Lifestyle

3 zaskakujące korzyści ze słuchania muzyki na słuchawkach

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Słuchanie muzyki w dobrej jakości słuchawkach, które umiejętnie wygłuszają hałasy z otoczenia, to nie tylko większa przyjemność z odbioru ulubionych utworów muzycznych. W jaki sposób mogą one wpłynąć na nasze zdrowie, efektywność w pracy, relację z innymi czy… lęk przed lataniem?

O zaletach słuchania muzyki nikogo nie trzeba przekonywać – począwszy od lepszego samopoczucia, przez skuteczne wsparcie przy ćwiczeniach fizycznych, łagodzenie bólu, a skończywszy na poprawie pamięci i efektywniejszej nauce. Okazuje się, że znaczenie ma nie tylko sama muzyka, ale również urządzenie z którego jej słuchamy. Przy wyborze słuchawek z aktywnym systemem wygłuszania hałasów, korzyści może być znacznie więcej. Niektóre mogą zaskakiwać.

Lek na codzienną frustrację i złość

Przepis na fatalny dzień? Niedziałający budzik, poranek bez kawy, nieprzyjemna droga do pracy w korkach lub wśród nieuprzejmych współpasażerów w komunikacji miejskiej, irytacja na współpracowników, klientów czy szefa, którzy piętrzą problemy i niejednokrotnie wywołują konflikty. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji wielu z nas przez większość część dnia czuje złość, rozdrażnienie i narastającą frustrację, a do tego skutki długotrwałego stresu mogą dać o sobie znaki m.in. w postaci chronicznego bólu głowy, kręgosłupa, problemów z żołądkiem czy cerą. Nie jesteśmy w stanie wyeliminować stresu z naszego życia, możemy jednak łagodzić jego objawy. Możliwość pełnego odcięcia się od hałasu oraz kojące dźwięki muzyki mogą sprawić, że do pracy przyjedziemy mniej poirytowani, a codzienność w biurze stanie się znośniejsza, gdy odizolujemy się od biurowych konfliktów i skupimy wyłącznie na pracy.

Większa produktywność, mniej pracy po godzinach

Schemat powtarza się niemal codziennie – przychodzimy do pracy z myślą, że wykonamy sto procent działań, które sobie zaplanowaliśmy. Albo chociaż realistycznie – osiemdziesiąt procent. Już na wstępie rozprasza nas niespodziewana ilość maili w skrzynce pocztowej, następnym „przeszkadzaczem” są plotkujący współpracownicy, którzy stale wpadają do biura i zagadują albo zachęcają do kolejnej przerwy na papierosa, a jeśli jeszcze do tego skusimy się zerknąć na media społecznościowe… Godziny mijają, a nasza frustracja rośnie wraz z ilością nawarstwiających się tematów do zrealizowania. Jeśli dobrze nie zaplanowaliśmy sobie pracy i nie rozpoczęliśmy dnia od wykonania najtrudniejszych zadań, to mamy coraz większą trudność, aby się nimi zając. Remedium na problemy z produktywnością w pracy mogą być: skuteczne, realistyczne planowanie oraz dobre słuchawki wygłuszające hałasy z otoczenia, tak aby wyciszyć dobiegające zewsząd „rozpraszacze”. Efekty – szybsze wyrabianie się z pracą, większa produktywność i niezabieranie pracy do domu.

Fot. Materiały prasowe

Polubić latanie w przestworzach

Według badań, strach przed lataniem odczuwa niemal co trzecia osoba. Nie przekonuje ich nawet statystyki mówiące o tym, że prawdopodobieństwo śmierci w katastrofie lotniczej wynosi jeden do 29 mln. Jak poradzić sobie z lękiem, który utrudnia życie i ogranicza nasze możliwości (gdyby nie lęk, moglibyśmy np. chętniej zwiedzać świat czy podjąć się atrakcyjniejszej pracy wymagającej częstych podróży)? Wśród zalecanych sposobów radzenia sobie z umiarkowanym lękiem eksperci proponują m.in. porządnie wyspać się przed wylotem, zjeść lekki posiłek, zadbać o odpowiednie nawodnienie, ubrać się w komfortowe rzeczy, odwrócić uwagę od lotu poprzez słuchanie ulubionej muzyki, wysłuchanie audiobooka lub obejrzenie filmu. Na pokład samolotu najlepiej zabrać słuchawki, które pozwolą zniwelować uciążliwy hałas w trakcie lotu, odciąć się od otoczenia i zrelaksować.  Jeśli wybierzemy dobre słuchawki bezprzewodowe takie jak np. Fresh n Rebel Clam ANC możemy cieszyć się nawet 35 godzinami muzyki bez kabla. Zapasu energii spokojnie wystarczy na lot np. z Warszawy do Tokio i … z powrotem.

