Lifestyle

A jeśli już nigdy nie przeżyję romansu? Nie doświadczę wielokrotnego orgazmu? Nikt się za mną nie obejrzy?

Baba na wku_wie
Baba na wku_wie
6 października 2022
kobieta z walizką w płaszczu i kapeluszu
fot. Pexels/Cottonbro
 

Czy to możliwe, by kobiety przechodziły tzw. kryzys wieku średniego? On przecież zwyczajowo przypisany jest do mężczyzn! W stereotypowym obrazku wygląda to mniej więcej tak: facet dmucha na torcie 40 świeczek, a następnego dnia wraca do domu z kluczykami do sportowego samochodu i cały w nowych (młodzieżowych) ciuchach. A potem jeszcze zapisuje się na siłownię i pakuje na niej przynajmniej cztery razy w tygodniu. Oczywiście w tym czasie w ogóle nie rozmawia z żoną o swoich emocjach. Nie zdradza obaw, że życie ma już z górki.

Ona więc patrzy na niego zdumiona, ale wcale nie próbuje go zrozumieć. Czasem tylko podśmiewa się z jego zmiany stylu życia. Opowiada koleżankom ze śmiechem, że jej „stary” nagle zaczął chodzić do barbera i zmówił catering z dostawą do domu, by zrzucić piwny brzuszek. A potem już nie jest jej do śmiechu, bo mąż odchodzi do kochanki. Oczywiście młodszej blondynki ze sztucznymi piersiami i wargami przypominającymi do złudzenia uśmiech karpia. Dobra, tak wygląda nudny stereotyp.

A jak wygląda rzeczywistość po czterdziestce?

Czy my też przeżywamy „kryzys wieku średniego”? Mówiąc szczerze, ja byłam zdumiona, bo mnie to dopadło.  Nie dokładnie po czterdziestych urodzinach. Ale po czterdziestych drugich. Nagle! Szok, bo to powinno złapać mojego faceta. A on był zupełnie na luzie. To ja miałam ścisk.

Wszystko zaczęło się niestety od tego nieszczęsnego samochodu. Któregoś dnia pomyślałam sobie: „A więc to tak… Minęła połowa mojego życia, a ja rozbijałam się różnymi autami, ale jednak nigdy, absolutnie nigdy nie pozwoliłam sobie na samochód marzeń, czyli taki, który ma te wszystkie niepotrzebne bajery. Zawsze kupowałam używańce. Zawsze w kolorze, który nie do końca mi pasował. A teraz nagle zapragnęłam podjechać do salonu i wybrać sobie model, który pachniałby jeszcze fabryką. Czy ja oszalałam? Czy którakolwiek kobieta miała takie marzenie po czterdziestce?

Dopadły mnie myśli o starzeniu się

Fot. iStock/Tinatin1

Uwaga, smutna. Ale nie zmierzam jej lukrować. Dotarło do mnie, że zmarnowałam swoją urodę. Nie miałam czasu przez ostatnie dziesięć lat błyszczeć. Nie miałam czasu stroić się do pracy, robić sobie fantastyczne paznokcie i fryzury. Biegałam na spacer z psem w dresie, a do pracy szłam w dżinsach i jakieś mniej lub bardziej fajnej bluzce. A przecież to były najlepsze lata dla mojej urody. Dziś już nie mam szans wyglądać tak dobrze, jak kiedyś mogłam. Kurczę, to przykre. I nie mam zamiaru cię w tym momencie pocieszać, że obecnie kobiety po pięćdziesiątce wyglądają jak te po trzydziestce. Nie lubię takiego gadania. Wolę szczerość.  Oczywiście, wiem, że mogę się starzeć z godnością i urokiem. Ale jednak to nie to samo, co błyszczeć na maksa i po bandzie!

