Lifestyle

Baba babie wrogiem. Połóż kres nienawiści do innych kobiet

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
26 sierpnia 2016
fot. iStock/ Jacob Ammentorp Lund
 

Zawiść, zazdrość i nienawiść. Niby nic, niby nie dotyczy każdej z nas, ale jednak obiektywni obserwatorzy (czyt. faceci) zawsze mówią, że właśnie to najbardziej ich w nas denerwuje. Jesteśmy pewne siebie, zdobywamy świat, ale wystarczy jedna ładniejsza i młodsza dziewczyna w pobliżu… Solidarność jajników przestaje istnieć. Nienawidzimy innych kobiet za atrakcyjny wygląd, przystojniejszego faceta u jej boku, ale chyba najbardziej boli nas poczucie własnej wartości. Zwłaszcza, gdy nasza koleżanka wcale nie jest idealna.

Solidarność jak w Polsce

Z jednością wśród kobiet jest trochę jak z tą wśród Polaków. Jak trzeba, potrafimy być najsilniejszym narodem na świecie i walczyć o swoje. A świat patrzy wzruszony i nie dowierza, że tak można. Mija kilka chwil, sytuacja się normuje i znów słychać okrzyki wojenne. Bo w zgodzie i miłości żyć trudno, kiedy każdy ma inne poglądy. Z kobietami jest dokładnie tak samo. Wystarczy przypomnieć sobie akcję „Dziewuchy Dziewuchom”. Dało się licznie zgromadzić i walczyć o nasze wspólne prawa? Dało się! Byłyśmy solidarne tak bardzo, że dziewczyny na całym globie dołączały do nas. Może to prawdziwa oznaka polskości, ale wystarczyło, że skończył się kolejny marsz, a na ulicach dało się słyszeć „patrz, jak ona się ubrała!” lub „za grosz szacunku do siebie nie ma!”. Tak, to te same kobiety, które chwilę wcześniej walczyły ramię w ramię o równe i godne traktowanie.

Zazdrościsz? Coś jest nie tak 

Czasami stwierdzenie, że kogoś nie lubimy wcale nie znaczy, że dana osoba nie pasuje nam charakterologicznie. Wcale nie musiała nam też wyrządzić wielkiej krzywdy. To akurat z czasem przestaje być istotne. Nie lubić kogoś bardzo często znaczy zazdrościć mu czegoś. Ludzie, którzy w zupełności akceptują siebie i swoje życie, bardzo rzadko odczuwają zazdrość. A to uczucie, które potrafi wypalić w nas prawdziwą dziurę. Niby jak? Ano w bardzo prosty sposób. Przestajesz zajmować się swoim życiem, a energię potrzebną do np. ugotowania swojego ulubionego obiadu, spożytkujesz na przeglądanie zdjęć tej dziewczyny, która akurat niedawno podpadła ci najbardziej. No i nie zapominajmy o najważniejszym – złość piękności szkodzi! Twojej piękności. Dlatego następnym razem, zastanów się, czego tak bardzo brakuje ci w życiu i zmień to. Energii wystarczy ci na wszystko, jeśli tylko przestaniesz zazdrościć.

Sukces nie jest zerojedynkowy

Ile razy usłyszałaś, że robisz karierę przez łóżko? Bo ja kilka. I ani razu od faceta. Zawsze była to inna kobieta, która nie potrafiła zrozumieć mojej pasji do ciężkiej pracy. To właśnie ten błąd, który popełniamy bardzo często. Społeczeństwo sprawia, że automatycznie porównujemy się do innych kobiet, jakby były naszą konkurencją. W pracy, w życiu, w związku. A przecież to bzdura. Równie dobrze w pracy konkurencją może być dla ciebie młody praktykant, który zdążył zrobić kilkanaście wolontariatów i staży. Związek nie rozpadnie się, kiedy na horyzoncie pojawi się młodsza dziewczyna, jeżeli naprawdę się kochacie. Czyjś sukces wcale nie oznacza twojej przegranej. Wręcz przeciwnie! Pora nauczyć się czerpać inspirację z sukcesów innych kobiet. Niejednokrotnie stoi za nimi wielka historia.

Młodsza, piękniejsza, wcale nie konkurentka 

No dobra, przyznajmy wszystkie. Szczerze. Choć raz zaczęłyśmy mieć kompleksy, bo w otoczeniu pojawiła się piękna dziewczyna, z nogami do nieba i biustem Pameli Anderson. Tylko takim naturalnym. Chciałybyśmy być jak ona. Porównujemy się, wzmagając w sobie ten cudowny stan nienawiści. Bo czemu nie? Milion razy wszyscy powtarzają, że nie można porównywać się do innych. A my robimy to z uporem godnym osła. Efekt? My mamy więcej kompleksów, kolejnego wroga, a piękna dziewczyna jest o krok dalej. Pamiętacie Madonnę całującą Britney? Królowa pop’u wiedziała, że nie może być już księżniczką, więc postanowiła ją pocałować. Bądź jak Madonna, nie hejtuj, kochaj swoje Britney!

