Lifestyle

Jak się nie wpakować w życiowe bagno, czyli krótki poradnik dla tych, co tracą nadzieję

Redakcja
Redakcja
13 maja 2019
Fot.iStock/cyano66
 

Czasami znajdujemy się w naszym życiu w miejscu, do którego nigdy nie chcielibyśmy dotrzeć. Przeklinamy wtedy zły los, zastanawiamy się jaka siła sprawiła, że utknęliśmy w martwym punkcie i grzęźniemy w kłopotach po uszy. Otóż brutalna prawda jest taka, że zazwyczaj jest to po prostu wypadkowa złych decyzji, naszego zachowania i kroków, które powzięliśmy świadomie. Co zrobić, by takich sytuacji było jak najmniej? Zastosować kilka, banalnie prostych zasad.

Jak się nie wpakować w życiowe bagno

1.Pilnuj swoich spraw

Dosłownie. Nie pozwól innym, by decydowali za ciebie. Sprawdzaj umowy, które podpisujesz i inne dokumenty, od których wiele zależy. Ufaj bliskim, nie popadaj w paranoję, ale nie bądź lekkomyślny. Pomyłki, wpadki, dziwne sytuacje zdarzają się również osobom, które mają najlepsze intencje.

2. Nie pomagaj innym na siłę

Bo stracisz przyjaciół i własną energię. Oraz bardzo się rozczarujesz. Nie dawaj dobrych rad tam, gdzie ich nie chcą, bo i tak nikt ich nie posłucha. Co innego, gdy ktoś zwróci się do ciebie o pomoc lub wskazówkę. Pamiętaj jedynie, by nie wykraczać poza swoje możliwości, zasoby i kompetencje.

3. Nie kłam

Bo to zazwyczaj prowadzi do zapętlenia, z którego trudno wyjść. Stracisz zaufanie bliskich, stracisz w oczach tych, na których ci zależy, z czasem sam nie będziesz mógł spojrzeć w lustro.

4. Nie składaj obietnic bez pokrycia

Zwłaszcza, jeśli robisz to tylko po to, by zyskać czyjąś akceptację lub przychylność. Składając deklaracje, których nie możesz wypełnić stajesz się podwójnym zakładnikiem – swojego sumienia oraz osoby, której coś obiecałeś. Ona liczy na twoją słowność, ty na cud, który sprawi, że się wywiążesz z danego słowa. A cuda się raczej nie zdarzają.

5. Nie pożyczaj pieniędzy

Oczywiście, bywają sytuacje kryzysowe, kiedy taka pożyczka od znajomej osoby dosłownie „ratuje ci życie”. Jeśli jednak potrzebujesz jakiejś kwoty na coś, bez czego zdecydowanie przeżyjesz, a na co cię nie stać, nie sięgaj po cudze. Takie pójście na łatwiznę sprawi, że przestajesz szukać rozwiązań i tracisz zdolność rozsądnego myślenia o swoich zasobach finansowych. Nie stać cię? Nie bierz.

A poza tym, uszy do góry. Nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać – mawiał klasyk.


Lifestyle

Miłość przychodzi po cichu, jak stary przyjaciel. Musisz tylko zacząć w nią wierzyć i się… postarać

Redakcja
Redakcja
13 maja 2019
5 języków miłości
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Szybciej, mocniej, więcej. To niezrozumiałe szaleństwo definiuje już chyba każdą dziedzinę naszego życia. Chcemy wyjechać na egzotyczne wakacje i zobaczyć „wszystko”, ale zapominamy o tym, by odpocząć. Chcemy, żeby nasze dzieci mówiły biegle po angielsku, niemiecku i francusku, ale nie zwracamy uwagi na to, że nie potrafią mówić poprawnie w języku ojczystym. Chcemy dać bliskim jak najwięcej tego, co wymierne, ale nie dajemy im swojej uwagi, czasu, uczucia. Nasze związki też dopadła ta przeklęta choroba. Krótkowzroczność. Chęć bycia z kimś emocjonalnie „bezwysiłkowo”, przy jednoczesnej pewności, że ta osoba do nas należy. Bo przecież na to zasługujemy.