Pamiętam też takie moment, kiedy szłam z córką do kawiarni i czułam, że patrzę się na nas faceci. Przyrzekam, że dobrą chwile mi zajęło, zanim uświadomiłam sobie, że oni nie oglądają się za mną, ale za moją wówczas 18-lenią córką. Nie, nie poczułam zazdrości. Bo to przecież jest moja piękna ukochana córka. Ja po prostu poczułam się dziwnie i ten moment mocno uświadomił mi, że niedługo będę musiała ze sceny zejść, by ustąpić na niej miejsca tej młodej kobiece – córce. Taka jest kolej rzeczy. Tak działa natura…

Przyznaję jednak, że całkiem kiepskie uczucia budziła też we mnie myśl, że już najprawdopodobniej nigdy nie przeżyję fantastycznego romansu. Takiego, co odbiera dech w piersiach. Takiego, co budzi wielokrotne orgazmy. Pewnie czujecie sprzeciw, gdy czytacie te słowa. Ale wystarczy wejść na Tindera, by zobaczyć, jak wyglądają polscy czterdziestolatkowie. Byłam i powiem wam, że większość przypominała mi mojego ojca. Sorry, ale nie wyobrażam sobie z nimi płomiennego romansu. Ja też już nie jestem w formie życia, mówiąc szczerze i żeby było sprawiedliwie.

A potem poszłam w góry z przyjaciółką

Spakowałam plecak – jak zawsze. To znaczy, mówiąc szczerze, ja nie chodziłam w góry już od dziesięciu lat. Dobra, od piętnastu! Ale bardzo liczyłam na to, że nic się nie zmieniło. Poszłam i mniej więcej w połowie podejścia byłam zszokowana, w jak beznadziejnej kondycji jestem. Zadyszka – level hard! Chciałam porzucić w krzakach gdzieś plecak. Chciałam położyć się i udawać, że myślę o niebieskich migdałach. A tak naprawdę myślałam, że nie dojdę. Jedyną nadzieją była dla mnie Irena Wielocha (Kobieta Zawsze Młoda), która w wieku 65 lat postanowiła zapisać się na siłownię, by zadziwić formą młodszych od siebie.

Jak jest teraz, przed pięćdziesiątką?

zmarszczki

Fot. iStck / gilaxia

Takie mniej więcej rozkminy męczyły mnie około czterdziestych drugich urodzin. Od tego momentu minęło sześć lat… i co? Powie, wam, że czuję się fantastycznie. Dzielnie przebrnęłam przez moment pogodzenia się z tym, że najprawdopodobniej jestem na półmetku. Z wielkim zainteresowaniem patrzę na to, jak moja córka błyszczy na samym środku rodzinnej sceny. Chętnie jej to miejsce ustąpiłam. A ja? Nie martwi mnie już bak romansu, bo jednak jest we mnie coś z marzycielki i liczę na to, że cuda się zdarzają. Coraz więcej przyjaciółek opowiada mi o takich pełnych spełnienia przygodach, a  niektóre z nich naprawdę zbliżają się do pięćdziesiątki.

Na koniec powiem wam, że po półmetku kobietę czeka naprawdę kilka fajnych przygód. Pod warunkiem, że się nie podda i nie popadnie w stagnację. Mnie najbardziej kręci rozwój osobisty, więc poszłam na nowe studia. Natomiast moja koleżanka Dominika na działce wybudowała dwa ule i kompletnie dla tych pszczół oszalała. Klaudia zaś kupiła i wyremontowała dom na Warmii, do którego zaprasza co weekend przyjaciół na wspólne gotowanie. Agnieszka właśnie organizuje wyjazd na Islandię, by zobaczyć zorzę. Moje przyjaciółki po czterdziestce idą dalej przez życie jak burza. Gdy o nich myślę, uśmiecham się.

Jeśli więc i ciebie kiedyś dopadnie kryzys wieku średniego,  spróbuj się z nim trochę poukładać, a potem… zapewniam cię, że wjedziesz na szeroką wygodną drogę. Mniej na niej wybojów. Mniej nieprzyjemnie zaskakujących niespodzianek. Jest spokojniej, mądrzej i naprawdę kolorowo.


Lifestyle

Przestań gadać do moich cycków, czyli najbardziej irytujące rzeczy, jakie facet robi w związku. TOP 12

Baba na wku_wie
Baba na wku_wie
18 lutego 2022
fot. Enes Evren/iStock

Panowie, kochamy was. Naprawdę. Ale poważnie, nie tylko wy macie  powody do narzekania. Nie jesteście święci i serio,  nie wystarczy wasze „bycie”, żebyśmy skakały z radości i całowały was po stopach. W założeniu  miało być 8 zachowań, ale niestety nie dałam rady. Jest 12, a i tak pewnie coś można by dorzucić.  

