Kariera Lifestyle

„Praca w korporacji to dramat? Bzdura. Pracuję osiem lat i ani przez chwilę nie żałowałam swojej decyzji”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 lutego 2016
Fot. iStock/ StudioThreeDots
 

Osiem lat pracuję w korporacji i nie żałuję ani jednego dnia tam przepracowanego. Mity o pracy w korpo to często wymysł tych, którzy do pracy w tego typu firmach się nie nadawali. Bo też nie każdy się nadaje. A największą szkodę robią pojedyncze jednostki – rozżalone, bo wyleciały z pracy dyscyplinarnie.

Kaśka o pracy w korporacji marzyła już na studiach. Na ostatnim roku podjęła staż w międzynarodowej dużej firmie i tam już została. – Nigdy nie żałowałam swojego wyboru. Uważam, że praca w dużej korporacji – jeśli tylko ktoś chce tak pracować, to świetny wybór ścieżki zawodowej. Dlaczego?

Poszerzasz własne horyzonty

Praca w korporacji międzynarodowej to przede wszystkim kontakt z ludźmi na całym świecie. Środowisko, w którym pracujesz jest bardzo rozbudowane. – Ja sama mam nieustanny kontakt z ludźmi z Anglii, Niemiec, Irlandii, a nawet Brazylii. Praca w języku polskim i angielskim to naprawdę świetne doświadczenie. Kiedy kończył się projekt, przy którym pracowałam na stażu, powiedziałam, że chciałabym pracować w tej firmie. Nie było żadnego problemu, żeby zostać. Przeszłam przez różne stanowiska. Mogłam brać udział w zadaniach, które były bliskie moim zainteresowaniom, nie tylko zawodowym, ale też prywatnym. Oczywiście, że czasami wydaje ci się, że robisz rzeczy – np. raporty, które są do niczego niepotrzebne i spędzasz nad nimi zbyt dużo czasu. Ale punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Jeśli byłbyś szefem danego działu, to wiesz, jak te raporty są ważne.

Cały czas się rozwijasz

Kasia podkreśla, że praca w korporacji, to nieustanna zmiana. Nawet gdy wykonujesz „tylko” analizę danych, to warunki twojej pracy nieustannie się zmieniają. – Korporacja się rozwija, wdraża nowe programy, systemy, aplikacje – to wszystko sprawia, że gdy innym wydaje się, że w kółko robisz to samo, to tak zupełnie nie jest. Co ważne – praca w korporacji to przede wszystkim wysoki standard pracy. Tu nie ma półśrodków, migania się od obowiązków. Albo chcesz pracować albo to nie jest miejsce dla ciebie. – W swojej firmie brałam udział w tylu projektach, na tak różnych poziomach i dotyczących różnych obszarów, że na zewnątrz musiałabym pewnie co chwilę zmieniać miejsce pracy, żeby tak się rozwijać. Praca w organizacji daje możliwość rozwoju w jednej firmie, wystarczy odpowiednio wcześniej komunikować, sygnalizować, co chce się robić, czym się interesujemy, wówczas zostaną podsunięte nam zadania, w których możemy się spełniać i bez trudu się w nie zaangażować. Oczywiście, że pracowałam z ludźmi, którzy robili minimum tego, co musieli i mieli poczucie, że w kółko robią to samo.

Elastyczny czas pracy

– To chyba cenię sobie najbardziej w pracy w korporacji – sama mogę sobie regulować czas pracy. W zależności od ilości obowiązków i od projektu, nad którym się pracuje, można w pracy spędzać od sześciu do dziewięciu godzin, ale to wszystko zależy już tylko od nas. Od tego, w jakim czasie wykonamy swoje zdania. Kasia podkreśla, że w jej firmie wdrożony został system pracy zdalnej. Każdy z pracowników jeden dzień w tygodniu pracuje z domu. – Ta możliwość jest bardzo wygodna. Kiedy źle się czuję, mogę zadzwonić do firmy, że pracuję z domu i nie stresuję się, że nie odkopie się z zadań po powrocie do pracy. Podobnie, kiedy dziecko jest chore, a my musimy z nim zostać w domu – także możemy spokojnie pracować zdalnie.