Kiedy wchodzisz w nowy związek, nie myślisz zazwyczaj, że ta relacja prędzej czy później się rozpadnie. Rozpiera cię duma, szczęście, poczucie, że w końcu znalazłaś „tę właściwą osobę”. Chcesz właśnie w ten sposób odczytywać wszystkie znaki. Przecież lubicie tę samą muzykę, tak samo przygotowaną kawę, wstajecie o tej samej godzinie… To nie może być przypadek. Ale potem przychodzi codzienność i okazuje się, że jednak więcej was różni niż dzieli. Że on woli czasem pobyć sam, a ty czujesz się wtedy samotna. I zamiast starać się uzupełniać, zrozumieć, pokochać, oddalacie się od siebie twierdząc, że to jednak nie było to. Szukasz dalej i historia się powtarza, w nieskończoność. Łatwo idzie ci rezygnowanie. Łatwo nie wierzyć, że mogło się udać, gdybyście tylko się bardziej postarali.

W miłości, jak w życiu szukamy łatwych, szybkich rozwiązań i pięknej oprawy, coraz mniej liczy się to, co naprawdę… Zachwyca nas para staruszków spacerująca w parku za rękę, a jednocześnie zastanawiamy się z przerażeniem nad tym, jak to jest przeżyć całe życie z jedną osobą, wziąć odpowiedzialność za siebie, za partnera, za związek „na zawsze”. Im większą świadomość mamy tego, jak bardzo się zmieniamy, tym bardziej się boimy. Bo przecież chcemy pięknej, bezproblemowej miłości, a nie kłótni, zdrad i łez. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że taką piękną miłość musimy wypracować sobie sami.

Skąd się bierze ten nasz pęd ku czemuś, co istnieje tak naprawdę jedynie na kartach książki lub filmowego scenariusza? „Łatwa”, piękna, „estetyczna” miłość uwodzi, miłość „twarda”, przyziemna, codzienna i życiowa jest wysiłkiem podejmowanym z pełną świadomością, że się kogoś wybrało na partnera, że chce się z nim być. Bo miłość to wybory, codzienne. Te prostsze i przyjemne, jak kierunek, w który udamy się na wspólny urlop i te skomplikowane – w jakim kraju zamieszkamy, jeśli dzielą nas tysiące kilometrów i kiedy poznać ukochanego z twoimi dziećmi z poprzedniego związku. Miłość to olbrzymia logistyka, organizacja i wzajemne uzupełnianie się. Może na początku jedynie jest błyskiem szaleństwa, zapomnienia. Jeśli przerodzi się w głębokie uczucie, zależy bardziej od naszego rozsądku niż serca. Ale to wcale nie odbiera jej piękna, wręcz przeciwnie.

Wszystkim tym, którzy pragną miłości jak z książkowego romansu lub pięknego filmu w kinie, chciałabym odpowiedzieć cytatem z powieści mojej ulubionej autorki, Lucy Maud Montgomery: „Być może wielkie uczucie nie wkracza w nasze życie w blasku i glorii jak rycerz na koniu; być może wkrada się cichutko, jak stary przyjaciel; być może rozwija się w pozornej monotonii, by nagły błysk olśnienia ujawnił rytm i ukrytą muzykę. Być może miłość rozwija się naturalnie z pięknej przyjaźni, jak herbaciana róża z zielonego pąka.”


Lifestyle

Dobry detoks? To ulga bez chorych wyrzeczeń

Redakcja
Redakcja
12 maja 2019
Fot. iStock / nerudol

Detoks kojarzy nam się z pasmem wyrzeczeń, a niejednokrotnie frustrującym do granic możliwości uczuciem głodu. Lubimy rzucać się na tzw. głęboką wodę, szczególnie, gdy grunt pali nam się pod nogami: urlop, ślub, zjazd szkolnego rocznika, spotkanie z byłym partnerem, nowy partner – okazje w zasadzie można by mnożyć bez końca. Prawda jest taka, że ile ludzi, tyleż powodów.

