Lifestyle

Drogi smartfon, droga naprawa. Oto 5 modeli telefonów, których koszty serwisowania mogą przyprawić o zawrót głowy

Redakcja
Redakcja
21 grudnia 2021
fot. zamrznutitonovi/iStock
 
Nowy telefon to jeden z najbardziej pożądanych przez Polaków prezentów świątecznych. Należy jednak pamiętać, że im droższe urządzenie, tym wyższe koszty jego ewentualnej naprawy. W przypadku topowych modeli smartfonów to nawet 6 tysięcy złotych za autoryzowaną usługę. Przedstawiamy 5 najdroższych modeli smartfonów w naprawie.

Polacy chętnie kupują bliskim pod choinkę nowy telefon. W tym roku, jak wynika z najnowszego raportu firmy Deloitte, na prezenty gwiazdkowe planujemy ponownie przeznaczyć więcej pieniędzy. Z każdym rokiem kupujemy też coraz droższe modele smartfonów. Należy jednak pamiętać, iż naprawa takich modeli jak: iPhone 13, Samsung Galaxy Z FOLD 3, czy Z FLIP 3, może kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Dlatego kupując na prezent jeden z tych smartfonów, warto pomyśleć o dodatkowej ochronie.
Ciężkie życie smartfona
Według firmy Digital Care blisko połowa Polaków doświadczyła uszkodzenia swojego telefonu, mimo że 70 proc. osób używa etui, szkła, czy folii ochronnej. Nasze urządzenia najczęściej po prostu wyślizgują się nam z rąk, powodując pęknięcia ekranu, wpadają do wody lub zostają przypadkowo zalane. Każdy z takich przypadków może doprowadzić do całkowitego uszkodzenia telefonu lub jego wyświetlacza, a koszt naprawy może być porównywalny z kosztem zakupu nowego urządzenia.
Za naprawę wyświetlacza w topowych modelach zapłacimy aktualnie:
  • ·Samsung Galaxy Z Fold 2 ~ 3 130 zł
  • Samsung Galaxy Z Flip ~ 2 620 zł
  • iPhone 13 Pro Max ~ 1 840 zł\
  • iPhone 12 ~ 1 450 zł
  • Samsung Note 20 5G Ultra ~ 1 220 zł
Koszty naprawy wzrosną, jeśli poza wyświetlaczem uszkodzone zostaną też inne elementy.
Rekordowo drogi w skutkach okazał się wypadek z udziałem telefonu Samsung Galaxy Z FOLD 2 – 6 400 zł, czyli niemalże równowartość nowego urządzenia. W przypadku składanych modeli potencjał na uszkodzenie wyświetlacza jest większy niż w standardowych modelach z uwagi na budowę urządzenia. Zdarza się, że klienci podczas składania telefonu pozostawiają na LCD przedmioty, które po złożeniu uszkadzają go. Naprawa tego typu urządzeń wymaga dużej precyzji i kompetencji technika, ponieważ nawet drobny błąd może spowodować naruszenie delikatnych części, na przykład wyświetlacza. W przypadku serii Fold obsługa serwisowa jest bardziej złożona ze względu na budowę urządzenia. W porównaniu ze standardowym telefonem mamy dodatkowo zawias oraz podwójnie występujące elementy, takie jak: LCD, płyta, bateria

Piotr Wójcik, General Manager serwisu MTTC, należącego do Digital Care Group

Smartfon pod specjalnym nadzorem

Żeby uchronić się przed kosztami, użytkownicy coraz częściej decydują się na wykupienie ochrony przed przypadkowym zniszczeniem telefonu. Szczególnie widać to w okresie przedświątecznym. Według danych Digital Care, sprzedaż usług ochronnych rośnie wtedy o około 30 proc. w stosunku do reszty roku. Ceny takiej usługi wahają się w zależności od firmy i pakietu od kilkunastu do ok. 30 złotych miesięcznie.

Należy pamiętać, że nie każda wersja ochrony zapewnia pełne bezpieczeństwo posiadaczowi topowego modelu smartfona. Na rynku dostępne są produkty zapewniające jedynie bezpłatną naprawę wyświetlacza i takie, które chronią również w przypadku innych uszkodzeń, np. zalania. Posiadacze smartfonów premium nie powinni w tym aspekcie patrzeć na oszczędności. Inaczej za ewentualną naprawę może im przyjść słono zapłacić.

