Lifestyle

„Kąpanie się czy opalanie w samych gatkach jest legalne, normalne i przyjemne. Płeć i ilość tkanki tłuszczowej nie ma znaczenia”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 sierpnia 2022
 

W projekcie #topfreedompl nie chodzi o rozbieranie się, tylko o rozpoczęcie ważnej, mądrej i szerokiej rozmowy o ciele. „Do rozmowy o tym, że moje ciało nie jest zaproszeniem do komentowania go i że uwikłanie w płeć, ogranicza nas wszystkich”, twierdzi  Ane Piżl (ratowniczka medyczna, kitesurferka, edukatorka), która  zapoczątkowała akcję topfreedom.pl. Za jej przykładem gwiazdy takie jak Maja Ostaszewska czy Paulina Holtz chcą zwrócić uwagę na problem nierówności w zakresie odsłaniania klatki piersiowej w miejscach publicznych oraz mediach społecznościowych, a szerzej – seksualizacji ciała postrzeganego jako kobiece.

Dlaczego aktorki chcą topless?

Akcję topfreedom.pl postanowiły wesprzeć popularne kobiety. By zwrócić na nią uwagę, opublikowały swoje nagie zdjęcia na Instagramie. Aktorka Paulina Holtz napisała, że osobiście do szału doprowadza ją konieczność blurowania lub zaklejania kobiecych brodawek.

Tak, biust jest OK. Kobiece brodawki sutkowe to złoooo 😡 (…) Miałam już z powodu nagich zdjęć kłopoty. Nagich, artystycznych zdjęć. Nie porno, nic wulgarnego. Ciało, po prostu. Niektóre IG największych muzeów na świecie zostały zbanowane za wrzucanie obrazów i rzeźb klasycznych, na których widać było kobiece brodawki. Paranoja!!! To oczywiście wierzchołek góry lodowej, ale jaskrawo pokazuje, że nierówność płci uważana jest za „naturalną”.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Praca&Pasja (@paulina_holtz)


Wkrótce za nią odezwała się kolejna aktorka, Maja Ostaszewska, która wrzuciła na Instagram swoje zdjęcie topless z wakacji.

„Zdjęcie z wakacji – beztroska, odpoczynek, plaża i ciało. Za granicą najczęściej plażuję topless i nikogo to nie dziwi. W Polsce można za to dostać nawet mandat – oczywiście, jeśli jest się kobietą. Dlaczego? Mamy różne ciała, ale jesteśmy równi i równe w swoich prawach. Wczoraj ruszyła bardzo fajna społeczna i oddolna akcja TOPFREEDOM.PL, której twórczynie upominają się o równość do odsłonięcia klatki piersiowej wszędzie tam, gdzie połowa społeczeństwa ma do tego prawo, w tym na plaży. O nieseksualizowanie kobiecego ciała. O szacunek dla każdego ciała – takiego, jakie jest. Takie myślenie jest mi bardzo bliskie, więc polecam kampanię Waszej uwadze. Sama mam dosyć udawania, że np. nie istnieje coś takiego jak kobiece sutki. Cyrku wokół tak naturalnego zjawiska, jak karmienie piersią”.

Koleżanki wsparła też dietetyczka, a prywatnie żona Macieja Stuhra – Katarzyna Błażejewska Stuhr. Napisała, że jest kobietą, zna kobiety i pracuje jako dietetyk. Dlatego wie, jak częstym problemem jest brak akceptacji własnego ciała. Nieustanne jego ocenianie i porównywanie. Ocenianie siebie pod kątem swojego wyglądu.

„Na kobietach ciąży olbrzymi presja. A czy to jest potrzebne? Śmiem wątpić. Dajmy wolność sobie (od oceny, od porównań, od napięć).

Wierzę, że równość nam to ułatwi. Nie ma lepszych (męskich) i gorszych (damskich) torsów i tułowi. Odsłanianie piersi, gdy karmię dziecko jest legalne, normalne i potrzebne. Kąpanie się czy opalanie w samych gatkach jest legalne, normalne i przyjemne. Płeć i ilość tkanki tłuszczowej nie ma tu żadnego znaczenia. Żyj i daj żyć innym. A argument, że kogoś to może sprowokować do czegoś, uwłacza wszystkim„.

Skąd taka akcja?

