Lifestyle

Co bym powiedziała swojej wnuczce? Krótki poradnik 70-latki

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 maja 2021
 

Babcia to instytucja. Skarbnica przepisów na pyszne ciasta, zdjęć i wspomnień, setek historii. Ale przede wszystkim niezwykłej życiowej mądrości. Oto 23 rady prawdziwej babci dla nas.

  1. Nigdy nie rezygnuj z okazji, jakie przynosi los. Bierz, co daje i żałuj tylko tego, co zrobisz
  2. Nie zabiegaj o uwagę innych , jeśli będziesz w porządku wobec nich i siebie samej- sami
    przyjdą po tę uwagę do ciebie.
  3. Nigdy nie proś o miłość, ale nie czekaj na księcia z bajki. Ciężko dzisiaj o rycerza, wyginęli pewnie na wojnie. Nie kombinuj, nie manipuluj uczuciami , mów, co ci w duszy gra, serca nie oszukasz.
  4. Ceń przyjaźń z ludźmi lojalnymi. Taki, którzy cię nie oceniają, są przy tobie bez względu na etap w życiu. Jeśli już znajdziesz takich przyjaciół, dbaj o nich i nie pozwalaj, żeby ta przyjaźń się skończyła
  5. Nie lekceważ swojej intuicji, słuchaj, co ci mówią trzewia. Jeśli czujesz, że ktoś, coś nie jest dla ciebie – na pewno tak jest
  6. Nie poddawaj się bez walki jeśli na czymś ci zależy. Walczyć trzeba do końca
  7. Nie pozwól się obrażać. Nikomu. Bliskim, ludziom, z którymi współpracujesz. Jeśli czujesz się przy kimś źle, nie bądź przy nim. Szkoda czasu, naprawdę.
  8. Nie odmawiaj sobie podróży. Podróże to wspomnienia.
  9. Spędzaj czas ze swoimi dziećmi, to naprawdę szybko mija a potem oglądasz zdjęcia w albumie albo komórce i zastanawiasz się kiedy wyrosły… Tu żadnej zmarnowanej chwili nie odrobisz…
  10. Nie wychodź za mąż, bo wypada, bo już czas, bo mama, by chciała. To musi być Twoja decyzja i Twojego partnera. Nikogo więcej!
  11. Nie traktuj ani siebie ani swoich emocji zawsze bardzo poważnie. One mijają, naucz się dystansować i oglądać wydarzenia, które cię spotykają, jak obserwator
  12. Nie musisz każdej ważnej sprawy załatwić dzisiaj. Jutro, pojutrze i za miesiąc też jest dzień. Załatw kiedy będziesz gotowa
  13. Zachowaj spokój w sytuacjach, gdy o spokój jest trudno. Jak to mówi przysłowie: „Dolewanie oliwy do ognia nigdy nie kończy się dobrze”. Oj nigdy!
  14. Pamiętaj, że twoi rodzice też popełniali błędy. Czasem ci coś radzą, bo już to przerobili.
    Spróbuj patrzeć na nich czulej.
  15. W miłości i przyjaźni warto stosować zasadę: jesteśmy razem pomimo czegoś, bo nam zależy na sobie
  16. Raczej nie pal za sobą mostów. Ludzie i historie często do nas wracają…
  17. Oszczędzaj pieniądze, lepiej zacząć wcześniej.
  18. Kochaj swoją młodą buzię i ciało. Za tym się naprawdę tęskni
  19. Ćwicz! Ruszaj się!  Uwierz, nie ma nic gorszego niż nieprzespane noce z powodu bólów kręgosłupa
  20.  Szukaj swojej drogi. I tak kiedyś będziesz chciała ją znaleźć. Lepiej szybciej. Na starość nie nadrobisz wszystkiego.
  21. Szanuj ludzi. Niezależnie od stanowiska i punktu w życia, w którym się znajdują
  22.  Miej blisko siebie wspaniałe kobiety, z którymi będziesz planowała Dom Spokojnej Starości. Mężczyźni odchodzą wcześniej niż kobiety.
  23. Nie traktuj nas, jak staruszek na ostatniej prostej. My wciąż czujemy się młodymi dziewczynami. Chcemy cieszyć się życiem, sprawiać sobie przyjemności, korzystać z czasu, który nam został. Czasem chcemy nawet popełnić nowe błędy. Ot, choćby zakochać się niewłaściwie 😉

Lifestyle

„Jest wielki. Będziesz zadowolona”. Że co?!

