Lifestyle Związek

Drogi Były, dziękuję ci za to, że wiem, jak nie chce żyć. Za co możemy być wdzięczne swoim eks?

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
10 maja 2017
Fot. iStock / teksomolika
 

Nie udało się wam. A miało być tak pięknie… Miłość do grobowej deski, może biała suknia? To nie był toksyczny związek – po prostu w pewnym momencie poczuliście, że coś się wypaliło i już wam nie jest tak dobrze. Podjęliście decyzję o rozstaniu. Bo po co być ze sobą wiedząc, że to nie jest to?

Idealne zakończenie. Już nie jesteście razem, jednak nie czujesz do niego żalu. Myślisz, że to na pewno nie o tobie, bo nienawidzisz gada? Ej, przecież wiele zostało w twoim życiu po nim. I to nie są tylko wspomienia. Ot, chociażby nauczył cię siły. Z czasem, kiedy opadną już emocje, rozumiemy, że nie tylko partner był tym złym. Kiedy sobie to uświadomimy, możemy poczuć wdzięczność. Wyzwalającą wdzięczność. Przecież kiedyś było między wami dobrze, prawda? A nawet lepiej niż dobrze, wręcz idealnie. Z perspektywy czasu widzisz, że dał ci wiele i wiele po nim zostało w twoim życiu. Za co możesz być mu wdzięczna?

Bo odkrył w tobie kobietę

Wiele z nas ma problem ze swoją kobiecością. Czujemy się mało atrakcyjne, o naszych kompleksach możemy gadać godzinami. Spotkanie odpowiedniego mężczyzny może być początkiem zmiany. Z szarej myszki możemy stać się pewnymi siebie kobietami. Takim przykładem jest 27-letnia Marta. – Nasz związek był ciągłym odkrywaniem – opowiada o byłym. – Odkrywaniem świata, odkrywaniem drugiego człowieka. I odkrywaniem kobiecości. Zanim go poznałam, czułam się gruba i mało atrakcyjna. Kiedy poprosił mnie o numer, nie wierzyłam, że się do mnie odezwie. A jednak. Podczas trwania naszego związku ciągle prawił mi komplementy, kupował seksowną bieliznę i chwalił każdy centymetr mojego ciała. Dzięki niemu poczułam się piękna i pożądana. I choć nie jesteśmy już razem, to dalej czuję się atrakcyjna i nie straciłam tej pewności siebie, którą wspólnie zbudowaliśmy – dodaje. – Jestem mu wdzięczna za to, że się pojawił w moim życiu. Jest wspaniałym człowiekiem, który pomógł mi wyjść z kompleksów i stworzył ze mnie kobietę. Dziwnie tak mówić o byłym, co nie?

Bo ty przy nim odkryłaś, że świat jest piękny i ciekawy

Urzekła cię w nim jego pasja i chęć zwiedzania świata. Wspólnie odwiedziliście kilka miejsc, których widoki zapierały dech w piersiach. Pokazał ci nowe kultury i zwyczaje innych ludzi. Zrozumiałaś, że życie to nie tylko praca i dom, lecz toczy się ono także w wysokich górach i na, wydawałoby się, opuszczonych plażach. Okej, nie jesteście już razem, ale ty planując wakacje już wiesz, że nie musisz odwiedzić luksusowego hotelu i wydawać na to majątku. Z waszego związku została ci lista stron internetowych, na których możesz kupić tanią wycieczkę na Bali. Dzięki niemu odkryłaś też, że urlop to niekoniecznie leżenie plackiem na plaży i picie drinków z palemką. Pamiętasz, jak pożyczyliście skutery i zwiedziliście Maltę? Być może wtedy poczułaś, że tak właśnie chcesz wypoczywać – w ruchu, jeżdżąc na rowerze i pływając na desce. Miłość do niego się skończyła, ale miłość do podróżowania w tobie pozostała. I za to możesz być mu cholernie wdzięczna.