Za powstaniem akcji nie stoi żadna organizacja czy fundacja. To oddolny ruch Ane Piżl. Na Instagramie Ane można dziś przeczytać post, który rozwija temat: „Twoje dziecko na plaży mówi (na tyle głośno, że wszyscy słyszą) – „mamo, patrz jaka gruba pani!” albo „tato, dlaczego ten pan ma takie duże piersi?” Jak najlepiej reagować? (…) „Nie panikować. Pójść w kierunku spokoju i normalizacji. Dzieci mają to do siebie, że często opowiadają to, co widzą. A dorośli z reguły mają tego świadomość i mimo skrępowania potrafią to zrozumieć. Możesz powiedzieć: „Tak, ludzie są bardzo różni i różnie wyglądają, to normalne”.

Jeśli chcecie dowiedzieć się, co wydarzyło się, kiedy Ane poszła popływać na Warszawiankę w samych kąpielówkach, bez zakłócania porządku, na luzie, czytajcie jej Instagram.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Ane Piżl (@ane_ratownica)

Każdego, kogo „zainteresował” temat podwójnych standardów gwiazdy zapraszają na stronę: topfreedom.pl oraz udostępnienie zdjęcia, które zwróci uwagę na temat z #topfreedompl 🔥

 


Lifestyle

Małgorzata Pieczyńska: Lepiej ugotować na szybko kaszę i jajko, niż cały dzień męczyć się w kuchni. Wtedy zyskasz czas na jogę

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 sierpnia 2022
 
„Mam wielu, nawet bardzo zamożnych, przyjaciół, którzy urządzają sobie przepiękne domy i ogrody, w których potem są urobieni po uszy. Zachowują się trochę jak własne służące i kucharki. A ja nie wiem, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na  zdrowie i przyjemność? Chciałabym jakoś ich zawrócić z tej drogi i opowiedzieć, jak ważne jest zadbanie o siebie”, mówi nam Małgorzata Pieczyńska, ambasadorka Joga Festiwal w Wierchomli. Małgorzata ćwiczy codziennie. Od 20 lat. Jest najlepszą reklamą dla jogi. Ma 62 lata i jest w znakomitej formie.
Kiedy zakochała się pani w jodze?
Zawsze byłam aktywna fizycznie, trenowałam akrobatykę sportową, jazdę konną, skoki do wody. Całe życie roznosiła mnie energia i intuicyjnie czułam, że potrzebuję sportu. Takie perpetuum mobile – im więcej wysiłku, tym więcej energii miałam. Jako dojrzała osoba doceniłam callanetics i nagle zrozumiałam wtedy, że dla ciała nie zawsze wysiłek cardio, czyli taki „z wywalonym ozorem” jest optymalny. Któregoś dnia przyjaciółka zaprosiła mnie na zajęcia jogi do warszawskiej szkoły przy ulicy Foksal. Poszłam, choć wydawało mi się, że to nie będzie pasowało do mojej osobowości. Dwadzieścia lat temu kojarzyłam jogę jako pasywne ćwiczenia, podczas których trzeba siedzieć i śpiewać mantry w oparach kadzideł.
Taki był wtedy stereotyp. Na szczęście dziś mamy większą świadomość. Powiem pani, że kiedy dwadzieścia lat temu pierwszy raz poszłam na zajęcia jogi, od razu zrozumiałam, że coś się dzieje w moim ciele. Wydawało mi się, że poruszyłam mięśnie, których nigdy nie używałam, mimo mojej regularnej aktywności fizycznej. Okazało się też, że to wcale nie są ćwiczenia pasywne. Mało tego, jeśli uważnie słucha się instrukcji, wymagają one wysiłku i to mnie totalnie zaskoczyło. Do tego stopnia, że na drugi dzień znowu poszłam do szkoły, bo poczułam, że muszę dowiedzieć się więcej.
Wkrótce zaczęłam też zastanawiać się, dlaczego nauczyciel nie mówi „stanie na głowie”, tylko „sirsasana”. Już na drugich, trzecich zajęciach zadałam sobie pytania: co to jest za język? Dlaczego on mówi „ardha chandrasana”, zamiast: „stań na jednej nodze, wyciągnij się, zrób pozycję, która się nazwa półksiężyc”? Dlaczego nie mówi po polsku, tylko używa sanskrytu? Kiedy zadałam to pytanie nauczycielowi i wtedy dostałam od niego „Drzewo jogi” B.K.S. Iyengara i natychmiast zachwyciłam się tą książką, bo zrozumiałam, jak wielką propozycją może być dla mnie joga. Dotarło do mnie, że wykonywanie asan to nie tylko fizyczność, bo regularna praktyka może się stać ścieżką rozwoju osobistego. Dowiedziałam się wielu rzeczy, np. tego, że człowiek, który nie szanuje ludzi, zwierząt, roślin, nie jest joginem, a zwykłym akrobatą. Joginem jest ten, kto przestrzega moralnych zasad, a oprócz tego dba o swoje ciało.

