Lifestyle

Kochane, jak my się nie zaczniemy szanować, to faceci nigdy za nas tego nie zrobią! Czas to zmienić

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
30 listopada 2020
Fot. iStock
 

Kochane, chciała Wam napisać jedną rzecz – zacznijmy się w końcu szanować. Tak, my kobiety. Szanujmy się i nie obniżajmy naszej poprzeczki wymagań wobec facetów. 

Dlaczego o tym piszę? Bo już mam dość patrzenia na kobiety, które wiążą się z facetami, którzy nie są ich warci. Tak, właśnie tak myślę. Dużo ostatnio rozmawiam ze znajomymi, przyjaciółkami, które na nowo poszukują miłości.  Nie są to jakieś naiwne siksy, które wierzą w księcia na białym koniu. Co to, to nie. One są po przejściach, po nieudanych związkach, małżeństwach. Przez jakiś czas twierdziły, że już niczego nie chcą, że dobrze im samym, że faceci to zło i tylko komplikują życie. 

Nie ma jednak co ukrywać, że jesteśmy stadnym zwierzęciem. Można spotkać się z przyjaciółkami, wyjechać samej na weekend. Ba, nawet umówić się z jakimś fajnym gościem na seks, bo o to zupełnie nietrudno. Pytanie tylko co dalej, bo czas płynie, emocje stygną, a potrzeby jednak pozostają. 

No i wtedy się zaczyna. Mądre, niezależne, silne spotykają panów, którzy nijak do nich nie przystają. Są narcyzami, bucami, zapatrzonymi w siebie facetami, którzy kobietę traktują jak własną zdobycz. Bo przecież oni też są niezależni, nie potrzebują nikogo do prania im gaci (sic!) i robienia obiadów, bo sami potrafią zrealizować się na tym polu. I chwała im za to, trochę mniejsza, gdy nadal kobietę postrzegają w kategoriach: przynieś, podaj, pozamiataj. 

Chociaż ich metryka mówi zupełnie coś innego, to jednak dojrzałości do dojrzałego związku brakuje im za grosze. Nie nauczyli się na własnych błędach, nie dostrzegli, że czasy małżeństwa ich rodziców radykalnie się zmieniły. Ba! Oni nie widzą, jak wspaniałe kobiety są obok nich, kompletnie tego nie potrafią docenić. Na końcu i tak się liczy, co ugotuje mu na obiad i czy nie wyda za dużo na nową torebkę.

I niestety my na nich trafiamy. Te, co przez ostatnie lata świetnie sobie radziły samodzielnie, które odbudowały swoje poczucie wartości, pewność siebie. Nagle pod wpływem faceta kompletnie zapominają, ile są warte i że nie zasługują na jakieś rzucane im ochłapy, bo przecież on to samiec alfa i trzeba go podziwiać. 

Pamiętam rozmowę ze znajomą, która od lat mieszka w RPA. Gdy spytałam ją  o tamtejsze kobiety powiedziała: “Wiesz co, nie rozumiem jednego. One bardzo szybko zachodzą w ciążę i najczęściej same wychowują dzieci, pracują, zarabiają, ich status naprawdę jest na dobrym poziomie, robią karierę w pracy. I nagle, gdy w ich życiu pojawia się kolejny facet, gówno za przeproszeniem wart, który pije i bije, to one z tego wszystkiego rezygnują, rezygnują z siebie”. Pokomentowałyśmy wtedy, jakie to smutne, że tak nie powinno być i że to dla nas – Europejek, trudne do zrozumienia. 