Możliwość awansu, większego wynagrodzenia

Hierarchia – tak można określić system zatrudnienia, jak i wynagrodzenia w korporacji. – Struktura wynagrodzeń zależy od zaszeregowania danego stanowiska, jednak dla każdego przewidziane są widełki i to od nas samych zależy, ile uda się nam otrzymać. Korporacje przede wszystkim cenią ludzi kreatywnych, którzy nie siedzą z założonymi rękami i nie czekają, aż im się palcem pokaże, co mają robić. W ten sposób jesteśmy rozliczani, przy czym możemy bez problemu wpłynąć na własną ocenę. Możemy przedstawić swoje mocne strony, pokazać swój talent. Jeśli czujemy się w czymś dobrzy, można wystąpić o zmianę swojego zakresu obowiązków. To tylko kwestia tego, jak komunikujesz swoje potrzeby rozwojowe, czym się wykazujesz, jakie masz oczekiwania. Ważne jest także szczere podsumowanie swojej własnej pracy.  W firmie zawsze można skorzystać z pomocy doradcy zawodowego czy kariery, który pomoże wskazać ścieżkę dalszego rozwoju.

Ważny jest człowiek

Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, w korporacji ważna jest jednostka. Oczywiście wszystko działa jak dobrze naoliwiona maszyna, ale żeby tak było, ważne jest, by zadbać o każdy trybik. – W firmie chodzi o to, żeby współpracować ze sobą, wymieniać się doświadczeniami. Jasne, że trafiałam na ludzi, którzy nie byli zupełnie chętni do pomocy. Pewnie wszędzie można spotkać takie osoby, choć to jest najgorsza sytuacja. Miałam jednak szczęście w zdecydowanej większości pracować z tymi, którzy są serdeczni i pomocni.

To, czego można pozazdrościć pracownikom korporacji, to zaplecze socjalne. – Moja firma przeprowadzała się kilka razy, ale zawsze podstawa była świetnie wyposażona kuchnia – ekspres do kawy to standard, kawa, herbata, drobne produkty do wykorzystania. Ponadto kantyna, stół do ping-ponga, zaciszne miejsca z wygodnymi fotelami, salki konferencyjne, z których można bez problemu korzystać. Jednak oprócz samego wyposażenia biura ważny dla mnie jest bardzo atrakcyjny pakiet ubezpieczenia zdrowotnego, są organizowane akcje prozdrowotne, np. wykonanie badan wydolnościowych, spotkania z dietetykiem, warsztaty: jak radzić sobie ze stresem. Stworzona jest sekcja rowerowa, jest drużyna siatkówki, możliwość korzystania z siłowni, czy inny zajęć. Masz poczucie, że jesteś ważnym dla firmy.

Nie odkładaj macierzyństwa na później

O tym, że trzeba poświęcić się pracy i karierze pracując w korporacji krążą już mity. Powstały nawet spoty, gdzie winą za niską dzietność w Polsce obarcza się korporacje. – To wszystko bzdura. Ja urodziłam dwójkę dzieci i nigdy nie miałam z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Po zakomunikowaniu, że jestem w ciąży, spytano mnie, jakie mam plany, jak długo chcę pracować, jak się czuję. Szczera rozmowa sprawia, że nie ma żadnych niedomówień. Moja koleżanka musiała wyjść z pracy z dnia na dzień, bo okazało się, że jej ciąża jest zagrożona. Otrzymała od firmy wsparcie i pełne zrozumienie. Podobnie z powrotem do firmy. Istnieją różne możliwości. Czasami zdarza się możliwość szybszego powrotu do pracy, bo zaczyna się nowy projekt, zwolniło się stanowisko – ale bez żadnych nacisków, jeśli jest się w dobrych relacjach z przełożonymi można wszystko dogadać bez problemu. Większość koleżanek, z którymi pracuję jest matkami.

