Lifestyle

Hipsterskie Boże Narodzenie – jak wyglądałaby stajenka, gdyby Jezus urodził się w tym roku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 grudnia 2016
Fot. Screen/modernnativity.com
 

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wyglądałby żłóbek, gdyby Jezus urodził się w roku 2017?  Casey Wright postanowił przedstawić scenę narodzin Chrystusa, we współczesnych okolicznościach i dzięki temu, stała się bardzo wymowna…Józef kołysząc małego Jezuska robi sobie selfie, a Maria, pozując do zdjęcia, popija latte, pokazuje znak „peace” i charakterystycznie wydyma usta „na kaczuszkę”. Zgrabna figura w legginsach nie wskazuje na to, że właśnie urodziła dziecko. Figurki są ręcznie malowane, jedyne w swoim rodzaju, a całą stajenkę możecie nabyć za jedyne 129 dolarów.

Fot. Screen/ modernnativity.com

Fot. Screen/ modernnativity.com

Trzej królowie przyjechali na Segwayach, z paczkami z Amazona pod pachą. Krowa zjada bezglutenową karmę, a pasterz, ze słuchawkami w uszach, przegląda Co myślicie o takiej stajence?

Fot. Screen/ modernnativity.com

Fot. Screen/ modernnativity.com

Fot. Screen/ modernnativity.com

Fot. Screen/ modernnativity.com

Hipster Nativity Set from Allison Baker on Vimeo.

 


Źródło: modernnativity.com

 

 


Lifestyle

Odwróć wzrok i udawaj przed nimi, że cię nie ma – nadchodzą wkurzający rozmówcy

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
3 grudnia 2016
Fot. iStock / mikkelwilliam
 

Dobrze wiemy, że inspirująca rozmowa dodaje nam motywacji, poprawia humor i zmusza do myślenia dając tym samym szansę na gimnastykę naszego mózgu. Ale niestety, czasami trafia się nam rozmówca, który zamiast inspirować, najnormalniej w świecie nas wkurza i doprowadza do białej gorączki. Jakich typów warto unikać i czego można się po nich spodziewać?

Dobra rada

Zawsze wie, co należy zrobić w danej sytuacje i nigdy nie zawaha się, by ci o tym powiedzieć lub wręcz wydać szczegółowe instrukcje postępowania.  Czy to plama na obrusie, wychowanie dziecka,  zepsuty samochód, czy wahania na międzynarodowych rynkach – Dobra Rada doskonale wie, co należy zrobić, by sytuację naprawić. I wcale nie musisz dopytywać się o poradę – udzieli ci jej chętnie nawet, jeśli sobie tego nie życzysz i nie oczekujesz.

Wieczny żartowniś

Kawałami sypie jak z rękawa, żarty trzymają się go zawsze i wszędzie, bez względu na okolicznośći. Rozmowa z nim to jedno wielkie stand up comedy połączone z programem „Śmiechu warte” na żywo. Nie zważa na twój humor, kontekst i sytuację – przecież dobry kawał nigdy nie jest zły. Nie kumasz jego sucharów? Najwyraźniej gdzieś zgubiłaś swoje poczucie humoru i jesteś strasznie smutną nudziarą. Bo przecież on na żartach zna się jak mało kto, jest królem komedii. A może jednak błaznem?

Mam zawsze rację

Cokolwiek byś nie powiedziała, Pan/Pani „Mam zawsze rację” wie lepiej i nie masz, co się kłócić. Racja jest do niego/niej przynależna, ma ją na wyłączność, w abonamencie bez limitu. Będzie jej bronić niczym Kmicic Jasnej Góry, a gdy tylko spróbujesz wytknąć błąd lub coś zarzucisz, uzna cię za wroga śmiertelnego i wpisze na swoją czarną listę. Potakuj, nie zadzieraj, dyskusje zostaw dla kogoś z nieco szerszą perspektywą – głowa muru nie przebijesz.

Krytyki nie przyjmuję

Krytykować możesz wszystko i wszystkich, ale jeśli tylko spróbujesz – nawet delikatnie – zwrócić mu/ jej uwagę możesz być pewna, że zostanie to uznane za atak. Nie ma tutaj miejsca na konstruktywną krytykę, przyjacielską wymianę poglądów, a nawet życzliwą radę – ten typ nie przyjmuje uwag na swój temat pod żadną postacią. Konsekwencje twoich słów będą dotkliwe – albo zacznie się z tobą wykłócać, wpadnie w szał i odbije piłeczkę wytykając ci różne rzeczy, albo malowniczo walnie focha i będzie się dąsać przez kilka dni.

