Lifestyle

Mamo, pierwszy raz w życiu piszę do ciebie prawdziwy list. Ale dopiero teraz, kiedy wyjechałam, czuję, że jestem „kimś”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 marca 2019
Fot. istock/KatarzynaBialasiewicz
 

Mamo,

Jest już późno. Pierwszy raz w życiu piszę do ciebie prawdziwy list. Nie kartkę z obozu dla geniuszy, na który mnie wysłałaś, nie życzenia na urodziny, których oczekiwałaś. List to coś osobistego, próba rozmowy. Po trzydziestu latach należy nam się chyba w końcu prawdziwa rozmowa. Zwłaszcza, że mamy tylko siebie.

To ty zdecydowałaś, że tata nie był obecny w moim życiu.  On się specjalnie nie garnął do wpłacania jakichkolwiek kwot na moje utrzymanie, a tobie to było na rękę – byłam tylko twoja. Z perspektywy czasu wiem, że chciałaś mi zapewnić spokój, dobre warunki do nauki i dzieciństwo, w którym nic by mi nie brakowało. Nie tęskniłam za ojcem. Widywałam go od czasu o czasu i nie zawsze chętnie. Kiedy stałam się nastolatką, nudził mnie po prostu. „Tamtej” – jak to mówiłaś – rodziny też nie lubiłam, rodzice ojca nigdy zresztą specjalnie się nie starali żeby utrzymać ze mną kontakt, choć byłam ich jedyną wnuczką.

Odkąd pamiętam, wszystko było dla mnie. Zagraniczne wyjazdy, żebym jak najszybciej „chłonęła” języki obce, inwestycje, które robiłaś, kursy i korepetycje, które mi opłacałaś. Chciałaś, żebym miała dobrze, najlepiej.

Podziwiałam cię, kiedy byłam mała. Chciałam być taka jak ty. Odważna, zaradna, piękna, niezależna. Osiągnęłaś bardzo wiele. Mamy moich koleżanek, przynajmniej te, które znałam, raczej nie pracowały zawodowo. Były w domu, kiedy ich córki wracały do domu. Ty byłaś inna, byłaś „ważna”. Podziwiałam cię.

A jednak dorastałam w cieniu twojego blasku. Ty – otwarta, głośna, ja – zamknięta w sobie i nieśmiała, wiecznie spięta. W dzieciństwie nie miałam przyjaciół. Myślę, że dla rówieśników musiałam być dziwadłem. Skończyłam podstawówkę, potem gimnazjum w poczuciu osamotnienia, „odstawania”. Co z tego, że miałam swój świat, kiedy ten prawdziwy, który mnie otaczał przez większość czasu przyglądał mi się drwiąco?

Wolny czas spędzałyśmy razem. Wspólne narty, góry, jakieś wyjazdy do SPA. W wakacje posyłałaś mnie na obozy edukacyjne, najlepsze, najdroższe. No i obowiązkowo, dwa tygodnie spędzałyśmy za granicą. To miała być moja przyszłość. Zagraniczne studia, praca, życie. Tam, nie tu. Miałam wykorzystać wszystkie możliwości, jakie dzięki tobie otrzymałam. Taki był plan. Co mogło pójść nie tak? Przecież wszystko miałam „podane na tacy”. Nic, tylko brać. A ja nawet to schrzaniłam.

Kryzys nastąpił w liceum. Szkoła, którą mi wybrałaś to był prawdziwy koszmar. To chyba wtedy, znienawidziłam cię najbardziej. Nie radziłam sobie. Nie dlatego, że byłam głupia, niezdolna. Ale dlatego, że przestałam w siebie wierzyć, byłam zagubiona i nie miałam pojęcia, co chce robić dalej, kim chcę być, jakie studia skończyć. A presja była ogromna, oczekiwania również. I ogrom materiału do opanowania, każdego roku. Załamałam się psychicznie. Nie dałam rady.

Jak to możliwe, że ja, twoja córka, tak bardzo się od ciebie różniłam? Ty w moim wieku miałaś już plan na życie, konkretny, sprecyzowany punkt po punkcie. Realizowałaś go skutecznie. Skończyłaś najlepsze liceum, najlepszą uczelnię. Byłaś „kimś”. Ja wciąż miałam poczucie, że jestem nikim. Nienawidziłam cię, nie mogłam na ciebie patrzeć. Obwiniałam cię, za każde szkolne niepowodzenie. Za brak przyjaciół. Za to, jakim śmieciem się czułam. Odwróciłam się od ciebie. Choć nigdy szczerze nie potrafiłam z tobą rozmawiać o moich uczuciach, wtedy potrafiłam wykrzyczeć ci w twarz całą tę rozpacz i nienawiść.