Ale hola, hola. Przecież u nas jest dokładnie tak samo. Znajoma po rozwodzie rozkręciła własną firmę, stanęła na nogi, jeździła z dziećmi na wakacje po całym świecie. Spotykała się z facetami, ale niezobowiązująco, bo nie chciała się wiązać z nikim na stałe. Mówiła, że na razie jej starczy. Ale przyszedł moment, kiedy stare rany się zagoiły i pomyślała, że jest gotowa wpuścić kogoś do swojego życia.  On prawnik, przystojny, ze swoimi pasjami. Wydawał się być idealny, serio, wszystkie dałyśmy się nabrać. No właśnie… nabrać. Szybko to wsiąknęła, on zaproponował wspólne mieszkanie, z dziećmi może nie dogadywał się jakoś super, ale też nie było źle. I ona po pierwszej euforii, zgasła. Gdzieś straciła blask w oku, tę iskrę, która zawsze u niej była widoczna. Spotkałyśmy się kilka miesięcy temu. Powiedziała: “czy ja kiedyś zmądrzeję, czy nauczę się, że ten facet, który na ciebie zwróci uwagę, to nie jest jak chwytanie Pana Boga za pięty”. Okazał się zwykłym dupkiem, który potrzebował służącej do obsługi, podważał jej zawodowe kompetencje, wzmacniał swoje narcystyczne ego nieustannie jej wytykając błędy, słabości i wmawiając, że ona zbyt dobrze o sobie myśli. Wypieprzyła go z domu. W końcu. Ale zranione serce zostało i pewnie znowu długo się nie zagoi. 

Drogie, ja wiem, że przyzwoitych facetów to jak ze świecą szukać. To jak igła w stogu siana. Ale wiecie co, oni są, gdzieś tam chodzą, zupełnie na pozór przeciętni i normalni. Kiedyś wydawało mi się to strasznie głupie – spisanie, czego oczekujemy od faceta, z którym chcemy się związać. Ale może czas najwyższy to zrobić. Spisać punkt po punkcie, jaki byśmy chciały, żeby był, czego byśmy nie chciały. I nie wykreślać niczego z tej listy, jak zdarza się nam robić z noworocznymi postanowieniami. Nie, trzymać się jej twardo. Bo zasługujemy na kogoś dobrego, kogoś, kto będzie nas podziwiał, kto doceni to, jakie dziś jesteśmy, kto nie będzie chciał nam odbierać naszej przestrzeni i próbować nagiąć codzienność do swojej własnej wygody. 

Jeśli my nie zaczniemy się szanować, jeśli nadal będziemy obniżać poprzeczkę dla mężczyzn, których spotykamy, to oni nigdy nie będą doceniać nas. Zawsze będą nas postrzegać (czasami pewnie i nieświadomie) przez pryzmat tych, dla których kobieta ma być dodatkiem, bo przecież to oni są wyjątkowi. Wyjątkowe to jesteśmy my, z całym naszym bagażem, doświadczeniem, dojrzałością i mądrością także tą życiową. Nie pozwólmy, by ktoś nam to odbierał w imię tak zwanej miłości. Dajmy sobie czas, porozglądajmy się, popróbujmy. przecież nikt nas już do ślubu nie ciągnie, dzieci mamy. I odpowiedzmy sobie na pytanie: wolę być sama, czy z kimś takim, jeśli już ktoś będzie chciał nam się ze swoimi buciorami wpakować w nasze ustabilizowane życie. 


Lifestyle

Joanna Keszka: „Puścić się w seksie. Musicie przyznać, że to piękna myśl” 

Redakcja
Redakcja
30 listopada 2020
Fot. iStock/fizkes
 

Klękajcie narody, bo Joanna Keszka wydała swoją książkę o seksie. Nikt jak ona nie potrafi mówić z taką lekkością, humorem i wdziękiem o seksie jak Joanna. „Potęga zabawnego seksu” to lektura obowiązkowa, której fragment prezentujemy poniżej.

„Miałam siedzieć cicho”

„() Kiedy startowałam ze swoim aktywnym życiem seksualnym, miałam głowę nabitą bajkami o księciu, który pojawi się w moim życie ze swoim wspaniałym penisem, którym dotknie mnie jak zaczarowaną różdżką i będziemy już razem na zawsze w życiu i w seksie, kochający się i szczytujący na zawołanie.  Wierzyłam, że i mnie to się przytrafi. Problem w tym, że penisy niewiele mają wspólnego z magicznymi pałeczkami. Kochanków w moim życiu przybywało, a radości z seksu, jakby nie. 

 

Znacie to paskudne uczucie, kiedy idąc do łóżka czujecie się eksplozją kolorów, ale wasz kochanek, czy kochanka wybiera, żeby widzieć w was jedynie szarość? Przypominacie sobie to odbierające radość z seksu oczekiwanie wobec kobiet, żeby całą naszą gotowość do odkrywania nowych podniecających ścieżek, skurczyć tak bardzo, żeby penis w wzwodzie stał się całym naszym erotycznym światem?

