Lifestyle

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
22 sierpnia 2016
7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań
Fot. iStock / coloroftime
 

Podobno miłość jest ślepa, czyni z nas głupców, a stan zakochania nieco wypacza naszą rzeczywistość. Kto by się przejmował faktycznym stanem rzeczy, gdy w mózgu aż wiruje nam od miłosnych hormonów, a na świat patrzymy przez różowe okulary upiększające! Są jednak sygnały, które mówią wyraźnie, że czas przejrzeć na oczy, bo nasz książę z bajki, dla którego szybciej bije serducho, może się okazać najzwyklejszym draniem.  Dziewczyno, miej się na baczności!

Brak sympatii ze strony rodziny i przyjaciół

Jeśli twoi bliscy – łagodnie mówiąc – nie przepadają za twoim ukochanym, zastanów się czy kierują nimi wyłącznie uprzedzenia i zwykły brak chęci. Być może jest w tym coś znacznie więcej, a ich odczucia i zachowanie wynikają z troski o ciebie. Jeśli dostajesz niepokojące sygnały od wielu osób z twojego otoczenia, zastanów się i dobrze je przemyśl – często z boku i bez wielkich emocji w sercu widać znacznie więcej.

Zbyt szybko, zbyt blisko

Znacie się zaledwie od kilku dni, a on już deklaruje miłość do grobowej deski, powtarza, że tylko ty i nikt inny, chce z tobą zamieszkać, a nawet planuje wasz ślub i wesele. Być może trafiła ci się historia rodem z filmowego romansu i rzeczywiście jesteście swoimi odnalezionymi drugimi połówkami, ale jeśli czujesz, że sprawy toczą się zbyt szybko i nie jest ci z tym dobrze, porozmawiaj z partnerem i wyjaśnij mu swoje uczucia. Jeśli zrozumie i naprawdę kocha, to zwolni, ostudzi swoje emocje i da ci odpowiednią ilość czasu i przestrzeni. Jeśli nie, to może jednak nie jest film?

Wymówki, tłumaczenia, wyjaśnienia

Jeśli twój mężczyzna nieustannie z czegoś się tłumaczy, podaje czasem nieprawdopodobne wyjaśnienia swoich zachowań, wymyśla nowe wymówki dla popełnionych błędów i wpadek, to masz prawo się niepokoić. Może rzeczywiście trafiają mu się ciągle nieszczęścia i na drodze stają różne przeszkody, ale gdy coraz częściej zaczynasz wątpić w jego prawdomówność, to prawdopodobnie podświadomie wyczuwasz kłamstwo. Uwierz w swoją kobiecą intuicję i szósty zmysł i porozmawiaj szczerze z partnerem – w dobrym związku na kłamstwo i brak zaufania miejsca nie ma.

Używki i nałogi

Na początku jego zamiłowanie do imprezowania z rozmaitymi wspomagaczami mogłaś wziąć za oznaki rozrywkowego charakteru, ale teraz czujesz, że twój facet – wbrew temu, co może twierdzić – stracił nad sobą kontrolę i wpadł w nałóg. To nie musi być alkohol i narkotyki: hazard, internet, seks, filmy porno, a nawet zdrowe odżywianie się i ćwiczenia na siłowni – uzależnić się można niemal od wszystkiego. Albo razem stawicie temu czoła i zawalczycie, albo pójdziesz własną drogą. Jedno jest pewne – samo nie minie, a nałóg z czasem będzie przybierał na sile i coraz ciaśniej oplatał uzależnionego i jego bliskich.

7 sygnałów, że to nie książę z bajki, a zwykły drań

Fot. iStock / Yuri_Arcurs

Burze na przemian z miesiącem miodowym

Twój mężczyzna wybucha, urządza ci karczemną awanturę, krzyczy i robi wymówki, a potem przeprasza, wynagradza, kupuje prezenty i próbuje zadośćuczynić? Na początku waszego związku może ci się wydawać, że to kwestia emocjonalnego charakteru i temperamentu, ale jeśli jego wybuchy nasilają się i zdarzają coraz częściej, powinna zapalić ci się czerwona lampka w głowie. Takie zachowanie może bowiem świadczyć o skłonności do przemocy i agresji. Tylko nie wpadaj w poczucie winy i nie wmawiaj sobie, że to ty ponosisz winę za jego zachowanie – to ewidentnie twój facet ma problem, z którym musi się uporać.

Zielonooki potwór

Zazdrość. Podobno bez niej miłość nie istnieje, ale wszystko musi mieć swoje granice i umiar. Niedopuszczalne jest śledzenie, przeglądanie prywatnej korespondencji, telefonu i komputera, czy zmuszanie do zerwania kontaktów z innymi osobami. Masz prawo do spotykania się z przyjaciółmi i znajomymi, nawet tymi płci męskiej. Strach o utratę uczuć bliskiej osoby można zrozumieć, ale patologiczna zazdrość zrujnowała już niejeden związek i dobrze zapowiadająca się relację. Zaufanie to podstawa!

Kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola

Gdy partner chce wiedzieć dokładnie, co, gdzie i z kim spędzasz czas, kontroluje twoją aktywność i rozlicza z każdego wypowiedzianego słowa, masz prawo czuć się z tym źle. Jesteś dorosłą dziewczynka i nie musisz się ze wszystkiego tłumaczyć, nie potrzebujesz, by ktoś patrzył ci nieustannie na ręce. Nawet w miłości potrzebna jest odrobina swobody i wolności, przestrzeni, a czasami nawet samotności. Ustalcie z partnerem zdrowe granice i powiedzcie sobie szczerze, czego potrzebujecie – wspólnie z pewnością znajdziecie dobre rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony.

Ostrzeżenie nie oznacza końca

Znasz powyższe sygnały? A może dodałabyś coś do tej listy bazując na własnych doświadczeniach? Budowanie związku to nie jest łatwa sprawa, wymaga „dotarcia się”, uzgodnień, czasami ustępstw. Pamiętaj, że takie znaki ostrzegawcze nie muszą oznaczać zerwania i zakończenia relacji – jeśli naprawdę ci na kimś zależy, to szczera rozmowa, otwarte powiedzenie o swoich potrzebach i tym, co przeszkadza powinno być pierwszym krokiem. Być może wspólne pokonanie trudności sprawi, że wasze uczucie będzie trwalsze i mocniejsze. Jeśli jednak pomimo chęci i twoich starań sytuacja się nie poprawi, powinnaś pomyśleć o zmianach – zasługujesz na kogoś, kto da ci szczęście i z kim będziesz czuć się w pełni bezpiecznie i komfortowo.

Zapisz


Lifestyle

Jesteś „sportowym leniem” a chciałabyś to zmienić? Wypróbuj 5 sposobów na zmianę przyzwyczajeń

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 sierpnia 2016
Fot. iStock / Lifemoment
 

Sport, ćwiczenia, szczupła sylwetka, fit sposób na życie. Ten słuszny pociąg do zdrowego i aktywnego sposobu życia udziela się nawet tym, którzy do tej pory nie mieli zbyt wielu chęci do rozruszania swojego ciała. W końcu sport i zrównoważona dieta, to przepustka do dłuższego życia. 

Pewnie nie raz miałaś plany pod hasłem „od dziś zaczynam”. Być może nawet kupiłaś sobie odpowiedni strój, który z dumą włożyłaś do szafy, ale nigdy na siebie. Bo okres i boli, bo do kitu pogoda i chce się spać, bo wracasz zmęczona po pracy i zbierasz siły nie na kilkukilometrowy bieg, albo sesję na siłowni, ale do tego, by resztkami sił wwlec się pod prysznic i do łóżka. Ile z tego to marne wymówki?

Jak zacząć, gdy lenistwo mimo dobrych chęci nie odpuszcza?

Jest kilka skutecznych sposobów, które bez większych wyrzeczeń nie tylko skłonią cię do zejścia z kanapy, ale do wdrożenia się i pokochania regularnej aktywności fizycznej. To naprawdę nie jest trudne, szczególnie gdy wiesz, po co oto właściwie robisz. Wykorzystaj sprawdzone rady, by zmiana nawyków na lepsze poszła ci sprawnie i całkiem przyjemnie.

1. Nie bądź sama

Łatwiej zrobić pierwszy krok wraz z towarzyszem niedoli. Przyjaciółka skutecznie cię zmotywuje, gdy dopadnie cię kryzys, i dopilnuje byś nie opuszczała treningów oraz wyszukiwała sobie co rusz nowy argument, by zostać w domu. Poza tym przyjemniej jest mieć z kim wymieniać bolączki i sukcesy, poczuć zdrową rywalizację oraz więź i poczucie przynależności do sportowej wspólnoty.

2. Mów głośno o swoich planach

Tak, pochwal się wszem wobec, że planujesz wziąć się za jakiś sport, lub nawet poczyniłaś pewne kroki ku temu. I nie chodzi tu o to, byś lepiej wyglądała w oczach znajomych, ale byś poprzez tę informację poczuła się zobowiązana do wytrwania w swoim postanowieniu. W końcu nie po to się ogłaszasz jako przyszła sportsmenka, by po tygodniu wyrzucać buty do biegania w kąt?

3. Ściągnij sobie aplikację

Bynajmniej dla mody! Aplikacje dla sportowców są bardzo przydatne nie tylko dla rejestrowania treningów i różnych parametrów. Dołączając swój profil do danej platformy stajesz się częścią rozmiłowanej w różnych aktywnościach społeczności. Możesz dodawać znajomych, porównywać treningi, tworzyć wirtualne drużyny. Dzięki wirtualnemu dziennikowi szybko zauważysz postępy. Łatwiej wytrwać nawet podczas kryzysu w postanowieniu, gdy mnóstwo osób cię do tego motywuje.

