Kariera

Najfajniejszy magazyn dla kobiet – Oh!me zatrudni dziennikarza. Dołącz do naszego zespołu

Redakcja
Redakcja
23 sierpnia 2016
Najfajniejszy magazyn dla kobiet - Oh!me zatrudni dziennikarza. Dołącz do naszego zespołu
Fot. iStock / peshkov
 

Jesteśmy z Wami już prawie rok, rozwijamy się, chcemy bardziej:) I właśnie dlatego szukamy nowej osoby do naszego (super) zespołu. Czego oczekujemy? Inteligencji, bystrości, pomysłowości, lekkiego pióra. Pracujemy szybko, więc opanowanie będzie dużą zaletą. Wytrzymałość też w cenie.

Jeśli interesują cię tematy społeczne, lubisz ludzi, a przede wszystkim lubisz inne kobiety i lubisz o nich pisać – odezwij się. Jeśli jesteś facetem i uważasz, że nasz portal potrzebuje twojego pióra – też napisz:)

Wyślij swoje CV i koniecznie pokaż nam, co potrafisz :). Czekamy na twój próbny tekst.

Nie wymagamy doświadczenia – liczy się talent i pasja. Napisz dlaczego chciał(a)byś pracować akurat z nami, w naszym portalu.

 Co oferujemy?

Pracę zdalną, w fajnym zespole, wspólny rozwój, który też zależy od ciebie, sporo wolności w realizacji planów.

Na wasze maile czekamy pod adresem: [email protected], w temacie wiadomości wpisujcie „Dziennikarz”.

Pozdrawiamy,
Redakcja

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji zgodnie z ustawą z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 z późn.zm. )


Kariera

To, co miało być szczęściem okazało się jednym wielkim ograniczeniem. Dlatego wolą solo, w pojedynkę. Współczesne singielki

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 sierpnia 2016
Współczesne singielnki
Fot. iStock / Petar Chernaev
 

W serialu jest jedna taka, może nieco rozlazła, ale bardzo sympatyczna i z lekką nadwagą. Ciagle szuka miłości. A jak nie szuka to o niej pisze albo udziela porad zawiedzionym, zdradzonym i tym wszystkim, którym złamano serce. Wszyscy wiedzą, że chodzi o singielkę, kobietę samotną, „bez przydziału”, partnera, dopełnienia. Witajcie stereotypy!

Serialowa singielka pięknością nie jest. No przecież gdyby była piękna, nie byłaby samotna… Ta prawdziwa, w prawdziwym, a nie serialowym życiu, bywa piękna albo zupełnie przeciętna, bo to całkiem zwyczajna kobieta, która daje sobie po prostu prawo do życia w pojedynkę, do bedzietności, do  bycia szczęśliwą bez związku. I chwała jej za to, bo nie każdy dziś ma odwagę żyć w zgodzie ze sobą.

– Wkurza mnie takie stereotypowe podejście. Nie czuję się samotna, niekompletna, nie patrzę tęsknym wzrokiem w stronę mężów i narzeczonych moich koleżanek  – mówi Maja, lat 34, singielka od lat trzech i pół, z całkowicie świadomego wyboru. – Nie myślę obsesyjnie o milości, ale też nie unikam tego tematu. Tak samo jak nie postawiłam sobie za cel „zdobycie” partnera (w ogóle to zdobywanie źle mi się kojarzy, jakby chodziło o jakieś trofeum, czy nagrodę, a nie dobrowolną decyzję, poryw serca), nie podjęłam decyzji o tym, że już nigdy się z nikim nie zwiążę. Jestem sama, bo nie spotkałam jeszcze nikogo z kim chciałabym „na poważnie” dzielić swoje życie. Zapraszać kogoś do swojego świata tylko na chwilę, na „pół gwizdka”, żeby połechtać swoje ego albo przeżyc kilka miłych chwil? To nie dla mnie.  Z kolei bycie z kimś tylko dlatego, że tak wypada, że takie są społeczne oczekiwania uważam za uwłaczające dla kobiety, ale i dla mężczyzny. Tu nie ma miejsca na kompromisy, jeśli mam z kimś być, to tylko dlatego, że razem jesteśmy szczęsliwi, że nam ze sobą dobrze, że się rozumiemy. Nie wiążę na sile swojego życia z założeniem rodziny. Jeśli się zakocham i podejmę z moim partnerem taką decyzję to będzie piękne. Ale nie uważam, żeby moja samotność lub fakt, że się z kimś związałam definiował mnie jako lepszego czy gorszego człowieka.

