Lifestyle

List do mojej babci. Każda moja myśl o Tobie jest bagażem na dobre życie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 stycznia 2021
A cropped shot of a happy grandmother and granddaughter having tea
 

Nie liczę czasu, który minął odkąd Cię nie ma. Nie chcę tego robić. Mierzę naszą więz wspólnymi wspomnieniami – śmiechem, radością, czułością, którą mi dałaś. Tym, jak uczyłaś mnie tego, co jest naprawdę ważne. Tym nawet, jak odchodziłaś, cicho gasnąc, oddalając się krok po kroku, coraz mniej obecna. Nie, nie mam wrażenia, że nie zdążyłam Ci czegoś powiedzieć, że czegoś w naszej relacji zabrakło. Jestem Ci wdzięczna za każdą myśl, którą do Ciebie wracam. Bo to są same dobre myśli, mój bagaż na dobre życie.

Twoje własne życie składało się z miłości. A było ich wiele, nie tylko tej do Roberta Redforda, w którym kochałaś się skrycie, od samego początku, bo był blondynem o niebieskich oczach (zupełnie jak dziadek!).  Kochałaś też życie, po prostu. Doświadczenie wojny, pobyt w obozie koncentracyjnym, wczesna utrata rodziców nie złamały w tobie miłości do banalnych przyjemności: do spotkań z przyjaciółmi, spaceru w słońcu, książki przeczytanej na ławce w parku, śniadania podanego do łóżka…

Kochałaś podróże. Nawet te palcem po mapie, kiedy byłam mała i przyjeżdżałam do Ciebie na wakacje. Rozkładałaś na podłodze atlasy i godzinami błądziłyśmy wzdłuż Nilu. Albo śladami bohaterów powieści w Pustyni i w Puszczy. Albo dokładnie tam, gdzie Tony Halik i Elżbieta Dzikowska w niedzielnym odcinku programu Pieprz i Wanilia. Ale czasem podróżowałaś naprawdę – pociągiem, samolotem. Kochałaś samoloty!

Pamiętam, że każdą nową nazwę regionu lub miasta, wyszukiwałaś w atlasie. Musiałaś wiedzieć, gdzie dokładnie się znajduje, co oznacza, jak można się tam dostać. Ja też tak robię, wiesz? Mam to po Tobie…

Kochałaś swojego męża, który tylko pozornie był twoim przeciwieństwem. Jasne, był spokojniejszy, mówił mniej od Ciebie, ale przecież tę miłość do życia, do podróży, do dobrego jedzenia dzieliliście razem. Pamiętam, jak farbował Ci włosy. Albo jak podawał Ci śniadanie do łóżka, choć sam lubił jeść inaczej, przy stole i to dużo wcześniej. Jak uciszał nas, kiedy odpoczywałaś.  Nauczyliście się tych swoich różnic i choć często się spieraliście, nigdy nie okazaliście sobie braku szacunku.

Kochałaś swoją córkę, choć nie zawsze miałyście łatwe relacje. Jej spokój kolidował z twoją żywiołową naturą. Ale przecież, w tych najważniejszych sprawach rozumiałyście się bez słów…

Kochałaś nas – twoje wnuki. I byłaś najlepszą babcią jaką można sobie wyobrazić. Nieco szaloną, absolutnie nie taką, jak w książkach dla dzieci. Siwe włosy, zgarbione plecy – to nie ty. Ty miałaś zawsze starannie ułożone, zafarbowane na kasztanowo pukle i szeroki uśmiech na twarzy. W lecie modne okulary przeciwsłoneczne, w zimie ciekawy kapelusz.

Kochałaś ludzi, spotkania z nimi, wspólne wyjścia do kina, spacery.  Gdybyś mogła, całe dnie spędzałabyś poza domem… Tak bardzo cierpiałaś, gdy nie mogłaś już samodzielnie wyjść z domu, pokonać dwóch pięter, wsiąść do tramwaju…

Czuję Cię blisko, obok. Pamiętam dokładnie dźwięk Twojego głosu, zapach Twoich ukochanych perfum. I to, jak mówiłaś mi, że mogę osiągnąć wszystko. Dziękuję.


Lifestyle

„Wiem, że jestem mądra, bo za każdym razem mi to mówisz”. List do babci

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
21 stycznia 2021
Fot. iStock
 

Kochana Babciu,

20 lat temu, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie, pewna wspaniała Babcia dostała od swojej wnuczki krótki liścik: „Babciu jesteś jedyna w swoim rodzaju. Jesteś na Ziemi kawałkiem raju”. Ależ ta Babcia się wzruszyła! Ależ mocno ucieszyła! Nosiła ten liścik w torebce. A bliskim osobom, przyjaciołom –  a miała ich wielu, bo ludzie ją kochali –  z radością w głosie cytowała słowa wnuczki.

