Lifestyle

Kurze łapki, lwia bruzda, obwisła szyja – 9 ćwiczeń, które się z nimi rozprawią

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
27 maja 2021
Photo by Nasim Keshmiri on Unsplash
 

Zmarszczki są niepożądaną przez kobiety oznaką starzenia się organizmu. Wraz z upływem lat włókna kolagenu i elastyny, będące głównym budulcem skóry, stają się coraz słabsze. Gładka, jędrna i pozbawiona zmarszczek cera to marzenie niejednej kobiety. Może nie każda z nas wie, ale to mięśnie twarzy wpływają na jej wygląd. Zacznijmy je ćwiczyć! Joga twarzy to świetna alternatywa dla botoksu – na czym polega?

Czym jest joga twarzy?

Technika jogi twarzy wywodzi się z Japonii. Łączy ze sobą elementy ćwiczeń wzmacniających mięśnie twarzy z odpowiednim oddechem, postawą ciała i nauką świadomej mimiki twarzy. Działa odprężająco, dotleniająco i relaksująco na cały organizm. Poprzez poprawę cyrkulacji krwi cera odzyskuje promienny wygląd, staje się młodsza, mięśnie odzyskują swój kształt, zmarszczki znikają, a organizm uwalnia się od napięć. Na twarzy i szyi mamy aż ponad 70 mięśni, o które warto zadbać – od teraz!

Jak często ćwiczyć?

Efekty, jakie daje joga twarzy są świetną i co ważne – naturalną – alternatywą dla medycyny estetycznej. Cera każdej z nas jest inna, wymaga nieco innego podejścia i intensywności ćwiczeń. Jednak niezależnie od przypadku najważniejsza jest regularność. Twarz ćwiczmy codziennie, przez 10 – 15 minut, a już po miesiącu widoczne będą pierwsze rezultaty. Stanie się to, o czym marzy większość kobiet – skóra nabierze młodzieńczego wyglądu, blasku, poprawi się jej koloryt, a kąciki ust przestaną opadać.

Ćwiczenia jogi twarzy – zaczynamy!

Rozluźnienie mięśni twarzy

Zrób mocny wdech, zaciśnij mięśnie twarzy i pięści. W napięciu pozostań przez 5 sekund. Wraz z wydechem wysuń język i rozluźnij mięśnie. Ćwiczenie powtórz kilka razy.

Wzmocnienie mięśni okrężnych ust

Połóż palce po obu stronach ust i rozciągnij je na zewnątrz, jednocześnie próbując zrobić „dziubek”. Pracują tylko mięśnie okrężne ust – nie marszcz brwi i czoła! Ćwiczenie powtórz 5 -10 razy.

Wzmocnienie mięśni policzkowych

Uśmiechnij się szeroko, otwierając przy tym usta. Otwórz szeroko oczy – wytrzymaj tak 10 sekund. Zauważ jak napinają się mięśnie całej twarzy. Zrób wdech nosem i przesuwaj powietrze z jednego policzka do drugiego, aż do momentu, w którym zabraknie ci tchu. Wypuść powietrze ustami. Ćwiczenie powtórz 3 razy.

Wygładzenie zmarszczki między brwiami „lwiej zmarszczki”

Otwórz szeroko oczy, tak jakbyś się czemuś dziwiła, wytrzymaj 10 sekund. Nie marszcz czoła i nie unoś brwi. Ćwiczenie powtórz 5 – 10 razy. Ułóż palce pomiędzy brwiami a linią włosów, delikatnie uciskaj i rozciągaj ten obszar.

Zapobieganie tworzeniu się bruzd przy ustach

Palce wskazujące umieść koło nosa, na wysokości kości policzkowych. Mocno przyciśnij je do skóry i 15 razy zmarszcz nos.

Redukcja kurzych łapek

Spójrz w prawo, na wprost i w lewo. Ćwicząc nie ruszaj szyją ani twarzą. Powtórz 5 razy.