Muzyka towarzyszy nam codziennie na każdym kroku i pozwala lepiej przejść przez kolejny dzień. Warto słuchać jej w dobrej jakości słuchawkach, w których dzięki dużej skuteczności w wygłuszaniu hałasów, wcale nie musimy przesadzać z głośnością, uszkadzając sobie słuch. A korzyści z ich używania w komunikacji miejskiej, pracy czy na pokładzie samolotu, dostrzeżemy praktycznie natychmiast.


Artykuł powstał we współpracy z Fresh n Rebel


Lifestyle

O mężczyznach emocjonalnie uwiązanych. Nie łudź się, że wygrasz tę walkę

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2019
Fot. iStock/lechatnoir
 

Trzy różne kobiety. Dzieli je wiek, doświadczenia zawodowe, sytuacja materialna. Łączy – jedno. Niedojrzały partner, uzależniony emocjonalnie od rodziców. O nieudanym związku mówią dużo i ze szczegółami. Tak, by zrozumieć, jak to się stało, że tkwiły w relacjach, walczyły o nie, tłukąc bezsensownie głową o mur nie do przebicia. Wiedząc w głębi duszy, że on się nie zmieni, że nic tu nie pomoże. I że jego miłość nie jest taka wielka, jak mówił…

Katarzyna

Dla Kasi, ten związek był nadzieją na to, że wreszcie się uda, że założy rodzinę, że znajdzie upragniony spokój, umebluje mieszkanie, które stanie się domem na dłużej. Że w jednym z tych pokoi postawi dziecięce łóżeczko. Ślub? Może, czemu nie? Ale nie za wszelką cenę. Najważniejsza jest miłość, zaufanie. Poczucie, że można na nim polegać. Na początku jej się wydawało, że może, że jest i będzie cudownie. Że jest najważniejsza. Poznali się u znajomych, okazało się, że pracują w tej samej branży. Magia, porozumienie dusz, zakochali się w sobie natychmiast. Był uważny, delikatny, szarmancki. Szalała. „Gdzie ty go znalazłaś” – pytały koleżanki, a ona unosiła się nad ziemią lekko za wysoko. Po kilku miesiącach Kasia zaczęła zauważać „pewne rzeczy”. Że co tydzień na obiad do jego rodziców, że do wyprowadzki od nich mu się nie spieszy, a jeśli Kasia chce razem z nim zamieszkać, to przecież można u jego mamy i taty. Że powtarza jak kalka ich słowa i opinie, również te dotyczące Kasi osobistych decyzji. „Jedziesz na weekend nad morze? Bez sensu, my mamy działkę pod Warszawą, przecież tam powinnaś”. „Chcesz kupić samochód? Daj spokój, po co ci samochód, przecież właściwie dużo nie jeździsz”. „Serio? Kurs hiszpańskiego?Ale właściwie po co?”. Wreszcie Kasia zrozumiała, że jej ukochany nie widzi się z daleka od rodziców.  A właściwie to chyba nie ma własnego zdania. Że prędzej zrezygnuje z niej niż zmieni coś w relacji z nimi.

Najpierw walczyła. Tłumaczyła, pokazywała, radziła. Uświadamiała mu, że powinien mieć własne życie. Szybko zrozumiała, że to jak grochem o ścianę. On był jak zaprogramowany przez rodziców. Będzie tak, jak oni powiedzą, koniec. Jeśli kochasz, dostosujesz się. Przecież oni mają rację – zawsze. Kasia i jej partner rozstawali się, wracali do siebie, w końcu odcięła się od niego ostatecznie. Kosztowało ją to naprawdę dużo. Zbyt dużo. Odeszła po dwóch latach. Ale jeszcze nie jest gotowa na nowy związek.

Beata

Delikatna, dyskretna, czterdziestolatka, po jednym nieudanym małżeństwie. Śmieje się, że ma szczęście do nałogowców. Pierwszy mąż pił, ostatni partner nie mógł żyć… bez niej. Czy to może w związku przeszkadzać? Oj, tak. Bo jeśli twój partner nie ma poza życiem z tobą żadnego innego życia, jeśli skupia się na Tobie tak bardzo, że zaczynasz się dusić od tego uczucia, to w końcu uciekniesz. Wybierzesz wolność, rozwój osobisty, możliwości.