Bo pokazał, jak zachowuje się facet, który kocha

Nawet jeśli to było tylko na początku waszego związku. Przy nim czułaś się ważna. Wiedziałaś, że możesz na nim polegać i on zawsze stanie po twojej stronie. W trudnych chwilach mogłaś wypłakać się w jego ramię i zawsze wiedział, kiedy podać ci herbatę. – Mój eks zawsze stawiał mnie na pierwszym miejscu. Przy nim czułam się najważniejsza. Dbał o mnie jak nikt nigdy wcześniej. Potrafił odłożyć swoje obowiązki żeby mi pomóc – pisze 29-letnia Kasia. – Dzięki niemu zrozumiałam, że mężczyzna powinien dbać o swoją kobietę i nie chodzi o wielkie czyny, ale o drobne gesty. Dziś zwracam uwagę na to, czy facet potrafi się o mnie zatroszczyć. Jeśli tego nie robi, to sygnał, że mu nie zależy na mnie. I kończę znajomość, bo wiem, że jeszcze spotkam mężczyznę, przy którym będę znowu czuć się jak księżniczka.

Bo zrozumiałaś kim jesteś i czego potrzebujesz

Nie wyszło wam. Myślałaś, że będzie inaczej. Na początku wydawał się ideałem. Ale szybko przestał nim być. Wtedy zrozumiałaś, że jest on tylko twoją lekcją męskości, po której doskonale wiesz, jaki twój facet ma nie być. – Na początku uwielbiałam to, że były najchętniej spędza czas w domu – opowiada 27 – letnia Karolina. – W weekendy nie wychodziliśmy z łóżka, był cudowny seks, seriale i jedzenie. Po pół roku to mnie zmęczyło. Chciałam wychodzić. Ale on nie. Okazało się, że jest domatorem, a mnie ciągnie do ludzi. Dziś już wiem, że potrzebuję faceta, który też lubi być w biegu, wśród przyjaciół. Gdy w potencjalnym kandydacie na narzeczonego widzę cechy mojego byłego, mówię „nie zasługuję na ciebie”. I kasuję jego numer telefonu z telefonu i pamięci.

Bo poznałaś seks, którego pragniesz, albo którego nigdy już więcej nie chcesz

Na wspomnienie waszego seksu znowu przechodzą cię dreszcze podniecenia? Bądź wręcz przeciwnie – wzdrygasz się i chcesz o tym zapomnieć. Nieważne, czy był to najlepszy seks w twoim życiu, czy najgorszy. Twój były pokazał ci, czego chcesz lub czego nigdy więcej nie chcesz. Nauczył cię dotyku, który sprawia ci przyjemność bądź dzięki niemu wiesz, że akurat tak nie lubisz być dotykana. Jedno jest pewne – nauczyłaś się siebie. Może poznałaś także, że spontaniczne akcje w przymierzalni zapewniają ci prawdziwy orgazm? I chcesz ich więcej (z innym facetem oczywiście).

Bo nauczył cię tolerancji

Związek to nie tylko dwoje ludzi. To także jego matka, twoja matka, jego kumple i twoja przyjaciółka. I wiele innych osób. Starałaś się tolerować ich i ich nawyki np. wypad na piwo co dwa tygodnie i znikanie na trzy dni, bo jego przyjaciel kupił najnowszą Fifę. Musiałaś także tolerować jego dziwactwa, których nigdy nie mogłaś zrozumieć. A już najbardziej cierpiałaś podczas spotkań z jego rodziną. Przy zastawionym stole i po którymśtam kieliszku rozkręcał się jego podstarzały wujek, który głosił poglądy sprzeczne z twoimi. A ty siedziałaś cicho. – Zawsze, gdy myślę, że jestem furiatką przypominam sobie mojego byłego i jego rodzinę – opowiada Magda, 30 lat. – Święta u nich. Kilka godzin dyskusji, jacy Żydzi są źli i, że wszystko to wina Tuska. Uff, kiedyś bym zabiła za ten brak tolerancji, przy nich siedziałam grzecznie i mówiłam: „Ludzie są przecież różni”. Tak, to była prawdziwa lekcja tolerancji.

Bo pokazał ci czym jest rozstanie

Nieważne, jaki był powód. I kto porzucił. Nawet jeśli była to twoja decyzja, przeszłaś wspaniałą lekcję życia. Sposób, w jaki się rozstajemy, wiele o nas mówi i o naszym stosunku do drugiego człowieka, wspomnień i wspólnie spędzonych chwil. Byliście dla siebie ważni, choć może podczas rozstania już o tym zapomnieliście. Rozstanie to trudna sytuacja, w której możemy kogoś mocno zranić. Jednak pokazuje, czy potrafimy się żegnać i stawiać czoła sytuacji, czy uciekamy. Analizując wasze rozstanie już wiesz, czego więcej nie mówić, lub właśnie co powinnaś powiedzieć (a tego nie powiedziałaś). Czego się wtedy nauczyłaś? Co czułaś? Myślałaś, że tego nie przeżyjesz. Ale przeżyłaś, prawda?

