Lifestyle Związek

„Kocham cię, ale nie mogę z tobą być”- powiedziałeś. Nie wierzę w to

Redakcja
Redakcja
7 stycznia 2019
Fot. iStock / Kosamtu
 

Twoje słowa wciąż brzmią w mojej głowie. Nie potrafię się skoncentrować, nie umiem już zrobić sobie herbaty. Zapominam o niej, gdy wciąż wraca do mnie to zdanie. Nic okrutniejszego, a jednocześnie bardziej banalnego nie mogłam dziś od ciebie usłyszeć. Co to w ogóle miało znaczyć?  „Kocham cię, ale nie mogę z tobą być?”. Zdanie, w którym każdy wyraz zaprzecza następnemu. Zdanie, które nie znaczy nic, ale ma niszczącą moc. Niestety

Ktoś mądry kiedyś powiedział: miłość jest albo jej nie ma – nie dajcie się oszukać. Jeśli kochasz, po prostu chcesz być z ukochaną osobą. Zrobisz wszystko, by było dobrze. Nie, nie jestem naiwna, jeśli wierzę, że tak właśnie jest.  Jasne, istnieją jeszcze miłości dobre i złe, wzmacniające i toksyczne. Takie, od których umierasz. Dosłownie. Takie, od których musisz uciec, żeby uratować siebie. Ale nasza taka nie była. Nic mi o tym nie powiedziałeś.

Dlatego w twoje „nie mogę z tobą być” nie wierzę. A raczej nie wierzę, że nic za nim się nie kryje. Bo przecież jeszcze wczoraj tuliłeś moje czoło do twojej koszuli. A pod tą koszulą biło mocno twoje serce. Jak zawsze. Nie można zmienić miłości w jeden dzień, prawda? Nie, kiedy łączyły nas całe cztery lata tej miłości. Gdzie tu ukryło się kłamstwo?

Jest co prawda, kilka możliwości. Twoje „nie mogę z tobą być” to może być „odchodzę, bo jest mi wygodnie”. To „nie zrobię, ani kroku dalej, bo nie chcę się angażować”. Uważasz, że sprawy zaszły za daleko. Że chcę pierścionka, kredytu i dzieci. A ty nie. Spanikowałeś, uciekasz zamiast rozmawiać.

Następnym razem proszę, nie szastaj słowami o miłości. Kochać, to mieć odwagę, to pokonywać ograniczenia. Kochać to chcieć być blisko, a nie uciekać. Nie wmówisz mi, że miłość cię przerasta, bo jeśli ta jest, to jej po prostu nie było.

Ale może też być inaczej. „Nie mogę z tobą być” to przecież także czasem „znalazłem kogoś lepszego, ale boję się ci o tym powiedzieć”, prawda? Nie łudz się, że się nie dowiem. Zbyt dużo nas łączy – zbyt wiele wspólnych miejsc, znajomych, zobowiązań. Po co to ukrywać?

„Kocham cię, ale nie mogę z tobą być” to w końcu także „znudziłem się tobą, bo nigdy tak naprawdę cię nie kochałem”. „Byłem z tobą na chwilę, ale nie umiem się do tego przyznać. Nie myśl o mnie jako o kimś złym, przecież „.

Więc, proszę, następnym razem, kiedy zadzwonisz, miej odwagę, by nazwać swoje uczucia. Miej odwagę, by powiedzieć wprost, o co ci chodzi, co takiego się wydarzyło w twoim życiu, że ze mnie zrezygnowałeś.  Zasługuję na to po tych czterech latach, zasługuję do cholery, jak nikt.

Nie bój się, nie będę robić scen, nie będę błagać, żebyś wszystko przemyślał i do mnie wrócił.

Chcę jedynie prawdy, a nie żałosnych wyznań o miłości, która nie istnieje. Nie chcę litości, zapewniania mnie, że jestem wspaniałą kobietą i że zasługuję na to, by być szczęśliwa. Ja sama wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre. Ja sama wybieram. Nie urządzaj mi teraz życia, nie uszczęśliwiaj na siłę, nie staraj się nieudolnie pokazać, że ze mną jest wszystko w porządku, że to wszystko „ty”. Jestem silna. Chcę prawdy.


Lifestyle Związek

Niech ten rok będzie rokiem silnych kobiet. Silnych, bo dbających w końcu o siebie

Redakcja
Redakcja
7 stycznia 2019
Fot. iStock/Maksym Azovtsev
 

Myślę sobie dzisiaj o tych wszystkich kobietach, które z nadzieją weszły w nowy rok. Jeszcze chwilę temu stały umęczone w kolejkach sklepowych przed świętami. Jeszcze gotowały barszcz o północy, piekły sernik i pakowały prezenty dla najbliższych, by na koniec, naprawdę zmęczone, nie mieć siły pomyśleć o sobie.

