Lifestyle

5 powodów, dla których powinnaś pojechać w góry

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 lipca 2016
5 powodów, dla których powinnaś pojechać w góry
fot. iStock/Oleh_Slobodeniuk
 

Naukowcy udowadniają, że górskie destynacje wybierają raczej introwertycy, bo siła spokoju i bliskość natury jaka tam panuje działa na nich kojąco. Gdybym kiedykolwiek miała zdecydować, jaki widok z okna chciałabym mieć do końca swojego życia, byłyby to góry. Nieważne czy Tatry, Alpy czy Bieszczady, choć tymi ostatnimi bym nie pogardziła. I wcale nie dlatego, że uwielbiam ciszę i spokój, ale właśnie ze względu na ich nieobliczalność. „Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają. Niż śpiewak płatny na chórach” pisał Jerzy Harasymowicz, bieszczadzki poeta. Dlaczego jeszcze warto rzucić wszystko i wyjechać w góry?

1. Treking to najlepszy trening

Dbasz o swoje ciało i regularnie uprawiasz sport, ale nudzą cię monotonne ćwiczenia? Górskie wędrówki to doskonała odmiana, którą pokochasz choć na początku może mocno dać ci w kość. Wędrówka angażuje wszystkie partie mięśni, a do tego doskonale dotlenia świeżym powietrzem, o które ciężko wo mieście. Co ważne, sam wybierasz trudność treningu, decydując się na trasę, którą masz zamiar przejść. Godzina trekingu może spalić od 400 do 700 kalorii!

Regularne wędrówki wpływają na poprawę kondycji i wytrzymałości organizmu. Ponadto jest to doskonały sposób na sprawdzenie samego siebie – nie tylko fizycznie, ale też psychicznie, bo to przecież podstawa w uprawianiu jakiegokolwiek sportu. Sprawdź siebie w górach, zanim zrobi to trener na jednej z wypasionych siłowni!

5 powodów, dla których powinnaś pojechać w góry

fot. iStock/Lukasz Janyst

2. Góry są świetną terapią

Ciało i umysł są naturalnie połączone. Wysiłek fizyczny pomaga utrzymać twój mózg w dobrej formie. Według naukowców z University of British Columbia, ćwiczenia mogą poprawiać pamięć możliwości poznawcze. Dodatkowo kilkugodzinna wędrówka może zredukować stres, lęki oraz poprawić poczucie własnej wartości. Jak po każdym wysiłku, pojawiają się endorfiny, które powodują, że czujemy się po prostu szczęśliwsi.

Gdyby tak jednak nie zwracać uwagi na dowody naukowe, górska wędrówka to po prostu moment na odcięcie się od całego świata. Czas na przemyślenia lub zupełne wyłączenie myślenia. Jedna z turystycznych piosenek mówi o tym, że w górach łatwiej znaleźć sen życia, a potem nadać mu kształt gór – w końcu nie zawsze jesteśmy najlepsi!

5 powodów, dla których powinnaś pojechać w góry

fot. iStock/Everste

3. Atmosfera na szlaku

Jeżeli kiedykolwiek byłaś w Bieszczadach, wiesz, że bez względu na wiek czy poziom zaawansowania, każdemu mijanemu turyście mówi się „dzień dobry”. To piękny zwyczaj, który może na początku trudno zrozumieć, ale z czasem zmienia się w nawyk. Podczas jednego z wypadów w góry, usłyszałam piękną historię pary, która poznała się właśnie na górskim szlaku! I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ona była z Gdańska, a on z Krakowa. Dzisiaj są małżeństwem, a swoje dzieci zabierają na szlak od pierwszych miesięcy życia. Jeżeli brakuje ci optymizmu i wiary w ludzi, górskie ścieżki są miejscem, w których możesz na nowo uwierzyć i poczuć solidny zastrzyk pozytywnej energii. No i kto wie, może poznasz miłość swojego życia?

5 powodów, dla których powinnaś pojechać w góry

fot. iStock/ Shaiith

4. Wieczory w schronisku

Właściciel pewnego schroniska w Bieszczadach stwierdził kiedyś, że w góry ciągnie tylko dobrych ludzi, dlatego tak łatwo tutaj znaleźć przyjaciół. Może coś w tym jest? Na pewno „coś” jest w wieczorach spędzonych w schroniskach. Gitara, ognisko, specyficzny zapach drewna i cudowni ludzie, których łączy ta sama radość życia. To naprawdę bardzo specyficzny klimat, który trudno znaleźć gdziekolwiek indziej. Jeżeli chciałabyś przeżyć coś takiego na własnej skórze, unikaj wielkich turystycznych kurortów jak Zakopane czy Karpacz. Może i są to dobre miejsca na odpoczynek, ale po pierwsze poza sezonem, a po drugie dla ludzi, którzy nie potrafią obejść się bez ciągłej konsumpcji.

