Lifestyle

Dlaczego hotelowe łóżka są tak wygodne? Powodów jest kilka

Redakcja
Redakcja
4 października 2021
fot. lncreativemedia/iStock
 

Podróżując lub zatrzymując się na wakacje w hotelu łapiesz się na tym, że wysypiasz się lepiej niż we własnym łóżku? Zastanawiasz się, czy to kwestia urlopu, odpowiedniego nastawienia, a może właśnie łóżka, na którym śpisz? Często ludzie nie wiedzą, że hotelowa sypialnia i jej komfort jest możliwa do odtworzenia w domu każdego z nas.

Po pierwsze i najważniejsze materac

W każdym hotelu znajduje się dobry i trwały materac. Możesz spotkać się z różnego typu materacami, najczęściej jednak są to materace sprężynowe, w tym materace kieszeniowe. Rzadziej są to materace piankowe lub lateksowe. Na popularność materacy kieszeniowych wpływa przede wszystkim ich trwałości i stopień dopasowania do ciała. W połączeniu z innymi elementami składowymi, jak pianka, lateks czy płyta kokosowa są w stanie zapewnić zróżnicowaną twardość podparcia. Najczęściej w hotelach znajdują się materace o zwiększonej wytrzymałości i twardości, ze względu na fakt podejmowania gości o różnej sylwetce. Materace przeznaczone dla hoteli to zazwyczaj produkty o bardziej uniwersalnej budowie, która zapewni komfort większości użytkowników.

Wybierając materac dla siebie warto jednak zwrócić uwagę na własne preferencję, stan swojego zdrowia oraz budowę ciała. Ważną kwestią jest też określenie czy materac będzie użytkowany wyłącznie przez nas, czy też razem z nami będzie z niego korzystała nasza druga połówka. Jeżeli tak, warto zastanowić się nad tym, czy parametry naszej budowy oraz upodobania nie różnią się zbyt mocno.

W takim przypadku nie musimy silić się na kompromis, a zwyczajnie wybrać dwa oddzielne materace, takie które będą dopasowane indywidualnie do każdej osoby. Wybór materaca jest kwestią bardzo subiektywną. Każdy z nas ma inne upodobania co do twardości, inną budowę i wagę ciała oraz ulubioną pozycję, w której śpi. Takie kwestie są mega ważne w kontekście wyboru materaca. Odpowiednio dopasowany materac to nie materac złożony z surowców, które uważamy za najlepsze, ale taki, którego właściwości odpowiadają naszym potrzebom.

Łóżko hotelowe – czym różni się od zwyczajnego łóżka?

Masz materac, ale dalej do komfortu, który znasz z ulubionego hotelu czegoś brakuje. Musisz wiedzieć, że nawet najlepszy model ułożony na złym stelażu lub łóżku może nie odkryć w pełni swoich zalet. Podstawa, na której umieszczamy materac jest niezwykle ważna. Większość obecnie produkowanych materacy wymaga odpowiedniego, zazwyczaj elastycznego stelaża lub bazy kontynentalnej.

Jakie rozwiązania stosują hotele?

W większości hoteli znajdziesz łóżka kontynentalne, czyli bazy zbudowane na podstawie ramy drewnianej, sprężyn i/ lub pianki. Im lepsze sprężyny, np. sprężyny kieszeniowe i wyższa pianka, tym większy komfort snu. Warto wiedzieć, że baza kontynentalna zapewni Twojemu materacowi nie tylko dobre podparcie, ale również wysoki stopień wentylacji, który z kolei zwiększa higienę snu i trwałość materaca.

Czy znalezienie odpowiedniej bazy jest trudne? Niekoniecznie! Teraz w ofercie Janpol znajdziesz łóżko kontynentalne Robin, które pozwoli Ci odtworzyć hotelowy komfort, a do tego w pełni dopasować się do wystroju Twojej sypialni. Łóżko Robin to dwie postawy zbudowane z drewnianej ramy, sprężyn i pianki, które okrywa jeden wspólny pokrowiec w tkaninie wybranej przez Ciebie. Tak opcja pozwala na ukrycie pojedynczych baz, a także umożliwia w przyszłości zmianę tkaniny na inną.