Pomyślałam, że list to wspaniała forma rozmowy. Tyle można w nim powiedzieć. I zatrzymać na długo. Co zapisane, to zapisane. Więc piszę i ja. Piszę swoimi słowami, to co chciałabym Ci powiedzieć, ale nie potrafię tego jeszcze zrobić. To chyba tak jak z jedzeniem słodyczy –  jestem po prostu jeszcze za mała. Pisać jest chyba łatwiej…Kto wie, może i Ty opowiesz o moim liściku na przykład innej babci?

Zacznijmy od naszego pierwszego spotkania. Ja oczywiście go nie pamiętam. Opowiadała mi o tym mama. W albumie są zdjęcia, jak mnie trzymasz w ramionach, jak się uśmiechasz. Bardzo lubię filmiki na komórce mamy i taty, na których oglądam Ciebie i mnie taką malutką, słyszę jak do mnie miękko mówiłaś, jak komentowałaś każdy mój ruch i minę. No i jest jeszcze lala  Matylda, którą mi przywiozłaś na nasze pierwsze spotkanie. Była większa niż ja, ale już dawno ją przerosłam!

Potem zaczęłaś się pojawiać co jakiś czas. I za którymś razem już wiedziałam, że to Ty. Pewnego razu jak u nas byłaś, bardzo płakałam. Bolał mnie brzuszek. W końcu zasnęłam, a jak się obudziłam, to Ciebie już nie było. Ale słyszałam taki smutny dźwięk. Kiedy mama mnie wzięła, żeby mnie nakarmić, okazało się, że płakała. Jej łezki jak grochy kilka razy spadły na mój policzek. Wiedziałam, że płacze. W końcu o płaczu to coś wiem i to od samych narodzin. Ale nic nie dała po sobie poznać. Uśmiechała się do mnie. Cieplutkim delikatnym palcem gładziła moją buźkę. Chciałam ją wtedy przytulić – sama, całą sobą, ale to ona przytuliła mnie. Kiedy zasnęłam, odłożyła mnie do łóżeczka, ale szybko się obudziłam. Nie dało mi spokoju, że mama jest smutna. I wtedy usłyszałam skrawki rozmowy mamy z tatą. Stąd wiem, że powiedziałaś mamie, że to przez nią boli mnie brzuszek i tak się męczę, bo zjadła ciężkostrawne jedzenie. I jeszcze powiedziałaś, że mama mnie źle nosi, że mam odparzoną pupę, bo pewnie źle mnie przewija.

Babciu! To wszystko nie tak. Mama zjadła swoje ulubione jedzenie, bo mówiła, że tak ma na nie ochotę, a z tylu rzeczy zrezygnowała. Nawet byłam ciekawa co to za smak. Fakt, nie podeszło mi to. Znając mamę, już więcej tego nie zje, dopóki mnie karmi. Ciężko mi powiedzieć, czy mnie źle trzyma, mi jest tak dobrze. Czuję jej ciepło, patrzę za jej plecy i widzę świat. A co do odparzonej pupy – czuję się trochę niekomfortowo mówiąc o mojej pupie, no ale rodzice mi zmienili pieluszki, bo ciocia poleciła nowe i to chyba przez nie. Po prostu –  tak jak powiedziała mama, całując mnie w brzuszek – te pieluszki to nie dla mnie i musimy wrócić do tych wcześniejszych.

Babciu trochę się już znamy. W końcu mówię do Ciebie BA-BA. Dzwonię do Ciebie regularnie. A jak u nas jesteś bawię się z Tobą „w oko” (dla niewtajemniczonych – „w akuku”) Mamy więc już poważną relację. Chcę Ci powiedzieć, że rozumiem już wszystko. Ale wciąż nie potrafię jeszcze na wszystko odpowiedzieć. Ale to napiszę. Mówisz moim rodzicom, że nie powinnam już nosić smoczka ani pieluchy. Zapytałaś, dlaczego jeszcze nie kupili mi nocnika. Babciu – ja to słyszę codziennie od nich! Negocjują żebym jak Nunuś – spakowała smoczek do pudełka i wysłała do krainy maluchów. Nie ma mowy! Jeszcze nie czas. Ja nie jestem jak Nunuś. Każde dziecko jest inne. Tak mówi mama. No więc, ja jestem inna Babciu. Chcę jeszcze „monia” i pieluchę. Ale po Twoich ostatnich odwiedzinach rodzice kupili mi nocnik. Zaprzyjaźniamy się.

