Kuchnia

Przepis na pesto z orzeszków pistacjowych, czyli cały obiad w 5 minut

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
2 kwietnia 2017
Przepis na pesto z orzeszków pistacjowych
Fot. iStock / DonatellaTandelli
 

Pogoda taka, że szkoda tracić nawet 15 minut w kuchni, ale ochota na coś smacznego nie mija 😉 . Na dziś banalny, włoski przepis. Zdeterminowani kucharze pewnie uporają się w 3 minuty.

Jakim cudem tak szybko można przygotować obiad? To proste, czas, który spędzisz kuchni tak naprawdę zależy od tego, jak długo będzie się gotował twój makaron. Zacznij od niego.

Przepis na pesto z orzeszków pistacjowych

Potrzebne będą:

moździerz lub blender

Składniki:

  • 150 g orzeszków pistacjowych bez łupinek
  • 60 g obranych migdałów
  • 1 ząbek czosnku
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz (do smaku)

Przygotowanie:

Zacznij od wstawienia makaronu, zaoszczędzić trochę czasu. Rozgrzej trochę piekarnik i włóż do niego orzeszki – to ułatwi zdjęcie z nich skórki.

Do moździerza lub blendera wsyp wszystkie składniki OPRÓCZ oliwy. Utrzyj lub zblenduj na gładką masę. Dodaj oliwę i przyprawy do smaku. Wymieszaj. Gotowe.

Przepis na pesto z orzeszków pistacjowych

Fot. iStock / CristianSabau


Kuchnia

Pięć kłamstw, które lubimy i w które wierzymy, bo tak nam wygodnie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 kwietnia 2017
Fot. iStock / ViewApart
 

„Im większe kłamstwo, tym bardziej ludzie będę w nie wierzyć” – powiedział to jeden z królów kłamstwa – Adolf Hitler. I jakbyśmy się nie wzdrygali – taka jest prawda. Kłamstwo nie przestaje tracić na atrakcyjności i swojej uwodzicielskiej jakości. Jak bardzo często wiemy, że coś jest kłamstwem, nasza podświadomość aż krzyczy, ale my wolimy wierzyć, mieć poczucie tego choćby „ziarenka prawdy”, bo dane kłamstwo jest dla nas wygodne, bo często tłumaczy nasze zachowania czy decyzje.

Oto pięć kłamstw, w które lubimy wierzyć:

1. Jesteś zły? Wybuch gniewu sprawi, że poczujesz się lepiej

Klasyka, prawda? I pewnie jesteście zdziwieni, że to kłamstwo. Jak to? Przecież nie można tłumić złości, trzeba ją z siebie wyrzucać, żeby nie zjadała nas od środka. Więc krzyczymy, wrzeszczymy, rzucamy talerzami tłumacząc, że trzeba dać upust złości. Tak nam wygodnie, a to powtarzane kłamstwo, uznajemy niesłusznie za prawdę, a przecież podstawą powinno być kontrolowanie gniewu. Dzięki temu mam samokontrolę nad swoimi emocjami. Powinniśmy uczyć się nad gniewem panować, znajdować jego źródło, co doprowadzi nas w efekcie od zrozumienia własnych uczuć, a nie do niekontrolowanego wybuchu, który nic nam nie daje i raczej obraca się przeciwko nam samym.

2. Zdrowe poczucie własnej wartości jest gwarancją sukcesu

A właśnie, że niekoniecznie. Teraz dużo mówi się o tym, jak ważna jest świadomość własnej wartości, jak istotne staje się budowanie pewności siebie, bo tylko tak dojdziemy tam, gdzie chcemy. Cóż, prawda jest taka, że faktycznie osoby z adekwatnym poczuciem własnej wartości mniej energii i czasu poświęcają uporanie się z lękiem, niepokojem czy niepewnością. Ale trzeba pamiętać, że poczucie własnej wartości nie prowadzi automatycznie do sukcesu, składa się na to wiele innych naszych predyspozycji. Sama pewność siebie nie wystarczy. Historia zna przykłady kobiet i mężczyzn, którzy w siebie wątpili, ale mieli znaczący wkład w nasz rozwój.