– Ile ja się nasłuchałam o skakaniu sobie do oczu, o podkładaniu świń współpracownikom. Naprawdę nie wiem, kto takie rzeczy mówi. Najczęściej są to osoby, które nigdy w korpo nie pracowały, albo które spróbowały i zupełnie się nie sprawdziły. Fakt, nie każdy nadaje się do tego, by pracować efektywnie, być kreatywnym i dawać z siebie dużo bez pokazywania palcem co i gdzie jest do zrobienia. Na pewno zdarzają się przykre sytuacje i doświadczenia. Ale myślę, że jest ich o wiele mniej niż się zwykło mówić. Ja w firmie nawiązałam przyjaźnie. Lubię ludzi, z którym pracuję. Kiedy ktoś odchodzi są łzy, wzruszenie, ale często kontakt podtrzymywany jest także już poza firmą.

Sielankowy obraz pracy w korporacji? A może faktycznie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i tego, kto na pracę w korporacji z pełną świadomością tego, co go czeka, się zdecydował.


Kariera Lifestyle

„Wiem, że jestem najlepsza”. Arogancja czy lepszy komfort życia?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
8 lutego 2016
Fot. iStock / druvo
 

Wiem, jestem najlepsza – pisze do mnie. Uśmiecham się. – Inni jedzą mi z ręki. Dziesięć lat młodsza, pamiętam ją, gdy nie potrafiła jeszcze nic. Lubiłam ją, fajna młoda dziewczyna, odważna i optymistyczna- jak ja na studiach. – Możecie się uczyć ode mnie – pada. Podnoszę brew. – Wasze pomysły są nudne i stare.- Zapomina chyba dodać „jak wy”. No proszę – myślę. – Jak szybko można stać się kimś lepszym, mieć syndrom Pana Boga.

Nie ona jedna. Można pomyśleć, że to pokoleniowy syndrom pewności siebie i arogancji. Też. My 30-40-latkowie wzrastaliśmy jeszcze w pokorze podarowanej przez czasy, w których żyliśmy i rodziców, którzy śmiałość znali tylko z historii. – Jesteś wicemistrzem – mówił tata a ja pytałam kim jest mistrz. – Nie wiem, córeczko, kim jest, ale pamiętaj, że zawsze możesz go spotkać. – I co z tego? – myślałam pychą 12-latki. – A może ojciec nie ma racji, bo jestem najlepsza na świecie? Dobry kierunek, ale kiedy słyszysz od ukochanego rodzica tysiąc razy to samo, w końcu zapominasz o instynktownej mądrości.

Rozumiem, co miał na myśli. Byłam jedynaczką w domu i bardzo chciał, abym nie była zarozumiała. To słowo jako antonim pokory pojawiało się u nas najczęściej. – Zarozumialcy to głupcy – powtarzał. – Pycha należy do zamkniętych umysłów. Człowiek pyszny przestaje się rozwijać, bo nie inspiruje się innymi ludźmi. I tak dalej. Co prawda to prawda, ale za dużo było tej pokory u mnie w domu, za dużo walki z dziecięcym egocentryzmem, za wiele nakazów, by być jak inni, broń Boże lepszą, pewniejszą siebie. I dzisiaj słucham tej młodej dziewczyny i choć z jednej strony włącza mi się mądrość starca, który rozumie, że to pusty krzyk, a z drugiej zazdrość, że ja bym tak sobie chciała pokrzyczeć czasami do samego zdarcia gardła. Jestem najlepsza! Jestem najlepsza!

Gdzie jest więc granica między traktowaniem pewności siebie jako elementu wysokiej stabilnej samooceny a zwykłym głupkowatym zarozumialstwem, którego bał się mój ojciec. Jak wychowywać dzieci, by miały odwagę sięgać po największe marzenia, ale aby nie wyniosły się bezpodstawnie i głupio ponad innych? I czy jest coś złego w tym, że czujemy się czasami lepsi, że wiemy więcej, osiągamy więcej? Że nam się chce, a innym nie? A nawet jeśli to tylko iluzja, to czy pewność siebie nie powoduje, że inni wierzą w to, co im sprzedajemy? Własną wartość?

