Lifestyle

Nieustannie powtarzałam, że nie mam pieniędzy. To był największy błąd

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
7 maja 2021
 

„Trzeba poznać prawo przyciągania, żeby wiedzieć, że energia podąża za uwagą. Kiedy wszystko zrozumiemy, dojdziemy do tego, że to my kreujemy nasze życie.” – mówi Marta Manterys, kobieta, która motywuje i dzieli się swoją wiedzą na temat tego, jak odblokować przypływ pieniędzy i wreszcie mieć ich więcej.

Klaudia Kierzkowska: Kim jest Marta Manterys, wielu znana jako twórczyni bloga „Pokochaj pieniądze”? Przybliż nam proszę swoje życie, opowiedz historię.

Marta Manterys: Przede wszystkim osobą, która bardzo chciała zmienić swoje życie. To czym się wcześniej zajmowałam, nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest to, że miałam duże marzenia, które chciałam realizować. Jednak nie wiedzieć czemu, nie działo się tak jakbym sobie życzyła. Zaczęłam zastanawiać się – dlaczego? Gdzie tkwi problem?

W Polsce pracowałam w branży turystycznej, od zawsze uwielbiałam podróżować. W 2003 roku wyjechałam do Londynu, gdzie spędziłam aż 13 lat. W 2015 roku, po kolejnej wizycie na Dominikanie, zrozumiałam, że właśnie tam jest moje miejsce na ziemi. Zostawiłam pracę, zabrałam wszystkie oszczędności i zaryzykowałam. Wyjechałam. Nie miałam pojęcia jak sobie poradzę, ale czułam, że muszę to zrobić. Muszę i chcę. Wierzyłam, że się uda. Jednak nieustannie coś stawało mi na drodze. Pieniądze uciekały i pojawiały się problemy. Chciałam zrozumieć dlaczego. Zaczęłam szukać i drążyć. Już w 2012 roku wiedziałam czym jest prawo przyciągania, jednak za nic w świecie nie umiałam go zastosować. Działałam, jeszcze bardziej i jeszcze więcej. Czytałam wiele artykułów, oglądałam filmiki na youtube. Wiedzę chłonęłam jak gąbka. Potrzebowałam dwóch lat pracy nad zmianą negatywnych przekonań na temat pieniędzy, by w końcu ruszyć z miejsca. Czy było łatwo? Nie, ale było warto.

Moje życie dziś wygląda zupełnie inaczej. Słuchałam mentorek, ale niestety na początku nie mogłam sobie pozwolić, aby korzystać z płatnych szkoleń. Pod koniec roku 2018 wykupiłam szkolenie od Katrina Ruth. Pamiętam, kosztowało 90 dolarów, co było dla mnie wtedy niemałym wydatkiem. Właśnie w tym momencie wszystko zaczęło układać się w jedną całość.

Dobrze rozumiem, że właśnie wtedy nastąpił przełomowy moment w Twoim życiu?

Dokładnie tak. Właśnie wtedy zrozumiałam, co było przyczyną niepowodzenia – złe przekonania na temat pieniędzy. Nieustannie powtarzałam, że nie mam pieniędzy. To był największy błąd. Zaczęłam nad sobą pracować. Wypisywałam na kartce wszystkie negatywne myśli dotyczące pieniędzy. Zwracałam uwagę na to co mówię. Nagle – mam to. Zrozumiałam, co robię źle. Kiedy zmienimy oprogramowanie, tak jak w komputerze, zaczynamy lepiej działać. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy jakie błędy popełnia. Sądzimy, że to z nami coś jest nie tak, że nie potrafimy. Wymyślamy milion rzeczy, a tak naprawdę sami sobie wyrządzamy krzywdę. Zaczęłam pisać afirmacje, ufałam mentorkom. Stałam się nową Martą.

Zaczęłaś inaczej postrzegać świat, inaczej się zachowywać. Jak na Twoją „przemianę” reagowali bliscy. Co mówili znajomi, przyjaciele, rodzina?