Wszystko zamienię w seks

Nie ważny jest temat waszej rozmowy, bo prędzej czy później ten typ sprowadzi go do seksu, chuć, rządza i wyuzdanie wycieka z każdym wypowiadanym przez niego zdaniem. O polityce pogadać nie można- bo członkowie rządu. O pogodzie też nie bardzo- latem będzie wiedział, od czego ci gorąco, a zimą chętnie rozgrzeje. Narzekanie na zdrowotne dolegliwości odpada w przebiegach – każda choroba bierze się z niedoboru seksu, a kulinaria to już w ogóle tabu (ach, te afrodyzjaki). To może lepiej pomilczeć? Choć i w tym może znaleźć coś podniecającego…

Jestem taki głupi i nieważny

Ten typ przeprasza, że żyje, nie powie o sobie dobrego słowa, za to samokrytykę składa ochoczo i z zaangażowaniem. Jest głupi, brzydki, gruby i w ogóle na niczym się nie zna. Coś tam mówi, ale to w ogóle nie jest istotne, nie powinnaś go słuchać i brać pod uwagę – przecież on jest taki niemądry i nieważny. Pytanie tylko, czy swoją postawą chce cię zmusić do pocieszania i podkreślania jego dobrych cech, czy to rodzaj masochizmu?

Profesor języka polskiego

Profesorowie Bralczyk i Miodek mogli śmiało wejść z tym typem w dyskusję, choć pewnie i im wytknąłby jakiś błąd językowy i skorygował tu i ówdzie. Słownik języka polskiego ma w głowie (ortograficzny i wyrazów obcych także), a jego misją jest dbałość o staranność i poprawność wypowiedzi – zwłaszcza cudzej. Pilnuj się zatem i bacz na to, co i jak mówisz – w razie popełnienia błędu z pewnością szybko się o tym dowiesz, bo ten samozwańczy Mistrz Mowy Polskiej głośno i z radością cię poprawi.

Wieczna deprecha

Jego życie ma wyłącznie czarne barwy, jest do bani, do kitu i całkowicie pozbawione sensu. Radość, dobry humor, śmiech i pozytywna energia to dla niego abstrakcja, zna je jedynie ze słyszenia i telewizji. Rozmowa z Panem/ Panią Wieczną Deprechą to opowieść bogata w nieszczęścia, narzekania i marudzenie, wylewane żale, po raz wtóry przeżywane porażki i błędy. Marność nad marnościami, a wszystko to marność!

Obecny ciałem, duchem… niekoniecznie

Będzie potakiwał, wtrącał „yhm” i „acha”, ale myślami błądzi gdzieś zupełnie indziej lub wgapia się w ekran swojego smartfona i pod stołem daje lajki na fejsie. Jego ciało wprawdzie jest razem z tobą, ale na prawdziwą uwagę i skupienie nie masz co liczyć. Tylko nie bierz tego do siebie, to nie ma nic wspólnego z tym co mówisz i na jaki temat – po prostu ten typ tak ma i koniec.


Lifestyle

„Żona zdradza mnie od 10 lat, nie żyję tak, jak tego pragnąłem…”. Emocjonalny wpis tego mężczyzny może być cenną lekcją

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 grudnia 2016
Fot. istock/syolacan

„Nazywam się John. Mam 46 lat. Całe życie przeżyłem nie tak jak bym tego chciał. ”…

Tak mniej- więcej, zaczyna się post, jaki opublikował pewien mężczyzna na swoim profilu, na portalu społecznościowym. Dalej jeszcze jedno, smutne wyznanie: ”Wczoraj, moja żona powiedziała mi, że od 10 lat mnie zdradza. Od 10 lat…”

Poniżej znajdziecie ważniejsze fragmenty tego tekstu. Warto je przeczytać.

Wszystkie moje marzenia, moje pasje, rozwiały się. Zamiast tego, jest praca od 9 do 19. 6 dni w tygodniu. Przez 26 lat. (…) Dziś, żona wyznała mi, że zdradza mnie od 10 lat, Moi synowie nic do mnie nie czują. Przegapiłam pogrzeb mojego ojca Z BŁAHEGO POWODU. (…) Wszystkie te rzeczy, których byłem co do siebie pewien, kiedy miałem naście, a potem dwadzieścia lat…  Gdybym jako „młody ja” spotkała siebie z dziś, uderzyłbym się w twarz. Ale, ja wiem jak to się stało.

