Lifestyle

Dodatki, które odmienią letnią stylizację – sprawdź, które masz w szafie

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
20 maja 2021
Photo by Ana Itonishvili on Unsplash
 

Nie od dziś wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach, a jeden dobrze dopasowany i efektowny dodatek potrafi odmienić całą stylizację. Oczywiście z każdym sezonem nie musimy zmieniać swojej garderoby, ale co pewien czas warto wzbogacić ją ciekawym akcentem. Zastanawiasz się, jakie zmiany poczynić w swojej szafie i na jakie dodatki postawić tego lata?

Torba

Latem stawiamy na naturalne torby z plecionki, które godnie zastąpią te ciężkie, ciemne i zimowe. Niezależnie od tego jaki fason wybierzemy, dodadzą lekkości każdej stylizacji.
Duże, ręcznie wyplatane kosze z naturalnych liści świetnie sprawdzą się podczas wypadu za miasto czy codziennych zakupów, z kolei małe kopertówki możemy zabrać ze sobą na
randkę czy spacer nad brzegiem morza. Jednak równie dobrze, naturalne plecionki możemy wykorzystać jako uzupełnienie stylizacji do pracy.

Torba MAKO STORE

Okulary przeciwsłoneczne

To absolutny must have na lato! Najmodniejsze w tym sezonie są duże, zakrywające niemalże pół twarzy okulary, jednak w przypadku tego dodatku nie zawsze musimy podążać za modą. Wybierajmy te, w których czujemy się dobrze. Okulary powinny podkreślić nasz styl, charakter i osobowość. Jeśli lubimy minimalizm, nie zakładajmy na siłę tych dużych, z daleka rzucających się w oczy. Okulary nie są wydatkiem jednorazowym, dlatego warto postawić na te oryginalne, od optyka i z polaryzacją. To dodatek, który doda charakteru nie tylko letnim i wiosennym stylizacjom, ale także wzbogaci te jesienne i zimowe.

Klapki

Na obcasie, kaczuszce, koturnie czy japonki to absoluty hot tego sezonu. Klapki są uniwersalne, stylowe i wygodne. Te eleganckie możemy założyć nawet do garnituru i o ile dres code na to pozwala, wybrać się w nich do pracy. Nowością, która może zainteresować kobiety, są napompowane buty w stylu bottega Veneta, będące dopełnieniem wielu stylizacji.

Klapki Jenny Fairy, CCC

Nakrycie głowy

Klasykiem jest duży, słomkowy kapelusz będący efektownym dodatkiem codziennych stylizacji, nie tylko tych wakacyjnych! Nie tylko słomkowe kapelusze z dużym czy średnim
rondem będą hitem tego sezonu, ale także czapki z daszkiem. Odpowiednio dobrany dodatek potrafi podkręcić niejedną stylizację. Nakrycie głowy to jeden z bardziej uniwersalnych akcentów kobiecej garderoby, który świetnie wygląda w połączeniu z letnią sukienką, T-shitrem i jeansami, czy krótkimi szortami.

Pleciony pasek

Delikatny, pleciony pasek w stylu boho świetnie sprawdzi się jako dodatek do długich i zwiewnych sukienek, luźnych koszul, a nawet bardziej formalnych stylizacji. Zgodnie z
duchem zero waste, miękki pasek od sukienki możemy wykorzystać jako opaskę do włosów, dzięki czemu małym nakładem znacząco odmienimy swój wygląd.

Pasek Makalu

Ozdoby do włosów

Ozdoby do włosów świetnie sprawdzą się jako przełamanie dla eleganckich sukienek, formalnych garniturów czy zwiewnych kreacji. Opaski – w szczególności te plecione – dodadzą lekkości, dziewczęcości i kobiecości.

Biżuteria

Naszyjniki, muszelki, kolczyki czy duże bransoletki nie tylko w tym sezonie będą na topie. Biżuteria, zdobiąca delikatnie muśnięte słońcem ciało, to hot trend od wielu lat. Biżuteria będzie dopełnieniem każdej stylizacji, niezależnie od tego czy wybierzemy tę w stylu boho, z muszelkami czy kamieniami szlachetnymi.

Tekst powstał we współpracy z kobietą, która o modzie wie wszystko – Martą Pożarlik – Panią od Wizerunku.