Warto dokładnie zapoznać się z zakresem oferowanej ochrony i poszukać najbardziej korzystnej dla nas opcji. Jeśli posiadasz smartfona z górnej półki, zawsze wybieraj najwyższy wariant, który może zapewniać ochronę nawet do wysokości wartości urządzenia. Oferta na rynku jest już bardzo szeroka, ochronę możesz wykupić u operatora telekomunikacyjnego, w sklepach z elektroniką, czy u samego producenta, więc warto porównać oferty przy zakupie i wybrać tę optymalna dla danego modelu. Warto też pamiętać, iż wszystkie naprawy powinny być realizowane tylko w autoryzowanych serwisach, dzięki czemu po naprawie nie utracimy gwarancji producenta

Maciej Ryszard Sierakowski, Head of Sales Europe w Digital Care


Informacja o Digital Care Group: 
Digital Care Group to największy na polskim rynku dostawca usług dla urządzeń mobilnych, działający od 2012 roku. Digital Care Group współpracuje z największymi sieciami telefonii komórkowej, producentami urządzeń mobilnych oraz ich dystrybutorami. Aktualnie firma działa na 13 rynkach w Europie, Azji i Afryce. Obsługuje ponad 3,8 mln klientów na całym świecie.

Lifestyle

Halina Mlynkova: Gdybyśmy mieli więcej wiary, to więcej cudów by się wydarzało w naszym życiu

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
21 grudnia 2021
 

Halina Mlynkova opowiedziała nam o swoich świętach i rodzinnej tradycji kolędowania. Przy okazji po raz pierwszy zdradziła sekrety swojej patchworkowej rodziny i opowiedziała o najmłodszym synku Leo, który właśnie skończył pół roku. Czy dojrzałe macierzyństwo jest przereklamowane? Czy patchworkowa rodzina to dla niej wyzwanie? I jakie kolędy oraz potrawy jej rodzina kocha na święta?

Czy my możemy powspominać twoją dziecięcą Wigilię, na styku kultur na Zaolziu?
– W maleńkiej wiosce Nawsie koło miasteczka Jabłonków nasza Wigilia zaczyna się modlitwą. Pamiętam jednak, że z bratem dostawaliśmy w trakcie tej ciszy modlitewnej strasznej śmiechawki. Nie potrafiliśmy się  powstrzymać i tak nam pozostało do dziś. W dzieciństwie mama okropnie denerwowała się, ale dziś oczywiście nam już to wybacza.

Kolacja była przy świeczkach i celebrowało się powoli, a rodzice opowiadali nieprawdopodobne historie, zwłaszcza nasz dziadek lubił wspominać, a myśmy z bratem słuchali ich niemalże bez oddechu.

Na końcu śpiewaliśmy pieśń dziękczynną, a potem szliśmy nie na pasterkę, tylko na jutrznię o świcie kolejnego dnia. Nasz dom jest w dolinie, a jak napadało śniegu, to nie sposób było wyjechać samochodem. Dlatego wszyscy szliśmy na nogach i to było niesamowite, bo przy każdej latarni dołączali się kolejni sąsiedzi i grupka stawała się coraz większa. Dorośli szli razem, a dzieci wyprzedzały ich i opowiadały sobie, co znalazły pod choinką. Do kościoła dochodziliśmy już tłumnie na godzinę 5.00. Na szczęście Jutrznia trwała krótko, bo podczas niej śpiewaliśmy głównie kolędy, więc my dzieci uwielbialiśmy tę uroczystość. Kiedy wracaliśmy do domu, nie szliśmy już spać, tylko dalej cieszyliśmy się świętami.

To ja się teraz nie dziwię, że kochasz kolędy i wydałaś właśnie płytę na święta. Jaka ona jest?