Wzmocnienie mięśni szyi

Oprzyj podbródek na dłoniach i przyciskaj go przez 10 sekund. Ćwiczenie powtórz 3-5 razy. Przekręć głowę w prawo i unieś podbródek w stronę sufitu. Otwórz usta, dotknij językiem podniebienia, przełknij ślinę. Powtórz ćwiczenie – 3 razy w prawą stronę i 3 razy w lewą.

Ujędrnienie skóry żuchwy

Przesuwaj usta raz w prawą raz w lewą stronę – powtórz 5 razy.

Zapobieganie powstawaniu zmarszczek

Wymawiaj głośno i wyraźnie samogłoski – a, e, i, o, u. Ćwiczenie powtórz kilka razy.


Lifestyle

„How you doin'?”, bo ja (oh my god!) ryczę na specjalnym odcinku „Przyjaciół”

Redakcja
Redakcja
27 maja 2021
 

To nie będzie recenzja. To nawet nie będzie relacja. To nie będzie też nic, co można by nazwać obiektywnym. To będzie blogasek 40-letniej psychofanki serialu „Przyjaciele”. Osoby, która ogląda ten serial CODZIENNIE. Tak, dobrze czytasz – codziennie. No chyba, że coś wypadnie. Ale w takiej sytuacji zawsze na Facebooku pojawi się jakaś krótka wzmianka, filmik, kompilacja najlepszych wpadek, czy coś równie (pozornie) idiotycznego. Kończę ostatni sezon, przez łzy śmieję się z ostatniego żartu Chandlera i… zaczynam od początku. Wariatka? Trudno. Jestem z tym pogodzona – ten serial robi mi dobrze na głowę i tyle.

Specjalny odcinek „Przyjaciół” wjechał właśnie na platformę HBO GO.

Od tego ostatniego żartu zaczyna się odcinek specjalny. A później… jest już tylko bardziej nostalgicznie i wzruszająco. Do studia, w którym kręcono serial, po 17 latach wchodzi Ross (David Schwimmer). Wspomina kolejne sceny – pierwszy pocałunek z Rachel (wiedzieliście, że Jennifer i David naprawdę się w sobie podkochiwali?), scenę z parasolką. Na to wchodzi Phoebe, przytulają się…

Serce mi stanęło, kiedy, jako ostatni, do studia wszedł Matthew Perry. Głośny śmiech, łzy. Najbliższa mi postać. Bałam się, jak wygląda, jak się czuje, jak się zachowa. Przecież tak źle działo się w jego życiu. Zresztą. w tym specjalnym odcinku jest najcichszym bohaterem. Kolejne łzy popłynęły na widok rodziców Moniki i Rossa! I tak dalej, i tak dalej.

Ale moment! Nie będę Ci opowiadać całego odcinka. Mały spoiler – Joey przytył! I wszyscy wciąż ocierają łzy, od pierwszych minut. <3

Musisz to zobaczyć – Lisa Kudrow i Lady Gaga śpiewają o śmierdzącym kotku:

Ten, w którym „Przyjaciele” stali się częścią mojego życia

Gdyby powstał dziś, z dużym prawdopodobieństwem, wszystko byłoby inaczej. Ale „Przyjaciele” mają 27 lat. Powstali w czasach, w których monitory komputerów miały wielkie kineskopy, a nowinką techniczną był pager. W czasach, w których ludzie się ze sobą spotykali i rozmawiali, robili razem wszystko, nawet nic.

„Przyjaciele” są jak plaster na skaleczenie, jak rosołek na przeziębienie, jak przytulenie się do alpaki – robią dobrze na głowę, stresy, nerwy, doły, samotność. Ten serial ociera łzy, wpuszcza do pokoju promyk słońca i daje lekcje na zawsze. Znacie to? Flirtuj jak Joey, śpiewaj jak Phoebe, ubieraj się jak Rachel, sprzątaj jak Monika, żartuj jak Chandler i troszcz się o innych jak Ross.

