Lifestyle

Ubrania z wierszami noblistki? Prawdziwa gratka dla miłośników Szymborskiej

Redakcja
Redakcja
10 listopada 2021
 

Kolekcja „Możliwości” to połączenie poezji i mody, którego wcześniej nie było. Dzięki współpracy marki Medicine z Fundacją Wisławy Szymborskiej, twórczość noblistki ma możliwość dotrzeć do szerszego grona odbiorców, niż tylko czytelnicy poezji. To możliwość zaprezentowania nie tylko wierszy, ale też kolaży, które poetka tworzyła z wycinków gazet i magazynów.

Kolekcja „Możliwości” ma niewątpliwie walor edukacyjny.

„Akademia Szwedzka przyznając w 1996 roku Literacką Nagrodę Nobla Wisławie Szymborskiej, zwróciła uwagę na charakterystyczny rys jej poezji: ironiczną precyzję. Podobną ironię oraz połączenie filozofii z poczuciem humoru można znaleźć na jej kolażach zwanych wyklejankami. Kolekcja Fundacji Wisławy Szymborskiej x Medicine skierowana jest przede wszystkim do miłośników Szymborskiej i jej ironii, ale wyobrażam sobie, że ktoś, kto nigdy nie czytał wierszy noblistki, a zachwyci się jakimś cytatem lub kolażem – sięgnie po jej książki. Bardzo bym sobie tego życzył!” – mówi prezes Fundacji, Michał Rusinek.

 

Wiersz „Możliwości” stał się główną inspiracją do powstania video marki Medicine, w którym artyści – Andrzej Seweryn, Marek Napiórkowski, Dorota Miśkiewicz i Michał Rusinek – czytają fragmenty tego utworu.

Nazwa linii, będąca jednocześnie tytułem wiersza, nie jest przypadkowa. Umieszczając tekstowe i graficzne cytaty Szymborskiej na ubraniach Medicine podkreślamy aktualność i uniwersalność treści tworzonych przez poetkę. Przecież cytat w nowym kontekście daje możliwości nowych interpretacji!

Kolekcja „Możliwości” to coś więcej niż tylko ubrania. To przede wszystkim projekt, który obrazuje, jak literatura, sztuka plastyczna i moda mogą ze sobą korespondować i tworzyć zaskakujące efekty.

Współpraca Fundacji Wisławy Szymborskiej i Medicine pokazuje, że istnieje wiele możliwości, aby wciąż poznawać dzieła Szymborskiej i czerpać z nich inspiracje.


Fot: Wiktor Franko


Lifestyle

Nieznośna niepodległość Polski. Dowcipnie, nieco zwariowanie, ale bardzo rzeczowo o naszej historii

Monika Wanat
Monika Wanat
10 listopada 2021
 

Jak rozmawiać z dziećmi i młodzieżą o historii? Jak przybliżać postacie historyczne? Jak nie zniechęcić do polskiej historii międzywojennej? Jak sprawić, by w młodych głowach zostały daty i fakty związane z odzyskaniem niepodległości? Jak nie nudzić i nie zanudzić opowiadając o Naczelniku Piłsudskim? Jednym słowem, jak nie wywołać nudności książką o niepodległości? Jest tylko jeden sposób!

Nakładem HarperCollins Polska do sprzedaży trafił kolejny tom w ramach serii Horrrendalna historia Polski: „Nieznośna niepodległość” brawurowo napisana przez autorski duet – Małgorzatę Fabianowską i Małgorzatę Nesteruk, a zilustrowana przez Jędrzeja Łanieckiego, wciąga czytelnika w zawiłości historii niczym ułańska szarża.

Rokrocznie dzień 11 listopada jest dla nas, dorosłych, czasem wielkiego święta i radości. Cieszymy się rocznicą odzyskania niepodległości, wzruszamy, oglądając archiwalne nagrania z tamtego okresu. Niektórzy mogą nawet powspominać zasłyszane w dzieciństwie opowieści dziadków czy pradziadków, którzy doświadczyli tamtych czasów na własnej skórze i z niezmąconą pewnością siebie przekonywali nas, że: „przed wojną to dopiero było życie!”.

