Lifestyle Psychologia

Jak nie budować sztucznych relacji

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lutego 2016
Fot. iStock / Rawpixel Ltd
 

Czasem nawiązujemy takie relacje, wchodzimy w takie związki (niekoniecznie miłosne) z innymi ludźmi, że gdy uda nam się z nich uwolnić, zachodzimy w głowę jak to się stało, że w ogóle się w takim punkcie życia znaleźliśmy. Relacje budowane nie z pobudek serca, pozytywnych emocji, nie na kanwie tego, co nas łączy – są sztuczne, nieprawdziwe. Nawiązujemy je z różnych powodów: dla chwilowego zysku, żeby osiągnąć sukces, „bo tak wypada”, bo trzeba kogoś „mieć”… Nigdy nie przyniosą nam autentycznego szczęścia, bo kilka podstawowych  spraw nie działa w nich tak, ja powinno.

Zawodzi komunikacja

Bo przecież przynajmniej jednej stronie w głębi serca nie zależy. A skoro nie zależy, wolimy oszukiwać się, nie mówić, nie szukać porozumienia, lecz grać „na przeczekanie”. Nieumiejętność albo brak woli szczerej rozmowy prędzej czy później i tak doprowadzi do pęknięcia tej bańki mydlanej. Wasze drogi rozejdą się po cichu, rozstaniecie się z niesmakiem albo z hukiem wylewając skrywane żale, pretensje i wyrzuty, które i tak były w tej relacji „tajemnicą Poliszynela”.

Nierozwiązane kwestie ciągle wracają

Borykacie się ciągle z tym samym, nie szukając rozwiązań. Jedno z was, a może oboje czuje się zawsze „bardziej” albo „mniej”. Brak tu równości (przynajmniej jedna strona ma poczucie krzywdy), brak troski (po co, skoro i tak, czuję się w tej relacji niekomfortowo), brak zaufania (na przykład po zdradzie w związku). Zamiatamy po dywan, a problemy piętrzą się, co jakiś czas dając o sobie znać ze zdwojoną siłą, bo wasza frustracja rośnie. W rezultacie sprzeczacie się coraz częściej o to samo.

Dobra mina do złej gry

Na zewnątrz jest pięknie, sielankowo. Wasze otoczenie nie może wyjść z podziwu jak wspaniale ze sobą współgracie. Znacie takie przypadki? Idealna para, idealna przyjaźń i sekret skrywany przez lata przed całym światem. A potem rozwód, rozstanie, koniec znajomości i szok znajomych. – Jak to? Przecież tak dobrze się rozumieliście. Tak pięknie razem wyglądaliście. Owszem, ale to tylko na zewnątrz. To było tylko takie przedstawienie, po mistrzowsku zagrane dla tych, co stoją obok. Tymczasem w domowym zaciszu między dwojgiem ludzi rozgrywały się sceny, w które nikt by nie uwierzył. Jakże to toksyczne.

Uzależnienie (od siebie)

Są takie typy toksycznych relacji, w których obie strony nie mogą bez siebie żyć. Ale wcale nie z powodu wielkiego, łączącego je uczucia, czy innych pozytywnych emocji. Tworzy się taka sieć oplatająca obie strony, która je od siebie uzależnia. To uzależnienie przynosi cierpienie, niemoc, poczucie, że jest się w pułapce bez wyjścia. Wyplatanie się z tych zależności wymaga często pomocy specjalisty

Ciągłe udowadnianie

Sobie wzajemnie: swojej racji, wyższości, siły. W szczerej, prawdziwej relacji, to jest niepotrzebne. Nie opiera się ona na ciągłej próbie sił i przeciąganiu liny na swoją stronę. Autentyczna relacja zakłada czerpanie siły (dla dwojga, dla wspólnego dobra) z różnic pomiędzy jej uczestnikami, nieprawdziwa zaś przynosi korzyści jednej ze stron z umniejszania wartości drugiej.