Nie rozumiałaś. Cierpiałaś, bo wydawało ci się, że zrobiłaś dla mnie wszystko, co mogłaś, wszystko, co umiałaś. Że dałaś mi najlepszy możliwy start. A ja cię odrzuciłam.

Mamo, minęło dziesięć lat, odkąd się wyprowadziłam. Po maturze (do tej pory nie wiem jak ją zdałam, byłam w fatalnym stanie psychicznym) spakowałam się w jedną walizkę i wyjechałam. Wcale nie za granicę, ale do innego miasta, na studia. To nie był Harvard lecz zwykła polska uczelnia. To tam odzyskałam wiarę w siebie. Po dwóch latach ciężkiej pracy przyszło stypendium i wyjazd do Hiszpanii. Coś, na co zapracowałam samodzielnie. To tam skończyłam jeden fakultet, potem studia podyplomowe. I zostałam na uczelni.

Powoli realizuję swój plan. Nie osiągnęłam tyle co ty, a  jednak osiągnęłam najwięcej – zrozumiałam, że nie jestem tobą, że nigdy tobą nie będę. Może jestem bardziej podobna do taty? Nie wiem, nie znam go. Dopiero, bardzo ostrożnie poznaję siebie. Pracuję naukowo, nie odnoszę spektakularnych sukcesów. Kolekcjonuje te drobne, mniej widoczne, które powoli prowadzą mnie ścieżką tam, gdzie moje miejsce. Powoli zaczynam czuć, że jestem tam, gdzie powinnam. I rozumieć, jak musiało ci być ciężko, kiedy odeszłam. Byłaś samotną matką, nigdy nie związałaś się z nikim po moim ojcu, ze względu na mnie. Twoją jedyną przyjemnością były wyjazdy ze mną w góry. Poświęciłaś się całkowicie pracy i budowaniu mojej przyszłości. Nie umiałam tego docenić. Ale ty również popełniłaś błędy. Zakładałaś, że jestem taka jak ty, że pragnę tego samego. Że zacisnę zęby i będę realizowała ten sam schemat. A ja ci się „zepsułam”…

Mamo, chciałabym przyjechać do domu, przytulić cię. Mam coraz więcej odwagi, w końcu przyjadę, obiecuję. Taki jest plan. Najważniejszy. Kocham Cię.


Lifestyle

Rozwiązanie konkursu #WomenPower

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
31 marca 2019
Konkurs #WomenPower - napisz skąd Ty czerpiesz siłę?
Fot. iStock / Aleksander Kaczmarek – Konkurs #WomenPower - napisz skąd Ty czerpiesz siłę?
 

Kto powiedział kiedyś, że siła jest kobietą. To niezwykłe, ale bardzo prawdziwe. Bo gdy świat się wali, kobieta wstaje z kolan i potrafi znaleźć swoją moc do walki nawet w zgliszczach. To nie dzieje się przypadkiem. Ta moc, choć wydaje się być magiczna, istnieje naprawdę. Każda z nas skrywa ją głęboko w sobie. Gdy jest jej za mało, odnajdujemy ją w innych kobietach.

#WomenPower już dawno przestało być wytartym sloganem na transparencie, hasłem do walki o prawa kobiet. Dziś siła kobiet oznacza jeszcze więcej niż kiedyś. Tych supermocy jest tak wiele, jak wiele jest kobiet. Każda inna, każda niepowtarzalna. Jednak bez względu na to,  kim każda z nas jest i z czym musi się mierzyć, siła zawsze rodzi się w ten sam sposób. W nas.

Nie zapominajcie o swoim zdrowiu. Niech wasze ciało, dumnie nosi całą moc, którą posiadacie!

Serdecznie dziękujemy wam za wspólna zabawę z Zioło Piast. I gratulujemy laureatkom – niech moc będzie z wami!

Laureatom serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres e-mail, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl z dopiskiem: „WomenPower”. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora oraz Sponsora swoich danych osobowych, uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.

Sponsorem nagród jest

Nagrody:

 

Floradix Żelazo i witaminy 250 ml, 500 ml

  • W płynnej formule
  • Zawiera ekstrakty ziołowe i koncentraty soków owocowych
  • Żelazo, witaminy B2, B6,B12 i C przyczyniają się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia

Składniki: Zawiera żelazo – składnik niezbędny do regeneracji czerwonych krwinek, a tym samym wspomagający prawidłowe funkcjonowanie serca, wątroby, układu pokarmowego i mięśni. Składnikami dodatkowymi są wyciągi z kopru włoskiego i kłącza perzu, które poprawiają działanie układu trawiennego, co jest istotne w procesie przyswajania żelaza z pożywienia.