1. Dla zasady jesteście przeciw

Niezależnie od tego, czy jesteś na pierwszej randce, czy jesteś żonaty od 25 lat, wydajesz się mieć problemy z zaangażowaniem. Wszyscy wiemy, jak niektórzy faceci odmawiają zaangażowania się w związek, ale nawet ci, którzy się jednak decudują, nie mogą zobowiązać się do najbardziej podstawowych rzeczy. Przykład: często staram się nakłonić męża do podjęcia określonej czynności w określonym czasie, ale on woli mieć jeszcze jakąś opcję. Na przykład, kiedy proszę go, żeby po obiedzie obejrzał ze mną odcinek serialu (jeden!), który właśnie wspólnie zaczęliśmy, on mówi, że nie jest pewien, że może wolałby poleżeć z  telefonem/koniecznie coś zrobić w komputerze/wyjść na siłownię. Grr.

2. Masz podwójne standardy (ale udajesz, że nie)

Wiesz o czym mówię. Będziesz nalegać na jakąś zasadę w związku lub w domu (nie jedz w łóżku, schowaj buty, wyciągaj włosy z odpływu itp.), ale będziesz ją łamać i twierdzić, że to całkowicie w porządku. Na przykład oczekujesz, że wysłucham twojej historii o problemach w pracy, ale nie możesz odwdzięczyć się tym samym. Jasne, będziesz trochę udawać na pierwszych randkach, ale kiedy już mnie masz, bardzo szybko zapomnisz, jak słuchać. Dobra  rada dla nas, kobiety: mów tylko tyle, ile masz do powiedzenia i pomiń konkretne szczegóły, chyba że zapyta.

3. Myślisz, że mam okres za każdym razem, gdy okazuję negatywne emocje

Kobiety, podobnie jak mężczyźni, są naładowane hormonalnie na różnych poziomach w ciągu miesiąca. Kobiety są też z natury bardziej emocjonalne niż mężczyźni (ogólnie – ale po obu stronach jest wiele przykładów czegoś przeciwnego). Ale zakładanie, że kobieta ma okres za każdym razem, gdy jest wkurzona, zdenerwowana lub w inny sposób nieprzyjemna, to po prostu przesada i umniejszanie  moich uczuć. Przestań.

„Zaraz urwą mi się cycki”, czyli o czym myślą kobiety w trakcie pozycji od tyłu

4. Rozmawiasz z moimi cyckami

To denerwujące, ale oczywiście może też być zabawne. Może i mężczyźni są biologicznie zaprogramowani, aby interesować się i „sprawdzać” potencjał reprodukcyjny kobiety… Niemniej, gdy następnym razem będziesz rozmawiał z kobietą, wiedz, że patrzy na twoje oczy i oczekuje choćby minimalnego kontaktu wzrokowego. Zachowaj wpatrywanie się w jej biust na ukradkowe spojrzenia, kiedy odwróci wzrok, dobrze?

5. Gazy,  bekanie, spluwanie (czasami publicznie)

Wiemy, że wszyscy pierdzą i bekają, ale nie chcemy tego wąchać, słyszeć ani o tym myśleć – a zwłaszcza nie publicznie. I, poważnie, kolego, po prostu panuj nad sobą. Przestań.

6. Poprawianie genitaliów (znowu, czasami publicznie)

Nie wiem, jak chodzisz z zewnętrznymi genitaliami, współczuję ci. Mimo to nie daje ci to pozwolenia na otwarte sięganie i manewrowanie wokół swojego interesu, gdy jesteśmy w  miejscu publicznym. To samo dotyczy drapania, gdy ludzie patrzą. Bądź dyskretny, do cholery. Wyobraź sobie, że kobiety chodzą po ulicy, drapiąc się w okolicach krocza. Dobra, przestańcie to sobie wyobrażać.

7. Wybiórcze słuchanie (ulubione tematy: jedzenie, seks i ty)

Można ci powiedzieć, że musisz wynieść śmieci i wyprowadzić psa, ale jedyne, co słyszałeś, to „Wychodzę na kilka godzin, więc masz czas na wegetowanie przed PlayStation”. Czy to dlatego, że nie chcesz tego robić? Czy nie interesuje Cię to, co mam do powiedzenia? Owszem, kobiety są zdecydowanie bardziej szczegółowe i wyraziste w rozmowach niż mężczyźni, ale czy w ogóle nie umiesz słuchać?  Wskazówka dla moich koleżanek: mężczyźni znacznie chętniej słuchają wszystkiego, co masz do powiedzenia, jeśli możesz skojarzyć to z jedzeniem, seksem lub czymkolwiek, co jest bezpośrednio związane z nimi i ich zainteresowaniami.