Najmniej lubię piosenkę z czołówki. Jednak i ona jest symboliczna. „Pewnie nikt ci nie powiedział, że życie takie właśnie będzie: twoja praca to jakiś żart, nie masz kasy, a twoje życie miłosne obumarło. Jest trochę tak, jakbyś ciągnął zawsze na drugim biegu, i to nie jest twój dzień, twój tydzień, twój miesiąc, ani nawet twój rok, ale… ja zawsze będę przy tobie”. Brzmi znajomo? Cały ten serial brzmi znajomo. I nie dlatego, że go oglądam właściwie w kółko. Ja go przeżywam właściwie w kółko.  Pozornie durnowaty i o niczym, pokazuje fajne przemiany ludzkich losów, pokazuje, co to prawdziwa przyjaźń, jak walczyć o miłość (Ross), czy marzenia (Phoebe).

I choć już jestem dużo starsza niż bohaterowie „Przyjaciół”, wciąż lubię być jedną z nich.

Na koniec tego specjalnego odcinka aktorzy oglądają ścianę, na której podpisała się cała ekipa. Ktoś napisał: „Najlepsze 10 lat życia”. Ja dopiszę: „Najlepsze 20 lat życia. I kolejne, bo to nie koniec. Dziękuję”.

 

 

 

 


Lifestyle

„Można całe życie okazywać miłość, a po kilku latach partner mówi, że nigdy nie czuł, że był kochany”

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
27 maja 2021
Photo by Priscilla Du Preez on Unsplash

„Kiedy czuję, że ktoś jest dla mnie ważny? Kiedy wchodzę w jego świat, a on w mój. Kiedy myślę coraz więcej o nim, martwię się gdy nie dzwoni, chce dawać więcej od siebie. Miłości, ciepła, zrozumienia. Dzielić się tym co mam. Współtworzyć i być chwilami wyjątkowymi. Kiedy chcę, aby dzień się zaczynał od tego ukochanego głosu, kiedy obok mnie śpi lub w słuchawce, gdy dzwoni” – dzisiejsze Rozmówki Nieobyczajne o tym, po czym rozpoznać, że ta druga osoba to ktoś naprawdę dla nas ważny.

Marcin Michał Wysocki: Wczoraj przy okazji rozmów z przyjaciółmi wyszło, że może istnieć wyraźna różnica w postrzeganiu przez kobiety i mężczyzn, kiedy czują się ważni dla swojego partnera. Dla mnie, tak na szybko i na dużym poziomie uogólnienia, świadczą o tym, co najmniej, dwa sygnały:

Po pierwsze, kobiecie dla mnie ważnej, to znaczy takiej, z którą – jak wstępnie oceniam – mógłbym zbudować w przyszłości bliską relację, przyglądam się baczniej. Przede wszystkim POŚWIĘCAM JEJ UWAGĘ, czyli koncentruję się na tym co mi mówi, co ma mi do przekazania, kim jest. Ciekawi mnie jej świat, dlatego dużo ze sobą rozmawiamy. Ergo, poświęcam jej to, co mam NAJCENNIEJSZEGO – SWÓJ CZAS.

Po drugie, jeśli mówimy o sferze intymnej, to zdecydowanie nie namawiam jej do zbliżenia. Nie tylko z szacunku dla niej samej, lecz zwyczajnie wiem, że przyjdzie na to czas. Bo przecież, jeśli z tej mąki będzie chleb, to przed nami cała wieczność. Ponadto, jak powiedziała jedna z moich mądrych przyjaciółek (innych nie posiadam): „pierwszy wspólny raz można przeżyć tylko raz”, więc nie traćmy go w pośpiechu, na gorąco, w malignie pożądania i na chybcika. Nie namawiam takiej kobiety do seksu także dlatego, aby zbyt pochopnym postępowaniem jej nie spłoszyć i zniechęcić ją do poznawania mnie. Nie chciałbym znaleźć się na końcu długiej listy dupków, którzy chcą ją tylko – pardon – przelecieć.

Kumpelki, jak mi mówią, wkurza, gdy faceci nie poświęcają im uwagi. Gdy nie czują potrzeby ciągłego kontaktu z drugą osobą. Nie pokazują, że o nich myślą. Napiszą rano „dzień dobry” i już sądzą, że jest zajebiście. A jak jest z Tobą, Melanio miła?