Babciu, nie powiedziałam nic mamie i tacie, że dałaś mi czekoladowe ciastko, którego mi rodzice nie pozwalają jeść. Ani, że dałaś mi telefon późno w nocy, kiedy u Ciebie spałam, jak rodzice byli na weselu cioci i wujka. Mamy sztamę! Felek z osiedla tak czasem mówi do chłopaków. Oczywiście nawet nie wiesz, jak mnie korci, żeby powiedzieć! Kiedy rodzice jedzą muffina i mówią, że to nie dla mnie, że jeszcze jestem za mała, że to źle na ząbki – ależ mam ochotę im powiedzieć: baba – ciacio – bo na tyle mnie teraz stać. Wiem, że mi wolno więcej – w końcu jestem tylko dzieckiem… Korzystam z tego, kiedy na przykład mama mi da paczkę ciasteczek bez cukru i prosi, żebym nie wysypała, a ja … wysypuję do ostatniego okruszka na nowiuśką kanapę – no naprawdę nie mogę się powstrzymać… no, ale jestem tylko dzieckiem….

Niedługo się widzimy! Rodzice mi dziś powiedzieli, że czeka nas wycieczka do Ciebie! Jupi!!! Mam nadzieję, że masz to czekoladowe ciacio? A jak nie, to pójdziemy razem do sklepu i kupimy. W każdym razie – widzimy się i spędzimy u Ciebie kilka dni. Wiem, że rodzice się o Ciebie martwią, że dużo pracujesz, jesteś zmęczona. Hmm nie wiem, czy można być zmęczonym bardziej niż moi rodzice. Pod koniec dnia często już nie dają rady, żeby się bawić ze mną na całego. No, ale, chcę Ci podpowiedzieć, że: w nocy się budzę. Troszkę kwękam. Nie musisz przychodzić wtedy do pokoju, jestem z mamą i tatą, wszystko jest OK. Po prostu rosną mi kolejne ząbki i często chcę mi się pić. Wstaję rano. I wiesz co! Sama mogę wyjść z łóżka i do Ciebie przyjść. Musimy się tylko umówić przy mamie i tacie, że się na to zgadzasz i że mnie rano przejmiesz.

Babciu wiem, że rodzice bardzo lubią Twoją zupę pieczarkową. Nie rób dla mnie rosołu, bo rodzice już zadbali o to, że jem go w każdym tygodniu. Zrób dla nich pieczarkową, wiem, że będzie im miło.

I już ostatnie zdanie. Wiem, że jestem mądra, bo za każdym razem mi to mówisz. I słyszę to od mamy, taty i wszystkich moich cioć i wujków. Chyba coś w tym jest. Przeglądam wszystkie książki rodziców. Dużo ich. Lubię to. Jest taka jedna – „Matka młodej matki” – Justyny Dąbrowskiej, która leży na wierzchu i ma dużo podkreśleń. Mama ją czyta. I tam jest takie zdanie: „Obserwując różne swoje koleżanki, widziałam, jak zakochując się we wnukach, zdradzały swoje córki. Bardzo chciałam uniknąć takiego scenariusza. A czyhało na mnie wiele pułapek. Stając się matką młodej matki, konfrontujemy się z tym, czego nie dałyśmy naszym córkom”.

Mama mówi, że to ważne słowa. Mówi też, że gdyby nie było mnie, to nie byłoby jej jako mamy.

Hmm, ale gdyby nie mama i tata, to nie byłoby mnie. Prawda? A gdyby nie było mnie, to Babciu nie byłabyś Babcią, co nie?

Jak dobrze więc, że jest mama. I tata.

Całuję, cmok cmok
Twoje wnuczka

Napisałam ten list jako młoda mama, która doskonale wie, jak ważne – szczególnie w ciąży i w pierwszych miesiącach po porodzie – jest wsparcie własnej mamy i teściowej. Aż chce się powiedzieć – mam po fachu, które wiedzą, jak zmienia się świat kobiety, która zostaje matką.

My – młode mamy – potrzebujemy Was starszych stażem mam.

Potrzebujemy Waszego wsparcia, utulenia, wyrozumiałości – podobnie jak wtedy, kiedy byłyśmy małe, ale teraz jesteśmy dorosłymi kobietami, które jako młode matki starają się najbardziej jak mogą być w tej roli najlepsze.