Pełni patriotycznych wzruszeń irytujemy się, że młodzież nie odbiera tego święta tak samo jak my. Dla nich często 11 listopada to zaledwie puste hasło i kolejna data do wkucia, a dzień ten kojarzy się jedynie z wolnym od szkoły i tłumnymi marszami organizowanymi w wielu miastach Polski.

I w tym momencie, w którym trudno nam pogodzić przeszłość ze współczesnością i znaleźć nić porozumienia między pokoleniami, z pomocą przychodzi… kolejny tom serii Horrrendalna Historia Polski „Nieznośna niepodległość”. Jest książką niejako międzypokoleniową.

Jak pisze Anna Jankowska-Maik, znana jako Babka od histy:

To bardzo atrakcyjnie przedstawiona historia Polski od 1918 roku. Nie ukrywam, że ja po prostu kocham te książki, bo są lekkie, świetnie zilustrowane i mają bardzo przydatne osie czasu, fajnie wytłumaczone pojęcia i mnóstwo ciekawostek, więc zagłębianie się z nimi w przeszłość to wielka frajda i zero nudy.

To nie tylko świetna i zajmująca lektura dla młodego czytelnika, która może też być punktem wyjścia do rodzinnych rozmów i wspominków. To również nieoceniona pomoc dla nauczycieli, którzy chcą przekazywać wiedzę w niekonwencjonalny sposób i urozmaicać lekcje historii.

Punktem wyjścia jest oczywiście rok 1918, w którym po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość i wróciła na mapy świata. Znacznie więcej miejsca poświęcają jednak autorki dwudziestoleciu międzywojennemu, a więc czasom budowania przez polskie władze i społeczeństwo nowego państwa.

Nieznośna niepodległość” jest pasjonującą podróżą przez międzywojenną Polskę, dzięki której młodzi czytelnicy odwiedzą niesamowite wielokulturowe miasta i miasteczka, a także poznają nietuzinkowe postaci, o których nie mówi się na lekcjach historii. Ta książka to również spotkanie ze złotą erą kina i radia oraz galopada poprzez szalone bale maskowe i rauty. To historia odarta z pompatyczności, będąca blisko ludzi i pokazująca ich radość z odzyskanej państwowości, lecz także trud budowania nowego państwa. Dodatkową zaletą i elementem dynamizującym opowieść są paski komiksowe, w których za pomocą ilustracji i przezabawnych tekstów autorzy przybliżają młodym czytelnikom wybrane tematy.

 

 

 


Lifestyle

„Szanowny eksmężu, uważasz, że kobiety to suki, które lecą na kasę? Sprawa jest bardziej skomplikowana”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 listopada 2021
fot. Betul Aktas/iStock

Pytasz mnie, Arturze, czemu od ciebie odeszłam. Teraz? Po tylu latach? Dobrze, powiem ci, bo miałam czas na zastanowienie i wydaje mi się, że dobrze już wiem, co się między nami wydarzyło. Kiedy znajomi pytają mnie, czemu się rozstaliśmy, opowiadam im o twojej wrednej byłej żonie. Ale robię to tylko dlatego, by się ode mnie serdecznie odwalili. Bo sprawa jest bardziej skomplikowana.

Oczywiście twoja była żona (przy jej zaburzeniach borderline) potrafiła być potworem i naprawdę uprzykrzała nam życie. Za każdym razem, kiedy mieliśmy jechać na wakacje, a szczególnie te na kilka dni bez dzieci, tylko we dwoje, ona pozorowała samobójstwo. I z wakacji nic nie było!

Ty oczywiście wierzyłeś we wszystkie bzdury, które ci opowiadała. Potrafiłeś jechać po nią w środku nocy do szpitala psychiatrycznego taksówką, za którą płaciłeś niewyobrażalne pieniądze. Tylko dlatego, że ona odmawiała przyjęcia na oddział i chciała wrócić do domu. A przecież miała swojego faceta, który z nią mieszkał i to on mógł o nią zadbać. Czasem więc śmiałam się, że twoja żona tak naprawdę ma dwóch partnerów – tego nowego oraz ciebie, bo byłeś na każde jej wezwanie.