Mama namawiała mnie do powrotu z Dominikany do Polski. Pamiętam jak mówiła ”dziecko, przecież ty znasz języki. Wróć do kraju, znajdziesz dobrą pracę”. Odpowiedziałam „mamo, zaufaj mi, pracuję nad swoim umysłem”. Nigdy się nie poddałam. Nidy nie przejmowałam się tym, co na mój temat i moich przekonań sądzą inni. Wiedziałam, że wygram, że odniosę sukces. I tak też się stało.

Dla wielu to magiczne myślenie jest po prostu pierdołą, czymś bezmyślnym. Kiedy
zauważyłaś, że to działa?

W styczniu 2019 napisałam afirmację – mam ekstra pięć tysięcy złotych. I tak mocno zaczęłam w to wierzyć, tak nastawiłam swój umysł i tak się zaprogramowałam, że w maju tego samego roku patrzę, a ja to mam. Jeśli nasz umysł uwierzy w to, co napiszemy, to tak się stanie. I tak też było – i oczywiście nadal jest – w moim przypadku.

Zaczęłam zwiększać kwoty, skoro mogę mieć 5 tys., to przecież na pewno uda mi się zgromadzić i 6 i 8, 10 czy 20 tys. na miesiąc. Wszystko stawało się coraz bardziej niesamowite. To co  pisałam, po pewnym czasie spełniało się. Wszystkie nasionka, które siałam, zaczęły nagle kiełkować i kwitnąć. Wiele przedmiotów, które sobie wymarzyłam, kupiłam. Wyobraziłam sobie, że chcę mieć taki telefon, takiego laptopa, chcę zrobić taki remont w domu, wszystko się spełniało. Wszystko co sobie pisałam, bo to trzeba napisać, nie można tylko powiedzieć, spełniało się.

Wystarczy napisać i działa? To nie może być takie proste…

Oczywiście, że nie jest. Wszystko wymaga ogromnej pracy naszego umysłu. Trzeba dokopać się do negatywnych myśli nt. pieniędzy. Znaleźć miejsce, w którym się blokujemy. Niektórzy z nas boją się dużych pieniędzy. Od razu wyobrażają sobie ile podatku będą musieli zapłacić. Ten strach bardzo często sprawia, że pieniądze do nas nie przychodzą. Jak z cebuli musimy ściągnąć z siebie wszystkie warstwy. Musimy dokopać się do wnętrza i odnaleźć czystą energię. Samodyscyplina i samokontrola na początku są kluczowe. Trzeba poznać prawo przyciągania, żeby wiedzieć, że energia podąża za uwagą. Kiedy wszystko zrozumiemy, dojdziemy do tego, że to my kreujemy nasze życie. To my mamy wpływ na wszystko. Chcę pokazać, że dzięki zmianie myślenia można mieć duże pieniądze. Wystarczy zmienić przekonania, które blokują nas przed przepływem pieniędzy. Kiedy wszystko ułożymy sobie w całość, zmieni się nasze życie. To jest właśnie moja misja.

Prowadzisz bloga, masz swoją grupę na Facebooku. Co skłoniło Cię do zaistnienia w mediach społecznościowych?

Cały czas doradzałam i podpowiadałam znajomym, którzy narzekali na brak pieniędzy. Opowiadałam czego się nauczyłam, ale nie każdy to rozumiał, a nawet jak rozumiał, to w to nie wierzył. Mimo wszystko nie poddawałam się i non stop wszystkim dookoła mówiłam o pieniądzach. I to właśnie moi znajomi jako pierwsi zasugerowali, że swoją wiedzą powinnam dzielić się z innymi ludźmi. Ale jak, gdzie mam o tym mówić? Stałam w miejscu bo nie wiedziałam jak zacząć, co zrobić. Zastanawiałam się, po co mi to? Jednak cały czas gdzieś w środku czułam tę misję. Wiedziałam, że powinnam to zrobić. Chciałam dzielić się ze światem. I tak oto 27 marca 2020 roku założyłam grupę na Facebooku.

W ciągu roku Twoja grupa zgromadziła prawie 17 tys. członków. Powiedz mi, jak tego dokonałaś?