3. On nie było miłością mojego życia

Prawda, że to zdanie wszystko tłumaczy. Rozstaliście się? O matko, dlaczego? No bo to nie była miłość życia. I wszystko proste i jasne i winnych sytuacji nie trzeba szukać, zwłaszcza w swojej osobie. Lubimy to kłamstwo, bo daje nam ono złudną nadzieję, że romantyczny świat istnieje. A przecież nie ma jednej miłości, tej doskonałej. Wiara w to, że miłość ta prawdziwa jest jedyna – zamyka nas na szukanie, na rozglądanie się, na wyciąganie wniosków, uczenie się nowego o sobie, o innych. Miłość idealna nie istnieje, za to z pewnością ma wiele twarzy, lepiej w to wierzyć niż czekać na miłość swojego życia.

4. Jesteś w stanie osiągnąć wszystko, co sobie zaplanujesz

Ale rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Bywa, że czegoś nie udaje nam się osiągnąć choć włożyliśmy w to wiele wysiłku i pracy, i naszego czasu. Możemy chcieć całą sobą zrealizować dany cel i… nie udaje się. To kłamstwo powtarzane z ust do ust robi nam wiele krzywdy. Bo wyrzucamy sobie, że staraliśmy się za mało, że nie jesteśmy nic warci, skoro nie osiągnęliśmy celu, że porywamy się z motyką na słońce, a powinniśmy siedzieć cicho na tyłku. A przecież bywa, że stawiamy sobie cele zbyt wysoko, że nie są one (gdy przyjrzymy się z bliska) wcale dla nas ważne. Często widzimy tylko cel, a nie doceniamy wysiłku, który wkładamy w jego osiągnięcie, nie widzimy, jak wiele nauczyliśmy się „po drodze”.

5. Wszystko się dzieje z jakiegoś powodu

Jak często to kłamstwo powtarzacie? Tak się składa, że w racjonalnie myślącym społeczeństwie trudno jest przyjąć, iż istnieją pytania, na które zwyczajnie nie ma odpowiedzi. Mówienie, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu jest jednym z najpopularniejszych kłamstw, bo daje nam poczucie kontroli nad wszystkim wokół, nawet nad tym czego nie znamy. Chcemy wszystko wyjaśnić, wszystkiego być pewni. Ale – hej – tak się nie da. Pewnych rzeczy nie da się logicznie wytłumaczyć i lepiej przyjąć ten fakt, niż oszukiwać samego siebie.


źródło: exploringyourminde.com

 


Kuchnia

Skąd wiedzieć, kiedy odejść, a kiedy zostać? Miłość, bezpieczeństwo i szacunek, jako filary związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 kwietnia 2017
Fot. iStock/Pekic

Choć nie ma szybkich, łatwych odpowiedzi na tak postawione pytanie, są pewne wytyczne, którymi warto się pokierować, kiedy stoisz przed dylematem “odejść czy zostać”. Tak naprawdę, najważniejszą z nich powinna być… prawda o twoim związku. Potrzebna jest więc głęboka, wewnętrzna analiza sytuacji, w której się znaleźliście jako para, czy małżeństwo.

Z reguły, jeśli pragnienie by ze sobą zostać, jest oparte na dążeniu do zrealizowania jakiegoś celu (na przykład „chcę wychować dzieci w pełnej rodzinie”), chętniej decydujemy się na to, by ze sobą zostać. Z kolei, jeśli decydujemy się ze sobą zostać dlatego, że boimy się cierpienia, nie rozstajemy się z powodu różnych obaw lub strachu przed samotnością, oznacza to, że małżeństwo i tak nie jest spoiwem i raczej nie przetrwa.