W opinii Uli Mijakoskiej  – dietetyczki oraz twórczyni metody diet coachingu, autorki 5 książek o świadomym odżywianiu się, w tym m.in.: „Stres na detoksie” i „Zupowy detoks”, zamiast się katować jednodniowe detoksy warto wprowadzić do repertuaru na stałe. Wówczas coś, z czego potrafimy zrobić sobie okazjonalną ‘gehennę’, staje się przyjemnym nawykiem poszerzającym świadomość potrzeb własnego ciała. Ekspertka zapewnia nas, że korzyści płynące z tej nowej zmiany będą nieocenione, a z każdym kolejnym razem będzie nam łatwiej przejść cały proces.

– Ważne, by detoks nie miał dramatycznego przebiegu, tymczasem niektórzy zaczynają stosować radykalne środki, np. diety składające się z samych soków warzywnych trwające ponad trzy tygodnie albo posty oczyszczające na bazie kiełków czy ryżu. To nie jest najlepszy pomysł. Zalecam wprowadzenie zmian, które pomogą nam oczyścić ciało i poczuć się z nim dobrze, ale metodą małych kroczków – namawia Mijakoska i na początek podaje nam ściągę w postaci listy zdrowych produktów, w które warto się zaopatrzyć oraz tych, których lepiej unikać.

Jakie produkty są wskazane, czego unikać?

Żywność o właściwościach oczyszczających to:

  • warzywa korzeniowe, zielone i świeże soki warzywne
  • bezglutenowe kasze: quinoa, ryż nieoczyszczony, kasza jaglana i gryczana
  • owoce, awokado
  • orzechy, migdały, nasiona,
  • grzyby
  • masło ghee i oliwa
  • herbaty ziołowe

Produkty niezalecane:

  • nabiał, szczególnie sery białe, żółte, śmietana, jaja,
  • produkty zawierające gluten,
  • alkohol,
  • kawa, napoje gazowane,
  • smażone potrawy,
  • przetworzony cukier i sztuczne słodziki

CZYM JEST DETOKS?

Proces detoksykacji to w opinii Mijakoskiej nie to samo, co głodzenie się. Oznacza on oczyszczanie organizmu ze szkodliwych substancji i jest nam stale potrzebny.  – W trakcie odtruwania nie dajesz swojemu ciału tego, co jesz na co dzień, pozbywasz się niezdrowej, śmieciowej żywności, a zastępujesz ją wspaniałymi witalnymi produktami np. tymi, które wymieniłam. Proponuję wprowadzić do swojego stałego harmonogramu dzień radykalnego oczyszczania, docelowo np. raz w tygodniu. Jest on zalecany osobom zdrowym, osoby chore powinny skonsultować się z lekarzem – radzi twórczyni diet coachingu.

Taki dzień detoksu najlepiej zorganizować w weekend, bo mamy więcej czasu dla siebie. Najlepiej zacząć od stosowania dnia detoksu raz w miesiącu.

JEDNODNIOWY DETOKS (sprawdzony przepis)

Zaczynamy rano ok 8.00 wypiciem szklanki wody z cytryną – ilość cytryny zależy od upodobania, może być sok z pół cytryny albo z całej.

Po pół godzinie, czyli ok 8.30 wypijamy ‘glutek’ z siemienia lnianego, czyli wieczorem zalewamy 1 czubatą łyżkę siemienia lnianego wsypujemy do szklanki i zalewamy wrzącą wodą, a rano wypijamy tylko płyn czyli wspomniany ‘glutek’.

Śniadanie 9.00, propozycje do wyboru:

– Zupa miso

– Owoce, ale nie kwaśne, raczej jabłka, gruszki, morele, owoce jagodowe – możemy z owoców przyrządzić mus, ugotować je na parze i zmiksować  – jest to ważne, gdy temperatura na zewnątrz nie jest wysoka, gdy jest nam zimno.

– Sok lub koktajl warzywno-owocowy: ja uwielbiam jarmuż zblendowany z imbirem, selerem naciowym, jabłkiem lub marchewką i pomarańczami

Śniadanie ma zaspokoić głód, mamy dokładnie przeżuwać owoce i jeść lub pic powoli sok lub koktail albo zupę miso.