Jestem sobą. Jestem osobą autentyczną i szczerą. Chcę pomóc osobom, które marzą o większych pieniądzach. Tym, którzy chcą zapewnić swoim dzieciom lepszą przyszłość, którzy chcą zwiedzać świat i marzą o lepszym życiu. Mam serce na dłoni. Jestem pewna siebie i wierzę, że to co mówię ma moc. Mam w sobie pasję i miłość do ludzi. To wszystko przyciąga. Kiedy kierujemy się chęcią pomocy drugiej osobie gromadzimy wokół siebie dobrych i pozytywnych ludzi.

Media społecznościowe mają to do siebie, że przyciągają hejterów. Spotkała Cię kiedyś jakaś nieprzyjemna sytuacja?

Nigdy nie spotkałam się z hejtem. Wszystko uzależnione jest od naszego myślenia. Zawsze mówię, że otaczają mnie wspaniałe osoby. Wszyscy mnie kochają, uwielbiają i tak też się dzieje. Wszyscy doceniają moją pracę i wiedzę, którą przekazuję. Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłabym mieć wrogów. Na mojej grupie wszyscy się szanujemy i jesteśmy wobec siebie bardzo życzliwi. Jeżeli ja wychodzę do ludzi z sercem na dłoni, oni w taki sam sposób traktują i mnie. To działa w obie strony.

Z jakich przekonań bierze się to, że nie zarabiamy dużych pieniędzy albo wciąż mamy z nimi problemy ?

Ludzie nie chcą mówić o pieniądzach, traktują je jako temat tabu. Jednak są one czymś jak najbardziej neutralnym i należy o nich mówić. To my nadajemy im znaczenie. Jeśli mówimy,
że pieniądze są czymś złym, to tak też się dzieje.

Każda z nas chciałaby stać się bogatą kobietą. Podpowiesz mi, w pięciu żołnierskich radach, jak tego dokonać?

Po pierwsze, musimy zaakceptować siebie taką jaką jesteśmy tu i teraz. Nie ma znaczenia, ile ważymy, jak wyglądamy, czy mamy zmarszczki. Musimy siebie pokochać, a pojawi się pewność siebie. Musimy uwierzyć, że możemy góry przenosić.

Po drugie, powinniśmy pracować nad naszymi negatywnymi przekonaniami związanymi z pieniędzmi. Po lewej stronie kartki wypisujemy to co myślimy o pieniądzach, a po prawej piszemy przeciwstawne rzeczy. Przykładowo, po lewej stronie piszemy nie mam pieniędzy, a po prawej – zawsze mam dużo pieniędzy.

Po trzecie, musimy zacząć dostrzegać malutkie luksusy w naszym życiu i systematycznie zwiększać standard naszego życia. Zastanówmy się, w którym miejscu możemy zacząć zmieniać nasze życie na lepsze. Nie żałujmy pieniędzy na fajną sukienkę, czy wyjście do restauracji. Musimy zmienić standard swojego życia, wejść na inny poziom. Jestem Martą na poziomie pierwszym, a chcę być Martą na poziomie piątym. Dlatego też tu i teraz muszę zacząć myśleć tak jakbym już była na wyższym poziomie.

Po czwarte, słuchamy swojego serca i intuicji. Wyciszamy się, by usłyszeć co kryje się w środku. Intuicja zawsze doprowadzi nas do tego miejsca, w którym chcemy być. Jednak jeśli jesteśmy cały czas w biegu i nie mamy czasu aby usiąść i poświęcić sobie chociażby te 20 minut, to się nie uda. Intuicja, która chce się do nas dobić i dać nam pomysł, nie może się do nas dostać.

No i na koniec, bardzo ważne jest podjęcie decyzji. Decyduję, że od dziś zmieniam swoje życie. Mogę osiągnąć sukces i nie chcę, żeby moje życie wyglądało tak jak do tej pory. Bardzo duży wpływ ma na nas otoczenie. Jeśli nie mamy wokół siebie ludzi bogatych – ja ich nie miałam – to co robimy? W mediach społecznościowych szukamy osób sukcesu, czytamy ich posty. Kupujmy szkolenia, nie bójmy się wydawać pieniędzy.