Czemu łóżko składa się z oddzielnych połówek?

Dlatego, że taka konstrukcja ułatwia wniesienie łóżka do mieszkania nawet w przypadku wąskiej klatki schodowej lub niezbyt szerokich drzwi. Dodatkowo do, od razu, masz piękne, dopasowane kolorystycznie pikowane wezgłowie i nogi. Wystarczy tylko dobrać materac i wygoda pięciogwiazdkowego hotelu będzie dostępna na wyciągnięcie ręki.

Czy w hotelach stosuje się wyłącznie łóżka kontynentalne?

Najczęściej właściciele hoteli i inwestorzy wybierają łóżka kontynentalne, ponieważ te poza aspektami związanymi z wygodą prezentują się okazale i podnoszą aspekty wizualne każdego pokoju. Część hoteli jednak wybiera łóżka tapicerowane, takie z miejscem na stelaż. Kiedy wybierane są takie łóżka? To zależy w dużej mierze od powierzchni pokoju oraz projektu zaplanowanego dla danego miejsca. Łóżka tapicerowane również mogą być bardzo komfortowe, pod warunkiem, że są zbudowane z trwałych materiałów i wyposażone w stelaż, który dobrze podpiera materac, a tym samym ciało użytkownika.

Wydawać by się mogło, że ta konstrukcja jest prostsza do odtworzenia, jednak w rzeczywistości nie zawsze tak jest. Z czego to wynika? Głównie z zastosowanych materiałów. Często łóżka dostępne w sieci to niewzmocnione burty, które nie są trwałe i ładnie wykończone. Na co warto zwrócić uwagę podczas wyboru takiego łóżka: na pewno na możliwość zastosowania odpowiedniego stelaża, jakość tapicerki oraz samą ramę – czy ta jest stabilna i trwała.

W katalogu Janpol dostępne jest łóżko do samodzielnego montażu Marion, które pozwala skomponować w zaledwie kilka minut hotelową sypialnię w domu. Łóżko Marion podobnie jak model Robin posiada kompatybilne z podstawą, piękne wezgłowie oraz nóżki. Sama baza to trwała drewniana konstrukcja połączona metalową belką. Łóżko posiada zdejmowany, tapicerowany pokrowiec, który po założeniu na burtę kryje wszelkie łączenia – pozwalając na stworzenie pięknego, pełnego łóżka.

Elementy dodatkowe – toppery regulujące wygodę i twardość materaca

Niektóre hotele, głównie te z kilkoma gwiazdkami oferują gościom dodatkowe materace posłaniowe, które zwiększają wysokość i wygodę snu. Toppery, bo tak też są często nazywane, mogą również w zależności od wypełniania zwiększyć lub zmniejszyć twardość materaca podstawowego. To opcja, którą warto rozważyć, przy zakupie hotelowego łóżka dla siebie, ponieważ topper można wykorzystać również w podróży.


Lifestyle

Nie słucha na spacerze i zżera świństwa? 10 naprawdę niebanalnych porad dla właścicieli psów!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 października 2021
fot. Alena Kravchenko/iStock
 

Nawet najwięksi psiarze mogą mieć kłopoty ze zrozumieniem swoich podopiecznych i ich zachowań. Psy to istoty wrażliwe i skomplikowane. Potrafią odczuwać złość, smutek, radość. Bywają zazdrosne, mogą czuć się winne, a emocje okazują na wiele różnych sposobów. Dobry opiekun pamięta o potrzebach swojego przyjaciela i uczy się jego języka. Dziś już możemy to zrobić. Z pomocą przychodzą nam prawdziwi eksperci.