Zacznijmy od tego, jaki byłem jako dwudziestolatek. Wydaje mi się, że to było wczoraj, wtedy, kiedy wierzyłem, że zmienię świat. Ludzie kochali mnie, ja kochałem ludzi. Byłem pomysłowy, kreatywny, spontaniczny, nie bałem się ryzyka i miałem świetne relacje z ludźmi. Miałem dwa marzenia. Pierwsze, to napisać książkę. Drugie, podróżować po świecie i pomagać ubogim i bezdomnym. Spotykałem się wówczas z moją obecną żoną od czterech lat. Młodzieńcza miłość. Uwielbiała moją spontaniczność, moją energię, moja zdolność do rozśmieszania ludzi i czuła się kochana. (…)

Teraz o tym, gdzie to wszystko poszło źle. (…) Miałem dwadzieścia lat. Byłem jedynakiem. Musiałem mieć stabilną sytuację. Musiałem podjąć tę pracę, pod której dyktando będzie toczyło się  moje całe życie. Poświęciłem pracy całe swoje życie, od 9 do 19 tej. Co ja sobie myślałem? Jak miałem żyć, gdy to praca była moim życiem? Po powrocie do domu, chciałem tylko zjeść coś, przygotować się do pracy, na następny dzień, i położyć spać o 22-giej, żeby się obudzić o 6 rano następnego dnia. Boże, nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz kochałem się z moją żoną.

Wczoraj moja żona przyznała, że zdradza mnie od 10 lat. 10 lat. (…) To nawet nie boli. Mówi, że to dlatego, że się zmieniłem. Nie jestem tą osobą, którą byłem. Co ja robiłem w ciągu tych ostatnich 10 lat? Zajęty pracą, ja naprawdę nie mogę nic jej powiedzieć. Nie jestem przecież właściwie mężem. Nie jestem sobą. Kim jestem? Co mi się stało? I nawet nie zażądałem rozwodu, nie krzyczałem na nią, nie płakałem. Nic nie czułem. Teraz czuję jak łzy płyną mi po policzkach, kiedy to piszę. Ale nie dlatego, że moja żona mnie zdradza, ale dlatego, że teraz dopiero zdałem sobie sprawę z tego, że to, co ze mnie zostało, że umiera, tam w środku. (…)

Mój ojciec zmarł dziesięć lat temu. Pamiętam telefony mojej mamy, mówiła mi, że był coraz bardziej chory. Ja miałem coraz więcej obowiązków, walczyłem o olbrzymi awans. Ciągle przesuwałem tę moją wizytę, mając nadzieję, że on „jeszcze wytrzyma”. Umarł, a ja dostałem awans. Nie widziałem go od 15 lat. Kiedy umarł, powiedziałem sobie, że nie ma znaczenia, że go nie zobaczę. Jestem ateistą, racjonalizowałem – jest martwy, to już nie ma znaczenia. CO JA SOBIE MYŚLAŁEM? Racjonalizowałem wszystko, znajdowałem sobie wymówki, żeby nie czuć. (…) Racjonalizowałem, że bezpieczeństwo finansowe było najważniejsze. Teraz wiem, że na pewno nie jest. (…)

Jeśli czytasz to i masz całe życie przed sobą, proszę. Nie zwlekaj. Nie zostawiaj swoich marzeń na później. Miej pasję, którą będziesz rozwijać. Nie spędzaj w Internecie  całego swojego wolnego czasu (chyba, że twoja pasja tego wymaga). Proszę, zrób coś ze swoim życiem,  gdy jesteś jeszcze młody. Nie zatrzymuj się, kiedy masz 20 lat. Nie zapomnij o swoich przyjaciołach, o rodzinie. O sobie. Nie marnuj swojego życia. Twoich ambicji. Jak ja moich. Nie bądź podobny do mnie.

***

Po przeczytaniu wielu komentarzy do swojego tekstu, John napisał jeszcze kilka słów. O tym, że będzie walczył o swoje małżeństwo, że jeśli trzeba, zmieni pracę. Stanął  w obronie swojej żony, przyznając, że oboje popełnili błąd, że oboje nie zadbali o swój związek. John przyznał także, że o swoim synu wie bardzo niewiele, że prawie z nim nie rozmawia. Będzie się starał to zmienić. Ostatni akapit, poświęcił rodzicom.

„Nie mogę cofnąć czasu i zobaczyć mojego ojca po raz ostatni, ale moja matka wciąż żyje. Zrobię wszystko, co mogę, by ją widywać.(…) Kocham moich rodziców. Żałuję tylko, że nie byli moim priorytetem, tak jak ja byłem ich…”


Źródło: reedit.com


Zobacz także

to nie miłość

„Kocham cię” to wyznanie? Częściej manipulacja. Kiedy mówimy „kocham”, gdy czegoś chcemy – to nie miłość

Smutne cytaty o miłości, które pomogą ci wyrazić dokładnie to, co czujesz

Smutne cytaty, które pomogą ci wyrazić dokładnie to, co czujesz

TK Maxx

Noworoczne zmiany z TK Maxx