Lifestyle

Dziewczyny, czekałyście na to całe życie! Czyli jak firma BIC wprowadziła na rynek długopisy dla kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 lipca 2016
Fot. Screen z YouTube
 

Absurdy związane ze stereotypowym postrzeganiem przedstawicielami jednej, czy drugiej płci i różnicami między nimi nie przestają nas zadziwiać. Co jakiś czas pojawia się nowy produkt, który przypomina nam, że w kwestii równości kobiet i mężczyzn mamy jeszcze sporo do zrobienia.

W 2012 roku firma, która znacie i kochacie, czyli Bic, wypuściła na rynek specjalną linie długopisów… tylko dla kobiet. To był dosłowny strzał w kolano. Długopis, jak to  długopis, od innych różnił się jedynie… kolorem i ceną (dwa razy wyższą od standardowej). Panie mogły kupić ten użyteczny przedmiot w odcieniu różu lub fioletu. Producentowi dostało się za swoje, a z całej sprawy zakpiła wówczas w swoim programie amerykańska dziennikarka i komiczka Ellen DeGeneres. Poniżej filmik, w którym Ellen ironicznie komentuje ten produkt oraz krótkie tłumaczenie na język polski.

Jest taki nowy produkt, firmy Bic, tej, która robi długopisy. Opracowali specjalną linię, która nazywa się Bic dla Niej. To się dzieje naprawdę, oni mają długopisy tylko dla pań. Wiem, co sobie myślicie – najwyższy czas! Gdzie były dotąd nasze długopisy?! Możecie w to uwierzyć? Przez te wszystkie lata używałyśmy długopisów dla mężczyzn. Ohyda! Nasze długopisy są w typowo kobiecych kolorach: różowym i fioletowym. I właściwie są zupełnie normalne, ale ponieważ są różowe, kosztują dwa razy tyle, co zwykłe. To jest absolutna prawda. Najgorsze jest jednak to, że nie ma przy nich żadnej instrukcji, więc jak mamy się nauczyć pisać? Kiedy czytałam sobie notatkę z tyłu opakowania, a właściwie zrobił to dla mnie jeden facet, tam było napisane „zaprojektowane tak by pasowały do kobiecej ręki”. Nie, wcale tego nie wymyśliłam. Zaprojektowane by pasowały do kobiecej ręki, co to znaczy? Czy chodzi o to, że gdy notujemy nimi, to co mówi nam nasz szef, czujemy się tak komfortowo, że zapominamy, że powinnyśmy zarabiać więcej? Wiecie, przez ostanie 20 lat firmy wydały miliony dolarów żeby wyprodukować pigułki na porost włosów dla mężczyzn i inne, poprawiające męskie życie seksualne, a teraz kobiety dostają… długopis…

Źródło: Facebook


Lifestyle

7 powodów, dla których seks powinien być codziennością

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
5 lipca 2016
fot. iStock/teksomolika
 

Koniec z wymówkami, że boli nas głowa, a stres w pracy był tak nieznośny, że nie mamy siły na nic. Naukowcy udowadniają, że seks to najlepszy sposób i na popularny ból głowy, na stres, ale także na zmęczenie. Doktor Amy Muise z Uniwersytetu w Toronto przekonuje, że przeciętnemu człowiekowi wystarczy jeden dzień seksu tygodniowo, żeby czuł pełną satysfakcję. Mamy jednak dowody, że codzienna dawka jest jeszcze lepsza (lepsza niż niejedne leki)!

1. Seks jest doskonałym treningiem

Wiele z nas na samo hasło „trening” reaguje zimnymi potami i wstrząsem anafilaktycznym. Gdyby tak jednak „trening” zastąpić seksem, sprawa nabiera zupełnie innego wydźwięku. Mówiąc krótko – seks to najlepszy trening ogólnorozwojowy. Z powodzeniem może zastąpić osławione cardio, które teoretycznie przynosi dużo radości, przynajmniej niektórym. Podczas stosunku używamy większości mięśni, podnosi się tętno, przyspiesza metabolizm, a dzięki temu szybciej spalamy tłuszcz. W czasie jednego zbliżenia trwającego około 20 minut, mężczyzna spala 100 kalorii, a kobieta 70. Wystarczy, że seks-trening będziemy stosować trzy razy w tygodniu, a w ciągu roku spalimy aż 7 500 kalorii – to jak przebiec 120 kilometrów! Joseph J. Pinzone, dyrektor medyczny i CEO Amai Wellness przekonuje, że z seksem jest jak ze zwykłymi ćwiczeniami, regularność zwiększa efektywność.

