Lifestyle

7 zaskakujących oznak twojej inteligencji

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
2 marca 2017
Fot. iStock / PeopleImages
 

Och jak lubi szukać w sobie znaków świadczących o naszej ponadprzeciętnej inteligencji, ale bardzo często wypatrujemy ich w zupełnie złym kierunku. Inteligencja potrafi ukrywać się sprytnie za naszą młodością czy upodobaniami,  w codzienności i w tym, co o sobie myślimy.

Nie wierzysz w siebie? Kochasz koty, a w młodości byłaś paczkowym komikiem? Będziesz zaskoczona, co może świadczyć o twojej inteligencji.

7 zaskakujących oznak twojej inteligencji

1. Nie uważasz siebie za geniusza

Im więcej wiemy w danej dziedzinie, tym bardziej jesteśmy świadomi swojej niewiedzy. Im mniej wiemy, tym mniej zdajemy sobie sprawę z tego, czego możemy jeszcze nie wiedzieć. To  tzw. Efekt Krugera-Dunninga, nazwany od nazwisk odkrywców tej zależności. Osoby mniej inteligentne lubią przeceniać u siebie tę cechę, podczas, gdy ci wyróżniający się swoim IQ, wcale nie są tego pewni. Pamiętaj „najgłośniejsza” odpowiedź nie zawsze jest prawidłowa.

2. Nie spieszyłaś się z utratą dziewictwa

Badacze z z UNC-Chapel Hill stwierdzili, że nastolatki skupione na swojej aktywności seksualnej są mniej inteligentne niż ich koleżanki. Podczas badań okazało się, że nie tylko seks wpływał na inteligencję, takie zachowania jak trzymanie się za ręce i całowanie również były powiązane z poziomem inteligencji u badanych.

A może ma to po prostu wiele wspólnego z uleganiem presji rówieśników? Jeśli więc dewizą twojej młodości było przekonanie, że na wielkie miłości i chłopaków masz jeszcze czas, a teraz zajmiesz się czymś ciekawszym – gratulacje 😉 .

3. Jesteś kociarą

Ja też mam psa, więc niechętnie obwąchiwałam się z wynikami tych badań, ale… Kociarze są bardziej inteligentni od miłośników psów. Udowodnił to Denise Guastello, profesor psychologii na Uniwersytecie Carroll w Brookfield w Wisconsin. To, co bywa największą przeszkodą w pokochaniu kota, czyli jego charakterek i niezależność, dla osób bardziej inteligentnych, jest największą zaletą.

4. Często się martwisz

A to wszystko dlatego, że bardziej analizujesz, więcej wiesz i łatwiej od innych przewidujesz zagrożenia. Jest to również związane z aktywnością werbalną. Jak widzisz, dopóki nie popadasz w skrajności takie, jak czarnowidztwo czy niepotrzebna histeria, odrobina przyziemnych zmartwień może przynieść sporo korzyści ;).

Pamiętajcie tylko aby nie rezygnować z marzeń z powodu ewentualnych problemów, jeśli o nich myślicie z wyprzedzeniem możecie przecież ich albo sprytnie uniknąć albo rozwiązać.

5. Nie prędko chodzisz spać

Wszystko przez mózg. Jeśli masz problemy z zasypianiem w nocy i raczej zaliczasz się do nocnych marków, zapewne przyczyną jest twoja inteligencja. Twój mózg ciągle pracuje na wysokich obrotach, zamiast spać. Według badań z 2009 roku, osoby, które pozostają dłużej aktywne w nocy i późno kładą się spać, o poranku wykazują wyższą inteligencję.

„Ponoć ranne ptaszki dostają najlepsze robaczki, ale kto by chciał robaka?!”. – trudno się nie zgodzić.

6. Byłaś klasowym klaunem

Utarło się że klasowy błazen, klaun czy komik, to osoby, które w szkole bynajmniej z inteligencją kojarzone nie są. A szkoda, bo w jak się okazuje w przyszłości, w tym okresie życia człowieka pracowitość czy wiedza książkowa i stopnie, niewiele mają wspólnego z tym, co będziemy sobą reprezentować w dorosłym życiu.