 

Marta Manterys  Money Mindset Coach 💰
Pomaga zmienić negatywne przekonania na temat pieniędzy, by mieć ich więcej . 
Założycielka grupy FB IG @PokochajPieniądze oraz bloga pokochajpieniadze.pl
Prowadzi szkolenia oraz inspiruje do zmiany życia i wiary w siebie

Lifestyle

Dzień Matki, 26 maja – pora rozejrzeć się za oryginalnym prezentem

Redakcja
Redakcja
7 maja 2021
 

Dzień Matki to wyjątkowa okazja. Święto 26 maja, o którym nie powinno zapomnieć żadne dziecko – niezależnie od tego, czy ma lat kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt. Najmłodsi z powodzeniem mogą ograniczyć się do życzeń i własnoręcznie namalowanej laurki, ci starsi – powinni rozejrzeć się choćby za symbolicznym upominkiem. Prezent na Dzień Mamy wcale nie musi być duży czy kosztowny. To przede wszystkim gest, dowód pamięci. Jaki więc podarunek wybrać?

Kwiaty na Dzień Matki to absolutna klasyka – bukiet tulipanów wydaje się nieodzownym wyborem, ale nigdzie przecież nie jest powiedziane, że na nim właśnie trzeba poprzestać. Wręcz przeciwnie. Warto dobrać do niego coś więcej. Niespodziankę, która obdarowaną ucieszy, ale i zaskoczy.

Poszukiwany, poszukiwana: pomysł na prezent na Dzień Matki

Niemal każdy sklep już na początku maja wypełnia się propozycjami podarunków – okolicznościowymi zestawami, mniej czy bardziej przydatnymi drobiazgami oraz innymi uniwersalnymi przedmiotami, po których… w zasadzie nie widać, dla kogo i przy jakiej okazji są przeznaczone. Dlatego zdecydowanie lepszym wyborem będzie prezent personalizowany. Po pierwsze, zaprojektowany specjalnie na Dzień Matki. Po drugie, ozdobiony samodzielnie wybranymi napisami.

Możliwości jest mnóstwo, a każda z nich to doskonała szansa na to, by popisać się swoją kreatywnością i zaskoczyć mamę czyś naprawdę wyjątkowym. Dosłownie: jedynym w swoim rodzaju.

Personalizowany plakat

Nie ma się co oszukiwać – każdy od czasu do czasu marzy, aby znaleźć się na okładce czasopisma. Jakiego? To już zależy od konkretnej osoby, jej osiągnięć czy zainteresowań. Niestety prawdziwa publikacja często pozostaje poza zasięgiem ręki… ale i z tym można sobie poradzić. Pomoże w tym plakat personalizowany stylizowany na okładkę magazynu, na przykład plakat personalizowany w ramie JEJ STYL. Wystarczy dobrać odpowiednie zdjęcie oraz napisy i wymarzony prezent na Dzień Mamy gotowy.

Co więcej, personalizowany plakat będzie znakomitą i bardzo pomysłową ozdobą mieszkania. Jeżeli znudziły ci się już typowe pamiątkowe fotografie z wakacji czy obrazki z cytatami motywacyjnymi (o wątpliwej – dodajmy – skuteczności), samodzielnie zaprojektowany plakat okaże się świetną, ożywczą odmianą. Ubarwi kuchnię, salon czy domowy gabinet.

Kule do kąpieli

Kupowanie kosmetyków na prezent nie jest wcale łatwym zadaniem, a to ze względu na indywidualne upodobania. Co jak co, ale właśnie stosowane na co dzień kosmetyki dobiera się ze szczególną starannością – tak, aby nie tylko pomagały, ale też nie szkodziły. Z tego względu wybierając je na prezent na Dzień Mamy, warto zachować szczególną ostrożność – i być może dowiedzieć się zawczasu konkretnie, jakich modeli obdarowana używa, a jakich z różnych powodów unika.