5 powodów, dla których powinnaś pojechać w góry

fot. iStock/ewg3D

5. Górale

No dobra, nie oszukujmy się! Która z nas nie marzyła o przystojnym Harnasiu, który będzie ją ratował z każdej opresji, a do tego seksownie zaciągał góralską gwarą? Po sukcesie „Szpilek na Giewoncie”, do Zakopanego ściągały dziesiątki kobiet z całej Polski, które szukały swojego górala. Nie da się ukryć, że mieszkańcy górskich terenów to piękni ludzie, choć są bardzo specyficzni. Fakt, możemy się od nich uczyć zawziętości i umiłowania do muzyki. Jednak kiedy przyjeżdżasz na ich teren, rozkoszuj się tą niesamowitą kulturą, która przenika do szpiku kości; szczególnie wieczorową porą przy ognisku! I wykorzystaj ten moment na świetną naukę flirtu, szczególnie w czasie halnego!

Gdziekolwiek pojedziesz na wakacje, pamiętaj, że najważniejsza jest wolna głowa! Zostaw problemy w domu, a w czasie podróży rozkoszuj się wolnością i rób wszystko, żebyś po powrocie była naprawdę wypoczęta.


Lifestyle

Przygotuj skórę dziecka na lato. Czyli, o czym pamiętać przed słoneczną kąpielą

Redakcja
Redakcja
6 lipca 2016
Fot. iStock / Bojan Kontrec
 

Wakacje niedawno się rozpoczęły, a wraz z nimi przyszła fala urlopów, letnich dni spędzanych “pod chmurką”, a także niezliczonych rodzinnych słonecznych kąpieli. Niektóre z ulubionych, długo wyczekanych aktywności mogą okazać się nielubiane przez wrażliwą skórę, a w szczególności tę dziecięcą. To nie powód, aby rezygnować z przyjemności, ale zachęta, by rozkoszować się nimi z odpowiednim przygotowaniem. Wystarczy pamiętać o kilku ważnych faktach dermatologicznych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dzieci uwielbiają słońce – czy ich skóra także?

Tak jak nie sposób nie zgodzić się z opinią, że opalona skóra jest oznaką witalności, tak nie należy pomijać tematu skutków opalania. Przede wszystkim trzeba pamiętać o najsilniej oddziaływujących rodzajach promieniowania: UVB oraz UVA. Pierwszy rodzaj ma działanie rumieniotwórcze i może powodować oparzenia. To właśnie ono stymuluje syntezę barwnika w skórze, nadając jej brązowy kolor. Promieniowanie UVA, w odróżnieniu od UVB, przenika przez szyby i chmury. Również nadaje skórze brązowy kolor, ale wnika w głębsze warstwy skóry, uszkadzając jej włókna kolagenowe i elastynę. Przez to osłabia układ immunologiczny i zmienia DNA skóry. Ponieważ dawki tego promieniowania kumulują się, efekty działania UVA nie są widoczne od razu. To często przyczynia się do poparzeń słonecznych, przed którymi powinniśmy chronić skórę. W szczególności dotyczy to delikatnej skóry dzieci. To właśnie one potrzebują najsilniejszej ochrony przed promieniowaniem UV.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Przygotuj dziecko na dawkę słońca

Aby twoje dziecko mogło w pełni cieszyć się słońcem, warto dostosować się do zasady dotyczącej unikania promieni słonecznych w najbardziej intensywnej fazie promieniowania, czyli od południa do godziny 15.00. Niezbędne będzie zastosowanie kosmetyków zawierających filtry przeciwsłoneczne. Skórę należy stopniowo przyzwyczajać do opalania, zwiększając czas ekspozycji na słońce – 15 minut na początku będzie wystarczające. Dzieci od pierwszego dnia życia oraz dorośli z przesuszoną, podrażnioną lub wrażliwą skórą mogą na co dzień stosować np. Krem przeciwsłoneczny SPF 15 marki MIKKOLO, który chroni skórę przed promieniowaniem UV, pielęgnuje ją i odżywia. Krem zawiera certyfikowany ekologicznie filtr mineralny (a nie chemiczny) i dlatego działa już od momentu aplikacji (a nie jak w przypadku kremów z filtrami chemicznymi dopiero po pewnym czasie). Dodatkowo jego atutem jest to, iż nie blokuje on całkowicie syntezy witaminy D w skórze.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Ups! Za dużo słońca, za mało kremu…