Kochać siebie

Szanować. Znać swoją moc. To hasła, które spijamy z poradników. Znajdź swoją wartość. Samoocena w 7 krokach. Poczuć swoją siłę. Uwierz w siebie. Dlaczego samoocena jest tak ważna w życiu?

Po pierwsze

Człowiek jest wolny. Nikt nie jest mu potrzebny do tego, by potwierdzać sensowność jego działań, wyborów, życia. Nie zawiesza się na innych, prosząc o pochwałę, dobre słowo, potwierdzenie, że dobrze zrobił. Czy to jest jajko na miękko czy decyzja o zmianie pracy. Są tacy, dla których inni są jak stałe superego. „Dobrze robisz”. „Źle robisz”. Grzeczna dziewczynka. Grzeczny chłopczyk. Moja przyjaciółka, szefowa w korporacji dzwoni do mnie „Gosia, dlaczego moi podwładni mnie nie szanują?” I za chwilę sobie odpowiada „Dlaczego ja wciąż ustawiam się na równi z nimi? Boję się wymagać. Oczekiwać. Przyznać, że robię to lepiej, dlatego jestem ich menedżerem. Przepraszam nawet, gdy spóźnię się do pracy”.

Po drugie

Umiem być w relacji i nie wchodzi w niszczącą zależność. Nie staje się żebrakiem proszącym o uwagę, uczucie – wychodząc z założenia, że na wszystko musi zasłużyć. To jest najgorsze. Mieć wciąż z tyłu głowy, że musisz zrobić więcej, lepiej, postarać się bardziej. Moja koleżanka zbierała śmiecie wyszarpane z worków przez dzikie koty, a on stał nad nią i wskazywał palcem te, które pominęła. „Czułam się zwycięzcą tego dnia. To poświęcenie sankcjonowało moją ważność w tej relacji. Kto by za niego sprzątał tak jak ja?”. Inna „Czułam się gorsza cały czas. Wymyślałam kolejne sukcesy w swoim życiu, a i tak dawało mi to tylko chwilowe ukojenie. Kiedy odeszłam uświadomiłam siebie, że robiłam wszystko: utrzymywałam nas, kochałam za dwoje i ogarniałam za wszystkich. Dlaczego nie widziałam tego będąc z nim?”. Jeśli człowiek nie czuje swojej siły i wartości w związku, zaczyna czerpać z cudzej. Wydaje mu się, że bez niej nie istnieje. Czując się źle w tej relacji, nie odchodzi, bo boi się, że będzie nikim.

Po trzecie

Czuję się bezpiecznie, bo wie, że może na sobie polegać, że sam dla siebie jest najważniejszym punktem odniesienia, że będąc samemu da sobie radę, bo dawał tysiące razy wcześniej. Nie boi się odchodzić, gdy jest mu źle. Nie boi się urywać kontakty, które są dla niego toksyczne. Ma zawsze gdzie wracać. Poza tym:

Ma odwagę marzyć.

Daje sobie prawo do dumy.

Wie, że zasługuje na miłość.

Nie wstydzi się brać.

Daje wskazówki innym, jak mają go postrzegać.

Daje światu świadectwo, że jest ważny.

Jest strażnikiem swoich granic.

Wie co to godność i rozumiesz jak łatwo ją stracić.

Nie myli mu się empatia z poświęceniem.

Ani też pomaganie z byciem wykorzystywanym.

I wie, że nie zawsze jest wicemistrzem. Są rzeczy, w których jest najlepszy.

Bo rozumie, że czuć się najlepszym nie musi być tym samym, co być najlepszym.

PS. A jak słyszy taką pyszną małolatę, odpisuje jej „ Hej, Mała, cieszę się, że masz się dobrze, ale nie pisz do mnie więcej. Starym, nudnym ludziom zostało mniej czasu, nie lubią go tracić na bezwartościowe znajomości.”


