Lifestyle

Chociaż jesteś dorosła, to ja wychowuję twojego syna. W jego oczach to ja jestem mamą, a nie babcią

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 grudnia 2020
Fot. iStock / Ridofranz
 

Jest mroźny, zimowy poranek. Zaglądam do pokoju Franka. Śpi spokojnie, pogrążony w jakimś sennym marzeniu o przygodach w świecie z klocków LEGO. Ten ostatni zestaw dostał od Ciebie. Zresztą, ciągle obsypujesz go prezentami, jakbyś chciała mu wynagrodzić to, czego dać mu nie możesz: spokojny dom, miłość, czułość. Zachowujesz się bardziej jak starsza siostra niż jak mama. A w jego oczach to ja jestem mamą, a nie babcią.

Ta ciąża zdarzyła się przez przypadek. Lekarz powiedział ci, że nie możesz mieć dzieci. Kiedy test pokazał dwie kreski, pomyślałaś, że to zwykła pomyłka. Długo nie chciałaś dopuścić do siebie myśli o tym, że jednak będziesz miała syna. Myślę, że twój stosunek do niego narodził się właśnie wtedy i nadal nic się nie zmieniło. Jak zareagowałaś? Dla Ciebie to był koniec świata. Pamiętam, jak płakałaś w moich ramionach, jak wydzwaniałaś do przyjaciółek. Poród był dla Ciebie traumą, pierwsze miesiące z Frankiem w domu również. Potem po prostu on został, a ty zaczęłaś wracać do siebie… Nie tęskniłaś za nim, nie dzwoniłaś nerwowo z pytaniem, czy wszystko u nas w porządku. Chciałaś jak najszybciej wrócić do dawnego życia. Co miałam zrobić?… Zostawić Ci dziewięciomiesięczne dziecko pod drzwiami?

Dziś twój syn mieszka ze mną, a Ty  zabierasz go do siebie od czasu do czasu – na kilka dni, na weekendy, na wakacje. Opieka nad nim Cię męczy, bo nie masz instynktu macierzyńskiego. Tak bardzo przyzwyczaiłaś się do myśli, że nigdy nie będziesz mamą… Dla Ciebie Franek jest bardziej zabawką, chwilowym przerywnikiem, a nie stałą w twoim życiu. Nie jest to dla mnie łatwa świadomość, choć tutaj chłopiec jest spokojny i szczęśliwy.

Kim jestem – babcią, czy mamą? W jego oczach babcia to mama… To Ty pojawiasz się w jego życiu czasem, z doskoku. W przedszkolu Franek nie rozumie, dlaczego wszystkie dzieci rysują serduszka na portretach swoim mam. Jego całe życie jest tu, ze mną. To ja jestem przy nim, kiedy choruje, kiedy ma zły humor, kiedy jest smutny i wesoły. To ja wiem, co Franek najbardziej lubi i jaka jest jego ukochana bajka. To ja czytam mu wieczorem, do poduszki, ja chodzę z nim na spacery i place zabaw. To ja odprowadzam Franka do przedszkola, gotuję mu obiady i piekę owsiane ciasteczka. To ja jestem jego domem…

Dobiegam 50-tki. Rozwijam swoją firmę, mam swoje marzenia i plany. Jestem coraz starsza. Nie wiem jak poradzę sobie z dorastającym nastolatkiem… Często o tym myślę i ogarnia mnie strach. Czy kiedyś dojrzejesz do odpowiedzialności za swoje własne dziecko? Czy  poczujesz, że on jest Twoim dzieckiem?

Ostatnio podarowałam Kacperkowi kotka. Szybko stali się najlepszymi przyjaciółmi. Lubię patrzeć z jaką delikatnością Franek obchodzi się ze swoim pupilem, jak się nim opiekuje, jak o niego dba. Chciałabym doczekać momentu, w którym spojrzysz na syna z taką miłością i czułością, z jaką on patrzy na swojego pupila.


Lifestyle

3 razy TAK dla 20 stopni dla klimatu

Redakcja
Redakcja
10 grudnia 2020
 

Wyłączasz światło, gdy wychodzisz z mieszkania, oszczędzasz wodę, kupujesz ubrania „z drugiej ręki” – starasz się być eko. Nie dlatego, że to modne (chociaż taka moda to samo dobro), ale dlatego, że jesteś coraz bardziej świadoma i zależy Ci na przyszłości Twojej, Twoich dzieci i całej planety.