Dziesiątki razy czułam się w sypialni, tak jakby ktoś oskubywał mnie z seksualnych barwnych piór i patroszył z erotycznych fantazji. Moje wyobrażenia, że w sypialni chcę i mogę być kolorowym, napalonym ptakiem były rozdeptywane przez społecznie akceptowane wyobrażenia, że jako dobra kochanka i miła kobieta nie będę oczekiwać zbyt dużo dla siebie.

Miałam siedzieć cicho, bo jeśli jemu stoi, to czego można chcieć więcej? A właśnie, że można! Można mieć dość nudy, hołdowania ciasnym i żałosnym przekonaniom na temat seksu, które nie pozwalają na więcej eksperymentów w łóżku ze strachu, że się wygłupimy.  Poczułam, że mam wielką ochotę spróbować czegoś więcej niż tylko penisa w wzwodzie podanego bez żadnych dodatków.

Kiedy przyjrzałam się swoim marzeniom i pragnieniom erotycznym okazało się, że przez wiele lat wypierałam się zabawnych i podniecających pomysłów, bo bałam się, że zostanie to odebrane jako dziwactwo, puszczalstwo, przesada. Seksualność to jedyny obszar naszego życia, w którym ludzie , w tym także ci, z którymi lądujemy w łożku, czują się uprawnieni do radykalnego i bezwzględnego oceniania upodobań innych. Cokolwiek co odbiega od normyod razu jest jakoby perwersyjne, śmieszne, żałosne, budzi lęk. Trudno w takiej sytuacji przyznać się samej ( samemu ) przed sobą do tego, że ma się fantazje seksualne inne niż misjonarski seks z mężem czy żoną przy świecach. 

Mur między nami a naszymi cipkami

Tak się fatalnie dla nas kobiet składa, że od dzieciństwa buduje się mur między nami, a naszymi cipkami:  nie zaglądaj tam, nie pokazuj, nie dotykaj. Chłopcy i mężczyźni mają prościej, kilka razy dziennie korzystają z okazji, żeby zaprzyjaźniać się ze swoimi penisami. Od małego dostają też wskazówki: zobacz to może będzie cię podniecać, a to nie. Dziewczyny nie znają swojego ciała, a do tego karmione są niejasnymi komunikatami o romansach, o wierności, o szanowaniu się. A przecież w seksie dla kobiet i dla mężczyzn chodzi o to samo, o to czy jesteśmy podniecone czy nie. 

 

Media nie pomagają. Seks w internecie, telewizji i kinie daje mylne wyobrażenia. W nim kobiety z talią osy, błękitnymi oczami i wielkim biustem dziko szczytują zaledwie po minucie stosunku, a na dodatek udaje im się to w towarzystwie mężczyzn z penisami wielkości luf armatnich, którymi posługują się z finezją równą mistrzostwu w obsłudze młotów pneumatycznych. Takie obrazy seksu nie dość, że są nudne, to jeszcze mogą być szkodliwe. Bezlitośnie bombardowani obrazkami erotycznymi rodem z pornosów, telenoweli, filmów erotycznych i komedii romantycznych prędzej czy później nabywamy przekonania graniczącego z pewnością, że sami wszystko robimy źle. Nasze ciała są za grube i za brzydkie. Źle się poruszamy. Mamy złą bieliznę. Nie szczytujemy na zawołanie. W starciu nasze życie seksualne kontra retuszowane kłamstwa mamy wynik 10 : 0 dla kłamstw. 

 

Życie nie polega na byciu perfekcyjnym. Szczególnie to seksualne. Podążanie za tym co nas uszczęśliwia, co wprawia w dobry nastrój i powoduje, że czujemy się swobodniej lepiej się sprawdza od dręczącego gonienia za idealnymi i sztywnymi jak wiktoriański gorset wyobrażeniami na swój temat. Więc cokolwiek chcecie zrobić, zróbcie toBez oglądania się na to, czy wszystko przebiegnie tak wspaniale, jak to sobie zaplanowaliście, czy wypadniecie tak fenomenalnie i porywająco jak kochankowie z sztucznych erotycznych filmów. Cher powiedziała, że: Kto boi się głupio wypaść nigdy nie będzie wielki”. Amen.

