Lifestyle

Dzień Matki, kiedy nie ma już mamy…

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 maja 2016
Fot. Unsplash/Lea Doubedout / CCO
 

Radosny, wzruszający, długo oczekiwany. Dzień Matki powinien być prawdziwym świętem miłości. Pewnie zdarza wam się właśnie ocierać łzy radości ściskając mocno wybrudzone klejem brokatowym i ozdobione kwiatkami z plasteliny laurki od waszych dzieci. Albo pędzicie z kwiatkiem na spotkanie z mamą. Jest pięknie. Bo macie z kim świętować. Ale co z tymi, którzy nie mają już do kogo zadzwonić, dla kogo kupić bukiecika stokrotek?

Kilka dni temu znalazłam w Internecie rozdzierający serce post Lindsay Harrison. Matka Lindsay odeszła 10 lat temu. Odeszła, bo tak zadecydowała: popełniła samobójstwo.

Od tego czasu Dzień Matki jest dla Lindsay jednym z trudniejszych dni w roku. Jej skrzynka pocztowa wypełnia się komercyjnymi „przypominajkami”, w sklepach niczego nieświadomi sprzedawcy sugerują, jaki podarunek powinna z tej okazji kupić: kwiaty, krem na zmarszczki, zegarek… Jednej rzeczy Lindsay kupić nie może: więcej czasu spędzonego z mamą. A dla wszystkich tych, którzy, tak jak ona nie mają z kim świętować tego dnia, stworzyła krótki poradnik. Przeczytajcie.

To, że mojej mamy już nie ma, nie oznacza, że nie mogę świętować jej dnia. Przez ostatnie 10 lat, wypracowałam kilka niezawodnych mechanizmów radzenia sobie ze stresem, które sprawiają, że święta takie jak to są bardziej „znośne”. Jeśli straciłeś bliską osobę, i ten okres jest dla ciebie po prostu trudny, mam nadzieję, że moje sugestie okażą się pomocne:

1.Czas jest najlepszym podarunkiem.

Jeśli masz to szczęście, że spędzasz ten dzień ze swoją mamą, niech to ona zaplanuje, co chciałaby robić. Czasem nawet zwykła rozmowa przy filiżance herbaty jest czymś bardziej wyjątkowym niż posiłek w zatłoczonej restauracji. No i to zdecydowanie coś więcej niż okolicznościowa kartka.

Skoro nie mogę spędzić dziś czasu z mamą, zadzwonię do innych członków rodziny albo pobędę z przyjaciółmi, którzy stali się moją rodziną „z wyboru”. Znam mnóstwo kobiet, które mają wspaniałe mamy. To święto to dobry moment by przypomnieć sobie i zadbać o ludzi, na których nam zależy. Jeśli chodzi o budowanie i utrzymywanie ważnych relacji, czas jest bardziej wartościowy niż wydane na podarunki pieniądze.

2.Zadbaj o siebie.

Moja mama dbała o wszystkich wokół, tylko nie o siebie. Elementem procesu odzyskiwania równowagi bo jej odejściu było dla mnie przyjęcie do świadomości, że najlepsze co można zrobić dla innych, to przede wszystkim zadbać o siebie. Czy to oznaczałoby poświęcenie chwili na medytację, lekturę lub  jogę, zrób dziś coś dla siebie. Żałoba to ciężka praca, odrobina miłości własnej może złagodzić ból wynikający ze straty. Pamiętaj co mówią stewardessy przed lotem: W razie niebezpieczeństwa maskę tlenową zakładasz najpierw sobie.  

3.Dbaj o wspomnienia.

Odejście mamy nie oznacza, że straciłam również 20 lat, które spędziłyśmy razem. Dzień Matki jest okazją do refleksji na temat tych wszystkich pocieszających wspomnień, które mi po niej zostały. Wyobrażając sobie gorące, letnie dni mojego dzieciństwa i zabawę na starej, drewnianej łodzi z matką u steru, zawsze się uśmiecham. Z czasem stałam się nawigatorem swojego życia bez matczynego „układu kierowniczego”. Dziś jestem w stanie spojrzeć wstecz na te wspomnienia jako coś bardziej słodkiego niż gorzkiego. Wspomnienia są z resztą nieodłączną częścią tego, kim jesteśmy teraz, a refleksja nad nimi pomaga nam zrozumieć, kim się staliśmy.