Marta Pożarlik

 

Marta Pożarlik, czyli Pani od Wizerunku. Udziela porad modowych w Dzień Dobry TVN. Stylizuje sesje zdjęciowe. Pracuje nad wizerunkiem celebrytów i aktorów. Jest osobistą stylistką Małgorzaty Ohme. Prowadzi liczne szkolenia wizerunkowe dla firm, doradza klientom biznesowym i indywidualnym. Napisała darmowego e-booka „Jak nie zdziadzieć w domu”. Martę znajdziecie na Facebooku i Instagramie. 


Lifestyle

Nina i ja. Obie jesteśmy ofiarami mobbingu. Naszymi dręczycielkami były kobiety. [AKT PIERWSZY – UWIEDZENIE]

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
20 maja 2021
Photo by Elisa Ventur on Unsplash
 

Poniżej przedstawiam dramat w trzech aktach, na dwa głosy – mój i Niny, mojej koleżanki. Obie jesteśmy ofiarami mobbingu. Naszymi dręczycielkami były kobiety.

Bardzo długo śniły mi się jej paznokcie, starannie pomalowane lakierem hybrydowym. Wskazywała nimi rubrykę w arkuszu kalkulacyjnym, w której po raz kolejny popełniłam błąd. Kręciło mi się w głowie z niewyspania, brzuch bolał ze stresu – rzeczywiście, śmieszny błąd, dosłownie nie potrafiłam dodać dwa do dwóch, boki zrywać.

„Znowu się pomyliłaś, oj, naprawdę powinnaś bardziej się skupić”  – myślałam, choć oczy piekły od wpatrywania się w monitor, głowa odmawiała współpracy. W tamtym okresie nie byłam już pewna nie tylko zdolności intelektualnych, ale również tego, czy się nadaję do jakiejkolwiek pracy umysłowej. Wielomiesięczne udowadnianie mi mojej beznadziejności i braku elementarnej wiedzy podkopało moje poczucie własnej wartości. Sytuacja ta była dla mnie tym bardziej absurdalna, że wiedza na temat metod postępowania mojej byłej przełożonej absolutnie nie stanowiła w firmie tematu tabu.

Nie ja pierwsza, nie ostatnia zostałam przez nią połknięta, przeżuta i wypluta. Jak wiele kobiet przede mną, zapewne również wiele po mnie. W tym samym niemal czasie moja przyjaciółka, Nina, sama przeżywała bliźniaczo podobne emocje. Kilka lat wcześniej poszła do pracy w urzędzie, w małym mazowieckim mieście. Pracę dostała trochę po znajomości, jak to bywa w małych miasteczkach. Jej szefowa przyjaźniła się z nią wcześniej parę dobrych lat, mieszkały na jednym osiedlu, spotykały się przy kawie i ciasteczkach. Pani dyrektor powiatowego centrum pomocy rodzinie była dla niej trochę jak siostra, trochę jak ciocia, starsza koleżanka. Gdy wspomniała, że potrzebuje doświadczonego, kompetentnego pracownika, Nina od razu wysunęła swoją kandydaturę. Nie posiadała się z radości, że może nareszcie wrócić na rynek pracy po urlopie macierzyńskim, i to pod skrzydła tak miłej i serdecznej osoby, kobiety, która na pewno zrozumie, jeśli czasem weźmie dzień wolnego z powodu choroby dziecka.

AKT PIERWSZY – UWIEDZENIE

Miało być tak pięknie. Uśmiecham się teraz z politowaniem, myśląc o mojej naiwności sprzed kilku lat. Cztery lata temu w lutym odbierałam ostatnie telefony jako specjalistka obsługi klienta w jednej z mokotowskich korporacji. Nie mogłam się doczekać przejścia do nowej, atrakcyjnej pracy, w której wynagrodzenie będzie bardziej niż konkurencyjne, zadania ambitne, a klienci prestiżowi. Duże wyzwania, kilkumilionowe kontrakty do zdobycia, zagraniczne podróże biznesowe. Do tego siedziba firmy trzy minuty drogi piechotą od miejsca zamieszkania. Porównałam wszystkie za i przeciw, nie chciało wyjść inaczej – wyglądało na to, że złapałam Pana Boga za nogi.