Mistrzowie ciętej riposty i osoby z wysokim poczuciem humoru, to zazwyczaj osoby bardziej inteligentne, choć daleko im do znalezienia się w jednej szufladzie ze szkolnymi prymusami.

7. Jesteś bałaganiarą

Naukowcy z University of Groningen dowiedli, że bałaganiarstwo w  przestrzeni twojej pracy sprzyja jaśniejszemu myśleniu. Z uśmiechem zerkamy na nasze uporządkowane inaczej biurka, skoro naukowcy twierdzą, że bałagan sprzyja kreatywności i świadczy o zdolnościach do rozwiązywania problemów, nie będziemy się przecież spierać 😉 .

Miłego dnia!


Na podstawie: *iheartintelligence.com; Huffington Post, sciencedirect.comdailymail.co.ukncbi.nlm.nih.gov

Daj się poznać – weź udział w naszej sondzie.


Lifestyle

9 oznak mówiących o tym, że stałaś się więźniem własnego umysłu

Redakcja
Redakcja
2 marca 2017
Fot. iStock / martin-dm
 

Żyjemy w czasach, które wymagają od nas zaangażowania w wiele czynności. Odczuwamy presję, by podołać wymaganiom, które nakładamy na siebie, jak i oczekiwaniom otoczenia. Sprawdzamy się w pracy, w domu, poświęcając się pasji, gdy porównujemy swoje dokonania do dokonań innych. Nieustannie analizujemy i podejmujemy nowe działania. Nasze myśli zaczynają nas zniewalać.

Bywa, że stajemy się zakładnikami własnych myśli

I dzieje się to wbrew naszej woli, a często i poza świadomością. Ani się spostrzegamy, a nie jesteśmy w stanie zrelaksować się w czasie wolnym, oderwać się od natłoku męczących myśli. To obciąża nadmiernie, powodując stres i frustrację. A im bardziej chcemy od siebie to odsunąć, tym mocniej do nas wraca. Istnieją objawy, które powinny dać pretekst do zastanowienia nas sobą, zanim staniemy się udręczonymi zakładnikami własnych myśli.

9 sygnałów, które świadczą o zaplątaniu się w sieć własnych myśli

1. Bezsenność

To jeden z głównych problemów, który nie pozwala się wyłączyć mózgowi i odpocząć od nawracających myśli. Przewracając się z boku na bok, trudno pozwolić odpłynąć problemom w czasowy niebyt.

Rada: Wygospodaruj czas na ulubioną formę relaksu — joga, malowanie, cokolwiek, co pozwoli zwolnić bieg myśli i wyciągnąć emocję na zewnątrz głowy. To pozwoli się zdystansować.

2. Obawa o przyszłość

Codzienność obfituje w mniejsze i większe kłopoty, których trudno uniknąć. To normalne, jednak gdy martwimy się niepotrzebnie na zapas, w końcu sami nakręcamy się na nieszczęścia, które mogą nas dotknąć.

Rada: Jeśli jest coś, co nie daje ci spokoju, przeznacz od 15 do 30 minut dziennie na szczerą, oczyszczającą rozmowę z kimś bliskim, kto zrozumie nasze obawy, ale nie pozwoli na ciągłe rozmyślanie o tym, co może się stać niedobrego. Podobne zadanie spełni wypisanie swoich obaw na kartce, co również pomoże je oswoić.

3. Nadmierne kontrolowanie

Potrzeba kontrolowania wszystkiego i wszystkich wynika z chęci opanowania i utrzymania w ryzach przyszłości, co nie może się udać. Ogromny lęk przed nieznanym powoduje obmyślanie wszystkich opcji, zamiast podejmowania działań.

Rada: Wdech — wydech… Staraj się skupiać na chwili obecnej, działać tu i teraz. Przekonasz się, że rozmyślanie o przyszłości niczego nie zmienia, za to powoduje ogromny stres.

4. Dążenie do perfekcji

Strach przed porażką powoduje nieustanne dążenie do doskonałości, co powoduje frustrację. Może też zadziałać odwrotnie, paraliżując przed jakimkolwiek działaniem w obawie przed klęską.