Singielki, które znam są mocno skoncentrowane na sobie i swoim rozwoju, robią kariery, te naukowe i te w biznesie. Dużo podróżują i mają otymistyczne podejście do życia. Twierdzą, że samotność im nie dokucza, nawet wieczorami. Nie myślą o niej. Mają wielu znajomych, także tych, którzy są w związkach. I bacznie ich obserwują.

– Dobrze mi z moim singielstwem – twierdzi Asia, lat 38, singielka od lat pięciu. – Nie jestem przez to mniej szczęśliwa niż byłam z moimi partnerami. Może to kwestia jakiejś dojrzałości, świadomości siebie, niezależności emocjonalnej? Mam za to kilka przyjaciółek, które są w stałych związkach i nieustannie narzekają. Patrzę na te moje mężate i dzieciate znajome i widzę dużo niezaspokojonych potrzeb, niespełnionych oczekiwań. Nieraz słyszałam: „gdyby nie mąż, gdyby nie dzieci”… „ mogłabym to i tamto…”. Smutno słuchać o tym, że coś, co miało być gwarancją szczęścia jest jednym wielkim ograniczeniem, a czasem i bolesnym rozczarowaniem. Zdarza mi się chodzić na randki. Może jestem zbyt wymagająca, ale mężczyni, których spotykam są dla mnie interesujący tylko na gruncie koleżeńskim. Tak więc się te znajomości kończą.

Stereotypy? One już z nimi nie walczą, raczej starają się obracać w żart. – Kiedyś uprzedziłam moją znajomą, która zaprosiła mnie na parapetówkę, że przyjdę sama, bo aktualnie z nikim się nie spotykam – opowiada Maja.  – Wchodzę, wokół, łącznie z gospodarzami, same pary. Miała olbrzymi problem z przedstawieniem mnie temu towarzystwu. Po kilku sekundach zastanowienia wypaliła po prostu: A to jest Maja, Maja jest sama, zajmijcie się nią ciepło. I wszyscy spojrzeli na mnie z takim współczuciem, że aż samej siebie zrobiło mi się żal.

– Współczesna singielka to silna kobieta  – twierdzi 29-letnia Karolina, antrolog kultury, singielka z dwuletnim stażem. – Żeby być dziś samemu z wyboru, trzeba siły i odwagi. W wielu środowiskach presja na posiadanie męża i rodziny jest ciagle bardzo duża, a młode kobiety o wiele częściej niż do osobistego rozwoju i zdobywania niezależności finansowej motywuje się do „znalezienia sobie kogoś”, bo samotna kobieta w pewnym wieku to już po prostu „źle wygląda”.

Karolina osobiście nie czuje presji, ale ona pochodzi z bardzo otwartej, nietypowej jak na polskie warunki rodziny. Jej rodzice nigdy nie wzięli ślubu, żyją w związku w którym dają sobie wiele wsparcia, ale i wiele przestrzeni. Dziadkowie to co innego. Im zdarza się pytać,  czy wnuczka znalazła już sobie odpowiedniego kandydata, przebąkują też coś o dzieciach. Karolina ma na to metodę: odpowiada, że ciężko teraz o dobrego partnera i że jak takiego znajdzie to im pierwszym przedstawi. Wie, że tu różnica pokoleniowa jest olbrzymia, że nie zrozumieją, że można chcieć żyć w pojedynkę i być z tym szczęśliwym. Dlatego nie podejmuje dyskusji.

– Nie tęsknisz za miłością  – pytam Karolinę od tak, szczerze i wprost.
– Nie muszę za nią tęsknić  –odpowiada. – Miłość jest w moim życiu obecna na miliony innych sposobów. Kocham moich rodziców, uwielbiam przyjaciół, mam bardzo dobre relacje z innymi ludźmi, pewnie głównie dlatego, że mam dla nich wszystkich o wiele więcej czasu niż wtedy, gdy byłam w związku. No i dla siebie też mam czas. Dobrze mi ze sobą.