– Chciałam, żeby była intymna, spokojna i nieprzekombinowana. Często słuchacze ode mnie oczekują wysokich dźwięków, muzyki intensywnej i takiej z przytupem, bo są przyzwyczajeni do utworu „Czerwone Korale”. Jednak ja tę płytę tworzyłam tak, by w domach, których zagoszczę na święta, muzyka po prostu nie przeszkadzała i żeby słuchacze się nią nie zmęczyli, żeby chcieli ją odtwarzać jeszcze raz i jeszcze raz.

Jakie kolędy zaśpiewaliście?

– Wszystko zaczyna się od „Adeste Fideles”, czyli od najstarszej kolędy na świecie. Potem jest „Cicha noc”, bez której nie wyobrażam sobie świąt. Klasyk, ale najpiękniejszy! Dalej mniej popularne, ale śliczne… „Dlaczego dzisiaj wśród nocy dnieje”, czy „Hej, hej Lilia”. Na samym końcu – piosenka „Po kolędzie”, do której mój tata napisał słowa w moim pierwszym języku, czyli zaolziańskim. Tam jest zawarty bardzo wzruszający tekst świątecznych życzeń, który zawsze mnie rozkleja podczas muzykowania w tym szczególnym czasie.

Kogo zaprosiłaś do nagrania tej płyty?
– Bardzo zależało mi, żeby to był mój zespół, byśmy potem razem na koncertach utożsamiali się z tym, co gramy. Oprócz tego zaprosiłam Marcina Wrostka z akordeonem i Joszkę Brodę, bo z nim stawiałam pierwsze kroki w branży profesjonalnej. Pamiętam, że kiedy byłam jeszcze na studiach, jeździłam śpiewać kolędy właśnie z Joszko, Tomkiem Malejonkiem i Darkiem Budzyńskim. Czy ty wiesz, że jak ja patrzę na Pałac Kultury w Warszawie, to zawsze przypomina mi się, jak z Joszko stałam w cieniutkim skórzanym płaszczyku po mamie w środku zimy o godzinie 2.00 w nocy i czekaliśmy na spóźnionego kierowcę, który miał nas zawieźć na koncerty? To były czasy moich studiów. Na nowej płycie zaśpiewaliśmy razem jeden utwór a’capella tylko w akompaniamencie fujarek.



W tym roku wiesz już, jak będziesz spędzała święta?
– Moja mama przyjechała do mnie, więc już mamy święta! Mama kocha swój dom, więc musiałam postawić ją przed faktem dokonanym. Zadzwoniłam, że właśnie jedzie po nią samochód i ma się spakować. Ogromnie doceniam, że jest teraz z nami. Dzięki niej dom rano pachnie świeżo zaparzoną herbatą i słodkim kakao dla dzieci. Bardzo mi pomaga, bo u nas jest teraz trójka dzieci: maluch i dwójka nastolatków.

Czy w twoim domu są jeszcze jakieś zaolziańskie potrawy wigilijne?
– Moja mama robi dla nas w prezencie na święta takie przepiękne zaolziańskie okrągłe ciasteczka – orzechowe, waniliowe, czekoladowe. Potrafimy ich zjeść setki i obawiam się, że w tym roku to jednak one do Wigilii nie dotrwają.

Mamy też swoją ukochaną czeską ziemniaczaną sałatkę, która przypomina polską sałatkę warzywną. Najbardziej lubię ją z sosem tatarskim albo domowym majonezem mojej mamy.

Powiem ci, że jak mieszkałam w Czechach i jeździłam na koncerty, to zakupy przed świętami robiłam w ostatniej chwili i jak wpadałam do wielkiego supermarketu, często brałam ostatni worek ziemniaków. Do tego stopnia Czesi kochają tę sałatkę.

Halinko, czy święta rodzina patchworkowej to jest dla ciebie logistyczne wyzwanie? Czy potrafiłaś już jakoś ten temat oswoić?
– Patchworkowa rodzina zawsze jest wyzwaniem, w przypadku świąt trzeba się umówić, z którym rodzicem dziecko zje kolację wigilijną, a wiadomo, że rodzice zawsze chcą  w tym dniu być z tymi, których najbardziej kochają. Czas świąteczny jest bardzo ważny dla dzieci, dla tych najmłodszych, może to nawet najważniejszy dzień w roku. Chodzi o bliskość, atmosferę, tradycję, prezenty. Jedzenie jest na ostatnim miejscu w tym wieku. Ale my sobie z tym świetnie radzimy.