Potrzebujemy Waszej dojrzałości i życiowej mądrości – które pozwalają więcej słuchać niż za dużo powiedzieć.

Historie o matkach młodych rodziców, które słyszałam na porodówce, o których czytałam w artykułach i książkach, o których wiem od wielu młodych kobiet, napawają mnie smutkiem i chęcią przytulenia wszystkich mam, które cichutko płaczą, czując się czemuś winne, niedoskonałe, niedorosłe do roli mamy, przerażone nową rzeczywistością i bolesną samotnością w nowym świecie, w który muszą wejść na mocnych nogach.

Słowa mają ogromną moc. Mogą zranić i zniszczyć. Mogą utulić i budować. Mogą też obudzić i zaowocować refleksją i zmianą zachowania. Mam nadzieję, że ten „List do Babci” będzie ziarenkiem, które zakiełkuje spokojem, nadzieją, bliskością i życzliwością.


List opublikowany za zgodą autorki.

Autorką Listu do Babci jest Joanna Stopyra-Fiedorowicz, autorka „La Mammy” wspierającej książki dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam, która pozwala zajrzeć do świata młodej mamy i zaczerpnąć z niej siły, radości i poznać przemyślenia dotyczące wielu aspektów związanych z macierzyństwem. Prowadzi blog pod adresem: www.lamamma.pl


Lifestyle

Dieta OXY – zdrowsza wersja wysokobiałkowej diety Dukana. Na czym polega, jakie ma zalety i wady?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 stycznia 2021
Dieta OXY - zasady, zalety, wady, przeciwwskazania
Fot. iStock

Dieta OXY to jedna z diet wysokobiałkowych, dzięki którym można zrzucić nadliczbowe kilogramy. Pomysł na tę dietę można określić mianem zmodyfikowanej i zdrowszej wersji diety Dukana, ale choć założenie i sposób osiągnięcia celu są podobne, to istnieją różnice przemawiające na korzyść diety OXY. Czym dokładnie jest dieta OXY, jak wyglądają jej zasady i jakie efekty można dzięki niej osiągnąć?

Dieta OXY — na czym polega?

Dieta Oxy to dieta opracowana przez dietetyczkę, Patrycję Mazur, dla osób, które chcą dość szybko pozbyć się zbędnych kilogramów. Aby rozpocząć dietę, należy skorzystać z oferty dostępnej przez internet. Jako że dieta należy do nowocześniejszych pomysłów na odchudzanie, dopasowuje się ją do osobowości osoby odchudzającej. Przed przystąpieniem do diety należy wykonać badanie/test psychologiczny dostępny na stronie poświęconej diecie. Dieta OXY została podzielona na 4 etapy, z których każdy trwa 7 dni.

Dieta OXY - zasady, zalety, wady, przeciwwskazania

Fot. iStock/dieta OXY

Etapy diety OXY

  • Etap 1: Detox — to okres potrzebny do wprowadzenia do diety, ma na celu oczyścić organizm z zalegających w nim toksyn. W tym okresie spożywa się zwiększoną ilość owoców, warzyw i koktajli.
  • Etap 2: Fat burning — jest czasem faktycznego spalania tkanki tłuszczowej. Drugi etap oparty jest na jadłospisie, w którym podstawą jest białko pochodzenia zwierzęcego: mięso, drób, ryby, krewetki, nabiał, oraz specjalny shake żurawinowy, który należy pić codziennie.
  • Etap 3: Step — polega na utrwaleniu spadku masy ciała. W tym czasie dietę z drugiego etapu wzbogaca się o białko pochodzenia roślinnego (nasiona roślin strączkowych).
  • Etap 4: Balance —  białko powinno stanowić 15-20% dziennego zapotrzebowania kalorycznego, resztę węglowodany i tłuszcze. Wracają wcześniej wykluczone z diety owoce i produkty zbożowe.

Po upływie 4 tygodni trwania diety następuje faza wyprowadzająca, która ma na celu utrwalenie nawyków żywieniowych, co pozwala zmniejszyć ryzyko pojawienia się efektu jo-jo. Później, w przeciwieństwie do diety Dukana, nie trzeba wprowadzać jednego dnia w tygodniu poświęconego wyłącznie produktom bogatobiałkowym. Niemniej konieczne jest utrzymanie zdrowych nawyków żywieniowych, dla uniknięcia efektu jojo. Dieta OXY zaleca także aktywność fizyczną, która ma dobry wpływ na przyspieszenie odchudzania.

