Lifestyle

Matka, ojciec i córka. Każde z nich widzi tę relację inaczej, ale nie potrafią się ze sobą porozumieć, ani szczerze porozmawiać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 stycznia 2018
Fot. iStock/Sam Edwards
 

Na pozór zwykła rodzina. Rodzice i córka, która samotnie wychowuje trzyletniego syna. Spotykają się często, oni pomagają jej w opiece nad dzieckiem, ona odwdzięcza się… swoją obecnością na niedzielnych obiadach, bo na razie na niewiele więcej może sobie pozwolić. Z zewnątrz wszystko wygląda, jakby było w porządku. Ale mało kto wie, że właściwie ze sobą nie rozmawiają. To znaczy, nie rozmawiają o sprawach ważnych, o takich, które ich dotyczą, bolą, które gdzieś w powietrzu „wiszą” między nimi i nie pozwalają im się porozumieć naprawdę, odetchnąć. Od lat. Czego się boją? Dlaczego to dla nich takie trudne?

Ewa, matka

Kocham moją córkę. Uważam tylko, że nie radzi sobie życiowo tak, jak powinna. Wiąże się z nieodpowiednimi facetami, właściwie od początku. Ojciec Maciusia zostawił ją jeszcze w ciąży, teraz jedynie przesyła marne grosze na utrzymanie synka. Nie mieści mi się to w głowie, ale nic już nie mówić, bo co ja mogę? Powtarzałam jej, że musi wystąpić o większe alimenty, że nie ma co się dumą unosić, ale ona się boi, że tamten zechce się widywać z Maciusiem.

Kasia dobrze wychowuje syna. Może tylko trochę zbyt wiele od niego wymaga. A może to czasy się zmieniły, teraz chłopców i dziewczynki traktuje się równo. Ja syna bardzo rozpieszczałam, przyznaję. Kasia mogła nie czuć, że kocham ją tak samo mocno. Ale teraz on wyjechał i mieszka za granicą, rzadko go widuję. A Kasia jest tu z nami, jej problemami żyjemy oboje z mężem. Jasne, że pomagamy jej finansowo. Nie pozwolę, żeby mojemu wnukowi czegoś brakowało. Nie ma ojca, ale ma nas. To dużo więcej.

Czuję, że Kasia często ma do mnie pretensję. Nie bardzo wiem o co, staram się jak mogę, by jej pomóc, by było jej lżej.  Mimo wszystko, wydaje mi się, że z biegiem czasu lepiej się rozumiemy niż wtedy, kiedy wchodziła dopiero w życie.

Mam dobry związek, po tylu latach nie mogę narzekać na męża. Wiele razem przeszliśmy, ale teraz jest między nami spokój. Nie wiem, czy mogę to nazwać miłością, na pewno jest stabilizacja i przywiązanie. Może czasem brakuje mi bliskości, rozmowy innej niż ta o tym, jak zaplanować dzień, zakupy. Ale nie można mieć wszystkiego.

Kasia, córka

Jestem zależna finansowo od rodziców. Bez ich pomocy nie dałabym rady. Jeszcze nie teraz. Marzę o chwili, kiedy będzie mnie stać na samodzielne utrzymanie siebie i synka. Maciusia bardzo kocham, jest najlepszym, co mi się przytrafiło w życiu.

Rodzice dobrze zajmują się moim synem, tata jest naprawdę świetnym dziadkiem. Moja mama bywa niestety szalenie bezkrytyczna, pozwoliłaby Maćkowi na wszystko. Nabrałam odwagi, kiedy coś mi się nie podoba, reaguję. Niewiele to daje, bo moje prośby (na przykład o ograniczenie słodyczy), zazwyczaj są ignorowane. Jest między nami olbrzymie napięcie. Zwłaszcza między mną a mamą, ona stara się wszystko kontrolować. Z tatą jest trochę lepiej.

A jednak nie potrafię z nimi szczerze rozmawiać. Mama zawsze wszystko ukrywała, „zamiatała pod dywan”, była apodyktyczna, decydowała o wszystkim za dwoje rodziców. Tata miał niewiele do gadania. Nigdy o tym nie mówiliśmy, ale przez pewien czas miał romans z koleżanką z pracy. Dowiedziałam się o tym przypadkiem, podsłuchałam, jak doniosła o tym mojej mamie jej przyjaciółka. Miałam wtedy 12 lat. Zawalił się mój świat. Do tej pory żyłam w przekonaniu o nierozerwalności związku małżeńskiego. Czy jakiegokolwiek związku. A jednak, stanęłam wtedy po jego stronie. W ogóle zawsze kochałam go bardziej i więcej mogłabym mu wybaczyć, nawet to, że właściwie rzadko go widziałam.