Czy Leo, twój synek, który ma teraz zaledwie pół roku, połączył jeszcze silniej waszą patchworkową rodzinę?
– W naszym domu nigdy nie brakowało miłości i radości. Jednak ten mały chłopczyk faktycznie sprawił, że życie nabrało jeszcze więcej lekkości i ciepła. Jak się na niego patrzy, to wszyscy się natychmiast uśmiechamy. I masz rację, dzięki niemu, syn Marcina – Nikoś i mój syn Piotr są jego braćmi. On wiąże nas ze sobą do końca życia, również w takim wymiarze symbolicznym. Nasi chłopcy mają ze sobą cudowną relację, uwielbiam patrzeć, gdy są we trójkę.

 Ale chcę też zaznaczyć, że Piotrek i Niko mieli świetne relacje dużo wcześniej, zanim pojawił się Leo.

Pamiętam, że przed porodem mówiłaś, że boisz się tego, że Leo będzie podobny do Piotrusia, który miał alergie i sporo płakał.
– Pamiętam, że gdy Piotr był malutki i cierpiał z powodu uczuleń, serce mi pękało, gdy widziałam, jak płacze. Na szczęśćcie odpukać, historia się nie powtórzyła.

Mówi się, że dojrzałe macierzyństwo jest przereklamowane! Zgadzasz się?
– (śmiech). Moim zdaniem to wczesne macierzyństwo jest przereklamowane! Mam wrażenie, że teraz, gdy jestem już bardziej doświadczoną mamą, mam więcej pokory i jest mi dużo łatwiej. Oczywiście Leo mi nie odpuszcza, bo wstaje wcześnie. Jednak pamiętam, jak ja byłam młoda, miałam z tyłu głowy taką myśl, że coś mnie omija, choć nasz Piotrek był bardzo kochanym i wyczekiwanym dzieckiem.



Na koniec chciałabym się spytać, czego byś życzyła naszym czytelniczkom na święta?
– Wszystkim dużo siły i wytrwałości w trudnych dla nas czasach. Życzę też wiary. Otaczajmy się miłością i wierzmy, że niedługo będzie lepiej i w tym kierunku, jak w takie jasne światło wszyscy patrzmy.

Słuchając twoich życzeń, pomyślałam sobie, że jesteś dowodem na to, że za którymś razem kobieta może trafić na odpowiedniego mężczyznę i być spełnioną. To fajne!
– Tak, niektórym udaje się dopiero w bardzo dojrzałym wieku. Popatrz, jaka teraz jest szczęśliwa Urszula Dudziak! Jak wspaniale potoczyło się jej życie.  Znam wiele takich osób i przypadków, dlatego uważam, jakkolwiek nie brzmi to banalnie, że zawsze trzeba wierzyć, że będzie dobrze. Ostatnio miałam koncert w kościele w Żarach i spotkałam tam absolutnie genialnego księdza. Szedł z grzejnikiem pod pachą, kiedy na siebie trafiliśmy pod kościołem. Jeden z najcudniejszych księży, jakich poznałam, bo on nie zachowywał się ja żaden święty.

Wspominaliśmy różne piękne kazania i  powiedział mi o najkrótszym kazaniu księdza Tischnera, które brzmiało mniej więcej tak: „A co ja Wam będę mówić, i tak nie wierzycie”. Jakie to było mocne!

Bo ja to odebrałam nie tylko w kontekście wiary chrześcijańskiej, ale przyłożyłam te słowa do całego życia. Myślę, że gdybyśmy mieli więcej wiary – to więcej cudów by się wydarzyło w naszym życiu.

ZOBACZ TAKŻE: Uchodźcy! Szczepienia! Polityka! Jak się nie pożreć przy świątecznym stole, mądrze radzi Katarzyna Lengren


Lifestyle

Stylowe święta wg polskiej projektantki – jak się ubrać, co dać w prezencie?