7 absolutnie fantastycznych rzeczy, których nie wiecie o singielkach (i singlach)

1. Ludzie, którzy żyją w pojedynkę, częściej niż ci, którzy są w związkach doceniają możliwości, które stawia przed nimi życie.

2. Singielki i single częściej utrzymują dobre kontakty ze znajomymi i przyjaciółmi niż ci, którzy łączą się w pary i zakładają rodziny.

3. Ludzie, którzy pozostają wolni lepiej doceniają znaczenie prawdziwej miłości i przyjaźni oraz autentyczność i szczerość intencji.

4.  Single o wiele częściej pomagają obcym ludziom i łatwiej nawiązują kontakty z nieznajomymi.

5. Życie w pojedynkę sprzyja osobistemu rozwojowi.

6. Bycie singlem sprzyja nauce niezależności i  życiowej zaradności.

7. Bycie singlem przyczynia się do rozwijania umiejętności uważnego życia, sprawia, że jesteśmy lepszymi obserwatorami i szybciej wyciągamy wnioski.


Kariera

Jesteś na diecie, a czasem dopada cię ochota na drinka? Sprawdź jak nie przesadzić z kaloriami

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 sierpnia 2016
Fot. iStock / gradyreese

Od czasu do czasu większość z nas sięga po alkohol dla towarzystwa lub relaksu. Niezależnie od tego, czy to jest piwo, wino czy drink z wódką, każdy rodzaj napojów wyskokowych niesie ze sobą groźbę nadmiaru kalorii oraz szkodliwości dla zdrowia w większych ilościach spożytych trunków. 

Jeśli jesteś na diecie i dzielnie liczysz kalorie, zaproszenie na zakrapianą imprezę, lub grillowanie w upalny dzień może być nie lada wyzwaniem. Bo trudno poprzestać na jednym smacznym drinku czy zimnym piwie, gdy towarzystwo dopiero się rozkręca. A z kolei nadmiar alkoholu nie tylko lokuje się w biodrach, ale przyprawia o przykre skutki dnia następnego. Można nie pić wcale, albo spożywać alkohol świadomie, bez szkody dla zdrowia i figury. Bądźcie rozsądne i korzystajcie z umiarem. Wszystko przecież jest dla ludzi, szczególnie pełnoletnich.

Alkohol bywa zdradliwy z kilku powodów

Niebezpieczeństwo polega na tym, że kalorie wypijane z alkoholem to energia, której organizm nie potrafi zmagazynować. One spalane są w pierwszej kolejności, podczas gdy dostępne w tym samym czasie źródła energii w postaci tłuszczu i węglowodanów zmienia na tkankę zapasową. I trudno temu zapobiec, skoro najczęściej alkoholowi towarzyszą różne, mało dietetyczne przekąski oraz najczęściej tłuste mięsiwo i różne sałatki z majonezem. Picie alkoholu dobrze komponuje się z jedzeniem, więc pochłaniamy więcej, niż zjadłybyśmy podczas zwykłego posiłku. Ponadto alkohol sam w sobie mimo kaloryczności nie zaspokaja głodu, a wręcz luzuje hamulce, które na co dzień powstrzymują przed zjedzeniem na raz dużej paczki chipsów. Brak wysokiej zawartości białka w przyjmowanych płynach z alkoholem nie wywołuje produkcji hormonów wysyłających do mózgu sygnału o sytości.

Ile to jest porcja alkoholu?

Alkohol alkoholowi nierówny. Lampka wina, kufel piwa i kieliszek wódki nie są tożsame z jedną porcją alkoholu. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określa, że: 1 standardowa porcja zawiera 10 gramów czystego alkoholu.

Zwykłe zsumowanie liczby wypitych piw, kieliszków wina czy drinków nie przekłada się na całkowitą liczbę „standardowych drinków”. Np. drinki mają bardzo różny skład, kieliszki różną wielkość, stąd łatwo pogubić się w obliczeniach zawartości „porcji alkoholu” w spożywanym napoju. Podobnie jak jedna pełna lampka wina to aż 3, a nie 1 porcja alkoholu! Puszka piwa zawiera zazwyczaj 330 ml 5% alkoholu, przy przyjęciu definicji 10-gramowego „standardowego drinka” wg WHO to 1,3 standardowej porcji.