Jeśli on nie pozostawia ci ani odrobiny przestrzeni, a twoje osobiste sukcesy, które go z żaden sposób nie dotyczą powodują w nim nie dumę, a frustrację, to relacja staje się toksyczna.

Beata uważa, że nie była kochana, ale stanowiła dla swojego partnera właśnie rodzaj nałogu. Świadomość, że ją „ma”, że ona jest na wyciągnięcie ręki sprawiała, że się mobilizował, zmieniał pracę na lepszą, sadził róże w ogrodzie, planował przyszłość.

Ale gdy tylko między nimi pojawiały się konflikty, gdy mówiła „a może byś znalazł coś swojego, wyszedł z kolegami”, panikował. W pracy brał wolne, symulował chorobę, byle Beata się nim zajęła. Mówił, że bez niej nie da rady. Zresztą, on chyba nie miał nikogo poza nią, żadnych bliższych przyjaciół. Odkryła to z czasem, gdy przedstawiła go swoim znajomym, o których był wiecznie zazdrosny. W domu komentował. A to za długo rozmawiała z kolegą, a to dziwnie spojrzała się na przyjaciela, którego zna od liceum.

Beata odeszła trzech latach. Próbowała coś zmienić, pokazywała mu, że krótka rozłąka dobrze im zrobi, że on musi znaleźć coś dla siebie, a nie tylko krążyć wokół niej. Widział w tym jedynie zagrożenie dla siebie. Bez niej nie istniał.

Agnieszka

Żona od pięciu lat, mama dwuletnich bliźniaczek. Agnieszka łączy pracę zawodową z wychowywaniem dzieci. Ale rodzice jej męża o tym nie wiedzą, on boi się im powiedzieć. Nie zaakceptowaliby tego. A on nade wszystko pragnie ich akceptacji. Kocha ich bezgranicznie.

Jego rodzice organizują mu życie. Mówią jak wychowywać dzieci, decydują dokąd powinny jechać na wakacje. Celuje w tym zwłaszcza teściowa, która ma w zanadrzu dodatkowy argument: jest chora. Właściwie była, bo choroba jest  w remisji. Ale zdanie „Być może niedługo umrę i przestanę ci przeszkadzać” – działa na niego bardzo mocno. Tak, że właściwie tańczy, jak mu matka zagra. Przecież o mamę trzeba dbać.

Agnieszka walczyła dwa lata, w końcu za odłożone na czarną godzinę oszczędności wynajęła mieszkanie, zabrała bliźniaczki i odeszła, zostawiając kartkę: „jeśli zależy ci na nas, tu jest adres”.

Zadzwonił po trzech dniach, że chce zobaczyć dzieci. Nie ją. Nie chciał rozmawiać o ich małżeństwie. Powtarzał tylko, że popełnia błąd, że rozbija rodzinę. Że zawiodła jego rodziców. Na długo zapamięta tę rozmowę. Od tamtego momentu żyją oddzielnie, a on raz na dwa tygodnie przyjeżdża po dzieci, zabiera je na dwa dni. Proponowała terapię, mediacje… Razem z rodzicami podjął decyzję, że się nie pójdzie.

Mąż Agnieszki nie widzi tego, jak wielką rolę w ich relacji odegrała jego relacja z matką. Dla niego to uzależnienie jest czymś naturalnym, stałym. Dziś mija rok od wyprowadzki.  W zeszłym tygodniu Aga złożyła w sądzie pozew rozwodowy. Płakała wieczorem w poduszkę, długo. Ale wie, że to była jedyna możliwa decyzja. Jej męża do zmian nie skłoniła rozłąka z nią, z dziećmi. Bo to nie one są najważniejsze.

Kasia, Beata i Agnieszka próbują wyleczyć się z nieudanych miłości. Powoli im się to udaje. Jest trudno, bo w swoje związki włożyły nieprawdopodobnie dużo siebie. Swojej energii, emocji, zaangażowania. Walczyły, starały się, tłumaczyły. Ale ta walka od początku była skazana na niepowodzenie. Uzależnienie emocjonalne partnera wymaga przede wszystkim jego świadomości swoich błędów. Póki co, żadna miłość nie będzie silniejsza.

