Kuchnia Lifestyle

Maia Sobczak: kiedyś walczyłam z krągłością i miękkością, aż doszłam do wniosku, że to strata czasu i energii

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
13 grudnia 2021
 

– „Jedzenie i inne namiętności” to skrzyżowanie powieści z książką kulinarną, choć oczywiście pisarką nie śmiałabym się nazwać – mówi Maia Sobczak autorka bloga Qmam Kaszę. – Chciałam po prostu pokazać, że z naszej codzienności trudno wyekstrahować jedzenie od życia. One płynnie się ze sobą przeplatają. Nawet kiedy gościsz u siebie w domu znajomych, częstujesz ich sobą – swoją przestrzenią, energią i w końcu też posiłkiem, który przygotowujesz. Z jedzeniem tworzymy bardzo intymną relację. Tak naprawdę jesteśmy zbudowani z tego wszystkiego, czego w życiu posmakowaliśmy. Wierzę też, że jesteśmy sumą drobiazgów, które nam się po drodze przytrafiają”, dodaje Maia, która o jedzeniu mogłaby mówić bez końca. Namiętnie!

Twoje opisy jedzenia brzmią jak poezja.

„Do rozchylonych niepewnie ust wsunęła kawałek słodkiego, soczystego arbuza. Popchnęła go leciutko palcem, bo ociekający sokiem miąższ przykleił się do spragnionych, delikatnie wyschniętych warg. Tak bywa, pomyślała, kiedy człowiek sobie zbyt długo odmawia, zbyt rygorystycznie podchodzi do życia… I przymykając oczy, poddała się tej słodkiej, ociekającej rozkoszy bez wyrzutów sumienia”.

Maja, co powiesz kobietom, które przywykły jeść w pośpiechu, które traktują posiłek jak niezbędne paliwo, które połykają w międzyczasie.

– Swojej nowej książce dałam tytuł „Namiętności”, bo wszystko można robić albo po łebkach, albo z uwagą i namiętnie. Nawet prostą kanapką, którą zabrałaś ze sobą do pracy, możesz cieszyć się bezgranicznie, pożerając ją wszystkimi zmysłami, niesamowicie się nią nasycać. Ale możesz też na szybko i bez refleksji ją zwyczajnie połknąć. Ja jestem wąchaczem, więc najpierw czuję cudowny aromat, potem przeglądam się, czy mi się podoba ta kanapka. W ustach już czuję napływającą ślinę. Słyszę chrupanie i ciepło na języku, a potem rozpływające się po podniebieniu smaki. Lubieżnie oblizuję tłuste palce, bo szczerze mówiąc, najfajniej jeść rękoma. (śmiech) Wiem, że namiętność kojarzy się raczej z relacją międzyludzką, z konsumowaniem drugiego człowieka, ale to mi bardzo pasowało, bo namiętność i cielesność są bardzo blisko smakowania życia i jedzenia – wiadomo!

Rozmarzyłam się. A jednocześnie muszę ci podziękować, bo wiele twoich przepisów jest zaskakująca, ale bardzo prosta do wykonania. Jestem fanką twojego makaronu ze startym na tarce podsmażanym czerstwym chlebem na maśle.


– Uważam, że gotować można szybko, z uwagą i smacznie. Tak samo jest z życiem. Możesz go doświadczać i cieszyć się nim albo kompletnie nie zauważać mijających dni. To zależy tylko od ciebie, a nie od pieniędzy ani statusu. Wracając do przyjemności jedzenia… najpierw czujesz, jak ciepły makaron ślizga się po twoich ustach, a do tego jest bezwstydnie tłusty i pyszny chleb, który delikatnie chrupie między zębami. Już sama przyjemność z dźwięku, który wydajesz w trakcie jedzenia jest fantastyczna i potrafi być prawdziwą rozkoszą. Choć przepis zawiera w sobie tylko kilka i to powszednich składników.

Czy jest jakiś przepis w twojej nowej książce, który zawsze działa na gości?