I przyszedł nowy rok. Jakie sobie dałyście obietnice? Że zadbacie bardziej o siebie? Że dacie sobie czas na odpoczynek? Że w końcu wy też będziecie dla siebie ważne? Ileż to już razy przysięgałyście sobie, że nie dacie się wkręcić w kołowrotek zadań, obowiązków i spełniania innych, a nie swoich potrzeb? I jak to jest, że najczęściej z końcem stycznia już nie pamiętamy, czego my chcemy, co miałyśmy zrobić tylko dla siebie?  Znowu skupiamy się na tym, by to innym wokół nas było lepiej. Kiedyś mnie to oburzało, myślałam: „Jak tak można nie myśleć o sobie!”. Dziś wiem, że taka jest nasza natura, że lubimy dbać o bliskie nam osoby.

Tyle tylko, że to wcale nie odbiera nam prawa do zadbania o siebie tak prawdziwie i szczerze. W końcu to związek z samą sobą jest tym na całe życie, jest jedynym pewnikiem, którego możemy się trzymać, więc dlaczego o ten związek nie zadbamy? Dlaczego nie zaopiekujemy się sobą? Nikt za nas tego nie zrobi, naprawdę. Najpierw my same musimy być dobre dla siebie, by inni tacy dla nas byli.

Żeby to zrobić, musimy zebrać w sobie siły. Każda obietnica będzie warta funta kłaków, jeśli będziemy nieustannie zmęczone, przeciążone. Nikt nie mówi, że teraz mamy rzucić wszystko i skupić się tylko na sobie. Chodzi o małe kroczki, które nauczymy się stawiać przez cały ten rok.

Zadbajmy o chwilę relaksu

Pięć minut dziennie, by stało się to nawykiem. To może być poleżenie w sypialni z zamkniętymi oczami. Warto poinformować wszystkich, że to czas tylko dla was, powiesić kartkę na drzwiach „nie przeszkadzać pod groźbą kary”. To może być kawa wypita w ciszy, książka wieczorem, kiedy nie mamy już w głowie prania, gotowania i sprzątania. Spacer. Po prostu. Zacznijcie od pięciu minut.

Zadbajmy o aktywność

Rzadko na to zwracamy uwagę, ale faktycznie, im jesteśmy starsze, tym bardziej przykute do samochodu, krzesła za biurkiem, kanapy czy fotela. Tymczasem ruch jest tym, co daje nam zdrowie, co pozwala cieszyć się dobrą formą przez długie lata. Wzmacnia nasz układ odpornościowy, daje zastrzyk endorfin, a tym samym chęć do działania. Nie trzeba wiele – 20 minut spaceru dziennie, może basen, siłownia? Kurs tańca? Zimą łyżwy z dziećmi, wiosną regularnie rowery? Kiedy tylko zwiększamy naszą aktywność, jesteśmy szczęśliwsi. Wiem, co mówię.

Zadbajmy o to, co jemy

I nie chodzi mi o żadne diety, odchudzanie się. Chodzi o świadomość, że to, czym karmimy siebie, jest niezwykle istotne. Wpływa na naszą kondycję, na nasz nastrój. Warto zastanowić się, co mamy na talerzu, czego jemy za mało, może brakuje nam jakichś składników? Często zmęczenie, które nas dopada i niechęć do podjęcia działań zmieniających nasze życie, jest wynikiem tego, że naszemu organizmowi brakuje istotnych minerałów. Tak rzadko o tym myślimy, a to podstawowa rzecz, o jaką w pierwszej kolejności warto zadbać.

Zobaczcie, przecież częste bóle głowy, zadyszka, sińce pod oczami, ospałość niekoniecznie muszą być objawami przemęczenia, może to być wynik niedoboru żelaza, a tego nie powinniśmy bagatelizować. Dlatego nie traćcie siły i energii na analizowanie, dlaczego brak wam mocy, dlaczego nieustannie czujecie się zmęczone, dlaczego po raz kolejny nie spełniacie obietnic danych sobie. Niech ten rok będzie inny. Niech będzie on rokiem kobiet silnych, bo dbających o siebie, o swoje samopoczucie i zdrowie. Zróbcie badania, jeszcze w tym miesiącu, te podstawowe wystarczą. Wesprzyjcie wasz organizm dodatkową dawką żelaza, która ukryta jest między innymi w rybach (łososiu, makreli, śledziu), jajkach, pełnoziarnistym pieczywie, zielonych warzywach i warzywach strączkowych.