Czy nie było sygnałów ostrzegawczych? Pewnie były. Ale uzależnieni emocjonalnie potrafią omotać, zamydlić oczy. Wchodzi się w tę relację z nadzieją, jak w każdą miłość. Ale wychodzisz z niej poraniona, zmęczona i zrezygnowana. Zajmie ci trochę czasu, zanim dojdziesz do siebie. W końcu odrobisz i tę lekcję.


Lifestyle

DIY: Słodkie warsztaty z dzieckiem

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2019
Fot. iStock

Wakacje to mnóstwo wolnego czasu, który warto kreatywnie wykorzystać. To także doskonała okazja do organizacji przyjęcia urodzinowego na świeżym powietrzu. Jednocześnie mamy możliwość zaangażowania pociechy w przygotowanie pysznego, kolorowego poczęstunku dla gości. W ten sposób nie tylko oswajamy dziecko z domowymi obowiązkami, ale też mamy możliwość spędzić z nim słodkie popołudnie. Oto kilka kreatywnych pomysłów na zabawę z małym cukiernikiem!

Wielu rodziców stara się trzymać dzieci z dala od kuchni, co jest ogromnym błędem. Może faktycznie, wypiek ozdobiony przez pociechę nie będzie najpiękniejszy, a kuchnia będzie wyglądać jak po Armagedonie, jednak taka aktywność stanowić będzie cenną lekcję dla malucha. Nauczy się on koncentracji, realizacji powierzonych zadań, a jednocześnie będzie to świetna okazja do spędzenia czasu razem. Poza tym, ta duma na twarzy dziecka, z samodzielnie (no prawie samodzielnie) wykonanego dania, z pewnością wynagrodzi dodatkowy czas spędzony na doprowadzeniu kuchni do porządku 😊 Zatem do dzieła!

Tort „donut” z lukrem i posypkami

Tort „donut” z lukrem i posypkami

Składniki

Ciasto:

  • 2 opakowania biszkoptu Delecta
  • 8 jaj
  • 150 ml wody
  • 50 g jogurtu naturalnego

Lukier:

  • 150 g cukru pudru
  • 1-2 łyżki soku z buraka
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • ½ łyżeczka herbaty matcha
  • ½ łyżeczki kurkumy

Dekoracja:

  • 1 opakowanie kamyczków czekoladowych Decorada Delecta
  • 1 opakowanie posypki o smaku owocowym Decorada Delecta

Kto nie lubi donutów?! Są kolorowe, słodkie i ciągle jest ich mało… Czemu by nie powiększyć ich rozmiarów i podać w formie tortu? Brzmi jak marzenie niejednego łasucha!

Najpierw metalową miskę smarujemy masłem i wysypujemy mąką, jednocześnie nagrzewając piekarnik do temperatury 175°C (bez termoobiegu). W drugiej misce miksujemy na najwyższych obrotach mieszankę do wypieku biszkoptu z jajami, wodą i jogurtem. Składniki muszą połączyć się w gładką masę, którą dzielimy na 3 części: pierwszą wkładamy do misy z mąką i pieczemy 30 minut. Powtarzamy czynność z drugą i trzecią częścią. Odstawiamy biszkopty do ostudzenia. Po tym czasie przekładamy je na deskę i wycinamy w ich środku koła za pomocą małej miski. Następnie cukier puder dzielimy na trzy naczynia. Do pierwszego dodajemy łyżeczkę soku z buraka, do drugiego herbatę matcha i 2 łyżki soku z cytryny, a do trzeciego kurkumę i pozostały sok z cytryny. Ucieramy do uzyskania gęstej konsystencji wszystkich lukrów. Każdy „donut” polewamy innym kolorem lukru i dekorujemy posypkami – to zadanie z pewnością można powierzyć małemu artyście. Obręcze układamy jedna na drugiej, by stworzyć warstwowy tort, do którego wbijamy przygotowaną wcześniej papierową girlandę (oczywiście, własnoręcznie ozdobioną przez dziecko). Przepis na nią można znaleźć tutaj: https://delektujemy.pl/przepisy/girlanda-do-ciasta-krok-po-kroku/.

Taki tort zaspokoi potrzeby największych fanów pączków. Czy któryś z nich podejmie się pochłonięcia go w całości?

