Lifestyle

Dlaczego w „Akademii Pana Kleksa” rolę Adasia zagra dziewczynka? Mamy odpowiedź reżysera

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 czerwca 2022
 

Dorota Zawadzka napisała na Facebooku: „Przeczytałam artykuł o nowej odsłonie Akademii Pana Kleksa. Nowym Ambrożym ma być Tomasz Kot. Super. Nie rozumiem jednak pomysłu, by zamiast Adasia Niezgódki główną bohaterką była Ada Niezgódka. Wszak Akademia była szkołą dla chłopców…”. Okazało się, że więcej wielbicieli Kleksa i prozy Jana Brzechwy ma do twórców nowego filmu pytania. Dlatego rozmawiamy z reżyserem nowej wersji filmu „Akademia Pana Kleksa” – Maciejem Kawulskim.

Najpierw kilka cytatów z internetu:

„Ada Niezgódka? Powaliło was? Trzeba produkować filmy oryginalne, a nie jakieś LGBT przeróbki, „Dla mnie skandal!”, „Mam 42 lata i doskonale pamiętam pierwszą wersję. Moje dzieci też oglądały ją z dużym zainteresowaniem (obecnie 16 i 11 lat). Czy nowy film będzie lepszy dla obecnej młodzieży? Patrząc na dokonanie naszego kina – wątpię. Podsumowując cytatem z Lady Punk „zostawcie Titanica, Nie wyciągajcie go…”. Na szczęście pojawiły się też słowa obrony: „Akademia Pana Kleksa nie może w dzisiejszych czasach być tylko dla chłopców. Nawet w Harrym Potterze w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie uczyli się chłopcy i dziewczynki. Dajcie na luz. Dajcie światu iść naprzód!”

Dlaczego w roli Adasia Niezgódki twórcy obsadzili dziewczynkę?

– Film robimy do kina i przede wszystkim dla dzieci. Dlatego wszelkie nasze wybory i decyzje scenariuszowe nie są dyktowane ani manifestami, ani tym bardziej kontrmanifestami. Nie widzimy powodu, by nasza Międzynarodowa Szkoła Wyobraźni była przeznaczona tylko dla chłopców. Adaś Niezgódka miał już swoją szansę, by oprowadzić młodzież po Akademii Pana Kleksa w filmie Krzysztofa Gradowskiego z 1983 r.  Teraz przyszedł czas na Adę Niezgódkę. Choć w samym filmie będzie tyle samo bohaterów, co bohaterek.

Czy martwią cię te mało pochlebne komentarze fanów?

– Nie, nie martwią mnie te wszystkie komentarze. Zdaję sobie sprawę, że jak się wyjmuje tytuł z szafy po 40 latach, to nie po to, by było o nim cicho. Robiąc ten film, staję naprzeciwko oczekiwaniom kilku pokoleń, wychowanych na literaturze Jana Brzechwy. Dla jednych Pan Kleks był świetnym pedagogiem, dla innych kolorową postacią, która pomagała przetrwać dzieciakom w szarej rzeczywistości PRL-u, a jeszcze dla innych po prostu traumą.

Co nowego zobaczymy w twojej wersji „Akademii…”?

Nasza Akademia Pana Kleksa będzie koedukacyjną przystanią. Również pod względem narodowości: będą się w niej uczyli chłopcy i dziewczynki z całego świata, mówiący w różnych językach. Ale… magia pomoże im się porozumiewać. I nie, nie jest to film tylko dla dziewczynek. Zobaczymy tam wiele męskich postaci znanych z książki Brzechwy, ale też kilka zupełnie nowych.

Czy może nam pan opowiedzieć o aktorce, która gra Adę?