Dla kogo? Dla osób, które chcą utrzymać prawidłowy poziom żelaza we krwi. Polecany w stanach zwiększonego zapotrzebowania organizmu na żelazo – w momentach intensywnego wzrostu organizmu (dzieci), w czasie ciąży, karmienia piersią, a także przy diecie, która zawiera małą ilość tego składnika (np. wegetariańskiej).

Zalety: Zawiera dobrze przyswajalne żelazo. Nie powoduje zaparć. Produkt w stu procentach naturalny.
Suplement diety

Floradix tabletki

Floradix tabletki to źródło organicznego żelaza, witamin B2,B6, B12, C oraz kwasu foliowego, które przyczyniają się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia oraz utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego.

Dla kogo? Floradix jest adresowany głównie dla kobiet: przemęczonych, odchudzających się, aktywnych, planujących ciążę, w ciąży, w okresie laktacji.
Jest również idealny dla młodzieży, osób starszych, rekonwalescentów, wegetarian.
Zalety: jest wygodny w użyciu i pozwala zachować równowagę żelaza oraz witamin B1, B2, B6, B12, C i kwasu foliowego w organizmie.
Suplement diety

Nagroda I stopnia

Małgorzata Arcimowicz
Ewa Lesniewska
Iwona Skorek
Zestaw składający się z:

Wartość zestawu: 127,20 zł

Nagroda II stopnia

Ilona Błaszkiewicz
Dominika Maliszewska

Zestaw składający się z:

Wartość zestawu: 89,30 zł

Nagroda III stopnia

Bożena Kowalska
Robert Szczerba
Monika Babi
Mada Mada
Barbara Kłodowska

Floradix żelazo i witaminy 250 ml,

Wartość: 33,40 zł

Regulamin konkursu znajdziecie tutaj.

TWOJE DANE: Pamiętaj, udział w konkursie jest dobrowolny. Dodając swój komentarz, wyrażasz zgodę na opublikowanie twojego imienia i nazwiska (lub pseudonimu), w przypadku ewentualnej wygranej, na liście laureatów, czyli na wykorzystanie i przetwarzanie twoich danych osobowych w celu przeprowadzenia niniejszego konkursu (zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO). Nie używamy twoich danych do  innych celów, niż czynności związane z niniejszym konkursem.

Konkurs trwa: w okresie od 01.03.2019 do 18.03.2019 r., wyniki zostaną opublikowane na stronie www.ohme.pl do dnia 25.03.2019 roku.

*Aktualizacja 15.03.2019 – ze względu na problemy techniczny i czasowo ograniczony dostęp do strony, przedłużamy konkurs do dnia 18.03.2019


Lifestyle

„Nie jest gwiazdą z pierwszych stron gazet… To przedwojenna elegantka, która choć „szron na głowie”, to w sercu ma ciągle maj „. Akcja #KobieceSpotkania

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 marca 2019
Akcja #KobieceSpotkania

Nie jest gwiazdą z pierwszych stron gazet, ale słynie z wyśmienitych tortów i pysznych pierogów. To przedwojenna elegantka, która choć „szron na głowie” (jak śpiewali Starsi Panowie) to w sercu ma ciągle maj 🙂 Jej poznaczona zmarszczkami twarz jest jak mapa życia, które mocno ją doświadczyło, lecz mimo to nigdy nie straciła dobrego humoru, nie winiła innych za niepowodzenia, nikogo nie zostawiła bez pomocy. Wciąż młoda duchem, kocha świat i ludzi – taka jest moja ukochana Babcia.

Jest dla mnie inspiracją, to niedościgniony wzór, jeśli chodzi o szyk, elegancję i klasę. Niesamowicie zdolna kobieta, w szarych czasach Peerelu sama szyła sobie stroje: kolorowe sukienki, żakiety o modnym kroju. Materiały i dodatki przysyłała jej bratowa z Londynu. Nigdy nie zapomnę tej pięknej biżuterii, migoczącej w szkatułkach. Nawet do najprostszego stroju babcia dobierała sznur pereł i klipsy. Zawsze nosiła delikatny makijaż – choćby to było tylko wyjście do sklepu. Usta malowała czerwoną szminką, twarz wygładzała pudrem, podkreślała różem kości policzkowe. Do tego wystarczyła kropla perfum. Do stroju babcia dopasowywała zawsze torebkę (mogła to być kopertówka albo lakierowany kuferek), odpowiedni kapelusz i rękawiczki wydziergane szydełkiem. W szafie stały równym rzędem buty na niskich obcasach: czarne lakierki ze złotą klamrą, wiązane półbuty pachnące skórą.