Brak perspektyw

Pozostając w sztucznych, nieprawdziwych relacjach (mimo, że mogą one trwać latami), znajdujesz się stale w martwym punkcie. W ostatecznym rozrachunku, w bilansie strat i zysków, z łatwością zapełnisz tę pierwszą tabelkę. Nie może być inaczej, skoro albo ty, albo ta druga strona nie traktujecie sprawy „na serio”. Sytuacja nie poprawi się, nie rozwinie, bo przecież to tylko „udawanie”, które solidnie namieszało w twoim życiu, skutecznie je komplikując. Dodatkowo czujesz, że jesteś sama.

Podstawą zdrowych związków, przyjaźni, dobrych znajomości jest ich autentyczność. Oparte na szczerości i dobrej woli dają to, co najlepsze: siłę do zmagania się z życiem, nadzieję i umiejętność dawania tego samego innym.


Lifestyle Psychologia

„Uważaj! Bo: upuścisz, upadniesz, przewrócisz się. Nie wchodź, bo spadniesz!”. Dr Aleksandra Piotrowska o budowaniu pewności siebie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lutego 2016
Fot. iStock / vgajic
 

Wiara we własne siły to moc, która napędza nas działania, motywuje i kształtuje nasze poczucie wartości. Warto budować ją w naszych dzieciach od małego. O tym jak to robić efektywnie rozmawiamy z psychologiem dziecięcym, panią dr Aleksandrą Piotrowską.

Anna Frydrychewicz: Czy pewność siebie to cecha wrodzona, czy coś, co można wyćwiczyć?

Aleksandra Piotrowska: Są pewne wrodzone cechy, które mogą ułatwiać lub utrudniać budowanie dobrej pewności siebie, jednak generalnie rzecz biorąc to jest struktura nabywana w trakcie życia. Nie przychodzimy na świat z dużą pewnością siebie, ale też nie rodzimy się jako osoby szalenie niepewne. Doświadczenia, które gromadzimy w różnych momentach życia wpływają na nas, powodując taki a nie inny rozwój.

Co może nie dopuścić do zbudowania pewności siebie u dzieci?

Bardzo często zdarza się taka oto sytuacja: rodzice lub opiekunowie pełni dobrych chęci chcą uchronić dziecko przed jakimiś faktycznymi albo wyimaginowanymi zagrożeniami. Powtarzają więc maluchowi wiele razy w ciągu dnia: Uważaj! Bo: upuścisz, upadniesz, przewrócisz się. Nie wchodź, bo spadniesz! Uprzedzają dziecko, że podejmowana przez nie aktywność przyniesie niedobre rezultaty. I w ten sposób postępują osoby kochające, troszczące się o dziecko, prawda? Tylko to jest niekoniecznie rozsądne, korzystne dla dziecka przejawianie miłości. Inna  sytuacja: chcący jak najlepiej rodzice sądzą, że muszą dbać o to, żeby dziecko dążyło do perfekcji, robiło wszystko jak najlepiej. W związku z tym nieustannie komentują dziecięce dokonania uwagami krytycznymi, wytykają, co by można było zrobić lepiej, co trzeba poprawić. W ich mniemaniu w ten sposób ukształtują w dziecku ambicję, dążenie do wysokiego poziomu własnych działań. A tak naprawdę kształtują w ten sposób niepewnie siebie i swoich możliwości maleństwo.

Jak w takim razie budować tę pewność siebie od małego?

Zachęcać do aktywności – nie zmuszać, ale zachęcać do tego, żeby dziecko próbowało wielu różnych rodzajów działań. Jednocześnie uprzedzać, że jeśli za pierwszym razem się nie uda, to żaden problem – uda się za drugim albo może dopiero za dwunastym. Ważne, żeby próbowało. A potem też nie chwalić dziecka za wszystko, bo to nie jest droga do ukształtowania pewności siebie. Trzeba chwalić rozsądnie. Przede wszystkim zwracać uwagę na włożony przez dziecko w jego dokonania wysiłek.

Na to, że się postarało?

