Lifestyle Święta Zdrowie

Co się dzieje z naszym ciałem, gdy się objadamy? I jak uniknąć obżarstwa w święta?

Redakcja
Redakcja
21 grudnia 2018
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Mówimy: „święta”, myślimy: „obżarstwo”. No nie da się ukryć, że Boże Narodzenie to 12 potraw na wigilijnym stole, to pierwszy i drugi dzień Świąt suto zastawiony potrawami, których nie jadam na co dzień, a bywa, że czekamy na nie i cały rok. U nas są to na przykład kluski z makiem, karp, pierogi z kapustą i grzybami, kapusta z grochem. O rety, już ślinka cieknie.

No właśnie. Chcielibyśmy spróbować wszystkiego, rzucamy się na wigilijne potrawy, jak sępy, a później… cierpimy z obżarstwa. Co się wtedy dzieje z naszym organizmem?

Puchnie nam żołądek

Kiedy jemy za dużo, żołądek rozszerza się jak balon, aby pomieścić dużą ilość pożywienia, to wtedy czujesz, że musisz poluzować spodnie.

Czujemy się wzdęci

Za każdym razem, gdy połykasz pokarm, powietrze dostaje się do przewodu pokarmowego, a gaz rozszerza się w żołądku, powodując uczucie wzdęcia. To uczucie zaostrza się, gdy spożywasz napoje gazowane do posiłku.

Dopada nas zgaga

W żołądku wytwarza się kwas solny, który rozkłada pokarm, a gdy się przejadamy możemy doprowadzić do cofnięcia się go do przełyku, co prowadzi do zgagi (im więcej jesz, tym więcej kwasów jest potrzebnych do rozbicia jedzenie).

Tyjemy

Gdy pokarm przechodzi przez przewód pokarmowy do jelita cienkiego, gdzie wchłaniane są składniki odżywcze, wątroba i trzustka zaczynają wydzielać enzymy, aby strawić tłuszcze, węglowodany i białka. Komórki w ścianach jelit pochłaniają te makroelementy, wraz z witaminami i minerałami do wykorzystania do energii lub przechowywania. Nadmiarowe kalorie, których nie można wykorzystać do produkcji energii, są przechowywane w postaci tłuszczu.

Jesteśmy senni i zmęczeni

Gdy trzustka uwalnia hormon insuliny, wysyła kaskadę hormonów, które mają zostać uwolnione. Są to serotonina i melatonina, hormony dobrego samopoczucia, to one sprawiają, że czujesz zmęczenie ale też i zadowolenie.

Czujemy mdłości

Leptyna, hormon wytwarzany przez komórki tłuszczowe, mówi mózgowi, że nie jesteś już głodny i musisz przestać jeść. Jeśli jesz zbyt szybko, możesz przegapić ten sygnał i kontynuować jedzenie poza uczuciem pełności, powodując, że organizm produkuje więcej leptyny. Osoby z większą ilością komórek tłuszczowych w swoich ciałach, mogą rozwinąć odporność na leptynę, co sprawia, że jeszcze trudniej jest im rozpoznać moment najedzenia.

Chcecie uniknąć stanu przejedzenia? Przede wszystkim jedzcie małe mniejsze porcje, gdy chcecie wszystkiego spróbować. Biesiadujcie – nikt was od stołu świątecznego nie pogoni, to czas, kiedy można rozmawiać, śmiać się i jeść godzinami, więc nie spieszmy się. I koniecznie idźcie na spacer, nim zasiądziecie do kolejnego posiłku.


Lifestyle Święta Zdrowie

Zdrowy związek oparty jest na szacunku, zaufaniu i trosce. Ubliżanie i obrażanie jest formą przemocy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 grudnia 2018
Fot. iStock / sankai
 

Kłótnie i konflikty są nieodzownym elementem każdej relacji. To normalne, że w związku nie zawsze się zgadzamy, że mamy odmienne zdania, czasami mijamy się w naszych oczekiwaniach. To jednak nie zmienia faktu, że powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to, jak partner nawet pod wpływem złości się do nas odzywa. Mówimy o przemocy fizycznej, ale często w związku mamy do czynienia z nadużyciem psychicznym, gdy słowa ranią nas i podkopują naszą wartość, bardziej niż siniaki.

