Lifestyle

Kolorowanki – idealne na długie wieczory i nie tylko

Midoblog
Midoblog
3 listopada 2015
 

Koleżanka z pracy jakiś czas temu przyniosła do pracy kolorowanki. Co więcej, dla dorosłych. Od tamtego czasu robią one u nas w szkole furorę wśród uczniów…. gimnazjum. Dokładnie tak. Dziś sama skserowałam sobie obrazki do domu i oto mam –  wieczór, który już się kończy, a ja nic pożytecznego nie zrobiłam. No może poza jednym – czuję się odprężona i zrelaksowana.  Jak się okazuje, te kolorowanki dobre są również na jesienna chandrę.

FullSizeRender(6)

Jaki jest początek tych kolorowanek? Jak zwykle, to moda, która przyszła do nas z zachodu. Na Wyspach Brytyjskich po raz pierwszy w 2011 roku wydano „Tajemny ogród” (podobne kolorowanki powstawały już od kilku lat ale nie zawojowały światem).  Niepozorna książeczka z czarnymi konturami rysunków stała się hitem. Historia jest o tyle zaskakująca, że jej autorka Johanna Basford wydała książkę w powodu kryzysu finansowego. Jej studio, które miało projektować tapety ścienne, straciło racje bytu ze względu na krach finansowy. „Tajemniczy ogród” był próba wydania czegoś nowego, czegoś w co sama nie wierzyła. Cały nakład rozszedł się, jak świeże bułeczki.

Idea kolorowanek brzmi „uwolnij wewnętrznego artystę i odstresuj się, kolorując i personalizującej te piękne, egzotyczne wzory”.

Można by wymieniać przypadłości, które „leczą” te kreatywne książeczki, ich lista jest dość długa:

  • na uspokojenie
  • na odprężenie
  • na pobudzenie pasji
  • na dobry sen
  • na wyciszenie myśli
  • na ćwiczenia uważności i dokładności

Psychologowie zgodnie podkreślają, że kolorowanie ma bardzo dobry wpływ na psychikę, jak i nastrój człowieka. Sama dziś miałam okazję się przekonać, jak bardzo szczegółowe i precyzyjne są te obrazki. Ich pokolorowanie wymaga nie lada cierpliwości i skupienia. Niektórzy porównują to do granicy transu. Kolorowanie pobudza w mózgu fale alfa, które ułatwiają odprężenie. Poza tym, porządkuje myśli i pomaga pozbyć się ich natłoku. Dla mnie bomba. I myślę, że dla tych, którzy pracują umysłowo, tym bardziej się sprawdzi. Okazuje się, ze również osoby, które lubią mieć zajęte ręce w trakcie zebrań, wykładów, wykazują większą koncentrację w trakcie kolorowania.

Książek w chwili obecnej jest do wyboru, do koloru. Począwszy od małych obrazków – dla początkujących, skończywszy na dużych „dziełach”. Najczęściej są to motywy kwiatowe, mandale (okrągłe wypełnione geometrycznymi wzorami), szlaczki, zwierzęta, ornamenty. W odniesieniu do nowej formy obrazków powstały nowe terminy. Możemy znaleźć tu takie określenia, jak:

„zentangle” (znane też jako „zendoodle”) – czyli znane obiekty, przykładowo zwierzęta, które są wypełnione geometrycznymi wzoramiwp_20140219_004

„zendala” często wygląda jak okrągłe witraże, w których znajdują się jakieś obiekty – mogą to być rośliny

thz-4-Zendala-4-mandala-ink-watercolor-chriscarterartist-color-schemes-042414-600webt4

W poszukiwaniu różnych form i ciekawych wzorów do kolorowania, natrafiłam na pozycję „Kreatywność i mindfulness”. Jak widać, dzięki kolorowaniu można zyskać MINDFULNESS, czyli uważną obecność tu i teraz. Mogłoby się zatem wydawać, że to zwykłe, dziecinne kolorowanie… a okazuje się, że może mieć na nas zbawienny wpływ. Nie pozostaje mi nic innego, jak zainwestować w porządne kredki. Może też spróbujesz?

P.S. Dla wtajemniczonych wśród tytułów można znaleźć także „Fraktalną geometrię piękna”. Dla matematyków coś wspaniałego.


Lifestyle

Naturalnie wyjść z choroby

Midoblog
Midoblog
6 listopada 2015
 

Za oknem piękna, słoneczna pogoda. Marzenie. A ja… przeziębiona. Niestety, moja praca niesie ze sobą to ryzyko. Zarazki w szkole rozprzestrzeniają się w sposób porównywalny do prędkości światła. Dosłownie – dzieci w szkole są zawsze wszędzie. Szczęście w nieszczęściu – ze mną zaprzyjaźnił się tylko katar. Chociaż, szczerze, strasznie z niego upierdliwy przyjaciel.