– Dziewczynka, która zagra Adę, Tosia Litwioniak, jest młodą, trzynastoletnią zdolną aktorką. Do tej pory zgrała w kilku produkcjach, m.in. u boku Eryka Lubosa. Jest niesłychanie wrażliwa i uzdolniona. Odkrywając podczas castingów, a przesłuchaliśmy setki dziewczynek, jej talent i wdzięczność, z którą kradnie kamerę, uwierzyliśmy, że to właśnie Tosia pomoże skraść serca widzom.

Nawet pierwsza ekranizacja „Akademii Pana Kleksa” nie była wierna oryginałowi. Już wtedy reżyser Krzysztof Gradowski dość swobodnie potraktował twórczość Brzechwy.

– Pamiętajmy, że Akademia Pana Kleksa napisana została tuż po wojnie w 1946 roku, w czasach głodu i stąd w tej prozie są takie sceny, w których Pan Kleks jadł motyle, piegi, ale także… szkło. Uznaliśmy, że wiele wątków jest dziś po prostu nieadekwatna do naszej rzeczywistości. Nie chcemy zrobić tylko ekranizacji lektury. Chciałbym, by ta historia zainteresowała widzów na całym świecie. By była nowoczesna, ciekawa i uniwersalna. Chcę, by dziś młody widz miał swojego Kleksa.

Co jeszcze wiadomo o nowej „Akademii Pana Kleksa”?

Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia, według których w tytułową rolę Pana Kleksa wcieli się Tomasz Kot. Maciej Kawulski, który będzie reżyserem filmu, przewidział także rolę dla Piotra Fronczewskiego, którego wszyscy pamiętamy z kultowej już roli Pana Kleksa sprzed lat. Nie wiemy, kim będzie w nowym filmie, ale w spekulacjach pojawiają się propozycje narratora lub Doktora Paj-Chi-Wo. Reżyser przyznał, że długo musiał namawiać Piotra Fronczewskiego, by w ogóle zgodził się zagrać w tej produkcji. Jednak się udało!

Prace nad filmem trwają od 3 lat, ale do kin trafi dopiero w 2023 roku.


Lifestyle

Wczesne symptomy zbliżającego się załamania nerwowego. Uważaj na siebie

Redakcja
Redakcja
8 czerwca 2022
załamanie nerwowe
fot. Ponomariova_Maria/iStock
 

„Załamanie nerwowe” ma miejsce, gdy nasza zdolność do radzenia sobie jest mniejsza niż stres, z którym mamy do czynienia. Załamanie nerwowe może przyjść nagle i dosłownie zwalić z nóg, ale może też towarzyszyć ci „po cichu” przez dłuższy czas, maskując się oznakami wyczerpania fizycznego i rozdrażnieniem. Jak je rozpoznać, by móc w porę mu przeciwdziałać? Oto 9 wczesnych znaków ostrzegawczych załamania nerwowego (psychicznego), na które należy zwrócić uwagę.

Zwróć uwagę na swoje emocje. Czy smutek, który odczuwasz jest naprawdę adekwatny do sytuacji, w której się znalazłeś? Czy twoje reakcje nie są zbyt jaskrawe? Czy lęk nie jest paraliżujący? Czy nie jesteś cały czas senny lub, na odwrót, notorycznie pobudzony?

1. Uzależnienie / nadużywanie alkoholu czy narkotyków

Uzależnienie czy nadużywanie używek jest nie tyle przyczyną, co objawem zbliżającego się załamania nerwowego. Zazwyczaj ludzie sięgają po te rzeczy, żeby stłumić złe emocje, zagłuszyć ból.

2. Stres i problemy zaczynają się piętrzyć

Kiedy życie jest już tak stresujące, że wydaje ci się, że z minuty na minutę jest… coraz gorzej. Presja jest ogromna. Czujesz, że mimo walki i nawet pierwszych drobnych sukcesów, w pewnym momencie po tym jak zrobisz krok do przodu, kolejne trzy robisz w tył.