– Tak, banalny. Zawsze i wszędzie furorę robi zapiekana feta, tu akurat, w książce jest wersja z owocami sezonowymi z odrobiną pieprzu marynowanego. Czasem dodaję tam też słodkich pomidorków i serwuję z chałką lub chlebem. Jak stawiam to danie na stole i odwracam się, by przynieść jeszcze coś z kuchni, to po chwili talerz jest pusty albo wylizywany z sosu kawałeczkami chałki. Ten sos, który powstaje między wytrawnym a słodkim smakiem, jest sztosem, że tak nieskromnie podkreślę. Uwielbiam też burattę z owocami skropioną oliwą z białej trufli. Wygląda i smakuje przewyśmienicie. Mam taką zasadę w kuchni, by do tłustej fety czy buratty dodawać coś kwaskowego, bo to podkręca smak jak ogień i ułatwia człowiekowi trawienie.

Pierwszy raz jadłam zapiekaną fetę w Grecji, chyba ze 20 lat temu, podawana była tradycyjnie, ze świeżymi pomidorami, czosnkiem i garścią tymianku. To była miłość od pierwszego wejrzenia i chyba stąd też, przez lata pojawiały się u mnie wszelkie modyfikacje, uzależnione od sezonu i tego, że jestem łakomczuchem!

’

Czym przyjmujesz gości, jeśli masz tzw. pustą lodówkę?


– Zawsze można coś wyczarować. Kiedyś przez przypadek w takiej sytuacji powstał mój przepis na grzanki z surówką z wczorajszego obiadu. Każdy ją zna – jabłko, por, marchew i majonez zmieszany z jogurtem. Ja do tego dodałam wyfiletowaną pomarańcz i fenkuł, a całość podałam na podsmażanych i karmelizowanych sokiem z pomarańczy kromkach chleba. Nawet teraz, jak ci o tym opowiadam, przełykam zdziczałą z rozkoszy ślinę. To jest coś niesamowitego, bo niby wszyscy znamy ten przepis, a jak dodamy jeden lub dwa pozornie niepasujące składniki, to nagle wszystko się zmienia. Uwierz mi, że słodycz pomarańczy z ostrzejszym porem to bajka.

Kiedy myślę o tobie, widzę nie tylko przepyszne potrawy, ale też kobietę zmysłową i ciałopozytywną. Uwielbiam w tobie to, że tak prawdziwie i optymistycznie eksponujesz swoją seksualność.


– Napisałam o tym sporo w pierwszym rozdziale mojej książki. Tak naprawdę nie ma ciała lepszego albo gorszego. Kiedyś, jak byłam młodą i jędrną brzoskwinką (śmiech), miałam do siebie pretensje, bo wydawało mi się, że powinnam być „inna”, mieć mniejsze biodra i sportowy biust, a od zawsze biodra i biust miałam obfity. Walczyłam więc w swojej głowie z tą kobiecością, krągłością i miękkością, aż w pewnym momencie doszłam do wniosku, że to jest walka z wiatrakami i że ona się nigdy nie skończy. To jest moje ciało. Nigdy nie będę miała innego. Pomyślałam sobie, że to straszliwa strata czasu i energii, próbując zmienić coś czego się zmienić nie da. Ja zawsze chciałam być długowłosą szczupłą mulatką, a jestem dziewczyną o piegowatej skórze, która opala się na czerwono i ma dzikie rudawe włosy. Ja tego nie zmienię, choćbym nie wiem, co robiła. Może akceptacja przyszłą wraz z dojrzałością? Pewnie tak, bo każdy etap ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Przez pierwszą połowę życia próbowałam zmienić wszystko to, czego zmienić się nie da, tak przez drugą połowę postanowiłam ukochać i oswoić to wszystko, co w sobie mam.

 

Nie śnisz już o tym, że pewnego dnia obudzisz się długonogą mulatką?

– To by oznaczało, że rano skazywałabym siebie na porażkę. Ja chciałam zacząć odnosić w życiu sukcesy, ale nie takie przez wielkie S. Ja po prostu uznałam, że chcę się poczuć w swojej skórze dobrze. Dotykając ud, nie chcę zastanawiać się, czy one są za duże, zbyt miękkie czy za mało brązowe. Jako młoda dziewczyna, faktycznie łudziłam się, że któregoś dnia, jakby za pomocą cudownej różdżki, stanę się inną kobietą.

