Go to content

Czy Maria Konopnicka byłaby dziś ikoną LGBT+? Miała ośmioro dzieci, kochała młodszych od siebie i była do śmierci związana z kobietą

Konopnicką można dziś uznać za ofiarę jednego z największych zafałszowań w historii literatury. Na jednym z portretów autorstwa Leopolda Budego — Maria ubrana w żakardową suknię i efektowny kapelusz na głowie  – wygląda jak nobliwa matrona. Ten wizerunek nie odbiega od szkolnej wiedzy na temat autorki „Naszej szkapy” i „Roty”. W rzeczywistości jednak Konopnicka była kobietą wymykającą się wszelkim normom swoich czasów. Rozwódka z ośmiorgiem dzieci, samodzielna, silna, niestroniąca od romansów z młodszymi mężczyznami. Najdłuższy i najsilniejszy związek stworzyła z jednak z kobietą – Marią Dulębianką, którą nazywała Pietrkiem. Czy Maria Konopnicka byłaby dziś feministką i ikoną LGBT+?

Urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. „Jej ojciec – Józef Wasiłowski i matka – Scholastyka z Turskich solennie zadbali o mieszczańskie wychowanie córki w duchu chrześcijaństwa i surowych zasad moralnych. Maria wcześnie, bo już w wieku 20 lat, wyszła za starszego o 12 lat bogatego zarządcę majątku rodzinnego – Jarosława Konopnickiego. Po ślubie zamieszkali w jego włościach w guberni kaliskiej i funkcjonowali podobnie jak inne małżeństwa w tamtych czasach. Na świat przychodziły kolejne dzieci (aż ośmioro, z czego dwoje zmarło w niemowlęctwie), a Maria musiała sprostać zadaniom matki i gospodyni domowej, czego wymagał od niej nie tylko autorytarny mąż, ale też ówczesne społeczeństwo. Jak się jednak okazało, ten model rodziny kompletnie Konopnickiej nie odpowiadał.

Była z natury kobietą mającą własne zdanie i dążącą do niezależności. To spowodowało tak silny konflikt w jej małżeństwie, że Maria zdecydowała się na prawdziwie desperacki krok – odeszła od męża. Trzeba przy tym wiedzieć, że na przełomie XIX i XX wieku kobieta mogła być jedynie panną, mężatką lub wdową. Mężatka, która decydowała się na rozwód, musiała mieć świadomość, że był on traktowany jak grzech śmiertelny. Maria porwała się jednak na takie rozwiązanie, narażając się na ostracyzm ze strony lokalnej społeczności, co na pewno świadczy o jej nietuzinkowym charakterze”, pisze Małgorzata Czapczyńska w nowej książce „Skandalistki. Kobiety, które zadziwiały i szokowały”, Pascal.

Niewiasta mocno kochliwa

Wraz z sześciorgiem dzieci przeniosła się do Warszawy. Tam, by je utrzymać, pracowała jako korepetytorka i … rzuciła się w wir romansów. „Jej ówczesny znajomy, wybitny socjolog Ludwig Krzywicki, wypunktował to w swoich wspomnieniach, nazywając Marię, dość dyplomatycznie, „niewiastą mocno kochliwą”. Ciekawy jest też fakt, że wszystkich kochanków Marii łączyło jedno – byli od niej sporo młodsi. Jeden z pierwszych, czeski pisarz Jaroslav Vrchlický, o 9 lat, Jan Gadomski, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i ważna postać literackiego środowiska Warszawy, o 17 lat, a historyk i etnograf Maksymilian Gumplowicz, z którym Maria miała najgłośniejszy romans, aż o 22 lata. Związek ten zakończył się zresztą bardzo tragicznie. Trzydziestoletni Gumplowicz zakochał się w 52-letniej poetce na zabój i pragnął od niej zdecydowanie czegoś więcej niż tylko erotycznych schadzek. Gdy 28 listopada 1897 roku poprosił Konopnicką (przebywającą wówczas w Grazu) o spotkanie, a ta mu odmówiła, mężczyzna w geście desperacji zastrzelił się na placu przed jej hotelem. To wydarzenie odbiło się ogromnym echem w całej Warszawie, jednak sama autorka nigdy nie wspomniała o tym choćby słowem w swoich pismach czy korespondencji”, pisze Czapczyńska.

Kobieta jej życia?

Przez lata tabu był 20-letni związek Konopnickiej z młodszą o 19 lat malarką i prekursorką feminizmu Marią Dulębianką. Biografowie stawiają różne hipotezy dotyczące tej relacji. Panie poznały się pod koniec lat 80. XIX wieku (kiedy Konopnicka była już po rozwodzie) i niemal natychmiast stały się nierozłączne.

Dulębianka wyglądała i nosiła się jak mężczyzna: miała krótkie włosy, zakładała binokle i surduty, polowała i jeździła konno. Przy tym wszystkim prowadziła działalność społeczną, była zdeklarowaną działaczką na rzecz praw kobiet i posiadała wybitny talent malarski, który zauważono w Paryżu, gdzie – jak wiele innych utalentowanych Polek (w tamtym czasie w Polsce kobiety nie miały wstępu na wyższe uczelnie) – studiowała. Krótko po poznaniu Dulębianki, Konopnicka podjęła decyzję o wyjeździe z kraju na dłuższy czas. W podróż przez Austrię, Francję, Niemcy, Włochy i Szwajcarię ochoczo ruszyła z nią też nowa przyjaciółka, którą Konopnicka zaczęła nazywać Pietrkiem. Zażyłość pań wkrótce okazała się tak głęboka, że Dulębianka porzuciła Paryż, gdzie bez wątpienia miała szansę zaistnieć na rynku sztuki, i zamieszkała z Konopnicką w dworku w Żarnowcu, podarowanym jej przez naród w dowód wdzięczności”, pisze Czapczyńska.