3. Czujesz, że jeśli wydarzy się jeszcze jedna zła rzecz, po prostu się rozpadniesz

Przez chwilę przed załamaniem nerwowym poczujesz narastającą presję. Na początku prawdopodobnie będzie to możliwe do opanowania, ale z biegiem czasu presja będzie powracać i będzie coraz większa. A potem, zanim się zorientujesz, poczujesz, że jeszcze jedna trudna sytuacja i się rozpadniesz na kawałki.

4. Zbyt długi/zbyt krótki sen

Sen, podobnie jak alkohol i narkotyki, jest często używany jako mechanizm radzenia sobie z trudnym stanem psychicznym. Chociaż nadmierna ilość snu nie jest tak niebezpieczna jak nadużywanie niedozwolonych substancji, wzmacnia zachowania mające na celu unikanie szukania rozwiązań ( „ucieczka”). Bezsenność wynika zaś z „gonitwy myśli”, zmęczenia psychicznego i ogólnego podenerwowania.

5. Stały napływ złych myśli i negatywnych emocji

Nadchodzące załamanie nerwowe może objawiać się na początku nawracającymi złymi myślami, czarnowidztwem, stałym niepokojem. Obniżony nastrój może utrudniać zwykłe, codzienne funkcjonowanie. Trudno jest uwolnić się od negatywnych emocji, co może prowadzić do depresji.

6. Nie możesz się zrelaksować

Nasze ciało i mózg  nie są przystosowane do radzenia sobie z utrzymującym się przez dłuższy czas na wysokim poziomie stresem.  Zmęczenie psychiczne może również objawiać się jako zauważalne osłabienie fizyczne. Może nam ono skutecznie utrudniać codzienne funkcjonowanie, zarówno w życiu osobistym jak i zawodowym

7. Masz częste ataki paniki

Atak paniki to wstrząsające doświadczenie, które wiąże się z nagłym uczuciem przytłaczającego niepokoju i strachu. Towarzyszy mu poczucie, że „tracimy rozum”, a nawet umieramy. Objawy obejmują trudności w oddychaniu, przyspieszone bicie serca, bóle w klatce piersiowej i silne zawroty głowy.

8. Codzienne życie wydaje się nie do opanowania

Dla tych, którzy są na skraju załamania, proste zadania, takie jak wstanie z łóżka i zrobienie kawy, mogą wydawać się zbyt trudne. Nawet płacenie rachunków lub robienie zakupów spożywczych może sprawić, że poczujesz się tak, jakbyś nie była w stanie zrobić jeszcze jednej rzeczy. Dla osób, które przeżywają załamanie nerwowe nawet małe, codzienne zadania zaczynają wydawać się zbyt trudne, a sytuacje społeczne wydają się przytłaczające i przerażające. Psycholodzy poczucie przytłoczenia przypisują ciągłemu narastaniu zmartwień i stresu.


Lifestyle

Nie ćwiczyłam od lat. Bałam się jakiejkolwiek aktywności. Aż poszłam na warsztaty organic move. Dziewczyny, było genialnie!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 czerwca 2022
Nie ćwiczyłam od trzech lat. Kiedy zwichnęłam bark, musiałam zrezygnować z jogi, bo już nie mogłam wykonywać żadnych ćwiczeń w podparciu. Bałam się, że mnie wyśmieją na jakichkolwiek sportowych zajęciach. Że zostaną mi tylko spacery, jak dla starszych ludzi. Że już nie mogę ćwiczyć. Tak myślałam do momentu kiedy spotkałam Adama Adamonisa, który prowadzi warsztaty Organic Move.

– Pójdziesz ze mną na zajęcia Organic Move? – spytała mnie Agnieszka z redakcji.
– Nigdy w życiu, ja nie lubię tańczyć, nie umiem, nie znoszę! – powiedziała asertywnie.
– To nie jest taniec. To uwalnianie ciała od stresu i napięć. Obudzisz swoją wewnętrzną energię. Poczujesz się lekko! – nie dawała za wygraną. Byłam pewna, że mnie oszukuje. – Dobra, pójdę, ale przyrzeknij, że się ze mnie nie będziesz śmiała – odpowiedziałam.
– Zamierzam się śmiać, ile wlezie – zapowiedziała Agnieszka.