Jedna porcja standardowa w różnych rodzajach napojów alkoholowych to:

  • 100 ml wina alk. 13%; cała butelka to aż 7,5 porcji
  • 275 ml piwa alk. 5%
  • 30 ml wódki alk. 40%
Fot. iStock / TatianaDavidova

Fot. iStock / TatianaDavidova

Kontroluj ilość i jakość wypijanych trunków:

1. Unikaj kolorowych mieszanek alkoholu

Wiemy, że najbardziej zdradliwie są kolorowe drinki, nie tylko te serwowane przez barmanów, ale i dostępne w sklepach gotowce.  Mimo że kuszą smakiem i bajecznymi kolorami, przygotowywane są na bazie cukru i syropu glukozowo-fruktozowego, co poza samym alkoholem jest prawdziwą bombą kaloryczną.

2. Rób drinki samodzielnie

Wtedy będziesz wiedziała, co ląduje w szklance. Zrezygnuj z dodawania do drinków dużej ilości sztucznie słodzonych napojów owocowych i napojów gazowanych. Dobieraj składniki ostrożnie, dodawaj czystą wodę gazowaną, sok z cytryny czy limonki, liście mięty. Jeśli zamawiasz drinka u barmana, wybierz te najprostsze. Im mniej dodatków, tym bezpieczniej dla figury.

3. Odpuść shooty

Owszem, picie jednego za drugim wchodzi bardzo sprawnie, ale tylko do momentu. Poza tym, zanim dotrze do twojego mózgu sygnał o tym, ile właściwie alkoholu wypiłaś, może być po zabawie, gdy cię zetnie niespodziewanie. Nie wspominając o ogromie kalorii wlanych w siebie praktycznie na raz.

4. Pij porządne trunki, nie mieszaj ich ze sobą

Zasada brzmi następująco — im lepszej jakości alkohol, tym mniej w nim zbędnych, kalorycznych dodatków dodawanych po to, żeby sztucznie poprawić jego smak i barwę. Nie mieszaj ze sobą różnych alkoholi, finał takiej zabawy może być naprawdę nie do pozazdroszczenia. Wybierz jeden rodzaj i racz się nim na spokojnie, impreza to przecież nie wyścigi.

5. Zapamiętaj, czego lepiej unikać:

Do najmniej sprzyjających twojej figurze należą: 

  • piwo zwykłe 155kcal
  • sangria 160kcal
  • kieliszek Martini 175kcal
  • gin z tonikiem 180kcal
  • rum z colą 185kcal
  • wódka z tonikiem 200kcal
  • porto 280kcal
  • słodkie wino 295kcal
  • kieliszek likieru kawowego 350kcal
  • czekoladowe Martini 438kcal
  • pina colada 460kcal
  • margarita 150-740kcal
  • Long Island ice tea 780kcal

Natomiast drinki, na które możesz sobie pozwolić bez większego strachu o figurę to:

  • krwawa Mary – 80-110kcal plus zdrowy sok pomidorowy
  • wódka z wodą gazowaną, dodatkiem cytryny i świeżych liści mięty, bez dodatku cukru, to 97kcal
  • średniej wielkości kieliszek wina wytrawnego to 125kcal
  • wódka z prawdziwym sokiem, niesłodzonym to 145kcal
  • rum z colą bez cukru lub gin z tonikiem bez cukru to około 100kcal
  • mojito z odrobiną cukru, wodą gazowaną, a nie słodzonym napojem, miętą, lionką i rumem to 110kcal

Powyższe zestawienie nie zrujnuje twojego planu dietetycznego, oczywiście, jeśli wypijesz takie trunki okazjonalnie i w rozsądnych ilościach.


źródło: www.guiltfree.plwww.drink-less.com


Zobacz także

Firmowa gra o tron. „To, że jesteś świetny, nie znaczy jeszcze, że przetrwasz na tym stanowisku”

Kobiety. Ciche bohaterki. Wojowniczki dnia codziennego

5 typów liderów

5 typów liderów – którym z nich jesteś?