Często zdarza ci się pomyśleć: „Zostanę, bo boję się, że nie będę mógł widywać dzieci”, “Nikt już nie będzie mnie tak kochał”?… A może twoją motywacją jest chęć przeżycia czegoś więcej niż nieszczęśliwe małżeństwo?

Warto zaznaczyć, że strach nigdy nie jest dobrym doradcą. Jeśli w głębi serca wiesz, że zrobiłeś wszystko, co tylko można było zrobić, żeby poprawić relację z twoim partnerem, powoli budzi się w tobie świadomość, że życie po rozstaniu – zamiast się komplikować, stanie się prostsze. Nie będziesz musiał dłużej brać odpowiedzialności za partnera, który w związku był bardziej dzieckiem niż „drugą stroną”, ani dzielić z nim negatywnych emocji. Zdajesz sobie sprawę, że zbyt długo odkładałeś „na później”, swoje szczęście, i poczucie spełnienia.

Są pewne czynniki, które mogą nam podpowiedzieć, czy związek można uratować i inne wskazujące poziom prawdopodobieństwa, że nasza relacja będzie jeszcze satysfakcjonująca i szczęśliwa. Oczywiście, jeśli obie strony chcą uratować ten związek, szanse na sukces rosną.

Podstawowe potrzeby w związku

Potrzeba bezpieczeństwa

Można pracować nad związkiem, jeśli są w nim obecne:

Wzajemne zaufanie, uczciwość, poczucie bezpieczeństwa (psychicznego, emocjonalnego, fizycznego i finansowego), dobra komunikacja, opieka i wzajemna troska, życzliwość, brak przemocy (fizycznej, seksualnej, emocjonalnej, werbalnej lub psychicznej).

Praca nad związkiem jest niemożliwa, jeśli są w nim obecne:

Brak zaufania, patologiczna nieuczciwość, brak bezpieczeństwa (psychicznego, emocjonalnego, fizycznego i finansowego), brak komunikacji, brak opieki i wzajemnej troski, skrajne nadużycia (fizyczne, seksualne, emocjonalne, werbalne lub psychiczne).                                                   

Jeśli oboje małżonkowie chcą pracować nad swoimi problemami, jeśli zaufanie zostało nadszarpnięte, ale nadal łączy was wspólne pragnienie, aby stworzyć sobie bezpieczne środowisko (psychiczne, emocjonalne, fizyczne i finansowe), jeśli jest w was chęć komunikacji, jest duża szansa, że wysiłek się opłaci.

Potrzeba miłości

Można pracować nad związkiem, jeśli są w nim obecne:

Wzajemna miłość, wspólne cele, zaangażowanie (obu stron) w małżeństwo, wzajemne partnerstwo, wierność.

Praca nad związkiem jest niemożliwa, jeśli są w nim obecne:

Brak wzajemnej miłości, notoryczne zdrady, brak wspólnych celów, brak zaangażowania jednej lub obu stron w związek.

Jeśli oboje małżonkowie chcą „przepracować” zdradę i utratę zaufania, jest szansa, że wysiłek się opłaci.

Potrzeba szacunku

Można pracować nad związkiem, jeśli są w nim obecne:

Poczucie własnej wartości i szacunek dla małżonka, wspólne cele, gotowość do pracy obojga małżonków nad ich małżeństwem.

Praca nad związkiem jest niemożliwa, jeśli są w nim obecne:

Brak szacunku dla siebie samego lub/i małżonka, brak chęci do zmian, brak szacunku w ogóle, niechęć przynajmniej jednego z małżonków do pracy nad związkiem.

Jeśli oboje małżonkowie są skłonni do pracy nad swoją niską samooceną i szacunkiem do drugiej strony oraz nad niektórymi wspólnymi celami, warto podjąć wysiłek.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Zobacz także

Paluszki krabowe

Paluszki surimi: świetny smak, poczucie mniejszego wypełnienia w żołądku i… zdrowie!

Gryź na zdrowie. Twój mózg potrzebuje orzechów

Czy nasze wnuki będą wegetarianami? To całkiem możliwe