Walczę z nim sposobami typowo naturalnymi. Żadnych tabletek, jakiś „- exów”. Katarem się zaczęło i na nim się kończy, w nic  poważnego się nie przeobraził, jak to zazwyczaj bywa.

Dziś podam Wam kilka sprawdzonych, krążących w pokoju nauczycielskim, metod na szybkie wyzdrowienie.

  1. cytryna + miód + czosnek + jeszcze więcej czosnku  Jedni robią z tego konsystencję do picia i od okresu mniej więcej września przez całą zimę piją codziennie jedną łyżkę stołową. Inni – jak ja – stosują dawkę uderzeniową w postaci musu i zajadają (oczywiście wieczorem). Proporcje wedle uznania.
  2. kiszonki – ogórki, kapusta. Dzięki zawartości sporej witaminy C zwiększają odporność, a także odkwaszają organizm – co jest częstą przyczyną osłabienia, złego samopoczucia, ospałości. Oczyszczają nasz przewód pokarmowy z pasożytów oraz bakterii, które również zaburzają naszą naturalną odporność. Oczywiście nie wystarczy zjeść jednego ogórka, to dieta długotrwała.
  3. olejek eukaliptusowy ten olejek eteryczny niszczy wirusy, grzyby, bakterie i roztocza. Szczególnie polecany jest przy stanach zapalnych górnych dróg oddechowych. Ułatwia odkrztuszanie, a przede wszystkim działa udrażniająco na zatoki. Nota bene – leży u mnie w szafce nadal w opakowaniu, tak gdzieś od wiosny, nie używany. Kupiłam żeby zadbać o zatoki… Dopiero teraz nadszedł jego czas. Codziennie łykam łyżeczkę wody z kilkoma kroplami olejku. Oprócz tego smaruję też okolice zatok ocznych. O wiele lepiej mi się oddycha, ale zapewne na bardziej spektakularne efekty typu koniec problemów z zatokami przyjdzie mi jeszcze poczekać.
  4. chrzan! chrzan! chrzan! To co o nim wyczytałam, wyszperałam samą mnie zaskoczyło. Nasz polski NATURALNY ANTYBIOTYK jest doskonale znany na świecie. Co więcej, są kraje, w których jest na liście leków. Dobrze wiemy, że dziś na wszystko (nawet na katar) można dostać antybiotyk. Zażywamy ich coraz więcej i niestety, coraz więcej bakterii uodparnia się na antybiotyki. Kółeczko się zamyka. Może więc warto… Wystarczy kromka chleba ze świeżo startym chrzanem. Było ciężko ale udało mi się zdobyć świeży korzeń chrzanu! Za rok muszę wcześniej pomyśleć o zapasie.

Ale właściwie co takiego potrafi ten chrzan?

  • wzmacnia odporność
  • zwalcza katar (oj tak), oczyszcza zatoki
  • wspomaga leczenie zapalenia oskrzeli i płuc
  • wspomaga leczenie kaszlu, jako lek wykrztuśny
  • wspomaga leczenie anemii
  • obniża cholesterol
  • odkwasza organizm
  • pomaga również w trawieniu, leczeniu wątroby
  • jest moczopędny

Zawiera także olejek eteryczny, składniki mineralne (min. potas, wapń, fosfor, magnez, żelazo), błonnik oraz witaminy (min. A, B, B1, B2, C, E). To takie najważniejsze, a przynajmniej te właściwości, które dla mnie przemawiają całkowicie za włączeniem chrzanu do diety.

Na samym końcu, chociaż u mnie powinien być na samym początku jest olej kokosowy. Ostatnio, przyznam, zapomniałam o nim, mimo, że codziennie po niego sięgam – ale jako dodatek do kawy. A pamiętam jak dobrze się czułam, kiedy codziennie na czczo płukałam nim usta. Miałam wrażenie, że wręcz czuję oczyszczanie zatok. Więc teraz ze zdwojoną siłą biorę się za ich oczyszczenie – olej kokosowy + olej eukaliptusowy.

Codzienna herbatka z sokiem z aronii czy też malin (oczywiście myślę tu o prawdziwych sokach a nie syropach z cukrem w tle)  jest idealna na zimne już, jakby nie było, wieczory.

IMG_0701

Powyższe metody to tylko część. Internet to skarbnica przepisów i naturalnych sposobów leczenia, więc najdziecie tam o wiele więcej. Ja o tych słyszałam,  te mam sprawdzone i szczerze je polecam. Może i Wy macie swoje pewne sposoby?