Słowa potrafią być obelżywe, potrafią upokorzyć, poniżyć. Nie musimy się na nie godzić, ale najpierw potrzebna jest nam świadomość, kiedy dochodzi do przemocy werbalnej, jakich słów partnera nie możemy tolerować.

„To wszystko przez ciebie”

Jeśli słyszysz, że to twoja wina, że on jest zdenerwowany, że cię obraża, że to ty zawsze prowokujesz wszystkie kłótnie i wyzwalasz w nim złość, powiedz stop. Każdy z nas jest odpowiedzialny za własne emocje i zachowania. On nie ma prawa obarczać cię winą za to, jak się zachowuje i co mówi. Jesteśmy dorośli, mamy wybór, czy chcemy się nakręcać daną sytuacją, czy zmierzyć się z nią w sposób odpowiedzialny.

„Co ty bredzisz?”

I inne tego typu: „Coś ci się myli”, „Pamięć ci szwankuje”, „To nigdy nie miało miejsca” są przejawem nadużycia, zwłaszcza, gdy partner próbuje ci wmówić, że twoje argumenty są wyssane palce, a sytuacje, które przywołujesz, nigdy nie miały miejsca. Taka forma przemocy bliska jest gaslightingowi. To słowne znęcanie się na tobą, manipulacja, która sprawia, że przestajesz czuć się pewnie we własnych opiniach, masz wątpliwości co do własnej percepcji.

„Jesteś wariatką”

Jasne, bywa, że taki komunikat ma wydźwięk pozytywny, ale nie podczas kłótni, kiedy powiedziane zostaje to w złości i często użyte z premedytacją. Taki komunikat unieważnia twoje myśli i uczucia, podważa twoje zdrowie psychiczne. Te słowa powinny być dla ciebie sygnałem ostrzegawczym. Uważaj, co on do ciebie mówi. Postaw granicę, nie gódź się na to.

„Jesteś idiotką”

Bez względu na to, jakimi epitetami on cię obrzuca, jakimi słowami obraża, za każdym razem jest to forma przemocy. Idiotka jest delikatną formą w porównaniu z tym, czym może zostać „obdarowana” kobieta. Wyzywanie, ubliżanie jest dowodem na brak szacunku wobec ciebie. Teraz twój ruch, czy chcesz coś z tym zrobić?

„Ty nigdy się nie zmienisz”

Wytyka ci twoje słabości, braki, wszystko to, czego nie potrafisz, za argument mając, że to ty powinnaś si zmienić. Takie zachowanie narusza przede wszystkim zaufanie w związku. Nie możesz przy nim czuć się swobodnie, zastanawiasz się, co zrobić, co powiedzieć, bo obawiasz się, że zostanie to wykorzystane w kolejnej kłótni przeciwko tobie? Zapamiętaj – to nie jest normalne, zdrowe relacje nie funkcjonują w ten sposób.

Ale to także ogromne naruszenie zaufania. „Kiedy narażasz swoje słabości na swojego partnera, ufasz im wrażliwą i być może zranioną częścią siebie i niezależnie od tego, jak zły partner może być z tobą, nadużywanie tych rzeczy sprawia, że ​​czujesz się zawstydzony lub usprawiedliwić ich złe zachowanie „- mówi Williamson.

„Rozstajemy się”

Jeśli on naprawdę tego chce – trudno, niech tak się zadzieje, to pewnie najlepsze wyjście dla was dwojga. Gorzej, gdy używa on tego argumentu jak pustej wydmuszki strasząc cię i przekraczając granice. Te słowa to czyta manipulacja mająca na celu sprawić, żebyś się bała, żebyś zgodziła się na coś, na co nie chcesz się zgodzić. I nie musisz.

I jasne, każdy związek przechodzi swoje wzloty i upadki, ale ten oparty na silnych i dobrych fundamentach ma pewne składowe niezachwiane. Są to szacunek, zaufanie i troska. Jeśli ich brakuje, uważaj, być może tkwisz w toksycznej dla ciebie relacji.


Lifestyle Święta Zdrowie

Dorota Wellman: „Mój dom jest zamknięty dla tych, których nie lubię. Prosta sprawa”

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
21 grudnia 2018
Fot. Krzysztof Wellman

Dorota Wellman: „Nie możemy utracić prawdziwej więzi z drugim człowiekiem. Musimy mieć komu opowiedzieć swoją historię, pośmiać się, popłakać”. Ulubiona dziennikarka o swojej nowej książce, życiu towarzyskim, obowiązkowym śledziu na wigilijnym stole.