Czasem zdarza się zapomnieć o wcześniejszym przygotowaniu skóry dziecka do opalania lub o regularnym używaniu kremu z filtrem w ciągu dnia. Wtedy najważniejsze jest zapewnienie skórze odpowiedniego nawilżenia i ukojenia. Tu z pomocą przychodzi wiele kosmetyków pielęgnacyjno-ratunkowych, między innymi bogaty balsam do ciała z serii MIKKOLO. Jest polecany do stosowania na skórę wrażliwą, przesuszoną i podrażnioną. Nie tylko nawilża, ale łagodzi podrażnienia, spowodowane nadmiernym opalaniem.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

A na co dzień, niezależnie od pogody, pory roku, czy aktywności, warto mieć przy sobie krem ochronno-pielęgnacyjny dla całej rodziny, również dostępny w serii MIKKOLO. Ochroni on skórę przed podrażnieniami i wilgocią, zapobiegnie otarciom i odparzeniom, zregeneruje i odżywi suchą skórę, a duża dawka panthenolu zawartego w kremie także złagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Kosmetyki na lato dedykowane szczególnie dzieciom są dostępne na novakosmetyki.pl

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z novakosmetyki.pl


Lifestyle

Czym jest prawdziwa miłość? Opowiem ci o niej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 lipca 2016
Czym jest prawdziwa miłość? Opowiem ci o niej
Fot. iStock/teksomolika

Czy istnieje? Z całą pewnością. To, czego pragniemy najbardziej na świecie, nie może być jedynie iluzją, fatamorganą, za którą gonimy.

Jaka jest prawdziwa miłość. Spotkałam ją kiedyś w historii pewnej kobiety. Kochała tak raz w życiu. Opowiadała mi o tej miłości i płakałyśmy obie. „Taka miłość się nie zdarza. Albo zdarza się tak rzadko” – mówiłam. A ona zaprzeczała: „Jest na wyciągnięcie ręki, tylko my ją tak rzadko dostrzegamy i doceniamy”. To banał, śmiałam się. Wszyscy tak mówią. Jest tylko trzeba ją dostrzec. To jedno z najczęściej powtarzanych kłamstw, które manipulują naszymi marzeniami i pragnieniami.

Ale ona powtarzała, że jej miłość nie była jedną na milion. Nie była wyjątkowa. Była po prostu prawdziwa, szczera.

Spytałam ją więc, jaka jest ta miłość, ta prawdziwa.

To miłość, która jest uprzejma

Nie demonizuje, nie krytykuje. Słowa mają dla niej znaczenie, więc używa ich by wspierać, wzmacniać, doceniać tego, kogo kocha. Nie rani słowami, nie uderza w słane punkty, słowa nie służą atakom, ale porozumieniu. Dzięki słowom wyraża swoje potrzeby, pragnienia, mówi, czego oczekuje.

„Jak to?” – spytałam. „Słowa to szacunek, to uważność słuchania drugiej strony, a nie skupiania się na własnych potrzebach celach, bo te tylko prowadzą do nieporozumień” – usłyszałam.

To miłość, która szybko wybacza

Nie chowa uraz, nie tłumi pretensji czy żalów. Codziennie zakopuje wojenny topór, zamiast drążyć konflikt, który do niczego nie doprowadzi. Miłość prawdziwa jest wyrozumiała dla tego, kogo kocha, bo akceptuje słabości i wady. Wie też, że stłumiony gniew w efekcie doprowadzić może do rozpadu związku, więc puszcza szybko żale, wybacza, wiedząc, że nikt nie jest doskonały.

„Jak to?” – spytałam. „A po co się złościć dłużej? Szkoda życia na wspólne żale, lepiej wykorzystać je na naprawianie bólu niż na jego pielęgnowanie” – usłyszałam,

To miłość, która akceptuje bezwarunkowo

Bo jakie ma znaczenie, kim ten kogo kochasz był w przeszłości. Z kim się wiązał, jakie błędy popełnił. Dowiadując się o nim coraz więcej, masz do wyboru – albo go oceniać, albo zaakceptować to, co było. Dzisiaj jest człowiekiem, którego kochasz, kochasz go też, a może przede wszystkim za to, jakim człowiekiem jest teraz.

„Jak to?”. „Bywa, że dowiadujesz się czegoś nieprzyjemnego z przeszłości kogoś kogo kochasz. Co zrobisz – zaczniesz go oceniać przez ten pryzmat, czy zaakceptujesz fakt, że tak było, że to się stało i że to przeszłość”.