Redakcja
Redakcja
21 grudnia 2021

O świętach, prezentach i odpowiednim na tę wyjątkową okazję stroju rozmawiamy z polską projektantką Lidią Kalitą.

1. Za chwilę Święta Bożego Narodzenia. Lidia, zdradź nam, jak Ty obchodzisz ten wyjątkowy moment w roku?

Święta Bożego Narodzenia obchodzę tradycyjnie w rodzinnym gronie, celebrując chwile spędzone razem. Kosztujemy pysznych, wigilijnych potraw, tracimy głowę dla najsmaczniejszych miodowych pierniczków czy makowca z bakaliami. Obdarowujemy się wyjątkowymi prezentami, kolędujemy i cieszymy się długimi, wspólnymi rozmowami. Któregoś roku postanowiliśmy z rodziną wylecieć na święta do jednego ze śródziemnomorskich kurortów. Uwielbiamy podróżować, byłam przekonana, że to doskonały pomysł. Wyjazd przebiegł pomyślnie, ale tęsknota za tradycyjnym obchodzeniem tego wyjątkowego okresu dała się we znaki. Przedświąteczny nastrój, domowe porządki i magia chwil ma tylko sens wśród bliskich, tu na miejscu.

2. Jedną z tradycji, którą myślę, że wiele z nas uwielbia jest obdarowywanie bliskich prezentami. Jak wybierasz dla nich upominki?

Przykładam ogromną wagę do prezentów, którymi obdarowuję rodzinę i przyjaciół. Uważam, że idealny upominek to taki, który jest spersonalizowany oraz w guście i estetyce obdarowywanej osobie. Odradzam przy tym podarunków sztampowych, bo nasi bliscy przecież zasługują na coś wyjątkowego. Pamiętajmy, że w prezentach nie chodzi o to, aby były one drogie i trudne do zdobycia. Najważniejsza jest radość, jaką przynoszą. Sekret tkwi też w szczegółach, pięknie zapakowane i wzbogacone o liścik z dedykacją rzeczy, nabierają wyjątkowej wartości. Efekt wow gwarantowany!

3. Co w tym roku najlepiej podarować na święta dla mamy, córki, siostry?

Najważniejsze jest to, aby upominek był od serca i uwzględniał zainteresowania i potrzeby obdarowywanej osoby. Dla córki, siostry czy przyjaciółki polecam wyjątkowe upominki z mojego prezentownika dostępnego na stronie, np. ciepłe kapcie z runa owczego, piżamę w oryginalny wzór w zestawie z miękką poduchą czy komplet kimono z wachlarzem w stylu japońskim. Warto postawić na niebanalne zestawienia. Niech obdarowywana osoba będzie zaskoczona. Dla Mamy polecam prezenty oparte na miłym doświadczeniu – voucher na masaż pleców, pobyt w SPA, czy zabieg pielęgnujący skórę twarzy to strzał w dziesiątkę.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Lidia Kalita (@lidiakalita)

4. Projektujesz super modowe kolekcje dla kobiet, musisz nam powiedzieć, co z modowym savoir-vivrem na święta? Czy taki istnieje?

Są niepisane zasady ubioru świątecznego, z którymi warto się zaznajomić. Bazową gamą kolorystyczną są klasyczny ecru, intensywna czerwień, klasyczna czerń, mocna zieleń
oraz ich różne kombinacje. W święta nie stawiajmy też na wyrafinowaną elegancję, a na komfortowe kroje i przyjemne, ciepłe zestawienia.

5. Jak wybierać więc stylizację na wigilijną kolację, spotkania rodzinne? Czy są trendy modowe, które powinniśmy brać pod uwagę?

Na rodzinne spotkanie świetny, modowy look w tym sezonie to np. puszysty sweter z kołnierzykiem zestawiony z nowoczesną spódnicą. Doskonale sprawdzą się też sukienki o prostym kroju z długimi, lekko bufiastymi rękawami.


Zobacz także

Remonty – sport dla odważnych. Brzmi znajomo? Co nas nie zabije, to nas wzmocni

Dieta „antystresowa”. 6 produktów, które uspokoją skołatane nerwy

Czuję frustrację – jestem wściekła. Przecież to nie jest życie, to jakaś wegetacja