Lifestyle

List otwarty do Kasi Nosowskiej! Prosimy, nie załam się. Jesteśmy z tobą!!!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
29 listopada 2021
 

Kasię Nosowską kochamy za wszystko. Za wrażliwość, talent, wdzięk, szczerość, wielkie serce, dystans do siebie. Ale od 21 listopada kochamy ją za propozycję wspólnego odchudzania.

Nie, złe słowo. Za wspólne wracanie do siebie, zadbania o własne ciało.

Katarzyno, my dziewczyny z redakcji oh!me (przynajmniej te, które mają podobny problem), jesteśmy z Tobą!!! I chcemy robić to z Tobą. Tylko, błagamy nie znikaj, nie rezygnuj, bo już wczoraj z niepokojem czekałyśmy na film, obiecałaś nam wspólne zjedzenie czegoś pysznego, ale Cię nie było.

Zrozumieją Cię wszystkie kobiety, które nie potrafią od miesięcy, lat schudnąć. Zresztą mężczyźni też…

Zrozumieją Cię wszyscy ludzie uzależnieni, niezależnie od substancji, bo przecież wspomniałaś że dużo daje Ci też partner, który od czterech lat nie pije.

To pierwsze nagranie, w którym powiedziałaś otwarcie, że chcesz się odchudzać publicznie. Że teraz albo nigdy. I że to, że robisz to tak głośno, to jedyna nadzieja, że się nie poddasz, znów tego nie porzucisz.

Powiedziałaś: „Mam w sobie rodzaj odpowiedzialności za słowa, wierzę, że jeśli to zrobimy, będziemy się wspierać, to się uda. Wiem, że są osoby, które już są w tym miejscu, mają zadane, lekkie ciała. Was też zapraszam, po prostu poczekajcie na nas, możecie dodawać nam otuchy, możecie nam kibicować, możecie nam mówić, że wszystko będzie dobrze i damy radę, a w końcu dotrzemy do was, dokulamy się, a wtedy, jak się wszyscy spotkamy w miejscu, gdzie jest szacunek do swojego ciała, możemy się porywać na rzeczy wielkie”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Nosowska (@nosowska.official)

Dziękujemy Ci za to, że szczerze powiedziałaś, że dla Ciebie to są sprawy największej wagi, bo tak naprawdę chodzi o pracę nad sobą, pracę u podstaw.

A to uczy samodyscypliny, która jest bardzo potrzebna…

Dziękujemy, że stanęłaś przed kamerką w telefonie w czerwonym swetrze i pokazałaś kurtkę, w którą mieściłaś się kilka lat temu, a teraz nie możesz w to uwierzyć. Nie wiesz, jak to możliwe.
I przysięgłaś, że jeszcze Cię w niej zobaczymy.
My też mamy takie momenty, że wyciągamy sukienki, spodnie i nie możemy uwierzyć, że kiedyś…
Dobrze, nie będziemy smęcić.
Chodzi o to, żeby patrzeć w przyszłość, a nie w przeszłość. I kiedyś założymy te wszystkie ciuchy:). Albo wreszcie kupimy sobie nowe.

Dziękujemy za słowa: „jestem nałogowcem niedbania o siebie”, bo dotyczą nie tylko Ciebie, ale pewnie setek, jeśli nie tysięcy ludzi.

I jak pięknie wytłumaczyłaś, że to trzeba robić dla siebie i nie na zasadzie: „Nie mogę, nie mogę”, bo wtedy cały organizm się buntuje. I nieważne czy chodzi o jedzenie, alkohol, zakupy, czy cokolwiek innego. Chodzi o to, że nie można sobie mówić: „nie mogę” tylko „chcę przestać”.
Żeby nie używać słów „nigdy”, „na zawsze”. Tylko teraz. I to nie jest walka, to coś, co robimy z przyjemnością, żeby potem było nam lepiej.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Nosowska (@nosowska.official)

Ważne jest dzisiaj, tu i teraz

Dziękujemy, że powiedziałaś o oszukiwaniu siebie. Jak wychodziłaś z kuchni z pętem kiełbasy, czy szłaś do kuchni dojeść rzeczy z obiadu i szybko przemykałaś, żeby partner się nie domyślił.
Nie robiłaś tego ze strachu przed jego oceną, bo same słyszałyśmy, jak mówił: „Dla mnie nieważne, czy jesteś gruba, czy chuda”. Robiłaś to, bo się wstydziłaś.
Tak samo jak wstydzi się alkoholik tego, że pije, narkoman, że bierze, czy osoba uzależniona od seksu.