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
7 maja 2021
fot. Charles Deluvio, Unsplash
 

„Wielki” nie znaczy, że dobry. Przede wszystkim najważniejsza jest dobra vibra i przyciąganie się, bo choćby facet miał w spodniach boa dusiciela, bez wzajemnej fascynacji nic nie pójdzie. Przyciągam fajnych męskich facetów, bardzo szczerych i świadomych siebie i też niebojących zapytać się czego pragnie i czego szuka kobieta. Nie ma tabu i chowania się za „krzaczkiem”. Dziś Rozmówki nieobyczajne o tym, czy rozmiar ma znaczenie.


Marcin Michał Wysocki: Meli, to Ty mi powiedz, hahaha.

Melisandra: „Nie ważna szpada, ważne jak kto nią włada”. Niektórzy mają „szpady” pokaźnych rozmiarów i dużo o tym mówią, a gdy przychodzi już ta wymarzona chwila, to kobieta nie wie, co powiedzieć. Nie ze względu na szok przeżyty na widok okazu. Tylko… no szału w tym seksie nie było. Uwielbiam tekst „Jest wielki. Będziesz zadowolona”. Że co? Nie chcę uogólniać i krzywdzić, ale często koncentrujecie się na swojej końcówce, a nie myślicie o przyjemności kobiety, jak ją rozgrzać, co lubi, jakie są jej granice rozkoszy lub ich brak.

Marcin Michał Wysocki: O, wypraszam sobie! To jakieś obdarzone hojnie przez Los niedorajdy były, proszę pani, skoro nie skupiły się na Tobie, tylko na sobie…

Melisandra: Seks to nie tylko „włożenie”. Dla nas ważny jest dotyk, adoracja, pobudzenie wszystkich zmysłów: smak, zapach, dźwięk, zafascynowany wzrok na nas. Nawet nie musi być orgazm, bo sama pieszczota wiele nam daje. Fakt, że wiele kobiet nie zna swoich ciał, bo wiecznie nam się wmawia, że nasza przyjemność to grzech i to łącznie z naszymi partnerami, którzy raczej podają nam instrukcję obsługi do siebie. Nasze marzenia i fantazje seksualne uważają za wybryk natury, za zachłanność albo, że nam się w głowach poprzewracało. Mówi się głośno, że kobieta ma prawo do odczuwania przyjemności i ma zawsze prawo powiedzieć „NIE” kiedy jej to nie odpowiada.

Wielki członek to często dla nas ból, szczególnie kiedy nie jesteśmy na to przygotowane właściwie. Wy lubicie wejść na full, a nam wtedy podniecenie spada do zera albo wręcz oczy wychodzą na wierzch. Każda z nas indywidualnie odczuwa przyjemność i ma różną wrażliwość. Wasza końcówka to najczęściej wasze ego i często dość brutalne. A nasza joni, to największa wrażliwość i miłość. Nawet po pierwszym seksie z Wami, my już dopuszczamy Was tak bardzo w sobie, że zaczynamy chcieć związku, a dla Was to nadal tylko „końcówka” i umilenie sobie czasu. Chciałabym, abyś Ty opowiedział, co Twoim zdaniem lubią kobiety w czasie kochania się. Wiesz? Dostałeś kiedyś taką instrukcję do kobiecego ciała od innej kobiety?

Marcin Michał Wysocki: Of kors, jednak dzieje się to podczas budowania napięcia między kochankami, na etapie, gdy rozmawiamy, planujemy, fantazjujemy, co będziemy razem robić, gdy już się spotkamy. Natomiast w żadnym wypadku, podczas seksu! Mimo że ZAWSZE próbuję odnaleźć właściwe przyciski na własną rękę i bez proszenia o instrukcję, to zdarza mi się i spytać, czy kobieta ma akurat ochotę na daną psotę… Jednak mam na tyle doświadczenia, że generalnie umiem zaobserwować to, co kobiecie sprawi największą rozkosz i bez tego…

Melisandra: Mężczyźni piszą i pytają, co lubimy. Proszą o listę naszych niespełnionych, erotycznych marzeń. To jest wspaniała wstępna gra do wzajemnego rozpalenia zmysłów. A  potem już tylko sama przyjemność. Pytanie się kobiety o jej listę życzeń nie jest niczym złym czy niewłaściwym. Mówi wiele dobrego o facecie, pod warunkiem że kobieta zna siebie i swoje ciało. A niestety my się wstydzimy nawet stać nago przed lustrem i oglądać z przyjemnością swoje ciało. Nie znamy budowy własnych cipek, ich koloru, kształtu. Wy się nami zachwycacie i kochacie nasze kształty, które Was podniecają, a my nie umiemy przyjąć nawet komplementu. Jesteśmy dla siebie bardzo surowe.