2. Seks wzmacnia układ odpornościowy

Sezon przeziębień, a ty od dziecka łapiesz każdą możliwą infekcję? Gdy się kochasz, nie straszny ci katar, kaszel, a nawet szalejąca grypa! Jest tylko jeden warunek – musisz się kochać dwa razy w tygodniu. Amerykańscy naukowcy (a jakże!) z Wilkes University w Pensylwanii podzieli swoich studentów na dwie grupy – pierwszą, której uczestnicy uprawiali seks co najmniej dwa razy w tygodniu i drugą, w której panował celibat. Jak się potem okazało, pierwsza grupa miała o wiele większy poziom odporności od drugiej. Jak to możliwe? W czasie seksu w naszym organizmie wytwarzają się immunoglobiny A, które biorą udział w ochronie błon śluzowych przez bakteriami i zarazkami. Im częściej uprawiasz seks, tym zdrowsza jesteś!

3. Seks jest dobry na ból głowy

Seks jest lepszy niż tabletki przeciwbólowe, które Polacy łykają na potęgę. Seks redukuje ból, ale także leczy migrenę! To nie żarty! Większa aktywność seksualna może prowadzić do częściowego lub całkowitego zwalczenia migreny – twierdzą neurolodzy z uniwersytetu w Münsterze. Wśród pań, które zdecydowały się na tą „seksualną terapię”, co piąta pozbyła się migreny. Chociaż brzmi to zupełnie nieprawdopodobnie, dzieje się tak, ponieważ w czasie seksu, organizm wytwarza hormony szczęścia – endorfiny. Ich powstawanie wprawia ludzi w doskonałe samopoczucie i zadowolenie. Endorfiny eliminują bóle głowy i sprawiają, że czujemy się zdecydowanie lepiej. Drogie panie, koniec z powtarzaniem, że boli was głowa, kiedy nie macie ochoty na seks! Panowie zamiast kolejnej tabletki przeciwbólowej, mogą wam zaaplikować terapię seksem.

4. Seks rozluźnia

Kiedy się stresujemy, nasze mięśnie są spięte przez co odczuwamy dyskomfort, a w konsekwencji także ból. Okazuje się, że seks jest lepszą wersją masażu! W czasie współżycia wytwarza się dopamina, endorfiny i oksytocyna. To swego rodzaju mieszanka anty-stresowa, której nie kupisz w aptekach. A nawet jeżeli mogłabyś kupić, czy nie lepiej dostarczyć je organizmowi w o wiele przyjemniejszy sposób?
Pomimo tego, że seks w czasie okresu nadal jest sprawą dość kontrowersyjną, badania pokazują, że orgazm doskonale pomaga nam rozluźnić wszystkie mięśnie w naszym organizmie. Bóle menstruacyjne spowodowane są przez nic innego, jak tylko skurcze. Dr. Jennie Campbell Leslie twierdzi, że seks jest doskonałym lekarstwem na wszelkie dolegliwości związane z menstruacją u kobiet.

5. Seks to bezpłatny eliksir młodości

Ile wydajesz na miesięczne kuracje kosmetyczne, żeby pozbyć się zmarszczek lub złagodzić oznaki starzenia na swoim ciele? Od dziś te ogromne kwoty możesz przeznaczyć na piękną, koronkową bieliznę, która podkręci temperaturę w twojej sypialni. Wysoka zawartość naturalnych sterydów zwanych „Dehydroepiandrosteron” (DHEA)  we krwi (hormonu młodości) zapobiega szybkiemu postępowaniu procesów starzenia się organizmu. W trakcie seksu hormon młodości jest wydzielany do organizmu, a po osiągnięciu orgazmu jego poziom wzrasta nawet pięciokrotnie! W trakcie stosunku produkowana jest również dodatkowa dawka estrogenu – sprzyja on płodności u mężczyzn oraz wpływa na wygląd skóry u kobiet. Dzięki niemu skóra wygładza się zupełnie naturalnie!

6. Poranny seks to gwarancja dobrego dnia

Twoje koleżanki chwalą się na Instagramie godzinami spędzonymi na porannym joggingu? Zrób sobie trening, który pobudzi wszystkie zmysły! Poranny seks to nie tylko dobry trening, ale także dobry nawyk. Badania dowodzą, że pary które zaczynają swój dzień od porannego seksu są nie tylko lepiej nastawione, ale poprawia się także ich układ odpornościowy. Często pierwsze dwadzieścia minut definiuje cały nasz dzień. Zanim więc wstaniesz prawą lub lewą nogą z łóżka, zadbaj o swoje dobre samopoczucie i świetny dzień swojego partnera. Nie ma lepszej pobudki, niż ta współdzielona ze swoim ukochanym!

