Lifestyle Macierzyństwo

Chcę, żeby dziewczynki na całym świecie wiedziały, że… Ten plakat podbił nasze serca

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 marca 2017
Fot. Screen Facebook / Dorota Zawadzka
 

Historia tego plakatu jest prosta: nauczycielka zadała dzieciom temat. Uczniowie mieli napisać przekaz do dziewczynek na całym świecie. W rezultacie stworzyli fantastyczną, uniwersalną wiadomość o tym, że… możemy wszystko.

Komentarze (zwłaszcza te, których autorami są panowie), które pojawiły sie pod plakatem są czasem zakakujące. Nie wszyscy są jeszcze gotowi na to, by przyjąć do świadomości, że „dziewczyny nie muszą się uśmiechać” i „nie muszą mieć dzieci”.

Dlatego, im więcej takich inicjatyw, tym lepiej. Dzieci już to wiedzą, pora na dorosłych.


Lifestyle Macierzyństwo

5 rzeczy, których warto nauczyć się, by świat był lepszy

Redakcja
Redakcja
15 marca 2017
Fot. iStock / ideabug
 

Życie każdemu z nas układa się inaczej. Jedni żyją, jakby byli w czepku urodzeni, inni zmagają się z wędrówką pod górkę, której końca nie widać. To, jakimi ludźmi się stajemy, w dużej mierze kształtuje to, co nas w życiu spotyka. Bo łatwo być szczęśliwym, wesołym człowiekiem, gdy niczego nie brakuje. Nikogo nie dziwi złość na życie i zgorzknienie, gdy trudno powiązać koniec z końcem lub doskwiera samotność. 

Najtrudniej jest być przyzwoitym, dobrym człowiekiem, mimo wszystko.  Życie czasem rozczarowuje, zniechęca do podejmowania starań, odbiera nam to, co bliskie i cenne.

Rób dobre rzeczy, mimo rozczarowań

Nie unikniesz rozczarowań w życiu, ale możesz iść przez nie tak, by być szczęśliwym człowiekiem. Szczególnie, gdy weźmiesz przykład z ludzi, którzy wbrew przeciwnościom losu pozostali dobrzy, wierząc w lepszą przyszłość nie tylko dla siebie. To oni pomagają odzyskać wiarę w możliwość odbudowania świata, który pełen jest egoizmu, kłamstwa i fałszu. Ci, którzy są mili, uprzejmi i skromni, choć sami siebie tak nie postrzegają, mogą cię wiele nauczyć. Nie oczekują dla siebie całego dobra, za to potrafią cieszyć się z drobnych rzeczy. Bierz przykład z ich postawy i spraw, by twoje życie było wartościowe i lepsze.

Tego możesz się nauczyć od dobrych ludzi, by czynić świat lepszym:

1. Dobre uczynki są warte więcej niż dobre intencje

Bardzo często do nas dociera świadomość, że nasze życie w porównaniu do osób chorych, okaleczonych, samotnych, wcale nie jest takie najgorsze. Wtedy rodzi się w głowie chęć pomocy, co samo w sobie jest czymś dobrym. Jednak nie zawsze chęć przekłada się na czyny. Mówi się, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Jeśli za dobrą intencją nie idzie działanie, nie ma ona wielkiej wartości, bo nic nie zmienia. I nie chodzi o to, że nie mamy milionów do przekazania na działalność charytatywną. Dobrzy ludzie dzielą się ostatnią kromką chleba, wysyłają SMS ze wsparciem dla fundacji, gdy wolnych środków brakuje na koncie w banku. I to jest wspaniałe, że takimi małymi gestami zmieniają czyjś świat na lepsze. Dobrzy ludzie nie zastanawiają się nad tym, po prostu działają, by przynieść ulgę i pomoc tym, którzy mieli mniej szczęścia w życiu. Warto pamiętać, że to, co proponujemy innym, zawsze wraca do nas pomnożone.