Nie oznacza to oczywiście, że kosmetyki z założenia odpadają. Nic z tych rzeczy. Można chociażby sięgnąć po kule do kąpieli. BATHSECCO wyróżniają się miłym nie tylko dla ciała, ale i dla ducha aromatem włoskiego Prosecco, szczególnie popularnego ostatnimi czasy wina musującego przez wielu uważanego za równie smaczną, ale zdecydowanie mniej kosztowną alternatywę dla szampana. Pięknie pachnące kule sprawią, że każda kąpiel stanie się niezapomnianym przeżyciem – nie tylko ze względu na zapach, ale i złocisty brokat, który zabarwi wodę.

Śmieszne skarpetki

Zabawne podarunki zawsze są mile widziane. Niewiele jest takich okazji, przy których można by uznać je za niestosowne – i Dzień Mamy z pewnością się do nich nie zalicza. Dlatego wybierając prezent na Dzień Matki można śmiało zdecydować się na humorystyczny drobiazg – na przykład skarpetki z napisem. Śmieszne skarpetki damskie ZAJMIJ SIĘ DZIEĆMI to znakomity podarunek dla każdej mamy, która poświęca wiele czasu na zajmowanie się swoimi pociechami, poświęcając w zamian swój czas wolny… A przecież mamie, podobnie jak każdej kobiecie, należy się odpoczynek.

Dlatego w pakiecie z „motywującymi” skarpetkami warto też zadbać, by umieszczona na nich deklaracja nie pozostała wyłącznie w sferze życzeń. Dołączony do nich karnet do spa albo nawet kilka godzin czasu dla siebie z całą pewnością sprawią mamie wiele radości. Pozwolą jej się zrelaksować i odpocząć od nawału codziennych obowiązków. Kto jak kto, ale mama zasługuje na to najbardziej – a już zwłaszcza w dniu swojego święta.

Poduszka z nadrukiem

Poduszek nigdy za wiele – to jedna z mądrości dekoratorów wnętrz, którzy doskonale wiedzą jak ocieplić choćby najchłodniejsze pomieszczenie. Nie ma jednak powodu, by ograniczać się wyłącznie do dekoracyjnych i bardzo uniwersalnych poduszek dostępnych w pierwszym lepszym sklepie meblowym. Zamiast nich – albo: obok nich – można sięgnąć też po coś bardziej unikatowego, czyli personalizowaną poduszkę z własnym nadrukiem.

Poduszka PREZENT DLA RODZINY to jednocześnie ozdoba wnętrza czy podpora dla zmęczonej dniem pracy głowy, ale też oryginalne w swojej formie drzewo genealogiczne. Na miłej w dotyku poszewce znalazło się miejsce na nazwisko oraz imiona poszczególnych członków rodziny. Całość stanowi więc znakomity, wspólny prezent na Dzień Matki. Do tego kwiaty, kartka z życzeniami, rodzinny obiad (samodzielnie przygotowany!) i można godnie uczcić 26 maja.

Tysiące pomysłów na prezent na Dzień Mamy

Na powyższych propozycjach możliwości wcale się nie kończą. Wybierając pomysł na prezent, zastanów się, w jaki sposób twoja mama lubi spędzać wolny czas. Odłóż na bok to, czym zajmuje się na co dzień, a skup na tym, „co robi, kiedy nic nie musi”. Podarunek nawiązujący do jej hobby z całą pewnością będzie milszy niż cokolwiek „typowo praktycznego”… choć przecież zawsze można połączyć jedno z drugim.

Jeżeli mama przepada za gotowaniem, a przygotowywanie posiłków nie jest dla niej tylko codzienną koniecznością, a prawdziwą przyjemnością, notes na przepisy na pewno przypadnie jej do gustu. A i przyszłe pokolenia z pewnością z niego skorzystają, ukradkiem podglądając sposób na jedyny w swoim rodzaju sernik czy zapiekankę warzywną jak u mamy. Świętująca nie lubi dzielić się swoimi tajemnicami, a może w ogóle gotuje bez przepisów, każdorazowo wymyślając danie od podstaw? W takim razie zamiast notesu lepsza będzie skrzynka na zioła. Przyprawy uprawiane samodzielnie na kuchennym parapecie dodadzą smaku – i uroku – każdej potrawie.