Dlaczego dbanie o ciało jest takie ważne?

Ciało jest nam dane, żeby fajnie przeżyć życie. Musimy o nie dbać, by nie przeżywać bólu fizycznego spowodowanego niesprawnością fizyczną i upokorzeń związanych z niesprawnością. Oczywiście niesprawność nie jest upokarzająca, ale jeżeli sami doprowadzamy do tego, że nie możemy zasznurować sobie butów w wieku 60 lat, to na pewno czujemy się zawstydzeni. Ja uważam, że my, ludzie, mamy obowiązek dbać o swoje ciała.

fot. IYD

Wiele kobiet dba o paznokcie, a nawet swój dom bardziej niż o kondycję i giętkość kręgosłupa. Mężczyźni prędzej pójdą na przegląd samochodu niż do lekarza.
Powiem pani, że mam wielu przyjaciół, nawet bardzo zamożnych, którzy urządzają sobie przepiękne domy i ogrody, w których potem są urobieni po uszy. Zachowują się trochę jak własne służące i kucharki. A ja nie wiem, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na ich zdrowie, na ich przyjemność. Chciałabym jakoś ich zawrócić z tej drogi i opowiedzieć, jak ważne jest wyważenie, zadbanie o siebie mentalne i fizyczne. Ale to jest trudne. Wydaje mi się, że kult męczeństwa, takiego cierpiętnictwa jest wszechobecny w naszej kulturze środkowoeuropejskiej. Niech pani pomyśli, jak głęboko w nas, kobiety, wpojono myśl, że musimy zaakceptować męża alkoholika, bo przecież przysięgałyśmy być z nim na dobre i na złe…
W dodatku większość kobiet uważa, że ważniejsza od dbania o swoje ciało jest opieka nad dziećmi. Chciałyby ćwiczyć, ale mówią, że przecież czas nie jest z gumy.
Tak, ale wtedy nie bierzemy pod uwagę tego, że z pustego i Salomon nie naleje. Jeżeli nie masz siły, zdrowia, witalności, to co masz dać swojemu dziecku? Dasz mu swoje zmęczenie i frustrację. Oczywiście postawisz zupę na stole, ale będziesz smutną żoną, matką, zmęczoną kobietą. A czy o to w życiu chodzi? Czasami naprawdę lepiej ugotować w kilka minut kaszę gryczaną i jajko sadzone, niż namęczyć się cały dzień nad pracochłonnym obiadem. Wtedy zostanie ci czas, by pójść na jogę i półtorej godziny poświęcić tylko sobie. Wyjdziesz z zajęć z prostym kręgosłupem, z symetryzowanym ciałem i z godnie podniesioną głową.

Co daje pani joga jako aktorce?

Mowa ciała jest dla mnie jest czymś oczywistym. Ja to widzę, ja tego używam. W jodze nie ma pozycji, w której mamy zgarbione plecy, zapadniętą klatkę piersiową jak u człowieka zdeprymowanego lub zmęczonego. Ciało w jodze jest ciałem symetrycznym z dumnie podniesioną głową, uwypukloną klatką i z cofniętymi barkami. Wychodząc od tej fizyczności, można potem jeszcze budować psychikę: spokojniejszą i bardziej harmonijną. Ja dziś staram się ćwiczyć codziennie, jeśli tylko mogę w szkole, a jeśli nie – sama. Zawsze po takiej sesji czuję, że lepiej oddycham, kroczę pewniej, jestem spokojniejsza i uważniejsza. Moje ciało jest dziś bardziej świadome.