Spędzaj czas z innymi kobietami 

To proste  i każda z nas niby to wie. Spędzanie czasu z innymi kobietami to przyjemność, która edukuje. I tego się trzymajmy! Nikt nie zrozumie cię tak dobrze, jak druga kobieta. Zwłaszcza wtedy, gdy jest źle, niedobrze i każdy facet jest okropny. Masz przyjaciela-faceta? Super! Ale nie rezygnuj z przyjaźni innych kobiet. Jest warta więcej niż majątek Donalda Trumpa.

 


Lifestyle

5 błędów, które niszczą rodzinne relacje

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
26 sierpnia 2016
fot. iStock/monkeybusinessimages
 

Z rodziną ponoć najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Ci bardziej złośliwi dodają, że najlepiej ustawić się na portrecie w środku, żeby tylko nie dało się nas wyciąć. Rodzinne relacje nie należą do najłatwiejszych. Pomimo wszystko, to właśnie tutaj powinniśmy znaleźć pierwsze i najważniejsze źródło miłości i akceptacji. W rodzinie tak jak wszędzie, pierwszym krokiem do rozwiązania problemu jest jego zrozumienie.

1. Plotki 

Plotki ploteczki; co u Kasi, co u Janeczki. I tak się życie toczy. Od jednej plotki do drugiej. Zazwyczaj pojawiają się w momencie, gdy coś komuś nie pasuje. Z jednej strony to wygadanie się, ale także wymaganie opowiedzenia się po czyjeś stronie w sporze. Bardzo często wśród najbliższych ludzi. Niby wiemy, że każdy taki problem trzeba rozwiązać za pomocą rozmowy. Zwłaszcza jeżeli w grę wchodzi rodzina, która ma być dla nas ostoją. To jednak wymaga dużo siły i samozaparcia. Czy byłby to szybszy sposób? Na pewno, ale prawda boli. Dlatego lepiej poszukać swojego sprzymierzeńca wśród rodziny i to jemu się wypłakać. Efektem może być totalny rozłam, bo przecież kiedy ktoś poprze cię w sporze, nie będzie jedocześnie mediatorem. Następnym razem, kiedy pokłócisz się z kuzynką nie rozmawiaj o tym z siostrą. Udaj się do samej zainteresowanej. Macie być dla siebie wsparciem. Konkurencji w dzisiejszym świecie już wystarczy.

2. Niezasłużona krytyka 

Niektóre słowa są jak ogień. Potrafią zniszczyć wszystko, co było dla nas ważne. Wypowiedziane w gniewie, bez większego myślenia. To broń ciężkiego kalibru, a skierowana w rodzinę może naprawdę zranić. A wystarczy naprawdę jedno niezbyt przemyślane zdanie. Monika, wcale nie dziewczyna ratownika, ale za to studentka medycyny, nigdy nie ukrywała, że ma żal do chrzestnej. „Zawsze byłam oczkiem w jej głowie. Podobało mi się to. Do momentu, w którym zaczęłam przyjaźnić się z chłopakami, którzy mieszkali kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. Wolałam się trzymać z nimi. Jeździliśmy do siebie co miesiąc. Tworzyliśmy naprawdę fajną paczkę! Raz nie przyszłam do ciotki, kiedy mnie o to poprosiła. Od tygodni planowałam urodzinowy wypad całą grupą. Efekt? Usłyszałam, że jestem tanią s*ką, którą każdy może przelecieć. Nie wiem, czy kiedykolwiek jej to wybaczę.” 

Dlatego czasem zanim skrytykujesz lub postanowisz wyładować na kimś swoje emocje, pomyśl dwa razy. Nawet trzy.