Konopnicka tak opisywała ich codzienność: „O czwartej przychodzi Dulębianka, jemy obiad, sprzątam, idziemy się przejść, wracamy, zapalam świecę, ceruję i szyję, a ona mi czyta. Około dziewiątej robię dla niej kawę, którą zabiera ze sobą we flaszce na rano, pakuję jej dwie bułki i jakąś pozostałość z obiadu, poczem idzie do siebie, a ja znów wyciągam derkę ku spaniu”.

Jaka jest prawda?

„Biografka i badaczka twórczości Konopnickiej – Lena Magnone w swoich publikacjach zwróciła uwagę, że w wierszach poetki dopiero po poznaniu malarki pojawiły się wątki erotyczne. Jednocześnie jednak Magnone uważa, że związek obu pań miał charakter czysto siostrzany. Co innego twierdzi Krzysztof Tomasik, specjalizujący się w tematyce homoseksualnej. Jego zdaniem obraz tej kobiecej pary składał się na związek, który dziś nazwany by został butch-femme. Konopnicka, ubierająca się w długie suknie i kapelusze z kwiatami, była bowiem przeciwieństwem swej partnerki, która zachowywała się i wyglądała jak mężczyzna. Ale i on nie określił jednoznacznie tej relacji jako lesbijskiej. Według Tomasika całkiem możliwe, że obie kobiety połączyły wspólne poglądy, pasje artystyczne, problemy finansowe czy też miłość do podróży. Jednak Jarosław Molenda, autor książki Gorszycielki. Dziewczyny, które łamały tabu i konwenanse, podkreśla: „Taka możliwość też istnieje, trzeba jednak pamiętać, że w chwili poznania Konopnickiej Dulębianka nie była leciwą damą, która szukała życzliwej duszy na ostatnie lata życia, tylko dwudziestoośmioletnią, świetnie zapowiadającą się malarką”, notuje Czapczyńska.

Fakty jednak są takie, że pisarka szybko w listach do rodziny zaczęła używać formy „my”, ale nigdzie nie opisała charakteru relacji z Dulębianką. Kobiety żyły razem 20 lat, aż do śmierci pisarki. Konopnicka z kolei zaangażowała się w ruch feministyczny, tak ważny dla jej partnerki. Dulębianka dla Konopnickiej praktycznie porzuciła malarstwo, ograniczając się jedynie do malowania portretów przyjaciółki. Po śmierci Marii wpadła w rozpacz.

Maria Konopnicka zmarła 8 października 1910 roku we Lwowie na zapalenie płuc. „Wieloletnia partnerka urządziła jej pogrzeb, który zamienił się w wielką demonstrację patriotyczną. Uczestniczyło w nim blisko 50 tysięcy ludzi, więc i tutaj nie obyło się bez skandalu. Kręgi klerykalne zwróciły bowiem uwagę, że Konopnicka nie była prawowierną katoliczką, a do tego głosiła poglądy urągające wierze katolickiej, tak więc ostatnia droga poetki odbyła się bez udziału duchowieństwa”, pisze Czapczyńska.

Po śmierci Konopnickiej – Dulębianka przeniosła się do Lwowa, ale nigdy  nie związała się już z żadną inną kobietą.

Czapczyńska pisze: Zmarła na tyfus 7 marca 1919 roku. Jej pogrzeb, podobnie jak Konopnickiej, również zgromadził tłumy i miał charakter manifestacji. Na okolicznościowej pocztówce wydanej po jej śmierci napisano: „Artystka, malarka, gorąca patryotka, działaczka społeczna, propagatorka idei równouprawnienia kobiet, inicjatorka licznych instytucji narodowych i społecznych, orędowniczka ubogich, padła dnia 7 marca 1919 roku ofiarą zarazy, zwiedzając jako delegatka Czerwonego Krzyża ukraińskie obozy internowanych.

Nad biografią Konopnickiej pracuje teraz wybitna dziennikarka i biografka Magdalena Grzebałkowska. Niedawno powiedziała, że na ten moment prac nie udało jej się dotrzeć do żadnych zapisów czy dokumentów, które umożliwiłyby odpowiedź na pytanie, czy panie naprawdę były ze sobą związane erotycznie. Jeśli nawet dowody takie istniały, najprawdopodobniej zostały zniszczone przez córki poetki, które były gorliwymi cenzorkami matczynej pamięci.


Więcej ciekawych biografii przeczytacie w monografii Małgorzaty Czapczyńskiej: Skandalistki, Pascal.

Książka o kobietach innych niż wszystkie. Kobietach niezwykłych, które dla miłości rezygnowały ze wszystkiego i zadziwiały świat swoją odwagą i charakterem. Kobietach, które zapisały się na kartach historii jako niepokorne skandalistki. Królowa pustyni, twórczyni kosmetycznego imperium czy „najbrzydsza kobieta na świecie” – poznaj ich historię.