„Nie chcę być katem, chcę się zaopiekować sobą” powiedziałaś. I niech nam to wszystkim przyświeca, z czymkolwiek pragniemy skończyć. Od czegokolwiek chcemy się uwolnić!

I czekamy na Twój kolejny live:). Nie będziemy się z Tobą odchudzać, to złe słowo.

Będziemy się zmieniać na lepsze. Mieć odwagę powiedzieć o naszych słabościach i stanąć z nimi twarzą w twarz. Będziemy bardziej odpowiedzialni za słowa i składane sobie obietnice. Będziemy szli ku zdrowiu, zrozumienia siebie i zastanowieniu się, co nas pcha w kierunku autodestrukcji.

Pozdrawiamy, trzymamy kciuki, a Ty trzymaj za nas!


Lifestyle

Statystki mówią jasno: im więcej zaszczepionych, tym mniej osób umiera. Także wtedy, gdy krzywa zakażeń rośnie

Media Room
Media Room
30 listopada 2021
fot. Aleksandr_Vorobev/iStock
 
Nie wierzysz w szczepienia? Porównaj statystyki dotyczące zgonów z powodu COVID-19 w Wielkiej Brytanii i w Polsce. Ewidentnie wynika z nich, że im wyższy poziom wyszczepienia w społeczeństwie, tym niższy poziom przypadków śmiertelnych. Także wtedy, gdy krzywa zakażeń rośnie.

Komisja Europejska opublikowała w minionych dniach na twitterze grafikę, na której zestawiono poziom wyszczepienia w krajach członkowskich Unii Europejskiej z liczbą zgonów na COVID-19 na milion mieszkańców w okresie dwóch tygodni listopada. Wykres bazuje na danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). „Dane pokazują nam, że im wyższy poziom wyszczepienia, tym niższy poziom przypadków śmiertelnych” – napisała KE we wpisie. Na trzech pierwszych miejscach zestawienia znalazły się państwa, w których poziom zaszczepionej dorosłej populacji wyniósł powyżej 90 procent. Polska osiągnęła piąty wynik od końca.

Na dane te powoływał się także prof. dr hab Andrzej M. Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego podczas konferencji 25.11.2021 zorganizowanej w PAP.

„Sytuacja jest bardzo nieciekawa. Jak wynika z danych na 22 listopada, w Polsce odsetek zaszczepionych co najmniej jedną dawką szczepionki na koronawirusa wynosi niewiele ponad 54 proc. W pełni zaszczepieni stanowią 46,86 proc. całego społeczeństwa. Jeszcze bardziej martwi to, że na kontynuację szczepienia czeka tylko 1 proc. podczas, gdy w wielu innych krajach liczba ta sięga od kilku do kilkunastu procent. Z zielonej wyspy którą byliśmy do połowy października staliśmy się, wraz z krajami sąsiadującymi, głównym ośrodkiem pandemii na świecie – bo to tutaj zachorowuje i niestety umiera najwięcej osób” – mówi specjalista.

Tak niski poziom wyszczepialności sprawia, że wciąż nie możemy osiągnąć odporności stadnej. Dlaczego to takie ważne?

„Wyobraźmy sobie, że wśród nas jest jedna chora osoba, a dookoła wszyscy są zaszczepieni. Ta chora osoba nie ma komu przekazać infekcji, bo dookoła są sami zaszczepieni. Jeśli natomiast wśród nas jest jedna chora osoba, a dookoła większość osób jest niezaszczepionych to w przypadku wirusa Sars-cov-2 w wariancie Delta, ta jedna osoba przekaże swoją chorobę najprawdopodobniej ośmiu innym. Przed taką właśnie sytuacją ma nas zabezpieczyć odporność stadna” – wyjaśnia prof. Fal.
Profesor przytaczał statystyki dotyczące zachorowalności i zgonów na COVID-19 w Wielkiej Brytanii i w Polsce.

„Żeby wytłumaczyć na czym polega fenomen Wielkiej Brytanii, w której zachorowalność jest – jak wynika z liczb – bardzo wysoka, trzeba wyjaśnić, że te 30-40 tys. zachorowań dziennie wynika z olbrzymiej liczby przeprowadzanych testów. Brytyjczycy wykonali dotąd około pięciu testów każdemu swojemu obywatelowi (w populacji 1 mln Brytyjczyków wykonali prawie 5, 5 mln testów), co oznacza, że wychwytują niemal każdego zakażonego. Jednocześnie przy tak dużej liczbie zachorowań mają niezwykle niską umieralność, ok. 150 osób dziennie – co oznacza 1,5-2 os. na 1mln. A dzieje się to dzięki 70 proc. wyszczepialności” – tłumaczy ekspert.