2. Panowania nad swoimi emocjami

Zazdrość, gniew, złość, podobnie jak radość, entuzjazm i inne emocje, są całkowicie naturalne i nie powinny być przyczyną naszej frustracji, a raczej zachętą do pracy nad sobą i rozwoju. Złe emocje, które są szkodliwe zarówno dla nas samych, jak i otoczenia, mogą stać się destrukcyjne, jeżeli naruszają one równowagę psychiczną. Zamiast wybuchać niczym wulkan i zalewać otoczenie negatywnymi emocjami, należy je najpierw zrozumieć, aby pozbyć się ich ostrożnie. Ludzie pozytywni, pogodzeni z sobą, potrafią nazwać towarzyszące im emocje i nie pozwalają się im zdominować. Taka świadomość pozwala postawić jeszcze jeden krok do przodu na drodze rozwoju inteligencji emocjonalnej. A to przekłada się na uzyskanie psychicznego spokoju.

3. Nie oceniania po pozorach

Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce i jest w tym życiowa mądrość. Niejednokrotnie złe osądy dokonane na podstawie kilku sekund pierwszego wrażenia, przekreślają w naszych oczach osoby, które w rzeczywistości są bardzo wartościowe. Najlepszą nagrodą za odrzucenie uprzedzeń i przedwczesnych osądów jest to, co można znaleźć w środku. Poznawajmy i pozwalajmy poznać się lepiej, od tej dobrej strony.

4. Poskromienia swojego ego

Dobrzy ludzie, mimo skromności, są świadomi swoich wad i zalet. Nie pozwalają na rozdmuchanie swojego ego, tak, by przesłoniło inne ważne rzeczy. Należy dbać o siebie i swoje potrzeby, ale nie można odrzucać innych, troszcząc się wyłącznie o siebie.

5. Akceptacji siebie i innych

Akceptacja siebie pozwala na uświadomienie swoich zachowań i budowania pewności siebie, a następnie akceptacji innych. Dzięki temu pozytywni ludzie mogą budują silny charakter, stając się też wystarczająco silnymi, by pomagać innym.

Nie trzeba czekać ani specjalnie się przygotowywać, by uczynić świat lepszym. Mimo rozczarowań dobrze jest wierzyć w dobrych ludzi i brać z nich jak najlepszy przykład.


źródło: exploringyourmind.comblizejsukcesu.pl

 


Lifestyle Macierzyństwo

Pięć etapów szczęśliwego związku… My, niestety najczęściej, zatrzymujemy się na trzecim z nich

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 marca 2017
Fot. iStock/ArthurHidden

Na dobre i złe. W zdrowiu i w chorobie. Dopóki śmierć was nie rozłączy… Obiecujemy, przysięgamy. Szepczemy: „nigdy cię nie zostawię, zawsze będę przy tobie”. A później… cóż, przychodzi rzeczywistość. Czyżbyśmy się mylili, czyżby nie istniała miłość aż po grób?

Nie rozwodzilibyśmy się, nie zdradzalibyśmy, nie krzywdzili. Tymczasem wiele związku rozpada się, nawet jeśli ludzie od siebie nie odchodzą, to wypala się coś w środku i wegetują obok siebie pozbawiając się prawa do szczęścia i innego życia.

Dlaczego tak się dzieje? Bo miłość to nie wszystko.

Na każdy związek składa się pięć etapów jego rozwoju. My, niestety, najczęściej zatrzymujemy się na trzecim i nie idziemy już dalej.

5 etapów związku

Etap 1: Etap miodowy

Pamiętasz, jak się poznaliście? Te motyle w brzuchu, ten zachwyt, myśli zajęte tylko nim. Każde spotkanie było dla was szczęściem, radością. Czas dłużył się niemiłosiernie, kiedy nie byliście razem.

Czasami wracamy do tych czasów. Myślimy z rozżaleniem, gdzie to wszystko uciekło? Dlaczego nie może tak być nadal?

A to etap zakochania, kiedy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią, gdy więcej się śmiejemy, jesteśmy w stanie góry przenosić. Ta miłość nas uskrzydla. Jest radością i cudowną zabawą.

