Kariera

Polka na rynku pracy. Co dzisiaj możemy wywalczyć?

Joanna Ćwiek
Joanna Ćwiek
26 października 2016
Polka na rynku pracy.
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
 

Choć jesteśmy lepiej wykształcone od mężczyzn, to na rynku pracy wcale nie mamy łatwo. Wielu pracodawców jest przekonanych, że jeśli zaoferują nam etat i umowę na czas określony, to natychmiast zajdziemy w ciążę, położymy się do łóżka i tak przygotowane będziemy czekać z utęsknieniem na poród.

A potem z radością oddamy się rocznemu macierzyńskiemu i na poprawkę wychowawczemu. Na trzy lata. Na bogato.

By zminimalizować ryzyko biznesowe związane z naszą niechybną ucieczką w domowe pielesze, firmy płacą nam, kobietom (według GUS) o 20.6% mniej niż zatrudnionemu na takim samym stanowisku mężczyźnie.

Może przedsiębiorcy chętnie widzieliby w kobietach strażniczki domowego ogniska, ale wiele kobiet ma znacznie większe ambicje niż gotowanie obiadów i froterowanie podłogi. Latami kopią się z systemem o stałą pracę, awans i podwyżkę. Ale na szczęście czasy się zmieniają. Dziś mamy rynek pracownika. I choć pewnie w wielu miejscach tłumaczenie o tym, że teraz warunki dyktują zatrudnieni, spotkałoby się z pustym śmiechem, to faktem jest, że w wielu miejscach pracownicy mogą wywalczyć więcej.

Podpowiadamy, jak możesz wykorzystać ten czas, by ugrać coś dla siebie.

Wreszcie szansa na pracę 

Obecnie w Polsce pracuje 48,3% kobiet. Odsetek ten w zasadzie od lat się nie zmienia. Z jednej strony to dlatego, że w Polsce to na kobiety spada obowiązek zapewnienia opieki dzieciom i starszym członkom rodziny. I wiele z tych niepracujących, choć chciałoby podjąć pracę, to nie może tego zrobić. Opieka instytucjonalna, czyli łatwo dostępne i tanie żłobki albo domy opieki w wielu miejscach nie istnieją.

Ale to nie reguła. Są kobiety, które z chęcią i przyjemnością podjęłyby pracę, ale od tak dawna nie mogą jej znaleźć (są za młode, za stare, za ładne, za brzydkie, mają za wysokie kwalifikacje, małe dzieci itp.), że już nawet przestały jej intensywnie szukać. To błąd. Teraz coraz więcej firm bezskutecznie poszukuje rąk do pracy. A im dłużej szukają, tym częściej obniżają swoje wymagania co do dyspozycyjności, kwalifikacji, doświadczenia, a nawet wynagrodzenia. Dlatego teraz składaj cv. Może uda ci się wskoczyć na rynek pracy. Nawet, jeśli zajęcie nie do końca ci odpowiada. Potem zmienisz pracę na lepszą. Na co więc czekasz? Dzwoń.

Za większe pieniądze   

Słyszałaś, że masz siedzieć cicho, bo na twoje miejsce czeka dwadzieścia innych osób? Na pewno coś takiego szef ci kiedyś burknął. Otóż informujemy, że już nie czekają, a jeśli już, to kolejka ta się mocno skróciła. Szef o tym wie, bo cały czas wpływają do niego dokumenty aplikacyjne i widzi, jak zmienia się ich liczba.

Z ostatniego Monitora Rynku Pracy opracowanego przez agencję pracy Randstad wynika, że co trzeci Polak planuje w najbliższym czasie zmianę pracy, a 3/4 ankietowanych jest przekonanych, że w ciągu sześciu miesięcy jest w stanie znaleźć intratne zajęcie. Więcej niż co czwarty zmienił pracę w ostatnim kwartale.