Książka „Szczeka, merda, mówi. Jak być najlepszym człowiekiem swojego psa” Zofii Zaniewskiej-Wojtków i Piotra Wojtkowa jest pozycją niesamowitą. Dla wszystkich tych, którzy chcą lepiej zrozumieć swojego psa i zrobić wszystko, by był z nimi bardziej szczęśliwy. Reżyserka i miłośniczka zwierząt Agnieszka Holland napisała o niej tak:

„Ta książka jest nie tylko pożyteczna, ale i pełna empatii. Uczy, jak zrozumieć psa, jego lęki, słabości i siłę. Zrozumieć i komunikować się z nim, a nie go tresować. Pokazuje, że rozumiejący i cierpliwy człowiek to szczęśliwy pies, ale również, że każdy pies (i jego człowiek) jest inny. Książka udowadnia, że nie ma szybkich, magicznych recept na behawioralne kłopoty zwierzaka. Polecam nie tylko debiutującym opiekunom psów. Również tym doświadczonym książka odsłoni nowe perspektywy”.

Redakcja Oh! Me z okazji Światowego Dnia Zwierząt (4 października!) publikuje 10 ciekawych porad, które znaleźliśmy właśnie w „Szczeka, merda, mówi”. Czytajcie dla siebie i swoich pupili!

1. Jak nauczyć podopiecznego wracać?

Jeżeli uczymy psa, aby przychodził do nas na hasło „do mnie” i za każdym razem nagradzamy go smakołykami i ciepłym uśmiechem, gdy zareaguje, wzmacniamy to zachowanie. Jeżeli pies czasami się rozproszy i nie zareaguje, to stanowczo przyciągamy go do siebie smyczą. Po przyciągnięciu i tak nagradzamy psa smakołykiem. Pomimo zasypania zwierzaka smaczkami, dodaliśmy nieprzyjemny dla niego element. Nawet jeden taki incydent wystarczy, aby pies, zamiast kojarzyć hasło „do mnie” z przyjemnością, zaczął odczuwać niepewność. Nie wie wtedy, co go czeka i czy wracanie do nas jest bezpieczne. Zatruliśmy hasło „do mnie” nieprzyjemnym bodźcem.

2. Co dla pasa jest dobre, dla ciebie takim być nie musi

Jeżeli chcemy nauczyć psa, co jest dobre, a co złe, musimy również pamiętać, że nasz podopieczny zupełnie inaczej niż my postrzega świat, relacje i wartości. To, co jest złe z naszej perspektywy, dla psa wcale nie jest złe i nigdy nie będzie. Możemy psa nauczyć, że zjadanie śmieci na spacerze nas złości, i w końcu zwierzę przestanie to robić, ale nigdy nie uzna go za złe, niezdrowe czy obrzydliwe. Zjadanie śmieci jest dla psa zupełnie naturalnym zachowaniem, które wielu jego przodkom zapewniło przeżycie. W końcu to zjadanie ludzkich odpadków odegrało ogromną rolę w procesie udomowienia psowatych. To samo dotyczy wielu innych, zupełnie naturalnych dla psa zachowań: szczekania, znaczenia, obgryzania czy bronienia.

3. Naucz pupila siadać

fot. fotografixx/iStock

Kiedy uczymy psa siadania, zwierzak dostaje nagrodę po dotknięciu pupą ziemi. Jak wyglądało środowisko w momencie, gdy uczył się siadać? Trzymałaś w dłoni smakołyk, potem powiedziałaś „siad”, a gdy pies usiadł, dostał przysmak. Pies to wszystko połączył, a każdy element tej układanki był istotny. Jeżeli nagle nie mamy smakołyka w dłoni, to dla psa oznacza, że środowisko się zmieniło i zależności między jego zachowaniami będą inne. Co zrobić?