 

Jako konsumenci, nawet metodą małych kroków, możemy w ogromnym stopniu przyczynić się do poprawy sytuacji ekologicznej na świecie. Życie w duchu eko i filozofii less waste lub zero waste nie musi być kosztowne. Wystarczy wcielić w życie kilka prostych zasad. O tym mówi kampania edukacyjna „20 stopni dla klimatu”, której pomysłodawcy – dostawcy ciepła systemowego – zachęcają Polaków do obniżenia temperatury w mieszkaniach i zaprzestania marnowania ciepła. A istnieją co najmniej trzy powody, dla których warto to zrobić.

Do tego, że zmiany klimatu zagrażają ludzkości, nie trzeba już chyba nikogo przekonywać. Kryzys klimatyczny stał się faktem, dlatego naukowcy biją na alarm – to ostatni moment, by wziąć odpowiedzialność i sprawy w swoje ręce. Ograniczenie negatywnych skutków zmian klimatycznych nie musi być ani kosztowne, ani czasochłonne. W gruncie rzeczy nie wymaga od nas także specjalnych wyrzeczeń. Może za to przynieść oszczędności i poprawę komfortu życia. Obniżenie temperatury w domu czy w pracy pozwala zredukować wydatki na ciepło, pozytywnie wpływa na nasze zdrowie oraz – co najważniejsze – poprawia jakość powietrza, którym na co dzień oddychamy.

20 stopni dla klimatu = Zdrowie Twoje i Twoich bliskich

Badania wykazują, że ponad połowa Polaków przegrzewa mieszkania, utrzymując w nich średnią temperaturę ponad rzędu 22 stopni Celsjusza. Tymczasem okazuje się, że obniżenie nieco temperatury może przynieść same korzyści dla zdrowia.

W okresie jesienno-zimowym temperatura w pomieszczeniu powinna oscylować w granicach 20 maksymalnie 21 stopni. Wyższa jest wręcz niezdrowa, bo obniża poziom wilgotności powietrza, co sprzyja stanom zapalnym i chorobom dróg oddechowych, a także powoduje obrzęk śluzówki utrudniający oddychanie. – tłumaczy prof. Bolesław Samoliński, alergolog z Warszawskiej Akademii Medycznej.

Warto przeprowadzić taki kilkumiesięczny eksperyment w swoich domach, by przekonać się, że utrzymanie temperatury 20 stopni w mieszkaniu pozytywnie wpłynie na nasze zdrowie, koncentrację i ogólne samopoczucie. Jak przyznaje Katarzyna Wągrowska, autorka bloga Ograniczam się, promotorka ekologicznego życia z umiarem i autorka kursów online o tematyce Zero Waste, obniżenie temperatury w mieszkaniu przyniosło same korzyści, szczególnie w kontekście zdrowia jej dziecka: „Odkąd zmniejszyłam temperaturę w mieszkaniu, mój syn nie miewa już problemów z uporczywym kaszlem. Teraz, oprócz jedzenia, wody i prądu, przestałam marnować też ciepło i nie ucierpiał na tym komfort w moim domu”.

 

20 stopni dla klimatu = obniżenie emisji CO2

Zdaniem ekspertów Politechniki Warszawskiej, gdyby we wszystkich mieszkaniach w Polsce ogrzewanych ciepłem systemowym panowała średnia temperatura 20 stopni, obniżylibyśmy emisję CO2 wynikającą z produkcji ciepła o 2 mln ton rocznie. Do pochłonięcia takiej ilości dwutlenku węgla potrzeba aż 30 mln drzew!
Chciałabym, żeby akcja przykręcania kaloryferów rozgrzała nas skutecznie i uświadomiła, że mniej znaczy więcej – naszego zdrowia i kondycji środowiska. Ten mały gest gwarantuje czystsze powietrze, którym na co dzień oddychamy. – mówi Sylwia Majcher, ekoedukatorka i autorka książek o tematyce zero waste.

Do działań przyłączyć mogą się także użytkownicy innych form ogrzewania, np. właściciele indywidualnych pieców, które to przede wszystkim odpowiedzialne są za powstawanie smogu. Wówczas efekt ekologiczny byłby jeszcze bardziej spektakularny.