8. Bycie wielkim dzieckiem, gdy jesteś chory

Nie znam wielu mężczyzn, którzy nie są gigantycznymi dziećmi, gdy są chorzy. Myślę, że to tylko część tego, kim są, a może najczęściej są to mężczyźni, których mamusie opiekowały się nimi szczególnie, gdy byli chorzy. Uwaga, chłopcze. Nie mam nic przeciwko opiece nad tobą, gdy jesteś chory, ale całe to jęczące dziecko? Nie! Po prostu bądź słodki, dziękuj mi za wszystko, co dla Ciebie robię. A potem zamknij usta, zamknij oczy i zdrzemnij się, do cholery. Mam na głowie nie tylko twoje gile i kaszelek.

9. Oglądanie się za innymi kobietami

Posłuchajcie. Może i kobiety za dużo myślą, za bardzo się troszczą i często zbyt mocno starają się być idealne. Ale może to po części dlatego, że doskonale zdajemy sobie sprawę, że patrzycie na inne baby? Wiemy, że jest to część Waszej męskości i nic na to nie możecie poradzić. Kobiety nigdy nie będą całkowicie OK z tym, że gapicie się na inne kobiety. Ale dobra wiadomość: jest kilka rzeczy, które możecie zrobić, aby złagodzić ten cios w nasze ego (tak, też je mamy). Róbcie wszystko, byśmy tego nie widziały, a jeśli was złapiemy, zróbcie lub powiedzcie coś, abyśmy poczuły się zbudowane. Trzymajcie za rękę, obejmijcie ramieniem – powiedzcie, o ile jesteśmy ładniejsze. Nawet, jeśli to ma być tylko żart…

10. Wysyłanie dickpicków (zdjęć genitaliów)

Mimo że większość żonatych facetów nie wysyła niechcianych zdjęć penisów, niektórzy z nich to robią. Robi to też naprawdę wielu samotnych idiotów. Jako zamężna kobieta otrzymałam zaskakującą ilość zdjęć penisów od prawie nieznajomych. Jestem mężatką i mam 40 lat. Nie wyobrażam sobie, przez co przechodzą moje samotne koleżanki. Nie wysyłajcie nam zdjęć swojego penisa ani żadnej innej nagiej części ciała, chyba że o to poprosimy. Nie jesteśmy tak stymulowane wizualnie jak wy i szczerze mówiąc, niektóre kobiety uważają penisy za niezbyt atrakcyjne. (NIEKTÓRE kobiety)

11. Pakowanie nas w te „dziewczęce” szufladki (ponieważ jesteśmy ładne, seksowne)

Koleś, to, że jestem blondynką i lubię się ubierać w sukienki, nie oznacza, że ​​jestem głupia lub gorsza od ciebie. Nie mogę uwierzyć, że muszę to powtarzać – mamy rok 2022, do cholery. Ale jeszcze raz przypomnę: nie mieścimy się w zgrabnych, stereotypowych pudełeczkach. Jesteśmy jak cebula, ale mniej śmierdząca, mamy warstwy. To, że twoja dziewczyna lub żona akceptuje swoją kobiecość, nie oznacza, że ​​nie jest mądra. A może jest mechanikiem i codziennie wraca do domu brudna? Nadal może być seksowna i kobieca. Tylko dlatego, że kobieta jest mamą, która pracuje w domu, nie oznacza, że ​​siedzi i je cały dzień cukierki. Chciałabym zobaczyć, jak próbujesz robić to, co ona robi przez cały dzień, a mimo to masz czas na spokojne zrobienie kupy. Żartuję. Cóż, w pewnym sensie.

12. Niezauważanie niczego. Nigdy. Dosłownie

Nie ma znaczenia, czy pomalowałam salon, czy całkowicie zmieniłam fryzurę. macie ten rodzaj wkurzającej nieuważności na codzienność, że zwyczajnie nie zauważacie najdrobniejszej zmiany. Po prostu tak macie.