Ty też możesz. Rozejrzyj się po rynku, przejrzyj ogłoszenie, wyślij cv i zacznij rozmawiać o pracy z konkurencją. Nic nie tracisz, ale pamiętaj o dyskrecji. W nowej firmie walcz o jak najwyższe wynagrodzenie. Gdy już dostaniesz konkretną ofertę, idź z tym do swojego obecnego pracodawcy. Prawdopodobnie zaoferuje ci podwyżkę. A jeśli nie, to i tak będziesz miała pracę za większe pieniądze. Oczywiście, można iść też do szefa i poprosić o większe wynagrodzenie np. o 10%. Być może się zgodzi. Jeśli widzisz, że sytuacja w firmie jest dobra, to się nie wahaj. Na co więc czekasz? Rób listę swoich osiągnięć, żebyś miała w ręku argumenty nie do odparcia.

Lepsze warunki zatrudnienia

Czasami firma nie ma pieniędzy, by podnieść wynagrodzenia. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by polepszyć warunki pracy. I nie mamy na myśli kawy w służbowej kuchence, bo ją kupimy sobie same. Dla nas liczą się np. elastyczne godziny pracy. W wielu miejscach nie byłoby problemem, gdyby można było zaczynać nie o sztywnej porze, ale np. między 7 a 9 rano. I odpowiednio kończyć wcześniej lub później.

To byłoby sporym ułatwieniem np. dla tych, którzy dojeżdżają z daleka i woleliby nie stać godzinami w korkach. Albo dla matek, które mają małe dzieci i co rano muszą wykonać stresującą pracę szofera odwożącego potomstwo do przedszkola.

Oczywiście, nie jest to opcja chociażby dla osób pracujących w fabryce w systemie ciągłym. Ale jeśli nie stoisz przy taśmie, a pracujesz w korpo czy innym biurze rachunkowym to czemu nie? Widzisz, że jest taka możliwość? Na co więc czekasz? Biegnij do szefa i przekonuj do swojego pomysłu.

Zmień branżę

Pracujesz, ale obecne zajęcie nie do końca ci odpowiada i chciałabyś je zmienić? Ale jak zacząć pracę w nowej branży, gdzie nie masz ani krzty doświadczenia, a do tej pory same chęci, zainteresowania czy nawet wykształcenie kierunkowe nie miało znaczenia? Spróbuj jeszcze raz.  Pracodawcy często podkreślają, że teraz najbardziej zależy na takich osobach, które mają chęci do pracy. Ty je masz, więc umów się na spotkanie. Może trafisz na takiego, który da ci szansę. Na wszelki wypadek zapisz się też na dodatkowy kurs, by swoim zainteresowaniom dodać wiarygodności. Źle ci w życiu? Na co więc czekasz? Planuj zmiany i ruszaj. Wierzymy w ciebie.


Kariera

„Bo miłość wszystko zniesie. Nawet zapach obcej kobiety na ciele ukochanego mężczyzny”. Czy na pewno?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
26 października 2016
Fot. iStock / teksomolika
 