4.Bądź wdzięczny

Odkąd straciłam mamę, zaczęłam budować życie, którego wcześniej nie umiałam sobie wyobrazić. Powiedziałam sobie, że udało mi się to dlatego, że to ona dała mi umiejętności potrzebne do dalszego rozwoju. Chociaż chciałabym, by mogła dziś zobaczyć jak wygląda moja codzienność, to co osiągnęłam, jestem wdzięczna, że sprawiła, że jestem silna i „elastyczna”. To matki sprawiają, że świat jakoś się kręci, każdego dnia. Mój żal nie gryzie się z poczuciem wdzięczności. Twoja mama prawdopodobnie również uczyła cię, gdy byłeś mały: pamiętaj, aby zawsze powiedzieć „dziękuję”.

Nie da się ukryć, że święta stworzone po to, by uczcić szczególną więź mogą być wyjątkowo trudne, kiedy tej więzi już nie ma. Ja odkryłam jednak, że kiedy mogę spędzić Dzień Matki z bliskimi i pozwolić sobie na te wszystkie niełatwe emocje, jest mi dużo lepiej.


 

Źródło: mindbodygreen.com


Lifestyle

„Nigdy nie przestałam cię kochać”, „nie miałam wyboru”, „myślę o tobie codziennie”. Czy można wybaczyć?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 maja 2016
Fot. iStock/prudkov
 

Niezaleczone żale z dzieciństwa, kilka złych wspomnień, poczucie, że nie wszystko było tak jak trzeba. A nade wszystko pytanie: kto jest twoim prawdziwym rodzicem, ten który dał życie, czy ten, który wychował? Dorosłe dzieci z rozbitych i zrekonstruowanych rodzin noszą w sobie ten nierozstrzygnięty konflikt bardzo często. Bo jeśli w pewnym momencie ten marnotrawny, ale „prawdziwy”, bo biologiczny ojciec się pojawi, to co zrobić? Jak się zachować? Czy przyjąć go z otwartymi ramionami, a trudne rozmowy o przeszłości zostawić na lepszy moment? Czy obojętnym tonem odpowiedzieć: „nie mamy ze sobą nic wspólnego”?

Małgosia swoją biologiczną mamę poznała w dniu 18- tych urodzin

Wychodziła jak co rano do szkoły, w progu dała buziaka młodszej siostrze i pomachała jeszcze wesoło rodzicom, szykującym się do pracy. Dobrzy, zamożni ludzie, zaadoptowali Małgosię, gdy miała zaledwie dwa lata. Nie pamiętała życia innego niż to szczęśliwe, radosne z nimi. Choć wiedziała, że nie są jej (powiedzieli jej o tym, gdy skończyła 15 lat) prawdziwymi rodzicami

Wtedy zobaczyła JĄ. Stała przy furtce, ubrana skromnie, ale schludnie, w ręku trzymała niebieską reklamówkę. Wyglądała bardziej na przerażoną niż wzruszoną, kiedy złapała Małgosię za rękę.

„Córeczko – powiedziała – to ja. Wszystkiego najlepszego”. Małgosia zamarła. W pierwszej chwili pomyślała, że to ktoś niepoczytalny, że powinna cofnąć się do domu lub już teraz wołać o pomoc. A potem spojrzała uważniej. I zrozumiała. Zrozumiała również jak bardzo podobna jest do matki. A tego poczucia, że jest podobna przynajmniej do jednego z rodziców brakowało jej od czasu, gdy zaczęła dorastać. Teraz patrzyła na stojąca przed nią, zupełnie obcą kobietę i widziała tak samo wykrojone, migdałowe oczy, wąskie usta i lekko zadarty nos. Prawie odbicie w lustrze, postarzone o jakieś 20 lat. Wrażenie, jakie wywarła na niej ta świadomość przeraziła ja tak bardzo, że szybko wyrwała rękę i pobiegła na przystanek.

Potem matka przychodziła jeszcze trzy razy. Kiedy Małgosia konsekwentnie odmawiała rozmowy, wcisnęła jej do torby list, w którym prosiła córkę o wybaczenie i opisała okoliczności, które zmusiły ją do pozostawienia małej w domu dziecka. Na kartce z zeszytu zapisała także swój numer telefonu i adres.