Ćwiczmy zmiennie, zachęcajmy psa do siadu i nagradzajmy go na różne sposoby: pobiegnijmy do innego pokoju po smakołyk, wyciągnijmy go z ukrytej kieszeni. Albo wzmacniajmy zachowanie innymi sposobami: wypuszczajmy psa do ogrodu, zabierajmy na spacer bądź też w nagrodę bawmy się z nim. Jedzenie jest na pewno niespodzianką, ale jest wiele innych rzeczy, które mogą wzmocnić psie zachowanie. Zawsze też pokazujemy, jaka będzie konsekwencja zachowania, dopiero gdy pies wykona zadanie, a nie wcześniej. Zatem nie samo jedzenie jest problemem, tylko to, w jaki sposób go używamy.

4. Bądź „równym” opiekunem!

Coraz więcej osób decyduje się na psa, nie rozumiejąc, jaka odpowiedzialność wiąże się z taką decyzją. W tygodniu opiekunowie nie znajdują dla niego czasu, co próbują wynagradzać mu podczas weekendów i wakacji. Tymczasem wychowanie psa to codzienny, długofalowy proces, wymagający wiedzy, uważności i czasu. Psu potrzeba obecności człowieka, ale również rytmu, rutyny, przewidywalności.

W domach takich „nierównych” opiekunów zwierzęta doświadczają na zmianę dotkliwej samotności i zalewu atencji i kontaktów ze strony człowieka. Nie mają przez to poczucia bezpieczeństwa, przeżywają chroniczny stres. Te braki w zaspokajaniu podstawowych potrzeb rodzą negatywne emocje, które manifestują się uciążliwymi dla opiekunów zachowaniami.

5. Twój zwierzak nie chce się bawić ze wszystkimi

fot. Capuski/iStock

Wśród opiekunów pokutuje też przekonanie, że pies marzy o zapoznaniu się z każdym napotkanym zwierzakiem i z każdym będzie chciał się bawić. Te nagminne „Azorku, przywitaj się z pieskiem”, „No, idź się pobaw”… Stabilny, dorosły pies, podobnie jak dojrzały człowiek, jest w kontaktach społecznych ostrożny i wybredny, a zabawę rezerwuje tylko dla istot, którym ufa – ograniczonej grupy ludzi i wybranych czworonożnych przyjaciół.

Pies jako zwierzę społeczne czerpie wiele korzyści z prawidłowych kontaktów z innymi psami, ale przypadkowe, narzucane często przez opiekuna interakcje mogą prowadzić do problemów takich jak nadmierna ekscytacja i pobudzenie na widok psów, ciągnięcie na smyczy, uciążliwe wokalizacje, zjawisko bullingu, reaktywność, wybiórcza głuchota (gdy w obecności innych psów nasz pupil nie reaguje na przywołanie).

6. Pies półdziki to największe wyzwanie

Największym wyzwaniem są psy, które we wczesnej fazie swojego rozwoju nie poznały człowieka i innych psów. To te wszystkie zwierzęta zabrane z ich naturalnego środowiska, lasu, skraju wioski, gdzie żyły dziko lub półdziko, unikając kontaktu z ludźmi.(…) Nawet ci, którzy mają jak najlepsze intencje, nie są świadomi, że tych wczesnych braków socjalizacyjnych u psów dzikich nie uda się nadrobić. Kiedy zmuszamy je do życia bliżej ludzi, innych psów, cywilizacji, one potwornie cierpią. Takie psy traktują ludzki świat jako miejsce permanentnego zagrożenia. Jest w nim mnóstwo maszyn i urządzeń wydających dźwięki o niskiej częstotliwości, które ucho odczuwającego lęk zwierzęcia odczytuje jako sygnał ze strony drapieżnika. Co więcej, również człowiek, w tym ten, który da takiemu psu dach nad głową, jest przez swojego podopiecznego odbierany jako zagrożenie. Wyobraź sobie, że masz spędzić resztę życia w bezpośredniej bliskości lwa. Nawet jeśli mieszkasz z nim już przez miesiąc i do tej pory cię nie zjadł, raczej nie uda ci się szybko wyłączyć wewnętrznej czujki. Może nawet nigdy nie przełamiesz strachu.