Elżbieta, żona

– Nie wiem kogo mi szkoda bardziej. Siebie, tych kolejnych, zadurzonych panienek, czy jego samego właśnie. On mnie zdradza tyle lat, obraża, poniża tym, co robi, oszukuje, a ja go jeszcze żałuję. Żal mi go, bo to chyba ciężko tak żyć w takim zagmatwaniu, gdy jest się osaczonym przez własną nielojalność. A może to choroba? Gdy wzięliśmy ślub myślałam, że złapałam za nogi samego Boga. Bo on taki szarmancki, mądry, zaradny. No i do granic możliwości przystojny. Gdy szłam z nim ulicą, gdy wchodziliśmy do kawiarni, to widziałam ich spojrzenia. Te pełne zazdrości, wręcz zawiści oczy innych kobiet, które też chciałyby go mieć. I słowa mojej mamy i przyjaciółki, że to czasem zgubny powód do radości, taki facet jak mój mąż. A on był tylko koneserem kobiecej urody. Mówił o nas, że jesteśmy cudem tej ziemi. Nigdy mnie to nie ukłuło, że nie powiedział tak tylko o mnie, o tej najważniejszej. Tej, która powinna być jedyna. Tej z płomiennych romansów o idealnej miłości, gdzie on nie zauważa świata poza nią. Nie widzi nikogo, ani niczego innego. Przecież sama to rozumiałam od samego początku, że on owszem będzie mój, ale nie tylko mój. I godziłam się na to, z głupiej miłości, która nie ocenia, nie żąda, nie oczekuje zbyt wiele, bo tylko wtedy jest prawdziwa. I znosiłam przez wszystkie lata te jego wyjazdy służbowe o blond włosach, te wszystkie interesy za granicą, które miały młode, piękne ciała, wszystkie niepowroty do domu o innym imieniu niż moje. Wiedziałam, że przecież to do mnie i tak wróci, żebyśmy znowu na jakiś czas mogli być mężem i żoną. Że widocznie z tych wszystkich ważnych, to ja jestem najważniejsza. Teraz też patrzę, jak się miota. Jak usiłuje uśpić moją uwagę prezentami i kwiatkami. Jak nie potrafi mi patrzeć długo w oczy przy obiedzie. Jak specjalnie siada na końcu naszego ogromnego stołu, żeby ukryć zażenowanie. Bo pewnie podświadomie wie, że ja też już wiem. Że znowu przyszedł czas, który będę dzielić z tą drugą, kolejną, której pewnie obiecuje, że ode mnie odejdzie. Kolejnej ślepo zakochanej i wierzącej w każde jego słowo i gest. To od niej znowu nie będzie wracał długimi godzinami, czasem dniami. Ją będzie tulił w ramionach, podczas gdy ja gryząc poduszkę, z trudem będę usiłowała przeczekać. Wiedząc, że obudzi się rano w cudzej pościeli i jej powie, że kocha. To nic, że znowu skłamie, że wie ile to potrwa, i że niedługo. Najważniejsze, że wróci, że formalnie i przed Bogiem jest tylko mój.  Bo miłość przecież cierpliwa jest, nie zazdrości, nie unosi pychą. I wszystko zniesie. Nawet zapach obcej kobiety na ciele ukochanego mężczyzny.