 

Przeżyłaś, a twoje życie po nim jest bogatsze. Dzięki niemu lepiej znasz siebie. I fajnie by było, gdybyś wiedziała, czego chcesz, a czego nie chcesz od związku i kolejnego faceta. Być może dzięki niemu wiesz, jakiego faceta na pewno nie chcesz. A to już jest bardzo dużo.

I za to ci dziękuję, Drogi Były!


Lifestyle Związek

„Poznaj, by zrozumieć”. A ty, mamo, znasz mnie chociaż trochę?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 maja 2017
Fot. iStock / martin-dm
 

Cześć mamo,

czasem myślę, że ty mnie w ogóle nie kochasz. Nie płacz, wiem, że chcesz powiedzieć: „jak możesz tak mówić?!”, że jestem straszna, ale to nie tak. Pewnie gdybym miała tyle tyle lat co ty, umiałabym to wszystko inaczej nazwać. Usiadłabym w fotelu i używała innych słów podczas rozmowy, mówiła, że „boli mnie twoja nieuważność”, „że coś jest dla mnie ważne i chciałabym, żebyś to uszanowała”. Ale jeszcze tego nie potrafię, dlatego płaczę, albo udaję, że mnie nie obchodzisz. Czasem krzyczę, nie jestem pewna dlaczego, ale wtedy czuję wszystko tak mocno, a jednocześnie tak trudno mi o tym mówić.

W moim „nie kochasz” kryje się bardzo wiele. Jest tam twój szlaban na spotkania z Aśką, to że nie chciałaś słuchać moich wyjaśnień. Twój lęk przed moją seksualnością, którą ograniczasz do drżenia bym przypadkiem seksu nie uprawiała i „nie wpadła”.

W tym „nie kochasz mnie” mieści się każda rozmowa, której nie chciałaś przeprowadzić ze mną w obawie, że nie znajdziesz dość argumentów, by mi czegoś zabronić. Twój brak czasu na to, by nauczyć mnie być kobietą, która lubi siebie. Zresztą, nieważne, jak mogłabym lubić siebie, skoro nawet ty nie lubisz mojego towarzystwa.

W każdej „szpilce” – bo tak mówisz o moich słowach – którą ci wbijam, kryje się jakaś różnica między nami. Wiesz mamo, ja cię bardzo kocham. I chciałabym, żebyś mi pomogła. Ja nie miałam nigdy 35. lat, nie umiem spojrzeć na to wszystko z twojej perspektywy, ale ty miałaś przecież 16-cie, prawda? Spróbujesz sobie przypomnieć mamo, co wtedy widziałaś?

Kocham cię, twoja córka

A co znalazłoby się w liście od twojego dziecka? Zastanawiałaś się nad tym?

Wiecie, czego boję się najbardziej? Za każdym razem, gdy wydaje mi się, że moje dzieci stwarzają jakieś problemy, myślę sobie: „A co będzie, gdy dorosną?”. Czy poradzę sobie? Bo tak bardzo nie chciałabym zapomnieć o czymś ważnym, przeoczyć tego, co dla mnie wydaje się zwykłe i oczywiste, a dla nich będzie końcem świata.

Dziecko dorasta i to przeraża nas najbardziej. Bo nagle okazuje się, że wysiłek, jaki musimy włożyć w budowanie z nim relacji, jest naprawdę duży. Musimy słuchać i odpowiadać, nie pomogą już żadne triki, żeby kupić sobie trochę czasu na niewygodne tematy. Co gorsza, nasz słodki maluch zamienia się w ostrego krytyka, który zmusza nas do skonfrontowania się z tym, że często uciekamy, nie wiemy lub nie chcemy wiedzieć, bywamy głusi lub zbyt mało czuli na potrzeby drugiego (a przecież ukochanego!) człowieka. Twój nastolatek każe ci zrobić porządny rachunek rodzicielskiego sumienia. I wiecie co? Jeśli jest w nas choć odrobina chęci do tego, by z naszym dzieckiem żyć szczęśliwie i jeszcze nauczyć je najlepiej, jak tylko potrafimy, co znaczy szczęśliwie, to najwyższy czas, by przypomnieć sobie, że:

  • też kiedyś byliśmy młodzi, a świat wyglądał dla nas zupełnie inaczej,
  • też czuliśmy mocniej i intensywniej to, co nam się przydarza,
  • też uczyliśmy się naszych własnych emocji,
  • też trudno było nam spojrzeć z innej perspektywy,
  • też brakowało nam pewności siebie,
  • też potrzebowaliśmy zrozumienia, a nie ciągłych pouczeń,
  • też chcieliśmy być ważni, wyjątkowi, docenieni.