Rada: Pozwól sobie na błędy. To umożliwi rozwój, naukę i w efekcie pokonywanie nowych wyzwań w przyszłości, które dotychczas powodowałyby obawy.

5. Nieustanne analizowanie

Obawa przed podjęciem złej decyzji, zmusza do ciągłego analizowania i nie pozwala dokonać żadnego wyboru. A to wszystko, bo nie ufamy sobie.

Rada: Postaw na intuicję. Nawet jeśli się pomylisz, przynajmniej wyciągniesz z tego wnioski i oszczędzisz sporo czasu na bezproduktywne rozmyślanie.

6. Nawracające bóle głowy

Ból głowy stanowi sygnał dla ciała, że czas zrobić przerwę, szczególnie od meczących myśli.

Rada: Skup się na oddechu i skoncentruj nad czymś miłym, neutralnym. Wzmocnienie pozytywnych myśli uwolni głowę i pozwoli jej odpocząć.

7. Bóle ciała

Problemy, które rodzą się w umyśle, mają realne przełożenie na funkcjonowanie ciała. Ciało zatrute nawracającymi myślami reaguje bólem, np. ze strony stawów czy mięśni.

Rada: Rozciąganie każdego wieczoru przed snem, regularne, ale nieforsowne ćwiczenia fizyczne, zrelaksują ciało i umysł.

8. Zmęczenie

Ospałość, zmęczenie, brak energii do życia, wpływa na skupianie się na negatywnych stronach codzienności. Czasem zmęczenie nie pozwala zasnąć, powodując napływ niechcianych myśli.

Rada: Niezmiennie prosta — trzeba trzeba zwolnić, wziąć oddech, skupić się na sobie i potrzebach zarówno ciała, jak i umysłu.

9. Zakłócenie relacji z otoczeniem

Trudno być tu i teraz gdy myśli nieustannie krążą wokół problemu. Brak radości z życia i pewnej spontaniczności, nie pozwala na swobodne relacje z innymi ludźmi. Grzęźniemy we własnych myślach.

Rada: Warto skupić się na innych, słuchać, rozmawiać, tworzyć więzi. Relacje z otoczeniem pozwalają na przekierowanie myśli na inne, bieżące sprawy oraz wsparcie w chwilach, w których nie chcemy być sami.

źródło: www.powerofpositivity.com


Lifestyle

Późne macierzyństwo nie jest dla wszystkich. Dziecko to nie rzecz, którą można oddać do reklamacji

Anika Zadylak
Anika Zadylak
1 marca 2017
Późne macierzyństwo jest i może bardziej dojrzałe, ale to już nie jest ta werwa i zapał, co 20 lat wcześniej.
Fot. iStock/CasarsaGuru

Najgłośniejsza argumentacja, to ta na temat zdrowia, urodzonego dziecka. Późniejsze macierzyństwo, niesie za sobą duże ryzyko chorób i upośledzeń. I to głównie przez ten fakt, kobiety często rezygnują już w pewnym wieku z zachodzenia w ciążę. Ale czy to jedyny powód, przez który wiele z nas, zaprzepaszcza marzenia o byciu mamą? Joanna, twierdzi, że urodziła, bo czuła presję rodziny. Kocha swoją córeczkę, stara się jej dać jak najwięcej, ale wie, że już nie ma tych 20 lat, kiedy na świat przychodzili jej synowie. Odczuwa to, na każdym kroku.  – Nie planowaliśmy z mężem jeszcze jednego dziecka, mieliśmy już dwóch prawie dorosłych synów, dobrą pracę i poczucie coraz większej niezależności. Na 41-wsze urodziny okazało się, że los podarował mi jeszcze jeden prezent, oprócz kwiatów i biletów na lot do Paryża. Miesiączka mi się spóźniała, zrobiłam test i… godzinę płakałam z przerażenia. Nie mogłam przestać myśleć o tym, że ja już przecież nawet nie pamiętam, jak się zmienia te cholerne pieluchy, a mąż mnie pytał, czy chcę urodzić. Jakby to było takie proste, ta odpowiedzialność za czyjeś życie. A przecież to głównie na tym polega, bo bycie rodzicami, to kawał ciężkiej roboty, do której potrzeba nie lada wysiłku i energii. A ja czułam, że z wiekiem ją tracę i bałam się, że malutkie dziecko, to wysiłek, z którym mogę sobie nie poradzić. I co wtedy? Przecież to nie rzecz, którą można oddać do reklamacji.