Sonia, kochanka

– Ja wiem, że tak nie powinnam, że rujnuję czyjś dom. Że tam w tym domu jest kobieta, której ślubował, dał swoje nazwisko, z którą przeżył tyle lat. Wiem, że ona cierpi, że jej łzy zostawiają na zmęczonej twarzy trwały ślad. I bruzdy na sercu, które będą bolały do końca życia. Ja to wszystko wiem od swoich rodziców, którzy krzyczą, że to wstyd, że on tyle starszy, że oszust. Od siostry, która stuka się w głowę i płacze nad moją rzekomą naiwnością. I powtarza jak mantrę, że jestem gorzej niż głupia, bo za chwilę mnie wymieni na kolejną.  Ale wiem też, że jest inaczej, że on kocha tylko mnie. Bo gdyby tak nie było, gdyby się nie dusił z nią, nie szukałby mnie. Rozwiodą się, bo chcemy już zamieszkać razem i  tak będzie lepiej. Dla nas wszystkich, bo po co się ranić kolejne kilka lat? Ona na pewno czuje, że on już tam praktycznie nie bywa, że ucieka, że nie chce wracać. Ona już na pewno wie, że koniec jest coraz bliżej, że on też zasługuje na nowy początek, że nie ma sensu dalej ciągnąć tego, co po prostu nie wyszło. Ona też jest pewnie jeszcze piękna, jeszcze może być dla kogoś innego. Bo on jest, tylko dla mnie. Przecież mówi mi o tym codziennie, zapewnia obietnicami, coraz częściej przy mnie zasypia. Czasem tak bywa, że ludzie się rozstają, bo przestają czuć to co wcześniej lub odkrywają, że się zwyczajnie pomylili. Opowiadał mi setki razy, że od początku było nie tak, że jej rodzina naciskała, że wesele jest koszmarnym wspomnieniem. Ona też jest już pewnie tym zmęczona, też już pewnie dawno kogoś ma. Więc po co się zadręczać, po co się szarpać dłużej. Wierzę mu, bo na miłość nie ma rady, lekarstwa. To nie choroba, którą się da czy w ogóle trzeba leczyć! To stan, to fala uczuć, która zalewa od środka i zmusza najpiękniejszymi gestami, do tego, żeby się jej poddać. I płynąć. On tyle razy mi powtarzał, że mnie odnalazł, że czekał, że czuł kogoś takiego jak ja. I wierzył z całych sił, że los nie pozwoli nam się nie spotkać. Więc jak to teraz zaprzepaścić? Zmarnować gotową szansę na absolutne szczęście. Ja się nie boję, bezgranicznie mu wierzę, zaglądam w jego zakochane we mnie oczy. Czytam w nich jak w otwartej książce, linijka po linijce. O tym jak się mną zachwyca, jak karmi moim pięknem, jak marzy o nas za kilka i kilkanaście lat. Zestarzejemy się razem, co z tego, że on dużo wcześniej. Będę się nim opiekować, zajmować, pomagać. Bo miłość przecież to nie tylko dobre dni, pełne słońca. To nie tylko noce, spadających gwiazd. Miłość to poświęcenie, zrozumienie, wspólne cierpienie. Pielęgnowanie siebie nawzajem. Nie dał tego jej, bo jego uczucia kilkanaście lat temu pomyliły adres i tak już zostały. Na siłę i niepotrzebnie. Dobrze, że teraz trafiły pod właściwe drzwi. Ona też to kiedyś zrozumie, gdy już będzie szczęśliwa z kim innym. Tak prawdziwie szczęśliwa, jak my teraz i już zawsze.

Andrzej, mąż i kochanek

– Jestem w środku jak przepołowiony na pół. Rozdarty i źle posklejany, może też dlatego to wszystko się dzieje. To, że nie potrafię żyć tylko z nią, Elżbietą, moją żoną. Nie potrafię też być bez niej, nie wracać ostatecznie do naszej sypialni, domu, małżeństwa. Krzywdzę ją w jeden z najgorszych dla kobiety sposobów, a jednocześnie kocham do zatracenia i przez tę miłość właśnie nie pozwalam zaznać jej spokoju. A ona zasługuje na wszystko i nie zasługuje na draństwo, jakie ją spotkało blisko 20 lat temu. W ciemnym garniturze, o nienagnanych manierach, bystrych oczach. Dostrzegłem ją w tłumie na deptaku, z daleka czułem zapach nieskazitelnej skóry, zagubiłem w głębi brązu jej oczu. I głosie, tak łagodnym, spójnym, tak bezpiecznym, jak dom, który jej później kupiłem. Jej, bo przecież nie nam skoro bywałem tam tylko, ciągle od kogoś do niego wracałem.  Odchodzę od niej każdej nocy i każdego dnia, uciekam w objęcia kolejnej innej, bo nie mogę znieść spojrzenia sarny, wystraszonej i zranionej. Złapanej w moje wnyki, trzymanej na uwięzi rozkochania, jakie jej zaserwowałem. Ja zapętlony w spirale zdrad, gdzie pierwsze oszustwo urodziło kolejne, mnożyło przez lata okrutny proceder. Matnie, z której nie potrafię się wyrwać. Między jeszcze gorącym łóżkiem z nią – Sonią, a chłodnym porankiem przy za dużym stole z żoną. Ja, który bezkarnie wypełniam złudzeniami kolejną zdobycz, po to by zagłuszyć krzyk sumienia, potworny dźwięk w mojej głowie, nie dający żyć galop myśli. O tym kim jestem, kim się stałem przez te wszystkie lata, jak bardzo złamałem tę dla mnie wciąż i zawsze najważniejszą. I jak bardzo zawiodłem, te które są zastępstwem, przykrywką, każdą pilną sprawą zawodową i telefonem z firmy, w środku nocy. A może ja jestem chory? Bo tylko chory człowiek, potrafi kochać i niszczyć jednocześnie. Tylko chory, potrafi dwóm kobietom jednocześnie mówić o miłości, zapewniać o szczęściu, i kłamać w oczy, bez mrugnięcia powieką. Tylko skrajnie obłąkany, pozwala cierpieć kobiecie, która tyle lat cały czas, otwiera przed nim drzwi ich wspólnej sypiali. Drzwi do ich domu i do swojego serca. Serca, które zszargałem, postrzępiłem, obdarłem ze złudzeń. Kiedyś zostanę sam, a wtedy umrę. Umrę kiedy ona nie otworzy ten kolejny raz. A jeszcze przecież życia we mnie tyle, jeszcze możemy wszystko posklejać, zamalować pęknięcia na duszy wspólną resztą dni. Zostawię Sonię, nie będę już szukał kolejnych przystanków, nie wsiądę więcej w pociąg donikąd. Ostatni raz jak zbity pies wrócę do mojej dziewczyny spotkanej tyle lat temu przy nadmorskim deptaku. Bo miłość cierpliwa jest i łaskawa, wybacza i zapomina.