Dziś myślę, że fajnie jest rozsiąść się jak najwygodniej na kanapie i przyjąć to, że wyglądam, jak wyglądam i… rozsmakować się w tym zwyczajnie. Nie chcę powiedzieć, że ja nic już nie robię, tylko leżę, jem i tyję.

Uważam, że miłość do siebie to też dbanie o ciało – żeby mu było wygodnie i ciepło oraz żeby zachowywało sprężystość jak najdłużej. Jednak dziś stawiam sobie bardziej realne wyzwania. To jest TEN mój osobisty sukces i bardzo mi z nim wygodnie!

Co ci pomogło dojść do takich konkluzji?

Obserwowanie świata zwierząt. Mam klacz imieniem Mirabel, to jest taki Kopciuszek wśród koni. Kupowałam ją siedemnaście lat temu na kilogramy, bo była „opasana” na mięso, czyli jej droga miała się zakończyć we włoskiej rzeźni. Mirabel nie jest za wysoka, jest pogrubianym, końskim kundelkiem z rozłupanym zadem. Właśnie takim obfitym i mięciutkim jak mój! I tak sobie ją obserwowałam, że jak Mirabel wchodzi na pastwisko do swojego stada, w którym są przepiękne długonogie, zwiewne i zapierające dech w piersiach konie, to ona nie ma najmniejszych kompleksów. Wchodzi i woła inne konie, które od razu ją witają.

Jakby od wejścia im mówiła: „Hej dziewczyny i chłopaki, jestem!”. Pomyślałam więc sobie: „Kurwa mać, dlaczego ja nie mogę po prostu być!? Dlaczego ja w swojej głowie muszę spełnić jakieś warunki, żeby czuć się ze sobą dobrze?

Czemu ja nie mogę, tak jak Mirabel wejść na pastwisko i powiedzieć innym: „Oto jestem!”. To zwierzę nawet przez ułamek sekundy nie pomyślało, że z nim jest coś nie tak, że może jego szyja jest za krótka albo zad za gruby. Ta klacz uwielbia się pokazywać i jest dumna z siebie. I ja też tak postanowiłam żyć.


Kuchnia Lifestyle

5 zmian, jakie zachodzą w ciele mężczyzny, gdy brak w jego życiu seksu

Redakcja
Redakcja
13 grudnia 2021
fot. kbeis/iStock
 

Co się dzieje z ciałem mężczyzny, kiedy przestaje uprawiać seks? 

Obniża się poziomu testosteronu

Uprawianie seksu zwiększa produkcję testosteronu. Hormon ten wzmacnia kości i mięśnie. Zbyt niski poziom testosteronu może powodować zmęczenie i depresję. Obniżenie poziomu testosteronu daje objawy jak przemęczenie. Mężczyzna ma kiepski nastrój, nie chce mu się nic robić, staje się nerwowy, może mieć problemy ze snem. Obniżony poziom testosteronu sprzyja też tyciu oraz spadkowi odporności. Mężczyzna staje bardziej podatny na zachorowanie np. na choroby sezonowe.

Zwiększa się podatność na stres

Zdaniem naukowców, regularne uprawianie seksu minimalizuje ryzyko zachorowania na depresję. Mężczyźni, którzy nie uprawiają seksu są wyraźnie mniej szczęśliwi niż ci aktywni seksualnie. Brak seksu może prowadzić do obniżenia nastroju, zdenerwowania, rozdrażnienia, a nawet złości. Seks to świetny sposób na rozładowanie napięcia fizycznego i emocjonalnego. W trakcie stosunku rośnie poziom endorfin, które odpowiadają za niwelowanie niepokoju i poprawę samopoczucia.

Pojawiają się problemy z erekcją

Przy dłuższej abstynencji wśród mężczyzn dochodzi do problemów z utrzymaniem wzwodu. Panowie często tak bardzo koncentrują się na tym, że musi dojść do erekcji (i jaki będzie wstyd, kiedy tak się nie stanie), że skupiają się na swoim penisie bardziej niż na doznaniach erotycznych z partnerką. Przy nieregularnych kontaktach seksualnych może również pojawić się problem z przedwczesnym wytryskiem. To niezwykle frustrująca panów dolegliwość, która może powodować, że mężczyzna będzie unikał zbliżeń. mężczyźni, którzy osiągają orgazm zbyt wcześnie, zniechęcają się do współżycia, uprawiają seks rzadziej i tym samym pogłębiają tylko problem. Młodszym panom, którzy mają możliwość współżyć z partnerką raz na tydzień (kiedy rodzice wychodzą do kina) zalecana jest częstsza masturbacja – np. rano, kiedy odbycie stosunku planuje się na wieczór.

