Lifestyle

Kilka wskazówek na ten dzień. Jak zatrzymać słońce?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 września 2020
Fot. iStock / ArthurHidden
 

Otwierasz oczy, za oknem słońce. Myślisz sobie „szkoda, że to nie sobota”. Żałujesz, że znów nie wykorzystałeś weekendu po to, by naprawdę odpocząć. Że to kolejny taki poranek, których choć piękny na zewnątrz, wzbudza twoją niechęć. Bo „znowu trzeba wstać, iść do pracy, zmagać się z tymi wszystkimi, codziennymi problemami”… A przecież, mogłoby być inaczej. Tak naprawdę, to, jak widzisz życie i ten poranek, jest tylko w twojej głowie. Możesz zatrzymać słońce na cały dzień.

Jak się do tego zabrać? Jest kilka rzeczy, o które musisz zadbać i kilka, o których powinieneś zapomnieć.

1. Nie „nastawiaj się”

Nie myśl, że będzie „jakoś” – trudno, źle, świetnie, dobrze. Po prostu przyjmuj rzeczy takimi, jakimi są, jedna po drugiej. W wagonie metra dziś tłok, w pracy pojawiają się wyzwania, z którymi nie możesz sobie poradzić, a rano pokłóciłeś się z bliską osobą? To nie są znaki świadczące o tym, że nie masz szczęścia w życiu, to są normalne, codzienne problemy. Każdy z nas je zna, każdy z nas sobie z nimi musi poradzić.

2. Nie martw się na zapas

Statystycznie rzecz ujmując, większość rzeczy, których się obawiasz po prostu się nie wydarzy. Dlatego nie wyobrażaj sobie najgorszego, nie zamykaj w sobie, nie uciekaj. Nie ma się czego bać. A ludzie są z natury bardziej życzliwi niż nieuprzejmi.

3. Mów

Nie ukrywaj problemów, które cię przerastają. Nie udawaj, że wszystko jest w porządku, gdy ciężar obowiązków cię przytłacza do tego stopnia, że nie możesz normalnie funkcjonować. Pamiętaj, prawie wszystko da się załatwić – rozmową, wyjaśnieniem sytuacji, spokojną, rzeczową argumentacją, propozycją rozwiązań trudnych kwestii, planem działania. Tylko mów.

4. Zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić

Najważniejszy punkt i pewnie najtrudniejszy do zrealizowania. Wydaje nam się, że w życiu musimy mieć nad wszystkim kontrolę. Są jednak takie sprawy, które toczą się swoim rytmem, gdzieś obok nas i choćbyśmy byli nie wiem jak mocno zdeterminowani, nie zmienimy ich biegu, nie przyspieszymy ich ani nie opóźnimy. Należy to zrozumieć i zaakceptować, wtedy wszystko okaże się prostsze.

5. Podchodź do siebie i do innych z życzliwością

Jeśli możesz pomóc, pomóż, ale nie kosztem swojego komfortu psychicznego i nie kosztem relacji z bliskimi. Trzymaj się ustalonych granic, zachowaj pozytywne nastawienie do ludzi, którzy cię otaczają. Dobrze jest być dobrym dla innych, wspaniale jest umieć być dobrym dla siebie i wybaczać sobie.

Zatrzymaj w sercu słońce. Dni tygodnia mijają szybko i tylko od ciebie zależy, jak je przeżyjesz.

 



Lifestyle

7 pytań do mężczyzny, który odszedł. Tak jest lepiej, dla nas obojga

Redakcja
Redakcja
7 września 2020
Fot. iStock/Petar Chernaev

Nie, nie potrzebuję twoich odpowiedzi. Sama je znalazłam i dzięki temu, stałam się silniejsza. Trwało to chwilę, nie od razu wiedziałam jak się otrząsnąć, poradzić sobie ze smutkiem, rozgoryczeniem. Nie od razu umiałam zaakceptować to, że tak jest lepiej, dla nas obojga.

Dzisiaj mogłabym każdemu, od kogo odeszła ukochana osoba przeczytać te 7 pytań, razem z odpowiedziami. Żeby każdy zrozumiał, że rozstania po prostu się zdarzają. I czasem to nie jest niczyja wina.

1. Czy byłam dla ciebie nie wystarczająco dobra?

Nie, absolutnie. To, że wybrałeś kogoś innego, nie oznacza, że jestem „niekompletna”, nie na tyle dobra, byś ze mną mógł zostać. Jestem wspaniałą osobą, dobrą, szczerą. W związku potrafię dawać i brać. Dbam o swoją przestrzeń i o to, by nie zapominać o bliskich. Ale nigdy cię nie zaniedbywałam ani nie dałam ci odczuć, że coś może być ważniejsze, gdy tylko mnie potrzebowałeś.

2. Czy zobowiązanie, obietnice nic dla ciebie nie znaczą?

Owszem, znaczą wiele. Dlatego tak wiele kosztowało cię to rozstanie. Nie jesteś wiarołomcą, nie jesteś złym człowiekiem. Odszedłeś, bo się zmieniłeś. I zmieniły się twoje potrzeby wobec związku. Chcesz już czegoś innego niż kiedyś. A ja nie potrafię i nie chcę zatrzymywać cię na siłę, szantażem, łzami.

3. Czy żałujesz?

Nie musisz mówić. Wiem, że było ci ze mną dobrze, że mieliśmy momenty, w których oboje byliśmy ze sobą bardzo szczęśliwi. Nie ma już dla mnie znaczenia, czy za tym tęsknisz tak, jak ja. Myślę, że teraz jesteś skoncentrowany na swoim nowym związku i od nowa budujesz relację. Żal nie wchodzi w grę.

4. Czy jesteś egoistą skoro wybrałeś własne szczęście?

Nie. Długo zajęło mi zrozumienie tego, że każdy z nas zasługuje na to, by być szczęśliwy. Że nie można zatrzymać przy sobie kogoś, kto już nie kocha. Że gdybym to ja była na twoim miejscu, cierpiałabym tak jak ty, miotając się między poczuciem obowiązku i sentymentem, a nowym uczuciem.

5. Jak to możliwe, że możesz być szczęśliwy beze mnie?

Tak, na początku to boli, ta świadomość, że już nie jestem dla ciebie tym, kim byłam kiedyś. Ale wiesz, to się zmienia w momencie, kiedy budzę się i wiem, że ja potrafię być szczęśliwa bez ciebie.

6. Co by było, gdybyś został?

Wiem, że prędzej czy pózniej i tak byśmy się rozstali. Nie ma sensu ciągnąć na siłę relacji, której pragnie tylko jedna strona związku. Nie pokochałbyś mnie nagle, na nowo. Ty byłbyś coraz bardziej sfrustrowany, ja coraz mocniej bym tę twoją frustrację odczuwała.

7. Czy karma wróci?

Nie zadaję już sobie tego pytania, bo znów żyję własnym życiem. Nie zaglądam na twojego Facebooka, nie wypytuję o ciebie wspólnych znajomych. Wiem, że nasze drogi się rozeszły, ale jestem wdzięczna za czas,  w którym biegły w tym samym kierunku. Nie szukam zemsty, nie czuję żalu, choć czasem jeszcze do ciebie tęsknię.

 


Zobacz także

Rodzice opamiętajcie się. Wychowujecie kolejne pokolenie, które niebawem będzie potrzebowało pomocy psychologa

Pokaż mi swoje zdjęcie na Instagramie, a powiem ci, czy masz depresję

Do zobaczenia w zaświatach, to wspaniała filmowa opowieść o przyjaźni silniejszej niż śmierć