Kobiety, które świadomie decydują się na macierzyństwo dużo później niż ich koleżanki, mówią, że wszystko jest kwestią organizacji, chęci i podejścia do życia. Uważają, że właśnie wtedy są bardziej świadome i otwarte na doświadczenie, jakie zdobywały przez lata, pozwalają im, czuć się bardziej komfortowo i bezpiecznie. – Bo już mam wszystkie głupoty za sobą, nie popełniam tych samych błędów, jestem mądrzejsza i rozważniejsza. Wykształciłam się, zapracowałam na dobre stanowisko w pracy. Sporo zarabiam i nie muszę się martwić, skąd wezmę na utrzymanie, jak większość młodych mam. Monika, ma 49 lat, jej synek prawie trzy. – Ja tam nawet uważam, że ciąża w tym wieku, to świetne lekarstwo na starość. To nie tak, że zdecydowałam się na nią, bo poszukiwałam sposobu na uniknięcie zmarszczek, ale odkąd Michaś się pojawił, jakbym odżyła na nowo. Znajomi mnie nie poznają, a ci którzy dopiero poznali, nie wierzą, kiedy słyszą ile mam wiosen. Oczywiście, że się bałam i to nie tylko komplikacji i chorób, o których się mówi najczęściej. Sama ciąża przebiegała spokojnie, poród za cięciem cesarskim, bez powikłań i problemów. Schody, zaczęły się godzinę, po powrocie do domu. Teraz, wydaję mi się to śmieszne ale wtedy, czułam, że mnie to przerasta. Położyłam małego do łóżeczka, chciałam sobie zrobić coś do jedzenia i trochę posprzątać ale on co chwilę o coś płakał. W końcu wyszło na to, że nawet swoje potrzeby szłam załatwić z nim na rękach. Okazało się, że mój rozsądek prysł, a cierpliwość poszła spać. Chodziłam zmęczona i zła, i długo trwało, zanim to wszystko jakoś poukładałam i zaczęłam się cieszyć.

Myślę, że to wszystko zależy od wielu czynników. Ktoś może stwierdzić, że bzdury opowiadam, ale to prawda, że z wiekiem, nawet jeśli o siebie dbamy, uprawiamy sport i żyjemy intensywnie, zmienia się wiele. Stajemy się co prawda coraz mądrzejsi i bardziej odpowiedzialni ale nasza fizyczność, zwyczajnie na nadąża. Tak jak czasem ja, za moim dzieckiem. Różnica polega na tym, że inaczej jest, kiedy sama zdecydujesz, a co innego, gdy nagle się dowiadujesz, że za 9 miesięcy, wszystko stanie na głowie. Ja od zawsze tak zakładałam, że dziecko wtedy, gdy już cała reszta, nie będzie miała większego znaczenia. Bo moje konto w banku, jest pełne, bo teraz już chcę, i czuję się na siłach. Niestety,  mam znajome, które czują się bardziej babciami ale muszą, pchać wózek ze swoim dzieckiem. ” Z naciskiem na „muszą” – a  nie ma chyba, niczego gorszego. To  dlatego potem, słyszymy, że jak się ma 50 lat,  powinno się zapomnieć o brzuchu. Bo bycie mamą w tym wieku, to dramat. Myślę czasami o tym, że może mnie na przykład, zabraknąć na ślubie mojego syna. Ale wiem, że chcieć to móc, dbam o siebie i wierzę, że jeszcze długo będę, kochającą mamą.

A dzieci, które  rodzą się gdy mama nie jest już młodą dziewczyną?