Następnie, o 10.30 możemy wypić kubek gorącej wody samej lub z imbirem i/lub cytryną albo kubek herbaty ziołowej np. mięta, pokrzywa – pamiętaj by dodać do niej kilka kropel cytryny bo wtedy żelazo w niej zawarte  trafi do krwi, melisa, rumianek, lipa.

O 11.00 pijemy sok lub zblendowane owoce lub warzywa – możemy go przygotować więcej, gdy zaczynamy odczuwać głód. Możemy tutaj wykorzystać swoją kreatywność i przyrządzić najróżniejsze soki np. marchew, seler, pietruszka, imbir, burak, pomarańcz lub cytryna albo, morele i brzoskwinie, truskawka z malinami i jagodami.

Obiad 13.30, przygotuj jedno z dań:

– Surówka z surowych warzyw z kiełkami – starte marchew, pietruszka, seler, natka pietruszki, kiełki

surówka z kiszonej kapusty z marchewką i cebulą.

– Surówka z ogórków kwaszonych z cykorią i zieloną pietruszką.

– Gotowane kasze bezglutenowe ze szczypiorkiem, lub rukolą a do tego brokuły, kalafior, kapusta, seler naciowy itp.

Ok. 15.00 herbata ziołowa

Ok. 15.30 sok warzywny

Ok.16.00 herbata ziołowa

Ok 17.00 koktajl warzywny

Kolacja 18.30: sałatka z surowych warzyw, z kiełkami i gdy jesteśmy głodni z dodatkiem kaszy lub ryżu.

Ok. 19.30 na koniec dnia zupa miso – łatwa, bo dodajesz wrzątku do miso i wypijasz.

Ok 20.30 kąpiel – weź kąpiel w wannie, możesz dodać  ulubione zioła, np. dla relaksu rumianek i kwiat lipy (100g rumianku i 100g kwiatów zalać 2 l wrzącej wody, całość po 1 h przecedzić i wlać do wanny)

W tym dniu, można iść wcześniej spać, jeśli będziemy głodni, to przed snem zjedzmy trochę selera naciowego albo napij się ciepłej wody z cytryną.

Taki sokowo-sałatkowy dzień oczyszczania wraz ze stosowaniem zrównoważonej diety jest najlepszym wyborem po świątecznym przeciążeniu organizmu. Efektem jest spadek masy ciała, lepsze samopoczucie, wrażenie lekkości i przypływ energii.

W trakcie dnia odtruwania niektóre osoby mogą poczuć się źle, może je boleć głowa, mogą być rozdrażnione, a na skórze mogą pojawić się wypryski. Są to efekty usuwania toksyn z organizmu.

Gdyby w trakcie dnia odtruwania te efekty zaczęły nas niepokoić, zawsze można przerwać detoks.

CZY DETOKS MOŻE ZASZKODZIĆ?

Może, gdy jest przeprowadzany przez osoby, które nie są do niego przygotowane, a nastawione są na szybkie i spektakularne efekty.  Niektóre osoby przedłużają dzień sokowy do wielu dni bez wcześniejszych etapów odtruć i bez stosowania zrównoważonej diety.

AKTYWNOŚĆ W TRAKCIE DETOKSU

Na różne diety odtruwające każdy z nas może reagować inaczej. Zdaniem Mijakoskiej najważniejsze jest traktowanie siebie w sposób delikatny, z uważnością i słuchaniem swojej intuicji. Oczyszczanie ciała może wywoływać u niektórych osób także najróżniejsze reakcje emocjonalne. Zmiana diety może spowodować płaczliwość, rozżalenie, irytację, nerwowość i emocje tłumione do tej pory znajdują swoje ujście.

