnie wydawało się, że decyzją rodziców, ale później na tę sprawę inne światło rzucił wspomniany już wywiad pary dla Oprah.

Kilka godzin po pojawieniu się chłopca na świecie, zupełnie inaczej niż w przypadku innych „królewskich” mam, np. księżnej Kate, do zgromadzonych dziennikarzy wyszedł sam książę Harry i oficjalnie potwierdził powiększenie się rodziny. Świat zobaczył jego syna dopiero kilka dni później, podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Zanim do tego doszło, poznała go Elżbieta II.

Lilibet urodziła się trzy miesiące po tym, jak jej rodzice udzielili głośnego wywiadu amerykańskiej dziennikarce Oprah Winfrey na temat tego, jak byli traktowani przez brytyjskie media i pozostałych członków rodziny królewskiej. Wśród zarzutów było to, że nieujawniony z imienia członek rodziny – choć wiadomo, że nie królowa ani książę Filip – podnosił obawy dotyczące koloru skóry Archiego, jeszcze zanim się on urodził. Z kolei pod koniec ubiegłego roku Meghan ujawniła również, że poroniła w lipcu 2020 roku.

 


Lifestyle

Nienawidzę cię, ale chcę się kochać. O seksie na zgodę

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 czerwca 2021
Photo by Toa Heftiba on Unsplash

W internecie krąży sporo historii o godzeniu się w łóżku. „Pokłóciliśmy się u przyjaciół, chwilę później wylądowaliśmy w ich łazience, gdzie się kochaliśmy”. Do domu wracaliśmy pogodzeni”, „Wszystkie nasze kłótnie kończą się seksem. Nigdy nie czuję takiego podniecenia, jak właśnie wtedy” czytam posty na jednej z kobiecych grup.

Seks po kłótni idealnie wpisuje się w mit miłości romantycznej. Są emocje, jest dystans, napięcie, jest pożądanie. Ten mit podtrzymuje popkultura. W ilu filmach ludzie kochają się na zgodę?

To dobrze, czy źle?

Są pary, którym taki seks rzeczywiście dobrze robi. Łatwo się dogadać przez łóżko, jeśli punktem spornym jest naprawdę to, kto ma sprzątnąć w łazience. Wtedy seks wynika z potrzeby ponownej bliskości, jest szansą na czułość. Dla wielu osób ta czułość w erotyce jest jedyną szansą otwarcia się, okazania emocji.

To, że chcemy się po kłótni kochać, możemy potraktować jako wielką moc naszego związku. Seks przypomina nam, że wciąż jesteśmy razem, pragniemy się. Jeśli jednak regularnie uprawiamy seks po kłótni, warto się temu przyjrzeć, bo możemy się w ten sposób wiele dowiedzieć o naszej seksualności, czy budowania związku.

Naukowcy z Uniwersytetu Bucknell ze Stanów Zjednoczonych postanowili sprawdzić, jakie są najefektywniejsze sposoby godzenia się po kłótni. Przebadali kilkaset heteroseksualnych par. Okazało się, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety doceniają, gdy ich partner w ramach pojednania pokazuje swoje zaangażowanie w związek. Tyle że obie płcie mają inne wyobrażenia na temat tego, jak to pokazywanie ma wyglądać. Mężczyźni częściej preferowali seks na zgodę, kobiety czułość i wsparcie.

Te badania pasują do powszechnego przekonania. To mężczyźni po skoku adrenaliny potrzebują wyżycia się, to oni dążą do seksu, tak myślimy. Jednak w gabinetach seksuologów i psychoterapeutów ludzie opowiadają trochę inne historie.

Coraz częściej to mężczyźni zgłaszają, że stresująca sytuacja w domu, dużo kłótni sprawiają, że nie chce im się kochać.

Andrzej Gryżewski, seksuolog, powiedział mi kiedyś, że ma klientów, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, u których seksualne pobudzenie musi wiązać się z takimi negatywnymi emocjami, jak złość i żal. Z czego to wynika? Na przykład z tego, że rodzic był zmienny. Płynnie przechodził od autorytarności, do czułości. Po latach dla danej osoby to się wydaje naturalne – jest odrzucenie, złość, ale zaraz po tym jest czułość.  Czasem konflikty dotyczyły nie relacji rodzic – dziecko, a tylko rodziców. To oni się kłócili, czy mieli ciche dni, atmosfera w domu, z różnych powodów była napięta, a dziewczyna czy chłopak nauczyli się odreagować napięcie masturbacją. Tych niuansów może być mnóstwo, bo młody człowiek mógł masturbacją odreagowywać choćby napięcia w szkole.