Etap 2: Etap poważny

Nadal trzymacie się za ręce, nadal siebie pożądacie, działacie na siebie jak magnes. Ale coś się jednak zmieniło. Pamiętacie ten etap? Kiedy podjęliście decyzję o wspólnym mieszkaniu, a może o ślubie? Kiedy zaszłaś w ciążę? Niby nadal to miłość, ale już bez takiego szaleństwa jak wcześniej. Poważniejsza, bo rachunki trzeba zapłacić, być odpowiedzialnym. Czas zabawy się skończył, czasem mówimy, że dopadła nas codzienność, czy szara rzeczywistość i to na nią zwalamy podcięcie skrzydeł naszej miłości.

Etap 3: Etap rozczarowania

Dzieci, dom, praca, dzieci… I tak w kółko. Patrzysz na zdjęcia znajomych, którzy właśnie w środku zimy wyjechali na wakacje, gdzie ciepło i pięknie. A ty? Ty spoglądasz na niekończący się stos prania. Wstajesz w nocy, bo jednemu z dzieci przyśnił się koszmar, szykujesz śniadanie, lecisz do pracy – wszystko w owczym pędzie. A kiedy myślisz o was, to zastanawiasz się, czy wy w ogóle jeszcze jesteście. Kiedy ostatni raz byliście sami na kolacji, w kinie? Kiedy on trzymał cię za rękę? Chyba wtedy, gdy chciał ci pokazać bałagan, jaki zrobiły dzieci, gdy rozmawiałaś z przyjaciółką przez telefon.

Masz poczucie, że przegrałaś swoje życie, że ono nie tak powinno wyglądać. Bo dzieci jednak są wymagające, bo obiecywaliście sobie, że zawsze będziecie dbać o tę miłość, a tymczasem… Pokrył ją gruby kurz.

To etap rozczarowania, kiedy winy wszystkiego, co złe w naszym życiu, upatrujemy w partnerze. Gdyby go nie było, moje życie byłoby lepsze.

I na tym etapie najczęściej zdradzamy, rozwodzimy się…

Etap 4: Etap akceptacji

Jeśli przetrwaliście, to teraz może być już tylko lepiej? Dlaczego? Bo zeszliście z piedestału, pokazaliście sobie nawzajem, że nie jesteście idealni, że macie swoje wady, słabości. Że też bywacie zmęczeni, macie dość. Przestaliście udawać kogoś, kim nie byliście tylko po to, by być kochanym. A przecież tak się nie da. Jeśli nie będziemy mówić o naszych słabościach, o potrzebach, pragnieniach, to nigdy nie zrozumiemy siebie nawzajem, nie uda się zbudować głębokiej relacji opartej na akceptacji, a do niej prowadzi właśnie ten etap związku.

Etap trzeci pozwala zobaczyć naszą frustrację, a etap czwarty pracować nad tym, skąd ona się bierze. Dostrzegamy siebie nawzajem, widzimy, że każdy z nas ma swoje marzenia, cele. To etap prawdziwej miłości opartej na zrozumieniu.

Etap 5: Etap zespołowy

Kiedy już spojrzeliście na siebie prawdziwie otwartymi oczami. Kiedy poznaliście się na nowo, przyjęliście, że każde z was ma prawo do błędów do słabości, to wasza miłość jest tak silna, że trudno ją skruszyć.

To etap, kiedy każde z was pielęgnuje własne zainteresowania, rozwija się, realizuje swoje cele przy pełnej akceptacji drugiej strony. Ale to też czas, kiedy czujecie, że jesteście teamem, że razem możecie wiele i odnajdujecie rzeczy, które wam obojgu sprawiają przyjemność i robicie je wspólnie.

Wsparcie, bezpieczeństwo i spokój. I miłość, która dojrzała razem z wami. To wszystko składa się na ten etap związku, który przetrwał dzięki waszej pracy i miłości.


 

źródło: lifehack.org


Zobacz także

Prosty dotyk jest najpiękniejszy. Można pokazać seks bez odarcia go z intymności. Przepiękne zdjęcia

Rozwiązanie konkursu „Naturalne piękno – wasze domowe sposoby na dbanie o urodę”

Po co dziewczynce przyjaciółka? Jak pomóc córce zbudować taką relację?