3. Wtrącanie się w nie swoje sprawy 

Czasem tak po prostu łatwiej i wygodniej. Nie żyjesz swoim życiem, zajmujesz się cudzymi problemami i jest okej. Przynajmniej dla ciebie. Dla innych niekoniecznie. Największe zagrożenie? Będziesz chciała pomóc tam, gdzie tego nie trzeba. A przy okazji zniszczysz kilka rzeczy. Pewnie każda z nas znalazła w swojej pamięci jedno takie wydarzenie. Najpiękniejszym przykładem są rodzinne zjazdy. Siedzisz przy stole, a wszystkie ciotki jak czarownice na sabacie wyszukują ci męża w fusach lub pozostałościach po winie. Nie obchodzi je fakt, że masz już kogoś lub po prostu wolisz być sama. Jedna z moich przyjaciółek po takim zlocie dostała na Facebook’u wiadomość od naprawdę przystojnego faceta. Treść wiadomości: „Hej, twoja ciocia a moja szefowa dała mi do ciebie kontakt. Ponoć poszukujesz towarzystwa.” Dobrze myślicie. Nasze głowy wybuchły. Spotkała się z nim, ale okazało się, że koleś miał ochotę tylko na seks. Skończył z podbitym okiem, a ona od tego czasu utrzymuje, że jest w szczęśliwym związku. Dla własnego bezpieczeństwa.

4. Brak zrozumienia i przebaczenia 

Różnice pokoleniowe w oczywisty sposób mogą prowadzić do poróżnień. No bo babcia nigdy nie zrozumie szukania faceta w Internecie, a mama będzie miała problem z zaakceptowaniem faktu, że już nie chodzisz do kościoła co niedziela w białym sweterku. A to właśnie zrozumienie i przebaczenie są prawdziwym klejem, kropelką która skleja a żadna siła nie rozklei. Przeproszenie kogoś za coś nawet błahego, co zraniło jego uczucia jest sygnałem, że nam zależy, że przecież rodzina jest dla nas najważniejsza. Bo tak powinno być. Doskonale wiem, że to bardzo często model który odchodzi w zapomnienie. Najczęstszą przyczyną są rozwody, których starsze pokolenie nie potrafi zaakceptować. Nowy rozdział w życiu nie oznacza jednak, że ty i twoje dzieci, rodzice i krewni przestajecie być rodziną. Wręcz przeciwnie, to dopiero prawdziwy test zrozumienia.

5. Różnice? A po co?

Wszyscy oczekują, że wychowując się w tym samym domu, z tymi samymi rodzicami i w tym samych warunkach, rodzeństwo będzie dokładnie takie samo. Cóż, nawet najbardziej zgrane rodzeństwo, wyglądające jak dwie krople wody będzie się od siebie różniło. Ale czy to znaczy, że powinnyśmy przestać mieć do siebie szacunek? Przecież mamy prawo mieć swoje własne poglądy na politykę, religię, modę… To właśnie czyni nas niesamowitymi! Jako dorośli podejmujemy swoje własne decyzje, wychowujemy dzieci po swojemu, kończymy jedne związki żeby zacząć kolejne, może tym razem ostatnie. Rodzina nie powinna być tutaj po to, by oceniać, ale wspierać. Bo to wsparcie jest w chwilach wyboru najpotrzebniejsze.

źródło: LifeHack.org


Lifestyle

Jak to jest mieć miseczkę E? Panowie postanowili to sprawdzić!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
26 sierpnia 2016
fot. Screen z YouTube/Primadonnalingerie

Być kobietą to nie taka prosta sprawa. Nie dość, że co miesiąc umieramy z bólu, to jeszcze często facetom trzeba przypominać, gdzie mamy oczy.  Na duże biusty wszyscy chcieliby patrzeć. W reklamach, telewizji, Internecie, na ulicy… I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że nikt nie pomyśli o tym, jaki to ciężar.

Każda z nas kocha piękną bieliznę. Co ciekawe, bardzo często jest ona tworzona przez mężczyzn. Szef marki PrimaDonna, Ignace Van Doorselaere, bardzo często spotykał się z zarzutami, jakoby nie miał pojęcia o tym, co kobiety przechodzą przez rozmiar swoich biustów. Ku zaskoczeniu wszystkich, postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i… zafundować wszystkim mężczyznom w PrimaDonna dzień z życia właścicielki biustu o miseczce E.

PrimaDonna to firma zajmująca się bielizną dla kobiet w większych rozmiarach. Dlatego też dla jej właściciela tak ważne było pokazanie męskiej części firmy, z czym na codzień zmagają się ich klientki. Przyjęto, że miseczka E to około 1,5 kg. Panowie dostali na swoje barki obciążniki o takiej wadze. Efekt? Narzekali na ból pleców, zaczerwienienia i ogólny dyskomfort.

No cóż, Panowie… taki już nas los!


Zobacz także

Ludovico Einaudi zagrał na fortepianie, na środku Oceanu Arktycznego! Dlaczego się na to zdecydował?

Co zrobić, żeby tego nie zepsuć. Prawdziwa miłość potrzebuje tych kilku rzeczy

Regulamin Akcji „Pokonałam kryzys. Ty też możesz”