Melisandra: Ach te oczekiwania. Nie oczekuję niczego, spodziewam się wszystkiego najlepszego. Miałam czas, że wydawało mi się że seks jest tym czynnikiem najważniejszym. Pokazującym zainteresowanie. Lub, że jak się odezwie on pierwszy po randce, to coś oznacza i takie tam.

Piszemy razem Marcinie już szósty miesiąc i też ewoluuję. Dziękuję Ci za to.

Wspólny czas, jaki się ze sobą spędza. Rozmowy, wyjazdy, czułość, szczerość i akceptacja. Patrzenie w oczy, czuły dotyk dłoni. Przytulenie. Niech sobie to płynie w swoim tempie i z tego się cieszyć. Tak jak  powiedziałeś. „Mamy przed sobą wieczność”. Poznawajmy się, odkrywajmy przed sobą. Umiejętność robienia sobie wzajemnie małych przyjemności i kolorowanie nawet pochmurnego dnia. Nam, kobietom, wydaje się, że jak fajnie było na pierwszej randce i była chemia, to już coś znaczy. No nie.

A podobno im więcej chemii, tym bardziej szkodliwe. Pojawiają się wtedy u obojga traumy, jakie mają w sobie do przepracowania. Jak ktoś ma ochotę na hardcore, to proszę – ja przeżyłam. I słowo „przeżyłam” nie jest przypadkowe. To było jak wojna, gdzie każdy wychodzi z ranami. Czas. Nie parcie i szybkie decyzje, nie ogień. Bo to się kończy. Jak się żarzy wtedy widać, że robi się poważnie.

Marcin Michał Wysocki: Przepraszam w tym miejscu Czytelniczki i Czytelników za małą prywatę – ale ja także jestem Ci wdzięczny, Meli. Dziękuję za wspólne rozważania na najważniejsze dla nas obojga tematy relacji międzyludzkich. Już po raz 22. na tych łamach, pomagasz mi choć na krótką chwilę zatrzymać się i pomyśleć o życiu, o sobie, o związkach…

Wracając do naszych baranów: to świetnie, że w tym temacie się zgadzamy. Oboje już doceniamy spokojne, wyważone podejście, które nie musi przecież zabijać w parze spontanu ani żaru. Czas, jak się wielokrotnie przekonałem, daje prawdziwą odpowiedź, jaki kto jest i czy faktycznie do nas pasuje. Jednak nie odpowiedziałaś na moje pytanie: kiedy dla Ciebie ktoś jest ważny?

Melisandra: Czuję, że tutaj od razu włącza się pytanie o miłość własną. Tak, to jest ważne i trzeba sobie dawać. Mężczyźni więcej jej chyba mają niż my, kobiety. Kobieta kocha tak bardzo, że zapomina o sobie. Tak jak kocha się dziecko. Bezwarunkowo. Często za to płaci, gdy spala się tym uczuciem na popiół. Nie zawsze umie przestawić radary na siebie i zachować balans. Jednak to jest jedna strona medalu, a druga to to, że życie jest cudowne razem. We dwoje. I kiedy ma się to wspaniałe uczucie, że zaczyna nam na sobie zależeć.

Kiedy czuję, że ktoś jest dla mnie ważny? Kiedy wchodzę w jego świat, a on w mój. Kiedy myślę coraz więcej o nim, martwię się gdy nie dzwoni, chcę dawać więcej od siebie. Miłości, ciepła, zrozumienia. Dzielić się tym co mam. Współtworzyć i być chwilami wyjątkowymi. Kiedy chcę, aby dzień się zaczynał od tego ukochanego głosu, kiedy obok mnie śpi lub w słuchawce, gdy dzwoni. Kiedy słyszę jego śmiech i snucie wspólnych planów. I nie mogę się doczekać spotkania. Przytulenia. Kiedy wszędzie zaczynam widzieć jego twarz i sylwetkę i tęsknić. Kiedy wkurzam się gdy się nie odzywa, że obiecał a coś było ważniejszego niż ja. Kiedy widzę swoją rozanieloną twarz w lustrze i nieprzytomne oczy. Nie mogę się na niczym skupić.