Obniża się poczucie własnej wartości

Kiedy (nie tylko) mężczyzna nie uprawia regularnie seksu może się w nim rodzić przekonanie, że jest nieatrakcyjny, niegodny miłości, nieakceptowany. Nietrudno wtedy o nagły spadek poczucia własnej wartości i pewności siebie.

Wzrasta ryzyko zachorowania na raka i choroby sercowe

Liczne badania wskazują, że ryzyko zachorowania na raka prostaty jest o 30 proc. mniejsze u mężczyzn, którzy regularnie współżyją. Badanie przeprowadzone przez Anglia Ruskin University (jeden z najlepszych uniwersytetów w Wielkiej Brytanii), obejmowało 5700 mężczyzn i kobiet zbliżających się do złotego wieku (w wieku od 65 do 80 lat) i wykazało, że u mężczyzn, którzy mają mniej seksu po ukończeniu 50 lat, ryzyko poważnej choroby wzrasta o ponad dwie trzecie. Badanie wykazało również, że kobiety stają się o 64% bardziej skłonne do zgłaszania złego samopoczucia, jeśli rzadziej uprawiają seks. To samo badanie wykazało, że mężczyźni, u których rozwija się impotencja, mogą mieć problemy naczyniowe, które są czynnikami ryzyka chorób serca. Seks chroni przed zawałem mięśnia sercowego. Częste uprawianie seksu prowadzi do obniżenia ciśnienia krwi, co dodatnio wpływa na układ sercowo-naczyniowy

 

 


Kuchnia Lifestyle

Co się dzieje z kobietą, kiedy przestaje uprawiać seks? Siedem faktów i jeden mit

Redakcja
Redakcja
13 grudnia 2021
fot. dumayne/iStock

Wbrew z wciąż pojawiającym na przeróżnych forach i w komentarzach wpisom, że baba bez seksu szaleje, okazuje się, że abstynencja może mieć kilka zalet. Jest ich mniej niż wad takiego stanu rzeczy, ale jednak są! 

Twoja pewność siebie spada

Niestety często utożsamia się aktywność seksualną z poczuciem własnej wartości, zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd. Brak seksu może sprawić, że uwierzysz, że to twoja wina, ale pamiętaj, że ta sytuacja to twój wybór, a nie brak atrakcyjności.

Możesz mieć do czynienia z „głodem skóry”

Jest powód, dla którego lekarze zachęcają ludzi do jak najczęstszego kontaktu „skóra do skóry” z bliskimi. Bezpośredni kontakt własnej skóry ze skórą partnera przekazuje bowiem emocje. Bez niego możesz mieć do czynienia z „głodem skóry”, czyli reakcją organizmu na długotrwały brak dotyku. Kontakt ze skórą innej osoby może zmniejszyć stres i poprawić samoocenę, potencjalnie nawet wzmacniając nasz układ odpornościowy. Nasza skóra interpretuje pozytywny dotyk (a czym jest seks, jeśli nie formą pozytywnego dotyku?), aby zwiększyć poziom serotoniny, dzięki czemu masz większe szanse na poczucie szczęścia i zdrowia.

Bez dotyku zapadamy się w sobie, zaczynamy chorować na egzemę, robimy się nerwowi lub doświadczamy stanów depresyjnych. Obecność drugiego człowieka jest konieczna, aby zachować dobrostan psychiczny. To podstawa naszego zdrowia i gwarancja poczucia bezpieczeństwa. Nie musi to być wyłącznie dotyk ludzki. Wystarczy żywa istota taka jak pies czy kot, której głaskanie przez 8 sekund redukuje poziom kortyzolu. Równie skuteczny będzie masaż.