Na szczęście jest coraz więcej świadomych seksualnie mężczyzn, przynajmniej ja trafiam na takich od pół roku. Co to znaczy? Skupieni na naszej przyjemności, akceptujący nas takimi jakimi jesteśmy, praktykujący seks tantryczny, nie zainteresowani „włożeniem”, a sztuką kochania się z długim pettingiem, stworzeniem atmosfery, przeciąganiem gry; prowadzący kobietę do świata rozkoszy, gdzie ona odpływa i zapomina o bożym świecie… Koncentrowanie się tylko na końcówce i na cipce, to, jak mawiała Michalina Wisłocka, „wchodzenie do pięknej świątyni tylnymi drzwiami”.

Ale co tu dłużej opowiadać, to Ty powiedz. Czy liczba, rozmiar, wiek są ważne? Czego w tych intymnych podróżach Kobiety szukają u Ciebie, w Twoich ramionach? Co im oferujesz od siebie?

Marcin Michał Wysocki: Skupię się na – powiedzmy – zbiorowych odczuciach pośród grupy moich znajomych i przyjaciół. Myślę, że wiek w relacjach ma coraz mniejsze znaczenie. Niektórzy wręcz deklarują, że wiek, wysokość, ROZMIAR i inne PARAMETRY, to jedynie CYFRY, a liczy się jakim zbiorem cech jesteśmy naprawdę. Nasz niepowtarzalny indywidualizm. Dlatego wzajemnie interesujemy i zaczepiamy się z kobietami o bardzo szerokim wachlarzu typów i cech. Bez specjalnych ograniczeń w żadną stronę, gdyż bywa, że zarówno dobrze gada mi się z dziewczyną 35, 45 jak i 60 lat. To, czy jesteśmy dla siebie interesujący jest BARDZO INDYWIDUALNE i nie zależy od wspomnianych parametrów, tylko od osobniczego, niepowtarzalnego uroku…

A czego kobiety szukają? Myślę, że tak naprawdę MIŁOŚCI. I choć zdarza mi się spotykać tzw. korporacyjne suki – jak siebie nazywają – które opowiadają, jak to w dynamicznym parzeniu się (szczególnie w klimacie BDSM) odnajdują odstresowanie, antydepresant, czy wolność, a niespotykana w ich normalnym czy/i zawodowym życiu uległość, to właśnie ten drugi biegun, który je ustawia na właściwym azymucie, to jednak tego nie kupuję. Tak samo, jak nie przekonują mnie trzydziestokilkulatki, które twierdzą, że przygodny seks to nie tyle potwierdzenie swojej kobiecości i atrakcyjności, co sport, który uprawiają dla czystej przyjemności. BULLSHIT. Moim zdaniem mają nadzieję, że może tym sposobem odnajdą właściwego faceta, skoro to nie powiodło się innym. W dodatku takiego, który będzie dobrym kochankiem… Okej, a Ty, kogo najczęściej przyciągasz?

Melisandra: Różnie, od dwudziestu paru do pięćdziesięciu. Najczęściej wolne ptaki jak ja. Co mi daje coraz więcej informacji od życia, że chyba standardowy związek nie jest moją domeną. Czytam też fora kobiet i widzę, że coraz bardziej otwierają się na eksplorowanie siebie i różnych upodobań z mężczyznami. Dają sobie coraz więcej wolności i doświadczania. Ale my tu nie o mnie tylko o… size…

Bardzo popularne jest przesyłanie między sobą rozbieranych fotek. Mężczyźni wysyłają fotki swoich penisów – galeria ujęć pod różnym kątem, a kobiety wysyłają facetom swoje wdzięki w różnych pozach, filmiki itp. I mężczyźni, i kobiety pokazują swoim znajomym nagie zdjęcia swoich wybranków i porównują, i dyskutują. Co do rozmiaru i nie tylko. I błagam, bez oceny. Ludzie w różnym wieku, statusie majątkowym i wykształceniu. Uważają, że atrakcyjność ciała jest kluczowa. Kręci nas obrazek. A tak naprawdę każdy z nas jest inaczej zbudowany i inaczej do siebie pasujemy.

„Wielki” nie znaczy, że dobry. Przede wszystkim najważniejsza jest dobra vibra i przyciąganie się, bo choćby facet miał w spodniach boa dusiciela, bez wzajemnej fascynacji nic nie pójdzie.
Przyciągam fajnych, męskich facetów, bardzo szczerych i świadomych siebie i też niebojących zapytać się czego pragnie i czego szuka kobieta. Nie ma tabu i chowania się za „krzaczkiem”.