20 stopni dla klimatu = niższe rachunki dla Ciebie

Na obniżeniu temperatury zyskujemy nie tylko w kontekście zdrowotnym i ekologicznym, ale także finansowym. Utrzymanie 20 stopni w domu może bowiem przynieść realne korzyści w postaci oszczędności. Wystarczy obniżyć średnią temperaturę o 1oC, a wysokość rachunków za ciepło zmniejszy się o około 5 do 8 proc. w skali roku. Obniżenie temperatury o 2 stopnie daje jeszcze większe oszczędności.

Poradnik dla początkujących

W jaki sposób rozsądnie korzystać z ciepła systemowego? Sprawdź, co możesz zrobić, by przyłączyć się do wspólnych działań dla poprawy klimatu.

  • NIE ZASŁANIAJ KALORYFERA – nie zastawiaj grzejnika meblami i nie zasłaniaj go grubymi zasłonami. W ten sposób zakłócasz prawidłowy przepływ ciepła i uniemożliwiasz równomierne nagrzewanie pomieszczenia.
  • NIE SUSZ ODZIEŻY NA GRZEJNIKU – suszenie odzieży na kaloryferze sprzyja stracie energii i zakłóceniom obiegu ciepła. Co więcej – narażasz się wówczas na zwiększone rachunki – w ten sposób wskazania podzielnika potrafią wzrosnąć nawet o 10 proc.
  • ZADBAJ O SZCZELNE OKNA – to inwestycja w niższe rachunki. Przez nieprawidłowo zaizolowane i nieszczelne okna ucieka ciepło. Nie zasłaniaj ponadto okien w słoneczny dzień – promienie słońca naturalnie dogrzewają pomieszczenie. Nocą jednak warto zasłonić je zasłonami lub roletami. W ten sposób zapobiegniesz wychładzaniu mieszkania.
  • OBNIŻAJ TEMPERATURĘ, GDY WYCHODZISZ Z DOMU – również w nocy możesz obniżyć temperaturę do ok. 18 stopni Celsjusza. Pamiętaj jednak, aby nie zakręcać grzejników całkowicie, zwłaszcza jesienią i zimą – zbyt niska temperatura sprzyja powstawaniu pleśni i grzybów.
  • POMIESZCZENIA WIETRZ KRÓTKO, ALE INTENSYWNIE – zapobiegaj niepotrzebnemu marnowaniu ciepła. Pamiętaj, aby przed wietrzeniem pomieszczenia, zakręcić grzejnik. Nie wydłużaj także czasu wietrzenia, aby nie doprowadzić do wyziębienia pomieszczenia.
  • OSZCZĘDZAJ CIEPŁĄ WODĘ – używaj jednouchwytowych kranów z mieszaczem. W ten sposób nie będziesz marnować wody na ustawianie temperatury i ciśnienia. Możesz również zamontować perlatory lub po prostu zmienić swoje nawyki. Wybieraj prysznic zamiast kąpieli w wannie, a także zakręcaj wodę podczas mycia zębów lub golenia.

Kilka prostych kroków i zmiana nawyków przybliża nas do życia w duchu ekologii. Już niebawem Nowy Rok. Może warto podjąć eko wyzwanie?

Pomysłodawcą kampanii „20 stopni dla klimatu” jest Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie wraz z dostawcami ciepła systemowego do naszych domów. Patronat nad akcją objęło Polskie Towarzystwo Alergologiczne, a wspierają ją autorytety z dziedziny medycyny i ekologii.


Lifestyle

Rozwód rodziców – blizna na całe życie? Odejście na własnych warunkach jest lepsze niż trauma związana z tęsknotą za ukochaną osobą

Redakcja
Redakcja
10 grudnia 2020
Fot. istock/SrdjanPav

Jasne, jako dziecko miałeś podwójne urodziny, podwójne święta i podwójne prezenty, ale potem dorastasz i mierzysz się z tym, co wpływa na ciebie w bardzo realny i podstępny sposób. Zajmie ci dużo czasu, zanim zdasz sobie sprawę z tego, że niektóre z twoich zachowań, reakcji emocjonalnych i  przekonań były produktem ubocznym dorastania w rozbitej rodzinie.

