Lifestyle

Fryzury idealne na lato, czyli Pytanie na Śniadanie znowu rozbawiło nas do łez. Po sylwestrowym makijażu, kolejny hit specjalistów TVP

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 lipca 2017
Fot. Screen z YouTube / TVP VOD
 

Stało się. Jeśli macie jeszcze przed oczami intrygujące sylwestrowe makijaże, zaprezentowane przez magazyn śniadaniowy TVP, warto też zainspirować się propozycjami „idealnych fryzur na lato”. Bardzo łatwo je wykonać, są wygodne, proste do wykonania i szalenie upiększają.

Zapewnie nie wiedzieliście, że w tym sezonie na plaży bardzo modny jest warkocz. Głównie dlatego, że odpowiednio upięty… ułatwia leżenie. A poza tym, można z niego wyczarować kilka wspaniałych, modnych fryzur. A z włosów, które zostaną niezaplecione, zrobić sobie na przykład grzywkę.

Stylizacja „przed fryzurą”:

Fot. Screen z YouTube / TVP VOD

Fot. Screen z YouTube / TVP VOD

I osiągnięty efekt:

Fot. Screen z YouTube / TVP VOD

Fot. Screen z YouTube / TVP VOD

 

Warto też wziąć ze sobą na plażę chustę, wspaniale zastąpi nam ona opaskę, jako „a la opaska”:

Fot. Screen z YouTube / TVP VOD

Fot. Screen z YouTube / TVP VOD

I jeszcze filmik, bo mięśnie brzucha trzeba regularnie ćwiczyć 😉


Lifestyle

„Pozwoliłaś mi odejść, przez kilka miesięcy żyłem z tamtą kobietą. Żałowałem już chwilę potem, jak zamknąłem za sobą drzwi naszego mieszkania”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 lipca 2017
Fot. iStock/kieferpix
 

Siedem lat temu, w małym, drewnianym kościele w górach (bo ty kochasz góry), przysięgałem ci wierność. O czym wtedy myślałem? Że to proste, przecież tak bardzo cię kocham. Sześć lat później „kochałem” już kogoś innego, a nasza przysięga uwierała mnie tak mocno, tak bardzo zapragnąłem wolności, że chciałem, żebyś zniknęła z mojego życia. Żałowałem, że cię mam. Wyobrażałem sobie, że to ty mnie zdradzasz, że już mnie nie kochasz, że okazałaś się kimś innym niż jesteś. Zarzuciłbym ci wszystko, byle tylko móc odejść, by z czystym sumieniem zacząć „coś nowego”. Z nią.

Ale nie, twoje uczucia, jak na złość, pozostały takie same. Niezmiennie kochałaś mnie tak samo, a może nawet jeszcze mocniej. Niezmiennie zarzucałaś mi na szyję ręce wracając z pracy i całowałaś w czoło, trochę po matczynemu, trochę jak mała rozbójniczka, ciekawa efektu. Jak to możliwe, że kiedykolwiek przestałem tego chcieć? Jak to możliwe, że zapragnąłem kogoś innego?

Zauważyłaś coś? Na pewno. Ale nic nie zrozumiałaś. Słyszałem raz twoją rozmowę z przyjaciółką: „Martwię się o niego, jest taki spięty, nerwowy – ta nowa praca to musi być dla niego olbrzymie obciążenie” … Zakląłem w myślach. Naprawdę musisz być taka troskliwa? I taka naiwna? Musisz być takim cholernym ideałem? Gdybyś chociaż raz, jeden jedyny raz dała mi powód, nawet najdrobniejszy…

Albo, gdybyś chociaż zaczęła mnie podejrzewać, szpiegować, sprawdzać telefon, robić awantury za późne powroty, za to, że zapomniałem o rocznicy (nie zapomniałem, specjalnie spóźniłem się z życzeniami i kwiatami), za to, że cię nie zauważam, że mnie nie interesujesz. Nie. Ty czekałaś, trwałaś, tuż obok. Martwiłaś się i czytałaś tylko w Internecie o depresji. Robiłaś ciepłą herbatę z cytryną i sokiem z malin. I podsuwałaś mi witaminy. Nienawidziłem cię.