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Lifestyle

Jak przestać się wiecznie zamartwiać. 4 niezawodne strategie

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 maja 2021

Tak, bardzo modna jest ostatnio „pozytywność”. Włączam Facebooka, Instagrama i od rana zalewa mnie optymizm, lekkość. Piękne kobiety uprawiają poranną jogę, piją zielone koktajle i motywują do życia „tu i teraz”. W harmonii. W spokoju. Bez lęku.


Nie wiem, jak wy, ale w cuda nie wierzę. Owszem, znam kobiety, które martwiły się wszystkim, a nagły wstrząs wyrwał je ze stanu pt. „Barbara wieczne zmartwienie”. Wiecie kiedy to się działo? Gdy nagle zachorowało im dziecko. Gdy zmarł ktoś bliski. Gdy same zachorowały. To jest chyba największa lekcja „niemartwienia się” codziennością, przyszłością. Kiedy rozumiemy, że nie ma co się martwić, bo i tak nie mamy na coś wpływu. Albo te rzeczy, o które się martwiłyśmy, nigdy nie nadchodzą. Przychodzą za to inne, niespodziewane.

Racjonalnie to wiemy, ale umysły wielu z nas przyzwyczajone są do nieustannego analizowania przyszłości i widzenia jej w ciemnych barwach. Podobno kobiety martwią się dwa razy bardziej niż mężczyźni. Wynika to z kilku powodów: sposobu wychowania (częściej nas krytykowano, zwracano uwagi na nasze minusy, więcej od nas wymagano), różnic w temperamencie ( tak, naukowcy odkryli już, że poziom lęku u każdego z nas może być inny, niezależnie od tego jakie mamy dzieciństwo).

Nauczyłyśmy się też, że martwienie się (np. o innych) jest formą wyrażana troski, czy uczucia. Martwię, znaczy troszczę Ile z nas widziało ciotkę, mamę, babcię, które z niepokojem mówiły: „Martwię się o ciebie”. Martwię się, o której dziadek wróci, martwię się, bo taty jeszcze nie ma, martwię się, czy utrzymam pracę, zdasz maturę, będą dobre plony, kupię mięso, zdążę uszyć sukienkę. Martwię się.

Do pewnego stopnia to „martwię się” mogłoby nie być takie złe. W końcu dzięki niemu możemy szybko oceniać sytuację, zauważać zagrożenie, działać, zmieniać. Problem polega na tym, że martwimy się za dużo, niepotrzebnie. To osłabia naszą energię, zabiera sprawczość. Martwienie się to nawyk wielu z nas i nie pozbędziemy się go, jeśli nie zastąpimy go nowymi strategiami działania.

Strategia 1

Spójrz na swoje zmartwienia z innej perspektywy

„Lepiej być przygotowanym na najgorsze” mówi osoba, która często się martwi. To daje jej poczucie pewności i kontroli. Tymczasem nasze pełne zmartwień myśli to nie fakty, to przypuszczenia. Mimo to organizm traktuje je jako fakty. Zauważ, pojawia się zła myśl, a organizm za nią podąża. Serce bije szybciej, pocą się ręce.

Czyli nieustannie coś przeżywamy, zanim to się w ogóle stanie. Zanim wiemy, czy to sobie wyobrażamy jest prawdą, czy nie. Załóżmy, że czekasz na telefon w sprawie nowego zlecenia. Rozmowa wyszła super, klient powiedział, że oddzwoni jutro. Ale jest jutro i nikt się nie odzywa. Nie rozstajesz się ze smartfonem, wieczorem przeżywasz rozpacz. Nie wyszło, tak się cieszyłaś, potrzebowałaś pieniędzy, nowej energii. Zasypiasz smutna i zmęczona. Do tego masz żal do klienta, że nie dotrzymał słowa. „Może to dlatego, że jestem beznadziejna?” zastanawiasz się. A następnego dnia koło południa dzwoni telefon, wszystko jest okej, umowa aktualna, on po prostu skończył wczoraj późno pracę.

Co zrobić, żeby to zmienić?