Warto zastanowić się: co się takiego dzieje, że awantura wywołuje w nas podniecenie? Dlaczego, na przykład, pragnę kogoś, kto mnie przed chwilą obraził? Albo dlaczego specjalnie wywołuję awantury, żeby się podniecić?

Wtedy dokładniej możemy zobaczyć, co się dzieje, bo być może przez seks po kłótni używamy kogoś albo ktoś używa nas.

Na przykład niektórzy, w tym jednak dominują kobiety, uprawiają taki seks, żeby znów poczuć się bezpiecznie, sprawdzić, czy ta druga osoba nie chce np. odejść, bo przecież skoro się ze mną kocha, to musi być dobrze.

I ważne: jeśli jeden z partnerów tak funkcjonuje, to może być trudne dla drugiej osoby, która jest nastawiona na bezpieczny styl przywiązania, czyli taki, gdzie jest bliskość, zaufanie, a dopiero potem seks.

Czas na rozmowę w związku – podstawa

Andrzej Gryżewski opowiedział mi kiedyś o parze, która przyszła do niego po pomoc.

Żona żaliła się, że teściowa codziennie do nich dzwoni, wpada bez zapowiedzi, mąż nie rozumiał problemu, przecież matka chce dobrze. Seksuolog spytał, od kiedy nie potrafią porozumieć się w tej sprawie. „Od paru lat” usłyszał. Był w szoku. Okazało się, że po każdej kłótni o teściową, oni szli do łóżka.

Nigdy o tym nie porozmawiali na spokojnie, nie ustalili zasad, w efekcie byli coraz bardziej na siebie rozżaleni i wściekli.

Niemiecki psychoterapeuta, Michael Mary, autor książki „Mity o miłości” radzi, żeby traktować związek jako istotę samodzielną, osobny byt, którym nie da się sterować na siłę. W ten sposób pojawia się ciekawość oraz ambicja odkrywania go. Co to znaczy?

Niczego nie załatwiajmy seksem. Owszem, możemy się kochać po dużym napięciu, ale wcześniej szczerze mówimy. „Coś między nami wydarzyło, mamy sprawę do załatwienia, musimy o tym porozmawiać”. I odkładamy problem na półkę, ale nie bagatelizujemy go.

Sprawę przegadujemy w czasie, który każdy z nas powinien w związku mieć. Tylko dla siebie, gdzie poświęcamy naszym sprawom 100 proc uwagi. Chodzi o czas, w którym jesteśmy nastawieni na słuchanie, co czuje druga strona, jak ona się odnajduje w związku, co się w niej zmienia. Ten moment jest ważny, bo przyglądamy się wtedy naszej relacji, właśnie jak oddzielnemu bytowi, patrzymy, co się dzieje.

Wtedy seks pozwala nam się zbliżyć, ale jednocześnie nie mydli nam oczu.

Sygnał alarmowy: kochamy się, żeby się uspokoić i nie potrafimy inaczej

„Jeśli nie jestem zła, nie czuję podniecenia”, „Pragnę jej tylko wtedy, gdy się kłócimy” słyszy w gabinecie Andrzej Gryżewski. Co się okazuje? Jeśli regularnie uprawiamy seks po kłótni, w naszym mózgu tworzą się nowe połączenia neuronalne, które doprowadzają do tego, że aby się kochać, musimy czuć złość. I to jest właśnie pułapka. Tak się często dzieje w toksycznych związkach. Ludzie nie potrafią się dogadać w żadnej sferze życia poza seksem. Ale ten seks nie służy miłości, czułości tylko regulowaniu napięcia.

Terapia polega na tym, żeby znów odczarować intymność, stworzyć nowe szlaki neuronalne odpowiedzialne za pozytywne emocje, czyli, na przykład uczymy się kochać nie po kłótni, ale fajnej randce.

Andrzej Gryżewski często sugeruje parom, które godzą się przez łóżko, żeby spróbowały się powstrzymać, co nie znaczy, że nie mają być blisko. Ale zamiast gwałtownego numerka mają się przytulic, dotknąć, złapać za rękę.

To pomoże bardziej niż seks.


Zobacz także

Zatrzymaj się na chwilę

Marzymy o tym, czego nie mamy zazwyczaj mając wszystko

„Patrzę na ciało i twarz kobiety i wiem o niej wszystko”. Jak mądrze o siebie zadbać