W Polsce nowa fala zachorowań zaczęła się dość późno, bo dopiero w połowie października. Ale w ślad za rosnącymi zachorowaniami natychmiast istotnie wzrosła umieralność – dokładnie w taki sam sposób jak miało to miejsce w drugiej i trzeciej fali.

„Nic się nie zmieniło, właśnie dlatego, że wciąż nie mamy odporności stadnej, którą ma Wielka Brytania. Dlatego, gdy w Polsce mówimy o 400 – 450 przypadkach śmiertelnych dziennie oznacza to, że na jeden milion umiera 10-12 osób, a nie jak w przypadku Wielkie Brytanii 1,5-2 osoby” – wskazuje prof. Fal.

Zmiana profilu pacjenta

Dramat kolejnej fali polega także na zmianie profilu pacjenta. O ile podczas pierwszej i drugiej fali umierały niemal wyłącznie osoby starsze, powyżej 75 roku życia oraz te z wieloma chorobami współistniejącymi, wraz z kolejnymi wariantami wirusa ten profil zaczął przesuwać się na osoby młodsze – właśnie w związku z wyszczepialnością.

„Początkowo namawialiśmy na szczepienia przede wszystkim osoby starsze – i ta populacja najwcześniej została ochroniona, co widać było już podczas trzeciej fali i widać w obecnej. Teraz w ok. 10 procentach ciężko chorują osoby starsze z wielochorobowością – bo u nich nawet pełne zaszczepienie daje relatywnie mniejsze zabezpieczenie niż u osób młodych. Natomiast reszta, 85-90 procent osób hospitalizowanych to osoby młode, 40-50-letnie” – mówi prof. Fal.

Dzieje się tak z dwóch powodów. Pierwszym jest wysoka zjadliwość wariantu Delta, który powoduje cięższy przebieg choroby. Ale nie bez znaczenia jest też fakt, że teraz zachorowują i ciężko przechodzą zakażenie niezaszczepieni młodzi ludzie, którzy wcześniej byli zupełnie zdrowi.

„Oni nie przywykli do chorowania i niestety ignorują pierwsze objawy, próbują przeczekać chorobę w domu i dopiero gdy robi się już naprawdę bardzo źle, zgłaszają się do szpitala. Stąd wśród hospitalizowanych mamy duży odsetek osób, które wymagają wysoko przepływowej terapii tlenowej bądź respiratoroterapii”.

Mit: jestem młody, jestem nieśmiertelny

Na konferencji obecni byli też marszałkowie województw o najniższej liczbie wyszczepień: województwa podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Przytaczali oni argumenty, z którymi stykają się próbując ustalić przyczynę niechęci do szczepień.

„Na samym początku pandemii była mowa o tym, że covid dotyczy gównie osób starszych i dla nich i dla chorych przewlekle jest największym zagrożeniem. Wiele osób myślało: a więc nie dla mnie, przecież ja jestem zdrowy, młody, biegam maratony. Może gdybyśmy od początku mówili, że powinni szczepić się wszyscy, teraz nie byłoby takiego problemu z młodymi?” – zastanawia się Artur Kosicki marszałek województwa podlaskiego.

Trzeba jednak pamiętać, że na początku mieliśmy niedobór szczepionek. W pierwszej kolejności zalecano więc szczepienia tym najbardziej narażonym. Niestety choć ten argument dziś jest już nieaktualny, wciąż pojawia się w przestrzeni publicznej.

„Rzeczywiście komunikat w pierwszej fazie pandemii był taki, że zagrożone są przede wszystkim osoby starsze i chorujące na choroby przewlekłe. Jednak już przy trzeciej fali wyraźnie mówiliśmy o tym, że granica wieku przesuwa się w dół, zresztą to było widać. Ci, którzy dziś wciąż używają tego argumentu mają nieaktualną wiedzę” – odpowiada na to ekspert.

Z przeświadczeniem „mnie to nie dotknie” bardzo trudno walczyć. Szczególnie, że tego typu podejście generuje wiele ryzykownych zachowań.