Nina:

Czułam się wyróżniona, hołubiona. Na zebraniach zespołu pani dyrektor patrzyła zawsze w moją stronę. Szukała w moich oczach potwierdzenia, że to, co mówi, jest mądre i logiczne. Była przyjaciółką domu. Pracę dostałam niejako po znajomości, bo wiele lat byłyśmy sąsiadkami. Chodziłyśmy razem na grzyby, stawiała bańki mojemu młodszemu synowi. Czułam się traktowana po partnersku, nie tylko jako jej podwładna, ale także jako jej koleżanka, a przynajmniej dobra znajoma. Dawała mi do zrozumienia, że jestem jej prawą ręką, że cieszę się jej zaufaniem i szacunkiem.

Czerwona lampka numer jeden

Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie to, że jakiś chochlik – teraz już wiem, że był to mój instynkt samozachowawczy – kazał mi odczuwać pewne zaniepokojenie już podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Trwała ona nietypowo długo, bo całą godzinę. Była to rozmowa ze wspaniałą, charyzmatyczną, pełną wdzięku kobietą biznesu, starszą ode mnie o kilkanaście lat, zdecydowanie bardziej doświadczoną w branży B2B, elegancką i pełną klasy. Coś mi nie grało, nie pasowało podczas naszej rozmowy, wtedy jeszcze nie potrafiłam sprecyzować, co to dokładnie było. Może zbyt intensywne zainteresowanie moim życiem prywatnym? Może zbyt natarczywe pytania odnośnie moich pasji pozazawodowych? Może zachwyt nad moim, nie do końca wybitnym, cv? Jakaś część mnie podawała w wątpliwość słowa wypowiadane przez przyszłą przełożoną, jej zapewnienia, że firma, działająca od dwudziestu lat, jest bardzo stabilna i nie dochodzi do rozwiązywania umów. Kameralne środowisko, wszyscy się lubią i cenią, pracują wespół dla sukcesu i dostatku ogółu. Brzmiało pięknie. Zbyt pięknie.

Myślałam jednak wtedy, że być może i do mnie uśmiechnęło się szczęście, że w końcu zasłużyłam, po latach uciążliwych dojazdów, na swoją gwiazdkę z nieba. Dlaczego do mnie ma się szczęście nie uśmiechnąć? Te zachwyty nad moim cv – cóż, pewnie sama siebie nie doceniam. Oto pojawiła się na mojej drodze mentorka, guru, przewodniczka, która w swej łaskawości wprowadzi mnie w świat wielkiego biznesu i dużych pieniędzy. Nareszcie! Piętnastego maja kilka lat temu rozpoczęłam upragnioną pracę. Byłam zachwycona, choć to słowo i tak nie oddaje pełni mojego szczęścia w tamtym momencie. Piękne biuro, mili, serdeczni ludzie, mało współpracowników, a obowiązki, wydawało się wtedy, całkowicie do ogarnięcia.

Wiedziałam, że praca, którą mam wykonywać, jako asystentka i koordynatorka projektów, nie będzie dla mnie zbyt trudna ani też nie będzie się wiele różniła od zadań wcześniej mi powierzanych. Zarówno moje wykształcenie, jak i doświadczenie zawodowe, dawały mi możliwość płynnego wtopienia się w pracę zespołu. Na początku tak właśnie się działo. Moja przełożona robiła wszystko, by skrócić dystans między nami – abyśmy szybko stały się zgodnym, płynnie działającym tandemem. Jak mi się to podobało! Te spotkania jeden na jeden, doradzanie mi i mojemu mężowi, pracującemu w pokrewnej dziedzinie, czego możemy wspólnie dokonać, przesyłanie linków do interesujących artykułów, rozmowy o życiu – wszystko w godzinach pracy. Zapewnianie o dozgonnym zachwycie mną – byłam jej skarbem, najlepszą pracownicą, na jaką mogła trafić. Przy tym wypowiadała się krytycznie o innych osobach, pracujących kiedyś z nią i wyraźnie była obrażona na mojego poprzednika, że postanowił się usamodzielnić i pragnął sam zdobywać nowych klientów dla firmy. Uważałam jej chowanie urazy za dziecinne, lecz nie zastanawiałam się nad tym szczególnie długo. Cieszyłam się, że jej były asystent zrezygnował ze współpracy z moją szefową, tym samym dając mi dostąpić tego niewątpliwego zaszczytu.