I tak postanowiłyśmy iść razem. Oczywiście wszystko obliczyłam tak, by wpaść w ostatniej minucie. Warsztaty Organic Move, odbywają się w „Oddaj Ciężar Studio”, przy ulicy Kijowskiej 11 w Warszawie. Mój niefart polegał na tym, że to jest najdłuższy budynek w Warszawie. Nazywają go mrówkowcem, albo jamnikiem, i ma pół kilometra. Dlatego wpadłam w panikę i pytałam wszystkich dookoła, przełamując swój wstyd – bo do szczupłych nie należę – Gdzie jest „Oddaj Ciężar Studio”? Ludzie uśmiechali się pod nosem. W końcu pan w kiosku powiedział mi, że za apteką.

O lęku przed ośmieszeniem

Weszłam. Patrzę – ludzie siedzą w kółku i opowiadają o sobie. Uff, że jeszcze nie tańczą. Ktoś mówi, że się pokłócił w pracy i że ma w sobie wiele agresji. Inny, że bardzo kumuluje stres w okolicy barku i szyi. Jeszcze inny, że bolą go lędźwie.
– A z czym ty przyszłaś Iwona? – pyta Adam Adamonis, trener pracy z ciałem, tancerz i aktor.
Mówię, że głównie z wielkim lękiem, bo kompletnie nie potrafię tańczyć. Mówię też, że boję się, że tu wszyscy są mistrzami.
– W zasadzie nie ruszałam się i nie ćwiczyłam od początku pandemii, to znaczy trzech lat – dodaję, spuszczając wzrok. – A jak ostatnio próbowałam iść na siłownię, by w końcu wziąć się za siebie, to podczas pierwszego wykonywanego ćwiczenia, zwichnęłam sobie bark i długo musiałam go rehabilitować – recytuję dalej.
I wtedy Adam mi przerywa z uśmiechem: – Ale przecież ty żyjesz, każdy z nas się rusza!

I widzę, że ludzie się do mnie naprawdę serdecznie uśmiechają.
– Fajnie, że przyszłaś – mówią.
Niektórzy opowiadają, że czują się podobnie. Kiwają głowami. A ja po raz pierwszy czuję, że to przyznanie się do słabości nie wytrąciło mnie. Myślę sobie: to miejsce jest naprawdę tak przyjazne, że kto wie… może mi się spodobać.

 

Jaki genialny masaż

Co robimy na początku? Adam Adamonis śmieje się, że to jest darmowy masaż. Dobieramy się w pary i jedna z osób kładzie się na plecach wygodnie na materacu. Druga siada przy niej i kładzie swoją dłoń na brzuchu partnera. Zaczynamy razem oddychać. Kiedy brzuch mojej towarzyszki opada – wydmuchuję przez nos powietrze. Kiedy unosi się do góry – nabieram. Po chwili czuję, że się uspokajam. Następnie dotykam jej dłoni i delikatnie kolistymi ruchami obracam jej nadgarstek, potem łokieć i w końcu bark, a na koniec pracuję z całą jej ręką. Chodzi o to, by leżąca osoba oddała mi cały ciężar swojego ciała i pozwoliła pracować nad elastycznością jej stawów. Potem to samo robimy z nogami. Przyznaję, że trochę boję się, że moja partnerka kompletnie się nie zrelaksuje. Wydaje mi się, że jestem napięta, przestraszona, że mogę coś zrobić źle. Okazuje się, że niepotrzebnie.

Gdy przychodzi moment na rozmowę słyszę: – Dziękuję, tak bardzo tego potrzebowałam. Cudownie się dzięki tobie zrelaksowałam. Okazuje się, że moja współtowarzyszka w ćwiczeniach kompletnie nie czuła mojego napięcia. – Czułam raczej twoją uważność i czułość. Czasem lepiej ćwiczyć z osobą niedoświadczoną, bo ona bardzo się stara – uśmiecha się.