Czemu czułeś się z nią tak związany i odpowiedzialny? Dziś już trochę więcej z tego rozumiem. Zawsze mi tłumaczyłeś, że ona przyjechała z Białorusi i nie ma w Polsce żadnej rodziny. Ale to nie jest wytłumaczenie, żeby kogoś traktować jakby był małym dzieckiem. Powodów tej sytuacji było oczywiście znacznie więcej – macie przecież wspólne dziecko, synka Kazika, na którym tobie bardzo zależy. Bałeś się, że z matką, która ma zaburzenia osobowości i jest niewydolna finansowo, on będzie miał bardzo ciężkie dzieciństwo i dorastanie. Bałeś się, że jak nie będziesz się nimi opiekował, to ona go zabierze i wyjedzie gdzieś daleko na Białoruś i nie będziesz mógł go codziennie widywać. Nie wziąłeś pod uwagę jednego – musiałabym być świętą, by godzić się na tę chorą sytuację. Bardzo lubiłam Kazia, ale kiedy patrzyłam, jak manipuluje tobą Madina, byłam wściekła, okropnie zazdrosna, rozżalona, że mną się tak nie opiekujesz.

Kompletnie się w tym wszystkim, Arturze, pogubiłeś. Zacząłeś zaciągać gigantyczne pożyczki, by móc utrzymywać byłą żonę i dokładać się do naszego budżetu. Przede wszystkimi wokoło udawałeś, że masz pieniądze. Pewnie męska duma nie pozwalała ci przyznać się do porażki i do tego, że nie wyrabiasz się ze wszystkimi zobowiązaniami. Nie mniej bałeś się Madiny i dlatego robiłeś dla niej wszystko. Tu nie wchodziło w grę słowo : „Nie!”. Jeśli ona chciała nowe buty dla Kazika, natychmiast za to płaciłeś. Co z tego, że ci mówiłam, że buty dla dziecka nie kosztują 500 złotych. Odpowiadałeś: „Nie wtrącaj się, to są sprawy między mną a matką mojego dziecka”. Wtedy szlag mnie brał, bo znów ignorowałeś moje zdanie. Do tego płaciłeś co miesiąc żonie niewyobrażalne pieniądze – 5 tys. złotych alimentów, sam się na to zgodziłeś w sądzie i byłeś z siebie tak strasznie dumny, że okazałeś się w lepszy od większości „tatusiów”. Co z tego, że nie było cię na to stać?

Ja to wszystko rozumiem, ale powiem ci, że moje życie z tobą było cholernie trudne. Musiałam być zawsze tą drugą. Tą, której możesz swobodnie powiedzieć, że nie masz pieniędzy, by zrobić zakupy w supermarkecie i która jednocześnie odkrywa, że dwa dni wcześniej podarowałeś swojej byłej żonie kartę kredytową. Twierdziłeś: „To tak, na wszelki wypadek”. Czy wiesz, że ja wtedy czułam się tak, jakbym dostała od ciebie twarz.

Pamiętam, jak kiedyś okrutnie pokłóciliśmy się w samochodzie, gdy odkryłam, że mimo naszych kłopotów finansowych, poszedłeś do banku, by wziąć na siebie kredyt dla Madiny, by ona mogła otworzyć swój poroniony interes, czyli białoruskie bistro. Byłam wkurzona, bo przed chwilą ja musiałam zapłacić za cały remont naszego mieszkania. Mnie mówiłeś, że nie masz kasy i muszę poczekać. Która kobieta znosiłaby to na dłuższą metę? Ale z tobą na te tematy nie było wtedy rozmowy. Trzasnąłeś drzwiami samochodu i wróciłeś dopiero nad ranem. Pijany.