Lifestyle

Syndrom oszusta

Midoblog
Midoblog
2 listopada 2015
Fot. iStock

Nie tak dawno temu trafił w moje ręce tekst o syndromie oszusta. Niestety, również ja znalazłam w tym opisie pewne cechy mojej osoby. I wiesz co myślę, że wokół nas jest sporo osób, których ten syndrom dotyczy. Jednak charakterystyczną cechą osób nim dotkniętych, jest zaprzeczanie.

Ale po kolei. Już ci go przybliżam.

Jesteś bardzo pracowity, dokładny, sumienny. Doskonale sobie zdajesz z tego sprawę, prawda? Jednak, w jakiś sposób, co chwile pojawiają się momenty, w których czujesz niepewność, wręcz strach. Masz wrażenie, że to nie twoja zasługa. Myślisz, że ci się po prostu „udało”. Ale to jeszcze nic – zaczynasz myśleć, że nic nie umiesz, że się nie nadajesz. Co więcej, jesteś przekonany, że wszyscy o tym wiedzą i widzą, jak słaby jesteś w tym co robisz.

Zaczynasz odnajdywać już siebie? Jeżeli tak, to niestety mam dla ciebie złą wiadomość – prawdopodobnie cierpisz na syndrom oszusta.
image
Możesz bardzo łatwo odnaleźć go, analizując swoje myślenie. Jeżeli, mimo swoich osiągnięć, masz wrażenie, że to tylko oszustwo, udawanie kogoś kim nie jesteś i na pewno wszyscy to widzą – to bądź pewny, że cierpisz przynajmniej na pewne cechy syndromu oszusta. Zjawisko to niestety jest związane bezpośrednio ze skrzywionym obrazem samego siebie. Bierze się to z poczucia niższości. Co prawda, zupełnie nieprawdziwej. Więc skąd te zaburzenie widzenia samego siebie? Jak zwykle, przede wszystkim, z dzieciństwa. Jeżeli, jako dziecko, bardzo rzadko, a wręcz prawie wcale, nie słyszałeś pochwał twoich dokonań, to pewnie w dorosłym życiu możesz mieć problem z ich docenianiem.

Z jednej strony widzisz, co osiągasz, a jednocześnie nie wierzysz, że na to zasługujesz. Wciąż masz wrażenie, że nie jesteś dostatecznie dobry i podważasz swoje osiągnięcia. Ale tak jak pisze, to tylko „wrażenie”, „odczucie”.  Ale z pochwałami tez musimy uważać. Dziecko, które wciąż słyszy jakie jest świetne, genialne i wspaniałe, wierzy w to bezgranicznie. Jednak w dorosłym życiu, kiedy zaczyna napotykać na przeszkody, trudności, zaczyna zauważać, że nie każdy sukces tak łatwo osiągnąć. Wtedy zaczyna się zastanawiać, czy aby na pewno się nadaje. Pojawiają się wątpliwości dotyczące własnych umiejętności, a przede wszystkim we własna inteligencję. Jako dorośli zaczynamy myśleć, że nasz „geniusz”, tak często podkreślany przez rodziców, to zwykle oszustwo.

Gdyby tak rozejrzeć się dookoła, to niejedna z nas na to cierpi. Co więcej – dotyczy to w głównej mierze kobiet, niż mężczyzn. Wśród mężczyzn pojawia się tendencja do przypisywania swoich sukcesów sobie, a niepowodzeń – innym czynnikom. Kobiety, niestety, mają odwrotnie.

Będę z tobą szczera, niepotrzebnie tracisz czas i energię na niewiarę we własne siły i możliwości. Znam to z własnego doświadczenia. Pora zrobić z tym porządek. Takie myślenie, hamuje nas w rozwoju. Przez strach, że inni nas przejrzą i dostrzegą nasze braki kompetencji, zaczynamy unikać sytuacji, w których możemy się wykazać. A przecież porażka jest niejako wpisana w każde wyzwanie, trzeba się z nią liczyć. Nie możesz pozwolić, żeby syndrom oszusta tobą kierował.

Stań obok i z tej perspektywy popatrz na siebie. Oceń siebie tak, jakbyś oceniał znajomego. Zobacz ile pozytywnych cech potrafisz wymienić. Nie pozwól sobie wierzyć, że ludzie cię doceniają tylko dzięki urokowi osobistemu, zbiegowi wydarzeń lub kontaktom. A jeżeli sam sobie nie wierzysz, poproś o rozmowę kogoś zaufanego.