7. Dopasuj typ lub rasę do swojego stylu życia

Fot. Pixabay / YamaBSM / CC0 Public Domain

Odradzamy rasy gubiące mnóstwo sierści albo intensywnie śliniące się do domu, który lśni czystością jak laboratorium, a psa o krótkich łapkach lub spłaszczonej kufie nie zasugerujemy miłośnikowi biegów przełajowych. Nie polecamy rasy pracującej rodzinie, która uwielbia spędzać długie godziny na kanapie.

8. Nie kupuj zwierzaka dla dziecka!

Kiedy ktoś się upiera na psa „dla dziecka”, polecamy przyjęcie pod dach szczeniaka jako do tak zwanego domu tymczasowego. Fundacja opiekująca się psem nie przestaje szukać mu domu stałego, a rodzina, w tym przede wszystkim dzieci, mogą weryfikować swoje wyobrażenia. Jeśli odpowiedzialność związana z wychowywaniem malucha ich przerasta, łatwiej dźwigać ją przez kilka dni czy tygodni niż przez wiele lat. Jeśli pies wpasuje się w rodzinę i skradnie ludziom serca, może zostać na stałe i mamy „happy end” dla kilku żywych istot.

9. Zwróć uwagę, w jaki sposób głaszczesz, drapiesz i klepiesz

fot. PeopleImages/iStock

Zdarza się, że dość bezwiednie dotykamy nasze zwierzęta zbyt intensywnie. Są psy, które to lubią, innym natomiast może się to nie podobać. Dużo zależy także od kontekstu – czy dotykamy je podczas zabawy, czy może kiedy leżą i odpoczywają. Aby odkryć, co preferuje nasz pies, warto go obserwować podczas głaskania. Przyjrzyjmy się, jak reaguje na dotyk, czy do niego dąży, czy wysyła jakieś sygnały, że chce być głaskany, drapany czy tarmoszony trochę mocniej. Zwróćmy uwagę, w jaki sposób pies ustawia się do nas i którą część ciała nastawia nam do głaskania, kiedy się odsuwa, czy mruży oczy, czy się napina.

10. Czy warto psu gotować?

fot. Eva Blanco/iStock

Dietę musimy dostosowywać odpowiednio do wieku psa, masy ciała, kondycji, ale także do naszego stylu życia oraz możliwości finansowych. Dziś mamy do wyboru wiele karm, które różnią się rodzajem, jakością, ceną. Przy doborze pożywienia dla naszego pupila warto też rozważyć codzienną logistykę. Dieta domowa, czyli gotowanie psu, jest czasochłonna i wymaga więcej przygotowań. Jeśli mamy dużego psa lub kilka czworonogów, trzeba robić spore zapasy i dysponować miejscem do przechowywania produktów.

Karmienie mieszankami komercyjnymi jest dla nas łatwiejsze. Suche karmy są najwygodniejsze w przechowywaniu i podawaniu, nie trzeba ich trzymać w lodówce – wystarczy ciemne miejsce o temperaturze pokojowej. Jeśli jednak mamy chęci i czas, dieta domowa będzie z pewnością najmniej przetworzoną i najkorzystniejszą metodą żywienia. Pamiętajmy, że w takim wypadku to na nas spoczywa obowiązek odpowiedniego zbilansowania dawki pokarmowej, a nie na producencie, tak jak w przypadku karm gotowych. Przy bilansowaniu domowego pożywienia warto zwrócić się o pomoc do specjalisty żywienia, ponieważ bardzo trudno to zrobić samodzielnie bez odpowiedniej wiedzy.


Lifestyle

Nie śpisz na boku? Popełniasz błąd! Najwyższa pora zmienić pozycję

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
4 października 2021
fot. Ridofranz/iStock

Nikogo nie trzeba przekonywać jak ważny dla organizmu jest sen. To czas regeneracji i odpoczynku po wydarzeniach minionego dnia. I choć kładziemy się spać by wypocząć, to chyba nie ma nic bardziej frustrującego jak obudzenie się o poranku jeszcze bardziej zmęczonym i niewyspanym. Znasz to uczucie?