Ale do rzeczy. Po naszym rozstaniu poszłam na terapię i wtedy zrozumiałam, że za tym, co się między nami wydarzyło, kryje się jeszcze drugie i trzecie dno. Już tłumaczę, gdzie jest to „drugie dno” naszej historii. Kiedy opowiadałam swojej terapeutce, jak bardzo pragnę męskiej opieki, ona zwróciła uwagę, że tak naprawdę, to jest mój, a nie twój kłopot. Rozmawiałyśmy o moim dzieciństwie i o tym, że wychowywałam się w rodzinie, w której alkohol lał się strumieniami i dlatego dziś tak mocno czuję, że chcę, aby ktoś mi to wynagrodził. Najlepiej ukochany mężczyzna. Chcę, by on był dla mnie tak troskliwy i opiekuńczy, bym mogła poczuć się jak małe usłyszane i zadbane dziecko.

Terapeutka próbowała mi wytłumaczyć, co mogło dziać się z tobą. W twojej rodzinie przecież też był alkohol i ty też bardzo potrzebowałeś akceptacji i podziwu innych ludzi. Dlatego lubiłeś się chwalić przed znajomymi, jak pomagasz Madinie. Oni cię za to podziwiali, a ty czerpałeś z tego wielką satysfakcję. Mnie koleżanki mówiły: „Jaki ten Artur jest empatyczny. Gdzie ty go znalazłaś? Ze świecą takiego szukać, co ma serce dla tej wariatki byłej żony”. Co ja miałam im powiedzieć, przecież nie chciałam się skarżyć, że wspaniałomyślny jesteś owszem, ale dla Mariny, a nie dla nowej rodziny, którą zdecydowałeś się ze mną założyć.

Teraz czas na opisanie tego, co było ukryte bardzo głęboko. Nazwijmy to może tym „trzecim dnem”. Otóż: czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, dlaczego tak skąpiłeś mi pieniędzy? Nawet pierścionek zaręczynowy kupiłeś mi tak tani, że aż mnie wcięło. Była na nim drobniutka cyrkonia, a w pudełeczku niewyjęta cena. Nie potrafię jej zapomnieć do dziś 354 złote. Aż odjęło mi mowę, kiedy to odkryłam. A więc, według mojej terapeutki, ty też w tym skąpstwie mogłeś mieć ukryty cel. Twoja była żona cię nie kochała. Była z tobą dla pieniędzy i wyciągała ci je z kieszeni przy byle okazji. Choć się publicznie nie przyznawałeś do tej świadomości, na pewno o tym wiedziałeś. Dlatego dla mnie byłeś zdecydowanie mniej hojny. Chciałeś sprawdzić, czy ktoś potrafi cię kochać tak naprawdę, bez pieniędzy!

To w sumie jest wstrząsające, ponieważ oboje trzymaliśmy się w jakimś okrutnym klinczu. Kochaliśmy się, ale chcieliśmy od siebie rzeczy, które się absolutnie wykluczały. Oboje robiliśmy to nieświadomie i żadne z nas nie potrafiło odpuścić na milimetr. Ja chciałam opieki także demonstrowanej w finansach. A ty chciałeś kobiety, która udowodni, że kochać ciebie można takim jakim jesteś, za darmo, bez twojego portfela. Zmarnowaliśmy więc naszą miłość, walcząc ze sobą. Walcząc, choć wtedy nie mieliśmy świadomości, co tak naprawdę się między nami dzieje.

Ciekawa jestem, jakie masz dziś zdanie o kobietach. Przypuszczam, że jak się upijesz z kumplami, to mówisz im, że baby to suki, które lecą na kasę. A więc mój drogi, sprawa jest bardziej skomplikowana. Tyle, że tego, co wydarzało się między nami, nie da się już naprawić. Zbyt wiele wycierpiałam. Co z tego, że dziś rozumiem już z naszej historii więcej? Cóż z tego….


Zobacz także

Rozwód, unieważnienie czy stwierdzenie nieważności – jak to jest w Kościele katolickim?

Nie narzekaj!

25 cytatów o przyjaźni

25 cytatów o przyjaźni, które oddają jej wyjątkowe piękno