Zresztą wszystko, co miała babcia, było z najlepszych materiałów: prawdziwa wełna, jedwabie, delikatne koronki, szlachetne tkaniny i piękne desenie. To ona nauczyła mnie czytać, pisać i liczyć, pokazała jak piękny może być świat nawet gdy pada deszcz i wieje wiatr. Miłośniczka programów podróżniczych na Travel Channel i Discovery oraz sławnej audycji Tony’ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej „Pieprz i wanilia”. Zawsze z przejęciem opowiadała mi, co też ciekawego udało jej się dowiedzieć i jakie fascynujące zakątki zwiedzić razem z prowadzącymi programy. Moja babcia kocha ludzi i świat, nie cierpi uprzedzeń, zachwyca się odmiennością, innymi kulturami i pięknem przyrody. Poradziłaby sobie zarówno w dżungli Amazonii, jak i w dżungli miejskiej, ale to życie ją tak zahartowało. Opowiadała mi dawno temu, że jako młoda dziewczyna marzyła o podróżach, uwielbiała geografię i chciała w przyszłości studiować ten kierunek na wyższej uczelni w Wilnie. Długie godziny spędzała w bibliotekach wertując różne mądre księgi, przewodniki, atlasy i mapy.

Zapisała się do drużyny harcerskiej i nie tylko nauczyła się jak rozpalić ogień, zbudować szałas czy rozstawić kilkoma ruchami namiot (a potem nauczyła tego mnie), ale też zwiedzała z koleżankami z zastępu Polskę. Niestety wojna pokrzyżowała jej plany i ze studiów nic nie wyszło. Ale nie zapomniała o swoich marzeniach i kiedy tylko mogła wyjeżdżała na różne wycieczki – nawet dziś to robi, aktywnie działając w kółku emerytów i organizując im podróże bliższe i dalsze 😉

Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że to właśnie Babcia zaszczepiła we mnie podróżniczego bakcyla i wielką ciekawość świata. Zawsze powtarzała mi, że podróże kształcą. Kiedy nauczyłam się czytać podsuwała mi książki przygodowe i podróżnicze: 80 dni dookoła świata, o przygodach Tomka – Alfreda Szklarskiego, Guliwera czy Robinsona Crusoe. Sama zaczytywała się w książkach Agaty Christie o przypadkach dzielnego detektywa Herkulesa Poirot, który tak jak ona uwielbiał podróże a dodatkowo przeżywał masę fascynujących przygód!

Kiedy byłam dzieckiem babcia zabierała mnie ze sobą na różne wycieczki: do siostry do Żnina, do wrocławskiego zoo, na wieś do rodziny czy do wielkiej Warszawy. A potem wklejała nasze zdjęcia do specjalnego zeszytu i opisywała nasze przygody. Powstała z tego taka mała książka, coś w rodzaju pamiętnika, który dostałam od niej na osiemnaste urodziny. To był bardzo wzruszający prezent. A ona uśmiechem, otwartością i pogodą ducha zjednuje sobie ludzi, zawsze ciekawa świata, głodna wiedzy i pozytywnie nastawiona do ludzi. I nikt tak barwnie jak ona nie potrafił opowiadać o dalekich egzotycznych krainach.

Dalajlama powiedział kiedyś, że można podróżować wcale nie wychodząc z domu i moja babcia jest tego przykładem, bo potrafi cieszyć się nawet z tego, że właśnie obejrzała w telewizji pogram o Indianach Ameryki Północnej albo przeczytała o pięknej i dzikiej Australii w gazecie.

Chciałabym ją kiedyś zabrać w podróż dookoła świata – wrócimy z niej bogatsze o nowe doświadczenia, ciekawe przygody, wspomnienia i przeżycia – rzeczy nie do przecenienia, których nikt nam nie odbierze;). A babcia pewnie uzupełni swoją kolekcję pocztówek z różami o nowe eksponaty 😉 A tak poza tym babcia nauczyła mnie szyć na maszynie (wiekowy, solidny Singer), łączyć desenie i kolory oraz dobierać dodatki do stroju a strój – do okazji.

Do dziś mam w szafie małą czarną, którą sama sobie uszyła kilkadziesiąt lat temu. Po małych przeróbkach nabrała nieco bardziej współczesnego wyglądu (wciąż z lekką nutką dekadencji) a zakładam ją na wyjątkowe okazje 🙂

M.S.

List bierze udział w konkursie w ramach akcji #KobieceSpotkania

Weź udział w konkursie

 


Zobacz także

„Nie bój się życia” Katarzyny Miller, czyli jak pozbyć się lęków, by cieszyć się życiem

Poświąteczny detoks. Przygotuj się do Sylwestra w kilka dni

35 zastosowań sody oczyszczonej. Musisz je wypróbować!