Sonia, już nie kochanka: – Po prostu zadzwonił. Powiedział, że przeprasza. Przegrałam z żoną, z moimi rodzicami, z tryumfującą siostrą. Z samą sobą też, bo wierzyłam w tę miłość jak dziecko, w to, że spadająca gwiazda ma moc spełniania marzeń.

Elżbieta, już nie żona: – Przestałam czekać, zmęczyłam się. Nie zabrałam nic, bo ktoś mi powiedział, że zaczynając od nowa trzeba zostawić wszystkie pamiątki. Wszystkie przedmioty, które przypominają o tym, o czym chce się nareszcie zapomnieć.

Andrzej, już nie mąż: – Zamknąłem wszystkie drzwi. Sam je zamknąłem ostatnim telefonem do kochanki. I te najważniejsze – od domu zatrzasnęłam bezpowrotnie. Bo miłość cierpliwa jest, wybacza, rozumie, o nic nie pyta. Ale tylko wtedy, gdy czuje, że nadal jest.

 


Kariera

Zmień coś, podejmij decyzję, pojedz tam, gdzie jeszcze nie byłaś. KONKURS „Jaka jest podróż twoich marzeń?”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
26 października 2016
KONKURS "Jaka jest podróż twoich marzeń?"
Fot. iStock / lolostock

Ile razy mówiłaś sobie, że pora coś zmienić. Że musisz ruszyć z miejsca, choćby symbolicznie. Pojechać gdzieś, złapać dystans, odetchnąć zupełnie innym powietrzem – pełnym nowego, nieznanego, wszystko po to, by wrócić i żyć inaczej? Lepiej.

Ile razy obiecywałaś sobie, że w tym roku, nie będziesz odwlekać wakacji, że własnie teraz, wreszcie przestaniesz wszystko przedkładać nad podróż, wakacje, weekend?

Ile razy szkoda było pieniędzy, bo…?

Ile razy nie pojechałaś, bo w pracy…, bo w domu…, bo, bo, bo.  Wystarczy! To najlepszy moment, żeby już dzisiaj pomyśleć o przyszłorocznych wakacjach, a my zdradzimy wami kilka sekretów, jak je do siebie przybliżyć!

Czasem plan podróży wcale nie musi zawierać drogiej, ekskluzywnej wycieczki na koniec świata, czasem nasze marzenia są znacznie bliżej niż mogłoby się wydawać. A nasz upragniony koniec świata, możemy znaleźć w Moskwie, Europie czy na Bliskim Wschodzie. Tak naprawdę kluczem do sukcesu jest nasza głowa, bo najważniejsze, to nie zapominać, że marzenia są po to, by je spełniać – a nie tylko marzyć.