Gotowość do dobrej zabawy

Mądrzy ludzie wiedzą, że piedestał jest takim samym więzieniem jak każda ograniczona przestrzeń. Zejdź z niego i zamiast marnować czas i energię na prezentowanie światu i kochankowi swojej rzekomo naj, naj najlepszejwersji siebie, która jednocześnie jest często tą naszą najbardziej wystraszoną i niepewną siebie, proponuję inną strategię w łóżku. Zrzucając majtki warto zrzucić z siebie coś więcej – bagaż konieczności wpisywania się w cudze oczekiwania. I spróbować zacząć bawić się dobrze bez oglądania się na to czy spełniamy cudze wyobrażenia i fantazje.

Umiejętność bycia sobą w łóżku i gotowość do dobrej zabawy bez względu na to jak jakoby daleko nam do tzw. ideałuczymkolwiek on by nie był w naszej głowie czy w głowie naszego kochanka, to moim zdaniem miara odwagi erotycznej najwyższej próby.  To środkowy palec pokazany opresyjnym wobec nas kobiet tzw. kanonom urody i wąskim definicjom tego co przystoi i co już nie wypada nam robić w łóżku. Nie sztuką jest grzecznie przechadzać się po wybiegu w drogiej bieliźnie kiedy jest się starannie wyselekcjonowanym z tysięcy innych modelek aniołkiem. Mistrzostwo to machanie radośnie w rytm ulubionej muzyki swoimi nieidealnymi cyckami i kręcenia tak, że aż serce wali z radości, swoim perfekcyjnie nieprefekcyjnym tyłkiem. 

 

Przygotowałam przepisy na zabawny seks. Możesz wybrać to co cię kręci i na na Ciebie działa. Wielu ludzi uważa nowe rzeczy w seksie za dziwne, tylko dlatego, że ich nie znają. Już samo wypróbowanie choćby jednej nowej rzeczy, może odmienić twoje spojrzenie na bliskość i intymność i dać potężny zastrzyk pewności siebie i nowej energii seksualnej. Chodzi o to, żebyście czuli się wolni w rozwijaniu swoich erotycznych zainteresowań, żeby prowadził was swobodny, rozluźniający nastrój. Żadnej presji. Śmiech nas wyzwoli!

Zacznijmy od tego, że nie istnieje coś takiego jak poważny seks. Seks nie jest poważny. Poważnie to jest wtedy, kiedy świeżo poznanemu przystojniakowi przy barze dajemy się wkręcić, że seks bez prezerwatywy jest jak lizanie cukierka przez szybę. Jednak dwoje ludzi, całkiem na golasa (ale z gumką na penisie), którzy w dziwnych pozycjach oglądają i dotykają sobie nawzajem najbardziej intymne miejsca to sami musicie przyznać całkiem zabawna sytuacja. To doprawdy nie jest obrazek, który można powiesić w salonie na ścianie i w oczekiwaniu na przekąski demonstrować rodzinie czy znajomym, żeby mieć temat do dostojnych dyskusji.

Niepotrzebnie napinamy się tak w łóżku i udajemy kogoś kim nie jesteśmy. Cokolwiek będziemy robić w sypialni, to patrząc na to obiektywnie i tak wyglądamy zabawnie. Wcale nie żartuję. Dlatego zamiast kruszyć kopię o to, co wypada, a czego nie wypada robić nam w łóżku, lepiej obudzić w sobie erotyczną lwicę lub lwa, rozpalić wyobraźnię, przestać się oceniać i wyruszyć na poszukiwanie przyjemności i radości z seksu i z życia. 

Nie samą penetracją żyje człowiek. Wypijmy za zabawny seks. Niech spełnią się nasze i wasze pragnienia erotyczne. 

 

Joanna Keszka: pisarka, trenerka kreatywnego seksu www.Barbarella.pl. właścicielka butiku z gadżetami erotycznymi. Autorka poradnika „Grzeczna to już byłam”. W listopadzie wystartowała z premierą książka „Potęga zabawnego seksu”. 