Weź kartkę i zapisz, co myślisz:

  • Krok 1. Określ to, co myślisz (np. „Nie zadzwonił, bo już ze mnie zrezygnował”)
  • Krok 2. Znajdź inne wyjścia i interpretacje (np. „A może nie zadzwonił, bo nie ma dziś czasu”)
  • Krok 3. Przyjrzyj się dowodom. Jakie masz dowody, że zrezygnował? Pierwszego dnia chyba żadne, prawda?
  • Krok 4. Załóż, że stało się najgorsze. Nawet jeśli nie zadzwoni, bo zmienił zdanie, przypomnij sobie sytuacje, kiedy coś ci się nie udało, traktowałaś to jak katastrofę, a potem okazywało się, że w sumie dobrze, bo dzięki temu otworzyły się inne drzwi
  • Krok 5. Znajdź nowe perspektywy. Zapisz sobie, jak najwięcej różnych możliwości.
    Jak myślałaby o tym osoba, którą cenisz i masz za racjonalną? Jakby potraktowała
    to, że ktoś się nie odezwał? A jakie są inne opcje, poza tym, że zrezygnował albo nie ma dziś czasu? Zapisuj nawet najbardziej absurdalne pomysły. Chodzi o to, żeby odsunąć myśli od najważniejszego zmartwienia (on mnie nie chce).

Strategia 2.

Staw czoło temu, czego się obawiasz

Ludzie jeśli się czegoś boją, zwykle krążą wokół tego tematu, ale unikają bezpośredniej konfrontacji. Na przykład wiesz, że masz zaległości w urzędzie skarbowym, ale boisz się dowiedzieć ile, i raz na zawsze załatwić tę sprawę. W efekcie nieustannie się nakręcasz, jesteś zdenerwowana dziesięć razy bardziej.

Co zrobić, żeby to zmienić?

Określ, jakich sytuacji unikasz. Zmiany pracy, bo boisz się nowych rzeczy? Podróży, wysokości? Dentysty? A może boisz się większej grupy ludzi. Możesz te wszystkie rzeczy wypisać, a potem uznać, co jest dla ciebie najważniejsze, co chciałabyś zmienić. Możesz też zacząć od drobiazgu, niektórzy nazywają to drabiną śmiałości. Po kolei, krok po kroku załatwiasz rzeczy zupełnie jakbyś wspinała się po drabinie. Na ogół, jak ogarniesz jedną sprawę i przestaniesz się nią martwić, nabierzesz rozpędu i mocy, żeby ogarnąć inne.

Strategia 3.

Odpręż ciało i umysł

Po dniu pełnym napięcia boli cię głowa, kark, masz trudności w oddychaniu, problemy z jelitami. To sprawia, że trudno ci wyjść z błędnego koła. Co zrobić, żeby to zmienić? Oddychaj powoli i głęboko. Czy wiesz, że oddechy ludzi z zaburzeniami lękowymi są zazwyczaj płytsze? Dlatego ważne żebyś nabierała powietrze przeponą, to jeden z najprostszych sposobów relaksacji. Na you tubie pełno jest programów, które pomagają nam prawidłowo oddychać, włącz jeden z nich (choćby ten prowadzony przez Klaudię Pingot) i idź za głosem prowadzącego. Bardzo uspokaja też metoda oddechowa Wima Hoffa.

Strategia 4.

Bądź tu i teraz

Martwienie się to nieustanne myślenie o przyszłości, tworzenie scenariuszy. Czasem też myślenie o przeszłości („Mogłam zrobić inaczej, dlaczego tak się zachowałam”). Kobiety, które martwią się za bardzo, nie żyją więc teraźniejszością.

Co zrobić, żeby to zmienić?

Siłą umysłu i pracą sprowadzać się do tego, co dzieje się teraz. Techniki mogą być różne, wszystkie opierają się na filozofii mindfulness, czyli na uważności, rozwadze i trosce. Celem ćwiczenia uważności jest przenoszenie uwagi z powrotem w teraźniejszość za każdym razem, gdy się orientujesz, że w myślach dokądś odpływasz. Jeśli, na przykład, jesteś na spacerze w lesie i czujesz, że umysł zaczyna rozważać przyszłość, zatrzymaj się. Zacznij liczyć kroki, skup się na zapachu, wróć do tego, jak wyglądają drzewa, gdzie przebiega wiewiórka. Nawet jeśli zmywasz możesz ćwiczyć uważność skupiając się na tym, co robisz.

Tekst na postawie książki „Kobiety, które martwią się za bardzo” Holly Hazlett- Stevens,
wyd Rebis.

 


Zobacz także

Gdyby to kobieta udzielała wywiadu dla BBC… Obejrzyjcie parodię rozmowy, którą profesorowi przerwały jego własne dzieci

CZY BRODA MA SIŁĘ PRZYCIĄGANIA KOBIET ?

„Nie ma czasu na pretensje… Zdaje się, że życie jest za krótkie, a my tak często nadużywamy sporów i kłótni”. Akcja #ListdoNiego