7. Seks jest najlepszym lekiem nasennym

Masz problemy ze snem? Wieczorny seks pomoże lepiej niż porcja proszków nasennych! Tak jak ćwiczenia, seks sprawia, że twoje serce zaczyna się relaksować. W czasie seksu, wytwarza się prolaktyna – hormon, który jest odpowiedzialny między innymi za senność i relaks. To właśnie dlatego po seksie jesteśmy zrelaksowani i mamy ochotę na przytulanie czy inne czułości. Dużo mówi się o aktywności fizycznej przed snem, która ułatwi nam zasypianie. Tak naprawdę chodzi nie tyle o zmęczenie, co o dotlenienie organizmu, który potem zapada w głębszy sen. Ten sam efekt możemy uzyskać po zbliżeniu. Przy tym wszystkim warto pamiętać, żeby nie traktować seksu jak sportu czy po prostu leku na wszelkie dolegliwości, ale jako zbliżenie do partnera pełne czułości.


Lifestyle

Pociągowy savoir vivre…

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
5 lipca 2016
fot. iStock/Oleh_Slobodeniuk

Gdybym mogła wsiąść do byle jakiego pociągu, nie dbając o bagaż, ani o bilet, na pewno byłby to ten z wagonem ciszy. Od małego dużo podróżuję pociągami, może dlatego jestem tak przewrażliwiona na punkcie pewnych zachowań podróżujących. Bo choć dobrego wychowania uczymy się w domu od najmłodszych lat, czasem w podróży ludzie po prostu o nich zapominają. A przecież podróż powinna być przyjemnością dla wszystkich, nie tylko dla Brajana, który postanowił wypić piwo z Dżesiką.

Spokojnie, nie ucieknie!

Pierwszym koszmarem zazwyczaj okazuje się wsiadanie do pociągu. Nagle całe stado atakuje wejście, urządzając zawody kto pierwszy wsiądzie do wagonu. Przecież wszyscy wiemy, że kiedy człowiek się spieszy, tylko diabeł się cieszy! Zazwyczaj w pociągach obowiązują miejscówki, nie ma więc możliwości, żeby ktoś zajął twoje miejsce, co w konsekwencji będzie prowadziło do siedzenia w korytarzu przedziału. Zgoda, sprawa wygląda zupełnie inaczej, kiedy mamy do czynienia z pociągami podmiejskimi czy regionalnymi, w których obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy” . Ważniejszą zasadą jest jednak ta, że pierwszeństwo mają wysiadający. Stań więc z boku i spokojnie poczekaj, aż wszyscy podróżni wysiądą na swojej stacji. Kiedy pora wsiadać, nie musisz przepuszczać wszystkich, ale rozpychanie się łokciami też nie ma większego sensu. Pamiętaj, tylko spokój nas uratuje!

Pomoc nie boli

Pociąg relacji Katowice – Villach; wsiadam zupełnie rozespana z 25 kilogramową walizką i ogromną torbą na aparat, jak przystało na ostatni zimowy wyjazd. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że był to pociąg z przedziałami, a walizka chcąc nie chcąc musiała wylądować na górze, żeby nikomu nie przeszkadzać. Dwóch facetów w przedziale – żaden nie zareagował na moje próby podniesienia ciężaru. Po kilku nieudanych próbach, poprosiłam o pomoc dwóch strażników-pakerów, którzy najpierw mnie wyśmiali, co ostatecznie doprowadziło do upragnionego umiejscowienia mojego podróżnego majątku na jego miejscu. Może i nie wyglądam na niezaradną, drobną kobietkę, ale umówmy się – nawet zaproponowanie swojej pomocy jest wskazane.
Osobną historią jest fakt, że pociągi nie są zazwyczaj przystosowane dla osób starszych i niepełnosprawnych. Podanie im pomocnej ręki przy znalezieniu odpowiedniego miejsca, wsiadaniu czy wysiadaniu jest po prostu naszym obowiązkiem.