„Młodzi ludzie często nie zachowują dystansu, nie zawsze noszą maseczki, nie dezynfekują rąk. Gdyby przestrzegali tych zasad, być może mogliby poczekać ze szczepieniem, ale przeświadczenie o nieśmiertelności sprawia, że są nieuważni i narażają się na zakażenie” – zwraca uwagę Piotr Pilch, wicemarszałek Województwa Podkarpackiego.

Mit: szczepionki są niebezpieczne

Drugą przyczyną niechęci do szczepień jest przeświadczenie, że skoro certyfikacja wprowadzania na rynek nowych szczepionek przed obecną pandemią trwała długo, a teraz dopuszcza się do obrotu nowe preparaty w dużo szybszym tempie, to można powątpiewać w ich skuteczność i bezpieczeństwo.

Warto więc wyjaśnić, że było to nie tyle przyspieszanie przez Unię Europejską procedur, ile skracanie czasu wprowadzania produktu do obrotu dzięki jednoczesnej rejestracji kolejnych etapów dokumentacji. Jednak o tym mówiło się znaczniej mniej.

Zaszczep się na zdrowie

Eksperci biją się dziś w piersi, zauważając, że edukacja była niewystarczająca i nie trafiła tam gdzie powinna trafić.

„Dlatego spotykamy się na takiej konferencji jak dzisiejsza, by mówić głośno: zaszczep się na zdrowie” – mówił prof. Andrzej Fal.

„Zaszczep się na zdrowie” to nowa kampania, której głównym celem jest zachęcenie jak największej grupy odbiorców do udziału w szczepieniach. W jej ramach na stronie odpornapolska.pl można zapoznać się z artykułami dotyczącymi szczepień przeciw COVID-19.

„Jeśli zaszczepiłaś/eś się lub planujesz to zrobić, powiedz o tym głośno! Poinformuj o tym fakcie na swoich kanałach w mediach społecznościowych! Jeśli nie chcesz się zbytnio odsłaniać i tłumaczyć swoich decyzji, wystarczy, że udostępnisz któryś z naszych postów (FB, IG) oraz opatrzysz swój wpis stosownym hashtagiem: #odporny, #odporna, #odporni, #OdporniNieOporni, #OdpornaPolska” – napisano na stronie kampanii: odpornapolska.pl.

Eksperci przewidują, że ze względu na niski poziom zaszczepienia społeczeństwa tzw. czwarta fala pandemii w Polsce będzie długotrwała. Jej dalszy postęp możemy jednak zahamować właśnie dzięki szczepieniom i to powinno być naszym celem.

„Pandemia ma to do siebie, że nie znika. Czwarta fala wzrostu zakażeń nie jest ostatnim okresem wzrostu w tej pandemii. W związku z tym szczepmy się, bo nawet jeśli w tej fali wzrostu już nie wybudujemy odporności, to niewątpliwie szczepiąc się możemy zahamować dalszy postęp pandemii. To powinno być w tej chwili naszym celem” – namawia prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Lifestyle

Nieustanny głód miłości. Dlaczego zabiegamy o ludzi, dla których nie jesteśmy ważni?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
29 listopada 2021
fot. Georgijevic/iStock

Nie chodzi tylko o partnerów, czy partnerki. Czasem chodzi o matkę, ojca, siostrę, brata, przyjaciółkę, przyjaciela, a nawet szefa. Zamieniamy się w emocjonalnych żebraków zamiast spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: „Stop, dość tego!”.

Anna (imię zmienione) patrzy co chwila na telefon. Zadzwoni, nie zadzwoni? Odpisze, nie odpisze. Wczoraj wysłała swojemu chłopakowi (Anna ma 20 lat) wiadomość, że czuje się źle w tej relacji, bo on nie potrzebuje jej w codzienności, nie dzwoni. Wiadomość wysłała wieczorem, jest już kolejny wieczór – on milczy, a ona waha się, czy nie napisać kolejnej wiadomości.

Marcin (imię też zmienione) od roku spotyka się z mężatką. Jest w niej zakochany, ona obiecywała mu, że odejdzie od męża. Nie robi tego, na seks z Marcinem umawia się raz na tydzień, czasem rzadziej. Rzadziej też odpowiada na wiadomości. Mimo to on wciąż do niej pisze. I czeka. Bo czasem nie musimy aktywnie walczyć o kontakt, wystarczy, że się na nim koncentrujemy, choć nie powinniśmy.

Kuba (imię zmienione) rozstał się parę miesięcy temu z partnerką. Wykorzystała go finansowo, porzuciła, gdy miał depresję i przestał pasować do idealnej układanki. Mimo to on wciąż czeka, aż ona wróci.