Z perspektywy czasu widzę to inaczej. Rozumiem, co musiała przechodzić wtedy moja mama. Sama przez to przeszłam. Rodzice nie rozwiedli się, tata został, myślę, że ze względu na mnie i na mojego brata. Nie sądzę, by wciąż kochał mamę. Ją trudno kochać.

Byłam „niewidzialnym” dzieckiem, od którego się wymagało, żeby się dobrze uczyło i nie sprawiało kłopotów. Za to, kiedy coś mi nie poszło tak jak trzeba, mama karała mnie ciętymi uwagami. I była strasznie zimna.

Za to mój młodszy brat, był jej oczkiem w głowie. Mama wybaczała mu wszystko, mi nie wybaczała nic. Teraz on wyjechał i właściwie nie utrzymuje z nami kontaktu. Myślę, że mama bardzo cierpi z tego powodu, ale jak zwykle nie daje po sobie nic poznać.

Paweł, ojciec

W młodości popełniłem błędy. Nie byłem dobrym partnerem, ojcem raczej też nie. Często myślałem o tym, żeby odejść od żony, ale nigdy się na to nie zdecydowałem. Teraz już jest na to za późno. Staram się naprawić, co mogę.

Martwię się o córkę. Chciałbym, żeby ułożyła sobie życie, nie błąkała się tak, jak do tej pory. Chciałbym, żeby była bezpieczna, żeby znalazła kogoś, kto się nią dobrze zaopiekuje.

Mam wspaniałego wnuka, z którego jestem bardzo dumny, uwielbiam się nim zajmować. Tak, jak nigdy nie zajmowałem się moimi własnymi dziećmi. Bardzo tego żałuję.

Moja żona jest dobrym człowiekiem, uważa, że chroni naszą rodzinę. Całe życie to robiła i tak już będzie do końca. Trudno mi jest odpowiedzieć na pytanie, czy ją kocham.

Często myślę o synu, nie widzieliśmy go dwa lata. Uważam, że to on nie chce z nami utrzymywać kontaktu, ale nie potrafię zrozumieć dlaczego.


Lifestyle

Nie chcę kolejnego „faceta – zagadki”, nie będę się bawić w odkrywanie twojego prawdziwego „ja”. Czy nie ma już normalnych, szczerych mężczyzn?l

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 stycznia 2018
Fot. istock/Pekic
 

Nie jestem „kobietą – niespodzianką”. Nie mam w sobie tej pociągającej tajemnicy, którą podobno kochają mężczyźni. Nie jestem też mocna w uwodzeniu, choć nie narzekam na brak zainteresowania. Ale lubię grę w „otwarte karty”. Mam 32 lata i chciałabym związać się z kimś na dłużej niż kilka tygodni i więcej niż niezobowiązujące seanse kinowe i kawa z ciastkiem, a od czasu do czasu spotkanie u niego lub u niego na lepszy lub gorszy seks. Dlatego błagam, nie każ mi odkrywać swojego bardzo skomplikowanego wnętrza. Jeśli jesteś facetem- zagadką, zdecydowanie nie jesteś mężczyzną dla mnie. Nie znoszę zagadek.

Nie widzę żadnej wartości, żadnej korzyści w tym, że próbujesz zataić coś o sobie, wchodząc w relację ze mną. Jeśli udajesz kogoś kim nie jesteś, przecież to zaraz wyjdzie na jaw. Jeśli masz dziewczynę, żonę – przecież nie uda ci się w nieskończoność oszukiwać nas obu. Tak, wiem, że pewnie myślisz – przynajmniej przez jakiś czas coś z tego będę miał. Ale na litość boską, dlaczego mnie mieszasz w swoją brudną grę?

A może boisz się, że taki, jaki jesteś naprawdę mi się nie spodobasz? Dlatego wymyślasz te brednie o swoich wielkich sukcesach, o samochodach, które ciągle zmieniasz i karmisz mnie złudzeniami o tym, co możesz mi dać, choć nic z tego nigdy nie miałeś i jeszcze długo nie będziesz miał?