fot. iStock/Oleh_Slobodeniuk

fot. iStock/Oleh_Slobodeniuk

Powitania, bilety i miejsca

Kiedy wchodzisz do sklepu, biura czy innego miejsca publicznego – witasz się. Ta sama zasada obowiązuje w przypadku wsiadania do przedziału, w którym masz wyznaczone miejsce bądź też dosiadania się do drugiego pasażera w składach otwartych. Proste, miłe, a przy okazji nawiązujące jakikolwiek kontakt z ludźmi, z którymi spędzisz co najmniej godzinę podróży.  Wszyscy wiemy, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie. W pociągach z miejscówkami, bardzo często zdarza się, że ktoś siedzi na twoim miejscu. Może pomylił wagony, źle przeczytał liczbę przypisaną miejscu na bilecie lub po prostu zakupił bilet w pociągu, a przez to musi szukać wolnego siedzenia. Nie wszczynaj kłótni od razu, a raczej grzecznie wytłumacz, że to właśnie ty wykupiłaś bilet z tym numerem miejsca. Gdyby natomiast konflikt był trudniejszy do rozwiązania poszukaj konduktora, jego obowiązkiem jest rozstrzyganie takich sytuacji, szczególnie, że w większości przypadków wszystko może sprawdzić w systemie internetowym. I nigdy, przenigdy, nie ukrywaj wolnego miejsca. Każdy pasażer ma takie same prawa jak ty.

Wagony ciszy vs. całogodzinne dyskusje

Kiedy PKP InterCity ogłosiło wprowadzenie wagonów ciszy, byłam jedną z tych osób, które aż podskoczyły z radości. Może się to wydawać dziwne, ale dziwniejsze jest dowiadywanie się szczegółów z życia Pani X, kiedy prowadzi ożywioną dyskusję przez telefon ze swoim mężem, z którym chce się rozwieźć, bo ten poszedł z kolegami na piwo i nie wrócił o czasie do domu (prawdziwa historia!). I choć gorszą odmianą rozmów przez telefon jest grupa znajomych, która zawzięcie debatuje na jakikolwiek temat wzmocniony alkoholem, czasem po prostu nie warto pozostać obojętnym i grzecznie zwrócić uwagę. A jeśli sama chcesz porozmawiać z przyjaciółką czy z partnerem, z którym podróżujesz – zajmijcie miejsca jak najbliżej siebie i postarajcie się rozmawiać szeptem. Te głośniejsze rozmowy przeprowadzajcie na korytarzu lub w WARSie.

Sprawa komórek jest bardziej skomplikowana. Nie wypada prowadzić długich rozmów niczym Pani X, ale przeprowadzenie krótkiej wymiany zdań w towarzystwie współpasażerów może sprawić mniej problemu od ciągłego wychodzenia. Warto jednak wyciszyć głośne dzwonki i włączyć wibracje, tak dla komfortu wszystkich.

WARS wita was!

Kanapki z jajkiem lub schabowym a do tego piwko? Dlaczego nie! Tylko może lepiej w domu lub na pikniku, ale nie w pociągu, który jest jednak zamkniętą przestrzenią, z nie zawsze dobrze działającą klimatyzacją. W książce Zasady i nakazy dobrego wychowania z 1928 roku, panowie Vauban i Kurcewicz przekonują, że jeżeli już zabiera się żywność w drogę, trzeba pamiętać  „by była tak zapakowana, aby sam proces jedzenia nie budził wstrętu w sąsiadach. Rozrywanie brudnemi palcami kawałków mięsa, wydobytych z tłustego papieru, jest wysoce nieapetyczne.” Niby minęło tyle lat, a nadal to kilka zdań trafionych w samo sedno! Co prawda wszystkie kochamy lunchboxy, ale nawet one mogą wydawać niezbyt neutralne dla otoczenia zapachy. Gdybyśmy jednak były spragnione dobrego jedzenia, a nawet alkoholu, warto udać się do wagonu restauracyjnego. Można smacznie zjeść, głośno rozmawiać, napić się dobrego alkoholu, a przy okazji nie przeszkadzać innym.

Pamiętajmy, że podróż ma być przyjemnością dla wszystkich. Nieważne, czy chodzi o podróże służbowe czy rozpoczynający lub kończący się urlop. Te kilka godzin w pociągu to bardzo często jedyny moment na odpoczynek, dobrą książkę czy dobry serial. Szanujmy innych, a przy okazji samych siebie i przestrzegajmy zasad dobrego wychowania.


Zobacz także

Konkurs „Puść sobie oko”

Już nie będę chować rąk w kieszeni, oczu za kapturem i swojej kobiecości głęboko pod kocem. Akcja „Mówię dość niezrealizowanym postanowieniom noworocznym”

Brzydsi zarabiają więcej! Tak mówią najnowsze badania