Na wysiłek, to jest bardzo ważna rzecz. Bo wtedy nawet jak efekt nie będzie satysfakcjonujący, to jest inny, obiektywny powód do tego, by odczuwać zadowolenie z siebie: włożyłam dużo wysiłku. Ale jeśli pociecha zbytnio się nie wysiliła i efekt jest mizerniutki, trzeba na spokojnie dziecku powiedzieć: Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy się na pewno postarałaś. Czyli należy kształtować w dziecku takie przekonanie, że jeśli nie uzyskuje zadowalającego efektu, to nie dlatego, że jakieś jego stałe cechy (np. zbyt  niskie zdolności) mu to uniemożliwiły. Jeśli czegoś nie dało rady zrobić, to dlatego że na przykład niewłaściwie się do tego zabrało, włożyło za mało wysiłku, za mało starań. Albo nie przygotowało się do działania, tak jak to było potrzebne.  Należy zwracać uwagę na to, żeby dziecko dostrzegało chwilowy charakter przeszkód – nie dałam rady, bo niewystarczająco przygotowałam teren, ale następnym razem już tego błędu nie popełnię  .

Jakie są nasze rodzicielskie błędy?

Najgorsze co można zrobić, to krytykując dziecko mówić: E, bo ty to jesteś taki niedbały (niezdolny, bez talentu, pechowy itp.), bo ty to nigdy nie robisz nic porządnie. W ten sposób przekazujemy małemu człowiekowi informację o tym, że to co mu przeszkadza w działaniu, ma charakter stały, niezmienny. To jest podstawowy błąd.

Czasem dziecko traci pewność siebie, bo grupa rówieśnicza daje mu boleśnie odczuć, że jest inne. Na przykład wygląda inaczej…

Ta inność dotycząca wyglądu jest zauważana i wytykana coraz wcześniej. Tutaj i jako nauczycie i jako rodzice, wychowawcy musimy działać nie na zasadzie pogotowia ratunkowego, ale raczej zapobiegać. Wybierajmy lektury, które dotyczą tego problemu, albo pokazujmy odpowiednie filmiki. Opowiadajmy zmyślone przez nas historie ujmujące problem, który zauważamy w klasie czy w otoczeniu dziecka. Pobudzajmy dzieci do refleksji i do rozmowy podprowadzając je w tę pożądaną stronę, dbając o to, żeby wnioski były właściwe.

Czemu służy akcja Atopowi Bohaterowie?

Ta akcja przede wszystkim ma pomóc uczyć dzieci dokonywać wyborów interpersonalnych oraz oceniać ludzi bez kierowania się cechami zewnętrznymi. To jest główna idea, bardzo ważna i potrzebna. Przecież mały człowiek od zawsze zwracał uwagę przede wszystkim na cechy fizyczne. Taki czterolatek w przedszkolu polubi kumpla z grupy, bo tamten ma duże kieszenie w spodniach.

To nam nie ułatwia sprawy…

Tak, dlatego trzeba pamiętać o jednym. Rodzimy się niejednakowi. Niektórym z nas jest łatwiej tę pewność siebie uzyskać, a niektórzy z nas są niemal skazani na to, że będą tymi nieśmiałymi, a nie przewodnikami stada. Tak jest w życiu: są brunetki i blondynki…Nie wszyscy mogą być przebojowymi, pewnymi siebie osobami. Powinniśmy też pamiętać, żeby nie stawiać przed dzieckiem oczekiwań, że musi być zawsze najlepsze ze wszystkich. Przecież to się niebywale rzadko zdarza, żeby dziecko było najlepsze w każdej dziedzinie. Takie przypadki bywają, ale całej „reszty” nie można z tego powodu poddawać krytyce, bo zabijemy jakiekolwiek szanse na pewność siebie.

Fot. Screen z YouTube Prudential Polska

Fot. Screen z YouTube Prudential Polska

dr Aleksandra Piotrowska – absolwentka psychologii na Uniwersytecie Warszawskim (specjalizacja: psychologia szkolna – w rozwojowa i wychowawcza) oraz psychologii pracy. Pracownik naukowy Wydziału Pedagogicznego UW. W pracy naukowej prowadzi badania m.in. dotyczące determinantów funkcjonowania pamięci człowieka, indywidualnych i rodzinnych wyznaczników dojrzałości szkolnej dziecka i jego funkcjonowania w szkole, wpływu temperamentu człowieka na jego funkcjonowanie społeczne. Ceniona specjalistka, autorka kilkudziesięciu publikacji naukowych i popularyzatorskich.