Jak przybliżyć się do upragnionych wakacji? 5 prostych kroków

Krok 1. Nie bój się marzyć odważnie

Pomyśl, gdzie naprawdę chciałabyś pojechać? Co zobaczyć, jakich ludzi poznać. Wyznacz sobie dwa cele.

Pierwszy: odważny, wręcz szalony. Niech będzie podróżą twojego życia! Niech już sam pomysł wydaje ci się egzotyczny :).

Drugi: piękny sen o wakacjach, który śnisz. Osiągalny, w zasięgu ręki, jeśli tylko się postarasz.

Bo są takie miejsca, które warto odkrywać. Obojętnie czy marzy ci się wycieczka objazdowa po Afryce, czy tydzień na zwolnienie tępa w towarzystwie skandynawskich fiordów. Podróże, uczą patrzeć inaczej, często mogą być wstępem, do prawdziwych życiowych rewolucji.

Jaka jest podróż twoich marzeń? Zobacz, jak wiele świat ma nam do zaoferowania…

Nie masz jeszcze marzenia, nie uformowało się do końca w twojej głowie? Znamy to, oj znamy. Najlepszy sposób na pobudzenie wyobraźni do myśli o słońcu, gdy za oknem deszcz, szarość i smutna jesień – to łowy w sieci! My zaglądamy na r.pl, żeby wyłowić najsmaczniejsze propozycje na wakacje 2017. Kto wie, może tam czeka i twoje marzenie?

KONKURS "Jaka jest podróż twoich marzeń?"

Fot. iStock / Leonid Andronov

Bliski Wschód nie kończy się na Dubaju. Wybierając ten kierunek wcale nie musisz myśleć o tłocznej plaży w Hurghada, ani o wycieczce po Turcji. To piękne miejsca, ale tych niezwykłych, nieoczywistych jest znacznie więcej. A może by tak napisać swoją własną baśń tysiąca i jednej nocy? Dać się porwać dawnej Persji, zamiast okopywać parawany?

Miasto ogrodów i poetów – Sziraz, to dopiero początek tej egzotycznej przygody.

Sziraz – miasto poetów i ogrodów • Naqsz-e-Rostam – starożytne grobowce królów •Persepolis – religijne centrum dawnej Persji • Pasagrady – kolebka imperium Cyrusa Wielkiego • Isfahan – połowa świata • Kaszan – ogrody Fin • Teheran – pałace szachów w alpejskiej scenerii

8 dni wrażeń, brzmi zachęcająco. Ale jeśli wolisz wybrać zupełnie inny kierunek…

… szukamy dalej!

KONKURS "Jaka jest podróż twoich marzeń?"

Fot. iStock / Dmitry Mordvintsev

Niby blisko, a jednak egzotycznie, bo egzotyka nie musi czekać pod palmą. Bierzemy na warsztat wycieczkę z Moskwy do St. Petersburga – sen o imperium. Dlaczego nie? 10 dni i przyjemnie (bo ciekawie) napięty harmonogram.

Moskwa – Kreml i Plac Czerwony • najpiękniejsze metro świata • wieczorny spacer Arbatem • Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu • Smoleńsk – miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu • fortyfikacje Smoleńska • słynne samowary w Tule • Rezydencja Lwa Tołstoja• Miednoje – pamięć o polskich oficerach • Kreml w Wielkim Nowogrodzie • Korsuńskie Wrota • Petersburg – Wenecja Północy • Twierdza Pietropawłowska – kolebka miasta • krążownik Aurora i Jeździec Miedziany • Sobór św. Izaaka – największa świątynia Petersburga • Kaskada w Peterhofie – letniej rezydencji Piotra Wielkiego • Bursztynowa Komnata w Carskim Siole • Ermitaż – bogactwo Pałacu Zimowego • Newski Prospekt • rosyjski balet – niezapomniany spektakl

Ceny również są zachęcające!