Nina:

Nie bardzo mi pasowało to, jak szefowa źle się wyrażała o innych ludziach. Owszem, o mnie złego słowa jeszcze nigdy nie powiedziała, ale słyszałam jej krzyki dochodzące z gabinetu, widziałam wzburzone, zaczerwienione koleżanki, gdy wychodziły od niej z pokoju, połykając łzy. Niedługo po moim przyjęciu nie przedłużyła umowy o pracę jednej z pracownic – wcześniej wyzywając ją od analfabetek. Miała świadomość trudnej sytuacji życiowej tej kobiety, która w tym samym miesiącu przeszła przez rozwód. Widać było, że nie miała żadnych skrupułów, w trudnym dla tej dziewczyny czasie tym bardziej ją gnębiła, każąc w nieskończoność poprawiać pisma urzędowe. Nie podobało mi się to, lecz z tyłu głowy przypuszczałam, że pani dyrektor widocznie ma rację, możliwe, że koleżanka jest po prostu kiepskim pracownikiem.

Czerwona lampka numer dwa

Tylko czy to rzeczywiście był zaszczyt? Dwa tygodnie po moim przyjściu do pracy – i dość szybkim zaklimatyzowaniu się w nowym, serdecznym środowisku – obchodziłam swoje urodziny. Jak tradycja w firmie kazała, przyniosłam jakieś słodkości do kuchni, otrzymałam życzenia, uściski. Jednak stanowczo zbyt często pośród życzeń padało jedno słowo: „Wytrzymaj”. Myślałam sobie, o co chodzi tym ludziom, wszak spełniło się właśnie moje największe marzenie odnośnie do życia zawodowego. Co mam niby wytrzymywać, przecież jest doprawdy znakomicie. No tak, było jeszcze przez chwilę. Mniej więcej do połowy lipca moja druga połowa toksycznego związku zawodowego nie okazywała, na co ją stać. Do pierwszego z dużych przetargów, podczas których najwyraźniej było widać, jak bardzo jest niezrównoważona i jak bardzo jej brak emocjonalnej stabilizacji odbija się na innych.

Moja szefowa była niezwykle ambitna i waleczna. Przyzwyczajona do wygrywania, na szali zwycięstwa kładła wszystko – relacje międzyludzkie, dobrą atmosferę w zespole, poczucie godności – swoje i cudze. Najważniejsza była wygrana w przetargu, resztę jakoś później odbuduje. Nieważne, jakim kosztem.

Nina:

Kolejnym zgrzytem były zdjęcia, jakie pani dyrektor wynosiła z wieczornych imprez integracyjnych, w których uczestniczyły ważne w naszym powiecie osoby. Pokazywała nam z dziką satysfakcją pijanych oficjeli, tańczących w samych majtkach z młodymi dziewczynami w objęciach. Lżyła je w sposób niewiarygodnie wulgarny. Wtedy przeszło mi przez myśl, że jej serdeczność wobec mnie to maska. Jednak nie miałam jeszcze powodów, by martwić się o nasze relacje. Były absolutnie bez zarzutu.

Ciąg dalszy nastąpi…

***

Małgorzata Żebrowska – „Reportaż był częścią mojej autoterapii, miałam przekonanie, że prędzej czy później zostanie opublikowany i będzie dawał siłę kolejnym kobietom. I dzięki Wam tak się właśnie stanie…”.

Absolwentka filologii angielskiej, pisarka, dziennikarka. Wraz z Edytą Niewińską tworzy kursy kreatywnego pisania pod marką Pisarskie Olśnienia. Pisze felietony i recenzje dla portalu Zupełnie Inna Opowieść. Publikuje również m.in w Onecie i na platformie medialnej Anywhere. Zdobywczyni pierwszego miejsca w Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania 2019 za tekst pt. „Mrówki”, wyróżniona podczas Połowu 2020 w Pracowni „Pierwsza książka prozą” wydawnictwa Biuro Literackie. Jej opowiadania ukazały się w najważniejszych polskich magazynach literackich.

 


Lifestyle

10 ukrytych powodów, przez które nie możemy być szczęśliwe

Redakcja
Redakcja
20 maja 2021
Photo by arash payam on Unsplash

Sposób, w jaki żyjesz, ma bezpośredni związek ze szczęściem, którego doświadczasz. Wybory, których dokonujesz każdego dnia, wpływają na to, jak się czujesz w życiu, w tym właśnie na poczucie szczęścia. Wiele z tych wyborów to te, z których możesz nie zdawać sobie sprawy, że powstrzymują cię od bycia szczęśliwym. Po zidentyfikowaniu problematycznych obszarów, będziesz mogła dokonać niezbędnych zmian. Te zmiany pomogą Ci znaleźć szczęście i pozytywnie przejść przez życie. Nie stawaj na drodze do własnego szczęścia, ponieważ zasługujesz na sensowne i satysfakcjonujące życie.