Wywiad został przeprowadzony w ramach kampanii Atopowi Bohaterowie

 


Lifestyle Psychologia

Olejki eteryczne. Czy wiesz jak z nich korzystać?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 lutego 2016
olejki eteryczne
Fot. Pixabay / Adventures / CC0 Public Domain

Olejki eteryczne określa się mianem pachnącej duszy roślin. Są to wonne substancje,  wykazujące działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Roślinom są potrzebne do specyficznej obrony – parując tworzą one otoczkę wokół rośliny chroniącą ją przed bakteriami i grzybami. Występują one w nasionach, korze, łodygach, korzeniach, kwiatach i innych częściach roślin. Pozyskane z roślin olejki wykorzystywane są przez ludzi zarówno do pielęgnacji ciała jak i troski o równowagę psychiczną i głęboki relaks po ciężkim dniu.

Olejki aromatyczne, dzięki swoim właściwościom odżywczym wzmacniają skórę. Dodatkowo zapachy olejków pobudzają receptory skóry, w efekcie relaksując, kojąc podrażnienia, wpływając na poprawę ogólnego stanu.

Są różne rodzaje olejków eterycznych

Olejki zapachowe. One przede wszystkim mają nam poprawić humor swoim zapachem. Niestety te tańsze wersje są najczęściej olejkami syntetycznymi, które z naturalnym zapachem nie mają wiele wspólnego.

Olejki naturalne. Uzyskuje się je z naturalnych substancji. Ich jakość zależy od surowca, sposobu ekstrakcji oraz przechowywania.

Olejki do masażu. Najczęściej są to olejki naturalne, rozpuszczone w oleju bazowym (np. olejku słonecznikowym lub z pestek winogron)

Olejki terapeutyczne. Są to olejki w najczystszej naturalnej  postaci, traktowane jako środki lecznicze. W zależności od konieczności, stosuje się je na skórę, lub doustnie – poprawiają stan skóry, łagodzą podrażnienia, łagodzą ból brzucha i mdłości, regulują ciśnienie krwi, leczą choroby dziąseł i wiele innych.

Jak stosować olejki eteryczne?

  • Olejki mogą posłużyć do odświeżania/odkażania powietrza w pomieszczeniach. dzięki lampkom aromatycznym lub poprzez rozpylenie rozcieńczonego olejku w powietrzu . Posłużyć temu mogą np. olejek cytrynowy, lawendowy, pomarańczowy, miętowy, tymiankowy, eukaliptusowy i sosnowy.
  • Inhalacje przy infekcjach górnych dróg oddechowych (olejki z eukaliptusa, lawendy, sosny, bazylii i mięty). Wystarczy 5-10 kropli olejku wlać do naczynia z parująca wodą, przykryć głowę ręcznikiem i wdychać parę przez 5-10 minut
  • Relaksująca kąpiel z olejkiem  pobudza krążenie krwi w naczyniach obwodowych, uspokaja, zmniejsza bóle reumatyczne i mięśniowe, usuwa zmęczenie i bezsenność (np. sosnowy, jodłowy, tatarakowy, eukaliptusowy)
  • Rozluźniają podczas masażu. Jeśli mamy olejek w czystej postaci, należy pamiętać o oleju bazowym- słonecznikowym, sojowym, migdałowym itp.- w którym rozpuszcza się kilkanaście kropli olejku eterycznego. Wcieranie w skórę delikatnymi ruchami  pobudza krążenie powodując lepsze ukrwienie organizmu i skóry. Olejki działają na nią regenerująco nadając elastyczność i połysk. Tu wybór zapachu jest dowolny, ma was wprowadzić w stan relaksu i przyjemności.

 


Zobacz także

Pan Ładny? Nigdy więcej! Jak się żyje z facetem, który ma fioła na punkcie wyglądu

6 trucizn duszy. Większość nas unieszczęśliwiają te same rzeczy

Jak sprawić by twoje dziecko osiągnęło sukces? To może być prostsze niż myślisz!