Możesz odczuwać suchość pochwy

Nawet gdy nie jesteś podniecona, ściany pochwy są wilgotne i elastyczne z uwagi na działanie hormonów, o których pisałyśmy powyżej. Ale ginekolog mówi, że jeśli przez jakiś czas nie uprawiasz seksu, a wcześniej robiłaś to regularnie, twoja pochwa może być bardziej sucha. Sama suchość niekoniecznie jest problemem, ale może być nieprzyjemna.

Rozwiązanie? Znajdź przyjemność w masturbacji. Suchość nie będzie ci doskwierać, jeśli regularnie będziesz się masturbować, stymulacja może prowadzić do zwiększonego nawilżenia. Wpisz ją zatem na listę „to do”.

Obniża się poziom libido

Podczas gdy na początku twoją natychmiastową reakcją na brak seksu może być pożądanie, po pewnym czasie twoje ciało przyzwyczaja się do abstynencji. Ostatecznie seks stanie się czymś, czego nie potrzebujesz. Możliwe jest, że w okresie abstynencji twoje libido nieco spadnie. To może wyjaśniać, dlaczego: jeśli nie robisz tego, prawdopodobnie nie czujesz się tak seksowna jak wtedy, gdy robiłaś to regularnie, a to z kolei może mieć wpływ na twój popęd seksualny. Dobrą wiadomością jest to, że gdy wrócisz do „akcji”, prawdopodobnie zaczniesz czuć się bardziej sexy, co z kolei spowoduje wzrost libido.

Wzrasta poziom stresu i następuje spadek dobrego samopoczucia

Podobnie jak chodzenie na siłownię, seks jest poważnym środkiem łagodzącym stres. Zapewnia nie tylko przyjemność, ale także świetnie odwraca uwagę od wywołujących niepokój wydarzeń w twoim życiu. Uprawianie seksu uwalnia substancje chemiczne poprawiające samopoczucie, czyli oksytocynę i serotoninę. Kiedy twój organizm nie wytwarza tych substancji chemicznych w mózgu w stałych ilościach, może to mieć negatywny wpływ na twoje zdrowie psychiczne. Ale nie martw się, tutaj znów z odsieczą bieży… masturbacja.

Możesz stać się bardziej energiczna

Tak! Ponieważ seks jest swego rodzaju emocjonalnym uwolnieniem, nagłe zatrzymanie twojego życia seksualnego może spowodować, że staniesz się pełna temperamentu. Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z tym jest znalezienie nowej aktywności, która zapewnia takie same wyniki. Siłownia, boks, pływanie, taniec – ruszaj! 🙂

Możesz… stać się szczęśliwsza

Po zaprzestaniu uprawiania seksu można dowiedzieć się więcej o sobie i swoich nawykach seksualnych. Nie ma nic złego w poświęceniu czasu na poznanie siebie bez seksu, zwłaszcza, że ​​może się okazać, że powstrzymywanie się od seksu przyczynia się do twojego szczęścia.

Nie, twoja pochwa się nie skurczy!

To mit, że bez seksu pochwa się skurczy, zarośnie lub (serio, niektórzy tak myślą) wyhoduje nową błonę dziewiczą. Spokojnie, wciąż masz hormony, twoje ciało nawet kiedy nie uprawiasz seksu, wytwarza estrogen i progesteron, a to one utrzymują otwarte i elastyczne ściany pochwy. Podobnie jak balsam łagodzi suche dłonie zimą, estrogen pomaga utrzymać pochwę w dobrej formie. „Zmniejszenie” rozmiaru otworu pochwy jest możliwe, ale dzieje się tak po menopauzie i po długiej przerwie w seksie. – Z biegiem czasu kobiety po menopauzie, które mają zmniejszoną podaż estrogenu, mogą zauważyć, że średnica pochwy zmniejsza się, jeśli nie podejmują stosunków płciowych – wyjaśnia gienkolog. – Ale z mojego doświadczenia klinicznego wynika, że ma to miejsce zwykle dopiero po około pięciu latach (bez seksu) lub więcej.

Źródło: health.com


Zobacz także

Wrzucasz do zmywarki tylko naczynia i sztućce? Możesz w niej umyć także inne rzeczy

Kobiece spotkania

Regulamin akcji #kobiecespotkania

Regulamin Akcji „Kocham podróże, kocham swobodę”