ODDECH i 10.000 kroków dziennie

– Oprócz wprowadzenia do codziennej diety dobrej żywności i eliminacji pewnych produktów, naucz się oddychać przeponą, wtedy będziesz wykorzystywać swoje płuca w pełni a tym samym dostarczysz więcej tlenu czyli energii swojemu ciału: wszystkim komórkom, organom i narządom – radzi ekspertka.  – Kolejna ważne zadanie do wykonania to ruch, cokolwiek wybierzesz ważne, by był to ruch codzienny – wyznacz sobie cel 10.000 kroków dziennie.  Na sam koniec listy ‘odtrutek’ – woda niegazowana – która jest najskuteczniejszym płynem odtruwającym. Pij co najmniej 6 szklanek dziennie – zaleca.

RADYKALNY DETOKS VS. GŁODÓWKA

Przynajmniej raz w roku możemy stosować kurację oczyszczającą lub głodówkę. W trakcie głodówki nie należy stosować środków przeczyszczających, natomiast pijemy wtedy ciepłe herbaty, soki z owoców i warzyw. Głodówkę najlepiej przeprowadzić wiosną, albo późnym latem. Głodówka powinna trwać co najmniej 3 dni, gdyż ciało potrzebuje co najmniej 72 godzin na wydalenie toksyn. Po zakończeniu głodówki stopniowo wracamy do normalnego jedzenia, zgodnie z zasadą małych kroków.

JAK CZĘSTO, ŻEBY BYŁO BEZPIECZNIE?

Post jest obecny w medycynie zachodniej i wschodniej (chińskiej i ajurwedycznej) od tysięcy lat. Oznacza całkowite wstrzymanie się od jedzenia, ograniczenie dziennego menu do jednego posiłku albo eliminację z diety niektórych pokarmów, np. nabiału Proces może trwać od jednego dnia do nawet kilku tygodni.

W trakcie postu na bazie płynów po 2, 3 czy 4 dniach może pojawić się uczucie głodu, które wkrótce mija, ale ponowne odczuwanie głodu oznacza, że nadszedł czas zakończenia postu. Możemy samodzielnie pościć nie dłużej niż 7 dni, spożywając jedynie płyny, a do 14 dni, gdy sięgamy po pokarmy stałe. Taki stan rzeczy związany jest z możliwościami układów wydalniczych naszego ciała. Dłuższe odtruwanie dobrze robić pod kontrolą doświadczonego praktyka, gdyż w trakcie wielodniowego postu mogą pojawić się bóle głowy, wypryski, zmęczenie, osłabienie, o których wspomniałam. Dobrym rozwiązaniem są więc krótsze posty: przez jeden dzień, ale regularne, np. raz w tygodniu lub raz w miesiącu. Posty prowadzone regularnie raz w tygodniu czy raz w miesiącu dają poczucie autonomii i są szczególnie istotne dla osób żyjących w ciągłym stresie.

Efekty jednodniowych detoksów lub postów to: koniec niestrawności i bezsenności, definitywne rozstanie z zatwardzeniami, zaparciami, bólami głowy, problemami skórnymi, napięciem przedmiesiączkowym itd. Zmiany te nie dają natychmiastowych rezultatów, ale każdy czuje się po ich wprowadzeniu fantastycznie, brzuch staje się płaski nawet, jeśli nie odzwierciedlają tego wprost kilogramy.

ULA MIJAKOSKA – od ponad 10 lat Diet Coach i zarazem twórczyni Diet Coachingu (wcześniej mgr dietetyki i certyfikowana coach), autorka 5 książek o świadomym odżywianiu się; dyplomowana refleksoterapeutka.

Ula MIjakoska – Diet coach

Diet coaching opracowała ponad 10 lat temu,  od tamtej pory metoda nieustannie ewoluuje, gdyż jak podkreśla jej twórczyni, nauka dostarcza coraz to nowszych informacji dotyczących funkcjonowania człowieka na poziomie ciała, uczuć i myśli.


Zobacz także

Konkurs "Łap słońce"

Rozwiązanie konkursu „Łap słońce”

34 rzeczy, które każdy z nas powinien umieć. Bez tego trudno przejść przez życie tak, jak byśmy chcieli

34 rzeczy, które każdy z nas powinien umieć. Bez tego trudno przejść przez życie tak, jak byśmy chcieli

9 miesięcy ciąży zamknięte w 4 minutach filmu. Zobaczcie koniecznie, człowiek jest cudem