Dieta OXY — jadłospis

Podstawą diety Oxy są produkty wysokobiałkowe, w tym shake żurawinowy, przygotowany z kefiru, żurawiny i otrąb pszennych. Jego wprowadzenie do diety ma zmniejszyć przykre dolegliwości pojawiające się na diecie wysokobiałkowej, np.: zmęczenie, bóle głowy, zaparcia. Ma on również wesprzeć detoksykację organizmu, dostarczyć antyoksydanty i błonnik. Aby otrzymać dostęp do jadłospisu diety OXY, trzeba zakupić dostęp do diety. Posiłki opierają się na białkowych produktach zwierzęcych i ograniczonych ilości pokarmów węglowodanowych. Jadłospis OXY opiera się na 4 lub 5 posiłkach dziennie, co zależy od wersji pakietu.

Dieta OXY - zasady, zalety, wady, przeciwwskazania

Fot. iStock/dieta OXY

Dieta OXY — zalety i wady 

Dieta OXY ma kilka zalet, które sprawiają, że cieszy się coraz większą popularnością. Stosując ją można oczekiwać w krótkim czasie szybkiej utraty nadmiernych kilogramów. Mimo że porównuje się ją do diety Dukana, dieta OXY jest bezpieczniejsza, ponieważ okres spożywania  dużych ilość białka w diecie wynosi 2 tygodnie, a nie kilka miesięcy. Poza tym nie ma to konieczności po zakończeniu diety wprowadzania menu jednego dnia w oparciu wyłącznie o produkty białkowe.

Poza tym większa ilość białka nie tylko wspiera proces odchudzania, ale może zmniejszyć ubytki maty mięśniowej. Pożywienie bogate w białko sprawia, że łatwiej jest kontrolować apetyt i tłumić chęć podjadania. Na plus tej diety przemawia także fakt, że po jej wykupieniu dostępne są jadłospisy, które zwalniają z konieczności samodzielnego komponowania posiłków.

Dieta OXY to jednak nie same zalety. Można tu także wypunktować kilka wad, których trzeba mieć świadomość przed przystąpieniem do diety. Szybki ubytek masy ciała w krótkim czasie rzadko daje trwałe efekty, i trzeba wziąć pod uwagę ryzyko pojawienia się efektu jojo. Najlepiej jest schudnąć mniej i w dłuższym czasie. Dieta OXY powoduje, że traci się przede wszystkim wodę i zapasy glikogenu z organizmu, a dopiero później sam tłuszcz. Powrót do dawnych nawyków po zakończeniu diety może oznaczać powrót do dawnej masy ciała. Do minusów diety bogatobiałkowej należy również początkowo pogorszone samopoczucie, uczucie suchości w ustach, przykry zapach ciała, bóle mięśni, bóle głowy, osłabienie, problemy z koncentracją, problemy trawienne, a także pogorszenie stanu skóry i paznokci.

Dieta OXY - zasady, zalety, wady, przeciwwskazania

Fot. iStock

Nadmiar białka może obciążać wątrobę, a także nerki. Oczywiście zagrożenie przy dwutygodniowym stosowaniu diety opartej wyłącznie na białku nie jest duże, ale przedłużenie białkowych etapów tej diety na własną rękę może negatywnie wpływać na zdrowie. Ostatnim minusem jest konieczność wykupienia dla siebie odpowiedniej diety. To wiąże się z pewnym wydatkiem, podobnie jak przy chęci zakupu produktów dedykowanych wsparciu kuracji odchudzającej.

Przeciwwskazania dla diety OXY

Dieta OXY nie jest dietą, którą można polecić każdemu. Ze względu na specyficzny jadłospis, z diety OXY powinny zrezygnować osoby cierpiące na:

  • choroby nerek i wątroby,
  • choroby układu trawienia,
  • niedobory pokarmowe,
  • nietolerancja i alergia na białko,
  • choroby serca i układu krążenia,
  • cukrzycę,
  • nowotwory,
  • dnę moczanową,
  • choroby autoimmunologiczne,
  • zaburzenia hormonalne,
  • kobiety w ciąży i karmiące piersią

źródło: www.mp.pl ,stronazdrowia.pl 

Zobacz także

13 rzeczy, które silna kobieta powinna znaleźć w nowym roku. Życzymy sobie i Wam 💗

Dekalog skutecznego odchudzania

7 problemów w zachowaniu dziecka, których nigdy nie powinniśmy lekceważyć, i jak sobie z nimi radzić