Galaretki jednorożce

Galaretki jednorożce

Składniki:

  • 2 opakowania galaretki deserowej przezroczystej Delecta
  • 550 ml wody
  • 200 ml śmietanki
  • 1 Fajny Pisak XXL Delecta w kolorze żółtym
  • 1 opakowanie kolorowych mini piegów Decorada Delecta

Masa cukrowa:

  • 30 g masła
  • 80 g wody
  • 1/2 szklanki mąki
  • 30 g cukru pudru

Idealny deser na zakończenie przedszkola? Piękny i pyszny! Takie właśnie chcą jednorożcowe galaretki od Delecty.

Przygotowania warto zacząć od naszykowania silikonowych foremek. Do naczynia wlewamy 550 ml wody i 200 ml śmietanki, które następnie zagotowujemy. Do wrzącego płynu wsypujemy galaretki (2 opakowania), cały czas energicznie mieszając do rozpuszczenia, jednak bez zagotowania. Galaretki rozlewamy do silikonowych miseczek i odstawiamy do ostygnięcia i następie przekładamy je do lodówki na 4 godziny. Czas na detale naszych jednorożców. Na początku przygotowujemy masę cukrową. Wodę zagotowujemy z tłuszczem. Dodajemy mąkę i gotujemy przez chwilę – podobnie jak ciasto na ptysie. Gdy wystygnie, dodajemy cukier puder i zagniatamy do uzyskania konsystencji plasteliny. Masę cukrową możemy zabarwić na pożądany kolor: na żółto – kurkumą, na czerwono/różowo – sokiem z buraka, na zielono – zielonym jęczmieniem. Rogi jednorożców wykonujemy, nawijając cienkie wałeczki z masy cukrowej na patyczki do szaszłyków połamanych na odcinki ok. 5 cm. Kiedy galaretki zastygną, na środek wbijamy róg. Dekorujemy drażami, robiąc “grzywę” lub “wianek”. Oczy malujemy Fajnym Pisakiem XXL.

Jedno jest pewne, jednorożcowe galaretki będą hitem niejednego kinderbalu!

Babeczki pandy

Babeczki pandy

Składniki

Ciasto:

  • 1 opakowanie babeczek na 1001 sposobów o smaku czekoladowym Delecta
  • 2 jaja
  • 100 ml mleka
  • 100 ml oleju

Krem:

  • 1 opakowanie kremu tortowego o smaku waniliowym Delecta
  • 350 ml mleka

Lukier:

  • 90 g białka
  • 445 g cukru pudru
  • 2 łyżki soku z cytryny

Dekoracja:

  • draże czekoladowe
  • 200 g cukru
  • 1 opakowanie płatków czekoladowych Decorada Delecta
  • białe konfetti i czarny flamaster

Jak wszyscy wiemy, pandy to słodkie zwierzęta. Tym razem nie jest inaczej – pandowe babeczki to w końcu sama słodycz!

Przygotowujemy formę do babeczek oraz kolorowe papierowe foremki na babeczki. Następnie nagrzewamy piekarnik do temperatury 180°C (bez termoobiegu). W misce mieszamy na gładką masę: jaja, mleko, olej oraz zawartość torebki z mieszanką do babeczek. Następnie przekładamy całość do foremek i wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Zawartość torebki z kremem miksujemy z 350 ml mleka. Gotowy krem nakładamy szprycą lub łyżką na wystudzone babeczki, a następnie wstawiamy je do lodówki na 3 godziny. Lukier królewski przygotowujemy miksując przez 15 minut cukier puder z sokiem z cytryny i białkiem. Na spodeczku wysypujemy biały cukier. Lukrem polewamy wierzch schłodzonych babeczek, a następnie każdą z nich zanurzamy w cukrze tak, aby babeczka zyskała „futerko” – będzie to świetna zabawa zarówno dla dużych, jak i małych. Z czekoladowych draży na wierzchu babeczki robimy nos, uszy i podstawę oczu pandy, a inne czekoladowe posypki lub wiórki wykorzystujemy do stworzenia pozostałej części pyszczka – ciekawe, czyj będzie najpiękniejszy. Na białym konfetti rysujemy czarne kropki i umieszczamy je na drażach czekoladowych imitujących oczy.

Trzeba przyznać, mało kto będzie mógł się oprzeć takiemu słodziakowi. 😊

Więcej słodkich inspiracji, nie tylko na torty i babeczki, na stronie: delektujemy.pl


Artykuł powstał we współpracy z Delecta

 


Zobacz także

„Umiesz liczyć? Licz na siebie”. I po Komunii Świętej…

Małe dziecko – aktywator mądrego wydawania

Można? Można! Chłopiec na wózku inwalidzkim dotarł nad Morskie Oko i zawstydził wiele osób