Małgosia czytała ten list wiele razy. „Nigdy nie przestałam cię kochać”, „nie miałam wyboru”, myślę o tobie codziennie”, „chcę naprawić błędy”…

Oburzyło ją zwłaszcza zapewnienie, że matka ją kocha. Kocha, kocha… Jak może kochać, skoro jej nie zna? Skoro 16 lat czeka, żeby dać znać, że w ogóle żyje? Skoro nie pyta, nie dzwoni, nie stara się jej poznać przez cały ten czas?

Potem usiadła pomiędzy Alą i Zbyszkiem, mamą i tatą, którzy dali jej dom i bezwarunkową miłość. Długo rozmawiali o emocjach, które wzbudziło w Gosi pojawienie się w jej życiu matki. Aż zrozumiała, że źle jej z tym „ocenianiem”. Że woli swój poprzedni spokój, że nie chce życiowej rewolucji. I że nikt nie chce jej niczego zabrać, to ona może za to wybrać, czy mieć „coś więcej”. Jej niezwykła dojrzałość znowu wzięła górę. Zdecydowała się zadzwonić pod numer zapisany drżącą ręką na zeszytowej kartce. Z Jolą, (słowo „mama” nie przeszło Małgosi przez usta) spotkały się kilka dni później. Rozmowa toczyła się niezgrabnie, niezręcznie, nie padły wielkie słowa, ale Małgosia odzyskała swój spokój. Jola chyba też. Odchodząc uścisnęły się serdecznie. Ich kontakt jest dziś sporadyczny, od czasu do czasu telefon, raz na kilka miesięcy spotkanie. Ale dla Joli najważniejsza jest świadomość, że córka jej przebaczyła.

Marta swojego ojca spotkała ponownie po 22 latach

Poznała go od razu, bo kiedy zabierano ją z domu do pogotowia opiekuńczego, chodziła już do szkoły. Ojciec Marty, wdowiec i więzienny recydywista była alkoholikiem. Swoją szóstkę dzieci traktował bezwzględnie. Do tego okresu dzieciństwa żadne z nich najchętniej nie wracałoby myślami. Poukładali sobie życia, trzymają się blisko i wspierają, jak mogą najlepiej. Wychowali się w rodzinnym domu dziecka, gdzie nowi rodzice z ogromnym wysiłkiem i zaangażowaniem odbudowywali ich świat – cegiełka po cegiełce. Na nowo nadawali znaczenie wartościom, uczyli ufać i porządkować swoje emocje. Z czasem ojciec stał się dla nich odległym, koszmarnym wspomnieniem, do którego się nie wraca. Aż pojawił się ponownie.

Martę znalazł na portalu społecznościowym. Któregoś dnia zamarła, gdy wychodząc z pracy zobaczyła go stojącego z bukietem kwiatów przed jej biurem. Starszy, nieco zgarbiony, siwy, ale ciągle on, tak samo straszny, zły. Symbol koszmarnego dzieciństwa. Mówił błagająco, że jest innym człowiekiem. Że w więzieniu poznał świetnego księdza, że się nawrócił, że dużo czytał. Że wie, że robił źle. Że nie było dnia, w którym nie myślał o tym, jak skrzywdził swoje dzieci. Uciekła wykrzykując mu tylko, że dla niej jest nikim i że nie chce mieć z nim nic wspólnego. I żeby nie ważył się niepokoić reszty rodzeństwa, bo wezwą policję.

W domu Marta długo płakała w mężowskie ramię. Spędziła też bezsenną, ciężką noc, odganiając natrętne, smutne wspomnienia.

Następnego ranka nie poszła do pracy w obawie, że znowu go spotka. Ale on nie pojawił się już więcej. Pól roku później brat Marty zadzwonił z wiadomością, że ich ojciec zmarł w miejskim szpitalu, po ciężkiej chorobie. Być może spotkanie z Martą miało być próbą uzyskania przebaczenia w obliczu nadchodzącej śmierci. Marta nie chce o tym myśleć. Śmierć ojca potraktowała jako symboliczne zakończenie traumy, którą nosiła w sobie przez całe życie. Nie uważa, że była ojcu „coś winna”. W myślach nie nazywa go nawet ojcem. Święta spędza z tymi, którzy dali jej szansę na lepsze życie i powtarzali uparcie, że jest w stanie spełniać swoje marzenia, że sobie poradzi. Tyle.