Potem zamieniamy się miejscami, a ja myślę sobie: toż to są idealne zajęcia dla mnie. Nie tańczę. Leżę. Będę masowana. Raj! Natychmiast odpływam, bo moja towarzyszka naprawdę jest w tym dobra. Kiedy dotyka mojego karku, wydaje mi się, że ktoś odkręcił wodę w kranie. Na chwile otwieram zdziwiona oczy. Dopiero po kilku sekundach uzmysławiam sobie, że to efekt „odpuszczenia” mięśni w szyi. Tak, rozluźniam się, odblokowuję. Po chwili jednak słyszę:
– Nie napinaj tak ręki, odpuść, oddaj mi ciężar – mówi nowo poznana koleżanka.
– Nie miałam świadomości, że tak robię. To pewnie przez ten mój zwichnięty kiedyś bark – odpowiadam. I dalej myślę sobie: ciało jednak pamięta. Boi się. Nie potrafi zaufać.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by ORGANIC MOVE (@organicmove.fbl)

Ludzie, jak to się stało, że ja tańczę

Kolejne ćwiczenia są absolutnie rewelacyjne. Zaczynamy ruszać się,  a ja nie czuję się od nikogo gorsza ani lepsza. W ogóle o tym nie myślę. Może dlatego, że większość osób po prostu ma zamknięte oczy? Ruszamy się jak chcemy, ale Adam prosi żebyśmy zwrócili uwagę na ruchomość naszych stawów i wykorzystywali to. Zadaje nam w trakcie swobodnego ruchu różne dyspozycje. Znów mamy dobrać się w pary i łapać wyimaginowane przedmioty, które „rzucają” nam partnerzy. To cudowne doświadczenia móc się tak zgrać z kimś w choreograficzny,  ale jednak intuicyjnym ruchu. Okazuje się, że rzuty przedmiotów mogą być bardzo wymyśle, więc trochę wszyscy się z tego śmiejemy. Najciekawsze jest to, że większości ćwiczeń zadawanych przez Adama, nie pamiętam, bo tak bardzo wkręciłam się w wykonywanie ich tu i teraz, że zapomniałam o całym bożym świecie. Od Adama usłyszałam:

Twoje ciało jest mądrzejsze od głowy. Jeśli na jednym ramieniu nosiłaś torbę, to twoje ciało próbowało cię wspierać. Nie byłaś tego świadoma, ale ono wzmacniało powięzi w tym ramieniu. Dlatego warto odpuścić myśli, lęki i zaufać ciału. Obserwuję ludzi, którzy dłużej chodzą na warsztaty i widzę, jak schodzą im różne napięcia, zmieniają się nawet rysy twarzy. Stają się bardziej towarzyscy. Bo ciało zaczyna zmieniać ich emocje. Ciało nigdy nie kłamie.

Przeciwieństwo siłowni

Konkluzje na koniec? Było absolutnie świetnie! Adam powiedział mi, że jak bardzo się spinamy i denerwujemy, to często właśnie tak się dzieje, że w pierwszym wysiłkowym ćwiczeniu na siłowni, robimy coś kompletnie wbrew swojemu ciału. Wykonujemy w stresie ruch, na które nasze ciało nie jest gotowe. I tak pewnie było ze mną. Pewnie dlatego zwichnęłam bark.

A podczas Organic Move jest zupełnie inaczej. Te zajęcia to przeciwieństwo nudnej siłowni. To ruchy, które wykonujesz całkowicie w zgodzie ze swoim ciałem. Tyle, ile jest ono w stanie zrobić. Na tyle, ile w swobodnym ruchu potrafisz się schylić. Ruszasz rękoma tylko w takim zasięgu, na ile pozwalają ci stawy. To są warsztaty absolutnie dla wszystkich. Dla takich jak ja. Niećwiczących trzy lata. Z nadwagą. W każdym wieku.