To miłość, która jest hojna

Nie zadaje pytań, nie stawiam warunków. To miłość, która daje bez oczekiwania na wzajemność. Ona nie porównuje, czy daje i otrzymuje po tyle samo. Jej nie chodzi o wynik, nie przywiązuje do niego żadnej uwagi. Jeśli kochasz prawdziwie, to obdarzasz tą miłością bez reszty, by być szczęśliwym i kochaną osobę szczęśliwą uczynić.

„Jak to?”. „Kiedy prawdziwie kochasz to po prostu dostajesz, tak samo jak dajesz. Nie myślisz nawet o tym, tak jest to naturalne. Nie porównujesz, nie masz poczucia, że kochasz i starasz się za dwoje”.

To miłość, która głośno się śmieje

Jest radosna, pozwala śmiać się wspólnie bez końca. Im więcej się śmiejesz, tym bardziej kochasz. Niech cieszą cię rzeczy, które u was razem wywołują uśmiech. Miłość się śmieje, by zmniejszyć napięcie, by zakończyć konflikt, by pokazać, że życia nie trzeba wcale brać poważnie i że prawdziwa miłość nie wymaga powagi. Wręcz przeciwnie, ona kocha śmiać się głośno przez cały tydzień.

„Jak to?”. „Jeśli ten, kogo kochasz potrafi rozśmieszyć się do łez, jeśli potraficie się śmiać z tych samych błahych rzeczy, to poważny wstęp do prawdziwej miłości”.

To miłość, która rzadko ocenia

Daleka jest do wyrażania jednostronnych opinii, do braku kompromisów. Ona nie składa fałszywych założeń, nie zbliża się do cynicznych wniosków. Prawdziwa miłość nie myśli źle o swoim partnerze, zawsze uważa go za najlepszego. Zamiast wrogości daje szacunek. Nie krytykuje bezpodstawnie, nie rani.

„Jak to?”. „Kiedy kochasz prawdziwie, znasz słabości swego partnera, ale nigdy nie pomyślisz o nim, jako o najgorszym, wręcz przeciwnie, znając jego wady i tak będziesz uważać, że jest najlepszy, że to z nim jest ci najlepiej”.

To miłość, która czuje głęboko

Miłość prawdziwa jest wtedy, gdy jesteś w stanie siedzieć i akceptować uczucia i frustracje swojego partnera. Miłość jest współczuciem, zrozumieniem – dla siebie samych i dla siebie nawzajem. W tej prawdziwej miłości umiecie milczeć, ale umiecie rozmawiać ze sobą, być otwarci i szczerzy.

„Jak to?”- pytałam do znudzenia. „To taka miłość, gdy w milczeniu potraficie spędzić razem kilka godzin, gdy nie musisz pytać, czy coś się stało, co się wydarzyło. Ta miłość pozwala poczekać na odpowiedni moment rozmowy, daje przestrzeń dla uczuć i emocji – swoich i partnera”.

To miłość, która ufa

Ona pozwala sobie na ryzyko. Pozwala rozwijać się kochanej osobie, iść do przodu, sięgać po marzenia, choć wie, że może zostać porzucona, zostawiona. Bo inna miłość, czy pasja mogą okazać się ważniejsze. Ale zaufanie oznacza akceptację, zgodę na to, co ma się wydarzyć i na co wpływu nie mamy. Ufając możemy powiedzieć otwarcie o swoich uczuciach, możemy zaryzykować wiedząc, że kochana osoba zawsze będzie nas wspierać i stanie, by nas złapać, gdybyśmy nagle chcieli spadać.

„Taka miłość nie istnieje” – powiedziałam bez wiary w to, że te wszystkie rzeczy, które usłyszałam, mogą zamknąć się w jednym związku. Zawsze będą braki, zawsze znajdziemy dziurę, której nie ma czym zapełnić, która powoduje ból i frustrację. Byłam zła dostając przepis na miłość, której nie ma. „Ona istnieje, przyjrzyj się swojej miłości, tak dokładnie. Czy w niej nie masz wszystkiego? A może to wszystko mogłabyś mieć, tylko o tym zapomniałaś? Nie powiedziałam, że prawdziwa miłość jest łatwa. Jedno jest pewne, aby ją zobaczyć, docenić, trzeba włożyć dużo pracy. Ale warto. Uwierz, wiem, co mówię”. To usłyszałam od kobiety, która taką miłością kochała.


Zobacz także

Karma wraca, pamiętaj o tym, kiedy zrobisz coś bezmyślnego

Gordon Ramsay schudł ponad 22 kilogramy. Jaki jest sekret diety szefa kuchni?

Wzdrygasz się na sam dźwięk słowa „pochwa”? 9 rzeczy, które powinnaś o niej wiedzieć