fot. IYD

Dlaczego niektórzy podczas zajęć jogi płaczą? Przyznam, że coś takiego zdarzyło mi się przed laty i to było bardzo dziwne uczucie, nie potrafiłam tego płaczu powstrzymać.
Ciało wiele pamięta, wie lepiej, czego potrzebuje zmęczony, napięty człowiek. Jeżeli ja bym do pani powiedziała: „Weź się w garść, opanuj się, uśmiechnij się”, to byłyby tylko puste słowa, prawda?
Natomiast ciała nie da oszukać i kiedy ono pani podpowiedziało: „Wyprostuj się, weź oddech pełną piersią”, odblokowały się emocje. Joga to dużo więcej niż tylko aktywność fizyczna. Ale wcale nie trzeba się w to zagłębiać. Jeśli ktoś nie ma na to ochoty, joga może być dla niego po prostu tylko, jak dobry wysiłek fizyczny. Dziś powszechnie mówi się, że joga jest dla każdego.
Jak przekonać do niej ludzi, którzy np. mają nadwagę albo obawy, że z powodu kontuzji stracili już ruchomość w kolanach, czy barkach?
Joga jest dla każdego. Potrzebny jest tylko mądry, odpowiedzialny nauczyciel, któremu przed zajęciami należy powiedzieć o swoich kontuzjach i obawach. On będzie zwracał uwagę, jakich ćwiczeń taka osoba nie powinna wykonywać i czym może je zastąpić. Kiedyś miałam zabieg na oczy i dlatego nie mogłam wykonywać tzw. pozycji odwróconych. Uczestniczyłam w warsztatach, ale jak tylko czułam, że podnosi mi się ciśnienie w gałkach ocznych, to rezygnowałam np. z „psa do dołu”. Zamiast tego stawałam przy parapecie i robiłam skłon tułowia, maksymalnie do 90 stopni.
Niedawno została pani ambasadorką Festiwal Joga w Wierchomli. Czy będzie panią można tam spotkać?
Jeszcze nie jestem pewna. W moim zawodzie jest jak w kalejdoskopie, szybko wszystko się zmienia. Bardzo chciałabym jednak przyjechać, ponieważ wierzę, że warsztaty mają głęboki sens. Po pierwsze dlatego, że od razu można wejść głębiej w temat i poznać absolutnie fascynujących ludzi, joginów, którzy opowiadają o swojej pasji z niezwykłym zapałem. Po drugie: intensyfikacja zajęć (kilka godzin dziennie) daje taki efekt, jakbyśmy przez pół roku chodzili na zajęcia regularnie. Zawsze wracam z takich warsztatów z pełnym bakiem energii, którą mogę dzielić się z innymi ludźmi i którą mogę spożytkować kreatywnie w swojej pracy aktorki.
Małgorzata Pieczyńska, popularna aktorka, która od ponad 30 lat mieszka w pół na pół w Polsce i Szwecji (razem z mężem, gdzie aktywnie pracuje (teraz  jest w Geteborgu i kręci trzeci sezon serialu „Bäckström”. W Polsce Grała w „Wiernej rzece”, „Jeziorze Bodeńskim”, „Barytonie”, „Piłkarskim pokerze”, „Szpilkach na Giewoncie”, a od niedawna w „M jak miłość”. Od ponad dwudziestu lat joginka.

Lifestyle

18 małych rzeczy, które jeśli zaczniesz robić już teraz, sprawią, że za 10 lat wyprzedzisz wszystkich

Redakcja
Redakcja
13 sierpnia 2022
fot. Brittani Burns/Unsplash

Nie znajdziecie tu informacji w co inwestować, żeby za 10 lat nie martwić się o pieniądze. Nie znajdziecie też porad, jak zatrzymać czas, by kupić trochę życia lub dobrego nastroju młodszym wyglądem. Ani tego, jak zostać mistrzynią zen, gdy pali się świat. Na pewno zauważyliście, że są ludzie, tak podobni, a jednak inni od nas – ci, których życia wydają się podobne, ale sposób ich odbierania świata, podejmowania wyzwań i znoszenia porażek – napawa nieco zazdrością.

Potrafią żyć lekko. Jakby jakimś magicznym sposobem im życie szybciej przyniosło doświadczenie, spokój, pewność. Tak naprawdę jest kilka cech, które sprawiły, że te osoby zaczęły wcześniej od nas świadomie żyć. Czasem życie ich do tego zmusiło, innym razem tak zadecydowali. Ale dziś nie mają wątpliwości, wygrali.

Dobra wiadomość jest taka, że każdy z nas może żyć bardziej świadomie. Może nauczyć się jak wpływać na swoje życie – i nie mam tu na myśli totalnej kontroli. Los i tak nie raz pokrzyżuje nam plany, ale to jak to wszystko przyjmiemy i czy czy nawet na porażkach i upadkach uda nam się czegoś nauczyć, zależy już od nas.