Nam się wtedy bardzo włączają oczekiwania oraz kontrola i bardzo trudno to wyłączyć, łapać dystans. W tym stanie każde Wasze słowo jest jak obietnica i pewność, że tak będzie. Bo my jesteśmy gotowe, a potem rzeczywistość pokazuje nam, że inne rozwiązania też mogą być dobre, niekoniecznie te na których się uwieszamy. Dla nas Wasze słowo jest wiążące i bardzo się tego trzymamy, przez co potem cierpimy. Wy macie często większe flow i luz niż my, gdy się na coś uprzemy i chcemy to mieć. Takie jesteśmy małe dziewczynki. Potem jest pretensja i złość. OBIECAŁEŚ!

Marcin Michał Wysocki: Czyli mężczyzna jest dla Ciebie ważny, gdy się o Ciebie troszczy i jest blisko (upraszczając). Nie zapomina o Tobie. A jak Ty okazujesz mu to, że coś do niego czujesz? Śmieszne, bo ja na to samo pytanie odpowiedziałem JAK JA SIĘ ZACHOWUJĘ wobec partnerki, żeby wiedziała, że jest dla mnie ważna, czyli: uważnie słucham, troszczę oczywiście i nie pcham się jej do łóżka. Nie wspomniałem o tym, kiedy sam dostrzegam, że jestem dla niej ważny. Natomiast Ty napisałaś odwrotnie: to, co myślisz i SKĄD WIESZ, ŻE ON coś do Ciebie czuje, a zabrakło mi tej drugiej strony: jak Ty okazujesz jemu swoje uczucia? Skąd on będzie wiedział, że zajmuje w Twoim sercu ważne miejsce?

Melisandra: Trudne pytanie. Można całe życie okazywać miłość, a po kilku latach partner mówi, że nigdy nie
czuł, że był kochany. Bo nie poczuł… Kiedy zajmuje to najważniejsze miejsce? Wie i czuje, że jest dla mnie najważniejszy, że wspieram go i doceniam? Daję mu to, co mam najlepszego. Jestem na jego wyłączność. Dobrze się czuję w jego towarzystwie i chcę w nim być jak najdłużej. Wie, że jest akceptowany taki jaki jest i że nie toleruję jego zachowania, które przekraczają moje granice. Szczerze dzielę się tym, co mam w sobie i jestem na niego otwarta. Słucham. Nie oceniam i nie krytykuję. Może być sobą. Kręci mnie seksualnie, może pokazać swoje słabości tzw. dupę. I nie będzie to wyśmiane ani wykorzystane. Kiedy widzi zawsze uśmiech na mojej twarzy, gdy go widzę, gdy pojawia się w moim otoczeniu. Widzi, że jest szanowany i otoczony kobiecym ciepłem. W oczach widzi moją miłość.

Marcin Michał Wysocki: To piękny obraz. Zwizualizowałem sobie Ciebie, otoczoną aurą uniesienia. Zdajesz się nie dotykać Ziemi. Masz taki błogi uśmiech, gdy patrzysz na niego swoimi wielkimi oczami pełnymi miłości. Widzę Cię otwartą, wspomagającą, kochaną. Gotową na kompromisy. Sfocusowaną na partnerze i jego potrzebach. Pragnącą tylko jego i nie zauważającą całego świata pozostałych mężczyzn. Spełniającą każde jego życzenie z uśmiechem. To wszystko za nic… jedynie za pamięć o Tobie, uwagę, troskę, poczucie zaopiekowania i bezpieczeństwa… Życzę Ci tego stanu Meli z całego serca, bo mężczyzna, który naprawdę kocha, dokładnie tego pragnie…

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

Zdrada? Jaka zdrada? Zdradą względem naszych uczuć było moje małżeństwo

Jak wybrać okulary by pasowały do twarzy i były modne?

10 rzeczy, które świadczą o tym, że wcale się nie starzejesz, tylko dojrzewasz