Powiem ci szczerze, mój facet może nawet jeździć rowerem, jeśli jest szczerym człowiekiem o dobrym sercu i jeśli tylko umie kochać. Uwierz mi, byłam już na zbyt wielu kolacjach, z mężczyznami takimi jak ty. Każdy z nich był w swoich oczach ideałem, tylko niestety w miłości nie miał szczęścia. Biedacy – wszyscy źle trafili. Oni chcieli tylko wspaniałego związku, chcieli założyć rodzinę, chcieli dać z siebie wszystko, ale nie mogli.  Chcieli, ale coś im nie pozwoliło. Wszystkie te opowieści miały jeden wspólny mianownik – nieodpowiednią kobietę. Bo każda z nich była okrutną materialistką, wymagającą rozpuszczoną księżniczką, która domagała się zbyt wiele i nie potrafiła docenić wszystkiego, czego od ciebie dostawała. O ile dobrze cię rozszyfrowałam, to wszystko, co masz do zaoferowania to puste obietnice, więc szczerze – nie dziwię jej się.

A może jesteś tym zagadkowym „milczkiem”, który właśnie mówi o sobie niewiele i chce być odkrywany i ratowany przez „wyjątkową kobietę”, tę jedyną, która będzie potrafiła go zrozumieć, pomóc mu poradzić sobie z jego demonami? O, nie, dziękuję bardzo. Ja się do tego nie nadaję. Ja nie jestem tą, która traci energię, emocje i czas na to, by dojrzeć w tobie to, czego inni nie dostrzegli, a na końcu zdobyć zasłużoną nagrodę – twoje, hmmm uczucie? Czy może raczej akceptację? Trudno określić, co właściwie możesz dać w zamian, skoro sam nie wiesz, czym jest związek i na czym polega „bycie razem”. Obawiam się, że twoja tajemnica oznacza jedynie problemy jakie masz z sobą samyn.

Wiem, że miłość wymaga podejmowania ryzyka – a kiedy podejmuję to ryzyko, daję z siebie wiele. Daję wszystko, co we mnie najlepsze. Ale nie potrzebuję w miłości niepotrzebnych komplikacji. Dla mnie bycie tajemniczym i zabawa w „odkrywanie dobra” tam, gdzie naprawdę niewiele go widać, całkowicie komplikuje sprawę. Miłość (związek z drugim człowiekiem) jest już i tak wystarczająco złożona.

Masz swoje tajemnice – zachowaj je dla siebie. Widocznie są powody, dla których jeszcze nigdy się przed nikim nie otworzyłeś. Może potrzebny ci ktoś, kogo zaintrygujesz na tyle, by na to „poszedł”, by zobaczył w tobie interesującego człowieka, by miesiącami i latami tego suzkał, czekając aż się łaskawie „otworzysz”. Na mnie nie licz.

Marzę o mężczyźnie prostolinijnym, otwartym, szczerym. Takim, który nie będzie oczerniał przede mną swoich byłych partnerek i uczciwie powie mi, że nie jest doskonały. Marzę o partnerze, przy którym nie będę się bała powiedzieć, że nie jestem doskonała, bo i on nie stworzy wokół siebie aury perfekcyjności.

Marzę o mężczyźnie, który będzie szczery sam ze sobą, który nie będzie tworzył bajek na swój temat, ani oczekiwał ode mnie, że w nie uwierzę.

Marzę o miłości prostej, wypływającej z serca, a nie z lęku przed byciem samotnym.

Czy nie ma już normalnych, szczerych mężczyzn?


Lifestyle

Myślisz, że ktoś nie potrafi się zachować? To może być depresja, a nie fochy. Poznaj 9 alarmujących zachowań

Redakcja
Redakcja
13 stycznia 2018
Fot. iStock/lechatnoir

Depresja cechuje się przede wszystkim pogorszeniem nastroju, zmniejszeniem energii i aktywności oraz porzuceniem zainteresowań. Odczuwanie smutku, negatywnych emocji, a także dokuczliwych objawów ze strony ciała, to tylko ułamek tego, z czym muszą zmagać się chorzy. Stany depresyjne mogą objawiać się zaskakującymi zachowaniami, które na pierwszy rzut oka trudno z chorobą połączyć. 

Często z powodu niewiedzy odbieramy osoby nieujawniające swojej depresji jako aspołeczne, z dziwnymi nawykami. Ale to jedynie pozory, bo nieobecność na wcześniej umówionej imprezie, czy nieoddzwanianie na telefon, mogą być nietypowymi sygnałami depresji.

 9 alarmujących zachowań, które mogą świadczyć o depresji

1. Milcząca obecność

To nie oznacza, że w towarzystwie znalazł się ignorant, który ma w nosie to, co dzieje się wokół niego. Chory jest, ale jakby go nie było. Milcząca obecność nie zacieśnia więzi, nie nawiązuje kontaktu i pozwala, by wszystko toczyło się bocznym torem.