18 małych rzeczy, które możesz zacząć robić już teraz, żeby za 10 lat wszystkich wyprzedzić

  1. Przyjaźnij się z ludźmi innymi od siebie. To poszerza horyzonty, uczy, otwiera na świat i pokazuje inne drogi i rozwiązania.
  2. Czytaj. Nie kilka linijek tu i kilkanaście tam. Czytaj książki, magazyny.
  3. Często pytaj siebie i ciesz się, że nie zawsze znasz odpowiedź. Całkowite bezpieczeństwo prowadzi do stagnacji.
  4. Naucz się gotować sam, to co zazwyczaj zamawiasz. Zadowolenie i niezależność gwarantowane.
  5. Naucz się układać wykorzystanie swojego budżetu tak, by czuć satysfakcję i zadowolenie, a nie ograniczenia.
  6. Bądź gotów  żyć tak, jak inni nie będą/nie chcą. Dzięki takiej zgodzie, bedziesz mógł żyć tak, jak inni nie mogą.
  7. Odłóż każdego miesiąca trochę pieniędzy.
  8. Bądź gotowy przyznać, że popełniłaś błąd – to nie wstyd. Wstyd, to popełniać błędy i:
    – nie widzieć ich za wszelką cenę,
    – nie być gotowym ich naprawić,
    – trwać w nich, by się do nich nie przyznać.
  9. Oczyść swoją przestrzeń. Naprawdę, chcesz spędzisz następne lata na gromadzeniu przedmiotów? To pierwszy krok do zrozumienia, czego naprawdę potrzebujesz.
  10. Zrób listę rzeczy, które lubisz i tych, których nie lubisz; zapisz te które cenisz i nie; tego co jest dla ciebie ważne. A potem wypisz rzeczy fundamentalne, te które według ciebie nigdy nie powinny się zmieniać pod wpływem innych, zdarzeń, rzeczywistości. Będziesz mógł wrócić do tej listy w trudnych momentach, gdy będziesz podejmować trudne decyzje. Pamiętaj, że te idee będą zmieniać się w czasie. Do listy zawsze można coś dopisać, a gdy coś wykreślisz – możesz zerknąć na nieaktualny punkt, bo to co teraz już nie jest najwazniejsze kiedyś doprowadziło cię do ważnego miejsca.
  11. Traktuj samego siebie poważnie – jeśli chcesz, żeby reszta świata też to robiła.
  12. Jeżeli ma w twoim życiu zagościć rutyna – niech to będzie „rutyna” dobrych praktyk. Powtarzanie czynności, które mają cię zaprowadzić do wymarzonego celu.
  13. Olej „to wszystko” tak wiele razy jak będzie trzeba. Zaczynaj od nowa. Nie ma ludzi, którzy osiągają sukces idąc po linii prostej.
  14.  Inwestuj w ludzi, nie  przedmioty.
  15. Pamiętaj, że nie ma cenniejszej wartości niż czas. Tylko nim nie da się hadlować. Korzystaj ze swojego tak, by nie musieć żałować.
  16. Naucz się odchodzić. To trudne, odchodzimy bardzo często – ale prawie zawsze zostawiamy sobie choć uchylone drzwi, stoimy w rozkroku, długo zastanawiając się, jak życie toczy się bez nas.
  17. Szanuj innych, szanuj siebie, szanuj świat.
  18. … i nie bądź nigdy toksyczna. Ani dla innych, ani dla siebie. Nie odbieraj sobie własnych zasobów i możliwości. Najważniejszym elementem lekkiego życia, które prowadzi cię do twojego celu jest koktajl z empatii i zdrowego egoizmu. Jakie dobrać propocje poznasz sama, gdy pewnego dnia pomyślisz sobie „lubię swoje życie, cieszę się, że jestem tutaj, choć jutro będę już w innym momencie”.

Każda z tych małych rzeczy, to jeden mały krok w świadomym rozwijaniu siebie, w budowaniu własnych solidnych fundamentów, w umiejętności odpuszczania w życiu, gdy trzeba. Zdziwicie się jak wiele ograniczeń sami sobie stwarzamy.


Zobacz także

Mudita zachęca do medytacji, w celu osiągnięcia równowagi wewnętrznej

Owczarek niemiecki – symbol wierności i odwagi. Co trzeba wiedzieć o tej rasie?

Nie masz dobrej ręki do kwiatów? Nic straconego, jeśli zaczniesz od tych 8 roślin doniczkowych