W odbudowywaniu siły w tym nowym roku kobiety wspiera także:

Floradix-Logo (1)

producent wyjątkowego suplementu diety dla kobiet

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Floradix Żelazo i witaminy jest źródłem organicznego żelaza (II), witamin B2, B6, B12 i C, które przyczyniają się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia oraz do utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego. Ponadto żelazo pomaga w prawidłowej produkcji czerwonych krwinek (z udziałem witaminy B6 i B12) i hemoglobiny. Ważnym składnikiem toniku jest witamina C, ponieważ zwiększa przyswajanie żelaza.

Dla kogo? Dla osób, które chcą utrzymać prawidłowy poziom żelaza we krwi. Polecany w stanach zwiększonego zapotrzebowania organizmu na żelazo – w momentach intensywnego wzrostu organizmu (dzieci), w czasie ciąży, karmienia piersią, a także przy diecie, która zawiera małą ilość tego składnika (np. wegetariańskiej).

Zalety: Zawiera dobrze przyswajalne żelazo. Nie powoduje zaparć. Produkt w stu procentach naturalny.


Artykuł powstał przy współpracy z Zioło-Piast


Lifestyle Związek

FOBU. Kiedy w sercu jest więcej strachu, niż miłości

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 stycznia 2019
Fot. iStock/praetorianphoto

Nie każda miłość prowadzi na ślubny kobierzec, ale każdą relację chcemy budować jak najlepiej, dać uczuciu mocne podstawy na przyszłość. Codzienność jednak weryfikuje wiele planów i z czasem okazuje się, że nic nie jest tak kolorowe, jak było na początku. Wtedy związek albo ulega korozji i rozpada się, albo uparcie trwa, tyle że partnerzy patrzą na siebie już przez popękane, niegdyś różowe okulary.

Świadomość, że dana relacja nie jest tym, co uszczęśliwia, musi boleć. A mimo tego, nadal zbyt wiele osób tkwi w takich układach zdecydowanie zbyt długo.

FOBU. Gdy strach decyduje o związku

Taka postawa tkwienia w martwym punkcie określona została mianem FOBU (Fear Of Breaking Up), co dosłownie oznacza „strach przed zerwaniem”. Manifestuje się to przeświadczeniem, że po odejściu dana osoba nigdy nie znajdzie kogoś innego. To jawi się jako prawdziwa katastrofa, do której nie można dopuścić. Dlatego wiele osób uważa, że bezpieczniej jest pozostać w związku, niż przypadkiem nie mieć szansy na żadną relację. Chodzi o to, że coś jest lepsze niż pustka, nic. Pół biedy, jeśli taka „reanimacja” uczucia trwa krótki czas. Zdecydowanie gorzej, gdy ciągnie się to latami, i zabiera możliwość tego, co można by było przeżyć w innej relacji.

Przyczyna FOBU

Paniczny strach przed samotnością może być podyktowany przez różne czynniki. Najczęściej u jego postaw tkwi zbyt niskie poczucie własnej wartości, przez co uważamy, że na nic lepszego nas nie stać. Innym powodem utykania w związkach jest obawa przed oceną społeczeństwa. Nadal łatka „emocjonalnego pechowca” bywa krzywdząco przyczepiana do osób, które wolą żyć same, niż dusić się w toksycznych lub niesatysfakcjonujących związkach. Pewne osoby mogą utrzymywać związki wyłącznie z obawy przed wyjściem ze strefy komfortu, nie chcąc zmieniać dotychczasowych nawyków.

FOBU odciska piętno na życiu

Może się wydawać, że FOBU wpływa jedynie na strefę uczuciową. Jego wpływ na życie jest jednak znacznie szerszy. FOBU może podkopywać psychicznie, może oddziaływać także fizycznie, ponieważ wiąże się z ogromnym stresem. Negatywnie wpływa na sen, jakość odpoczynku i układ odpornościowy. Może również rzutować na pracę i relacje społeczne, ponieważ ciągłe starania o związek pochłaniają dużo energii.

Zdecydowanie lepiej jest nie przedłużać nieuniknionej decyzji. W momencie, gdy w związku jest więcej strachu i cierpienia, niż prawdziwej miłości, czas sobie uświadomić, że lepiej być człowiekiem szczęśliwym samotnie niż nieszczęśliwym z kimś innym.

źródło:  exploringyourmind.com 


Zobacz także

Zdrowe prezenty dla najbliższych – TOP 5 pomysłów

Nie ma większej samotności niż związek z kimś, kto nie traktuje cię tak, jak na to zasługujesz. Dajcie spokój singielkom

Mindfullness. 5 rzeczy, które ludziom praktykującym uważność przychodzi łatwiej