Kolejny przystanek na mapie marzeń dookoła świata to delikatna i stanowcza zarazem Japonia! Ale nie taka zwykła…

KONKURS "Jaka jest podróż twoich marzeń?"

Fot. iStock / Todor Tsvetkov

Nie ma lepszego wstępu do poznania prawdziwej Japonii, niż zwiedzanie miejsc i tradycji równocześnie. To idealna propozycja dla tych, którzy chcą się zakochać w kraju kwitnącej wiśni. Znaleźliśmy wycieczkę, która na pewno w tym pomoże. Zobaczycie wiele, od szybko żyjącego Tokio po tradycyjne parzenie herbaty.

Tokio – tradycja i nowoczesność • Wulkan Fuji i dolina Owakudani • klimatyczne Nikko • Złota Kanazawa i Takayama • ceremonia parzenia herbaty w Kioto • futurystyczna Osaka

Kto choć raz nie marzył o Afryce? A może najwyższa pora zacząć realizować właśnie to marzenie? Na Afrykę trzeba mieć czas, trzeba pozwolić jej sobą zawładnąć, tak, by wracać i odkrywać w niej coraz więcej. A na dobry początek…

Fot. iStock / Pawel Gaul

Fot. iStock / Pawel Gaul

RPA, Botswana, Zimbabwe – wyprawa do Wodospadów Wiktorii – 13 dni • Johannesburg • Lion Park – zabawa z lwiątkami • Great Zimbabwe – Dom z kamieni • równoleżnik Koziorożca • Bulawayo • łyse głowy Matobo • rezerwat Hwange • majestatyczne Wodospady Wiktorii • rejs po rzece Chobe • Francistown • Pretoria

Pora na wycieczkę przepiękną w swej prostocie. Ile razy odwiedzałaś różne miasta Europy? Zazwyczaj w pośpiechu, korzystając z czasu oczekiwania na lotnisku, na własną rękę. A gdyby tak, na przystawkę tych wakacji wybrać Europę aromatyczną, kawałek po kawałeczku. Dotrzeć wreszcie tam, gdzie naprawdę warto coś zobaczyć. Nie zgubić, nie pominąć, nie gnać na oślep?

KONKURS "Jaka jest podróż twoich marzeń?"

Fot. iStock / standret

I nie mów, że to banał. Ile razy, uczciwie bez pośpiechu zwiedziłeś te wszystkie piękne miejsca? Może najwyższa pora.

Berlin – wschód i zachód znów razem • Amsterdam – kanały, rowery i nieznośna lekkość bytu • Bruksela – czekolada i piwo w koronkach • Paryż – szyk i elegancja • Luksemburg – zielono mi, czyli „zielone serce Europy”

Krok 2. Zaplanuj już teraz

Tak teraz. W październiku! Nie będzie lepszego momentu. Masz już dwa cele, dwa marzenia – to na najbliższe wakacje i to którego realizacja musi odrobinę zaczekać. Ale – co najważniejsze -zaczekać, nie oznacza czekać w nieskończoność. Pora zaplanować działania tak, by swoje marzenia spełnić. Samodzielnie, bez wygranej na loterii i księcia z bajki.

Zadecyduj, które marzenie chcesz spełnić jako pierwsze.

Zrób listę, niezbędnych kroków, które musisz wykonać – znalezienie noclegu, transportu, przewodnik (?), wyposażenie, opłaty. Rozpisz to wszystko na kartce.

Ustal do kiedy chcesz zrealizować swój plan – realnie.

Skreślaj punkt po punkcie. Zapewniam, że z każdym kolejnym krokiem, będzie ci lżej i przyjemniej. Bo tak naprawdę spełnienie swojego marzenia – to cudowna umiejętność. Żywy dowód na to, że potrafimy tak wiele!

Krok 3. Oszczędzaj już teraz

Najważniejszy punkt. Bo marzenia o podróżach wymagają pieniędzy. Jednak zazwyczaj okazuje się, że nie tak wielkich, jak na początku się nam wydawało. Jak oszczędzać?