Pamiętaj, jesteś jedyną osobą, która może decydować o tym, co myślisz, jak postępujesz, od Ciebie zależy też zmiana własnego życia i to, czy będziesz szczęśliwa. Nikt inny nie może Cię uszczęśliwić, więc szukanie kogoś, kto to zrobi, nie ma sensu. Ludzie rzeczywiście mogą wpływać na Twój nastrój, ale ostatecznie wszystko zależy wyłącznie od Ciebie. Nigdy nie jest za późno, aby skupić się na byciu szczęśliwym i wprowadzić zmiany. 

10 ukrytych powodów, przez które nie możemy być szczęśliwe

1. Obwiniamy innych za własne problemy

Ciągłe obwinianie innych ludzi lub czynników za swoje problemy uniemożliwia Ci bycie szczęśliwą. Możesz np. winić swoich rodziców. To częsta praktyka, ponieważ jako dorośli uważamy, że nasi rodzice nie zrobili wystarczająco dużo, aby nam pomóc lub byli nie dość dobrymi rodzicami, kiedy my byłyśmy dziećmi. Nie tędy droga!

Szukanie winnych, że czujesz się bezsilna, nie masz motywacji, by coś zmienić. Poza tym zawsze będziesz czekać na kogoś lub coś innego, co poprawi Twoje życie. Kiedy przestaniesz to robić, dostrzeżesz nowe możliwości. Okaże się, że możesz sama stworzyć życie, jakiego pragniesz. Jesteś odpowiedzialna za wszystko, co dzieje się w Twoim życiu i jesteś jedyną osobą, która może dokonać zmiany. Obwinianie innych przynosi ulgę, ale na krótko i do niczego konstruktywnego nie prowadzi.

2. Nie dbamy o zdrowie

Twoje zdrowie powinno być priorytetem, ponieważ jeśli nie jesteś zdrowa, nie możesz być szczęśliwa. Jeśli chcesz żyć pełnią życia, umieść swoje zdrowie na szczycie listy priorytetów.

3. Martwimy się przyszłość lub tkwimy w przeszłości

Chociaż powinnaś planować przyszłość, nie powinnaś ciągle się tym zamartwiać i stresować. Kiedy Twoje lęki o przyszłości kolidują z teraźniejszością, doświadczasz niezadowolenia z życia. Jak sprawdzić, czy nie za bardzo przejmujesz się przyszłością? Zastanów się, czy aby: nie jesteś pracoholiczką, czy nie zaniedbujesz relacji z przyjaciółmi i rodziną, nie dbasz o siebie (zarówno o zdrowie fizyczne, jak psychiczne!).

Równie szkodliwe jak zamartwianie się o przyszłość, jest rozpamiętywanie przeszłości. Możesz skupić się na doświadczeniach, które nie poszły dobrze i mieć obsesję na punkcie tego, co mogłaś zrobić inaczej. Takie postępowanie wywołuje uczucie wstydu, żalu i złości. Kiedy skupiasz się na przeszłości, sama blokujesz sobie rozwój. Blokujesz możliwości, które byłyby w zasięgu ręki, gdybyś skupiała się na teraźniejszości. Chociaż powinnaś czerpać z przeszłości doświadczenia i naukę, nigdy nie powinnaeś pozwolić, aby prześladowała Cię ona w teraźniejszości.

4. Porównujemy się z innymi

Częste porównywanie się z innymi sprawia, że czujemy się nieszczęśliwe. W życiu zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie Cię w czymś wyprzedzał, ale nie możesz się na tym skupiać! Każdy robi postępy w innym tempie i każdy żyje inaczej. Każdy jest inny! Pamiętaj, że to, co widzisz w życiu innych ludzi, jest tylko tym, co oni chcą abyś widziała. Za kulisami ich życia może być wiele spraw i problemów, które ukrywają przed innymi. Porównywanie się sprawi tylko, że poczujesz się mniej wartościowa, a to nie jest prawda. Zamiast porównywać się z innymi ludźmi, spróbuj porównać się z poprzednią wersją siebie. Jeśli zrobiłaś choć najmniejszy postęp, jesteś na dobrej drodze.