 


Lifestyle

Karp – jak go filetować i przyrządzić, by zachwycał smakiem nie tylko na wigilijnym stole?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 listopada 2020
Karp - wartości odżywcze, karp w galarecie, smażony
Fot. iStock

Karp na polskich stołach gości od dawna, ale dopiero w czasach PRL zyskał rangę ryby obowiązkowo serwowanej podczas Wigilii. Ze względu na specyficzny posmak, karp ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Warto wiedzieć jak filetować i przyrządzić karpia, by był naprawdę smaczny. Karp w galarecie i smażony to dania, na które można skusić się nie tylko z okazji świąt.

Karp to jedna z najstarszych ryb hodowlanych. Na Polski trafił wraz z zakonnikami w XII w., wrastając w kulinarną tradycję, a od lat 50. XX wieku stał się sztandarowym daniem wigilijnym. Jego „kariera” na świątecznym stole nie tyle wynikała z zamiłowania do jego smaku, ile  faktu, że czasy powojenne były trudne, a karp był nie tylko łatwo dostępny, ale także tani. O ile niegdyś to szczupaki i sandacze wiodły prym na świątecznych stołach, tak od czasów PRL nieodzowne stały się karpie.

Fot. iStcok

Karp — wartości odżywcze 

W porównaniu do ryb morskich karp zawiera mniej tłuszczu oraz dobroczynnych kwasów Omega-3. Jest źródłem białka (18 g na 100 g ryby), witaminy A wspierającej funkcjonowanie narządu wzroku, witaminy D wzmacniającej kości, oraz witamin z grupy B, wpływających na regenerację układu nerwowego i skóry. W mięsie karpia znajdziemy potas niezbędny w przewodzeniu impulsów nerwowych, oraz fosfor, selen, cynk, żelazo, siarkę i magnez.

Ważne, by kupić rybę o odpowiedniej wielkości, od 1,2 kg do 1,5 kg. Małe karpie mają dużo ości, a duże mogą być otłuszczone i pachnieć mułem. Karpia można smażyć, piec, faszerować, podawać w galarecie, przygotować pulpety i zupę rybną.

Fot. iStcok

Najczęściej spotykane odmiany karpia:

Karp królewski

Karp królewski, zwany także lustrzeniem, charakteryzuje się niewielką ilość łusek w okolicach głowy oraz wzdłuż linii bocznej ciała. Jego białe mięso uważane jest za delikatne w smaku, dość tłuste, kruche. Ości są łatwe do usunięcia, skóra gruba, ze względu na niewielką ilość łusek.

Karp bezłuski

Karp bezłuski zwany także golcem, charakteryzuje się niemal całkowitym brakiem łusek na całym ciele. Jest formą najczęściej hodowaną i najchętniej kupowaną przez konsumentów.

Karp sazan

Karp sazan to dzika forma karpia, różniąca się od hodowlanych wydłużoną, ścieśnioną bocznie sylwetką i niskim grzbietem. Może osiągać aż do 80 cm długości. Rzadko bywa hodowany w oczkach wodnych, ponieważ bytuje w ukryciu, a jego aktywność przypada na wieczór i świt.

Karp pełnołuski

Pełnołuski karp przypomina wyglądem sazana (formę dziką), różni się jednak znacznie silniejszym wygrzbieceniem.

Karp — jak go filetować?

Karpia przed przyrządzeniem należy wyfiletować. Nie dla każdego ta czynność jest łatwa do przeprowadzenia. Czasem brakuje też wiedzy, jak to zrobić w najprostszy sposób. Przed rozpoczęciem filetowania, warto założyć lateksowe rękawiczki jednorazowe, co zapobiegnie przejściu zapachu ryby na dłonie. Rybę można podtrzymywać papierem kuchennym, dzięki czemu nie będzie ślizgała się na desce.