Kiedy twoi rodzice rozwodzą się, gdy jesteś dzieckiem, przydarzy ci się kilka rzeczy:

  • przez większość czasu czujesz się niepewnie;
  • zachowujesz dystans od większości ludzi;
  • masz trudności z emocjonalnymi konsekwencjami wynikającymi z braku obecności jednego z rodziców.
  • Chodzisz z jednego domu do drugiego i nie wiesz, jak to jest przebywać jednocześnie ze wszystkimi ludźmi, których kochasz. Nie jesteś jeszcze na tyle dorosły, aby zrozumieć, że ktokolwiek odejdzie – wróci, że znowu go zobaczysz. Za każdym razem, gdy wychodzisz z domu taty, czujesz się samotny, mimo, że potem spędzasz trzy dni u mamy. Przez cały czas tęsknisz za jednym z rodziców.

Kiedy doroślejesz, nie mówisz o swoich „rodzicach”. To „mama” i „tata”. Nigdy „rodzice”, bo przecież oni nie są razem. Gdziekolwiek jesteś, nigdzie nie czujesz się u siebie.  Jeśli jesteś w jednym miejscu, nie możesz się doczekać się, aż będziesz mógł wyjść. Nie zostajesz na dłużej. Nie przywiązujesz się, ponieważ jeśli się przywiążesz, zostaniesz zraniony. Nauczyłeś się doceniać ludzi w danej chwili, ale gdy znikają z pola widzenia, starasz się o nich nie myśleć. To nie oni, to ty. W ten sposób się chronisz.

Nie uwierzysz w miłość tak po prostu. Twoja droga do miłości jest bardzo długa. Ogarnia cię strach przed zobowiązaniem. Ludzie odchodzą. Wiesz, że to prawda. Więc ty odejdź pierwszy. Bo odejście na własnych warunkach jest lepsze niż trauma związana z tęsknotą za ukochaną osobą. Poza tym wszystko, co dobre, się kończy. Po co czekać, aż twój świat się zawali?

Będziesz uzależniony od zmian, ponieważ jest to rodzaj życia, do którego przywykłeś. Jesteś w tym dobry. Pozostawienie za sobą czegoś lub kogoś i szybki bieg po coś „następnego” to twoja strefa komfortu. Ciągła zmiana jest wpisana w twoją codzienność. Pozostawanie na dłużej w jednym miejscu jest dla ciebie zbyt trudne, męczące. Możesz poczuć się zbyt dobrze i nie mieć się na baczności, gdy zaczniesz pozwalać ludziom zbyt mocno przenikać do twojego życia i wypełniać te wszystkie rysy i pęknięcia. Jeśli ktoś stanie się częścią ciebie, oznacza to, że możesz go stracić. Możesz za nimi tęsknić. A na to nie chcesz sobie pozwolić. Ilość emocjonalnych deficytów, których doznałeś w dzieciństwie, wystarczy na całe życie. Kochanie kogokolwiek oznacza, że ​​możesz zostać silnie zraniony przez tę miłość, a to oznacza ryzyko, którego nie jesteś skłonny podjąć.

Pomyślisz, że ten rozwód nie mógł cię tak bardzo dotknąć. Byłeś przecież dzieckiem. Teraz wszyscy się rozwodzą… Ale kiedy pomyślisz o tym z większą uwagę,  zdajesz sobie sprawę z tego, jak bezbronny byłeś wtedy. Może miałeś dwa, sześć lub dziesięć lat i nie pamiętasz wszystkich kłótni, cierpienia, trzaskania drzwiami… Pod tym względem może oszczędzono ci traumy bezpośredniego doświadczenia tego, co oznacza rozpadająca się rodzina. Ale to właśnie o ten brak pamięci chodzi… Brak jakiegokolwiek trwałego wspomnienia o posiadaniu rodziny – twojej rodziny. Może twoja mama lub tata albo nawet oboje ponownie weszli w związki i zbudowali sobie nowe życie. Nawet jeśli tam pasujesz, nawet jeśli byłeś częścią ich życia, nigdy tak naprawdę nie czułeś, że ta nowa rodzina jest twoja. To nie jest twój dziadek. To nie jest twoja ciotka. Nigdy nie miałeś wyboru, nie pozwolono ci zdecydować. Całe życie będziesz już tęsknił za czymś, czego nigdy nie miałeś.


Zobacz także

Jak utrzymać czysty dom, kiedy są w nim zwierzęta? Poznaj 6 prostych sposobów

Katarzyna Bosacka: „Nasze dzieci więcej uczą się na temat żywienia pantofelka czy eugleny zielonej, a mniej na temat odżywiania człowieka”

Nie możesz doczyścić brudnego piekarnika? Wypróbuj ten sposób