5. Skupiamy się na własnych słabościach

Każda z nas ma unikalny zestaw mocnych i słabych stron. Zamiast skupiać się na własnych słabościach, zacznij wykorzystywać swoje mocne strony. Jeśli nie jesteś pewiena, w czym jesteś dobra, poświęć trochę czasu, żeby to w sobie odkryć. Naprawdę warto. Twoje mocne strony to rzeczy, w których jesteś z natury dobra lub które lubisz robić. Kiedy skupisz się na swoich mocnych stronach, będziesz szczęśliwsza, a słabości… osłabną i łatwiej Ci będzie nad nimi pracować.

6. Nie stawiamy siebie na pierwszym miejscu

Musisz zdać sobie sprawę, że osoby, którymi się otaczasz i sposób, w jaki je traktujesz, mają wpływ na Twoje samopoczucie. Jeśli otaczasz się ludźmi, których interesy musisz postawić przed swoimi, będziesz nieszczęśliwa. To siebie musisz stawiać na pierwszym miejscu. Nie poświęcaj swojego szczęścia i dobrego samopoczucia. Pamiętaj, że to nie jest oznaka złego egoizmu. Raczej troski o siebie, ale też o innych. Czyż szczęśliwa nie będziesz też lepsza dla innych? Na pewno.

7. Nie kontrolujemy się

Jednym z najbardziej obrazowych przykładów jest wydawanie większej ilości pieniędzy, niż możesz sobie pozwolić. Możesz nie zdawać sobie sprawy, ale taki brak samokontroli w dłuższej perspektywie Cię unieszczęśliwia. Ale pieniądze nie są jedyną rzeczą, którą powinnaś kontrolować. To dotyczy wszelkich zachcianek.

8. Koncentrujemy się na negatywach

Jeśli konsekwentnie myślisz negatywnie i wszystko widzisz w czarnych barwach, nie znajdziesz szczęścia. Nawet jeśli pojawią się przykre sytuacje, nie powinnaś myśleć, że nic się już nie zmieni. Nie możesz mieć obsesji na punkcie rzeczy, które nie wyszły. Chcąc iść do przodu, musisz skupić się na pozytywach. Brzmi to może górnolotnie, ale naprawdę szukaj dobra we wszystkich sytuacjach, bez względu na to, jak małe może ono być. Wyrobienie nawyku szukania pozytywów w swoim życiu pomoże Ci stać się bardziej pozytywną osobą.

9. Marnujemy czas na rzeczy, które są nieistotne

Marnowanie czasu na rzeczy, które nie przynoszą nam korzyści, to duży problem. Spędzanie czasu na relaksie lub robienie rzeczy, które sprawiają, że jesteś szczęśliwa, np. pieczeniu, czytaniu, jeździe na rowerze czy pracy w ogrodzie, przynosi Ci korzyści, więc te rzeczy się tutaj nie liczą. Zastanów się, jakie codzienne czynności nie wnoszą do Twojego życia nic, a poświęcasz im mnóstwo czasu. Może cały czas sprzątasz, może za długo scrollujesz Instagram, może dajesz się ponieść negatywnym emocjom, oglądając serwisy informacyjne. Każda z nas na pewno ma coś takiego.

10. Myślimy, że „jakoś to będzie”

Nie możesz usiąść i oczekiwać, że życie potoczy się tak, jak chcesz. Jeśli to zrobisz, do niczego nie dojdziesz i poczujesz się uwięziona w nieszczęśliwej sytuacji. Aby wieść szczęśliwe i sensowne życie, musisz przejąć nad nim kontrolę i wywiązywać się ze swoich obowiązków. Dbając o rzeczy, za które jesteś odpowiedzialna, będziesz szła naprzód. Nie będziesz przytłoczona tym, czego nie zrobiłaś, więc oszczędzisz sobie niepotrzebnego stresu i niepokoju. Twoje obowiązki nie zrobią się same, jak również raczej nie zrobi ich też za Ciebie nikt inny. Musisz ciężko pracować, jeśli chcesz być szczęśliwa.

 

 


Zobacz także

Przywróć uśmiech na swojej twarzy. Zmiana myślenia na pozytywne jest prosta

Chorwacja nie musi być „oklepana”. Akcja „Kocham podróże, kocham swobodę”. Dzień #6 [21.05]

Akcja "Miłość to spotkania"

A może chrzanić te wszystkie dobre rady i po prostu się zakochać? 5 rzeczy, które sprawiają, że miłość, której się nie spodziewasz jest tą wyjątkową!