Przyczyn niespokojnej i nieprzespanej nocy może być wiele – poczynając od chrapania, przez nadmierną aktywność umysłu aż po problemy z trawieniem. Jednak zdaniem ekspertów możemy temu zaradzić. Wystarczy zmienić pozycję spania!

Poprawa samopoczucia

Prawidłowe ułożenie pozycji ciała jest jednym z ważniejszych aspektów mających wpływ na jakość snu, a spośród wielu możliwości najbardziej zalecane jest spanie na boku. Pozycja jaką przyjmujemy podczas snu wpływa nie tylko na jakość snu, ale także zdrowie psychiczne, fizyczne i kondycję serca. Wiele osób cierpi na bezdech senny, czyli niebezpieczne przerwy w oddychaniu podczas snu. Część głośno chrapie, nieustannie się obraca, a nawet rzuca przez sen. Spanie na plecach tylko pogarsza problem i nasila nieprzyjemne dolegliwości.

Specjaliści snu zalecają, by osoby cierpiące na choroby układu oddechowego spały na boku. Taka pozycja jest również lepsza dla tych zmagających się z problemami serca czy układu pokarmowego. Spanie na lewym boku stymuluje pracę serca i prawidłowy drenaż limfy, czyli chłonki transportującej kluczowe dla organizmu składniki np. immunoglobuliny, glukozę czy komórki układu odpornościowego. Z kolei spanie na prawym boku odciąża serce, a tym samym zalecane jest osobom zmagającym się z niewydolnością serca.

Sen na lewym boku przynosi ulgę tym, którzy cierpią na zgagę czy refluks. Treść żołądka nie dostaje się do przełyku, dzięki czemu możemy zapomnieć o nieprzyjemnych, nocnych dolegliwościach. Dodatkowo pozycja ta stymuluje jelita do pracy i przyspiesza trawienie. Niestety często kładziemy się na brzuchu lub plecach, bo tak nam po prostu najwygodniej, a w nocy walczymy o każdą minutę snu. Budzimy się jeszcze bardziej zmęczeni i niewyspani niż położyliśmy się spać. Nie rozumiemy, dlaczego tak się dzieje. Winą obarczamy materac, rozpychającego się partnera czy niewygodną poduszkę. A wystarczyłoby tylko zmienić pozycję snu i położyć się na boku.

Mózg pracuje lepiej

A jakby tego było mało, spanie na boku pozwala na łatwiejsze usunięcie toksyn z mózgu. Oznacza to, że zmniejsza się nagromadzenie blaszek miażdżycowych w mózgu, które przyczyniają się do rozwoju choroby Alzheimera.

Dla kobiet w ciąży

Zdrowy sen jest szczególnie ważny w przypadku kobiet w ciąży, dlatego biorąc pod uwagę wszystkie powyższe aspekty nasuwa się jeden wniosek – ciężarne powinny spać na lewym boku. Taka pozycja zapewnia im nie tylko dobre trawienie, prawidłową pracę serca czy zdrowie umysłu, ale przede wszystkim odpoczynek i regenerację organizmu. Podczas spania na plecach, ciężar brzucha uciska na naczynia krwionośne, co utrudnia transport tlenu, co może przyczynić się do niedotlenienia płodu.

 


Zobacz także

5 rzeczy, które powinny się znaleźć w diecie każdego ucznia, by dobrze odżywić jego mózg. Akcja „Lekcja przetrwania”

Stał tam, przy różanym krzewie, delikatnie głaszcząc jej twarz... Love story w powojennej Warszawie

Stał tam, przy różanym krzewie, delikatnie głaszcząc jej twarz… Love story w powojennej, poranionej kulami Warszawie

„Są wściekłe, niecierpliwe, znudzone życiem i bardzo im własne dzieci przeszkadzają. Mam apel do mam, żeby przejrzały na oczy”