Kariera Lifestyle

Skończyłaś 30 lat? Sprawdź, jakie badania powinnaś wykonywać

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 lutego 2016
Skończyłaś 30 lat? Sprawdź, jakie badania powinnaś wykonywać
Fot. Pixabay / DarkoStojanovic / CC0 Public Domain

Trójka z przodu w metryce zwiastuje nadejście najlepszego czasu. Najczęściej mamy już rodziny, z powodzeniem łączymy pracę zawodową z obowiązkami domowymi i wychowywaniem dzieci. Jesteśmy młode, pełne pasji i apetytu na życie. Zazwyczaj zdrowie dopisuje nam fantastycznie i nie skupiamy na nim specjalnej uwagi, do momentu gdy na horyzoncie nie pojawiają się kłopoty. Oczywiście lepiej i taniej zapobiegać niż leczyć, więc patrząc odważnie w przyszłość, sprawdź jakie badania powinnaś wykonać, aby w spokoju cieszyć się życiem.

Badanie krwi i moczu. Morfologia, OB, badanie moczu to badania o których powinny pamiętać kobiety z każdym wieku. Standardowo wystarczy wykonywać ten zestaw profilaktycznie co dwa lata, to pozwoli wykryć stany zapalne i pewne nieprawidłowości, które mogą wymagać pogłębionej diagnostyki.

Glukoza we krwi. Dla zdrowej kobiety wystarczy, gdy poziom glukozy we krwi oznaczy raz na 5 lat. Osoby zagrożone cukrzycą, borykające się z nadwagą, prowadzący statyczny tryb życia, powinny sprawdzić jej poziom badaniem raz do roku.

Ciśnienie krwi. Powinnaś mierzyć je przynajmniej raz do roku, a jeśli  cierpisz na nadciśnienie, zgodnie z zaleceniem lekarza.

Lipidogram. To badanie brzmi dla większości kobiet jeszcze dość obco. Warto jednak włączyć go do standardowych badań, ponieważ pozwala on na określenie poziomu dobrego i złego cholesterolu, co jest istotne w profilaktyce choroby wieńcowej, zawału serca i udaru mózgu. Wystarczy, ze raz na dwa lata będziesz o tym pamiętać, a jeśli jesteś w grupie ryzyka, badanie raz do roku powinno zapobiec problemom.

USG przezpochwowe. Dzięki temu badaniu, lekarz jest w stanie wykryć raka jajnika, gdy nie daje on jeszcze objawów, oraz dokładnie skontrolować stan narządów rodnych. Badanie, o ile lekarz nie zleci inaczej, powinno się wykonywać raz na dwa lata.

Cytologia. Tu sprawa wygląda następująco niezależnie od wieku kobiety. Badanie przeprowadza się raz w roku przez pierwsze 3-4 lata po rozpoczęciu współżycia, a następnie powtarza nie rzadziej, niż co 3 lata. Ale tak naprawdę warto wykonywać ją co roku podczas wizyty u ginekologa – rak szyjki macicy dotyka młodych kobiet, a badanie jest całkowicie nieinwazyjne.

Badanie piersi. W domu wykonuj je raz w miesiącu, pomiędzy 6 a 9 dniem cyklu wykonujcie przed lustrem samobadanie piersi. Po wejściu w 30 rok życia, zgłoś się na badanie USG piersi. Jeśli wynik jest prawidłowy, a ty nie należysz do “grupy ryzyka”, badanie wystarczy powtarzać raz na 2 lata

RTG klatki piersiowej. Pamiętaj o tym raz na 5 lat, o ile nie jesteś nałogowym palaczem, wtedy prześwietlaj płuca częściej, co 2-3 lata

USG jamy brzusznej. Jeśli nie dzieje się nic niepokojącego, wystarczy że wykonasz to badanie raz na 5 lat.

linia 5x

Przeczytaj również:

Skończyłaś 20 lat? Sprawdź, jakie badania powinnaś wykonywać

Skończyłaś 40 lat? Pamiętaj o koniecznych badaniach profilaktycznych


Zobacz także

Siła dziecięcej wyobraźni, to więcej niż nam się wydaje. Zobaczcie „Super cienie”

Hej, to ja, twoje poczucie winy. Kocham cię, nie odejdę!

Hej, to ja, twoje poczucie winy. Kocham cię, nie odejdę!

„Głupie te baby są i już! A może chłopa im trzeba?” Gdzie ukryta jest siła kobiet?