Karp - wartości odżywcze, karp w galarecie, smażony

Fot. iStock

Filetowanie karpia krok po kroku:

  1. Karpia umyj pod wodą, połóż na desce i ostrym nożem, szybkimi ruchami od ogona do głowy (pod łuskę) zedrzyj łuski.
  2. Rybę przetnij pod brzuchem i palcami usuń wnętrzności. Wypłucz wypatroszoną rybę pod wodą.
  3. Odetnij ogon i płetwy.
  4. Rybę oprzyj na brzuchu i trzymając karpia za skrzela, zetnij od ogona po samą górę grzbiet ryby.
  5. Obetnij głowę przy oskrzelach.
  6. Umyj i pokrój w dzwonka lub filety.
  7. Aby wyfiletować karpia, konieczny jest cienki, ostry nożyk. Oddzielaj nim mięso tuż przy samych ościach.

Karp w galarecie – przepis

Przepisów na przyrządzenie karpia jest wiele, a do najpopularniejszych należą karp w galarecie i smażony. Oba dania pojawiają się na wigilijnym stole, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by sięgać po te przepisy częściej. Przed przyrządzeniem należy dokładnie wypłukać rybę, by usunąć z dużych okazów dość ciężki posmak mułu, wyczuwalny w mięsie.

Karp w galarecie - przepis babci, faszerowany, tymbaliki

Fot. iStock

Karp w galarecie – składniki:

  • 1 kg karpia
  • 3 marchewki
  • 1 korzeń pietruszki
  • cebula
  • kawałek pora
  • kawałek selera
  • 1 łyżka octu
  • liść laurowy
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • białko jajka
  • żelatyna
  • sól

Przygotowanie:

  1. Warzywa, łącznie z cebulą, włóż do garnka, dorzuć liść laurowy i ziele angielskie, zalej wodą i gotuj, dopóki warzywa nie zmiękną.
  2. Miękkie warzywa przełóż na talerz, a do wywaru włóż mięso karpia, pokrojone w szersze paski. Gotuj 10 minut i ostrożnie wyjmij je na talerz, ostudź.
  3. Gdy ryba będzie już chłodna, usuń z mięsa ości, marchew pokrój w talarki, jako element dekoracji.
  4. Do wywaru po warzywach i karpiu wlej lekko roztrzepane białko i  zagotuj przez chwilę, aż wywar stanie się klarowny. Aby pozbyć się wszelkich „mętów”, w przez sito wyłożone dodatkowo gazą.
  5. Do klarownego wywaru dodaj żelatynę w ilości określonej na opakowaniu.
  6. Na dno naczynia ułóż pokrojoną marchewkę, zalej ją delikatnie galaretką. Odczekaj, by delikatnie zaczęła tężeć, po czym połóż kawałki ryby i wylej pozostałą galaretkę. Danie wstaw do lodówki.

Karp smażony — przepis

Karp - wartości odżywcze, karp w galarecie, smażony

Fot. iStock

Karp smażony — składniki:

  • 1 karp
  • sok z cytryny
  • pieprz biały
  • sól
  • mąka
  • bułka tarta
  • masło klarowane lub masło z dodatkiem oleju

Przygotowanie: 

  1. Karpia oczyść z łusek, wypatrosz, odetnij płetwy, ogon i głowę. Jeśli planujesz przygotowanie karpia w galarecie, zostaw odcięte części lub zamroź je do wykorzystania za jakiś czas.
  2. Sprawionego karpia pokrój na mniejsze kawałki. Opłucz, osusz papierowym ręcznikiem, posól, obsyp pieprzem i skrop cytryną — odstaw do lodówki na całą noc. Możesz też zamrozić rybę przed przyprawieniem. Mrożenie pozwala na pozbycie się charakterystycznego zapachu karpia.
  3. Do głębokiego talerza wbij jajko, rozbełtaj. Rybę zanurz w jajku, następnie w bułce tartej wymieszanej z mąką (1:1).
  4. Smaż na rozgrzanym oleju z dodatkiem masła, z obu stron na złoty kolor.

źródło: www.przyslijprzepis.pl , beszamel.se.pl

Zobacz także

Pięć znaków zodiaku, na widok których każdy się uśmiecha

poradnik dla zranionych

Jak radzić sobie z poczuciem krzywdy i uspokoić emocje? Poradnik dla zranionych

Dzisiaj też będzie padać, więc warto wziąć parasolki. „Zadecydujemy według własnych, a nie czyichś sumień. Tylko tego chcę”