Ale żeby nie było: to są też warsztaty dla tancerzy, dla ludzi młodych, szukających inspiracji, a przede wszystkim, chcących złapać lepszy kontakt ze swoim ciałem. To jest też niesamowita mieszanka: masażu, intuicyjnego ruchu  medytacji, pracy z oddechem. Wszystko jednak jest wykonywane pod okiem fachowca. Adam Admonis od 20 lat prowadzi treningi indywidualne oraz warsztaty grupowe. O budowaniu relacji między stanem umysłu a świadomym ruchem wie wszystko! Od uwalniania emocji, po odczytywanie sygnałów płynących z ciała.

Od Adama usłyszałam:

– Jeśli dużo masz obaw w sobie i pójdziesz z tym na siłownię, to dodatkowo wzmacniasz napięcia. Zwłaszcza jeśli, nie do końca czujesz, czego twoje ciało potrzebuje. Osoby, które mają bardzo statyczny tryb życia, potrzebują nauczyć się takich ćwiczeń, by nie być w skrajnościach. Jeśli siedzisz przy komputerze – to jest właśnie skrajność. Dlatego trzeba wracać do pierwotnej formy płynnego ruchu. Ruszać się, ale nie w totalnym relaksie ani w napięciu. Tylko być pomiędzy i to jest najtrudniejsze.

Po warsztatach jeszcze na chwilę siadamy w kole, by podzielić się swoimi myślami. Słyszę:
– Moje ciało wydaje mi się lżejsze.
– Zeszło mi napięcie z karku.
– Zapisałabym się do ciebie na  Summer Flow, na warsztaty wakacyjne w Beskidach. Czy są jeszcze wolne miejsca? Okazuje się, że jest kilka ostatnich w terminach 18-23.07.

I po raz pierwszy od lat myślę o sobie całkiem poważnie. A gdyby tak pojechać, zaopiekować się sobą…

 

View this post on Instagram

 

A post shared by ORGANIC MOVE (@organicmove.fbl)

Kiedy wracamy do domu, dziewczyny opowiadają:

– Najfajniejsze było to, że okazało się, że każdy z nas w domu może być dla swojego partnera masażystą. Wystarczy 30 minut, by poczuć się lekko. I nie robisz niczego niebezpiecznego.
– Dla mnie cudowne było to, że w ruchu medytowałam. Nie lubię tego robić na siedząco, zawsze mnie coś rozprasza.
– I jeszcze ten oddech, genialnie oczyścił moją głowę.

Oczy nam się świecą. Usta szczerze uśmiechają. Wszyscy (bo byli też faceci), chcemy wrócić na warsztaty do Adama. Ja wrócę na pewno!

Adam Adamonis ukończył Akademię Teatralną im. A. Zelwerowicza w Warszawie. Jest twórcą autorskiej metody, która niesie ideę odkrywania własnego ciała poprzez ruch. Organic Move został stworzony dla osób, które szukają głębszej relacji ze sobą i światem poprzez intuicyjną pracę z ruchem bez względu na wiek i dotychczasowe doświadczenia z tańcem. Aktor zdobył popularność m.in. w serialu Przyjaciółki i show tanecznym Taniec z gwiazdami”.


Zobacz także

"Jak byłam młodsza często wołałam mamę przez sen. Teraz się budzę i myślę: Alka, sama jesteś, ogarnij się. Musisz z tym żyć". Eurosieroty też mają serca

„Jak byłam młodsza często wołałam mamę przez sen. Teraz się budzę i myślę: Alka, sama jesteś, ogarnij się. Musisz z tym żyć”. Eurosieroty też mają serca

Zapalenie pęcherza. Zanim sięgniesz po leki, wypróbuj naturalne metody

Dekalog Polki na diecie. 10 przykazań skutecznego odchudzania. Akcja „Polka na diecie”, dzień #27