Dwie historie, dwa różne zakończenia. I tylko emocje trochę podobne, a przeszłość pogmatwana, trudna. I ludzie: pokrzywdzeni, poranieni, ofiary czasem może po obu stronach. Czy jesteś w stanie przewidzieć co poczujesz, gdy spotkasz na swojej drodze obcego człowieka, który twierdzi, że jest twoim ojcem? Czy będziesz umiał na nowo go pokochać, zaufać? Czy będziesz chciał rozmawiać z matką, która porzuciła cię dawno temu, wybaczyć zło, które ci wyrządziła? Czy każdemu należy się szansa?


Lifestyle

„List do mamy”. Koniec naszej akcji, mamy dla Was nagrody

Redakcja
Redakcja
26 maja 2016
Fot. iStock / fotomontaż

Kochane,

Dziś Dzień Matki, a my ogłaszamy wyniki konkursu „List do mamy”. Dostałyśmy mnóstwo listów, wszystkie piękne i wzruszające. Niektóre z nich były bardziej wspomnieniem ukochanej matki, której już nie ma.  Tych, niestety, nie możemy nagrodzić, bo zasada konkursu była taka– Wy piszecie list, my go drukujemy, pięknie oprawiamy i wysyłamy Mamie.

Ale dziękujemy każdej z Was, doceniamy to, że chcecie się z nami dzielić swoimi emocjami i życzymy Wam cudownego dnia, niezależnie od tego, czy ukochana Mama jest obok.

Ściskamy też serdecznie każdą Mamę, bosko mieć takie córki. 🙂 A poniżej linki do nagrodzonych listów:

1.„Przepłakałaś przeze mnie niejedną noc, ja zresztą przez ciebie też”

2. „Pamiętam, że w takich chwilach sama Twoja obecność była ulgą

3.„Dziś rozumiem więcej, bardziej. Dziś jestem starsza niż wtedy, gdy zostałaś z nami sama”

4. „Chciałam podziękować Ci mamo, że pocieszałaś– kiedy płakałam, że mnie słuchałaś– do później nocy”

5. „Dziękuję Ci mamo, że nauczyłaś mnie kochać życie i ludzi”

6. „Piszę do ciebie listy i je targam, bo nie wiem jak zacząć i od czego”

7. „Musisz wiedzieć jedno,  KOCHAMY CIĘ, warto, abyś o tym wiedziała, ale chyba i tak wiesz”

8. „Nadal wyglądasz pięknie tak samo… jakby minął jeden dzień”

9.„Chciałam Ci napisać, że byłaś najlepszą mamą z najlepszych”

10. „Fochy i pretensje w naszym wydaniu wydają się być groteską, trwają krótko, dlatego łączy nas niesamowita więź”

 

Nagrody

5 x zestaw od ProVag w pięknej skórzanej kosmetyczce. Zestaw składający się z:

– Specjalistyczna emulsja do higieny intymnej,
– Specjalistyczny żel do zapobiegania i leczenia wspomagającego zakażeń okolic intymnych
– Probiotyk doustny

provag kosmetyczka

 

 

 

 

 

 

provag

 

 

 

5 x zestaw kosmetyków Eveline. Zestaw składający się z:

– SPA PROFESSIONAL Kawowy peeling do ciała 200ml
– SPA PROFESSIONAL Trawa cytrynowa peeling do ciała 200m
– SPA PROFESSIONAL Balsam kwitnąca wiśnia 200ml
– SPA PROFESSIONAL Balsam pod prysznic mango i papaja 200ml

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Eveline_logo_czarny

 

 

 

 

 

 

 

Regulamin znajduje się tutaj.


Zobacz także

Melania i Ivanka Trump: trudne relacje macochy i pasierbicy – czy w tej plotce jest ziarnko prawdy?

Jego matka od wielu lat zmaga się z rakiem piersi. Dlatego ten 18-latek stworzył coś, co może pomóc uratować życie wielu kobietom

6 błędów powodujących, że warzywa, które jesz, są mniej wartościowe