Beata dzwoni wciąż do przyjaciółki, która nie ma dla niej czasu. Nie ma nawet czasu, żeby odpisać: „Oddzwonię później”.

Karolinę gnębi szef. Nie ma dnia bez słów: „jesteś beznadziejna”, „zaraz cię zwolnię”. A Karolina wciąż bierze na siebie kolejne zadania.

Ewa ma skomplikowaną relację z matką. Nie, złe słowo. Nie ma prawdziwej relacji z matką. Matka jest przemocowa, oceniająca, nigdy nie wspierała córki. Gdy córka powiedziała, że podobają jej się też kobiety, usłyszała, że jest obrzydliwa. Ewa odziedziczyła mieszkanie po ojcu – matka jej to mieszkanie zabrała (jest prawnikiem). Gdy Ewa była chora, matka nie zapytała się w czym pomóc, tylko rzuciła: „Ty to jakaś chorowita jesteś”. Ale Ewa wciąż o matkę zabiega. Wystarczy telefon, rzuca wszystko, biegnie z nią na obiad i robi sobie zdjęcia, która wrzuca na insagrama: „Mami i ja”.

To nie są wymyślone historie. Część tych osób napisała do nas (na ohme.pl) i pytała: „co robić?”.

Ale jaką można dać właściwie odpowiedź poza tym, żeby NIC nie robić? Żeby odpuścić te starania, zabiegania, żeby nie iść tam, gdzie nie jesteśmy potrzebni?

Owszem, czasem zdarzają się sytuacje osłabienia relacji. Ktoś ma dużo pracy, zamieszanie, gorszy nastrój, oddala się. Ale przecież doskonale wiemy, że osoby, które chcą mieć z nami kontakt, mają go. Jeśli nie odezwą się dziś, odezwą się jutro, czy pojutrze. Dadzą jakiś znak. A po co zabiegać o kogoś, kto się nami nie interesuje?

Jednostronne relacje są toksyczne

Osłabiają nasze poczucie własnej wartości, zasmucają, sprawiają, że czujemy się wydrenowani z energii. Po co to? Czy świat nie jest już dostatecznie pokomplikowany? Potrzebujemy otaczać się ludźmi, którzy też nam dają.

Przypomniała mi się moja koleżanka Magda. Zawsze była głodna miłości, docenienia, zauważenia. Ta potrzeba bycia ważną dla innych ją niszczyła.  Dzwoniła, zabiegała.  Starała się o swojego męża, siostrę, przyjaciółki. Skończyło się tym, że mąż ją zostawił, przyjaciółki jakoś zniknęły, bo jak Magda przestała słuchać, okazało się, że nikomu się nie chce przy niej być. Bo po co?
Magda przeszła metamorfozę. Zaczęła nad sobą pracować, zajęła się sobą. Powiedziała, że już nie zabiega o nikogo.
I wtedy naprawdę zaczęły się dzieci cuda. Ludzie przestali mieć ją za „łatwodostępną”, zaczęli się o nią zabiegać. Nagle przypomniał sobie o niej były mąż (oczywiście już go nie chciała) i inni kiedyś bliscy. Bardziej jednak chodzi o to, że zmieniło się coś w niej i to było widać.

Dlatego zanim napiszesz koleją wiadomość. ..

..znów zadzwonisz, znów będziesz prosić o spotkanie, rozmowę, akceptację. Znów będziesz zabiegać. Pomyśl, czy nie szkoda czasu, czy to jest potrzebne. Dlaczego tak uparłeś / uparłaś się na to osobą. Puść. Bo  każdy kolejny kontakt z twojej strony, jeszcze bardziej cię osłabia. Czasem, jak puszczamy, okazuje się, że komuś na nas jednak zależy, zaczyna się zmieniać.
A jak nie? To tym lepiej.


Zobacz także

Brzuch Matki Boskiej – cztery pokolenia kobiet na życiowym szlaku

Wredna i chytra? Nie. Po prostu piękna! Fotograf walczy ze sterotypami dotyczącymi rudych kobiet

"Mama zamieszkała w osobnym pokoju, ojciec i tak gwałci ją raz w miesiącu. Kiedy miałam sześć lat mówiłam, że nie chcę ojca alkoholika"

„Mama zamieszkała w osobnym pokoju, ojciec i tak gwałci ją raz w miesiącu. Kiedy miałam sześć lat mówiłam, że nie chcę ojca alkoholika”