Agnieszka Żukowska: Dorota, to chyba oczywiste, że zaraz po książce o przyzwoitości, tylko Ty mogłaś napisać o życiu towarzyskim. Jesteś bowiem duszą, sercem, oczami towarzystwa. Dla kogo napisałaś tę książkę?

Dorota Wellman: Dla tych, którzy zapomnieli, że istnieje coś takiego jak osobiste życie towarzyskie i kontaktują się z innymi ludźmi nie tylko za pomocą messengera, mediów społecznościowych, SMS-ów z emotikonami, tylko zwyczajnie, jak człowiek z człowiekiem spotyka się twarzą w twarz. Uważam, że to zamiera, a chciałabym, żeby trwało, bo moim zdaniem, że nie ma nic bardziej przyjemnego, niż spotkanie z drugim człowiekiem.

Ty jesteś bardzo towarzyską osobą, ale czy do tego stołu zasiadłabyś z każdym?

Nie! Z zasady nie zasiadam z politykami, a jak kogoś nie lubię, to zwyczajnie nie zapraszam. I tej żelaznej zasady się trzymam. Może to dziwnie brzmi ale jeśli już zapraszam kogoś do swojego domu, to po jaką cholerę zapraszać kogoś, kogo nie lubię albo nie szanuję? Otwieram ten dom dla bliskich, dla interesujących ludzi, ciekawych, dla tych, którzy lubią towarzyskie rozmowy, gry i zabawy, bo my się też nieźle bawimy i mamy różne pomysły na te zabawy. Mój dom jest zamkniętych dla tych, których nie lubię. Prosta sprawa.

A Ty komu odmówiłabyś, gdyby zaprosili Cię do siebie?

Politykom z każdej strony i z każdej grupy. Nie spotykam się z ludźmi do których nie mam szacunku.

Wszyscy znamy słowa Edwarda Dziewońskiego: „jedyne życie, które ma sens, to życie towarzyskie”, a jak Ty czujesz? Dlaczego tak ważne powinno być dla nas życie towarzyskie? Co nam daje?

Nie możemy utracić prawdziwej więzi z drugim człowiekiem. Musimy mieć komu opowiedzieć swoją historię, pośmiać się, popłakać. Jeśli będziemy to robić tylko za pomocą wszelkich elektronicznych narzędzi, jakie daje nowy świat, to zatracimy najprawdziwsze więzi międzyludzkie. Już między rodzinami jest coraz większy problem, bo nietrudno zauważyć, że wszyscy przy stole, w knajpce siedzą razem, ale osobno, bo z głowami w telefonach, zamiast wykorzystać moment, żeby ze sobą porozmawiać. Jeśli doprowadzimy do tego, że świat tak będzie wyglądał, to przestaniemy się rozumieć, rozmawiać, dyskutować, wymieniać argumentami. Nie będziemy umieli się zwierzać albo będziemy to robili na Twiterze lub jeszcze innym, dziwnym medium… Nie chciałabym takiego świata. Uważam, że bardzo dużo tracimy jako ludzie. A potem, kiedy potrzebujemy realnej, prawdziwej pomocy, nikogo nie będzie.

Wiadomo jest, że nikt tak nam nie dodaje wsparcia i otuchy jak nasi znajomi, tym większe jest czasem rozczarowanie, kiedy nas zawodzą. Czy Ty miałaś takie sytuacje, kiedy dostało Ci się za plecami od znajomych i zwątpiłaś w sens życia towarzyskiego?

Nigdy nie miałam takiej sytuacji, natomiast nieco inną. Znajomi i przyjaciele, w którymś momencie zwrócili mi uwagę, że się zapędziłam w pracy, że tego jest za dużo. I uważam, że to była bardzo słuszna uwaga. Myślę, że właśnie od bliskich, dobrze jest usłyszeć prawdę, bo powiedzieli to ludzie, którzy dbają o mnie, troszczą się o mnie, zależy im na mnie, tym bardziej wzięłam to sobie do serca. Ale zawodów towarzyskich nie miałam. Jedynie pewne rzeczy zostały z naszego grona wykluczone. Jesteśmy miłośnikami dobrej kuchni, za tym idzie czasami alkohol, bo lubię bardzo dobre wina, ale jeśli ktoś przesadza z tą używką – to nie jest w naszym towarzystwie! Bo nie o to chodzi, żeby się napić, a nawet nachlać. Chodzi o to, żeby po prostu fajnie spędzić czas. Nadmiar alkoholu często powoduje, że tego się nie da dobrze zrobić. I to mógłby być powód dla którego się z kimś towarzysko rozstałam ale to był chyba jeden przypadek przez całe moje życie.