Jest kilka zasad, których warto się trzymać.

  1. Oszczędzaj regularnie, co miesiąc. Zaplanuj w swoim budżecie kwotę, którą możesz regularnie odkładać. Tę podziel dowolnie – na fundusz wakacyjny i poduszkę finansową (czyli oszczędności na nieprzewidziane wydatki).
  2. Proporcje ustalaj elastycznie, w zależności od tego, co aktualnie dzieje się w twoim życiu.
  3. Jeśli możesz, skorzystaj z tzw. ofert „First minute” – są spore rabaty dla klientów rezerwujących wyjazdy na długo przed wakacjami.
  4. Jeśli z wyjazdem wiążą się inne wydatki – takie jak szczepienia, wizy, specjalistyczny sprzęt – zacznij od zrobienia listy. Rzeczy kupuj regularnie, już teraz. Poproś o potrzebne przedmioty w prezencie pod choinkę. Dzięki temu unikniesz olbrzymich wydatków przed samym wyjazdem.

Krok 4. Łap okazję

Właśnie teraz jest najlepszy moment, by tę okazję złapać. Szczególnie w biurach podróży. Ponieważ trwa szaleństwo cenowe wakacyjnych wycieczek. Często ceny obniżone są o co najmniej 20-25%.

Jeżeli chcesz obniżyć koszty i zwiedzać na własną rękę, wcale nie musisz się znać, ani ryzykować. Dobrze znany Rainbow uruchomił właśnie platformę intranetową, za pomocą zarezerwujesz lot i hotel w lepszej cenie. Idealny kompromis dla początkujących turystów. Niby samodzielnie, a jednak z pomocą niewidzialnej ręki. Na stronie My Way byRainbow, znajdziecie łatwą w obsłudze wyszukiwarkę lotów oraz noclegów. Możecie skorzystać również z wyszukania samego noclegu, jeżeli bilety udało wam się znaleźć w sieci po okazyjnej cenie.

Krok 5. Zaplanuj kolejne marzenie

Po prostu 🙂 Powodzenia!

KONKURS

Napisz nam o podróży o swoich marzeń i wygraj jeden z dwóch voucherów na wakacje 2017 od Rainbow!

Zasady:

  1. Aby wziąć udział w Konkursie, należy przesłać odpowiedź na pytanie konkursowe. W komentarzu do tego artykułu napisz „Jaka jest podróż twoich marzeń”
  2. Za moment dokonania zgłoszenia Konkursowego w sposób określony w ust. 1 uważa się moment, w którym zgłoszenie zostanie zapisane na serwerze platformy do komentowania.
  3. Jedna osoba może przesłać tylko jedną  odpowiedź. W przypadku udzielenia większej liczby odpowiedzi Organizator weźmie pod uwagę pod czas rozstrzygania konkursu pierwszy zapisany komentarz.

Zadanie konkursowe:

„Napisz jaka jest podróż twoich marzeń. Pokaż nam jak pięknie marzysz!”. Czekamy na wasze najpiękniej opisane marzenia 🙂

Nagrody:

2 x voucher na wakacje o wartości 500 zł do wykorzystania w biurze podróży Rainbow*

Konkurs trwa od 26.10.2016 do 08.11.2016 roku. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na stronie internetowej Oh!me do dnia 15.11.2016 roku.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.


* voucher do wykorzystania na R.pl z wyłączeniem oferty myway.r.pl oraz biletyczarterowe.r.pl . Voucher będzie ważny przez 12 miesięcy od dnia wygenerowania kodów dla zwycięzców.

 


Zobacz także

Chcesz osiągnąć sukces? Nie zapominaj o tych kilku rzeczach

Chcesz osiągnąć sukces? Nie zapominaj o tych kilku rzeczach

Pokolenie delikatesów – dlaczego nie zawalczą o szczęście i satysfakcję? Jak realizować cele na przekór wygodzie

Biznes w (po) kryzysie. Od czego zacząć zmianę strategii?