Tamtego dnia też nic nie podejrzewałaś, obejmując mnie mocno, ufnie, jak zwykle. Odsunąłem cię, zapaliłem papierosa. Bez jednego słowa, w kompletnej ciszy. Jak kocica zwinęłaś się w kłębek na twojej ulubionej kanapie. Pewnie pomyślałaś, że mam ciężki dzień. Kolejny. Jak to możliwe, że byłaś aż tak wyrozumiała?…

„Nie rób scen” – rzuciłem prosto z mostu, a ty zdziwiona szeroko otworzyłaś oczy. Wiedziałem, doskonale wiedziałem, że nawet nie podejrzewałaś co właściwie chcę ci powiedzieć. „Już cię nie kocham. Musimy się rozwieść. Chcę być z kimś innym”.  Znowu cisza. Myślałem, że gdy tylko to powiem, zaczniesz krzyczeć, płakać, zadawać pytania. A ty tylko leżałaś na tej kanapie i patrzyłaś na mnie, intensywnie, długo, próbując pojąć, co właściwie się wydarzyło. Odwróciłem wzrok. Byłem tak bardzo pewny, że tego chcę. Musiałem zakończyć to wszystko jednym cięciem. Żadnych „chodźmy na terapię”, ani „błagam cię, spróbujmy uratować ten związek”. Nie powiedziałaś nic.

Tego, co zobaczyłem w twoich oczach, kiedy się do ciebie ponownie odwróciłem, nie zapomnę do końca życia. Zaskoczenie, ból, łzy i najgorsze – niedowierzanie. Tak silna była twoja wiara we mnie. Tak mocno mi zaufałaś. Zabrałem ci tę ufność w kilka sekund. Wstałaś. Pomyślałem, że za chwilę upadniesz, albo że wybuchniesz – złością, agresją, nienawiścią. Że zadasz mi teraz setki pytań – o nią. Nic takiego się nie wydarzyło.

Wstałaś, po cichu poszłaś do sypialni, spod łóżka wyjęłaś moją walizkę. „Proszę, spakuj się teraz, kiedy mnie nie będzie” – wyszeptałaś, włożyłaś trampki na nogi i wyszłaś. Zaniemówiłem. Inaczej to miało wyglądać, inaczej miałaś się zachować. Miałaś usłyszeć ode mnie, że nie zmienię zdania, że to koniec, że rozmowy nic nie dadzą. Nie dałaś mi szansy, żebym był jeszcze bardziej okrutny. Cała Ty.

Pozwoliłaś mi odejść. Przez kilka miesięcy żyłem z tamtą kobietą. Każde kolejne były coraz trudniejsze, bo okazywało się, że to tylko chwilowe zauroczenie, przyciąganie czysto fizyczne, które skończyło się zanim zdążyliśmy się lepiej poznać. To szaleństwo nie było warte ani jednej Twojej łzy. Nie umiem powiedzieć Ci jak bardzo żałuję. Żałowałem już chwilę potem, jak zamknąłem za sobą drzwi naszego mieszkania.

W przeddzień kolejnej rocznicy naszego ślubu zaczynam rozumieć swój błąd i to, jak bardzo cię skrzywdziłem. To o całe dwanaście miesięcy za późno. Nie śmiałbym prosić cię o drugą szansę. Wiem, że tego nie chcesz. Zbyt wiele kosztowała cię ta moja zdrada i sposób, w jaki odszedłem.

Wiem, że znowu się uśmiechasz, że zdarza ci się spotykać z tamtym dawnym znajomym ze studiów, na kawę i spacer. Nie mam prawa być zazdrosnym. Sam się go pozbawiłem. Za tydzień spotkamy się w sądzie i jeśli wszystko pójdzie po twojej myśli, znów staniemy się dwojgiem wolnych osób.


Lifestyle

W życiu nie trzeba być ciągle szczęśliwym, wystarczy być zadowolonym. 9 porad stulatki, które warto wziąć sobie do serca

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 lipca 2017
Fot. iStock/diego_cervo
Następny

Starsi ludzie bywają zmęczeni, a dla niektórych – męczący. Szkoda, że nie dostrzegamy, że oprócz tego, często są również pogodzeni ze sobą, wewnętrznie szczęśliwi i … mądzrzejsi. Oni noszą w sobie mądrość wynikającą z doświadczenia, z tych wszystkich przeżyć, które jeszcze przed nami. Chętnie się nią z nami dzielą, jeśli tylko zechcemy ich wysłuchać. A wtedy okaże się, że to co najważniejsze, wcale nie musi być trudne…

Warto wziąć sobie do serca, kilka porad pewnej stulatki. Proste prawdy o życiu dotykają nas czasem głębiej, niż najmądrzejsza filozofia.

Zobacz także

Tanio i stylowo - modowe tricki, które nie zrujnują twojego portfela

Tanio i stylowo – modowe triki, które nie zrujnują twojego portfela

Pieniądze to tabu – o nich się nie rozmawia, pieniądze się po prostu ma. One wiedzą jak rozmawiać i jak na pieniądzach zarabiać

Dietetyczny hit na 2019 rok. Dieta pegańska zdobywa coraz większą popularność