Jesteś jedyną osobą jaką znam, która jest tak pozytywnie i pięknie egoistyczna w robieniu rzeczy, z których, co zawsze podkreślasz, fajnie jest mieć przyjemność. Jaką przyjemność miałaś dla siebie pracując przy tej książce?

Radość z tego, że mogłam podzielić się swoimi doświadczeniami, bo może komuś zapali się czerwona lampka, że już dawno nie widział znajomych, rodziny i podsunę pomysł, który go zmobilizuje do tego, żeby jednak przyjęcie w mniejszym lub większym gronie zorganizować! Lubię się dzielić pomysłami, czerpię je od innych i mam nadzieję, że ktoś będzie czerpał ode mnie. Miałam też przyjemność w przypominaniu sobie różnych rzeczy, jak to wyglądało kiedy moi rodzice byli młodzi i świetnie się bawili, a drzwi domu były szeroko otwarte. Miałam przyjemność pracy z moim mężem, bo rzadko mamy okazję do wspólnych projektów, a zrobił zdjęcia do książki. Rozumiemy się przecież jak przyjaciel z przyjacielem, bez słów, więc praca z moim mężem jest tym bardziej przyjemna, kiedy nie trzeba dużo słów i wyjaśnień, żeby wiedzieć, że coś mi się nie podoba albo że czegoś nie zrobię. On to wie najlepiej. Tak jak nas dwóch, to nie ma takich innych!

A powiedz, co wjedzie na Twój wigilijny stół, bez czego Twoi bliscy się nie obejdą i żyć nie mogliby?

Nie żyjemy bez śledzi i śledzie są u nas na stole we wszystkich możliwych mutacjach! Kochamy śledzia, to jest prawda absolutna! Nie ma u nas nowoczesnych rzeczy, takich jak łosoś. Nie żyjemy bez zupy grzybowej na przemian z czerwonym barszczem, ponieważ są dwie opcje w rodzinie, lewica i prawica. Lewica lubi zupę grzybową, krem z borowików, prawica lubi czerwony barszcz z uszkami i grzybami. No i weź człowieku dogódź, nie ma wyjścia, trzeba robić wszystko. Nie żyjemy bez ciast świątecznych, bez makowców i tortu makowego, bo jest dla nas symbolem obfitości, która ma przyjść w nowym roku. Moglibyśmy żyć bez karpia ale w związku z tym, że starsze pokolenie naszej rodziny go lubi, to zgodnie z tradycją tego karpia stawiamy na stół w nieco innej formie, robimy filety z karpia, często zapiekamy w piecu z dużą ilością słodkiej cukrowej cebuli i grzybów. Nie obchodzimy świąt bez kapeluszy suszonych grzybów, które wcześniej są namoczone w wodzie, a potem panierowane w bułce tartej i smażone na blasze w piecu. Mamy swój zestaw potraw, który jest związany z naszymi rodzinnymi tradycjami i który musi się pojawić!

Gdzie ta Wigilia najczęściej jest przygotowana?

U mnie albo w domu mojej siostry. Są zawsze dwie możliwości, jeśli u mnie jest Wigilia, to u niej pierwszy dzień świąt i odwrotnie. Jeśli u niej Wigilia, to ja jestem zobowiązana przygotować pierwszy dzień świąt. Dzięki temu dwa razy bywamy, a o to właśnie chodzi, o życie rodzinne i towarzyskie! Prawda? Wszystkiego dobrego kochani życzę!


Zobacz także

Magiczna zima w Norwegii

Magiczna zima w Norwegii

Martwisz się, że nie masz orgazmu? Właśnie ruszyła w sieci interaktywna edukacyjna wagina! Idealne szkolenie dla każdego faceta

Kiedy kobieta decyduje, że to koniec, to już nie zmieni zdania