Zawsze też jest dobra pora, by nakłonić mamę do choć odrobiny relaksu. Zapewnienie jej czasu dla siebie, czasu, kiedy cała reszta rodziny ma absolutny zakaz zawracania jej głowy, to jedna z możliwości, ale nie warto do niej tylko się ograniczyć. Może więc kieliszki do wina, które – w stosownych ilościach, rzecz jasna – znakomicie sprzyja wieczornemu odprężeniu? A jeśli nie zestaw kieliszków, to kieliszek jeden, za to… naprawdę porządny, taki w rozmiarze XXL? Ozdobiony indywidualnym grawerem sprawi, że hasło „tylko jedna lampka wina dzisiaj” nabierze zupełnie nowego znaczenia!

Kieszonkowe lusterko, drewniana szkatułka na biżuterię, planner książkowy dla mam lubiących zorganizowanie, wyśmienita czekolada dla amatorów słodkości, a może zabawny kubek… Kosz na piknik, bidon na siłownię, turystyczny ręcznik z mikrofibry, doskonałe dla zdrowia sole do kąpieli, a może leżak ze spersonalizowanym oparciem, znakomicie wpisujący się w jakże popularną ostatnio ideę slow life

Prezent, który znaczy więcej

Możliwości jest tak wiele, że aż trudno uwierzyć, jak często ograniczamy się wyłącznie do standardów zamiast poświęcić chwilę na znalezienie czegoś oryginalnego. Czegoś, co pokaże mamie, że jej prezent zaplanowany i przemyślany został z wyprzedzeniem, że to nie coś kupionego na ostatnią chwilę – bo w ostatniej chwili komuś przypomniało się o zbliżającymi się wielkimi krokami święcie. Oczywiście nie ma nic złego w bukiecie kwiatów, dobrej książce czy butelce wina, ale jeśli można postarać się o coś więcej, to dlaczego by nie skorzystać z tak doskonałej okazji?

*

Crazyshop.pl na Dzień Matki przygotowaliśmy całą kolekcję personalizowanych prezentów. Z łatwością znajdziesz wśród nich coś idealnego. Potem wystarczy już tylko chwila na ozdobienie wybranego podarunku własnymi napisami lub zdjęciem i… gotowe!

Artykuł partnera

 


Lifestyle

„Jest wielki. Będziesz zadowolona”. Że co?!

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
7 maja 2021
fot. Charles Deluvio, Unsplash

„Wielki” nie znaczy, że dobry. Przede wszystkim najważniejsza jest dobra vibra i przyciąganie się, bo choćby facet miał w spodniach boa dusiciela, bez wzajemnej fascynacji nic nie pójdzie. Przyciągam fajnych męskich facetów, bardzo szczerych i świadomych siebie i też niebojących zapytać się czego pragnie i czego szuka kobieta. Nie ma tabu i chowania się za „krzaczkiem”. Dziś Rozmówki nieobyczajne o tym, czy rozmiar ma znaczenie.


Marcin Michał Wysocki: Meli, to Ty mi powiedz, hahaha.

Melisandra: „Nie ważna szpada, ważne jak kto nią włada”. Niektórzy mają „szpady” pokaźnych rozmiarów i dużo o tym mówią, a gdy przychodzi już ta wymarzona chwila, to kobieta nie wie, co powiedzieć. Nie ze względu na szok przeżyty na widok okazu. Tylko… no szału w tym seksie nie było. Uwielbiam tekst „Jest wielki. Będziesz zadowolona”. Że co? Nie chcę uogólniać i krzywdzić, ale często koncentrujecie się na swojej końcówce, a nie myślicie o przyjemności kobiety, jak ją rozgrzać, co lubi, jakie są jej granice rozkoszy lub ich brak.