4. Nagradzaj się za postępy

Może niekoniecznie czymś słodkim, ale nowa bluza do ćwiczeń, czy mata, na której wygodnie będzie ci się ćwiczyć nie tylko ucieszą twoje oko, ale zmotywują do aktywności. Z czasem postępy i pozytywne zmiany w sylwetce samoistnie napędzą cię do działania.

5. Pokochaj rutynę

Rutynę, nie nudę! Nuda zniechęci cię do wysiłku, za to rutyna, czyli wyrobienie w sobie nawyku do aktywności o danej porze sprawi, że naturalne stanie się np. wyjście na przebieżkę z samego rana lub wieczorem. Wybierz porę dnia, w której nie brakuje ci energii, i nie dopadnie zniechęcenie. Jeśli kochasz spać dłużej, to może ci się nie spodobać konieczność wyczołgania się pod kołdry o bladym świcie, natomiast wieczorem będziesz miała więcej ochoty na rozruch po zakończonych obowiązkach. A ruch ma być przyjemnością, a nie przykrą koniecznością.

Powodzenia w wytrwaniu!


Lifestyle

KAMPANIA FEMESTAGE EVA MINGE JESIEŃ-ZIMA 2016/2017

Redakcja
Redakcja
22 sierpnia 2016
FEMESTAGE
Fot. Materiały prasowe

Najnowsza kampania FEMESTAGE Eva Minge oddaje ruch, światło i energię wielkiego miasta. Bohaterką FEMSTAGE w tym sezonie jest młoda, silna i niezależna kobieta, jednak bliższa niż kiedykolwiek wcześniej. 

Spotykasz ją codziennie w drodze do pracy. Przyciąga wzrok, kiedy mijasz ją na przejściu dla pieszych. Zwracasz uwagę na lekkość z jaką się porusza, niewymuszoną elegancję i szyk z jakim nosi zarzucony na ramiona płaszcz.

FEMESTAGE

Fot. Materiały prasowe

KAMPANIA 

Życie współczesnych metropolii było inspiracją przy projektowaniu najnowszej kolekcji FEMESTAGE jesień-zima 2016/2017. To właśnie ulice wielkiego miasta stały się scenografią i tłem najnowszej kampanii, w której po raz kolejny oglądamy Julię Banaś – obecnie jedną z najbardziej rozchwytywanych modelek. Ostatnio wzięła udział w kampanii Marca Jacobs’a, pokazach Miu Miu i Fendi Couture.

Julia od powstania marki jest jej twarzą i co sezon bezbłędnie uosabia kolejne sylwetki kobiet kreowane przez FEMESTAGE.

Fotograf: Zuza Krajewska/LAF AM  
Modelka: Julia Banaś/AS Management    
Stylizacja: Marta Kalinowska    
Make up: Beata Milczarek/Metaluna   
Włosy: Kacper Rączkowski/D’vision 
Scenografia: Anna Szczęsna  
Produkcja: Label Media

FEMESTAGE

Fot. Materiały prasowe

KOLEKCJA

Najmocniejszym elementem nowej propozycji FEMESTAGE są okrycia wierzchnie. Wełniane, szlafrokowe płaszcze, szerokie ortalionowe parki, rozpinane swetry o grubych splotach i ciepłe, puchowe bezrękawniki z kapturem – to zdecydowani faworyci jesiennej kolekcji. Prezentowane kolory to przede wszystkim szarości, zieleń khaki i złamana biel. Motywy roślinne i kolorowe nadruki ustąpiły miejsca odważnemu wzorowi pantery. Całość uzupełniono akcentami bordo, karmelu i złota.

W kolekcji nie zabrakło bardziej oficjalnych propozycji – w linii Office nadal odnajdziemy ołówkowe spódnice, koszule, marynarki i modne w tym sezonie szmizjerki.
Najnowsza propozycja FEMESTAGE ewoluuje w stronę minimalizmu. Proste kroje, wyszukane odcienie i wysokogatunkowe tkaniny.

FEMESTAGE

Fot. Materiały prasowe

O MARCE

FEMESTAGE to propozycja modowa dla kobiet wywodząca się z Domu Mody Eva Minge, znanej i cenionej na całym świecie projektantki mody, która pełni rolę Dyrektora Kreatywnego.
W kolekcji FEMESTAGE znajdziemy połączenie mody haute couture z funkcjonalnością i wygodą ready-to-wear,  jakiej wymagają współczesne kobiety od swojej codziennej garderoby.
To marka dla kobiet, które stawiają na prostotę, ciekawą formę oraz jakość, a zarazem lubią podkreślać swoją kobiecość.

Obecnie marka FEMESTAGE posiada kilkanaście salonów firmowych w największych galeriach handlowych oraz sklep online www.femestage.com

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

FEMESTAGE_FW16_17 fot. Zuza Krajewska (4)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką FEMESTAGE


Zobacz także

Selfie na zdrowie. Robienie sobie zdjęć ma wiele korzyści – donoszą naukowcy

„Szczyt obciachu”? A co to takiego? Skarpetki do sandałów, czy nieznajomość literatury?

Poszłam do sklepu, wydałam 150 złotych i ja się pytam: na co, do cholery?!?