Dagmara, choć dziś jest już dorosła, mówi otwarcie, że nie wspomina szczególnie dobrze czasu, kiedy była dzieckiem i nastolatką.  – Gdy się urodziłam, mama miała już ponad 40 lat, i brakowało jej cierpliwości do wszystkiego. Sama mi się kiedyś przyznała, że późne macierzyństwo jest i może bardziej dojrzałe, ale to już nie jest ta werwa i zapał, co 20 lat wcześniej. I faktycznie, pamiętam, że rodzice byli ciągle zmęczeni albo woleli spokojne kino, niż rolki czy rower. Moje koleżanki, miały młode i pełne energii mamy, ciągle jakoś z nimi spędzały czas, jeździły na wycieczki, chodziły na koncerty. A w mojej szkole już później, połowa klasy była pewna, że mama to moja babcia a starszy brat, to mój tata. Zresztą, miałam wrażenie, że trochę przeszkadzam i tylko czekają, aż się trochę usamodzielnię i nie trzeba będzie, się mną aż tak zajmować. Moi rodzice nie byli czy nie są źli, nie zniszczyli mi życia, dali dużo ciepła i miłości, starali się jak mogli. I  jestem im, za wszystko bardzo wdzięczna. Ale z perspektywy czasu i tego, co wtedy czułam, gdy na basenie szalała ze mną młodsza ciotka, bo mama nie bardzo miała na to siły, to wiem, że ja bym się nie zdecydowała.  Bo uważam, że dzieci powinno się rodzić wtedy, gdy wiek nie przyćmiewa radości, jakie powinno dawać macierzyństwo.

Nie przekonuje mnie gadanie, że świadomość bycia rodzicem, rośnie wraz z wiekiem. Oczywiście, to prawda, że gdy masz dwadzieścia parę lat, to zazwyczaj, jesteś dopiero na początku drogi. Kończysz szkołę, znajdujesz pracę i zaczynasz się dorabiać. A pojawienie się dziecka wszystko komplikuje i zaprzepaszcza, bo trzeba sobie odmawiać i myśleć, nie tylko o sobie. Że trzeba godzić obowiązki służbowe z wychowywaniem i poświęcaniem czasu. A przecież to właśnie wtedy, jest to w pełni możliwe, gdy twojemu organizmowi, wystarcza 4 godziny snu a płacz dziecka, nie doprowadza cię do szału. Nie dam się przekonać, że „mamusiowanie”, gdy powinno się już raczej myśleć o wnukach, to coś dobrego. Co z tego, że mieliśmy piękny dom, że stać nas było, na wakacje za granicą? Skoro często, dorastałam w poczuciu, że się zdarzyłam, że mnie kochają ale nie są w stanie, biegać za mną po placu zabaw, czy szaleć w parku linowym.

Oglądałam albumy ze zdjęciami i widzię, jak ojciec grał w piłkę z moimi braćmi. Albo, jak mama jest z nimi na spływie kajakowym. Byli młodzi, chciało im się i jakoś nic, nie przeszkadzało, w zarabianiu i budowaniu domu. Miałam o to żal, przez całe swoje dzieciństwo. Bo gdy patrzyłam na te fotografie albo słuchałam, jak brat coś wspominał, opowiadał zabawne historie z przeszłości, to czułam się tak, jakby mnie wychował, ktoś zupełnie inny. Jakbyśmy byli, od zupełnie innych rodziców.

Jestem zdecydowaną przeciwniczką rodzenia w „każdym wieku” i gadaniu, że jakoś będzie albo, że nie ma różnicy. Jest i to kolosalna, szczególnie z naszej perspektywy. Z punktu widzenia dziecka, które nie siedziało w piaskownicy ze swoimi rodzicami, choć tego potrzebowało. Mama mówiła, że mogę sama albo z koleżankami, bo jej, trochę już nie wypada tak się bawić.

 


Zobacz także

Top 10 zawodów, w których najlepiej czują się psychopaci. Gdzie możemy ich spotkać?

14 hitów z drogerii za mniej niż 25 zł

Gwiezdne Wojny Ostatni Jedi

Kochasz? Idź ze swoim mężczyzną na Gwiezdne Wojny…