Marcin Michał Wysocki: O, wypraszam sobie! To jakieś obdarzone hojnie przez Los niedorajdy były, proszę pani, skoro nie skupiły się na Tobie, tylko na sobie…

Melisandra: Seks to nie tylko „włożenie”. Dla nas ważny jest dotyk, adoracja, pobudzenie wszystkich zmysłów: smak, zapach, dźwięk, zafascynowany wzrok na nas. Nawet nie musi być orgazm, bo sama pieszczota wiele nam daje. Fakt, że wiele kobiet nie zna swoich ciał, bo wiecznie nam się wmawia, że nasza przyjemność to grzech i to łącznie z naszymi partnerami, którzy raczej podają nam instrukcję obsługi do siebie. Nasze marzenia i fantazje seksualne uważają za wybryk natury, za zachłanność albo, że nam się w głowach poprzewracało. Mówi się głośno, że kobieta ma prawo do odczuwania przyjemności i ma zawsze prawo powiedzieć „NIE” kiedy jej to nie odpowiada.

Wielki członek to często dla nas ból, szczególnie kiedy nie jesteśmy na to przygotowane właściwie. Wy lubicie wejść na full, a nam wtedy podniecenie spada do zera albo wręcz oczy wychodzą na wierzch. Każda z nas indywidualnie odczuwa przyjemność i ma różną wrażliwość. Wasza końcówka to najczęściej wasze ego i często dość brutalne. A nasza joni, to największa wrażliwość i miłość. Nawet po pierwszym seksie z Wami, my już dopuszczamy Was tak bardzo w sobie, że zaczynamy chcieć związku, a dla Was to nadal tylko „końcówka” i umilenie sobie czasu. Chciałabym, abyś Ty opowiedział, co Twoim zdaniem lubią kobiety w czasie kochania się. Wiesz? Dostałeś kiedyś taką instrukcję do kobiecego ciała od innej kobiety?

Marcin Michał Wysocki: Of kors, jednak dzieje się to podczas budowania napięcia między kochankami, na etapie, gdy rozmawiamy, planujemy, fantazjujemy, co będziemy razem robić, gdy już się spotkamy. Natomiast w żadnym wypadku, podczas seksu! Mimo że ZAWSZE próbuję odnaleźć właściwe przyciski na własną rękę i bez proszenia o instrukcję, to zdarza mi się i spytać, czy kobieta ma akurat ochotę na daną psotę… Jednak mam na tyle doświadczenia, że generalnie umiem zaobserwować to, co kobiecie sprawi największą rozkosz i bez tego…

Melisandra: Mężczyźni piszą i pytają, co lubimy. Proszą o listę naszych niespełnionych, erotycznych marzeń. To jest wspaniała wstępna gra do wzajemnego rozpalenia zmysłów. A  potem już tylko sama przyjemność. Pytanie się kobiety o jej listę życzeń nie jest niczym złym czy niewłaściwym. Mówi wiele dobrego o facecie, pod warunkiem że kobieta zna siebie i swoje ciało. A niestety my się wstydzimy nawet stać nago przed lustrem i oglądać z przyjemnością swoje ciało. Nie znamy budowy własnych cipek, ich koloru, kształtu. Wy się nami zachwycacie i kochacie nasze kształty, które Was podniecają, a my nie umiemy przyjąć nawet komplementu. Jesteśmy dla siebie bardzo surowe.

Na szczęście jest coraz więcej świadomych seksualnie mężczyzn, przynajmniej ja trafiam na takich od pół roku. Co to znaczy? Skupieni na naszej przyjemności, akceptujący nas takimi jakimi jesteśmy, praktykujący seks tantryczny, nie zainteresowani „włożeniem”, a sztuką kochania się z długim pettingiem, stworzeniem atmosfery, przeciąganiem gry; prowadzący kobietę do świata rozkoszy, gdzie ona odpływa i zapomina o bożym świecie… Koncentrowanie się tylko na końcówce i na cipce, to, jak mawiała Michalina Wisłocka, „wchodzenie do pięknej świątyni tylnymi drzwiami”.