2. Roztrzepanie

Ona o niczym nie pamięta„, „nie licz, że kupi, o co prosiłaś” to jedne z wielu komentarzy, jakie można usłyszeć o zachowaniu chorych na depresję. Trudno zrozumieć, jak można zapomnieć o prośbie, czegoś nie kupić lub nie zrobić, szczególnie gdy nie prosimy o przysługę zbyt często. A depresja sprawia, że cierpiąca na nią osoba może spędzić cały dzień w fotelu lub łóżku, nie pamiętając, że należy się przebrać, czy zjeść.

3. Pracoholizm

Pracoholizm przez wiele osób traktowany jest jako konieczność, skutek uboczny współczesnego pędu za karierą. Ale częste zostawanie w pracy po godzinach nie musi wynikać jedynie z chęci awansowania i zarabiania pieniędzy, ale również zamykania się w świecie oddalonym od spraw bliskich i rodziny. Pracoholizm odciąga chorego na depresję od codziennego życia i powoduje jeszcze głębszą izolację.

4. Agresywna postawa

Depresja wywołuje nie tylko emocje podobne do smutku, żalu, niechęci czy samotności. Może ona wywoływać nieuzasadnioną złość, czasem i agresję. Osoba z depresją nie ma na celu obrazić i zniechęcić do siebie otoczenia, choć czuje, że takie zachowanie nie pomaga i często powoduje poczucie winy.

5. Niezdecydowanie

Nieumiejętność podejmowania prostych decyzji bywa bardzo irytująca. W dodatku, gdy takiej osobie podaje się coś właściwie pod nos, czekając na „tak lub nie”, cisza wytrąca z równowagi. A trzeba pamiętać, że depresja czyni proste rzeczy naprawdę trudnymi. Wysiłek rozważania i decydowania oraz gotowość przyjęcia ewentualnych konsekwencji bardzo męczy i zniechęca chorych. Najczęściej w sposób bierny przyjmują za własne decyzje podjęte przez innych. I nie jest to zwykły „tumiwisizm”.

6. Ignorowanie telefonów

Nikt nie lubi być olewany, więc w przypadku, gdy dana osoba po raz kolejny nie kwapi się, by odebrać telefon lub oddzwonić, krew nas zalewa. Bo tak się nie robi i jest to bardzo niegrzeczne zachowanie. Tymczasem chorzy na depresję unikają rozmów bezpośrednich, takich jak przez telefon. Łatwiej przychodzi im komunikacja przez maile czy SMS-y, które nie wymagają takiego zaangażowania.

7. Stałe spoglądanie do telefonu

Kolejny objaw ignorancji i braku wychowania — czyli „gapienie” się w telefon, może być nietypowym objawem depresji. Otoczenie postrzega to jako olewanie towarzystwa i marnowanie czasu. Dla chorego bezmyślne patrzenie w telefon, to droga ucieczki od meczącej sytuacji. To swego rodzaju schronienie, do którego wstępu nie mają osoby znajdujące się obok. Telefon pozwala zająć czymś lekkim myśli, które do tej pory ciążyły.

8. Lenistwo

Osobę ciepiącą z powodu depresji trudno jest rozruszać. Wydaje się, że to lenistwo do potęgi, gdy ktoś woli leżeć i patrzeć w sufit, niż wybrać się ze znajomymi na mecz. Spanie do popołudnia również nie jest mile widziane, gdy bliska osoba musi zrobić sama to, co dotychczas wykonywała wspólnie z chorym. Walka z demonami jest trudna i chory wkłada wiele wysiłku, by funkcjonować. Proste (dla osób zdrowych) rzeczy, takie jak wstanie z łóżka, wzięcie prysznica, urastają do rangi niewyobrażalnego wysiłku.

9. Odpuszczanie imprez, mimo potwierdzenia obecności 

Dla większości osób szczytem niegrzeczności jest przyjecie zaproszenia na spotkanie, po czym niestawienie się na nim. To, co wygląda jak przejaw braku szacunku dla gospodarza i ignorancji, może być sygnałem, że chory celowo unika towarzystwa. Osoby cierpiące z powodu depresji nie czują się doskonałymi towarzyszami, więc mają opory przed dzieleniem swego czasu z innymi ludźmi, co bywa dla nich niekomfortowe. Przyjmują często zaproszenia z grzeczności, ale wycofują się z powodu wielu negatywnych odczuć.

źródło: www.depresja.pl.pl, www.boredpanda.com


Zobacz także

A ja nie chcę się czołgać z mozołem przez życie. Dziękuję, za to że…

10 makijażowych trików, które sprawią, że będziesz wyglądać 10 lat młodziej

Post dr Dąbrowskiej, czyli warzywno-owocowe sześć tygodni. Podjęłam wyzwanie, wytrwałam – czy polecam?