W okresie adolescencji dzieje się tak wiele, że trudno dziwić się typowym dla nastolatków zachowaniom. Bo przecież często sami – zbyt zajęci, zagonieni, sfrustrowani, wcale im tej przemiany nie ułatwiamy. Nie potrafimy pogodzić się z całkowitą utratą kontroli nad jeszcze wczoraj „dzieckiem” i jednocześnie oczekujemy, że nagle stanie przed nami w pełni ukształtowany, racjonalny, dojrzały i odpowiedzialny „dorosły”.

Pamiętajmy, że to długa droga. Każdy z nas kiedyś nią szedł

Genialne spostrzeżenia w swojej nowej książce „Nastolatki pod lupą. Poznaj by zrozumieć” zawarła dr Aleksandra Piotrowska (tak, będę was gorąco namawiać do lektury 🙂 ).

„(…) często dorośli nie mają świadomości, co się w tych dorastających dzieciach dzieje. Czego rodzice oczekują, pohukując na nastolatka przy rówieśnikach? Skruchy? Całowania po rączkach i mówienia „przepraszam bardzo”? Ten prędzej przybierze luzacką postawę i pozornie bardzo spokojnym tonem spyta: „Już? Już skończyłeś?”. A w środku rozpada się na części z bezsilności i walczy ze sobą, żeby się nie rozpłakać. Jednak mało uważny dorosły, a większość z nas taka jest, co widzi? Aroganckiego, bezczelnego gnojka, który go nie słucha i jeszcze pyskuje”.*

Bo żeby zrozumieć warto wiedzieć, co dzieję się z dzieckiem (i wcale nie mam na myśli studiowania szablonowych poradników), trzeba przypomnieć sobie, co tak naprawdę stoi za każdym „bo ty nic nie rozumiesz” i nauczyć się rozumieć nasze dzieci. Starsze, z innymi potrzebami, marzeniami i lękami. One zmieniają się tak jak my.

Gorąco polecam wam jeszcze raz lekturę tej książki, zapewniam, że jest do połknięcia przy popołudniowej kawie (lub dwóch). Lekka i forma rozmowy prowadzi nas niespostrzeżenie przez najważniejsze zagadnienia i bardzo dobrze ułatwia dostrzeżenie tych wszystkich zmian i problemów w naszym życiu.

Świetna książka, która uczy nas, rodziców „patrzeć”.

9788380733237

Dziś premiera! Książkę znajdziecie na stronie wydawnictwa: zielonasowa.pl.

*Fragment z książki „Nastolatki pod lupą. Poznaj by zrozumieć”,  dr Aleksandra Piotrowska, Ewa Świerżewska, Wydawnictwo Zielona Sowa, 2017


Lifestyle Związek

6 typów kształtu brzucha. Sprawdź, o czym może świadczyć twój brzuch

Redakcja
Redakcja
10 maja 2017
Fot. iStock / Kazzakova
Następny

Kobiecy brzuch to temat wielu rozmów i marzeń o schudnięciu. Natura nie jest dla nas łaskawa, szczególnie gdy za nami jest niejedna ciąża. Trudno cały czas mieć płaski brzuch niczym za nastoletnich czasów, bez wysiłku na siłowni i sensownej diety. Nie da się ukryć, że raz złapany tłuszczyk na brzuchu, szybko przekształca się w znienawidzoną oponkę i wyjątkowo trudno się go pozbyć. 

Zerknij na swój brzuch (bądź uczciwa i nie wciągaj powietrza!), aby stwierdzić, jaki ma faktyczny kształt. To właśnie jego wygląd może o tobie dużo powiedzieć. Jesteś ciekawa, o czym świadczy kształt twojego brzucha i jak możesz na niego wpłynąć?


źródło: www.dailymail.co.uk

Zobacz także

Jak u diabła przetrwać ten piłkoszał?!

Zróbmy dziś jeden krok w stronę tolerancji i uczmy nasze dziecko szacunku do drugiego człowieka

5 cech energetycznego wampira. Spotykasz go, uciekaj