Ale co tu dłużej opowiadać, to Ty powiedz. Czy liczba, rozmiar, wiek są ważne? Czego w tych intymnych podróżach Kobiety szukają u Ciebie, w Twoich ramionach? Co im oferujesz od siebie?

Marcin Michał Wysocki: Skupię się na – powiedzmy – zbiorowych odczuciach pośród grupy moich znajomych i przyjaciół. Myślę, że wiek w relacjach ma coraz mniejsze znaczenie. Niektórzy wręcz deklarują, że wiek, wysokość, ROZMIAR i inne PARAMETRY, to jedynie CYFRY, a liczy się jakim zbiorem cech jesteśmy naprawdę. Nasz niepowtarzalny indywidualizm. Dlatego wzajemnie interesujemy i zaczepiamy się z kobietami o bardzo szerokim wachlarzu typów i cech. Bez specjalnych ograniczeń w żadną stronę, gdyż bywa, że zarówno dobrze gada mi się z dziewczyną 35, 45 jak i 60 lat. To, czy jesteśmy dla siebie interesujący jest BARDZO INDYWIDUALNE i nie zależy od wspomnianych parametrów, tylko od osobniczego, niepowtarzalnego uroku…

A czego kobiety szukają? Myślę, że tak naprawdę MIŁOŚCI. I choć zdarza mi się spotykać tzw. korporacyjne suki – jak siebie nazywają – które opowiadają, jak to w dynamicznym parzeniu się (szczególnie w klimacie BDSM) odnajdują odstresowanie, antydepresant, czy wolność, a niespotykana w ich normalnym czy/i zawodowym życiu uległość, to właśnie ten drugi biegun, który je ustawia na właściwym azymucie, to jednak tego nie kupuję. Tak samo, jak nie przekonują mnie trzydziestokilkulatki, które twierdzą, że przygodny seks to nie tyle potwierdzenie swojej kobiecości i atrakcyjności, co sport, który uprawiają dla czystej przyjemności. BULLSHIT. Moim zdaniem mają nadzieję, że może tym sposobem odnajdą właściwego faceta, skoro to nie powiodło się innym. W dodatku takiego, który będzie dobrym kochankiem… Okej, a Ty, kogo najczęściej przyciągasz?

Melisandra: Różnie, od dwudziestu paru do pięćdziesięciu. Najczęściej wolne ptaki jak ja. Co mi daje coraz więcej informacji od życia, że chyba standardowy związek nie jest moją domeną. Czytam też fora kobiet i widzę, że coraz bardziej otwierają się na eksplorowanie siebie i różnych upodobań z mężczyznami. Dają sobie coraz więcej wolności i doświadczania. Ale my tu nie o mnie tylko o… size…

Bardzo popularne jest przesyłanie między sobą rozbieranych fotek. Mężczyźni wysyłają fotki swoich penisów – galeria ujęć pod różnym kątem, a kobiety wysyłają facetom swoje wdzięki w różnych pozach, filmiki itp. I mężczyźni, i kobiety pokazują swoim znajomym nagie zdjęcia swoich wybranków i porównują, i dyskutują. Co do rozmiaru i nie tylko. I błagam, bez oceny. Ludzie w różnym wieku, statusie majątkowym i wykształceniu. Uważają, że atrakcyjność ciała jest kluczowa. Kręci nas obrazek. A tak naprawdę każdy z nas jest inaczej zbudowany i inaczej do siebie pasujemy.

„Wielki” nie znaczy, że dobry. Przede wszystkim najważniejsza jest dobra vibra i przyciąganie się, bo choćby facet miał w spodniach boa dusiciela, bez wzajemnej fascynacji nic nie pójdzie.
Przyciągam fajnych, męskich facetów, bardzo szczerych i świadomych siebie i też niebojących zapytać się czego pragnie i czego szuka kobieta. Nie ma tabu i chowania się za „krzaczkiem”.

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

A – jak alimenty, czyli alfabet świeżej rozwódki

Radość Życia

8 przeszkód na Twojej drodze do szczęścia!

Dlaczego obsesyjnie pragniemy tych, którzy nie są nami zainteresowani